Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 maja 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

NIEZALEŻNY SERWIS INFORMACYJNY ISKRY POLSKOŚCI

NIE CHCEMY TAKICH AUTORYTETÓW I WZORCÓW!

Kilka lat temu uczniowie z liceum ogólnokształcącego zapytali mnie: czy znam jakiegoś współczesnego uczciwego i nie kłamiącego polityka? Po dłuższym namyśle odpowiedziałem, że takiego polityka nie znam.

Do tego, że każdy polityk podczas kampanii wyborczej „kłamie jak z nut” i obiecuje „gruszki na wierzbie” już nas przyzwyczajono. Jednakże, zaraz po wyborach, ci szczęśliwcy, którzy się „załapali”, nagle tracą pamięć i twierdzą, iż tak naprawdę niewiele mogą zrobić. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w każdej partii, najważniejsze jest dobro partii oraz jej pijar (PR), nie zaś dobro Państwa i jego Obywateli. Szkoda tylko, że tego nie mówią nam przed wyborami! Jednak nie o tych kłamstwach chcę mówić.

Dziurawa pamięć polityków.

Aby wyraziście i obrazowo pokazać (wprost beznadziejnie) dziurawą pamięć naszych czołowych polityków, można przedstawić w formie anegdoty, której scenariusz napisało samo życie.

Babcia mówi do dziadka wybierającego się na zakupy - kup tylko dwie rzeczy: chleb i masło, powtórz. Dziadek powtórzył i poszedł do sklepu. Ponieważ pół dnia minęło i go nie było, babcia postanowiła go poszukać. W końcu spotkała go z puszką farby i wtedy zaczęła krzyczeć. Przecież miałeś kupić dwie rzeczy, gdzie masz pędzel?

Niestety z pamięcią naszych polityków, niezależnie od koloru ich maści, jest znacznie gorzej. Niektórzy z nich potrzebowali blisko 20 lat, a nawet pól wieku, żeby ocknąć się i przypomnieć sobie że n p. wcale nie ukończyli wyższej uczelni.

Najpierw był Tadziu, potem Olek!

Chodzi tutaj m.in. o nestora liberałów, chlubę, dumę i najwyższy niekwestionowany autorytet moralny PO, byłego posła Koła Poselskiego „Znak” zasiadającego już za czasów J. Stalina w reżimowym, komunistycznym Sejmie PRL (1951-1972 r.) oraz posła na Sejm III RP - I, II i III kadencji, byłego premiera -Tadeusza Mazowieckiego.

Pan Tadeusz Mazowiecki w swoim sejmowym dossier wielokrotnie pisał, że ma ukończone studia prawnicze i posiada tytuł magistra prawa. Dopiero w III-kadencji Sejmu, kiedy wyszło na jaw kłamstwo wyborcze prezydenta A. Kwaśniewskiego, nagle się ocknął i przypomniał sobie, że kłamał i zmienił w Przewodniku Sejmowym III kadencji swoje wykształcenie, z wyższego na średnie! Tak, więc Tadeusz Mazowiecki okazał się być doskonałym aktorem.

Jako absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Małachowskiego w Płocku, nie posiadając żadnego wyuczonego zawodu, permanentnie udawał prawnika.. Na to, że grał farsę udając kogoś innego w PRL-owskiej farsie Sejmu, to powiedzmy, można by przymknąć oczy. Jednak jak na ironię losu, jako pierwszy premier „prawnik” tworzył demokratyczne państwo prawa - III RP. Czyż to nie jest groteska?

Pan T. Mazowiecki w swoim sejmowym dossier podał również, że w latach 1956-1981 był redaktorem naczelnym miesięcznika „Więź”, zaś w latach 1981 i 1989 redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”. Jak można zawodowo „uprawiać” dziennikarstwo i na dodatek być redaktorem naczelnym, nie mając merytorycznego przygotowania zawodowego tzn. ukończonej szkoły dziennikarskiej? Czyżby w przypadku pana premiera obowiązywała zasada „nie matura leć chęć szczera zrobi z ciebie oficera”?

Podobnie, z „magistrem prawa” było w wyborach prezydenckich w 1990 r. Startował w nich przecież, jako wykształcony prawnik, będąc całkowitym przeciwieństwem swego konkurenta. Jak zapewne wiemy - prostego robotnika z dwoma klasami szkoły zawodowej, ukończonej gdzieś na głębokiej prowincji, a na dodatek głośno chwalącego się tym, że „w życiu nie przeczytał żadnej książki” - Lecha Wałęsy. Robił to z premedytacją oszukując wyborców i naruszając prawo.

Znając życie, z pewnością prokuratura (o ile w ogóle zainteresuje się sprawą) „nie dopatrzy się w stosunku do pana premiera żadnych znamion przestępstwa”. Nie dziwi, więc to, że zarówno pan premier, obok Lecha Wałęsy nie znajduje się w IPN liście osób poszkodowanych przez PRL.

Byłemu premierowi nie można zapomnieć innych „grzechów młodości”, takich jak - tworzenie w latach pięćdziesiątych „panegiryków” poświęconych reżimowej władzy. Chodzi tutaj m.in. o słynną wypowiedzi T. Mazowieckiego z jesieni 1953 roku (pół roku po śmierci J. Stalina) opublikowaną w dziale Opinie na łamach Wrocławskiego Tygodnika „Katolickiego” (WTK) mówiącą o Prymasie Polski kardynale Stefanie Wyszyńskim, jako agencie Watykanu.(…)

Podobna publikacja ukazała się w rzeszowskiej prasie „katolickiej”(de facto antykatolickiej), kiedy to biskupów: Kominka i Kaczmarka nazwał „wrogami ludu pracującego”.(…). Jak pamiętamy, wkrótce potem, zarówno Prymasa Polski jak i JE biskupów aresztowano? Spędzili Oni kilka lat „w odosobnieniu”.

A propos demokracji socjalistycznej, w której to przyszło nam żyć. Powszechnie znana jest powiedzenie o różnicy pomiędzy demokracją a demokracją socjalistyczną, obowiązującą w PRL? Odpowiedź jest prosta - taka sama jak pomiędzy krzesłem a krzesłem elektrycznym! Trudno w to uwierzyć, ale obłuda i zakłamanie były stałymi atrybutami PRL-u (tzn. demokracji socjalistycznej).

Trzeba tutaj powiedzieć, że ww. materiały prasowe, na ogół pisane były na tzw. „społeczne zamówienie”.(…)

Materiały zwyczajne sporządzane były w ramach normalnej pracy dziennikarskiej. Materiały sporządzane na tzw. „społeczne zamówienie” w przeciwieństwie do materiałów zwyczajnych rodziły się albo w partii, albo w bezpiece, a potem, za pośrednictwem oficerów prowadzących, następowała tzw. „transmisja do mas”, którą zapewniali konfidenci poumieszczani na dziennikarskich etatach w gazetach, rozgłośniach radiowych czy telewizji(…). ( Źródło: Zamówienie społeczne jako prywatne. Nasza Polska nr 45 z 4.XI 2008 r.).

Do innych jego „grzechów” już jako premiera dokonanych w ramach tzw. „grubej kreski” należy zaliczyć zrównanie dyplomów absolwentów Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie (PZPR-owskiej szkoły) z dyplomami absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego?

Osobiście uważam, że skoro T. Mazowiecki, za to, co „przeskrobał” powinien głośno i publicznie powiedzieć - PRZEPRASZAM. Należy się to Nam Obywatelom, św. pamięci Prymasowi Tysiąclecia oraz ww. św. pamięci biskupom i ich rodzinom.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że pan premier D. Tusk oraz rządzący liberałowie z PO nadal uważają pana Mazowieckiego za „wielki niekwestionowany autorytet moralny”.

Wcale nie lepszy od T. Mazowieckiego jest były prezydent (z SLD) - Aleksander Kwaśniewski, również były poseł na Sejm III RP - I i II kadencji. On także, publicznie w oficjalnych Informatorach Sejmowych opracowanych na podstawie danych zawartych w kwestionariuszach posłów, dwukrotnie podał, że jest magistrem ekonomii oraz, że „ukończył studia wyższe na Uniwersytecie Gdańskim.. . (Źródło: Informator - Sejm I, II i III kadencji).


Plusy dodatnie Plusy Ujemne

Podobnie jak T. Mazowiecki oszukał miliony wyborców. W efekcie w 1995 r. po zgłoszeniu sprawy oszustwa wyborczego prezydenta elekta, sąd zajmujący się sprawą skargi społecznej wyborców (złożyło ją ok. 820 tysięcy oszukanych wyborców) „uznał to za czyn o małej szkodliwości społecznej, nie mający istotnego wpływu na ostateczny wynik wyborów”, a tym samym „skazał go ” na 5 lat (z drugą kadencją 10 lat) „sprawowania prezydentury”. Właśnie na taki wyrok niezawisłego sądu (mogło być całkiem inaczej) prezydent elekt oczekiwał w Hiszpanii.

Wydaje się, że trzeba nie mieć wyobraźni, być mało mobilnym intelektualnie lub mieć problemy z tzw. „chorobą filipińską”, aby w dobie lotów kosmicznych, teleksów, telefonów komórkowych, emaili oraz Internetu opowiadać bajki o ukończonych studiach wyższych i to niezależnie gdzie się studiowało. Każde takie oświadczenia Państwowa Komisja Wyborcza, gdyby tylko chciała, mogłaby to sprawdzić (dosłownie) w przeciągu kilku minut.

A swoją drogą obaj politycy posiadają wiele cech wspólnych, a mianowicie:

  • udawali ludzi wykształconych i to z tytułami magistra,
  • zajmowali najważniejsze stanowiska w III RP,
  • nie wylewali alkoholu za kołnierz,
  • obaj byli redaktorami naczelnymi reżimowej prasy (A. Kwaśniewski –tygodnika itd .i Razem)
  • obaj nie zdobyli odpowiedniego przygotowania zawodowego, nie spełniali wymogów na ww. stanowiska (wymagane studia dziennikarskie i co najmniej 5 lat praktyki dziennikarskiej), ale przecież powszechnie było wiadome, że dla osób wybitnie zasłużonych dla władzy ludowej robiono wyjątki.

Wyborcy, wybierając obu polityków na posłów, głosowali na światłych, rzutkich i zarazem wykształconych Europejczyków, nie na cwaniaków i krętaczy bez wyuczonego zawodu. W ten sposób wyeliminowani zostali inni bardziej zasługujący oraz bardziej kompetentni kandydaci na posłów.

W grudniu 2002 r. prezydent A. Kwaśniewski publicznie podziękował prezydentowi Stanów Zjednoczonych za to, „że dzięki nieugiętej postawie USA wyzwolono Polskę spod strasznego reżimu totalitarnego”. Przypomnijmy sobie, reżimu, w którym wówczas był urzędującym ministrem w rządzie M.F. Rakowskiego. Zapewne sami arcymistrzowie intryg, przewrotności i obłudy – Niccolo Machiavelli i Józef Goebbels „musieli ze zwykłej ludzkiej zawiści przewracać się w grobie”. Należy też podziwiać tupet i ogromną hipokryzję osób, które za przysłowiową miskę soczewicy gotowi są sprzedać, nie tylko siebie, ale też własny Naród, byle tylko nadal być na „świeczniku” oraz pierwszych stronach gazet.

Równi i równiejsi!

W tamtym czasie po prostu strasznego pecha miał kandydat na sołtysa z Pomorza, który podczas wyborów samorządowych publicznie deklarował to, że posiada wykształcenie średnie, co również okazało się kłamstwem wyborczym.

W efekcie Sąd Rejonowy w Gdańsku potraktował go dość ulgowo i skazał tylko: „na 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat,” co wiązało się „ z zakazem sprawowania kierowniczych stanowisk przez okres 5-ciu lat.” No cóż, co wolno wojewodzie to nie tobie .......”.

Gdyby on „poszedł na całość” i podał, jak premier T. Mazowiecki czy prezydent A. Kwaśniewski, że również ma tytuł magistra, z pewnością by go nie ukarano i zostałby co najmniej wojewodą.

Kwaśniewski kłamał, został prezydentem państwa, Mazowiecki kłamał został premierem, rolnik najmniej z nich kłamał (tylko zrobił maturę a nie magisterkę) i dostał 1,5 roku więzienia.
Tutaj, gołym okiem widać realizację konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Gdzie tu sprawiedliwość? Takie podejście sądów utwierdza obywateli w przekonaniu o tym, że w Polsce wciąż obowiązuje stara zasada „Wszyscy jesteśmy równi, ale bywają równiejsi”.

Przysłowia są mądrością narodu. Jedno z nich mówi, że „W Polszcze sprawiedliwość jest jak pajęczyna, bąk się przecina, muszynę zatrzyma”. Niestety, kto w tym przypadku był „bąkiem” a kto „muszyną” również widać gołym okiem.

„Bawół”- Mędrcem Europy!

Na pokazanych przykładach widać i można być tego pewnym, że obecnie w Polsce sprawiedliwości tylko można szukać, w słowniku wyrazów obcych pod literą – S. A skoro tam też jej nie ma, to pojęcie „sprawiedliwości po polsku” powinien wyjaśnić nam, unijny Mędrzec Europy, Lech Wałęsa, którego wypromował i poparł na to zaszczytne unijne stanowisko premier Donald Tusk.

Jest on jedyną postacią wśród Mędrców, która: gdzieś na głębokiej prowincji ukończyła tylko dwie klasy zawodówki, nie zna żadnego obcego języka i na dodatek przechwala się tym, „że w życiu nie przeczytała żadnej książki”. Znany jest z niespójnych, bezsensownych, sprzecznych wewnętrznie wypowiedzi w stylu: „nie tylko jestem, za, ale również jestem przeciw”. Niektóre media tego typu wypowiedzi zwą bełkotem.

Zapewne to wszystko nie przysporzy Polsce splendoru. Jak widać dla pana premiera, te fakty nie miały absolutnie żadnego znaczenia.

Po Grudniu 1970 roku SB interesowała się L. Wałęsa i jak każdemu opozycjoniście i nadała mu pseudonim „Bawół”. Dlaczego mu taki pseudonim dali, nie wiadomo, można się tylko domyśleć? Inteligentem nie był. A swoją drogą SB nie śniło się nawet, że dając mu tak obraźliwy pseudonim, dali go przyszłemu nobliście oraz przyszłemu Mędrcowi Europy.

Wydaje się, że znacznie bardziej pasującą i mniej kontrowersyjną osobą na Mędrca Europy byłby przyjaciel premiera D. Tuska, jego doradca polityczny. Byłby to człowiek o ogromnej wiedzy i doświadczeniu życiowym, prześladowany przez reżim komunistyczny, znający języki obce, były minister spraw zagranicznych, były więzień obozu koncentracyjnego, pan W. Bartoszewski - grzecznościowo zwany profesorem.

A swoją drogą L. Wałęsa jest osobą publiczną, powszechnie znaną a rodaków interesują jego zainteresowania, książki jakie czyta. Interesuje również ich to, czy po uzyskaniu nagrody Nobla przeczytał jakąś książkę, czy nadrabia zaległości z dzieciństwa i młodości, czy w ramach programu „Cała Polska czyta dzieciom”, czyta wnukom książki i jakie?

Może to są: „Kubuś Puchatek”, „Przygody Koziołka matołka”, Kaczka dziwaczka” czy też „O dwóch takich co ukradli księżyc”?
Wiadomo, Wałęsa jest bardzo sprytny, czytając wnukom, to ma jak w reklamie „dwa w jednym”, dla nich i dla siebie. Dobrze by było gdyby chociaż raz wypowiedział się w tej sprawie.

Redakcja jednej z ogólnopolskich prawicowych gazet wystąpiła z prośbą do naszego noblisty, u którego z czytaniem książek nie jest najlepiej, ażeby zaprzestał udzielać oświadczeń, których nie można traktować poważnie a jego wypowiedzi nadają się znakomicie do rubryk satyrycznych, takich jak np. „Sensy”.(…) „Kończ waść, wstydu oszczędź - chciałoby się powiedzieć, tylko czy Wałęsa zrozumie, o co chodzi? Czy czytał kiedyś „Potop”? (Źródło - „Kończ Waść…” Nasza Polska nr 44 z 28.10.2008 r.)

Trzeba przyznać rację redakcji, ponieważ niektóre kabarety nabijają się z naszego noblisty szczególnie z takich wypowiedzi jak „zdrowie nasze, gardło wasze” oraz „nie tylko jestem, za, ale również jestem przeciw”.

Problemy z pamięcią miał również Jarosław Wałęsa.

Poważne problemy z pamięcią, mimo młodego wieku musiał mieć poseł partii rządzącej PO z Gdańska, najzdolniejszy z rodu Wałęsów, ten, który po ojcu zaszedł najwyżej - Jarosław Wałęsa. (to ten, który nie choruje na pomroczność jasną). Trzeba przyznać, że zdobył on gruntowną wiedzę, skoro ukończenie 3 letnich studiów zajęło mu aż 8 lat. Z pewnością w Sejmie III RP nie było i nie ma takiej drugiej postaci, o tak dobrze ugruntowywanej wiedzy. Panu posłowi można doradzić, aby stale ćwiczył pamięć. Wiadomo, trening czyni mistrza.

Ten scenariusz napisało samo życie.

W Trójmieście od wielu lat krąży historia pewnego szefa firmy, który wraz z żoną i córką spędził wakacje za granicą Wrócił z nich po kilku tygodniach i zapytał się swojej sekretarki co słychać?
W odpowiedzi dowiedział się, że są dwie wiadomości - dobra i zła. Na początek ta zła, nie jesteś już szefem. Po pewnym czasie, jak się nieco uspokoił poprosił o przekazanie dobrej wiadomości. W odpowiedzi sekretarka powiedziała, mu, będziemy mieli dziecko.

Mowa jest o jednej z najważniejszych postaci w Trójmieście, jednym z guru PO.

Aaron Langman - vel Janusz Lewandowski

Jeszcze innym ciekawszym przypadkiem jest sprawa dr Janusza Lewandowskiego vel Aarona Langmana (członka PO), byłego kilkukrotnego posła na Sejm III R.P., byłego ministra w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych, obecnego euro-deputowanego i zarazem przewodniczącego Komisji Budżetu i Finansów Parlamentu Europejskiego. Wg Prokuratury oraz NIK-u pan J. Lewandowski ma „wiele grzechów na sumieniu”. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku będąc ministrem przekształceń własnościowych, skompromitował się m.in. sprawą tzw. świadectw udziałowych Narodowych Funduszy Inwestycyjnych (NFI), które okazały się dla wszystkich ich właścicieli „wielkim niewypałem MPW ”.

Ponadto wg NIK-u: Janusz Lewandowski, jako minister ponosi odpowiedzialność cytat: „za nie doprowadzenie do prywatyzacji Stoczni Gdańskiej S.A. tolerowanie zaniechania przez Zarząd Spółki działań efektywnościowych i restrukturyzacyjnych, w tym niewykorzystanie ekspertyz dotyczących Stoczni, wykonanych przez firmy doradcze (…). (Źródło: str.15 Informacji o wynikach kontroli działalności organów państwowych oraz władz Stoczni Gdańskiej w okresie od 1988 r. do upadłości Spółki” NIK 13- 02-1997 r.]

Pan J. Lewandowski przez dwie kadencje Sejmu, był ścigany przez prokuraturę z Bielska Białej (ciągle chował się za immunitetem poselskim) „za fałszowanie dokumentów”. Wg mediów, cytat – „Pierwsze postępowanie przeciwko posłowi zostało prawomocnie umorzone przez sąd w 2000 r. Stało się tak, ponieważ cały czas chronił go immunitet poselski i sprawa ta została przedawniona. W trakcie poprzedniej kadencji Sejmu, kiedy prokuratura zwracała się o uchylenie immunitetu, poseł mógł z niego zrezygnować, lecz nie zrezygnował. Gdyby był całkowicie pewny swoich racji zostałby oczyszczony z zarzutów i nie byłoby problemu”(…)

Chodziło tutaj o aferę (z początku lat 90), związaną z prywatyzacją dwu krakowskich spółek: Techmy i Krak-Chemii. Dopiero w 2003 r., po próbie pociągnięcia do odpowiedzialności posła A. Leppera, prokuraturze udało się pozwać posła J. Lewandowskiego do Sądu Rejonowego w Krakowie, gdzie przeciwko niemu, na jego wokandzie wniesiono sprawę karną.
Prokuratura Okręgowa w Krakowie zażądała: „dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywny w wysokości 2 mln.389 tys. zł oraz orzeczenia obowiązku naprawienia wyrządzonej szkody”. Zdaniem prokuratury, były minister przekształceń własnościowych miał dopuścić się m.in. cytat: „do pomijania korzystniejszych ofert, poświadczenia nieprawdy poprzez podpisywanie antydatowanych dokumentów, wyrażenie zgody na sprzedaż akcji pomimo upływu terminu, przyjęcie zaniżonej stopy kredytu refinansowego, nie naliczanie odsetek karnych i doprowadzenie do mechanizmu samofinansowania zakupu spółki poprzez przejęcie przez nabywcę dywidendy”.
Straty poniesione z tytułu nieprawidłowości prywatyzacji krakowskich spółek oszacowano w akcie oskarżenia na 2 mln. 389 tys. zł. Wprawdzie w dniu 24 marca 2005 r.. krakowski sąd uniewinnił byłego ministra J. Lewandowskiego uznając, iż w procesie prywatyzacji popełniono błędy, ale „nie wynikały one ze złej woli, lecz z powodu szybkiego tempa prac.”. Jednak krakowska prokuratura po otrzymaniu uzasadnienia wyroku sądowego, złożyła w tej sprawie odwołanie, wskazując na niezwykle wybiórcze wykorzystanie przez sąd zebranych dowodów. Być może euro -deputowany Janusz Lewandowski, ponownie stanie przed sądem w charakterze oskarżonego. ( Źródło: Nasz Dziennik maj 2004 r.)

Czy dla praworządnego obywatela może być coś ważniejszego, od składania zeznań we własnej sprawie karnej?

Jak widać na załączonym przykładzie – może!

Wchodząc na tzw. „polityczną karuzelą” można być spokojny. Jesteś nieudacznikiem, nie sprawdziłeś się w jednej branży z rekomendacji partii idziesz do drugiej na wyższe stanowisko i najlepiej jak najdalej od wyborców, np. do Brukseli, żeby niepotrzebnie nie drażnić elektoratu.

A swoją drogą, nasuwa się proste pytanie. Czy lis powinien być nadzorcą kurnika? Zapewne tak długo lis nim będzie, dopóki nie zmieni się u nas chorego prawa.

Kiedy w końcu przestępcy, agenci S.B., tajni współpracownicy (T.W.), czy też inne osoby skazane prawomocnymi wyrokami sądowymi nie będą mogły zasiadać w lawach poselskich? Mówi się o tym już blisko 20 lat i tylko się mami wyborców.. Sejm staje się doskonałą „przechowalnią” przestępców, którzy na dodatek dzięki immunitetowi stają się nietykalni. Znając życie, to dużo wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce zostanie zmienione prawo uniemożliwiające ten proceder. Wszyscy politycy obiecywali zmianę prawa i nic! Wydaje się, że również pan J. Lewandowski zwyczajnie zapomniał powiedzieć wyborcom o swoich pełnych danych osobowych, ale też o tym, że przez blisko dziesięć lat ścigany był przez krakowski wymiar sprawiedliwości.

Platforma jest przede wszystkim wielką mistyfikacją.(…) (Stefan Niesiołowski)

W istocie jest takim świecącym pudełkiem. Mamy do czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub Nowym wydaniem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO. (Źródło: Życie 1 sierpnia 2001 r. „Naśladujmy Litwę”)

Badacz owadów, poseł Stefan Niesiołowski, popularnie zwany "profesorem od robaków", od lat wyróżnia się niebywałymi napadami politycznej agresji. Można wręcz podziwiać, jego wyjątkową "hojność" w obdarzaniu przeciwników politycznych wyzwiskami. Postępowanie Niesiołowskiego najlepiej scharakteryzował satyryk Marcin Wolski, pisząc parę lat temu: "Senator Niesiołowski tak długo zbierał muchy - plujki, aż sam się upodobnił do jednej z nich". Za swoje tak staranne opluwanie wszystkich inaczej myślących niż politycy z PO, Niesiołowski doczekał się upragnionej nagrody - został wicemarszałkiem obecnego Sejmu. (Źródło: Przypadki Stefana Niesiołowskiego, Nasz Dziennik 20.12.2007 r.)

Jaki pan taki kram – wszystko, co polskie znaczy nienormalne ( Donald Tusk)

D. Tusk urzędujący premier chyba również ma problemy z pamięcią. Nie chodzi tu tylko o to, że zapomniał o tym, iż dziadek służył w Wermachcie, ale o wypowiedzi typu: wszystko, co polskie to nienormalne, czy też o próbie „secesji Kaszub od Polski.”(II Kongres Kaszubów w Gdańsku 12-14 czerwca, 1992 r.) ( Źródło: Nasz Dziennik 26-27 listopada 2005 r. Nie ma Kaszub bez Polski, a Polski bez Kaszub”)

Jakże nierozważną była wypowiedź premiera w jego expose, mówiąca o nadchodzącym cudzie gospodarczym, gdy wszyscy poważni ekonomiści zapowiadali schłodzenie gospodarki, a nawet kryzys gospodarczy. Nie dziwi, więc to, że niektóre gazety (złośliwie) nazywają premiera D. Tuska analfabetą ekonomicznym.

Trudno jest zrozumieć ww. wypowiedzi premiera, polityka, który chciał i nadal chce zostać prezydentem Polski?

Zabawne, przedstawiona tu sytuacja jest całkiem podobna do tej jak w anegdocie „o dwóch koniach – starym ślepym i młodym wyścigowym. Na pytanie młodego konia – czy będziesz startował na najbliższym derby na Wielkiej Pardubickiej? Ślepy koń odpowiada - absolutnie żadnych przeszkód nie widzę”. Skąd my to znamy?

Donald Tusk powiedział kiedyś: - główną motywacją mojej aktywności politycznej była potrzeba władzy i rządza popularności…. To jeden z nielicznych cytatów prawdziwie oddających jego postawę. Nie chodzi o ludzi czy państwo. lecz o zaspokojenie własnego egoizmu, nawet metodami dyktatorskimi, które mają pokryć brak podstawowych kwalifikacji do rządzenia nowoczesnym państwem. Wszak w istocie szef obecnego rządu jest bezprogramową wydmuszką medialną….(Źródło: Dyktat zamiast dialogu. Nasza Polska nr 45 z 4.XI. 2008 r.)

Bulwersujące jest to, że premier D Tusk otacza się takimi politykami jak:

  • Badacz owadów, poseł Stefan Niesiołowski, popularnie zwany "profesorem od robaków".
  • Julia Pitera nauczycielka języka polskiego wg CBA ignorantka prawna - specjalistka od korupcji zasłynęła Raportem, w którym podkreśliła zakup za kilka zł. porcji smażonego dorsza przez byłego ministra gospodarki morskiej,
  • minister skarbu A. Grad, z wykształcenia geodeta tzw. „skoczybruzda” (działał w resorcie rolniczym, nie posiada żadnych doświadczeń z zakresu zarządzania gospodarką narodową oraz skarbem państwa). Na dodatek działa bardzo ślamazarnie oddaje walkowerem polskie stocznie produkcyjne z Gdyni i Szczecina., oraz wprost panicznie boi się uwag pani Komisarz ds. Konkurencji N. W przeciwieństwie do niego; prezydent Francji N. Sarkozy oraz pani Kanclerz Niemiec A. Merkel, udzielają olbrzymiej pomocy swoim gospodarkom.

Pani A. Merkel nie przejmuje się wypowiedziami pani Komisarz i ratuje niemiecką gospodarkę kilkudziesięcioma miliardami euro, w tym przekazuje na przemysł stoczniowy - 1,1 miliarda euro. Podobnie robi prezydent Francji, który bezzwłocznie, chcąc ratować francuski przemysł stoczniowy, nacjonalizuję go przekazując na ten cel ok. 750 milionów euro i co najważniejsze, cytat za J. Brudzińskim (PiS) - „wyraźnie dał do zrozumienia pani Komisarz N. Kroes, gdzie może schować swoje uwagi dotyczące interwencjonizmu podejmowanego we francuskim przemyśle stoczniowym. (…) (Źródło: Kapitulacja rządu. Nasz Dziennik 07.121,2008r.)

Politycy pokroju Mazowieckiego, Lewandowskiego, Wałęsy itp. zabiegają głównie o swój pijar. Niczym nie przypominają przedwojennych przedstawicieli władzy – fachowców, którzy mieli inne priorytety. Można śmiało powiedzieć, iż dla obecnych polityków dobro ojczyzny się nie liczy.

Jakże całkowicie odmienna (diametralnie różną) od obecnego rządu była postawa przedwojennych polityków, fachowców – praktyków i patriotów. Byli oni bezgranicznie oddani Ojczyźnie a nie partii Czy obecnie możemy jedynie sobie pomarzyć o politykach typu: prezydenta prof. Ignacy Mościckiego - uczonego, wynalazcy, konstruktora, i budowniczego zakładów azotowych w Mościcach; Władysława Grabskiego – ekonomisty i historyka, rektora SGGW, dwukrotnego premiera oraz ministra skarbu II RP, znanego powszechnie jako autora reformy walutowej; Eugeniusza Kwiatkowskiego – działacza gospodarczego, inżyniera, twórcy 4-letniego planu inwestycyjnego przewidującego rozbudowę infrastruktury i zwiększenie potencjału obronnego kraju, założyciela Centralnego Okręgu Przemysłowego, budowniczego Gdyni oraz założyciela Polskiej Marynarki Handlowej; Jerzego Zdziechowskiego – ekonomisty, byłego ministra skarbu, twórcy teorii gospodarczego parytetu pieniądza (aktualnej do dzisiaj), konstruktora mechanizmu ekonomicznego, który w latach 1925-1930 zapewnił Polsce koniunkturę i poprawę położenia materialnego narodu i wielu innych.

Obecnie w tych trudnych dla nas kryzysu gospodarczego, nie potrzebujemy wzorców moralnych, jakie sobą reprezentują: A. Kwaśniewski, T Mazowiecki, J. Lewandowski, S. Niesiołowski i inni im podobni. Nam są potrzebni wielcy ludzie, a zarazem prawdziwe autorytety jak np. ś.p.: Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński, Ojciec Święty Jan Paweł II, ks. Jerzy Popiełuszko, śp. Marek Kotański i inni prawi bezinteresowni ludzie, nie zaś tacy „z potrzebą władzy i rządzą popularności”. Okazuje się, że możliwe jest bycie uczciwym i dobrym przedstawicielem władzy. Za przykład niech nam posłużą ww. przedwojenni politycy. Czyż można ufać kłamcom i oszustom na szczytach władzy? Pamiętajmy, że „jaki pan taki kram”!

"Enforcer"
stały korespondent "Iskier Polskości"
Styczeń 2009


Tusk i Pawlak 15 lat temu...jak sprzedali Polskę

Tusk i Pawlak 15 lat temu...jak sprzedali Polskę (Copyright vEsti24)

Wg sondaży OBOP-u prestiż zawodu polityka jest podobny do prestiżu sprzątaczki

Niezależny Serwis Informacyjny
www.iskry.pl - Iskry Polskości - po prostu Twój serwis (i inne)


Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~PARSLEYSAGE
30-11-2013 / 09:05
Dzisiaj moj szczesliwy dzien! Odkrylem Wasza strone, ktorej bede czestym gosciem, polecajac Ja rowniez innym! Dziekuje za Wasze zaistnienie rowniez w mojej przestrzeni postrzegania rzeczywistosci! Pozdrawiam serdecznie z zyczeniami z zyczeniami owocnego oddzialywania na zniewolone umysly Rodakow, Polakow! T.P. P.S. A na marginesie - "Medrzec Europy" lecz "Balwan Baltyku"!