WŁODZIMIERZ CZARZASTY, w elitarnym "Stowarzyszeniu Ordynacka" 

- taki lewoskrzydłowy gracz, [członek SLD] mistrz dryblingu, który jednak pośliznął się przy zagrywce z  numerem na Lwa Rywina.  Istotne jest, że ta osoba niby oczytana, obstawiającą się książkami książkami nawet w garażu, nie potrafi obsłużyć komputera, nie ma nawet prawo jazdy... tak, za to Czarzasty lubi ostro zapić, zabawić się, lubi pieniądze i uroki świecznikowego życia...  Nie ma to jak "GTW"...

Specjalnie dla niego kolega jeszcze ze studiów Robert Kwiatkowski, prezes Telewizji Polskiej SA załatwił mu stanowisko sekretarza w Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, na wzór starego KC?  Zresztą nie ma się czego dziwić. W TVP zawsze "pracowało" więcej agentów SB, niż  było zatrudnionych faktycznych, znających się na fachu pracowników. I tak jest zresztą do dnia dzisiejszego. Pomimo, że ta instytucja, popularna zresztą dzisiaj tylko po wsiach, gdzie nie ma jeszcze kablówki i talerza,  pomimo wyłudzania od obywateli opłat abonamentowych i wszelkich dotacji od Państwa, czyli dalej kosztem nas wszystkich pracujących obywateli, oraz sporej kasy z reklam,  nadaje stare filmy sprzed 20 lat i chce żeby była oglądana? 
A już szczytem bezczelności były powoływanie się na ostatnie osiągnięcia Małysza w Zakopanym, gdzie dyrekcja chwaliła się jakie to mają powodzenie i jaką oglądalność... haaa, dobry bajer, nie TVP miała oglądalność, tylko Małysz i tylko on, a nie prezesi TVP.
Kolejny przekręt reklamowy TVP to reklama: płacę abonament, żeby moje dziecko oglądało dobranockę? - i tyle dla dzieci ma TVP?  Ja wolę zapłacić abonament w Polsacie, czy Cyfrze, żeby moje dziecko miało kilka programów wyłącznie dla siebie. Nie płacę abonament TVP, ponieważ nie widzę potrzeby opłacania agentów SB, oraz  abstrakcyjnych nagród - po 150tys. premii dla dyrektorów i prezesów, za to że puszczają na okrągło powtórki starych programów i filmów.
Jasne, że do takiej miernoty TVP doprowadziły zachłanne rządy prezesa Kwiatkowskiego i sekretarza Czarzastego. W moim przekonaniu W. Czarzasty uosabia większość patologii toczących aktualnie Polskę, jest symbolem zła w życiu publicznym Naszego Kraju. W. Ilicz Lenin dawno nie żyje, a drugiego takiego Nam nie potrzeba, a już na pewno nie w Polsce.

Przypomnijmy sobie pewne fakty: W lipcu 2002 r. Lew Rywin zaoferował Agorze pośrednictwo w załatwieniu zapisów w nowelizowanej ustawie o radiofonii i telewizji w zamian za 17,5 mln dolarów. W czasie przesłuchania komisji sejmowej  Lew Rywin powiedział do Adama Michnika: „Myślę, że początek ustawy (o radiofonii i telewizji – red.) to był Czarzasty i Robert, którzy chcieli załatwić każdy swój interes. Robert – sprywatyzować Dwójkę, Czarzasty – żeby jeszcze stworzyć koncern nowy, nazwijmy to prasowy, że tak powiem kontr-Agora”. W czasie konfrontacji z premierem Rywin wskazuje na Kwiatkowskiego jako inspiratora rozmowy z Michnikiem. Kwiatkowski zaprzecza. Rywin przeprasza go listownie.
Tak czy inaczej, był to pomysł niesamowity, zrobić konkurencje dla Angory za pieniądze wyłudzone od Angory? Widzę, że nie tylko ja mam ekstra pomysły... zresztą dzisiaj przerabiamy już taki sam numer - kupna PZU za pieniądze PZU. 
Ile jeszcze takich afer ukryto przed społeczeństwem?

Wzajemna wspólnota Czarzasty-Kwiatkowski trwa już ponad 20 lat. 
Razem na przełomie lat 70. i 80. studiowali na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego i działali w Socjalistycznym Zrzeszeniu Studentów Polskich. Kiedy w 1981 r. Niezależne Zrzeszenie Studentów organizowało strajki na uczelni, na dziennikarstwie dołączyli także ludzie z SZSP. Wtedy do Czarzastego zadzwonili z góry i SZSP ze strajku wyszło – wspomina jeden z uczestników.
Nadszedł stan wojenny, zdelegalizowany NZS zszedł do podziemia, na uczelniach zostało tylko ZSP (w 1982 r. SZSP odrzucił przymiotnik Socjalistyczny), a w nim pielęgnujący swe kariery Czarzasty i Kwiatkowski. Włodek został szefem rady uczelnianej organizacji, Robert był w radzie okręgowej. W połowie lat 80. wstępują do PZPR. Czarzasty, zapytany po co, odpowiadał: „W tamtym czasie miałem w sobie pewną dawkę oportunizmu. Na szczęście przeszło mi to razem z wiekiem”. Jego przyjaciel był synem pułkownika Stanisława Kwiatkowskiego, pierwszego dyrektora Centrum Badania Opinii Społecznych w latach 80., doradcy i zaufanego człowieka gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
Jednak w ich ZSP nie ma za grosz ideologii, żadnego socjalizmu. Żadnej polityki. Jest konkret. Możliwości zarobku, imprezy, balangi, obozy, wyjazdy zagraniczne. Zwłaszcza Czarzasty, ze swoim charakterem brata łaty, potrafi na to przyciągnąć do ZSP wielu studentów. Obydwaj mają talenty organizacyjne, są pracowici. Robert świadkuje na ślubie Włodka. Kiedy kończą studia, Kwiatkowski jest etatowym członkiem władz ZSP, odpowiada za stosunki zagraniczne. Potem reprezentuje ZSP w Europejskim Biurze Informacyjnym Studentów z siedzibą w Wiedniu oraz w Międzynarodowym Związku Studenckim w Pradze. Czarzasty w tym czasie kieruje Alma Artem, akademickim biurem kultury i sztuki, podlega mu ponad tysiąc ludzi. Uczy się zarządzania w praktyce; jest koniec komuny, za chwilę będzie mógł wykorzystać swe doświadczenie w prawdziwym biznesie. Kiedy będzie później dyskutował o tych czasach z dawnymi enzetesowcami, zapyta z przekąsem: „A kto organizował koncerty Gintrowskiego? Kto po 1989 r. pierwszy sprowadził do Polski Kaczmarskiego? Wy czy my?”. My, czyli Włodek.

Z tego czasu, końca 1989 r., pochodzi anegdota opowiadana miesięcznikowi „Press” przez Andrzeja Długosza, przewodniczącego rady nadzorczej Polskiego Radia z rekomendacji Unii Wolności (teraz PO), wówczas wiceszefa NZS. Czarzasty był wtedy wiceszefem ZSP. Organizacje dzieliła przepaść stanu wojennego. „Rząd Mazowieckiego przygotowywał ustawę, która miała nadać osobowość prawną samorządowi studenckiemu. Uderzyłoby to w obie studenckie organizacje. Włodek zadzwonił do mnie, zaproponował spotkanie. Zasugerował, byśmy wspólnie – on w klubie PZPR, a ja w OKP – działali, żeby storpedować ten projekt. No i udało się. Potem spotkaliśmy się i fetowaliśmy sukces, gdy nagle on powiedział: Zróbmy joint venture, wy macie wiarygodność, my mamy pieniądze. Usłyszał, że ma się bujać, bo czas komunistów się skończył. Tak mi się przynajmniej wówczas wydawało”.
Ludzie, którzy znają Czarzastego, słysząc tę historię nie mogą się powstrzymać od śmiechu: – Cały Włodek! I dodają, mając na myśli również Kwiatkowskiego i bliskich im działaczy: – Chłopcy nigdy nie przejmowali się ideami. Byli na maxa pragmatyczni. Liczyła się władza i kasa. Kasa i władza.

Z władzą po przełomie 1989 r. było na jakiś czas kiepsko, pozostawała kasa. Czarzasty zaangażował się w Muzę – firmę, którą kierował Andrzej Kaczmarek, przyjaciel z ZSP. Jak przypomina „Rzeczpospolita”, wśród założycieli Muzy znalazło się Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Transakcja – jedna z czołowych spółek, które zajmowały się inwestowaniem pieniędzy PZPR. Na początku wydawali polską edycję „Burdy”, jedno z pierwszych pism dla kobiet w zachodnim stylu, w którym kobiety mogły znaleźć wykroje modnych strojów z wielkiego świata do przygotowania chałupniczymi metodami. Sprzedawała się znakomicie, Czarzasty odpowiadał za dystrybucję. W 1990 r. został szefem Muzy i przekształcił ją w wydawnictwo książkowe. Atakuje rynek nowościami – kolorowymi leksykonami, albumami, promuje literaturę iberoamerykańską, zapewnia sobie wyłączność na wydawanie m.in. Bułhakowa, Cortazara, Garcii Marqueza, Hemingwaya, Orwella, Pereza-Reverte, Singera.Kwiatkowski idzie do reklamy. Dzięki protekcji ojca zostaje szefem polskiego oddziału niemieckiej agencji EBD. W czwartym roku jej działalności (1995 r.) współprowadzi kampanię prezydencką starszego kolegi z SZSP – Aleksandra Kwaśniewskiego, odpowiada za stronę telewizyjną. Podobno to jego jest pomysł, żeby przed debatą z Wałęsą, Kwaśniewski spóźnił się do studia i nie podał na korytarzu ręki kontrkandydatowi. Chodziło o wyprowadzenie Wałęsy z równowagi. Udało się. Przed kamerami dotychczasowy prezydent eksploduje i pada słynny tekst, że może Kwaśniewskiemu podać nogę. Wałęsa traci, decydujące być może o przegranej, punkty. W kilka miesięcy później Kwiatkowski wchodzi na prezydenckie miejsce w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji (KRRiTV jest obsadzana w równej liczbie przez Sejm, Senat i prezydenta; Kwiatkowski zastąpił Marka Siwca, również kolegę z SZSP).

W tym czasie Czarzasty jest już milionerem. Muza idzie przez rynek jak burza. Według dziennikarzy „Pressa”, w 2000 r. w rozmowie prywatnej szacował swój majątek na 8 mln dol. Ponoć po ukazaniu się tej informacji Czarzasty zżymał się, że dziennikarze pomylili dolary ze złotówkami. Tak czy inaczej, nie musi martwić się o pieniądze, może znowu poświęcić się działalności. W 1996 r. Krajowa Rada, w której jest już Robert, powołuje Włodka do rady nadzorczej Polskiego Radia. W niedługim czasie zostaje jej przewodniczącym.

Pod koniec 1997 r. Czarzasty kandyduje w Zamościu z list SLD do Sejmu. Braknie mu kilkuset głosów. Ponad pół roku później, popierany przez prezydenta, Kwiatkowski zostaje wybrany przez KRRiTV na prezesa TVP. Zabiega, by zwolnione przez niego miejsce w Krajowej Radzie objął Czarzasty. Prezydent wskazuje kogo innego. Kiedy już Kwiatkowski oswaja się z gabinetem przy ul. Woronicza, przyjaciel zaczyna mieć problemy. W grudniu 1998 r. Czarzastego chce z funkcji odwołać minister skarbu Emil Wąsacz (AWS). Czarzasty nie uznaje decyzji, ale wiadomo, że pat nie może trwać wiecznie. Kwiatkowski po raz kolejny interweniuje w sprawie przyjaciela – właśnie mają się zwolnić trzy miejsca w Krajowej Radzie, w tym jedno podległe prezydentowi. Tym razem udaje się. W maju 1999 r. Kwaśniewski wręcza Czarzastemu nominację. Rok później zostaje on sekretarzem rady. Dekadę lat 90. koledzy zaczynali tylko z kasą, kończyli już z władzą.

Czarzasty podkreśla, że w gronie dawnych działaczy SZSP wszyscy są ze sobą na ty, a kiedy poznają się dopiero dzisiaj, to – jeżeli byli w organizacji – na ty od razu przechodzą. On sam na "ty" jest chyba z połową Polski. Włodek jest otwarty, wszystko ma wypisane na twarzy, nie potrafi się maskować, nawet jeżeli chce. To jeden ze – świadomych bądź nie – sposobów działania. Ów specyficzny rodzaj studenckości: kumple jesteśmy. To część większego obrazu, tłumaczą rozmówcy – to opowieść o będących dzisiaj w sile wieku dawnych działaczach SZSP. Wiele razy pytano: kto naprawdę wygrał na polskich przemianach? I prawidłowa odpowiedź najpewniej brzmi: ludzie SZSP. Pomogły im okoliczności, ale też bardzo pomogli sobie, w tym najbardziej podstawowym znaczeniu słowa. Trzymali i trzymają się razem, nie kłócą i nie nienawidzą się wzajemnie, odwrotnie niż np. weterani NZS nie zostawiają nikogo na aucie. Walcząc o swoje interesy są profesjonalni i bezwzględni, rozjeżdżają wroga, nie ma miękkiej gry. I przede wszystkim są lojalni wobec siebie nawzajem. Czarzasty i Kwiatkowski działają w Stowarzyszeniu Ordynacka, skupiającym ponad 3 tys. dawnych działaczy ZSP i SZSP. Ponoć to Czarzasty przede wszystkim chciałby stowarzyszenie przekształcić w ruch polityczny. Rozmówcy wskazują na regionalne ośrodki Polskiego Radia, na których obsadę Czarzasty ma wielki wpływ: w każdym z 17 ośrodków ktoś z zarządu lub rady nadzorczej to człowiek Ordynackiej. 

Ostatnia odsłona to walka o nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, w której starzy przyjaciele razem wzięli udział. Jednocześnie Muza, w której Czarzasty zgodnie z prawem ma dzisiaj poniżej 10 proc. udziałów i którą formalnie kieruje jego dwudziestoparoletni kuzyn, wygrała wyścig o prywatyzację Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, pokonując Agorę i wydawnictwo Mac Edukacja. Ci, którzy obstawiali taki wynik, nie kierowali się kondycją firmy; ta ostatnio nie była najlepsza i dominowało porównanie, że Muza przejmująca WSiP to mysz łykająca słonia ("Sobie i Muzie "). Większe znaczenie przykładano do przyjaźni jeszcze z czasów studiów i wspólnej działalności w SZSP Czarzastego i byłego już dziś ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. Jedni uważali, że wsparta na WSiP Muza miała stać się kontr-Agorą (mówił o tym też Rywin), medialnym koncernem lewicy, który Czarzasty miał wnieść w wianie. Czarzasty odpowiadał, że to bzdura. Inni wskazywali, że nawet pieniądze WSiP (180 mln zł na kontach, 20 mln zł zysków rocznie, a część środków miało pójść na wykupienie własnych akcji od Skarbu Państwa), umożliwiające stworzenie silnej grupy wydawniczo-dystrybucyjnej, nie pozwolą jednak na budowę poważnej firmy medialnej i że chodziło o prosty biznes – mieć więcej dla siebie i dla kolegów. I najpewniej by mieli, gdyby nie reperkusje Rywingate. Bo trudno inaczej wytłumaczyć nagłe unieważnienie decyzji o prywatyzacji WSiP poprzez Muzę, podjętą przez nowego ministra skarbu Sławomira Cytryckiego, skądinąd również weterana SZSP.
Być może w którymś momencie poczuli, że mogą bardzo dużo, że atakując media prywatne zastosują skutecznie taktykę dziel i rządź, że nikt im nie odważy się sprzeciwić, że zaatakowani nie będą w stanie wystąpić razem. – Wbrew temu, co się uważa, że Włodek jest ojcem ustawy – mówi jeden z rozmówców – sądzę, że koncepcja była Roberta, do Włodka należała strona polityczna, organizacyjna, rozprowadzanie. No i przeholowali. Chcieli załatwić wszystko natychmiast i wkurzyli wszystkich. Nie wierzyli, że komercyjni nadawcy się skrzykną. Uważali, że skoro mają bezpośredni dostęp do prezydenta i premiera, to przepchną ustawę w pół roku. 
Kwiatkowski w tym podziale ról miał odpowiadać za sprawy telewizyjne, Czarzasty za radio i koncesje. Głośno było o wypadkach, gdy przekonywał lokalnych nadawców, by nie sprzedawali udziałów Agorze, tylko wskazanym przez niego kandydatom. Ironia losu polega na tym, że preferowany przez niego Stanisław Benbenek, szef Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych (m.in. Radio Eska, „Super Express”), w końcu też dołączył do bloku buntowników.
podano za artykułem MARCINA MELLERA 

AKTUALNOŚCI - WYPOWIEDZI

Rozmówcy podkreślają, że w konflikcie z Agorą chodziło o czysty biznes. Kwiatkowski przyjaźnił się z Michnikiem, Czarzasty obnosił się, że pił wódkę z Adamem i sypał dykteryjkami, ale Agora rosła i rosła. – Duża część środowisk eseldowskich Agorę i „Wyborczą” traktowała jak pożytecznych idiotów – mówi Jarosław Sellin. – Dali nam legitymację, a teraz skończyć z frajerami. Ich partyjka przemądrzalców ma 3 proc. poparcia. Jakie mają prawo do oceniania nas, którzy wygrywamy wybory? Czarzasty zaś chciał pokazać twardemu SLD, że nie boi się Agory. 

Mówi jeden z dawnych działaczy Unii Wolności: – Oni gadać o życiu i wódkę pić woleli z nami, ale jak przychodziło do interesów, to robili je z PSL. Sorry Gregory, tłumaczyli, ale tak wypada z arytmetyki. I narzekali: Solorz coś ma, Walter coś ma, Michnik coś ma, a my tylko dzierżawimy. 
Wprawdzie ta dzierżawa potrwa jeszcze długo, bo nawet gdyby SLD przegrało wszystkie kolejne wybory, to zachowa kontrolę nad mediami publicznymi do 2009 r., ale to jednak tylko dzierżawa. Stąd miał się zrodzić pomysł prywatyzacji jednego programu Polskiego Radia i telewizji regionalnej (TVP 3 – o czym już dawno wspominał Czarzasty) bądź, w innej wersji, programu drugiego. Za 5–8 lat, kiedy nadawanie w systemie analogowym zostanie zastąpione systemem cyfrowym, problem koncesji i miejsca w eterze straci znaczenie, ale wtedy należy mieć silne miejsce na rynku. I o to mieli grać Czarzasty i Kwiatkowski. Stanowili, za zgodą i prezydenta, i SLD, sztab logistyczny dla medialnej układanki.

"Życie Warszawy" 13.03.03  Zobaczyć złego ducha 
Zastrasza nadawców, prowokuje konflikty, uprawia niezdrowy lobbing. Z zeznań świadków przed komisją śledczą wyłania się obraz Włodzimierza Czarzastego jako złego ducha KRRiT. I jej faktycznego przywódcy. 
Poniedziałkowe, nadzwyczajne posiedzenie Krajowej Rady. Waldemar Dubaniowski przekonuje zgromadzonych do tego, by jednomyślnie podali się do dymisji. - Rada osiągnęła dno, jeżeli chodzi o autorytet społeczny. Autorytet Rady staczał się po równi pochyłej od kilku lat - argumentuje. - A jakie były tego przyczyny - pyta z ironicznym uśmiechem Włodzimierz Czarzasty. - Główną przyczyną było twoje, Włodzimierzu, pojawienie się tutaj. Wprowadziłeś bardzo złe metody działania, bo zaczęły być preferowane rozwiązania siłowe, kosztem koncyliacyjnych - wyjaśnia Dubaniowski. 
Ta rozmowa (obaj jej uczestnicy objęli kiedyś urząd z nominacji prezydenta) dobrze obrazuje nastroje panujące w KRRiT i stosunek poszczególnych członków do jej sekretarza. 

Jeszcze przed wybuchem afery Rywina o Czarzastym zrobiło się głośno, gdy przedstawiciele krakowskiego Radia Blue FM (któremu z niewyjaśnionych do dziś przyczyn nie przedłużono zgody na działalność) złożyli doniesienie do prokuratury o popełnieniu przez niego przestępstwa. Uznali bowiem, że sekretarz KRRiT ujawnił i rozpowszechnił tajemnice spółki, powierzone mu jako funkcjonariuszowi publicznemu. 
Kilka tygodni temu kolejne zawiadomienie skierowały też władze RMF. Prezesi tej firmy ujawnili, że byli szantażowani przez Włodzimierza Czarzastego, który namawiał ich do zaangażowania się w określone inwestycje w zamian za koncesję. W skierowanym do prokuratury piśmie zainteresowani zaświadczyli także, że podczas jednego ze spotkań z nadawcami Czarzasty "obiecał" brak pozwolenia na emisję programu wszystkim stacjom, w których udziały mają Multimedia. Podał też powód - właścicielem Multimediów jest RMF, a to mu się "nie podoba". 

Garści informacji o trybie i efektach działania sekretarza KRRiT dostarczyły sobotnie zeznania Juliusza Brauna, wziętego w krzyżowy ogień pytań przez Jana Marię Rokitę. Szef KRRiT otwarcie przyznał, że Włodzimierz Czarzasty był - obok Aleksandry Jakubowskiej i Lecha Nikolskiego - jednym z członków zespołu mogącego dokonać zasadniczych zmian w projekcie noweli o rtv, już po przejęciu dokumentu przez rząd (a to właśnie na tym etapie miała mieć miejsce, według Brauna, większość "matactw"). Zaznaczył, że on sam Czarzastego do tego nieformalnego ciała nie oddelegowywał. 

Sekretarz KRRiT Włodzimierz Czarzasty wykorzystując funkcję, uprawiał wśród posłów lobbing.
List, jaki wystosował do zajmujących się nowelizacją ustawy o rtv parlamentarzystów, był wydrukowany na firmowym papierze Rady. Czarzasty proponował w nim konsultacje i pomoc. 

Włodzimierz Czarzasty ostatecznie odchodzi z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zastąpi go Anna Szydłowska pracująca do tej pory w jednym z departamentów Krajowej Rady. 
Włodzimierz Czarzasty będzie teraz kierował stowarzyszeniem Ordynacka, którego został wiceprzewodniczącym.
Przypomnijmy. Czarzasty został uznany przez Sejm za członka Grupy Trzymającej Władzę, która wysłała Lwa Rywina z korupcyjną propozycją do Agory i Adama Michnika. Działając w Radzie Radiofonii i Telewizji Czarzasty, dążył do podporządkowania sobie mediów niezależnych - takich jak RMF a niektóre - jak BLUE FM z Krakowa - wręcz zniszczył.

Czarzasty usunięty ze stanowiskiem 26.08.04r
KRRiT zlikwidowała stanowisko sekretarza Rady – poinformowała rzeczniczka przewodniczącej Rady Dorota Jasłowska. Do tej pory funkcję tę pełnił Włodzimierz Czarzasty. 
Sam Włodzimierz Czarzasty powiedział, że absolutnie nie odbiera osobiście likwidacji stanowiska sekretarza KRRiT, ponieważ nie jest to kwestia odwołania jego osoby. :-)
Według szefowej KRRiT Danuty Waniek, decyzja ta ma związek m.in. z reorganizacją biura Rady i reformowaniem regulaminów jej pracy. – Cieszę się, że sprawa została załatwiona – powiedział Czarzasty. 
Uchwała o likwidacji stanowiska sekretarza zapadła przy udziale siedmiu z dziewięciu członków Rady. W posiedzeniu nie wzięli udziału: sam zainteresowany oraz Tomasz Goban-Klas. Za przyjęciem uchwały, która likwiduje stanowisko piastowane przez Czarzastego, byli wszyscy obecni na posiedzeniu. 
– Będzie dalszy ciąg zmian. Cały czas nam coś stało na przeszkodzie, żebyśmy dopięli tego wiekopomnego dzieła. Mam nadzieję, że do spotkania z premierem, czyli do 6 września, będziemy mieli kwestie reformowania naszych regulacji zakończone – powiedziała Danuta Waniek. 
– Tego stanowiska nie ma w ustawie o KRRiT. Wiele osób zwracało uwagę na istnienie w strukturze Rady stanowiska nie odnotowanego ani w konstytucji, ani w ustawie – powiedziała Danuta Waniek. Dodała, że takie stanowisko nie było w ogóle potrzebne, bo funkcję tę pełni dyrektor generalny KRRiT. 
Wniosek o likwidację stanowiska sekretarza złożył 10 miesięcy temu członek Rady Jarosław Sellin. – Uważałem po pięciu latach pracy w Radzie, że jest to absolutnie niepotrzebna funkcja, która tworzy jakieś wrażenie nieformalnego prezydium w Krajowej Radzie – wyjaśnił. Dodał, że moment złożenia wniosku nie był przypadkowy. – Była to już końcówka pracy komisji śledczej nad „aferą Rywina”. Okazało się wówczas, że Włodzimierz Czarzasty był często oskarżany przez konkretnych nadawców o nadużywanie funkcji sekretarza do różnego rodzaju nieformalnych działań – podkreślił Sellin. 
Pytany, dlaczego tak długo trwało podejmowanie decyzji o likwidacji stanowiska sekretarza, Sellin odpowiedział: – Po pierwsze, długo trwały prace nad wewnętrznym regulaminem Rady. Po drugie, dlatego że część członków Rady jeszcze może do tej decyzji nie dojrzała. 
– Wokół osoby Czarzastego pojawiły się problemy związane z tym, co ja określam jako nadużywanie tej funkcji. Funkcja była regulaminowo powiązana ze szczególnymi obowiązkami organizacyjnymi w biurze KRRiT, a była wykorzystywana do budowania autorytetu, który akurat z tą funkcją nie powinien się wiązać – powiedział jeden z członków Rady Juliusz Braun. Według niego, lepiej byłoby, gdyby Rada podjęła taką decyzję wcześniej. 
Sam Włodzimierz Czarzasty powiedział, że absolutnie nie odbiera osobiście likwidacji stanowiska sekretarza KRRiT, ponieważ nie jest to kwestia odwołania jego osoby, tylko zmiany regulaminu i zlikwidowania funkcji sekretarza w ogóle. 
– Sam złożyłem rezygnację z funkcji sekretarza rok temu. Pierwszy raz, kiedy Danuta Waniek została przewodniczącą KRRiT. Potem jeszcze dwa razy podtrzymywałem swoje stanowisko – powiedział i dodał: – O człowieku świadczy to, jakie ma doświadczenie, rozum i wiedzę, a nie jaką funkcję pełni.
Ale w sprawie precedens już był, i to niejeden. Dwa razy w KRRiT zasiadał Jan Szafraniec (dwie kadencje, w tym jedna niepełna) i Robert Kwiatkowski. Pierwszego nominował prezydent Lech Wałęsa, drugiego - Kwaśniewski. Szymanek-Deresz twierdzi, że podczas powoływania Kwiatkowskiego na drugą kadencję były wątpliwości, ale prezydent się zdecydował, a teraz woli poczekać na ekspertyzy.

Rokita Jan Maria
Stowarzyszenie Ordynacka to taka współczesna polska minimasoneria.

Z życia koalicji 
"Mimo, że Włodzimierz Czarzasty jest tylko sekretarzem KRRiTV, to i tak wszyscy wiedzą, że on rządzi i Agora może mu, no wszyscy wiedzą, co mu może. 
Włodek - tak się przedstawia - wydał ostatnio poważne oświadczenie. 
Cytujemy za PAP: ""Nie jestem Bogiem'. No nie, dopiero teraz mówisz?! A myśmy już Bazylikę pobudowali." 
2002-08-11 (Wprost 32)

Kompromitacja sejmu dot. zmiany członków w KRRiT
Sejm nie wybrał podczas głosowania w dniu 21.04.05r  dwóch nowych członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w miejsce ustępujących Juliusza Brauna i Jarosława Sellina. Procedura wyboru rozpocznie się na nowo.
O stanowiska starało się pięciu kandydatów. Byli to: szefowa Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer i dziennikarz Wojciech Reszczyński (zgłoszeni przez PiS), były minister łączności Andrzej Zieliński (zgłoszony przez PSL), były dziennikarz TVP Tomasz Borysiuk (popierany przez Samoobronę) oraz reżyser filmowy Dariusz Zawiślak (popierany przez posłów z różnych klubów). 
Wcześniej SLD wycofało swojego kandydata - Andrzeja Kwiatkowskiego, w związku z prokuratorskimi zarzutami korupcji pod jego adresem.

Na koniec pozostaje pytanie: po co w ogóle dzisiaj istnieje coś takiego jak  KRRiT? - tylko dla pierdzenia w stołek różnych cwaniaków, agentów SB i kombinatorów z SLD współpracujących razem na złe o dobre czasy w jakimś elitarnym stowarzyszeniu???.... co za kurwa z tej Ordynackiej?, że przyciągnęła na siebie cała skorumpowaną władzę III RP??? 

Z ostatniej chwili i strony ordynackiej kolejna prośba o jałmużnę - bezpłatna reklama :-)))

Zrzeszenie Studentów Polskich obchodzi 55-te urodziny!

Nasza historia to przede wszystkim setki tysięcy ludzi, to także dziesiątki tysięcy projektów, setki festiwali, rajdów, czasopism, teatrów, kabaretów...

Przygotowujemy się do obchodów 55-lecia ZSP, organizowanych pod patronatem honorowym Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, i już dzisiaj zapraszamy Was na wszystkie imprezy towarzyszące i Spotkania Pokoleń na uczelniach w całym kraju.

Jeżeli w czasie studiów działałeś w ZSP liczymy na odzew z Twojej strony. Chcemy jak najlepiej poznać dzieje organizacji. Zachęcamy także do wpisania się do naszej Internetowej Bazy Danych ZSP (www.ibd.zsp.pl).

Dbamy o zapisanie naszej historii w postaci pierwszego jednolitego i tak obszernego materiału, jakim ma być "Encyklopedia Zrzeszenia Studentów Polskich", wydana w 2005 roku w ramach obchodów 55-lecia ZSP.

Z dumą możemy powiedzieć, że działalność ZSP to swoisty fenomen, kształtujący obraz życia akademickiego, to szkoła obywatelskiego wychowania dla kolejnych pokoleń studentów.

Dzisiaj swoje Rady Uczelniane posiada już blisko sto uczelni. Rozwijamy stare i tworzymy nowe projekty: FAMA, Primus Inter Pares, Magazyn "itd", klub Stare Hybrydy, Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN, Akcja Powitanie, Ogólnopolskie Biuro Kwater Studenckich Chata Żaka, Obozy Integracyjne Roku Zerowego...

Jednym z ważniejszych wydarzeń świadczących o ciągłym rozwoju naszej organizacji jest fakt wpisania ZSP na listę organizacji pożytku publicznego. W związku z tym, zwracamy się do Was Drogie Koleżanki i Koledzy, z uprzejmą prośbą o przekazanie 1% Waszego podatku dochodowego za miniony rok, zamiast fiskusowi, na rzecz Zrzeszenia. Kwotę tą będziecie mogli odliczyć od swojego podatku (Zrzeszenie Studentów Polskich; ul. Ordynacka 9; 00-364 Warszawa; nr konta: 23 1090 1056 0000 0000 0603 0994; tytuł wpłaty: "ZSP - 1% podatku zgodnie z art. 27d ustawy").

Jeśli tylko możecie, poproście także innych o wsparcie Zrzeszenia Studentów Polskich. Hasło akcji: "Zabierz fiskusowi! Oddaj studentowi!". 
- chyba prominentowi, no to tak na zdrowie :-)

Uzyskane pieniądze zostaną przeznaczone na działalność statutową ZSP. Wyrażamy głębokie przekonanie, że dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli się nadal rozwijać!

Ze swojej strony zobowiązujemy się do przekazania na początku 2006 roku wszystkim, którzy zdecydują się nam pomóc, sprawozdania z działalności ZSP oraz szczegółowego rozliczenia pozyskanych od Was środków. Zapraszamy na stronę www.jedenprocent.zsp.pl

Wiele informacji na temat dzisiejszego ZSP, obchodów 55-ciolecia, i największych naszych projektów znajdziesz na stronie internetowej: www.zsp.pl

Zapraszamy i czekamy na kontakt! - fakt dobry bajer :-)

Zrzeszenie Studentów Polskich
ul. Ordynacka 9; 00-364 Warszawa
tel./fax (22) 828 39 90; (22) 828 39 92
www.zsp.pl  zsp@zsp.org.pl

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej WYDAWNICTWA AFERY PRAWA
 KANDYDACI NA PREZYDENTURĘ W POLSCE NA 2005r. w stałym opracowaniu i uzupełnianiu...
UJAWNIĆ PRAWDĘ - LISTA PODKARPACKICH AGENTÓW SB - kiedy Warszawa opublikuje listę swoich agentów? - czy są tam jeszcze nieskorumpowani odważni urzędnicy??? (z jajami:-)
prof? ANDRZEJ ZOLL - Czyj to rzecznik? - na pewno nie polskich praw i interesów - prawda i mity o rzeczniku 
CO BĘDZIE Z TĄ POLSKĄ POD ŻYDOWSKĄ WŁADZĄ?  PISMO DO KOFI ANANA SEKRETARZA GENERALNEGO ORGANIZACJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH (ONZ) - SKARGA KOMITETU NARODOWEGO POLSKI
Państwo w Państwie - czyli misja Żydów w Polsce?
Dla kogo elitarne stowarzyszenie "ORDYNACKA"??? Lista Wildsteina - nie tylko agenci SB
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? 
KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN??? -  UKRYWANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - tylko przekręty w SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy fundacje "piorą pieniądze?" , zostały tylko wspomnienia J. Kwaśniewskiej
"Bóg Honor Ojczyzna" - krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda".
TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE?
Raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach: Aleksandra Kwaśniewskiego, Józefa Oleksego, Leszka Millera, Włodzimierza Cimoszewicza,  Wiesława Kaczmarka, Jana Kulczyka.
TYLKO ŻEBRZĄCE "PRUSKIE POWIERNICTWO" ??? , czy kolejny “Drang nach Osten"???
witryna OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO  i dodatkowo:

Zmiany przepisów KPC obowiązujące od 2005r.

 WIELKIE BRANIE  ,    fakty o korupcji  , KORUPCJA ,  korupcja - uzasadnienie "wpadki parlamentarzystów", 
Kto może zostać politykiemco kryje przywilej immunitetu? odszkodowania - Sąd Najwyższy,
dowCIPY spod §... i wiele innych... 

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czyli  "Raportu o stanie sądownictwa polskiego", ale to tylko dla osób myślących, a więc nie dla prawników... jasne, że terror rodzi terror, tak więc z uwagi na typowo stalinowskie prześladowanie  mojej osoby i prowadzonej działalności publicystycznej, moim celem jest obnażenie impotencji organów władzy...

POLECANE WITRYNY PATRIOTÓW POLSKICH http://www.polonica.net I http://www.ojczyzna.pl 
RAPORT NOWAKA - wydawnictwo niezależnego posła Zbigniewa Nowaka.

WWW.AFERY.PRX.PL - NIEZALEŻNE WYDAWNICTWO PROWADZONE PRZEZ ZDZISŁAWA RACZKOWSKIEGO.
Dziękuję za przysłane opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@prx.pl

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.