Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
5 sierpnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 29-02-2012

Procedury ponad prawdą. Mirosław Naleziński

21 lutego w „Dzienniku Bałtyckim”, w dziale „Policyjny warsztat”, ukazał się artykuł pt. „Kłamstwa i prawdy o wariografie”. Już na wstępie autor informuje nas, że „przypisywana mu funkcja wykrywania kłamstw to... mit”.

Mit ten jest dodatkowo ugruntowany znanym amerykańskim teleturniejem „Moment prawdy”, w którym panie i panowie walczą o spore pieniądze na oczach swych rodzin oraz milionów widzów, w tym z Polski. Można zaobserwować, jaki pęd do kasy za wszelką cenę mają nie jacyś biedni obywatele z kraju trzeciego świata, ale dumni Amerykanie, którzy już za parę tysięcy dolców gotowi są na sprzedaż swoich największych tajemnic (zdrada, opinia o szefie, rozmaite poglądy i ideały).

Żenada, ale wracając do tematu – „Zapisy uzyskiwane przy użyciu wariografu i wnioski z nich płynące służą do naprowadzenia śledczych na kierunek, który powinni obrać podczas prowadzonego postępowania; w żadnym wypadku jednak urządzenie nie służy do stwierdzenia, czy dana osoba mówi prawdę, czy też kłamie .To mit, który wziął się z amerykańskich filmów”.

Otóż to, wcześniej wspomniany program wzmaga to mityczne przekonanie... Autor także stwierdza – „Wariografu nie oszukasz - między bajki należy włożyć udane próby oszukania wariografu i obsługujących go specjalistów”. Okazuje się, że lekkie odurzenie alkoholem lub lekami nic nie da, bowiem w takim przypadku delikwent nie jest dopuszczony do badania tym superurządzeniem. Zupełnie rewelacyjnie brzmi również konstatacja, że „nie jest również możliwie zafałszowanie wyników badań wytrenowaną siłą woli, bowiem wariograf obsługują doświadczeni operatorzy, którzy nie dają się nabrać na tego typu sztuczki”.

Okazuje się, że choć badania wariografem są skuteczne, to „trójmiejska policja nie stosuje ich w swoich śledztwach, bowiem badani muszą stawić się w laboratoriach, które są jedynie w Warszawie, Białymstoku, Bydgoszczy, Łodzi i Katowicach”.

Prawdopodobnie odległą lokalizacją i oszczędnościami kierował się Sąd Rejonowy w Gdańsku, który odrzucił wniosek o przebadanie mnie tym „inteligentnym cudem techniki”, kiedy to znana trójmiejska pisarka M. Chomuszko uznała w swoim dziwacznym zwidzie, że na portalu NaszaKlasa założyłem sobie dodatkowe dwa konta na zupełnie nieznane mi dane osobowe i z tych kont ją postponowałem. A była tego aż tak pewna, że nie tylko podmieniła mój podpis na tym portalu, czego zresztą nie ukrywa, ale będąc pewną, że jestem osobą w trzech postaciach, udała się do dwóch gdańskich sądów, aby uzyskać zadośćuczynienie 20 tys. zł, skasowanie moich artykułów omawiających jej wyczyny podczas dyskusji na wspomnianym portalu oraz uzyskać przeprosiny za krytykę jej jakże ważnej (tak obszernie wyjaśniała) osoby.

Jej prawnik, mec. K. Kolankiewicz, nie popisał się swoją wiedzą na temat pomówień a ponadto zlekceważył moje oświadczenie, że na NK miałem jedno jedyne konto na swoje dane, jednak dał wiarę swej mandantce i wniósł sprawę w jej imieniu przeciwko mnie, bagatelizując wspomniany fakt, że pisarka a doktorantka znamienitej uczelni (Uniwersytet Gdański) sfałszowała podpis, co jest szczególnym wyczynem w jej sytuacji, bowiem zajmuje się pisaniem książek o komputerowej... księgowości. Jak to mawiają – najciemniej bywa pod latarnią: strażacy podpalają, celnicy przemycają, posłowie podpisują listy obecności i wychodzą z obrad, a księgowi fałszują... podpisy.

Gdański sędzia, W. Midziak, również nie błysnął talentem w dziedzinie pomówień, bowiem fałszerstwo tej pani uznał za omyłkę, otwierając tym błyskotliwym spostrzeżeniem nowy rozdział w kryminalistyce, zaś mój artykuł dotyczący wymyślonego i anonimowego (sic!) pisarza, który nadużywał alkoholu, uznał za zniesławiający... powódkę i - nawiązując do tego specjalistycznego określenia oraz z okazji przedświątecznego czasu i takowegoż nastroju - wydał 18 grudnia 2009 całkowicie niezrozumiały wyrok skazujący w sprawie cywilnej IC692/09, przy czym ów świetny prawnik, w dobie internetu oraz poczty, czyli zasypywania mnie dziesiątkami sądowych pism, nie wysłał najważniejszego: nie poinformował ani o planowanej dacie ogłoszenia tego (jak się to okazuje) bezprecedensowego chłamu, ani o jego wydaniu, co uniemożliwiło mi wniesienie apelacji.

O wyroku dowiedziałem się w kwietniu 2010 podczas drugiego procesu (tym razem karnego) w Sądzie Rejonowym w Gdańsku, kiedy to mec. Kolankiewicz na korytarzu ostentacyjnie pokazał mi wyrok tuż przed inauguracyjną rozprawą (VIIIK155/10). Po pierwszym wygranym procesie cywilnym, owa szlachetna para postanowiła także powalczyć w sprawie karnej, zatem otrzymałem status... oskarżonego.

Tym razem bywałem na wszystkich rozprawach (na procesie obrządku cywilnego nie byłem ani razu, bowiem miałem zawał, operację i pobyt w sanatorium oraz długotrwałe zwolnienie lekarskie, jednak czcigodny sędzia naszego przyjaznego Państwa nie uznawał nadsyłanych zwolnień wystawianych przez „zwykłych” lekarzy), zaś sędzia przekazała 4 moje artykuły (zgłoszone przez mecenasa) opisujące wyczyny pisarki (lub wydające się jej, że ją opisują) do biegłej specjalistki od pomówień i dziennikarstwa. Opinia była przygniatająca - w żadnym artykule biegła nie dopatrzyła się jakiegokolwiek pomówienia, zatem pisarka proces przegrała. Skandal w wykonaniu Sądu Okręgowego w Gdańsku został już niejednokrotnie opisany, ale ani prezes tego sądu, Ryszard Milewski, ani żadna inna instytucja Temidy nie zainteresowała się tym popapranym procesem, z pisarką w roli fałszerki i pomówczyni, bowiem... wyrok uprawomocnił się (brak informacji o wydaniu wyroku uniemożliwił wniesienie apelacji – czy jeszcze coś w Polsce może zadziwić?).

Pomimo opinii biegłej przydatnej w drugim procesie, Temidzie jakoś nie przychodzi do głowy, aby tę samą opinię wykorzystać podczas rewizji pierwszego procesu, bowiem wyrok jest prawomocny, a to u nas rzecz święta - polska (i pewnie nie tylko) Temida nie tyle dba o prawdę, lecz o procedury, zatem jeśli dostaniesz wyrok, choćby mniej lub bardziej idiotyczny, to musi być wykonany, bo jest niewzruszalny, zatem wyrok z pierwszego procesu nadal wisi nade mną; machina naszej jakże sprawiedliwej Temidy jest powolna, lecz proceduralnie konsekwentna - jeśli nie przeproszę pisarki i nie skasuję moich artykułów z internetu, to grożą mi grzywny nawet do... 100 tys. zł.

Zatem proponuję sympatycznej a płodnej (wiele pozycji książkowych) pisarce, młodemu a ambitnemu mecenasowi oraz niezawisłemu a świetnemu sędziemu (od pierwszego wyroku), aby zaakceptowali wniosek o zbadanie wariografem faceta, którego uznali za posiadacza aż trzech kont na NK. Cała trójka - oraz prezes, czyli szef sędziego - to przecież szlachetni obywatele, którzy wyżej cenią prawdę, niż omyłkowe (jak opisane fałszerstwo) zwycięstwo, a skoro są pewni swoich racji, to przecież niczym nie ryzykują – jeśli wariograf wykaże moje kłamstwo, to przecież poniosę wszelkie konsekwencje tego czynu a dodatkowo się skompromituję.

Co ciekawe, admin portalu NK posiada historię logowań przez osoby uznane przez pisarkę oraz Temidę za mnie i wyraził zdziwienie, że żadna z instytucji nie poprosiła o jej przekazanie. Niestety, admin nie może przekazać tych danych osobie prywatnej, choć wielce zainteresowanej, ale może to uczynić wobec instytucji powołanym do dochodzenia prawdy, choć tutaj całkowicie niezainteresowanym jej poznaniem...

Niestety, te instytucje całkowicie zawiodły – założyły błędny przebieg wydarzeń, uparły się, że wykreowana przez nie rzeczywistość jest prawdziwa i nie mają zamiaru zmienić swego przekonania...

Jeśli badanie wariografem wykaże, że miałem te konta, to przeproszę pisarkę i zapłacę za badania. Jeśli jednak okaże się, że nie jestem jednocześnie p. AZ oraz p. JK, to pisarka przeprosi mnie za zniesławienie, przeprosi za fałszerstwo mojego podpisu, publicznie wyjaśni motywy swojej pomyłki i sądowego pieniactwa, zwróci mi wszystkie opłaty zawinszowane przez Temidę oraz poniesie koszty badania wariografem. Mecenas przeprosi mnie za wystosowanie w kwietniu 2009 ‘Ostatecznego przedsądowego wezwania’ do mnie po zamieszczeniu moich tekstów w internecie na przełomie stycznia i lutego 2009, które nie kwalifikowały się do wystosowania tego pisma, bowiem nie naruszały art. 212 kk, prawa prasowego oraz Konstytucji 1997. Niezawisły sędzia unieważni wyrok z 18 grudnia 2009 i przeprosi mnie za fatalne prowadzenie procesu (fałszerstwo uznał za omyłkę oraz przypowieść o wymyślonej postaci przypisał pisarce) i za niepoinformowanie mnie o jego wydaniu, natomiast prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku wyrazi ubolewanie z powodu szeregu błędów popełnionych przez swego podwładnego a niezawisłego sędziego, tak w zakresie procedur sądowych niezgodnych z istotą przyjaznego państwa, jak w zakresie nieumiejętnego (błędnego!) interpretowania moich tekstów podczas rozpatrywania sprawy o pomówienie. 

PS Nieumiejętność odróżniania prawdy od fałszu to już chyba narodowa przypadłość, bowiem ostatnio media kpią sobie z naszej Temidy, która miota się w sprawie fałszerstwa z podpisem, jednak jeszcze nie omawianej pisarki, lecz rzecznika rządu RP albo jego żony (niewłaściwą osobę skreślić). Jeszcze większe fałszerstwo mamy w solnej branży – przez wiele lat cwani rodacy fałszowali dokumenty dostarczając przemysłową sól do sektora żywnościowego jako sól spożywczą i nikt przez lata (a mamy najlepsze  przepisy, świetne procedury, nowoczesne laboratoria oraz przekonanie, że żywność w Polsce jest doskonale kontrolowana!); podobno przewał dotyczy milionów kilogramów soli miesięcznie i nikt przez całe lata się nie zorientował!

Właśnie dzisiaj, poseł (świetny były bramkarz), w wywiadzie wyjawił: „Nie oglądam reprezentacji, bo w niej grają przestępcy”. Ostro zagrał, jak w podbramkowej sytuacji; jeśli jednak rzekł prawdę o naszych czołowych piłkarzach, to czy jakikolwiek sąd mógłby uznać tę wypowiedź za pomówienie? Czy konstatacja, że gdański sędzia rytuału cywilnego popełnił błąd, uznając fałszerstwo pisarki za omyłkę oraz że nie potrafił ze zrozumieniem wertować polskich tekstów, to zniesławienie? Jeśli tak, to niech poda mnie do sądu, byle nie do... swojego. 

Mirosław Naleziński, Gdynia

Więcej:

Jednoręki klaskał na Białorusi, a w Polsce pomówiono anonima, czyli dwa kuriozalne wyroki. Mirosław Naleziński
Brak słów Mirosław Naleziński
Nieprofesjonalny mecenas i sędzia - pismo do Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Mirosław Naleziński
Czy można zniesławić anonima? Pytanie do Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku. Mirosław Naleziński
Poświąteczny kac gdańskich sędziów czyli jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych... Mirosław Naleziński
Zniesławiła, sfałszowała i poskarżyła się... Policji Mirosław Naleziński
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu Mirosław Naleziński
Kiedy prokuratura zajmie się sądami i szpitalami? Mirosław Naleziński
Syndrom przyznania racji stronie wszczynającej proces  Mirosław Naleziński
Sądownictwo italskie i polskie – różnice Mirosław Naleziński, Gdynia 
Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński
Co łączy twórców Walkirii i Symfonii? Mirosław Naleziński
Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia
"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - grudniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Media w Polsce i na świecie - listopadowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Stalkowanie i obsesje Jak już ktoś Temidzie wskaże ciebie palcem, to masz latami ciągnące się procesy. Mirosław Naleziński
Internetowe znieważenie i sądowe błędy - Mirosław Naleziński, Gdynia
Media w Polsce i na świecie - październikowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego - 1
Media w Polsce i na świecie - sierpniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Jeden sędzia kształtuje prawo dla 40 milionów obywateli? Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - lipcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Media w Polsce i na świecie - czerwcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Pocztowe błędy i podwójne pocztowe erki Mirosław Naleziński, Gdynia
Dwie unijne księżne -spojrzenia Temidy brytyjskiej i polskiej. Mirosław Naleziński, Gdynia

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~dogoterapeuta
02-03-2012 / 12:06
ciekawe, dlaczego nie chcieli wykorzystać wykrywacza kłamstw? przecież wynik byłby znany już dawno a koszty by poniosła strona przegrywająca, więc gdzie leży pies? a teraz pretensje będą ciągnąć się latami
~Mirnal
02-03-2012 / 10:29
Wujku, a jeśli Ci odmówi panna i to ogłosisz, to czy oznacza, że nie możesz jeszcze raz poprosić ją o to samo a nawet o rękę? I nie przyszłoby mi nazwać Waćpana mataczem.
~wujek
02-03-2012 / 09:30
no przecież napisał pan, że wariografu panu odmówili, znów panie ściemniasz! ale z pana matacz!
~Mirnal
02-03-2012 / 07:56
Istotnie, dobrze, że Pan otworzyłeś mi oczy - muszę iść się przebadać zanim udam się do Salonu Wariografu. Dzięki, wuju!
~wujek
01-03-2012 / 21:53
panie! pan jesteś bardziej pokręcony i chory niż sądziłem. prześladujesz pan kogoś o dowcipy???!!! ten pana "artykuł" dobitnie świadczy o pana krętactwie. Ni cholery nie wierzę w to co pan tu wypisujesz. utarła panu nosa i się pan wściekłeś. Same głupoty wypisujesz człowieku. coś mi się wydaje, że ktoś się panu dobierze do skóry za te matactwa. specjalistka biegła od pomówień i dziennikarstwa!!! cha! cha!
~Mirnal
01-03-2012 / 21:03
Panie wujek, skup się Pan na głównych sprawach, czyli na fałszerstwie i pomówieniu pisarki, a nie na szczegółach typu czy to był art. 212 czy 222 albo czy kk czy inny. Pisarka i mecenas K. od początku powoływali się na art. 212. Nie wiem, czy prezes będzie miał mały czy duży ubaw, zwłaszcza że opis tej sprawy ma kilkadziesiąt tekstów i jego sąd znajdzie się w końcu w jakiejś monografii. A może Pan zajmie się innym wątkiem - pani Ch. uważa, że nie napisała ani jednego pikantnego żartu na NK. Czy może Pan skomentuje jej zeznanie?
~gosc
01-03-2012 / 20:16
art. 212 kk chroni jednocześnie dobra osobiste człowieka z art. 23 i 24 kc. W postępowaniu karnym istnieje coś takiego jak powód cywilny i sąd karny , stosując przepisy prawa cywilnego rozpoznaje powództwo cywilne zwane adhezyjnym
~wujek
01-03-2012 / 19:39
znalazłem jeszcze jedną "perełkę" w pana "artykule". Piszesz pan, że sędzia Midziak wydał wyrok w sprawie cywilnej, więc czego pan na niego donosisz do Prezesa SO, że nie zna się na art212????? przecież to przepis KK! I jakim cudem sędzia sądu cywilnego ma pisać nowe rozdziały w kryminalistyce??!! ależ z pana kombinator i manipulator! wstyd!! mam nadzieję, że zrobią wreszcie z panem porządek.
~wujek
01-03-2012 / 18:16
teraz przeczytałem że to swoje "cudo dziennikarskie" co pan nazwał "artykułem" wysłał pan do prezesa SO w Gdańsku. No to będą mieli ubaw z tej specjalistki biegłej od pomówień i dziennikarstwa. Kompromitacja! od razu widać "rzetelność" pańskiej pisaniny pożal się Boże.
~wujek
01-03-2012 / 18:03
"biegła specjalistka od pomówień i dziennikarstwa" co pan piszesz za głupoty?! jaka to biegła? od pomówień jest sąd, a biegła od dziennikarstwa ???????? panie jak cały pana tekst jest tak samo przekolorowany jak ta biegła od pomówień i dziennikarstwa to ja już znam prawdę, która na pewno nie jest taka jak pan przedstawia.