Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 maja 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA HENRYK PAJAK NIEMIECKA POLITYKA ROSZCZENIOWA

Negowanie istnienia KL Warschau w arsenale niemieckiej polityki roszczeniowej.

Znajdujemy się obecnie w apogeum trwającej już od wielu lat ofensywy neofaszyzmu na Polskę. Zniewalanie narodu odbywa się na kilku płaszczyznach. Jedną z nich - tylko jedną z nich, jest negowanie istnienia KL Warschau przez wszystkie pookrągłostołowe ekipy władz administracyjnych Warszawy: ich politycznych, ideowych i niestety – nacyjnych decydentów. W przestrzeni krajowej, a także międzynarodowej.

W tej nowej, nowoczesnej formie Drang nach Osten mieści się zaciekle przemilczanie istnienia jeszcze jednego obozu zagłady, tym razem w sercu stolicy Polski, straszliwej rzeźni znakomicie zakamuflowanej. W zamilczaniu na śmierć istnienia KL Warschau brały udział powojenne władze okupacyjne władze “polskie”, gdyż po wojnie infrastruktura KL Warschau została niemal w marszu wykorzystana do wiezienia polskich patriotów, żołnierzy AK i rodzącej się konspiracji spod znaku WIN. Tak więc obydwaj kolejni okupanci byli i są żywotnie zainteresowani w tym zamilczaniu na śmierć istnienia KL Warschau, przy czym najbardziej zainteresowani są w tym pogrobowcy nazistowskich Niemiec, bowiem KL Warschau jest dla nich wysoce toksyczny w ich procederze zamieniania się katów w ofiary, a narodu polskiego z ofiar na katów.

W tym kontekście przypomnieć należy po raz niewiadomo który, jak to władze Instytutu Pamięci Narodowej przestępczo przekazały Niemcom na wieczne oddanie tysiące dokumentów o hitlerowskich zbrodniach na Polakach i polskich Żydach, co stanowi przerażający przykład swoistej eutanazji popełnionej na historii, na zbiorowej pamięci narodu. I nie spotkała ich za to żadna jak dotąd kara, toteż wszyscy zgromadzeni w tej sali zapewne mają świadomość, że obradują w atmosferze jeśli nie wrogości, to przynajmniej zmowy milczenia i przemilczania, a przyczółek prawdy o dramacie stolicy, jakim jest Muzeum Powstania Warszawskiego, to swoista reduta powstańcza. Powstanie Warszawskie bowiem nie skończyło się po 63 dniach. Ono trwa nadal i tę z pozoru prowokacyjną supozycję rzucam na tę salę z pełną świadomością, jako formę krzyku protestu tych setek tysięcy pomordowanych, jak również ich rodzin, jak także pokolenia ich dzieci i wnuków.

W tym przemilczaniu, w tym negowaniu istnienia KL Warschau idą ręka w rękę bardzo wpływowi w sferach niemieckich i polskich przedstawiciele diaspory żydowskiej, dla których, ze względów politycznych i roszczeniowych, wszelkie przypominanie skali ludobójstwa niemieckiego na Polakach, a także na polskich Żydach, to rzucanie piasku w tryby gigantycznego konia trojańskiego, który już dawno przetoczył się przez prawy brzeg Odry, dawno dotarł do Warszawy, Olsztyna i Wrocławia. Wymyślili oni mityczną liczbę sześciu milionów wymordowanych Żydów, a w związku z tym, że nie mogli wymordować ich kosmici, niemieckich hitlerowców zamienili na anonimowych nazistów, którzy wspólnie z Polakami dokonali tej rzezi sześciu milionów Żydów. W tym unicestwianiu ludobójczej prawdy, taranem i monstrualnym walcem drogowym są media polskojęzyczne, i media światowe, znajdujące się w rękach międzynarodowych korporacji, te zaś są emanacją wielkiego kapitału. Nie liczymy na ich litość, na ich pobłażanie, na ich rezygnację z tego medialnego Drang nach Osten. To ich służalcza powinność, to ich chleb i omasta.

John Swinton, na bankiecie dla żurnalistów odsłonił tę plugawą prawdę o mediach mówiąc: W Ameryce nie ma czegoś takiego, w tym rozdziale historii świat, jak wolne media, niezależna prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie śmie uczciwie przedstawić swojej opinii. A gdyby spróbował, to wie z góry, że nigdy by się [ to ] nie ukazało w druku /…/. Interesem żurnalisty jest zniszczenie prawdy; kłamanie w żywe oczy, perwersją, poniżanie, leżenie u stóp mamony i sprzedawanie swojego kraju i swojego narodu za codzienny chleb.

Wy o tym wiecie i ja o tym wiem: i co za szaleństwo wznieść ten toast za niezależną prasę ?. Jesteśmy narzędziami i wasalami bogaczy za kulisami. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasze talenty, nasze możliwości i nasze życia są własnością innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami.

Roszczeniowcy niemieccy spod znaku prusackich “powiernictw” i rozszalałej trubadurki “wypędzonych” – Eriki Steinbach, żądają od nas zwrotu ziem zachodnich, zwrotu rzekomo zagrabionych przez nas dóbr niemieckich, zwłaszcza dóbr kultury, przepraszania za “ludobójcze wypędzenia”. Idący z nimi w pierwszym szeregu roszczeniowcy żydowscy, wąska samozwańcza klika przeróżnych Singerów i Bronfmanów, która zawłaszczyła większość odszkodowań niemieckich dla ocalałych Żydów – także wyciąga łapy po mityczne 60 miliardów złotych. Oto skala inwazji, najazdu na Polskę, którą już obezwładnili politycznie, ekonomicznie, finansowo i – jak już wspomniałem – zniewolili medialnie.

W tym właśnie wymiarze należy spoglądać na problem KL Warschau. Skończył się etap wieloletniego udowadniania im, że KL Warschau istniał jako metodyczna rzeźnia Polaków w stolicy Polski. Skończył się czas udowadniania, że nie jesteśmy wielbłądami. Nastał czas traktowania KL Warschau jako bastionu oporu, jako arsenału dowodów i faktów.

Nastał czas przypominania Niemcom i żądania zwrotu w naturze lub finansowych ekwiwalentach tego, co zagrabili i tego co barbarzyńsko zniszczyli w Polsce przez nich okupowanej przytroczonej do niemieckiego establishmentu ekipie sejmowo - rządowej Donalda Tuska będziemy mieć zaciekłych hamulcowych w tej walce i musimy o tym pamiętać w każdej chwili i sytuacji.

Z frakcją Kaczyńskich mieliśmy łatwiej, bo tamci są przytroczeni do dyrygentów amerykańskich, przy czym słowo “amerykańskich” musimy ująć w cudzysłów. Takie są nasze realia.

Trzeba Niemcom wystawić konkretne rachunki, aby płacili za swoje zbrodnie i grabieże. Należy im w pierwszej kolejności wykazać, że “polskie” zrzeczenie się roszczeń, załatwienie ich w ramach całego wschodniego sowłagru, nie było żadnym odszkodowaniem, tylko kontynuowanie grabieży tego, co zagrabione.

Trzeba Niemcom wystawić rachunki za około sześć milionów Polaków wymordowanych w obozach koncentracyjnych, rozstrzelanych w masowych egzekucjach. Przypominać o milionach przymusowych niewolników polskich. O dziesiątkach tysięcy dzieci zniemczonych na zawsze, Trzeba Niemcom przypominać ich sprawstwo w depopulacji narodu polskiego. O tym, że w ostatnich latach przedwojennia Polska liczyła około 36 milionów obywateli, a pierwszy rocznik statystyczny z 1946 roku ustalał 24 miliony Polaków. Kilka milionów wymordowała żydobolszewicka inwazja i zsyłki, ale było to przecież bezpośrednie następstwo najazdu niemieckiego. Ukazał się jeszcze rocznik statystyczny w sierpniu 1939 roku, ale nie ma go nigdzie. Został po wojnie wycofany. W Lublinie nie posiada go nawet Urząd Statystyczny, nie ma go w świetnie wyposażonej Bibliotece Uniwersyteckiej KUL. Powód prosty – odebrać ciekawskim możliwość porównania liczby ludności i stanu materialnego Polski przedwojennej z tym, co z niej pozostał w 1945 roku. Pewien profesor statystyki z Uniwersytetu Poznańskiego, po wybuchu wojny zamurował cześć swojego pokoju gościnnego dziuplując tam cenne dokumenty statystyczne i książki. Zamoyscy zamurowali w swoim pałacu najcenniejsze obrazy i porcelany, a w tym czasie byli tacy, którzy zamurowywali książki i dokumenty. Teraz już takich oszołomów nie ma. Inteligencja została wymordowana przez obu barbarzyńców.

Na zakończenie pochylmy się nad metodologią i skalą niemieckiej grabieży w Polsce, na przykładzie tylko ziem wcielonych do trzeciej Rzeszy.

Grabież polskiego mienia została wpisana w plan ogólnej anihilacji Polski i jej potencjału demograficznego i materialnego. Przez pierwsze prawie dwa miesiące okupacji, grabież nie była usystematyzowana i rejestrowana. Potem Niemcy usiłowali ustalić dokładną wartość mienia zagrabionego w początkowym okresie okupacji, ale było to już niemożliwe. Ponadto, Niemcy prywatnie rabowali dla siebie co cenniejsze przedmioty, zwłaszcza obiekty kultury i biżuterię. Dopiero 9 października 1939 roku Hermann Göering, jako pełnomocnik do spraw planu czteroletniego Głównego Urzędu Powierniczego Wschód, / Die Haupttreuhandstelle Ost /, w skrócie HTO, wydał stosowne rozporządzenie o rejestracji rabunku, do czego cała administracyjna i wojskowa machina zabrała się z typową niemiecką pedanterią. Tenże HTO posiadał kilka ekspozytur, a mianowicie w Poznaniu z filią w Łodzi, w Katowicach, Gdyni i Ciechanowie. Nadto w każdym mieście działały powiatowe placówki HTO.

Istniała też odrębna struktura rabunku polskich obiektów wojskowych, nie podlegająca HTO, które przeszły na własność Wehrmachtu, oraz cała infastruktura rolna, która podlegała specjalnie w tym celu powołanej placówki pod nazwą “ Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft … “. Lasami zawładnął nadleśniczy Trzeciej Rzeszy, a Gestapo otrzymało prawo przejmowania i konfiskowania majątku polskich zrzeszeń wyznaniowych, głównie Kościoła katolickiego. Tenże Główny Urząd Powierniczy Wschód – skąd my ostatnio tak dobrze znamy ten Główny Urząd Powierniczy – otrzymał od 1940 roku prawo grabieży mebli i wyposażenia Polaków i Żydów.
Zabierali Polakom dosłownie wszystko co wartościowsze: meble, ziemię, dzieła sztuki, odzież, pieniądze i depozyty bankowe, maszyny i narzędzia rolnicze, samochody osobowe, zwierzęta hodowlane, instrumenty muzyczne, biżuterię, która w większości przechodziła do kieszeni rabusiów, przedmioty kultu religijnego z kruszców, zbiory biblioteczne i archiwalne, towar w sklepach. Rabunek zakładów przemysłowych i ich wyposażenia Niemcy wycenili w samym Kraju warty na 93 miliony marek, ale były to szacunki skrajnie zaniżone, po prostu odfajkowane, natomiast grabież dóbr prywatnych była niemożliwa do zbiorczego oszacowania, toteż jeżeli profesor Alfons Klafkowski oszacował nasze straty wojenne na około 530 mld. złotych przedwojennych, to musimy pamiętać, iż jest to zaledwie część polskich strat. Jako rekontrę dla nasilających się roszczeń, władze Warszawy za prezydentury Kaczyńskiego oszacowały straty stolicy na 31 miliardów złotych, ale to zaledwie szacunki strat w infrastrukturze architektonicznej i strat w sferze kultury, bo skala grabieży dóbr prywatnych jest nie do uchwycenia.

Nie przeciągając tematu, poprzestańmy na pozornie drobnych dwóch tylko przykładach. Drobnych w sferze materialnej, ale obrazujących niemiecką pedanterie w grabieży wszystkiego, co się może po prostu przydać.

W książce “ Grabież polskiego mienia … ” wydanej przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w 1970 roku, na stronach 40 i 41, niemieckie sprawozdanie dla Haupttreuhandstelle w Berlinie, sporządzone przez HTO

13 sierpnia 1943 roku, wymienia 10 gołębi pocztowych zarekwirowanych pewnemu mieszkańcowi Poznania. Te 10 gołębi było godnych, wysłania specjalnego pisma sprawozdawczego do sztabu grabieżców w Berlinie.

Drugi przykład dotyczy grabieży pierścieni biskupich, wysłanych do Berlina po zamordowanych biskupach. Byli to m.in. biskup Leon Wetmański – przed wojną biskup sufragan i wikariusz generalny diecezji płockiej, oraz Antoni, Julian Nowowiejski – arcybiskup tyturalny, biskup płocki - zamordowani w obozie koncentracyjnym w Działdowie. Sprawozdanie o grabieży tych pierścieni przesłał do Berlina dr Casdorf. Mieszkańców diecezji lubelskiej interesuje los pierścienia biskupa Władysława Gorala, metropolity lubelskiego, zamęczonego w Dachau po pięciu latach katorgi.

Proponuję, abyśmy domagając się setek miliardów odszkodowania od beneficjentów po-hitlerowskich, nie zapomnieli wspomnieć o tych pierścieniach biskupich, a także o tych dziesięciu gołębiach pocztowych. Groteska wartości dziesięciu gołębi, może mieć większą siłę rażenia, niż niebotyczne pół biliona złotych.

Henryk Pająk

Wystąpienie przygotowane przez Henryka Pająka na sesję KL Warschau, która miała się odbyć 28 lutego 2008 roku w Muzeum Powstania Warszawskiego. Sesja została odwołana przez Muzeum z przyczyn technicznych. Decyzja Muzeum spotkała się z ostrym protestem organizatorów sesji na czele z sędzią Marią Trzcińską, oraz udziałem około 200 zaproszonych gości i warszawiaków. Mam nadzieję, że następne spotkanie odbędzie się bez żadnych problemów “technicznych”.

Tekst przekazał do wiadomości internetowej i prasy patriotycznej.

Adam M. Kurant

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.