Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
22 stycznia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Tupet czy paranoja? Mirosław Naleziński

Interesujący artykuł ukazał się w internecie - pod tytułem "Nie ma bezkarności w internecie"

I to już dość dawno, bo 22 czerwca 2009.

Tamże czytamy -

Wstyd i żenada. Była kierowniczka USC w Rejowcu i jej mąż - emerytowany nauczyciel, byli działacze Akcji Katolickiej i autorzy książek o Rejowcu, zajmowali się szkalowaniem mieszkańców gminy w internecie. Teraz ze swojej wirtualnej twórczości będą się tłumaczyć przed prokuratorem. Kto następny? Małżeństwo działało podobno w większej grupie.

Tyle wstęp, zaś w dalszym ciągu konkluzja – „Ci, którym wydaje się, że w internecie można bezkarnie oczerniać i pomawiać ludzi, lepiej niech dwa razy się zastanowią, zanim cokolwiek napiszą. Za wygłaszane w internecie opinie naruszające czyjeś dobra osobiste grozi odpowiedzialność karna, a sprawy są łatwe do udowodnienia”.

Okazało się, że małżeństwo emerytów (była urzędniczka i były nauczyciel) zamieszczali niewybredne opinie na temat wielu lokalnych wipów – a to, że łapownik, a to że staruch śliniący się do młódek. Nie podpisywali się swoimi danymi a czasami podszywali się pod inne lokalne osobistości, co podgrzewało atmosferę sporów i wyzwisk. Do łagodniejszych epitetów należały - imbecyl, baran, nieudacznik. Niektórym życzyli… śmierci.

Jednak w końcu jeden z obrażanych nie zdzierżył i zgłosił sprawę policji, która bez problemów ustaliła adres IP komputera i… autorów pomówienia (owi czcigodni emeryci!). Sprawa jest rozwojowa, bowiem mogą być ujawnione także inne osoby zabawiające się anonimowo w krzywe dyskusje.

„Wypisywane tam lekką ręką stwierdzenia rażą prostotą i chamstwem. Wyskok emerytów i jego konsekwencje - karne i zapewne też cywilne związane z odszkodowaniem finansowym - przytemperują pióra dyskutantom” – kończy ciekawy artykuł autor Bogumił Fura.

Za pomówienia w internecie odpowiedzą przed sądem, zaś w razie udowodnienia winy grozi im kara do dwóch lat więzienia, a pokrzywdzony może zażądać wysokiego odszkodowania.

Niemal rok temu trafiłem na tę informację oraz na pierwszy głos (o niku Domin) w tej sprawie. Oto on –

To prawda, ludzie mają wrażenie, że Internet jest anonimowy, a to tylko złudzenie.. mało tego uważają, że wolność słowa bezgranicznie im przysługuje.. Bardzo podobna sprawa toczy się w Trójmieście. Z pozoru przykładny obywatel, kulturalny pan.. w Internecie natomiast konfliktowy, kłótliwy, niegrzeczny. gdziekolwiek się pojawiał na forum zaraz robiło się nerwowo. Wszyscy się denerwowali, niektórym puszczały nerwy przez tego pana. Pan uważał się za samozwańczy autorytet moralny, oraz etyczny i wszystkich wokół upominał, opisywał publicznie - wg niego - złe zachowania innych osób. Każdy kto miał inne zdanie niż on, był zły.. No i wreszcie pewna pani nie wytrzymała. Pan w Internecie pomówił ją i poniżył. Sądził pewnie, że jak do tej pory ujdzie mu to na sucho. I srodze się zawiódł. Sprawa karna i cywilna jest już w toku. I takie informacje powinny być podawane do publicznej wiadomości, aby każdy 10 razy się zastanowił zanim napisze na kogoś jakieś obraźliwe teksty.. może wreszcie z Internecie zrobi się kulturalniej”.

Istotnie, o takich i podobnych sprawach powinniśmy pisywać w internecie. A dlaczego o tym piszę? Otóż tym opisanym przez Domina panem jestem… ja.

Na portalu NaszaKlasa na początku 2009 roku rozgorzała dyskusja i to na kilku wątkach. Inteligencja i pospólstwo (internet jest dla ogółu), jednak wszyscy (podobno) to studenci lub absolwenci Politechniki Gdańskiej. Pewna pani – jak się okazało jednak spoza PG, ale za to pisarka i wykładowczyni jednej z trójmiejskich uczelni – pomówiła mnie parokrotnie, że posiadam 3 konta, z których ją (jak mniemała) bezceremonialnie besztam. Będąc przekonana o swojej słuszności posunęła się nawet do fałszerstwa – zacytowała pewnego gościa (uważała go za mnie, ale na drugim koncie) i zmieniła jego dane na moje, przy czym – fałszując, czyli wpisując moje dane w miejsce jego – popełniła błąd (sic!) niegodny nauczycielki (zamiast Naleziński wpisała... Nalezińśki; aby fałszować, to też trzeba... umieć).

Skan dowodzący fałszerstwa - u góry pisarka wpisała moje nazwisko (zamiast niejakiego p. JK) z błędem (sic!), poniżej cytat p. JK, zaś u dołu komentarz pisarki.

Oprócz tego nie pouczała młodzieży, która zamieszczała (wbrew regulaminowi) wulgarne dowcipy, polemizowała z moimi moralizatorskimi wywodami i sprawiała wrażenie zadowolonej, kiedy studenci obrażali mnie i grozili. Ponadto poparła czeredę, kiedy zaproponowano, aby mnie zdjąć z funkcji przemądrzałego moderatora. Admin został zasypany żądaniami zmiany moderatora w sposób zmasowany, że nie tylko mnie zdymisjonował, ale na jakiś czas… zabanował.

Ponieważ młodzież stosowała język określany dawniej jako „spod budki z piwem”, przeto zebrałem szereg ich żarcików oraz pogróżek i przesłałem do Ministerstwa Oświaty i Szkolnictwa Wyższego oraz na Politechnikę Gdańską, aby na wysokim szczeblu wypowiedziano się co do działań studentów w aspekcie przysięgi studenckiej i łamania regulaminu NK. Nie wykazano żadnego zainteresowania (jedynie Związek Studentów podjął dyskusję)

Jako że na NK trudno było z całą gawiedzią normalnie dyskutować, przeto problem omówiłem na portalu Salon24.pl. Tam zacytowałem kilka wybranych dowcipów naszej milusińskiej młodzieży oraz owej pisarki (oczywiście również podałem jedynie inicjały zamiast pełnych nazwisk). Ktoś powiadomił pisarkę o moim artykule, zaś ona podniosła larum i postanowiła działać – poinformowała Salon24 i NaszaKlasa, że idzie do swojego prawnika. Na początek przysłała żądanie do amina S24 powołując się na artykuły Art. 212. § 1 oraz 2.

Admin nie jest prawnikiem i na żądanie poparte paragrafami zdjął artykuł z wizji – przecież nie będzie szarpać się z prawnikami coraz bardziej znanej pisarki (choć w przypadku ministra A. Czumy, Salon24 wykazał się jednak większą odwagą – nie zdjął artykułu p. Kataryny i nie ujawnił jej danych).

Długo można byłoby pisać, koniec końców, pisarka w 2009 roku skierowała pozew cywilny, bo uznała, że została naruszona jej godność (pośród moich tekstów doszukała się także porównania z… okupantami i zarzutu… pijaństwa). Zażądała zadośćuczynienia o równowartości 5 tysięcy europów i przeprosin na wszystkich portalach, na których moje artykuły o tej sprawie się ukazały.

Od samego początku byłem w niezręcznej sytuacji, bowiem to pisarka publicznie pomówiła mnie o posiadanie paru kont oraz to ona sfałszowała komentarz, a kiedy to omówiłem (a przy okazji jej inne kontrowersyjne czyny), to poszła ze swoim mecenasem do sądu. Miałem dwie możliwości – albo zapłacić i przeprosić dla świętego spokoju, albo czekać na dalszy ciąg. Przy okazji popełniłem parę artykułów, w których ironizowałem – wszak pisarka (ba, wychowawca młodzieży!) dopuściła się paru niefrasobliwości, co – jako dziennikarz – uznałem za godne opisania i napiętnowania.

Niestety, sąd w Gdańsku (prawda, że to jakże symboliczne miasto?) wydał w grudniu 2009 wyrok skazujący (którego treści nie znam), bowiem o nim dowiedziałem się dopiero… 20 kwietnia 2010 od mecenasa pisarki na korytarzu kolejnego sądu, tym razem… karnego. Sąd III RP wydał wyrok w czasie, kiedy przebywałem na półrocznym (wrzesień – marzec) zwolnieniu lekarskim po zawale serca i bajpasach i nie poinformował mnie ani o toczącym się procesie, ani o wyroku… Do dziś nie wiem co mi „zawyrokowano”.

Wracając do wpisu Domina – nie ma żadnej analogii do opisanego artykułu, bowiem w nim opisano anonimowych użytkowników, którzy wymyślali różne pomówienia pod rozmaitymi ksywkami, natomiast na NaszaKlasa zarówno ja, jak owa pisarka, pisaliśmy pod prawdziwymi danymi, jednak ona – po omówieniu sprawy na Salon24 postanowiła usunąć swoje konto, zatem to ona ma teraz tam szereg anonimowych wypowiedzi, choć po kliknięciu w nibyfotkę widać jej numer profilu 224435. Ponadto emeryci zmyślali zarzuty i wyzywali dyskutantów, natomiast ja nie obrażałem słowami powszechnie uznanymi za niedyplomatyczne i pisałem prawdę o pisarce, choć niewygodną i zamiast przemilczeć oraz przeczekać, to ruszyła w bój po sądach. Ciekawe, jak długo można mieć taki tupet – do której instancji?

Opis sprawy –

http://www.mirnal.neostrada. pl/naszaklasa.html


Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
25-06-2014 / 09:28
Otrzymałem prawomocne i niezaskarżalne postanowienie SO w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy z 23 kwietnia 2014, z którego wynika, że subiektywne odczucie przykrości pisarki M. Chomuszko nie może być przesłanką do prowadzenia procesu o czyn z art. 212 par. 2 Kk - sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego z mojej strony. Sąd stwierdził, że "oświadczenia oskarżonego prywatnego wyrażały prawo do krytyki wobec określonych twierdzeń oskarżycielki prywatnej". To po kiego ta ogólnie szanowana i podziwiana dama dała sprawę do Temidy? Nie miała co robić w wolnym czasie? Mogłaby więcej książek napisać i być przydatniejsza naszej Ojczyźnie. Nadmieniam o tym, bowiem pisarka życzyła sobie w sądzie (na piśmie), aby publikować wyroki dotyczące jej sprawy.
~anonim
02-05-2010 / 00:00
Tupeciara z tej Chomiczek! Ale podpis sfałszowany w internecie, to taki sam sfałszowany podpis jak na dokumencie! 5 lat klatki dla Chomiczki!