Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
30 maja 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA LISTY CZYTELNIKÓW ADAM SZCZYGIEŁ

Patologia systemu sądownictwa - cykl artykułów rozpoczynamy od listu czytelnika... 

Drodzy Państwo! 

Niestety, nie znam dostatecznie dokładnie Państwa przekazów internetowych, gdyż nie mam bezpośredniego dostępu do sieci, jednak mam dużo do powiedzenia w temacie patologii tego całego systemu, a w tym zdegenerowania polskiego sądownictwa. 
Zresztą trzeba zacząć od tego, że obecne stadium zaawansowania tego wszystkiego, nie podlega już polemikom, lecz natychmiastowym, drastycznie radykalnym działaniom. W dzisiejszych czasach bez odpowiedniego nagłośnienia trudno cokolwiek osiągnąć. A tu winę ponoszą oczywiście, przede wszystkim tradycyjne media, a szczególnie telewizja publiczna, która nie tylko nie okazuje właściwej skali tego problemu, to jeszcze na siłę stara się utrzymywać bajkową rzeczywistość. 

Szczególnie drażniącą szkodliwością jest tu utrwalanie mitów o niezawisłości sędziowskiej i powadze sądów, co jeszcze pogarsza sytuację szarego człowieka. Pojęcie niezawisłości powstało dla jego ochrony, a nie sędziowskich układów z adwokatami. Tak więc, mówienie o niezawisłości sędziowskiej w takim bajkowym stylu, może mieć miejsce dopiero wówczas, kiedy sądy będą anielskie, a niezawisłość będzie służyła temu do czego została przeznaczona. 
W sytuacji takiego zdegenerowania środowiska sądowego, jest to niezwykle niebezpieczna masowa 
dezinformacja. Przede wszystkim w ten sposób, szary obywatel dopóki nie zetknie się z sądem, naiwnie myśli, że ma możliwość walki o swoje prawa. Kiedy jednak ten kontakt wreszcie nastąpi i zostanie oszukany, to staje się jednostką nie mająca głosu. 
Bowiem m. in. dzięki takiemu stanowisku mediów, pojedynczo zawsze będzie złudnie stanowił odosobniony przypadek, a system - względem różnych zależności - zamiast podjąć działania, będzie nawzajem się chronił, a jedną z fałszywych zasłon, którymi potrafi się bezczelnie i fałszywie zastawiać, jest właśnie niezawisłość sędziowska, mimo że ta niezawisłość została właśnie złamana, bo to akurat posłużyło drugiej stronie do wygrania sprawy. Tak uwiarygodnionej fikcji trudno się przeciwstawiać. 
Przegrany został osądzony przecież niby przez "niezależny, bezstronny i niezawisły sąd" i jeśli mu się nie podoba, to z pewnością z "wiadomych" względów - taka opinię już z góry wmówili nam winowajcy tego wszystkiego... 

I dla mediów nie ma tu żadnych rozsądnych usprawiedliwień, a szczególnie w sytuacji, kiedy np. mnie osobiście wystarczył udział w zaledwie dwóch - proporcjonalnie małych, aczkolwiek niezmiernie dla mnie ważnych - sprawach sądowych, aby dowiedzieć się, że cały ten system jest po prostu do wymiany, a 
zdegenerowanie tego świata wkoło aż promieniuje. Wprawdzie znałem doskonale realia patologii tradycyjniejszych urzędów, to jednak ludzie z najsilniejszych mediów mieli z pewnością jeszcze więcej okazji, aby temu wszystkiemu dobrze się przyjrzeć... 

Tutaj prosiłbym "obowiązkowo" zapoznać się z moim publicznym oświadczeniem poprzedzającym witrynę internetową o adresie: www.rylikagn.republika.pl  (ok. 15 minut czytania), a przynajmniej z jego fragmentem wyróżnionym ciemnoczerwoną czcionką, znajdującym się gdzieś po ok. 1/3 całości tekstu... 
Zapewne nie powiem nic wielkiego, kiedy dodam, że opisane tam przypadki sprowadzające metody sądowe do aż tak upodlonego prymitywizmu, nie powstały z dnia na dzień. Takie sądowe postępowanie, które sprowadza się do walki pozwanego w ciemno, z działającym - nie tylko ponad prawem, ale i poza wszelkimi 
zasadami - sądem (a nie z ew. przeciwnikiem), czytelnie odsłania już poziom zaawansowania tego wszystkiego. Kiedy jednak na dokładkę sędzia kreuje wyrok nie mieszczący się w jakichkolwiek normach prawnych, a w uzasadnieniu podważa nie tylko swoje kwalifikacje, ale w ogóle kwalifikacje normalnego człowieka, to przechodzi to już w strefy ogólnej zgrozy. 
Kiedy jednak widząc to wszystko, występuję o pomoc w ochronie swoich wolności i praw do Rzecznika Praw Obywatelskich, a osoba działająca w jego imieniu nie tylko jej nie udziela - nie wykazując zresztą przy 
tym jakiejkolwiek dobrej woli - to jeszcze próbuje mnie zastraszać odpowiedzialnością karną (kłania się tu np. Art. 225 Kodeksu Postępowania Administracyjnego), to mamy oto podsumowanie całości, co przekłada się na zaprezentowany wcześniej wniosek. A przecież mój opis okazywał problem tylko w podstawowym zakresie... 
Może dla czytelności, zanim przejdę dalej zacytuję jeszcze wspomniany przepis, który zawsze dobrze 
jest znać... 
Art. 225. § 1. Nikt nie może być narażony na jakikolwiek uszczerbek lub zarzut z powodu złożenia skargi lub wniosku albo z powodu dostarczenia materiału do publikacji o znamionach skargi lub wniosku, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych. 
§ 2. Organy państwowe, organy jednostek samorządu terytorialnego i inne organy samorządowe oraz organy organizacji społecznych są obowiązane przeciwdziałać hamowaniu krytyki i innym działaniom ograniczającym prawo do składania skarg i wniosków lub dostarczania informacji - do publikacji - o znamionach skargi 
lub wniosku. 

Teraz choć pokrótce wyjaśnię, że osobiście - w sposób indywidualny - walczę z patologią systemu od dawna. Doskonale więc znam jej realia. Naturalnie, opiera się ona przede wszystkim na bezkarności. Upraszczając problem, można go wręcz sprowadzić do stwierdzenia, że jest to efekt notorycznego omijania takich przepisów jak np. Art. 223 § 2 Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Pozwolę sobie go przytoczyć... 
Art. 223. 
§ 2. Pracownik organu państwowego, pracownik samorządowy oraz organu organizacji społecznej, winny niewłaściwego i nieterminowego załatwiania skarg i wniosków, podlega odpowiedzialności porządkowej lub dyscyplinarnej albo innej odpowiedzialności przewidzianej w przepisach prawa. 

Doprowadza to do sytuacji, że w zasadzie każda skarga czy wniosek pochodzący od szarego obywatela jest zbywany jakąś bagatelizującą odpowiedzią, często nie na temat. Zdarza się też czasem wprowadzająca w błąd, nieadekwatna podstawa prawna, itp. uskoki. I nie pomaga upartość i przeciąganie problemu przez 
wszystkie szczeble, bo wszędzie jest to samo. Kiedy nie ponosi się odpowiedzialności, to zbywanie oponentów potęgowane wpływem otoczenia i wygodnictwem wchodzi w rutynę. W ten sposób wielu 
ludzi traci czas, a inni zrażeni więcej nie próbują, czym jeszcze bardziej zachęcają do kontynuowania procederu... 
Z tym wszystkim dobrze jest zestawić choćby tylko Art. 6-9 i Art. 12 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, aby przynajmniej zacząć pojmować zjawisko fikcji... 

W sprawach sądowych - gdzie bezkarność ma jeszcze większe możliwości bytu - przez lata tradycyjną patologię rozbudowano o niemal wszystkie skrajne możliwości. I oto w efekcie mamy idioto-korupcyjno-mafijny mechanizm. Warte zauważenia jest tu jednak, że dawne - sygnalizowane również przez Państwa strony - komunistyczne idee, takie jak np.: "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" czy "nie ma niewinnych, tylko są Ľle przesłuchani", zostały sprowadzone do jeszcze prostszych ram. I w efekcie dziś już mamy: "dajcie mi człowieka!". I tyle. 
W obecnej sytuacji, kiedy tak wzrosła powszechność dostępu do prawa, jego popularność w kręgach sądowych - choć i tak zawsze jednokierunkowe - musiała przecież zmaleć. Natomiast, jeśli są takie możliwości administracyjne w rolowaniu kogokolwiek - i to możliwości zupełnie bezkarne - to po co się aż tak angażować w wyszukiwanie doczepień do ofiary, skoro wyrok bez względu na wszystko co możliwe i tak może zapaść dowolny, a uzasadnienie w razie czego można dorobić wedle... gwiazd? Swoją drogą przy 
takim nagromadzaniu się materiałów procesowych - co z reguły musi przecież stanowić skutek uboczny postępowań, w których postanowienia i inne treści sądowe są kreowane z kosmosu - nawet najbardziej prosta sprawa może zgubić tę prostotę i jednoznaczność, choćby dla obserwatora z zewnątrz... 

Jednak aż takie patologiczne rozluĽnienie postępowania sądowego powoduje, że dzisiaj - moim zdaniem - niemal każdy zgłoszony przypadek przekrętu sądowego można by łatwo udowodnić, tylko muszą powstać do tego odpowiednie organy, które będą chciały to robić. Wiadomo bowiem, że dany sędzia, jeśli oznacza się aż tak zaniżoną moralnością, to ma na sumieniu nie jeden przekręt, bo musiał do tego stadium jakoś przecież dojść. I myślę, że nawet paniczne zacieranie śladów nic by tu nie wskórało, ponieważ mamy tu przecież do czynienia z całkowitym rozwydrzeniem zarejestrowanym nie tylko w sądzie, a poszkodowani zapewne chcieliby powetować sobie straty czasowe, materialne i przede wszystkim... psychiczne... 

Proszę tu również z dostatecznym zrozumieniem zauważyć, że przy takim ogólnodostępnym postępowaniu sądu, gdyby nawet znalazł się w adwokaturze - zakładając czysto teoretycznie - wybitny z rzeczywistych umiejętności adwokat bazujący na prawie i uczciwości, to nie miałby on szans na regularne wygrywanie 
spraw... i co warte podkreślenia, spraw z natury wygranych. A więc taka sytuacja właśnie wyraĽnie okazuje, że jeśli ktoś zna adwokata, który regularnie lub "nieprzyzwoicie często" wygrywa sprawy sądowe, to nie ulega wątpliwości, że robi to pod stołem... I to jest ważna dla wszystkich do zapamiętania wskazówka... 

Tak więc, chciałem tu szczególnie podkreślić, że powszechne procentowe okazywanie problemu nawet przez strony internetowe, jest - moim zdaniem - znacznie zaniżone względem rzeczywistości. 
Nie chcę się tu aż tak rozpisywać, ale nie wydaje mi się, aby po tym co sam zaobserwowałem i co zdążyłem wyodrębnić z mediów, mogła się tu uchować jakaś znacząca liczba sędziów nie zakażonych chorobą, bo w takim otoczeniu trudno o normalny byt. 
Myślę, że warte jest z pewnością wskazanie, że np. przez moje sprawy jak dotychczas, przewinęło się ok. 20 sędziów - trzeba tu też podkreślić, że nie z jednej miejscowości - i tylko o jednej młodej sędzinie mogę powiedzieć, że była uczciwa i niezależna (niezależna w pewnym sensie). No cóż, została odsunięta. 
I właśnie zrozumienie tego problemu, polega na odpowiedzeniu sobie na pytanie: jak długo można egzystować w osamotnieniu czy w zdecydowanej mniejszości? I jeśli więc, miałbym dać komuś prostą, szybką radę względem tego problemu, to na początek poradziłbym wszystkich sędziów po czterdziestce (a nawet 
młodszych, w zależności od rzeczowej analizy), posłać na emerytury lub do więzień w zależności od wiadomych czynników. 
Dalsza część dokooptowałaby do nich po uzupełnieniu stanu młodym narybkiem. Oczywiście nie mogłoby to ominąć innych skażonych pochodnych zawodów czy organizacji. A znam takich, którzy dodają, że tę inicjatywę należałoby jeszcze rozbudować o wysłanie ich wszystkich w kosmos, co może wyglądać na 
złośliwość, ale w czym zawarty jest również rzeczowy sens... I jeśli nawet wśród nich znaleĽliby się pokrzywdzeni (np. względem przedwczesnej emerytury) i tak byłoby to posunięcie mniejszego 
zła, nie będące nawet w najmniejszym stopniu porównywalne ze szkodami jakie większość z tych ludzi wyrządzała i jakie mogłaby jeszcze wyrządzić. 
Na pewno nikogo nie trzeba przekonywać - oprócz chyba tylko samych zainteresowanych - że uczciwy i 
sprawiedliwy Sąd jest podstawą do wszystkiego. Kiedy tak nie jest, świat przewraca się do góry nogami, bo zamiany zła w dobro i odwrotnie coraz obszerniej wypaczają rzeczywistość... 
Ci ludzie rujnowali życia innym ludziom, zabierali czas, odbierali godność, niszczyli psychikę, okradali... i ofiary... i Skarb Państwa... I chyba już dość tego... 

Jedna ze stron problemu polega jednak właśnie na nieświadomości społecznej. Zapewne dzieci w szkołach, młodzież, studenci uczą się pięknych teoretycznych mechanizmów działania państwa, więc przy jednoczesnej fikcji okazywanej przez media, przez wiele lat muszą żyć w wirtualnej rzeczywistości i stanowić ostoję tego 
wszystkiego... A zainteresowani tworzą sobie wciąż to nowe przepisy, kodeksy, zasady etyczne, które tak ładnie nakazują anielskie zachowania, a tymczasem wnet wszystko okazuje się iluzją, która obnaża tylko jakby kolejny sposób na udobruchanie szerokiej opinii publicznej, bo pojedynczy składnik tej opinii 
czyli szary człowiek, praktyczne uczciwe zasady może sobie oglądać co najwyżej na filmach. 
Jako samotna jednostka - również w swojej wiedzy o rzeczywistości - jest bez szans w walce ze zdegenerowaną hołotą, która publicznie jest okazywana jako poważny, niezawisły organ. I to właśnie trzeba zmienić. I my wszyscy razem mamy taki potencjał, tylko trzeba go uruchomić... 

I dobrze, że strony internetowe i inne inicjatywy - nawiązujące do tego najważniejszego problemu, którego rozwiązanie jest kluczem do wszystkiego - wciąż powstają i się rozwijają, bo to sygnalizuje, że z czasem w końcu to wybuchnie. Jednak to dopiero początek. Swoją drogą, nie chciałbym być w skórze tych wszystkich oszustów i ich teoretycznych nadzorców, którzy latami za pieniądze i poważanie zdegenerowanego środowiska, niszczyli najważniejsze wartości ludzkie. Ciekawe też czy będą umieli spojrzeć w oczy członkom swoich rodzin czy znajomym spoza branży, bo spodziewam się, że uchodzą w ich mniemaniach za diametralnie innych ludzi... 
I tu właśnie trzeba dostrzec, na czym polega ten problem dzisiaj. Otóż właśnie Ci ludzie z powodu wypromowania pewnej wizji o tym zawodzie, należą często do osób szczególnego poszanowania społecznego. Na salach sądowych mogą też okazywać się jako osoby łagodne i kulturalne. Powierza się 
im również inne funkcje wymagające szczególnego zaufania. Taki więc diabeł w anielskim opakowaniu jest dodatkowo chroniony i wciąż się organizuje... 

No właśnie, myślałem, że w tym temacie nic mnie już nie zaskoczy, a tymczasem... Nie tak dawno przypadkowo natrafiłem na stronę internetową (przypomnę, że nie mam bezpośredniego dostępu do sieci) Okręgowej Izby Radców Prawnych w Toruniu, na której to lokalny oddział "słynnego" stowarzyszenia sędziów IUSTITIA - które tak ładnie ponoć zadeklarowało się dbać o etykę - zwraca się "Do wszystkich prawników" (w cudzysłowie, to cytat), zapraszając na... 8-dniową wycieczkę zagraniczną, którą samo 
organizuje... 
No i proszę, jaki znakomity sposób na budowanie niezawisłości sędziowskiej i zaufania społecznego. No cóż, 
chociaż wiemy w jaki sposób mafia się organizuje... 
I to właśnie okazuje stan osiągniętego poziomu patologii. Kto miałby w tym przeszkodzić, jeśli nawet "etyczni" sędziowie "nie rozumieją" podstawowych zasad, bez utrzymywania których, sprostanie - gwarantowanym nam - konstytucyjną niezależnością jest niemożliwe... 

Natomiast już prawdziwy wstrząs wzbudziła we mnie informacja - również internetowa - mówiąca o istnieniu takiego tworu jak POROZUMIENIE SAMORZˇDÓW ZAWODÓW PRAWNICZYCH I ORGANIZACJI PRAWNICZYCH, który rzekomo powstał dla celów naprawczych i który problem ten jakby zatwierdza. Pomijając inne narzucające się tu wnioski, trudno nie nadziwić się właśnie rozbrajającej tendencji do rozbrajania niezawisłości sędziowskiej. 
I tak, już chyba teraz nie powinno nikogo dziwić, że dało się w to wciągnąć również stowarzyszenie IUSTITIA (także Stowarzyszenie Prokuratorów RP). No cóż, zapewne zorganizuje nie jedną wycieczkę, gdzie wspólnie sobie omówią nowoczesne sposoby gnębienia uczciwych ludzi oraz wzmocnią mury dla własnej bezkarności. Tak jakby układy rodzinne, to jeszcze było za mało (np. w adwokaturze podobno - według okazanych publicznie danych przez posła Z. Ziobro z PIS-u - ponad 70 procent jej członków, to rodzina)... No cóż, patologia patologii... 

Tak więc, wirus jest silny, niebezpieczny i stale się rozmnaża... I dlatego też chciałbym zaapelować do Państwa o dostrzeżenie tych zjawisk oraz o wyzwolenie się od mitów, które te środowiska roznosiły, aby ochronić własne postępowanie i monopol. A chodzi tu przede wszystkim o to, że samo prawo, to jedna z najprostszych - jeśli nie najprostsza - dziedzina dotycząca naszego życia. Otóż prawo, nie tylko, że jest 
zapisane, ale jeszcze jest to zrobione w sposób uszeregowany w konkretnych punktach. 
- Tak więc, prawo się czyta i realizuje, a nie interpretuje. 
Oznacza to, że każdy kto zna język polski i dysponuje najzwyklejszym potencjałem intelektualnym, zrozumie 
każdy przepis, bo o jego precyzyjnym sensie decyduje intencja ustawodawcy wsparta standardowym czuciem zasad współżycia społecznego. I tyle. 
Naturalnie, że co jakiś czas może pojawić się jakaś przeszkoda, ale to nie stanowi omawianej sfery 
problemu... No oczywiście, że sędzia czy adwokat mogą nie zrozumieć nawet najprostszego przepisu, ale oni pozostawieni na długie lata bez odpowiedniego nadzoru, zamknięci w swoim świecie, stopniowo łamiąc kolejne bariery, tak cofali się w tym wszystkim, że dziś znacznie odstają od aktualnego stanu cywilizacyjnego. I my moglibyśmy im pomóc, lecz niestety, to oni decydują o naszych losach, a nie odwrotnie. I oto mamy taki 
problem, że to oni szarym ludziom narzucili swoje patologiczne "rozumowanie" jako fachowość. 
I dlatego też, jest to jedna z najważniejszych sfer, od której chciałem Państwa zdecydowanie odciągać, czyli od podświadomego propagowania wszelkich skażonych chorobą Ľródeł.

Jeśli zamierzacie Państwo działać w tych tematach i chcecie coś osiągnąć wartościowego, to nie przenoście rozwiniętych chorób, mitów, zwyczajów czy ocen, wykreowanych przez tych ludzi. Unikajcie ludzi systemu w swoich składach. Nie bójcie się prawa i nie dajcie sobie narzucić ich "fachowości"... Bo samo znaczenie prawa - tak jak wylansowane zwyczaje - też trzeba oczyścić, a to można głównie osiągnąć poprzez podniesienie poziomu dialogu, a to z kolei jest związane ze stanem cywilizacyjnym bardzo dalekim od tego, jaki rozwinęło to środowisko... 

Przy okazji i wracając do wcześniej rozpoczętego wątku, trzeba tu choć wspomnieć o sferze szkolenia, która tu jest też oczywistą fikcją, lecz znów odzianą w złotą szatę, ale to problem nie tylko środowiska sądowego. Autor tych słów już nie wnika w takie elementy, jak np. budowa bezwzględnego obiektywizmu (neutralności) myślowego, bo to sfera jakby z innej ligi. Ci ludzie nie dorośli nawet do najbardziej oczywistych zasad współżycia społecznego, więc gdzie tu wchodzić w takie sfery... 
Tak czy inaczej, czasy się zmieniły i metody tworzące papierową sztuczną inteligencję przestały działać nawet względem robionego wrażenia. Ludzi mogą określać wyłącznie bezpośrednie umiejętności. I tylko one mogą stanowić miarodajną wartość w tych względach. To co nasze państwo nazywa wykształceniem, co poprzez media niemal codzienne wbijane jest w ludzkie głowy, co dziś zrównuje inteligencję mężczyzn i kobiet, jest pozostałością dawnych czasów, kiedy to była jedna książka na klasę i nie było skąd czerpać informacji i doświadczeń. 
Dzisiaj ludzie mają możliwość indywidualnej edukacji, której efekty mogą nieporównywalnie przewyższać i wyprzedzać wszelkie szkolenia zbiorowe, ale tego z "normalnych" mediów długo się pewnie nie dowiemy. To jednak bardziej złożony do wytłumaczenia problem i jak sygnalizowałem w swoim oświadczeniu na stronie: www.rylikagn.republika.pl , wszystko to postaram się w odpowiednim czasie wyjaśnić publicznie wraz z wiedzą wyższego rzędu. Teraz robię to sygnalizacyjnie, abyśmy zaczęli dostrzegać te problemy, abyśmy nie ulegali różnym stereotypom, nawet jak nam to czasem pasuje. Temat sądowy dla egzystencji uczciwego - i czułego na różne deformacje życia - człowieka, to temat nr 1 i on powinien łączyć nas wszystkich... 

Tak więc nie wdając się w szczegóły, ogólnie sprowadza się to do tego, że w obecnej sytuacji bez znaczenia jest czy sędzia kupi sobie dyplom czy straci czas na jakieś nauki. Znaczenie ma tylko to, czy jest on niezależny, bezstronny, niezawisły i czy umie prawidłowo przetwarzać informacje, które może m. in. również 
czerpać - tak jak i prawo - np. z internetu... czy jest gwarantem sprawiedliwości... A jak widać, te podstawowe cechy i potrzeby, jakoś nie chcą towarzyszyć osobom, które zdobyły dostęp do zawodu... 
I naprawdę proszę z odpowiednią dozą zrozumienia dostrzec, że jest to zupełna lipa! Odnotujmy z mediów, poczytajmy w internecie, jakie to szkolenia przechodzą sędziowie i inni z pochodnej branży. Badania, aplikacje, bajery, a tymczasem nie tylko, że wymaganych umiejętności jakoś u nich nie widać, to często nawet nie rozumieją najprostszego języka polskiego, a i tak - jak już wiemy - w tej mafijnej pajęczynie stałe efekty można wyłącznie uzyskiwać poprzez dojścia i układy. 
Dla opinii publicznej poważnie to wygląda, ale praktycznie to zwykła strata czasu, nawet jakby niektórzy rzeczywiście coś z tego wynieśli. I bądĽmy tego wszystkiego świadomi chociaż my, nawet jeśli swoją kolejną wersję kodeksowych zasad etycznych przyozdobią złotymi kwiatkami w 3D, bo wypływający z tego morał 
obnaża taką prawdę, że w zasadzie każdy normalny człowiek wybrany losowo z ulicy, lepiej wypełniłby takie zadanie. Bez aplikacji (szczególnie w tym gronie) i tego wszystkiego. No cóż, w ten sposób - jakby przy okazji - nie dostałby też wczesnej sposobności zarazić się wirusem. A to dlatego, że uczciwość to priorytet ponad wszystko, a przy tym którego raczej nie idzie odbudować. A w życiu cywilnym naprawdę trudno zejść poniżej pewnych norm. No cóż, my mamy też lepszy nadzór... 
I jeśli do tego właśnie dodam, że sędziowie nie mają oporów robić przekrętów nawet w sprawach rodzinnych kosztem dziecka - o czym ze zbulwersowaniem nawiązywano nie tak dawno i to w TVP3 - tak więc, ogarniając to wszystko razem, trzeba zrozumieć skalę tego problemu, skalę na której brakuje już podziałki. Jest to równoznaczne z tym do czego doprowadzili lekarze, którzy zamiast leczyć, zaczęli uśmiercać. Te same przyczyny (pieniądze i bezkarność), te same efekty (skrajna demoralizacja) i to samo opakowanie (system)... 

Czas aby to zmienić, tym bardziej, że niemal wszystko zostało - jak wspominałem - zarejestrowane na papierze przez samych zainteresowanych, co może przekładać się na wiele, wiele tomów kompromitujących akt, choć swoją drogą zwiastuje to również - jako efekt uboczny - powstanie nowej dziedziny w sferze 
literatury satyrycznej, mimo że nam często nie było do śmiechu... 
I dziś już też muszą Państwo uświadomić sobie, że ludzie systemu nigdy nie osądzą w odpowiednim zakresie swoich kolegów czy członków rodziny, a ktoś to będzie musiał w końcu zrobić. I to właśnie na podstawie "naszego" czystego, nie zinterpretowanego prawa, którego musimy się uczyć, rozpowszechniać i nie dawać się wciągać w patologiczne polemiki. 
I wprawdzie już dziś można zaapelować do nowej władzy, aby wstrzymać to tworzenie niebiańskich przepisów i zabrać się najpierw za stworzenie dosadniejszych artykułów i organów, które będą to prawo egzekwować, aby choć najbardziej zdemoralizowani funkcjonariusze mogli być natychmiast odsuwani od swoich funkcji, to jednak wydaje się, że na prawdziwe rozliczenia czy naprawy musimy sami zapracować. 

Proszę bowiem zwrócić uwagę, że gdyby nawet bracia Kaczyńscy rozumieli dogłębnie skalę problemu (a mam obawy, że z punktu widzenia ich pozycji społecznej, nie wszystko można dostrzec), to bez odpowiedniego poparcia opinii publicznej mogą mieć spore trudności, aby coś poważnego tu wskórać, bo zorganizowana mafia będzie broniła się rękami i nogami, a dzięki swojej sile i wylansowanym fałszywym wiarygodnością, może być trudna do pokonania. I właśnie my możemy te prawdy wyprostować i problem 
stopniowo coraz silniej nagłośnić. Już w tej chwili nasuwa się tu schemat potrzebnych działań oraz przyszły rozwój wypadków, ale myślę, że w tej - wstępnej jeszcze - fazie, scenariusz ułoży czas. Warto zwrócić też uwagę, że to sami sędziowie i reszta będą nas organizować, bo im więcej będą robić przekrętów, tym 
też nas będzie więcej... 

Dla uzupełnienia tego dodam jeszcze, że w razie czego dysponuję nazwiskami sędziów (i nie tylko), których można już jednoznacznie, niechlubnie sklasyfikować oraz listą tych, których można zapisać do tzw. poczekalni. Cały czas też odkrywa się i zazębia schemat postępowania względem nagrania takiej sprawy; od zlecenia po wykonanie. Autor tekstu wciąż jest "edukowany" przez sąd, tak więc kiedy przyjdzie pora - i 
będzie ukształtowane już zapotrzebowanie - postara się przekazać i takie informacje. Myślę jednak, że decydującą rolę powinien odegrać tu połączony zespół doświadczeń... 

No i właśnie, niżej podpisany przekazał w swoimi internetowym oświadczeniu, poprzedzającym witrynę: www.rylikagn.republika.pl  oraz w niniejszym tekście swoje doświadczenie i uwagi związane z tymi sprawami... 

A w podsumowaniu dla jasności jeszcze dodam, że tekst ten stworzyłem z kilku połączonych przyczyn. 
* Po pierwsze, uważam, że w obecnym stanie każdy, kto przeżył perfidia sądowe powinien - bez względu na jakiekolwiek inne różnice - solidarnie poprzeć wszelkie akty obnażania tego wszystkiego. 
* Po drugie, czas aby społeczeństwo w większej sile mogło przejrzeć na oczy i odpowiednio poczuć na czym polega to coś, co przypisało sobie prawo do decydowania o naszych losach i nazwało się wymiarem 
sprawiedliwości. 
* Po trzecie, musimy przed tym też jakoś się bronić... 

Tymczasem trudno przeciwstawiać się skorumpowanej głupocie, a bywa też tak, że brak standardowych możliwości w obronie swoich wolności i praw, prowadzi do aktów fizycznych i samobójstw. PóĽniej Ci ludzie są nazywani terrorystami, bo akty urzędowej nieodpowiedzialności i niszczenia życia ludziom pod stołem, nie są tak widoczne jak medialnie wyeksponowane akty fizycznej przemocy... 
A po kolejne, warto też wskazać, że takie i tym podobne informacje mogą zaoszczędzić innym wielu nerwów. 
Jeśli się o tym już wie, to przyjmowanie debilnych pism jest z pewnością dużo lżejsze. Nieświadomy debiut, może skończyć się szokiem, bo człowiek żyjący pod wizją sprawiedliwego sądu, może być skonsternowany i zdezorientowany, a póĽniej wciąż się łudzi, że może tym razem jakieś zażalenie rozpatrzy ktoś normalny... 
Tak to wygląda... 

No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wszystkim efektów w obnażaniu i leczeniu tej szczególnej patologii, choć zalecałbym też ostrożność, aby nie podczepiły się tu odwrotne racje. Oczywiście z drugiej strony, to też tylko problem środowiska sądowego, które samo zgotowało sobie taki los i samo powinno sobie radzić, ponosząc wszelkie konsekwencje. 
Zresztą normy etyczne naszych treści, też dyktują tylko oni sami... 

Z poważaniem 
Adam Szczygieł 

PS. W razie gdyby powyższy tekst został gdzieś opublikowany - na co daję pełne przyzwolenie - muszę dopowiedzieć, że mógłbym oczywiście podeprzeć go całym łańcuchem aktów prawnych, jednak 
wobec nie uznawania polskiego prawa przez polskie sądy, pozwolę sobie tylko symbolicznie zacytować dwa artykuły z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (ONZ): 

Artykuł 19
Każdy człowiek ma prawo do wolności opinii i wyrażania jej; 
prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. 

Artykuł 30
Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania 
aktów zmierzających do obalenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji. 

PS 2. 
Niestety - jak wspominałem - nie mam bezpośredniego dostępu do internetu, więc na ew. korespondencję wysłaną na adres:  adamszczygiel@wp.pl  mogę zareagować ze sporym 
opóĽnieniem. Przepraszam za tę niedogodność. 

PS 3. 
I jeszcze ciekawostka. W ostatniej chwili dostałem wezwanie na rozprawę - w charakterze, tym razem powoda - w wygranej sprawie, która jest nie do wygrania i trudno nawet znaleĽć jakąś opcję, aby można było się choć realnie połudzić. 
Kiedy jedną stronę (czyt. sąd) nie obowiązują żadne zasady, a drugą wszystkie możliwe - nawet te których nie ma - to mówienie o szansach byłoby obrazą rachunku prawdopodobieństwa. To na pocieszenie tych wszystkich, którzy mają podobnie. Pozostają raczej więc tylko fakty do zarejestrowania, które pewnego dnia zaowocują, jeśli oczywiście człowiek wytrzyma to psychicznie... 

dodatkowo Strona o Agnieszce Rydzyk - tak jakby przypadkiem ktoś chciał skasować :-)

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czyli "Raportu o stanie sądownictwa polskiego"

Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ...

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.