Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 maja 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Protokolant pamięta? - z cyklu patologii sądowych...

O czym to jest? Tekst ten traktuje o zjawisku, które można określić tytułem tego artykułu; „protokolant pamięta”. Tytuł przyszedł mi do głowy jako skojarzenie z fragmentem wiersza Miłosza „ ... nie bądź bezpieczny, poeta pamięta ...”, co nie oznacza – Boże uchowaj – bym miał czelność z Miłoszem się porównywać. Chodzi o to, że ja mam – być może zupełnie nieuzasadnione – odczucie, iż istniejący sposób rozumienia sprawiedliwości i prawa w naturalny sposób wymusza sytuację, gdzie tytułowe stwierdzenie „Który skrzywdziłeś człowieka prostego” materializuje się na sali sądowej w sposób w jakimś sensie obiektywny. Napisałem o tym inny tekst (o znaczeniu tradycji w naszej koncepcji prawa), który być może Państwo czytali. Opisywany niżej fenomen jest jedną z wielu konsekwencji obecnego paradygmatu. Ja spotkałem się z nim kilka razy. Nie wiem jednak, czy jest to zjawisko częste, czy tylko ja miałem po prostu pecha. Ja piszę o moich odczuciach, na poparcie których nie potrafię przytoczyć żadnych badań statystycznych. Bierzcie więc Państwo na to poprawkę, bo – uczciwie uprzedzam – jeśli to ja jestem pechowcem, stracić możecie czas na czytanie o czymś co jest równie rzadkie jak śnieg na Sycylii.

Zeznania Świadkowie gadają w sądach rzeczy różniste. Bywa, że kupy się toto nie trzyma i sędzia lub inny obecny na sali prawnik delikwenta takiego dopytać musi, bo inaczej zrozumieć się tego nie da. Podobno w dopytywaniu tym biorą niekiedy udział ławnicy, ale ja niczego takiego nie widziałem. Krytykanci gadają bezczelnie, że tak nawet być powinno (tzn., że powinni pytać) bo ławnik ma rozumieć o co w sprawie chodzi, ale chyba kłamstwo. Gdyby zapisane gdzieś było, że ławnik ma coś ze sprawy kapować, to musiałby pytać. Chyba, że jest mądrzejszy niż np. sędzia i rozumie wszystko bez dodatkowych pytań. Ale wtedy powinien zamienić się z sędzią miejscami, a ja o tym też nie słyszałem. Jak ktoś zna taki przypadek, niech napisze. Przesłuchiwanie kogokolwiek to naprawdę ciężka praca. Sam coś o tym wiem, bo jestem belfrem i muszę niekiedy (np. podczas egzaminów) dopytywać ludzi, co na jakiś temat wiedzą. Dziś już tego unikam i robię egzaminy pisemne, bo na ustnych po odpytaniu kilkunastu osób miałem kłopoty z odpowiedzią na pytanie o moje własne nazwisko. Starałem się pomagać sobie nagrywaniem wypowiedzi egzaminowanych delikwentów, ale nie wszyscy się na to godzili, więc nic z tego nie wyszło. Podziwiam sędziów, którzy muszą czasami wysłuchać np. w ciągu ośmiu godzin dwudziestu świadków w kilku zupełnie różnych sprawach. Ja zbzikowałbym po dwóch miesiącach. Wróćmy jednak do protokolantów. Ich obecność jest naprawdę konieczna. Gdyby – jak podobno (mam nadzieję, że to złośliwe pomówienie) proponowano – zrezygnować z protokołowania spraw i zastąpić je rejestracją audialną czy po prostu rejestrować obraz i dźwięk, to przetwarzanie takiego materiału byłoby o klasę trudniejsze i parę rzędów wielkości dłuższe niż obecnie. Sędzia poprzez wspomniane pytania powinien dowiedzieć się co świadek rzeczywiście miał zamiar powiedzieć i wyartykułować to w formie na tyle krótkiej by dało się to czytać i na tyle precyzyjnej, by można to było przetwarzać.

Genialni protokolanci No i tu pojawia się fenomen pamięci niektórych sądowych protokolantów. Bywa otóż, że zeznający przed sądem osobnik dorwie się potem do protokołu rozprawy, przeczyta go i napyskuje, że napisano tam rzeczy, których on nie powiedział lub zapomniano napisać to, co on właśnie uważał za ważne i nawet podkreślał. Ja osobiście lekcję taką też przerabiałem. W moim przypadku okazało się, że zaprotokołowano właściwie dokładne zaprzeczenie tego co mówiłem. Taki nie kumający związku protokołu z treścią jego wypowiedzi matoł ma jednak w demokratycznym państwie prawa możliwość odwołania się do sądu przed którym zeznawał. Może wystąpić o sprostowanie protokołu. No i tu zagwozdkę ma sąd. Na jakiej podstawie ocenić czy protokół jest rzetelny tzn. wiernie oddaje wypowiedź świadka, czy nie? To naprawdę kłopotliwa sytuacja. Może być np. tak, że sąd źle świadka zrozumiał i podyktował nie to co trzeba. Jeśli był to np. 19 – ty słuchany tego dnia świadek, to nie jest to wcale takie nieprawdopodobne. Opisywanie wszelkich możliwych powodów nieadekwatność protokołu do wypowiedzi świadków, stron, ekspertów itp. to materiał na książkę, a ten tekst już teraz jest za długi. Ważne są jednak narzędzia rozstrzygania sądowych dylematów w takich sprawach. Bywa otóż i tak, że sąd odmawia sprostowania protokołu i przywołuje tu zeznania protokolanta. Zobaczmy jak to wygląda. Protokolant taki zasuwa zwykle tyle samo godzin co sędzia. Męczy go toto pewnie jeszcze bardziej, bo jest biernym uczestnikiem rozprawy i skupiać się musi na dokładnym notowaniu tego, co dyktuje sędzia. Zapamiętuje więc mniej. Studenta też wykład męczy bardziej niż ćwiczenia i – mimo dyktowanych czasem przez wykładowcę treści i bardzo dobrych notatek – zapamiętuje z niego znacznie mniej niż z ćwiczeń. Zjawisko jest znane wszystkim studentom; studentom prawa też. Opisano go w wielu miejscach i jest kanonem współczesnej pedagogiki. Sędzia powinien się do sprawy przygotować i przynajmniej spróbować przeczytać akta. Protokolant obowiązku takiego nie ma. Nie wiem nawet czy powinien taką możliwość mieć. A tzw. krzywa zapominania jest „bezwzględna”; nie powtarzasz, to nie pamiętasz. No to wychodzi na to, że normalny protokolant powinien pamiętać mniej niż sędzia. Zatem to właśnie protokolant mógłby zapytać sędziego jak to na tej sprawie było, a nie odwrotnie. Ja takiego uzasadnienia odmowy sprostowania protokołu nie znam. Jak ktoś zna, niech napisze.

Z punktu widzenia protokolanta Ta niesamowita pamięć protokolanta ma jednak – jak każda nietypowość – wiele wad. O uciążliwościach bycia geniuszem pisać nie będę, bo każdy może o tym w biografiach geniuszy poczytać. Bycie geniuszem niejawnym, ukrytym przed szerokim społeczeństwem jest, jak wiadomo, jeszcze bardziej uciążliwe. Nie wiem czy sądy jakoś swym protokolantom w dźwiganiu tego ciężaru pomagają, nie wiem nawet czy stosownie o podtrzymanie tych wyjątkowych uzdolnień (warto przeczytać ostatni „Focus”, gdzie piszą o znikomym wpływie rodziny na rozwój osobowości i dużym środowiska) dbają. Boję się jednak, że w naszym biednym państwie nie ma na to forsy i protokolanci pozostawieni są sami sobie. Prawdę mówiąc, to ja boję się, iż może być nawet gorzej. Otóż sędzia i prokurator chronieni są immunitetem, a niektórzy świadkowie „specjalnym statutem świadka koronnego”. Protokolanta nie chroni nic. Wprawdzie kary za fałszywe zeznania są w Polsce (np. w stosunku do spowodowanych takimi zeznaniami szkód) niewielkie, ale jeśli popełniło się coś takiego kilka razy, to w sumie może się tego uzbierać sporo. A i oprocentowanie – nazywane w tym przypadku recydywą – też może być różne. A bywa, że typ jakiś wredny np. rozprawę nagra albo publiczność na świadków przywoła. No i co tu zrobić, gdy publika liczy np. pięć sztuk? I zgodnie zezna, że było inaczej niż pamięta protokolant? Sąd musi w takiej sytuacji – niejako „z urzędu” – kogoś za fałszywe zeznania ukarać, bo w logice, którą to logikę miał sąd na początku studiów jest napisane jak byk, że nie może być tak, aby prawdziwe było zarówno jakieś zdanie jak i jego zaprzeczenie. Nazywa się toto prawem wyłączonego środka. Myślę, że najtępszy nawet i najbardziej złośliwy w stosunku do sądów krytykant po chwili namysłu potrafi złożoność sytuacji protokolanta zrozumieć. Nie wiem, niestety, czy wynagrodzenia sądowych protokolantów są w jakiś sposób adekwatne do ich uzdolnień i wspomnianej sytuacji. Nie wiem też, czy są oni ubezpieczeni od ewentualnych roszczeń różnej maści niedowiarków, którzy np. na rozprawy przyprowadzają tzw. publikę. Ja nawet nie jestem pewien, czy mają stosowne wsparcie psychologiczne (ja bym się pod tym ciężarem załamał). To są naprawdę poważne problemy.

Z punktu widzenia społeczeństwa. Tzw. postęp społeczny tworzony jest dziś w dużej mierze przez tzw. naukę. Nikomu nie udało się wprawdzie pojęcia nauki zdefiniować, ale większość ludzi tak właśnie uważa. Badania ludzkiego mózgu są dziś na topie hierarchii finansowania nauki. Wygląda na to, że sądy dopracowały się jakiejś – znacznie chyba lepszej niż np. psychologia czy różne dziedziny neurologii – metody wyłaniania ludzi o fenomenalnej pamięci. Być może metoda ta byłaby skuteczna również w wyszukiwaniu innych uzdolnień? Może dałoby się tak wyszukiwać np. wybitnych inżynierów (z patentami stoimy raczej kiepsko), lekarzy, a może nawet genialnych pedagogów? Zysk dla społeczeństwa byłby nie do przecenienia. Inżynierów i lekarzy można od biedy olać (ja bym tego nie robił), ale dobry pedagog na pewno potrafiłby zanurzyć (naprawdę polecam tego „Fokusa”) młodych ludzi we właściwe środowisko i zredukować patologie społeczne, np. przestępczość. Sądy miałyby mniej roboty. Może ktoś poważniejszy niż ja potrafi zachęcić działy kadr naszych sądów do ujawnienia metody rekrutowania protokolantów. W interesie całego społeczeństwa.

Uwaga końcowa. Tekst ten ma jakiś – pewnie niewielki – sens jedynie przy założeniu, iż zjawisko pt. „protokolant pamięta” jest w naszych sądach masowe. Ja tego, jak już wspomniałem nie wiem. Jeśli jest to zjawisko marginalne, to czytając ten tekst, stracili Państwo czas. W takim przypadku serdecznie przepraszam i pozwalam sobie przypomnieć, że pisałem o tym już w pierwszych kilku wierszach.

Waldemar Korczyński

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.