Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
30 maja 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA NIEBEZPIECZNE TEMATY - HOLOCAUST

Z cyklu "niebezpieczne tematy"  HOLOCAUST - punk widzenia zależy od punktu siedzenia...

Żydzi przejęli w III RP władze, banki, firmy, przejmują kamienice i ulice - co będzie z polską Polską?

Ostatnio obserwujemy znaczna aktywność polskich Żydów we wszelkich instytucjach. Jedną z nich jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk 
- ciekawe, czy jak zwykle kosztem polskich podatników?
Otrzymaliśmy informację:
Pierwsze po przerwie wakacyjnej seminarium naukowe CBnZŻ IFiS PAN 
>>> odbędzie się w 27 paĽdziernika o godz. 10.00 w sali 154 w IFiS PAN. 
>>> Czeka nas duża niespodzianka w postaci spotkania z PROFESOR
>>> Nehamą Tec, której książka ukaże się w tym czasie w polskim przekładzie. 
>>> Podczas spotkania rozmawiać będziemy o >>Socjologicznym podejściu do 
>>> badań nad Zagładą<<.


z prasy dowiadujemy się też o 61. rocznica buntu Żydów z Sonderkommand - takich specjalnych oddziałów (higienicznych?), które zajmowały się usuwaniem i paleniem ciał zmarłych w obozach na skutek chorób, niedożywienia, itp. To wystąpienie Żydów w obozie KL Auschwitz 7. 10. ma mieć wyższą rangę niż Powstanie Warszawskie. 
Tu należy zwrócić uwagę, że upadek Powstania Warszawskiego i śmierć tysięcy Polaków zawdzięczamy w dużej mierze sowieckim Żydom, którzy wszystko robili, żeby wojska radzieckie nie przekroczyli Wisły przed jego upadkiem.

Na ten temat uwagę redakcji zwróciła czytelniczka  pisząc:
No i znowu o "holocaustcie". Oczywiście zaraz po wstępie Polak zrobił Ľle Żydowi. Centrum Badań nad "Zagładą Żydów" jest w Pałacu Staszica , a gdzie jest Centrum Badań Zagłady Polaków przez Żydów?
http://www.papurec.org 

Jak to było z tym holocaustem? - posłużymy się tekstem z książki Dariusza Ratajczaka 
( http://www.niniwa2.cad.pl/RATAJCZA.HTM strony 21-25) 


REWIZJONIZM HOLOCAUSTU

Od polowy lat 70-tych Holocaust, traktowany jako religia, jako coś wyjątkowego, nie mającego precedensu w dziejach świata, zaczyna spotykać się z odporem ze strony historyków - rewizjonistów.
Krytykują oni nie tylko jego wyjątkowość, ale także rewidują dotychczasowa wersje wydarzeń. Innymi słowy poddają rewizji oficjalnie podawana liczbę Żydów zgładzonych podczas wojny, a także sposoby ich uśmiercania.

Ludzie ci traktowani są przez wyznawców religii Holocaustu, a wiec zwolenników cenzury i narzucania opinii światowej fałszywego, propagandowego obrazu przeszłości, jako szarlatani, neonaziści i skrajni antysemici.

Argument to chyba chybiony, gdyż ruch historycznego rewizjonizmu, którego elementem (co prawda ważnym) jest nonkonfonnistyczne podejście do Holocaustu, nie jest jednorodny. Zaangażowani są w nim historycy - zawodowcy, amatorzy, cale instytucje. Nie ma on jednego oblicza ideowo-politycznego. Występują w nim postawy rozciągające się od skrajnej prawicy po skrajna lewice, a rewizjoniści to ludzie wszystkich ras i wielu narodowości, włącznie z Żydami.

I jeszcze jedna uwaga porządkująca: rewizjonizm historyczny, zauważalny w USA i Europie Zachodniej, a ostatnio w jej środkowowschodniej części (może najmniej w Polsce), stara się zwalczać tzw. utarte prawdy nie podlegające z rożnych - propagandowych, politycznych, "biznesowych" - względów krytyce. Problem jest wiec bardzo szeroki. My skoncentrujemy się tylko na Holocauście.

W rozwoju rewizjonizmu Holocaustu, po wcześniejszych wystąpieniach Paula Rassiniera (ten więzień Buchenwaldu i Dory zakwestionował jako pierwszy istnienie komór gazowych w obozach koncentracyjnych) i prof. Roberta Faurissona (za głoszenie poglądów, że oficjalna wersja eksterminacji Żydów jest nieprawdziwa "wyleciał" z pracy na Uniwersytecie w Lyonie. Potem miał sprawy sądowe i kłopoty z rożnymi postępowymi "bombiarzami" - typowy to sposób rozprawiania się z rewizjonistami; doświadczył tego również autor "Wojny Hitlera"- David Irving), przełomem stała się sprawa kanadyjskiego rewizjonisty Emsta Zuendela. W 1985 roku postawiono go przed sadem za wydanie broszury autorstwa Richarda Verralla "Czy naprawdę zginęło 6 milionów (Żydów - DR)". Na drugim procesie Kanadyjczyka, w roku 1988, wystąpił jako świadek obrony Fred Leuchter, jedyny w USA ekspert od budowy urządzeń do wykonywania kary śmierci - także komór gazowych, w których skazańcy uśmiercani są cyjanowodorem, a wiec tym samym gazem, jakim mieli być zabijani Żydzi w Auschwitz-Birkenau.

W tym samym roku Leuchter, fachowiec najwyższej jakości, człowiek pozbawiony jakichkolwiek "skłonności politycznych" (on zna się po prostu na komorach gazowych i substancjach zabijających - tyle i aż tyle) udał się wraz z ekipa do Polski, gdzie zbadał komory gazowe w Oświęcimiu, Brzezince i Majdanku. Tezy opracowanej przez niego po powrocie ekspertyzy okazały się zabójcze dla zwolenników oficjalnej wersji Holocaustu, a sprowadzały się do jednoznacznej konkluzji, iż pomieszczenia przedstawiane jako komory gazowe nie mogły służyć do masowego zabijania ludzi (o czym bardziej szczegółowo za chwile).

Raport Leuchtera stal się bardzo popularny w kołach rewizjonistycznych. Zainspirował on m. in. niemieckiego naukowca z Instytutu Maxa Plancka - dr Germara Rudolfa do wydania ekspertyzy o cyjanowodorze używanym w Oświęcimiu (godzi się wspomnieć, że w Niemczech ludzie rewidujący Holocaust są narażeni na prawne represje; podobne "przyjemności" niedługo staną się udziałem Polaków).

Należałoby wreszcie skrótowo ująć tezy i argumenty, jakimi posługują się rewizjoniści Holocaustu. Dla niewtajemniczonych, lub takich, którzy bez zastrzeżeń aprobują oficjalna wersje wydarzeń, będą one zapewne rodzajem szoku. Ozdrowieńczego, czy wręcz przeciwnie - nie moje to zmartwienie.

Przede wszystkim należy stwierdzić, że rewizjoniści, przynajmniej ci poważni, bo hochsztaplerow - jak wszędzie - nie brakuje, nie kwestionują antyżydowskiej polityki III Rzeszy, istnienia obozów koncentracyjnych, przymusowej pracy więĽniów w tych obozach, deportacji Żydów do gett i obozów oraz śmierci wielu Żydów z rożnych przyczyn - także w wyniku masowych egzekucji.

Uważają natomiast, że nigdy nie istniał i nie był realizowany przez władze niemieckie plan systematycznego wymordowania Żydów europejskich, że nie istniały komory gazowe do masowego uśmiercania Żydów oraz że liczba Żydów, którzy ponieśli śmierć w okresie II wojny światowej jest o wiele niższa od podawanej i traktowanej bardzo rygorystycznie liczby 6 milionów.

Ogólniej natomiast Holocaust jest dla rewizjonistów mitem opartym wprawdzie na prawdziwych i strasznych wydarzeniach, które jednakowoż należy widzieć w kontekście XX wiecznej wojny totalnej, prowadzonej bezwzględnie przez wszystkie strony konfliktu i które porównywalne są z innymi wydarzeniami tamtych lat (cierpienia milionów Polaków, masakry niemieckiej ludności cywilnej przez lotnictwo alianckie, śmierć kilku milionów jeńców rosyjskich - od siebie dodam: i niemieckich w czasie wojny i po wojnie w ZSRR - masakra wojsk japońskich na wyspach Pacyfiku oraz cywilów w macierzy itd.). Rozpatrzmy teraz te 3 główne założenia rewizjonizmu Holocaustu

1. Polityka III Rzeszy wobec Żydów.

Według rewizjonistów naziści chcieli rozwiązać tzw. kwestie żydowska przede wszystkim poprzez przesuniecie Żydów z Niemiec, a póĽniej z Europy, na Madagaskar lub do Palestyny, co zresztą mile było syjonistom (fakt kontaktów nazistów z kołami syjonistycznymi przed i w czasie wojny jest bezsporny).

Po roku 1941 kierownictwo III Rzeszy, mając do dyspozycji ogromne obszary ZSRR, postanowiło deportować Żydów z Europy na Wschód. Niemcy kierowali się tu względami ideologicznymi, bezpieczeństwa (Żydzi jako aktywnie walcząca mniejszość) oraz motywem praktycznym, mającym za podstawę włączenie Żydów dla potrzeb gospodarki wojennej.

Była to polityka brutalna i często zbrodnicza, szczególnie za linia frontu wschodniego, gdzie działały "Einsatzgruppen", ale nie można mówić o zaplanowanej eksterminacji narodu żydowskiego z motywów ideologicznych, przy użyciu specjalnych urządzeń do zabijania (ruchome komory gazowe itp.).

2. Problem komór gazowych.

Rewizjoniści uważają, iż mimo nagłaśniania od lat 40-tych istnienia w obozach koncentracyjnych komór gazowych do masowego uśmiercania ludzi (głównie, a w zasadzie wyłącznie Żydów i Cyganów), przez długie lata nie istniały żadne ekspertyzy techniczno-kryminalistyczne poświecone tym szczególnym narzędziom mordu. Przełomem okazały się dopiero badania Leuchtera i Rudolfa. Ich wspólna konkluzja jest jednoznaczna: nie było możliwe uśmiercanie gazem milionów (a nawet setek tysięcy) ludzi w pomieszczeniach przedstawianych obecnie wycieczkom w Oświęcimiu, czy na Majdanku jako komory gazowe. Decydują względy techniczne, chemiczne i fizykalne.

Pomieszczenia uznawane za komory gazowe nie miały stalowych drzwi, nie były uszczelnione, co groziło śmiercią wszystkim znajdujących się w pobliżu, także SS-manom. Ściany nie były pokryte odpowiednia warstwa izolacji, nie było urządzeń zapobiegających kondensacji gazu na ścianach, podłodze czy suficie. Komory posiadały zupełnie zwyczajna wentylacje, całkowicie nieprzydatna do usuwania mieszaniny powietrza i gazu na zewnątrz budynku, tak, aby nie groziło to życiu obsługi i SS-manow. W ścianach tzw. komór gazowych nie ma prawie śladów cyjanowodoru.

Ze sprawa komór wiąże się oczywiście użycie przez Niemców preparatu Cyklon B, czyli wspomnianego cyjanowodoru.
Cyklon B był w czasie wojny stosowany przez Niemców jako środek zabijający wszy. Stosowano go w komorach do odwszawiania (ale nie gazowania ludzi!), w koszarach itd. Z wielu względów jego zastosowanie w technice mordowania ludzi było niemożliwe. Cyklon jest "mało inteligentny" (długi, 2 godziny czas wydzielania gazu z granulatu, jeszcze dłuższy bo 20 godzinny czas usuwania tegoż z pomieszczeń, a przecież Niemcy nic tylko gazowali i gazowali!). Poza tym byłaby to bardzo kosztowna (towar deficytowy) i niebezpieczna operacja, wymagającą od ekip więĽniów wyciągających ciała użycia masek przeciwgazowych z filtrami i ubrania specjalnych uniformów ochronnych oraz rękawic (gaz działa przez skore).

I jeszcze o usuwaniu zwłok, czyli krematoriach.

Zbudowane w Oświęcimiu krematoria miały służyć do spalania zwłok zamordowanych (zagazowanych) Żydów. Aby to wykonać musiałyby jednak, przy podawanej oficjalnie liczbie zabitych przez Cyklon B, mieć przepustowość kilkanaście razy wyższa od najnowocześniejszych, sterowanych komputerowo krematoriów współczesnych! Takich obozy nie posiadały.

Podsumowując ten wątek możemy więc stwierdzić bez popełniania większego błędu, ze Cyklon B stosowano w obozach do dezynfekcji, nie zaś mordowania ludzi (tak wiec słynna "selekcja do gazu" była zwykłym podziałem nowoprzybyłych według wieku, płci, stanu zdrowotnego); łaĽnia służyła w obozie do kąpieli, nie była miejscem gdzie mordowano ludzi; opowiadania ocalałych więĽniów jakoby widzieli gazowanie ludzi są bezwartościowe. Jest to dramatyzowanie i tak już dramatycznej sytuacji (podobnie rzecz się ma z zeznaniami oskarżonych po wojnie SS-manow - kajających się, ulęgających presji i przesłuchujących, chcących odgrywać w obliczu szubienicy role "piekielnych facetów" - przypadek Rudolfa Hoessa).

Wniosek ostateczny nasuwa się sam: w obozach ludzie głównie umierali na skutek chorób wynikających z niedożywienia, złych warunków higienicznych, morderczej pracy, a ciała palono w krematoriach by zapobiec epidemii.

3. Ilu Żydów zginęło podczas II wojny światowej na terenach okupowanych przez III Rzesze?

Dane dotyczące Żydów, którzy ponieśli śmierć na skutek polityki władz III Rzeszy w okupowanej Europie muszą dotyczyć następujących przypadków: choroby i epidemie wywołane "sztucznie" przez władze okupacyjne (zamykanie i zagęszczanie gett, głodowe racje żywnościowe dla przygniatającej większości ludzi), praca ponad siły (obozy koncentracyjne), brutalność deportacji do gett i obozów, uśmiercanie podczas walk Żydów - uczestników ruchu oporu oraz osób zupełnie nieaktywnych, mających jednak nieszczęście przebywać na terenach będących areną działania Einsatzgruppen. Dodajmy do tego ofiary zbrodniczych eksperymentów medycznych oraz Żydów zabitych przez kolaborancie szumowiny społeczne (aryjskie i żydowskie). Powyższe, tragiczne wyliczenie nie będzie więc obejmować ofiar sowieckiej polityki wobec polskich, litewskich, łotewskich, estońskich i rumuńskich (besarabskich) Żydów w latach 1939-1941 (a znacząca to liczba, nie wiedzieć czemu przypisywana Holocaustowi dokonanemu pracz Niemców), ludzi zmarłych z przyczyn naturalnych bez związku z okupacyjna rzeczywistością, czy wreszcie ofiar wypadków drogowych, utonięć, zatruć medykamentami itd. (do tej pory wszystkie te przypadki były włączane do hekatomby Holocaustu). 

Zsumowując poszczególne kategorie, uwzględniając żydowskie ofiary pacyfikacji, obozów koncentracyjnych, tragicznego, okupacyjnego bytu, wydaje się, że liczba 2,5 miliona Żydów - ofiar Holocaustu - nie będzie daleka od prawdy.

"ŻYDZI WOBEC ANTYPOLONIZMU ŻYDÓW" - cykl zaczynamy od wstępu autora dr Dariusza Ratajczaka.

Od redakcji - krótka historia "holokaustu"...?
A tak zastanówmy się - faktycznie Polacy byli pierwszym narodem, którzy stawili opór Niemcom. Tak więc w ten sposób już 1939r - na razie nieświadomy - stanęli w obronie Żydów. Gdyby w tym czasie Polskę poparła Anglia i Francja nie byłoby wojny, nie byłoby holokaustu... , ale stało się.
Masowe egzekucje Polaków i Żydów zaczął nie Hitler, ale Stalin mordując polskich oficerów choćby w Katyniu. Co robi świat? - Anglia, Francja USA? - nic... 
W tym czasie (1939-43r) Hitler pozwalali jeńcom wojennym i Żydom żyć - przecież nawet żołnierze z Westerplatte dożyli końca wojny. 
Dopiero Hitler korzystając ze światowego "zezwolenia dla Stalina na masowe egzekucje" w 1943r zaczyna "eksperymentować" nad metodami masowych zabójstw, zaczynając od Rosjan. Faktycznie był to przymus ekonomiczny - na bezkresach radzieckich Niemcy mieli znaczne trudności z zaopatrzeniem i dożywieniem własnej armii, a co mówić o jeńcach rosyjskich masowo przechodzących na ich stronę? - to lepsze niż śmierć głodowa.... 
W odwecie, po "obudzenie się" amerykańskich Żydów i pomocy Ameryki dla Stalina sytuacja na froncie wschodnim odwraca się. Teraz znowu sowieci masowo mordują Niemców, Żydów, Polaków, Ukraińców i co tylko się rusza. A co robi świat - dalej milczy!!! - praktycznie do końca XX wieku!!!
Dopiero takie pozwolenie świata na masowe egzekucję ludzi powoduję, że  od 1943r uruchomione zostają i przez Hitlera obozy śmierci i zaczyna się masowo być zabijani Cyganie i Żydzi, których 90% faktycznie ginie w ostatnim roku wojny. Tak więc za tę masakrę narodową winę ponoszą światowi politycy tamtego okresu - a tak jak dzisiaj w większości byli to właśnie Żydzi.  

Oczywiście, nie bylibyśmy obiektywnym wydawnictwem gdybyśmy nie zamieścili wypowiedzi czytelnika:
- Uwagi dotyczące tekstu z książki Dariusza Ratajczaka dot. Rewizjonizmu Holokaustu


To co napisał pan Ratajczak opierając się na pracach rzekomych wielkich specjalistów panów Freda Leuchtera z USA i dr Germara Rudolfa z RFN wydaje się dalekie od prawdy.

Pan Ratajczak pisze, że zgodnie z twierdzeniem rewizjonistów holokaustu, a jego tekst sugeruje, że i on do nich należy, Niemcy nie mieli zamiaru wymordować systematycznie Żydów tylko wywieĽć ich gdzieś na wschód lub na Madagaskar. Takie plany prawdopodobnie początkowo mieli, ale potem, po napaści na ZSRR postanowili rozprawić się z Żydami totalnie. Nie jestem historykiem, ale nie trudno byłoby znaleĽć nawet dane: gdzie, kiedy i kto podjął taką decyzję. Sądzę, że w dokumentach z procesu norymberskiego jest to na pewno. Ja widziałem skutki tej decyzji (gdy wojna się zaczęła miałem 14 lat). W Piotrkowie Trybunalskim, gdzie w czasie wojny mieszkałem, żyło w 1939 roku około 11 tysięcy Żydów a po dowiezieniu do Piotrkowa innych Żydów z mniejszych okolicznych miejscowości było ich w 1942 roku około 25 tysięcy (B. Baranowski - Dzieje Piotrkowa Trybunalskiego, Wydawnictwo Łódzkie, 1989). Prawie wszystkich ich wywieziono do Oświęcimia lub Treblinki. Oni wiedzieli, że jadą na śmierć, wiem o tym z listu, który moi rodzice otrzymali z getta w przeddzień transportu i w naszej rodzinie jest ten list. Świadczy o tym także fakt, że plac przed wagonami, do których ich wpychano był cały zasłany podartymi papierowymi pieniędzmi, markami, dolarami, złotymi polskimi. Po likwidacji getta pozostała mała grupa Żydów używana do kopania torfu na łąkach koło jeziora bugajskiego i w fabrykach. Część z nich doczekała wyzwolenia dzięki pomocy Polaków (jeden z nich był potem komendantem UB). Komendant fabryki remontowo-zbrojeniowej na Bugaju Fichna dostał wyrok śmierci m.in. za skazanie na rozstrzelanie 17 Żydów przydzielonych do tej fabryki (patrz relacja na str. 516-518 w książce: M. Kopa i in. Dzieje 25pp Armii Krajowej, ŁódĽ 2001). Uratowali się także Ci, których ukrywały polskie rodziny. Z pośród tych, którzy byli wywiezieni do Oświęcimia lub Treblinki uratowały się tylko jednostki. Ja nie spotkałem nikogo takiego, ale zapewne w Izraelu tacy są. Tych, którzy w 1939 roku uciekli do ZSRR także było nie wielu, może ze 100 - 200 osób. O żadnych masowych ucieczkach się nie słyszało. Tak jak w Piotrkowie było w całej Polsce. Tak więc twierdzenie, że nie było żadnej planowej eksterminacji Żydów trzeba zaliczyć do kategorii bajek i to szkodliwych bajek � myśmy widzieli naocznie realizację eksterminacji. W całej Polsce, łącznie z terenami za Bugiem było blisko 4 miliony Żydów, wobec tego wyliczenie, że holokaust obejmował tylko 2.5 miliona Żydów to bzdura. Z terenów za Bugiem oni też nie uciekli, okupacja niemiecka ich zaskoczyła i potem byli rozstrzeliwani w każdej miejscowości gdzie było getto przez Niemców z pomocą ukraińskich nacjonalistów. Lubimy czy nie lubimy Żydów czy Niemców, ale prawdy trzeba się trzymać. Uważam, że liczba 6 milionów żydowskich ofiar holokaustu jest nie wygórowana, biorąc pod uwagę, że byli zwożeni do miejsc kaĽni z całej Europy. Edmund Osmańczyk opisywał jak na raz wschód jechał w luksusowych wagonach cały nie pilnowany transport bogatych Żydów francuskich i on (wtedy ukrywał się jako robotnik kolejowy) tłumaczył im gdzie jadą � nie wierzyli, a na wagonie było napisane "Treblinka".

Czy ważne jest czy ktoś z tych 6 milionów umarł na tyfus plamisty, z głodu czy od gazu?

Kwestia komór gazowych, których według ekspertów F. Leuchtera i G. Rudolfa miało nie być - a jak Niemcy mieli uśmiercać tysiące ludzi dziennie? Z literatury opartej na jakże licznych zeznaniach więĽniów Oświęcimia i Majdanka oraz na zeznaniach SS-manów wiadomo dokładnie jaka była wydajność dzienna komór gazowych i krematoriów. Większość transportów Żydów czy innych narodowości podlegała selekcji od razu na rampie kolejowej i znaczna część przywiezionych, m.in. dzieci i starzy, szła od razu do gazu i potem do krematoriów. Krematoria były widocznie znacznie bardziej wydajne niż to wyliczyli pan Leuchter i Rudolf i na to są też dane licznych świadków. Pracowały w dzień i w nocy a jeśli nie mogły nadążyć to palono trupy na stosach.

W sumie, jeśli pan Ratajczak chce się trzymać prawdy, to niech przeczyta trochę więcej zeznań świadków i dokumenty z procesu norymberskiego i zestawi to z przedziwnymi wnioskami panów Leuchtera i Rudolfa. Ekspertyzy tych panów dążą wyraĽnie do tego, żeby wbrew faktom zdjąć część winy z Hitlera, jego sług i narodu niemieckiego, ale na nieszczęście dla panów Leuchtera i Rudolfa i im podobnych istnieją fakty, całe morze faktów, których oni nie zdołają przewrócić.... Prawda jak to Ľle, że istnieją jeszcze ludzie, którzy te fakty pamiętają?

Nie poruszam tutaj innego zagadnienia, że Żydzi tak się zachowują, jakby w Oświęcimiu ginęli tylko oni, a ilu moich kolegów Polaków lub rodziców moich kolegów z Piotrkowa zginęło tam i poszło z dymem? Zaraz po wojnie ukazała się książka Seweryny Szmaglewskiej (też piotrkowianki) "Dymy nad Birkenau" , W Stanach Zjednoczonych ukazała się książka więĽniarki Auschwitz, Węgierki z Siedmiogrodu, pt. "Piece Hitlera" ( ja ją czytałem po hiszpańsku "Hornos de Hitler"), obie te książki były pisane za świeżej pamięci (w tej drugiej książce jest też m.in. relacja o dzieciach z powstania warszawskiego - trzymano je wiele godzin na apelu na chłodzie i w deszczu, aby podostawały zapalenia płuc i przez to umarły.

Znam tekst z książki pana Ratajczaka tylko z internetowego przekazu przysłanego mi przez pana Krzysztofa Cierpisza, nie znam całej książki. Jeśli na prawdę w swojej książce pan Ratajczak podaje teksty "rewizjonistów holokaustu" bez swojego krytycznego komentarza to, proszę mi wybaczyć ale jest to mącenie ludziom w głowach i próby robienia głupców z tych co wojny nie pamiętają.

List z getta.

Był rok 1942, sam środek okupacji, najczarniejszy jej okres. Miałem wówczas 17 lat, pracowałem jako subiekt sklepowy, ale poza pracą przygotowywałem się do matury na tajnych kompletach. Czas był gorący. Z jednej strony słyszało się o coraz śmielszych działaniach armii podziemnej, a z drugiej nabierała rozpędu akcja eksterminacji przez Niemców inteligencji polskiej, której wielu członków wędrowało do Konzentrazion Lager Auschwitz (Oświęcim). W tym też czasie Niemcy zabrali się z właściwym sobie rozmachem i skrupulatnością do "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" jak to oni nazwali.

Cofnijmy się trochę wstecz. Ograniczenie wolności Żydów odbywało się stopniowo. Naprzód dano im opaski z sześcioramienną gwiazdą, ale mogli się poruszać swobodnie po mieście (mówię o Piotrkowie Trybunalskim). Mieli już jednak nakaz mieszkania w wyznaczonej dzielnicy miasta czyli w getcie. Potem mogli wychodzić z getta tylko za przepustkami, a samo getto otoczono drutami kolczastymi a gdzieniegdzie murem i szlabanami. Zaludnienie getta zwiększało się, gdyż zwożono Żydów ze wsi i mniejszych miasteczek. Raz z okazji jakiegoś święta pozwolono im chyba wyjść poza mury, bo pamiętam nieskończone tłumy Żydów przechadzających się na ulicy poza gettem i upajających się świeżymi powiewami z pobliskich łąk. Rozchodziły się różne wieści na temat głodu w getcie, o świniach hodowanych w wannach o krowie na strychu, o podziemnych przekopach, którymi dokonywał się potajemny handel (groziło za to co najmniej wywiezienie do Oświęcimia).

Mieliśmy i my jako rodzina pewne wydarzenie związane z gettem. Moi rodzice prowadzili przed wojną prywatną szkołę muzyczną. Ojciec uczył śpiewu solowego i między innymi Żydówkę Itę, podobno córkę śpiewaka w synagodze. Miała ładny głos, ale była biedna. Rodzice zdecydowali uczyć ją za darmo. Przyznam, że ja jako chłopak oburzałem się na to - jak to czy nie ma biednych, zdolnych Polaków, żeby ich uczyć za darmo?
Rodzice odpowiedzieli na to "są i Polacy, których się uczy za darmo, może być i Żydówka". W 1939 roku szkoła spaliła się w czasie bombardowań, ale można było udzielać lekcji muzyki prywatnie i rodzice z tego korzystali. Gdy zaczęły się trudności z wychodzeniem z getta Ita zawsze jakoś po zmroku potrafiła przemknąć się na lekcje śpiewu (mieszkaliśmy blisko getta). Potem utrudnienia były coraz większe i w końcu Ita już nie mogła przychodzić.

W końcu lata 1942 roku przyszedł ten zły dzień. Przyjechał oddział Ukraińców do likwidacji getta. Musieli być dobrze opłacani, bo tłukli się po mieście dorożkami strasząc przechodniów pijanymi śpiewami i czarnym kolorem swych mundurów ze znaczkiem trupiej czaszki na czapce. Żydom ogłoszono zakaz nie tylko opuszczania getta ale nawet przechodzenia z jednej strony ulicy na drugą. Ukraińscy strażnicy byli doskonałymi strzelcami. Dość daleko na ulicy Żyd przebiegał z jednej strony ulicy na drugą. Ukrainiec błyskawicznie podniósł karabin. Przechodniom zdawało się, że w ogóle nie celował, padł strzał i człowek już leży. Potem dochodziły nas wieści jak odbywało się "oczyszczanie" getta przez żandarmów niemieckich i ich ukraińskich pomocników w czarnych mundurach: gdy dziecko było w kołysce, za nóżkę i o ścianę, starcom kula w głowę i tak dom po domu. Kolumny Żydów przeznaczonych do transportu spędzono na plac przed dworcem towarowym gdzie czekały na nich wagony bydlęce. Wpychano ich do wagonów ubijając kolbami. Ludzie opowiadali, że po odjeĽdzie takiego transportu, plac, na którym Żydzi stali pokryty był warstwą na kilka cm grubą podartych papierowych pieniędzy.

W tym okresie ja z najbliższymi kolegami byliśmy w okresie życia, kiedy przeżywa się "bunt przeciwko autorytetom". Buntowi nie oparł się i autorytet Boga. Gdy zabrakło przykazania miłości bliĽniego wydawało nam się, że można na Niemcach wziąć krwawy odwet, trochę na podobieństwo tego co oni nam czynili: złowroga furia niemieckiej przemocy działała zgubnie i na nasze formujące się dusze. Nieludzkie wydarzenia zachodzące w getcie zatrzęsły jednak tym światopoglądem. Z głębi duszy coś wołało "jak można tak człowiek człowiekowi" nawet gdy oni uważają Żydów za wrogów, jak można takimi metodami, jak można mordować bezbronnych!

Pewnego dnia, gdy w getcie działy się te wypadki, zapukał do nas jakiś człowiek, zapytał mamę o nazwisko - o tu dla Pani list. Mama wzięła list do ręki, a człowiek obrócił się na pięcie i zanim mama zdążyła zapytać "od kogo" już go nie było. Mama otwiera list, okazuje się, że to od Ity, przyniesiony jakimiś podziemnymi przejściami z narażeniem życia. Cała rodzina zebrała się by go czytać. Z załączonej fotografii patrzyła smutnie uśmiechnięta Ita. Cisza zaległa wśród słuchających, mama czytała:

Piotrków, dnia 29.IX. 1942 r.

Moi Drodzy Państwo

Dwunasta godzina w nocy. Nareszcie już siadam i chcę do Państwa napisać kilka słów. Przez cały dzień nie mogłam się na to zdobyć, gdyż okrutne myśli tak opętały moją głowę, że w żaden sposób nie mogłam się uspokoić, czy jest się czemu dziwić? o nie! Już od samego rana krążą te okropne wiadomości, które tak zamęczają człowieka. Żyjemy wciąż w takiej sytuacji, to jest ogień który się tli i tylko lada chwila ma już wybuchnąć. Zebrałam wszystkie siły, by jeszcze móc do Państwa napisać, bo już serce jest mi tak ociężałe nie wiem jak długo tu będę, czy Państwa jeszcze zobaczę. Piszę do Państwa ten list, może to ostatni raz, bo naprawdę mamy przed sobą bardzo krótki czas. Co ja mogę zostawić moim drogim, co w swoim czasie tyle dobrego uczynili, ulżyli mi we wszystkim, czego żądać można było więcej? O ile zdobyłabym coś w życiu, dopięłabym swego celu, to wszystko dzięki Państwu. Ach marzyłam ja kiedyś o tym by żyć i móc się Państwu odwdzięczyć. Obecnie też mogę żyć z tą nadzieją? O wątpię a jednak może? "Bóg będzie miły i pomoże" bo przecież to wszystko jest zależne od losu człowieka. Czy wiadomo kogo kule trafią? Obecnie co mogę Państwu zostawić? Nic więcej jak te bezdĽwięczne słowa pisane na papierze. Przysyłam Państwu moją podobiznę, która zostanie tyko pamiątką. Ja w osobie wątpię, czy kiedyś jeszcze do Państwa zawitam. Moi drodzy bądĽcie względni do tego pisma, bo może nie jest takie logiczne, a błędów też nie mało brakuje. Dziś nie mogę już być za to odpowiedzialna.

Żegnam Was moi drodzy, pozdrawiam i ściskam z głębi serca.
Wasza oddana uczennica
która już nigdy Państwa nie zapomni. 
Ita Jakubowicz

(Zachowano oryginalną ortografię)

Nie było nikogo pośród słuchających, kto by nie ocierał łez. List pisany w obliczu śmierci, wyrazy wdzięczności przesłane podziemnym kanałem, gdy samemu szło się na prawie pewną zagładę - tu każde słowo jest szczere jak czyste złoto. Myślałem: przecież to taki sam człowiek jak my, słowa płynące z pod serca, gdzież tu jeszcze miejsce na "inną rasę" inną narodowość.

A z drugiej strony jak ten list wygląda na tle słów jednego z przywódców Izraela, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki?

Jeszcze jednej rzeczy nauczyłem się z tego listu, potem w konfrontacji z życiem. Żydzi pracujący w piotrkowskim UB zapisali się bardzo niechlubnie w pamięci ludzi i niektórzy z nich byli powszechnie znienawidzeni. W każdym narodzie, tak jak i w naszym są ludzie dobrzy i Ľli, ostrożnie więc z uogólnieniami opinii.
Leszek S. Jankiewicz

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej z cyklu "NIEBEZPIECZNE TEMATY" 
Co może jeszcze zrobić III RPRL (bezustannie żydowska) w swym agonalnym stanie? 
POLAKU - SPRAWDŹ NA KOGO ODDAJESZ SWÓJ GŁOS !!! - kolejny odnowiony rozdział z cyklu "niebezpieczne tematy" - lista Żydów i osób pochodzenia żydowskiego o zmienionych nazwiskach

* Trochę prawdy na temat PO i Donalda Tuska. *
Jak piszą o Polsce dla Poloni
- PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI NOWY JORK, CHICAGO, TORONTO, WARSZAWA.
Teatralny występ Aleksandra Kwaśniewskiego w Bełżcu 03.06.2004r.
i żydowski cyrk w Jedwabnym 

Mistyka żydowskich finansów - czy "makler" Włodzimierz Cimoszewicz korzystał z poufnych informacji giełdowych?
TECZKA CIMOSZEWICZA - tylko jakiś tam kit? - kiedy skończy się pobłażliwość społeczeństwa dla sprzedawczyków z PZPR?
WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ? [alians: Goldstein, alians Timoszko]

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI - JAKI PREZYDENT, TAKIE PAŃSTWO
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN???
NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - KOLEJNA AFERA SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy jej fundacja "pierze pieniądze?" ,
- został tylko krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda" i  Jedwabne tylko dla Żydów?    
TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE? - raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach: Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, Premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera, szefa MSWiA oraz Ministra Spraw Zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka, oraz biznesmena Jana Kulczyka.

Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ...

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~xmutpsyzmn
13-06-2012 / 03:23
~saydzterbho
11-06-2012 / 22:06
~pfrgyfof
10-06-2012 / 21:15
~dwnvhu
09-06-2012 / 13:55
~Gwgw
07-06-2012 / 13:15
Zgoda! Co w cale nie tłumaczy faktu, że w zdecydowanej większości pyzaprdkf3w kartonowe pudełko jest znacznie wyższe niż zawarte w nim woreczki z ryżem. I zdaje się, że o to chodziło autorom cytowanego tekstu
~Bogdan O.
28-06-2010 / 00:00
Kiedy czyta się uważnie publikacje Dariusza Ratajczaka trudno oprzeć się wrażeniu, że jej autor był człowiekiem działającym pod wpływem jakichś wewnętrznych sprzeczności, frustracji i chyba zaniżonej samooceny. Znajduje to niejednokrotnie wyraz w jego zawistnych i na ogół nieuzasadnionych atakach na uznane autorytety, które są przez niego traktowane jako pozbawione powagi i niegodne szacunku. Tragedia jaka go spotkała została spowodowana jego fatalnym sposobem prezentowania swoich poglądów. Omawiając postawy i poglądy rewizjonistów holokaustu prezentuje je w taki sposób, że nie wiadomo czyje to są poglądy – ich czy jego. Jako naukowiec powinien był być świadomym tego, że taki sposób postępowania może prowadzić do fatalnych skutków. Sam zresztą pisze, że: „...- mam tego swiadomosc - mnóstwo tu ocen ostrych, prowokacyjnych, mogacych wywolac srodowiskowe protesty. Wszystko zalezy od mocnych nerwow i poczucia humoru. Ja w kazdym razie wszelka odpowiedzialnosc za czyjs zly humor lub zwyczaj omijania mnie szerokim lukiem biore tylko na siebie. ...”.„... Konsekwencje sa zazwyczaj smutne: towarzyski bojkot ( kazdy ma takich znajomych na jakich zasluguje), rasowy i wydawniczy "knebel", ostatecznie - zawodowa smierc.”... Przecież to są słowa prorocze w jego przypadku! Czy więc świadomie i celowo wcielał się w postać rewizjonisty? Wydaje się to, w naszych specyficznych warunkach politycznych, działaniem samobójczym. Można nie zgadzać się z powszechnie utartymi poglądami, można je zwalczać dobrą argumentacją, ale trzeba swoją postawę prezentować jasno. Przecież sam pisze: ... „Naleze do ludzi, ktorzy wezlowe problemy przeszlosci i te terazniejsze widza zasadniczo w barwach bialo - czarnych. Tak to tak. Nie to nie. Wszelkie odcienie szarosci, sformulowania typu: "tak, ale," "kazdy medal ma dwie strony", intuicyjnie budza we mnie nieufnosc. pachna relatywizmem – ulubionym "duchownym hobby" inteligentow. ...”. Dlaczego więc postępował niezgodnie z tymi swymi zasadami? Dlaczego pozwolił na to, aby poglądy rewizjonistów zostały przypisane jemu samemu? Czasem w jego tekstach dominuje coś na kształt buntu: „...Sprawa przedstawia sie inaczej, gdy wzorem warszawsko - krakowskiej elitki moralnej, zlozonej z pisarzy - klamcow i calego tabunu artystow, "naukowcow" i dziennikarzy - uznamy za pewnik nastepujace bajdurzenia: Polacy to pijana, katolicka holota wspolodpowiedzialna za holocaust (proporcje - 50% winy Polakow, 50 lub mniej nazistow - bron Boze wszystkich Niemcow" w koncu mieli szlachetnego Schindlera)" oddzialy Armii Krajowej w przerwach pozorowanych walk z Niemcami zabawialy sie strzelaniem do bezbronnych Zydow, szczegolnie podczas anty sowieckiej manifestacji politycznej, jaka bylo Powstanie Warszawskie" polscy chlopi - bez zebne jelopy - masowo wydawali okupantowi ukrywajacych sie Zydow, a nastepnie radosnie kopulowali z kozami ( "Malowany ptak" J. Kosinskiego)" obozy koncentracyjne zbudowano na ziemiach polskich, gdyz takiej wlasnie lokalizacji przyjal zoologiczny antysemityzm prymitywnych tubylcow" nie mozna mowic o wspolodpowiedzialnosci Zydow za zbrodnie na Polakach w latach 1944 -1956, poniewaz panowie: Berman, Zambrowski, Fejgin, Rozanski nie reprezentowali spolecznosci zydowskiej i przede wszystkim byli internacjonalistami (zasmarkany zas szmalcownik z jakiejs zapadlej dziury byl oczywiscie typowym Polakiem doby okupacji).”... Trudno to rozumieć inaczej niż jako świadectwo tej jego jakiejś wewnętrznej walki ze światem, goryczy czy frustracji, która znajdowała ujście w takich drastycznych sformułowaniach. Gdyby nie pozytywne świadectwa jego znajomych można by go odsądzić od czci i wiary. Ja też początkowo, nie znając tych świadectw, oceniałem go jednoznacznie. Teraz, kiedy staram się patrzeć na sprawę obiektywnie, mam problem z jego oceną. To co napisał, napisał źle, fatalnie i nieumiejętnie tak, że można było posądzać go o najgorsze. Do tego osądu przyczyniały się również przytaczane przez niego stwierdzenia podkreślające, że to nie rewizjoniści atakują, ale wprost przeciwnie, są stroną atakowaną. Pisze on we Wstępie: „... Świadomie zrezygnowałem z wszelkich odsyłaczy, przypisów, bibliografii. Raz, że popularny i publicystyczny charakter pracy czyni je zbędnymi. Dwa, ze kazdy student historii, glówny , mam nadzieje, odbiorca tych przemyslen zawsze moze liczyc na moja pomoc w tym wzgledzie.”... Pisze też: „...Te moje „Tematy niebezpieczne” były zbiorem dość kiepskich esejów. Pisałem je na kolanie. OK – Powiem wprost: chciałem wydać książkę, która wywołałaby dyskusję, stąd w niej pewne przegięcia. Bo jak inaczej spowodować reakcję, niż przesadzając? Ale nigdy nie przypuszczałem, że może ona wywołać aż takie skutki. I jeszcze inny cytat: „... Tematy niebezpieczne” – książka autorstwa Ratajczaka – okazały się gwoździem do jego trumny. Referował opinie tzw. „rewizjonistów Holocaustu”, zaprzeczających oczywistej prawdzie, że w Auschwitz-Birkenau mordowano Żydów w komorach gazowych.”...Grzechem Ratajczaka było, że nie wziął w cudzysłów referowanych przez siebie poglądów. Można więc było przypisać mu akceptację dla poglądów neonazistów. Było wrażenie: Nie wziął w cudzysłów, zatem je wspiera...”. A jeśli chodzi o te cudzysłowy, to rzeczywiście używa ich niedbale i w taki sposób, że jeszcze utrudniają one przypisanie autorstwa wypowiedzi właściwym osobom. Słowem potraktował omawiany temat nie tak jak przystało na prawdziwego naukowca. Robi to takie wrażenie jakby do końca nie mógł się zdecydować jaką przybrać postawę wobec poruszanych przez siebie problemów. I to zostało z premedytacją wykorzystane przeciwko niemu przez działające w Polsce siły antyrewizjonistyczne. Ale nie da się ukryć, że siłom tym sam się „podłożył” całkiem bez wyobraźni.
~Bogdan O.
25-06-2010 / 00:00
Szukanie prawdy czy prowokacja? Historia jest taką specyficzną dziedziną ludzkiej wiedzy, która powinna opierać się na informacjach pochodzących tylko od wiarygodnych świadków zdarzeń, które miały miejsce w przeszłości. Ale kto może zaświadczyć o ich wiarygodności? I tu właśnie powstaje istotny problem. Bowiem współczesny badacz historii zawsze może, według własnego, subiektywnego uznania, zakwestionować wiarygodność dowolnych świadków, uznając równocześnie wiarygodność innych. W ten sposób dochodzimy do absurdalnej sytuacji, w której najlepiej byłoby nie wierzyć nikomu. A więc czy należy zrezygnować z badań historycznych jako pozbawionych wiarygodnych podstaw? A jeżeli nie, to jak rozstrzygnąć problem ich wiarygodności? Jedynym, jak się wydaje, sposobem uzyskania wiarygodnego obrazu przeszłości jest odwoływanie się do świadectw nie pojedynczych osób, ale do świadectw dawanych przez pewne zespoły ludzi, których członkowie doświadczyli wspólnie tych samych wydarzeń w przeszłości. Prawdziwą historię można więc odtworzyć tylko analizując świadectwa pewnych zbiorowości i porównując je ze świadectwami innych zbiorowości. Rzecz jasna, że w ten sposób mogą powstać równoległe wersje historii uznawane przez różne zbiorowości. Takim drastycznym przykładem równoległości mogą być na przykład poglądy na totalitare ludobójstwo widziane przez ludobójców i ich ofiary. Kto w tym przypadku reprezentuje właściwy osąd? No chyba nie ludobójcy. A więc szukając obiektywnej prawdy trzeba za podstawę oceny zdarzeń przyjąć osąd zbiorowości, postępującej zgodnie z powszechnie obowiązującym – w krajach cywilizowanych – prawem. Poszukiwanie prawdy z pozycji np. ludobójców jest działaniem ze wszech miar szkodliwym. Każde następne pokolenie staje przed tym samym pytaniem: czy to co było i co stanowi treść aktualnie i powszechnie uznawanej historii jest prawdą czy fałszem? Ale w ten sposób można zejść całkiem na manowce. Można bowiem kwestionować podstawy wiary, sprawiedliwości, itd. Każdy historyk staje więc przed trudnym wyborem pomiędzy tym co powszechnie uznawane jest za prawdę, a tym co tą prawdą nie jest. I nie może dziwić taka sytuacja, kiedy historyk prowokujący społeczeństwo swymi próbami podważania panujących w nim, utrwalonych ocen moralnych, spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem tego społeczeństwa. To społeczeństwo może i chyba ma prawo, w obronie swych zagrożonych wartości, wyeliminować takiego historyka z życia publicznego. [x]undefined
~Bogdan O.
25-06-2010 / 00:00
Dlaczego edytor nie uwzględnia żądanego formatowania: [b]aaa[/b][i]bbb[/i][u]ccc[/u]
~Bogdan O.
25-06-2010 / 00:00
[b]Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę[/b] Jak można wytłumaczyć motywy, które skłoniły Dariusza Ratajczaka do napisania swojej książki pt. Niebezpieczne tematy? Jak wynika ze znanych mi jego wypowiedzi, chciał on sprowokować dyskusję na temat holokaustu i w ten sposób miał chyba nadzieję zaistnieć jako naukowiec. Jego pech polegał na tym, że widocznie nie zdawał sobie zupełnie sprawy z tego jak drażliwy to dla Polaków temat. Przytoczę tu fragmenty zaczerpnięte z tej jego książki, cytowane za: Dorota Wodecka-Lasota [i]Kłamca nie ma już siły[/i] ze strony wyborcza.pl/1,76842,4788038.html [dostęp: 25.06.2010]. „W 2001 r. sąd uznaje, że dr Ratajczak jest kłamcą oświęcimskim, ale zawiesza postępowanie. Oznacza to, że Ratajczak nie zostaje skazany.” On sam mówi: „Wolałbym, by mi uczciwie powiedzieli: niech pan spieprza, bo jest pan kłamcą oświęcimskim. Albo że zrywają znajomość, bo nie chcą mieć kłopotów. To lepsze niż nieodpowiadanie na moje podania o pracę albo przechodzenie na mój widok na drugą stronę ulicy.” Pisze o swoim dziele: „Mnóstwo tu ocen ostrych, prowokacyjnych, mogących wywołać środowiskowe protesty. Wszystko zależy od mocnych nerwów i poczucia humoru". „W szóstym rozdziale książki zatytułowanym "Rewizjonizm Holocaustu" dr Ratajczak referuje poglądy rewizjonistów, mieszając je ze swoimi. Raz pisze "rewizjoniści uważają", a raz od siebie: „Możemy stwierdzić bez popełnienia większego błędu, że Cyklon B stosowano w obozach do dezynfekcji, nie zaś do mordowania ludzi (tak więc słynna »selekcja do gazu « była zwykłym podziałem nowo przybyłych według wieku, płci, stanu zdrowotnego); łaźnia służyła w obozie do kąpieli, nie była miejscem, gdzie mordowano ludzi; opowiadania ocalałych więźniów, jakoby widzieli gazowanie ludzi, są bezwartościowe (...). Wniosek ostateczny nasuwa się sam: w obozach ludzie głównie umierali na skutek chorób wynikających z niedożywienia, złych warunków higienicznych, morderczej pracy, a ciała palono w krematoriach, aby zapobiec epidemii”. Ten fatalny pomysł, polegający na formułowaniu poglądów rewizjonistycznych w taki sposób, nie wiem czy świadomy, że mogą być one przypisane jemu samemu, zadecydował o tragicznych skutkach tej – bądź co bądź – prowokacji. Ratajczak przekroczył granice społecznej tolerancji rewizjonizmu o czym najlepiej świadczy jego reakcja na „przechodzenie na mój widok na drugą stronę ulicy.” Choć można mu współczuć ze względu na tragedię, to jednak wydaje się, że sam zgotował sobie taki los. Liczył na mocne nerwy i poczucie humoru (!!!) czytelników no i się przeliczył. Nie można urządzać sobie kpin z rzeczy poważnych. [b][/b][b][/b][b][/b][b][/b]