Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA DONALDA TUSKA KRYSTYNA KOWALCZYK

Rok 2010 - Fragmenty dedykowanej przez Z. Kękusia, premierowi R.P. Donaldowi Tusk w związku z uczynieniem prok. Krystyny Kowalczyk pełnomocnikiem premiera ds. kontaktów ze Z. Kękuś.

Pan Donald Tusk
Premier Rzeczypospolitej Polskiej
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3

00-583 Warszawa

Dotyczy: Fragmenty dedykowanej Panu Premierowi - w związku z uczynieniem Prokuratora Rejonowego Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, Krystyny Kowalczyk, pełnomocnikiem Pana Premiera do kontaktów ze mną, w tym upoważnienie Pani Prokurator do udzielenia odpowiedzi na moje pismo do Pana Premiera z dnia 1 lipca 2008r. - opartej na moich 11-o letnich doświadczeniach z wymiarem sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, w tym z jego różnych profesji funkcjonariuszami, powieści: „Rok 2010”.

„Państwo prawa” – «państwo, w którym prawnicy obrażają - za wiedzą, zgodą i pod ochroną Rzecznika Praw Obywatelskich - konstytucyjne i ustawowe prawa obywatela, a premier udziela pełnomocnictwa do jego reprezentacji w kontaktach z obywatelem skrzywdzonym przez prokuratora, tego samego prokuratora, którzy obrażając prawo skrzywdził obywatela, informującego premiera o obrazie jego praw»
Zbigniew Kękuś – ojciec przestępca

„Każdy ma do pokonania bardzo długi most, a najważniejszą zasadą jest
nie czuć ani strachu, ani zwątpienia.”

Rabin Nachman z Bracławia

„Jesień roku 2010.

Wyciągnięty, jak „królik z kapelusza” przez jego apologetów-kolesiów i wypromowany przez wydawaną przez Wydawnictwo Agora „Gazetę Wyborczą” oraz stojący za nim kapitał żydowski, reprezentowany przez grupkę żądnych władzy w Polsce Żydów, od lat „palący” się do władzy i przygotowywany przez zainteresowanych, by ją przejął, Andrzej Zoll, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, były Rzecznik Praw Obywatelskich, wnuk Fryderyka Zolla, przez wiele lat członka hitlerowskiej Akademii Prawa Niemieckiego, wielokrotnego uczestnika świąt i konferencji prawniczych organizowanych przez założyciela Akademii, Hansa Franka, być może kolaboranta z gestapo, bo jako jedynego zwolnili go oficerowie Geheime Staatspolozei z więzienia na Montelupich w Krakowie już następnego dnia po przeprowadzonej przez nich w dniu 6 listopada 1939r. akcji Sonderaktion Krakau, zostaje wybrany na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Historycy myśli politycznej przypominają, że podobna sytuacja zdarzyła się już w przeszłości, gdy wielki kapitał uczynił w 1933r. kanclerzem Niemiec miernego malarza. Zastanawiają się nad skutkami dla Polaków wyboru Andrzeja Zolla na ich prezydenta. Andrzej Zoll zyskał także poparcie życzliwych mu dostojników Kościoła Katolickiego w Polsce.

Zbigniew Kękuś nie raz zastanawiał się, jak to możliwe, że okrutny dla jego chorego dziecka, kłamca i oszust, Andrzej Zoll pupilem był kardynałów, którzy mimo, że poinformowani przez Zbigniewa Kękusia o nikczemnym postępowaniu profesora, nie szczędzili temu łajdakowi zaszczytów i honorów.

Być może z tej to było przyczyny, że jako Przewodniczący Radcy Fundacji „Nie lękajcie się!”, wykazywał się Andrzej Zoll skutecznością w pozyskaniu ze źródeł żydowskich środków na budowę Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” w Krakowie?
Obserwując z niebios, że dostojnicy Kościoła Katolickiego w Polsce uczynili Przewodniczącym Rady Fundacji „Nie lękajcie się”, której celem jest budowa Centrum Jana Pawa II „Nie lękajcie się!”, Andrzeja Zolla, wroga chorego dziecka, czyniącego ojca, proszącego go o pomoc dla jego małoletniego chorego syna przestępcą, wielki przyjaciel dzieci, Jan Paweł II „w grobie się przewraca”.

Na oczach całego Narodu, Andrzej Zoll „z dubeltówki”, podczas bezpośredniej transmisji telewizyjnej z uroczystości zaprzysiężenia, całuje jej honorowego gościa, swego od ponad trzydziestu lat kolegę z pracy, samochwałę, głoszącego w 2008 roku w mediach /Fakt, Wprost/, że jest fachowcem, adwokata Zbigniewa Ćwiąkalskiego, który jako minister sprawiedliwości nie tylko dał nieźle w 2008 roku zarobić A. Zollowi, czyniąc go szefem zespołu ekspertów, opracowującego reformę prawa karnego, ale – co najważniejsze – dopuścił w 2007 roku do uczynienia przestępcą Zbigniewa Kękusia, który o Andrzeju Zollu mówił i pisał, że ten jest wrogiem chorych dzieci, cynicznym, zwyrodniałym, okrutnym tchórzem, schowanym za armię życzliwych mu funkcjonariuszy publicznych oraz kłamcą i oszustem.

Przyjaźń Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego datuje się od początków lat 70-ych XX wieku. Obaj pracowali wtedy w Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jak wspominał A. Szumański „Po wielkim luminarzu nauk prawniczych prof. Władysławie Wolterze kierownictwo katedry objął Kazimierz Buchała wysoko oceniany w archiwach Służby Bezpieczeństwa - Tajny Współpracownik /TW/ o pseudonimie "Magister", promujący swoich ulubieńców Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego.”

Jak mówił profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z niewielu ludzi tego środowiska, który do partii nigdy nie wstąpił „To był bardzo upartyjniony wydział w latach 70. Do pracy w Katedrze Prawa przyjął go /Zbigniewa Ćwiąkalskiego – ZKE/ Kazimierz Buchała, człowiek mocno osadzony w komunistycznym establishmencie. W tej samej katedrze pracowali m.in. Andrzej Zoll. (…) W mojej ocenie Andrzej Zoll był wtedy rodzajem mistrza Zbyszka Ćwiąkalskiego”. /Źródło: http://www.rp.pl/artykul/2,83244.html/
Jego wstąpienie w bardzo młodym wieku do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Zbigniew Ćwiąkalski tym usprawiedliwiał, że chciał … „coś zmienić, coś naprawić” oraz, że do wstąpienia do partii namawiali go bardzo porządni ludzie.

„Ogromnie szkoda” – żałował Zbigniew Kękuś – „Że gdy mu przybyło lat, ostygł w bardzo porządnym w młodości Zbigniewie Ćwiąkalskim zapał do naprawiania i zamienił się w żenującą skłonność do auto-kreacji, obwieszczaniu światu, przy każdej nadarzającej się okazji, że jest fachowcem i nadzorowania, by Zbigniew Kękuś, ofiara patologii mistrza Zbigniewa Ćwiąkalskiego, Andrzeja Zolla, mistrzyni kłamstwa, tj. adw. Wiesławy Zoll oraz podporządkowanych im sędziów i prokuratorów trwał i pozostał w statusie przestępcy.

Andrzej Zoll i Zbigniew Ćwiąkalski wykonują nie oglądanego przez Polaków od czasów towarzyszy: Edwarda, Leonida, Ericha itp. itd., niedźwiadka i pingwinka.

Samozwańczy „fachowiec”, jak nie raz wieścił o sobie w mediach manipulując w ten sposób opinią publiczną, sprawiający wrażenie zakompleksionego kokieta Zbigniew Ćwiąkalski, jako minister sprawiedliwości nie tylko dopuścił do uczynienia Z. Kękusia przestępcą w sprzeczności z prawem polskim i europejskim, ale następnie odmówił Z. Kękusiowi pomocy, wiedząc, że ten skazany został wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007r. z artykułu 226 § 1, z którego ściganie było niedopuszczalne już od 2006r., wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, opublikowanym w Dzienniku Ustaw z dnia 19 października 2006r. oraz, że skazujący Z. Kękusia wyrok został wydany przez sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy, Tomasza Kuczma zaocznie, z pozbawieniem Z. Kękusia możności skorzystania z jego praw obywatelskich.
„Jaki on „fachowiec?” myślał o adwokacie Zbigniewie Ćwiąkalskim, Zbigniew Kękuś, bardziej z niego strażnik interesu „krakowskiego układu prawników amatorów”, w skrócie „kupa”, którzy wcześniej przez całe lata solidarnie obrażali konstytucyjne i ustawowe prawa chorego dziecka Zbigniewa Kękusia, znęcali się wręcz nad bezbronnym wobec okazywanej mu patologii chorym dzieckiem, a na koniec – jak już Wiesława Zoll podreperowała budżet familii Zoll, uzyskaną dzięki Zbigniewowi Kękusiowi kwotą kilku tysięcy złotych - uczynili Zbigniewa Kękusia – za wiedzą, pod ochroną samozwańczego „fachowca”, Zbigniewa Ćwiąkalskiego – przestępcą.

Zbigniew Kękuś mówił, że prędzej uwierzy w to, że Zbigniew Ćwiąkalski jest uroczą blondynką o nogach „po szyję” i bujnych lokach, faliście układających się na ramionach, niż w to, że ten kolega z pracy Andrzeja Zolla jest fachowcem.
Chyba, że dookreśliłby Zbigniew Ćwiąjkalski, w jakiej dziedzinie uważa się za fachowca.

W inauguracyjnym przemówieniu Andrzej Zoll obiecuje Narodowi Polskiemu, że nie ustanie w jego działaniach, mających na celu uczynienie Polski państwem prawa.
Radosne, gromkie: HURRA!!!, które wydobywa się z niewinnych piersiątek niezależnych i niezawisłych sędzin i sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie, Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy oraz prokuratorów Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód i Prokuratury Okręgowej w Krakowie wywołuje falę uderzeniową o takiej sile, że ta, jak domek z kart wali jedną z trzech gotyckich wież na wawelskim wzgórzu.
Obywatele Krakowa ubolewają nad stratą, za dobry znak poczytując wszak, że w gruzach legła … Baszta Złodziei.

Rozbicie, przez jeden z kawałków Baszty, szyby w oknie gabinetu Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, SSO Maji Rymar, Krakowianie oraz młodzi, zbulwersowani zachowaniem pani Prezes pracownicy Sądu, uciekający z pracy w nim ze względu na demoralizującą ich i demotywującą do uczciwego, rzetelnego wykonywania sędziowskich obowiązków postawę Maji Rymar, potraktowali jako dobry znak, zwiastuna rychłej, od dawna oczekiwanej zmiany na stanowisku Prezesa Sądu.

Andrzej Zoll raz jeszcze, jak wcześniej, w celach auto-promocji, w kolejnym krasomówczym uniesieniu głosi: „Czynienie przestępstwa z mówienia prawdy nie ma żadnego uzasadnienia i jest oczywistym łamaniem konstytucji.”
„Gazeta Wyborcza”, 13 lutego 2008r., s. 7Prof. Andrzej Zoll,

Szef zespołu opracowującego reformę prawa karnego „Art. 132a. Przestępstwo mówienia prawdy”.

Ukrywa przed Narodem, że swego przeciwnika, Zbigniewa Kękusia, ojca krzywdzonego przez niego razem z jego małżonką, adw. Wiesławą Zoll i podporządkowanymi im sędziami chorego dziecka, uczynił – wcześniej powiększając dzięki niemu budżet familii Zoll /Wiesława, Andrzej/ o kwotę kilku tysięcy złotych - wyjątkiem od prezentowanej przez niego, wyłącznie celem zapewnienia sobie przyjaznego piaru „reguły”.

Celem uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości wyjaśnia prezydent Andrzej Zoll, że od teraz on sam, prezydent, będzie podawał, co jest prawdą, a co nią nie jest.
Kancelaria Prezydenta wydawać będzie – ogłasza prezydent Zoll - codziennie, włączając niedziele i święta, darmowo wśród Narodu dystrybuowane i wydawane w nakładzie kilku milionów egzemplarzy, ukazujący się w godzinach porannych dziennik „Prawda” oraz popołudniówkę „Prawda Najprawdziwsza”.
Nie wyjaśnia, kto będzie ich wydawcą.
Naród sam się domyśla … .

„Prawda”
i „Prawda Najprawdziwsza” kontynuując tradycje „Gazety Wyborczej” z lat 2006-2008, zostają „tubami” Andrzeja Zolla.

Na zwołanym przez Klub Inteligencji Katolickiej uroczystym posiedzeniu poświęconym wyborowi Andrzeja Zolla na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Tadeusz Mazowiecki raz jeszcze powtarza, co powiedział w 2005 roku, gdy wiedząc już, że za przyczyną Andrzeja Zolla, jako Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej sąd uczynił Polaka przestępcą, winnym popełnienia przestępstwa publikacji materiałów antysemickich, wręczał A. Zollowi nagrodę „Pontifici – budowniczemu mostów”.

Mówi T. Mazowiecki: „Prof. Zoll może być dziś odniesieniem dla wszystkich rządzących lub mających wpływ na jakość życia publicznego. Wyróżnia się ogromną wrażliwością na prawa człowieka i wrażliwością społeczną, wreszcie w jego życiu punktem odniesienia jest dobro wspólne”.
Nie definiuje Tadeusz Mazowiecki jego rozumienia pojęcia „wspólne”.
Zbigniew Kękuś razem z jego synami doświadczyli, co dla Andrzeja Zolla znaczy „dobro” i jak on definiuje pojęcie „wspólne” , tj. na co stać Andrzeja Zolla razem z jego … wspólnotą.

Rodzinną i funkcjonariuszowską.

Andrzej Zoll budował mosty z Żydami, a Zbigniewa Kękusia „zepchnął w przepaść”, czyniąc go przestępcą, wcześniej przez 4 lata, jako Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej oczywiście i rażąco obrażając konstytucyjne i ustawowe prawa małoletniego, chorego dziecka Zbigniewa Kękusia i ryzykując zepchnięciem chłopca w przepaść kalectwa, samego Zbigniewa Kękusia obrażając i naruszając jego godność.

Z inicjatywy prezydenta Andrzeja Zolla, powołana komisja „Przyjazne Prawo” doprowadza do usunięcia z ustaw:
- Prawo o ustroju Sądów Powszechnych,
- O Prokuraturze,
- Kodeks Prawa Karnego,
- Kodeks Postępowania Cywilnego

przepisów o karach dyscyplinarnych dla sędziów i prokuratorów oraz o wyłączeniu sędziego i prokuratora na wniosek strony.

Skoro sędzią i prokuratorem zostaje tylko ten, kto jest nieskazitelnego charakteru /art. 61 Ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, art. 14 Ustawy o Prokuraturze/, a w dodatku na mocy orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 25 sierpnia 1971r. /sygn. I CZ 212/71/ wszyscy sędziowie są autorytetami moralnymi – o czym Zbigniewa Kękusia poinformował w 2004 roku sędzia Sądu Apelacyjnego w Krakowie, później jego Prezes, Andrzej Struzik, chroniąc przed wyłączeniem sędzię Sądu Okręgowego w Krakowie Teresę Dyrga - po cóż kontynuować oczywistą sprzeczność i utrzymywać wzajemnie wykluczające się przepisy.

Andrzej Zoll, gdy był Rzecznikiem Praw Obywatelskich bezgranicznie ufał niezależnym, niezawisłym, nieusuwalnym sędziom. A nieskazitelnego charakteru autorytety moralne ufały Andrzejowi Zoll oraz broniły go przed – wyimaginowanymi przez nie – atakami Zbigniewa Kękusia na ich guru.

Zbigniew Kękuś z pewnością zgodziłby się z usunięciem wyżej wymienionych, nieżyciowych przepisów.
Czy ktoś widział bowiem, słyszał, aby sędzia/prokurator został wyłączony na wniosek strony, nie mówiąc o sędziego/prokuratora ukaraniu.
Ależ skąd, on – jak stronniczym by nie był i niesprawiedliwym - składa oświadczenie, że go ze stroną nie łączy stosunek osobisty i stronie pozostaje już tylko złożenie … zażalenia na postanowienie kolegów sędziów, którego dotyczył wniosek o wyłączenie o oddaleniu jej wniosku o wyłączenie sędziego.
Zażalenie też zostaje oddalone.

Czasem, gdy argumenty przedstawione przez stronę we wniosku o wyłączenie sędziego są absolutnie niepodważalne, przełożeni sędziego, w sprawie którego złożono wniosek o wyłączenie, dokonują … zmiany organizacyjnej, powierzając sprawę do prowadzenia innemu sędziemu.
Tę – jedną z obronnych dla sędziów obrażających prawo – taktykę zastosowała wobec Zbigniewa Kękusia dwukrotnie charyzmatyczna przywódczyni sędzin Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, Przewodnicząca Wydziału SSO Agnieszka Oklejak.

Zbigniew Kękuś, którego Andrzej Zoll uczynił – najpewniej w duchu dialogu – przestępcą, wcześniej jako Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej uznając go za chorego psychicznie i przez 4 lata dopomagał zwyrodniałym sędziom w krzywdzeniu jego chorego dziecka, nie żyje od dwóch lat.

Popełnił - w budzących wątpliwości jego bliskich i znajomych, jakkolwiek oczywistych, nie budzących żadnych podejrzeń dla jego przeciwników okolicznościach - samobójstwo jesienią 2008 roku, w pierwszy dzień odbywania przez niego kary pozbawienia wolności.
Zbigniew Kękuś sam, na własną prośbę odbywał karę pozbawienia wolności.
Złożył wniosek o zamianę na karę pobytu w więzieniu nałożonej na niego przez sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy, Tomasza Kuczma wyrokiem z dnia 28.12.2007r. kary grzywny w kwocie 15.000,00zł oraz kosztów prowadzenia przez T. Kuczma sprawy karnej przeciwko Z. Kękuś w kwocie 2.122,00zł.
Minister sprawiedliwości powołał zespół tuzina ekspertów sądowych grafologów, którzy potwierdzili autentyczność napisanego przez Z. Kękusia na komputerze i wydrukowanego, razem z podpisem, na drukarce listu pożegnalnego, w którym Z. Kękuś ujawnił motywy jego czynu … .
Nie mógł sobie poradzić – jak wyjaśnił w wydrukowanym na drukarce liście pożegnalnym - z wyrzutami sumienia, zżerającymi go w związku ze znieważeniem i zniesławieniem przez niego - jak uznali prokurator Radosława Ridan, prokurator Jacek Żak i sędzia Tomasz Kuczma - Andrzeja i Wiesławy Zoll oraz 15-u sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Nieskazitelnego charakteru autorytety moralne, prezydent Andrzej Zoll oraz sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, Agata Wasilewska-Kawałek, którzy razem z ich osobowościowymi klonami, tj. adw. Wiesławą Zoll i 14-oma sędziami Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie uczynili Z. Kękusia przestępcą, w pisemnych oświadczeniach poświadczają, że oni uznali Zbigniewa Kękusia za chorego psychicznie już w 2001r. /A. Wasilewska-Kawałek/ i 2002r. /RPO, Andrzej Zoll/.
Dzienniki „Prawda” i „Prawda Najprawdziwsza” apelują przez kolejne tygodnie na ich łamach: „Nie sprzeciwiajcie się obywatele Rzeczypospolitej Polskiej woli niezależnych, niezawisłych, sprawiedliwych i bezstronnych ekspertów sądowych, prokuratorów, sędziów i komorników. Nie dacie rady z tym żyć.”
Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej zastanawiają się, czy to aby nie lekko zawoalowana groźba, użyta celem obrony interesów i tak przecież nieusuwalnych nieskazitelnego charakteru autorytetów moralnych.
Kilkunastu przyjaciół Zbigniewa Kękusia oraz Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca składają wniosek o wznowienie postępowania w sprawie ustalenia autentyczności listu pożegnalnego Zbigniewa Kękusia.
W uzasadnieniu do ich wniosku argumentują – logicznie - że drukarek, jakiej użył Z. Kękuś do napisania i podpisania listu pożegnalnego są w Polsce tysiące, dziesiątki tysięcy.
Treść wniosku przyjaciół Z. Kękusia zostaje uznana za obelżywą, obraźliwą dla ministra sprawiedliwości oraz tuzina ekspertów sądowych.

Wszyscy skazani zostają prawomocnym wyrokiem niezależnego, niezawisłego, sprawiedliwego i bezstronnego Sądu za znieważenie i zniesławienie ministra sprawiedliwości oraz tuzina ekspertów grafologów, którzy wykonaną przez nich ekspertyzą potwierdzili autentyczność listu pożegnalnego Z. Kękusia, na kary grzywny w kwocie 100.000,00zł i pokrycie kosztów prowadzenia postępowania wyjaśniającego w kwocie 50.000,00zł każdy.
Wszyscy proszą o zamianę w.w. kwot na karę pobytu w zakładzie karnym.
Wniosek zostaje zaakceptowany.
W pierwszym dniu jej odbywania wszyscy popełniają samobójstwo.
Zostawiają listy pożegnalne, wydrukowane na tej samej drukarce, na której jego list pożegnalny napisał wcześniej Zbigniew Kękuś.
Powołany na wniosek ministra sprawiedliwości zespół tuzina ekspertów sądowych grafologów potwierdza autentyczność listów pożegnalnych Prezesa ZG SOPO oraz kilkunastu przyjaciół Zbigniewa Kękusia.

Ekspertom sądowym przecież wszystko wolno, czego dowiodły – na przykład - biegłe sądowe Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego przy Sądzie Okręgowym w Krakowie, mgr Zofia Achalej i mgr Danuta Kurdziel, które wydaną i przekazaną w 1999r.Sądowi w sprawie z powództwa Zbigniewa Kękuś o rozwód opinię, przesądzającą na 7 lat o kontaktach Zbigniewa Kękusia z jego dwoma synami oparły na przyjętym przez nie – ukrytym w przekazanej Sądowi opinii i ujawnionym dopiero w trakcie składania zeznań jako wezwani na żądanie Z. Kękuś świadkowie – założeniu, że Zbigniew Kękuś przekazał im nieprawdę o zachowaniach jego żony, celem jej zdyskredytowania.

Gdy Zbigniew Kękuś złożył wniosek do przełożonej biegłych, kierownika RODK, Magdaleny Czarnek, by zobowiązała swe podwładne do sporządzenia opinii uzupełniającej, opartej na założeniu, że on przekazał im prawdę o zachowaniach jego żony, niezależna, niezawisła Magdalena Czarek poinformowała go, że go zaskarży o zniesławienie.

Nie zaskarżyła, nie wiadomo czemu … .
Biegłe nie uzupełniły ich opinii do końca trwania sprawy o rozwód z powództwa Zbigniewa Kękusia, tj. do 2006 roku.

Zanim zszedł, w opisanych wyżej okolicznościach, Zbigniew Kękuś wielokrotnie, ilekroć – przez kilka lat - otrzymywał odpowiedzi na jego wnioski do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich lub ministra sprawiedliwości, całkowitym milczeniem pomijające zgłaszaną Rzecznikowi i ministrowi przez niego sprawę obrazy przez niektórych sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy był nim Andrzej Zoll, konstytucyjnych i ustawowych /Konwencja o Prawach Dziecka/ praw małoletniego, chorego dziecka Zbigniewa Kękusia do ochrony zdrowia, zastanawiał się, czy on w ogóle ma dzieci i czy jeden z jego synów rzeczywiście chorował na skoliozę i lordozę.

Celem upewnienia się, kolejny raz – synów mógł widywać przez 8 lat raz na dwa tygodnie - sprawdzał dowód osobisty oraz posiadane przez niego zaświadczenia lekarskie, z którymi za nic nie chcieli się zapoznać, Rzecznicy Andrzej Zoll i Janusz Kochanowski oraz minister Zbigniew Ćwiąkalski.
Jak „byk” było tam napisane, że Zbigniew Kękuś był ojcem dwóch synów oraz, że jeden z nich chorował od 1997r. na skoliozę, a od 2001r. także na lordozę.

Zbigniew Kękuś raz jeszcze przeglądał postanowienia nieskazitelnego charakteru autorytetów moralnych, sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie w sprawie jego wniosku o umożliwienie mu rehabilitacji chorego, dorastającego dziecka, pisma z Biura Rzecznika Praw hm … Obywatelskich /J/ i Ministerstwa hm … Sprawiedliwości /J/ i myślał … „Ale skurwysyny!”
Nie miał Zbigniew Kękuś dobrego zdania o jego dzieci i jego prześladowcach oraz ich sprzymierzeńcach i obrońcach.

Jakkolwiek tych jego myśli Zbigniew Kękuś nigdy – wyłącznie przez wzgląd na szacunek dla samego siebie - nie werbalizował podczas jego osobistych kontaktów z funkcjonariuszami publicznymi, ani nie przelał na papier w żadnym z jego pism, kierowanych do różnych instytucji wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.

Sędzia Włodzimierz Baran, który w lipcu 2004 roku jako Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie złożył w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód zawiadomienie o popełnieniu przez Zbigniewa Kękusia przestępstwa z art. 226 § 1 i inne, a wcześniej, w 2003 roku oczywiście i rażąco obrażając przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich rozpoznał i oddalił wniosek Z. Kękuś z dnia 29.11.2002r. do Andrzeja Zolla, aby ten zrezygnował ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich zostaje wiceprezydentem Polski.
Prezydent Andrzej Zoll otacza się zaufanymi i lojalnymi „żołnierzami”.

Zarządzana przez Martę Kochanowską Fundacja „Ius et Lex”, której założyciel, ojciec Marty, Janusz Kochanowski, od 2006 roku Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej przez ponad rok odmawiał Z. Kękusiowi realizacji jego, jako Rzecznika konstytucyjnych i ustawowych obowiązków, dopuszczając do uczynienia Z. Kękuś przestępcą w sprzeczności z przepisami prawa polskiego i europejskiego, otrzymuje wyłączność na obsługę prawną Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzeja Zolla.

Z siedziby „Ius et Lex”, podobnie zresztą, jak z siedziby Biura Rzecznika Praw Obywatelskich czuć … etos, ducha i świadomość, których nalegający, by go nazywano ekscelencją Janusz Kochanowski, jako Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej nie czuł u żołnierzy polskich na misjach zagranicznych, zarzucając im, że traktują wykonywane tam przez nich obowiązki, jak fuchę /„Fucha”: 1. pot. «praca wykonywana nielegalnie» 2. pot. «złe, niedbałe wykonanie czegoś; też: coś wykonanego źle, niedbale»; Słownik Języka Polskiego/, a sam wykorzystywał sprawowany przez niego urząd Rzecznika Praw Obywatelskich w celach prywatnych, tj. do promocji komercyjnych działań, założonej przez niego i zarządzanej przez jego córkę Fundacji „Ius et Lex”.
Ależ … „ekscelencja”, myślał Zbigniew Kękuś.

Prezes ING Banku Śląskiego S.A. Brunon Bartkiewicz, który w listopadzie 2006r. nie dotrzymał złożonej Zbigniewowi Kękusiowi na piśmie oferty zatrudnienia, ukrył przed nim jego rzeczywiste wobec niego zamiary, pozbawiając go możliwości kontynuacji pracy w firmie dającej mu wcześniej zatrudnienie na doskonałych warunkach, a następnie z przyczyn wydanego przeciwko Zbigniewowi Kękusiowi przez prokurator Radosławę Ridan akt oskarżenia polecił wręczyć Z. Kękusiowi Porozumienie o rozwiązaniu umowy o pracę, zwalniające Zbigniewa Kękusia - ojca dwóch utrzymywanych przez niego, uczących się synów - ze świadczenia pracy w ING Banku Śląskim S.A. w trzecim dniu po jej tam przez Z. Kękusia podjęciu i po trzy miesiące trwającym procesie rekrutacji Z. Kękuś do pracy w Banku na stanowisku Dyrektora Pionu Usług zostaje Doradcą prezydenta Andrzeja Zolla ds. Finansowych oraz Restytucji Majątku Żydowskiego.
Brunon Bartkiewicz to zdaniem Zbigniewa Kękusia najpewniej najbardziej śmieszna oraz pożałowania godna postać polskiej – i holenderskiej - bankowości.

Proszony przez Zbigniewa Kękusia w listopadzie 2006r., o wyrażenie zgody na kontynuację jego pracy w ING Banku Śląskim S.A., poinformowany o przyczynach wydanego przeciwko niemu aktu oskarżenia, Brunon Bartkiewicz schował się za kobietę obcokrajowca w Zarządzie ING Banku Śląskiego S.A., która wyjaśniła Zbigniewowi Kękusiowi w przesłanym mu piśmie z dnia 7 grudnia 2006r., że brak dla niego miejsca w ING Banku Śląskim S.A. ponieważ … „polityka Compliance Banku i zasady rekrutacji pracowników, nie pozwalają na zatrudnianie osób, których postępowanie nawet w najmniejszym stopniu nie odpowiada normom prawnym.”.

Myślał by kto … .

Gdy okazało się, że zarządzany przez Brunona Bartkiewicza ING Bank Śląski S.A., wzór wszystkich - wydawało by się - cnót, sam oczywiście i rażąco obraził przepisy Ustawy Kodeks Pracy, nie podpisując ze Zbigniewem Kękusiem umowy o pracę, tj. gdy samemu Brunonowi Bartkiewiczowi – jak mówią – „dupa zaczęła się palić”, odpowiedzialny w Zarządzie ING Banku Śląskiego S.A. za sprawy kadrowe, Brunon Bartkiewicz, proszony przez Zbigniewa Kękusia, o doręczenie mu przez ING Bank Śląski S.A. Umowy o pracę lub sporządzonego na piśmie wyjaśnienia przyczyn jej nie podpisania ze Zbigniewem Kękusiem, celem ustalenia jego prawa do pobierania zasiłku chorobowego, znowu tchórzliwie schował się za kogoś innego.

Tym razem za Dyrektora Departamentu Zarządzania Zasobami Ludzkimi ING Banku Śląskiego S.A. Zbigniewa Hojka, który odmówił Zbigniewowi Kękusiowi zadośćuczynienia jego, przesłanej do Brunona Bartkiewicza prośbie, wyjaśniając mu, że umowa o pracę … sama się nawiązała, gdy Zbigniew Kękuś stawił się do pracy w dniu 2 listopada 2006r. na podstawie oferty pracy złożonej mu w dniu 29.09.2006r.

Oddelegowany przez Brunona Bartkiewicza do udzielenia odpowiedzi Zbigniewowi Kękusiowi, Zbigniew Hojka, Dyrektor Departamentu Zarządzania Zasobami Ludzkimi ING Banku Śląskiego S.A. dowiódł przy okazji, że nie odróżnia oferty pracy od listu intencyjnego.
Profesjonaliści Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, znając dobrze przepisy obowiązującego prawa zarządzili przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego przyczyny nie podpisania przez ING Bank Śląski S.A. – rozwiązanej - Umowy o pracę ze Zbigniewem Kękusiem.

Postępowanie trwało 4 miesiące.

Z przyczyn leżących po stronie Prezesa ING Banku Śląskiego S.A., Brunona Bartkiewicza, Zbigniew Kękuś czekał zatem przez cztery miesiące – marzec-lipiec’2007 - na wypłatę zasiłku chorobowego w kwocie 1348,12 /słownie: jeden tysiąc trzysta czterdzieści osiem złotych dwanaście groszy/zł.
Ortodoksyjnie wiernego polityce Compliance i zasadom rekrutacji ING Banku Śląskiego a zarazem oczywiście i rażąco obrażającego przepisy Ustawy Kodeks Pracy, Brunona Bartkiewicza zupełnie to najpewniej nie interesowało.
On sam – wyjątkowo, zdaniem Zbigniewa Kękusia, tchórzliwe, chowające się za kobietę obcokrajowca bezklasie - zarobił przecież w 2007r. … 2.960.000,00zł.

ING Bank Śląskich S.A. nieprzerwanie zwycięża – o czym informują emitowane w mediach spoty reklamowe – jak w 2008r., w kolejnych rankingach banków, ogłaszanych przez „Gazetę Wyborczą”.
Ależ „oni” się wspierają myślał w 2008 roku Zbigniew Kękuś.

Małżonka prezydenta Andrzeja Zolla, adw. Wiesława Zoll zostaje pierwszą damą Rzeczypospolitej Polskiej.

Gdyby żył Zbigniew Kękuś, najpewniej i tak umarłby, pękłby … ze śmiechu.

Wiesława Zoll zakłada kancelarię prawniczą, nadając jej nazwę: „Mec. Wiesława Zoll – NIEDOPOKONANIA Sp. z ograniczoną świadomością”.
Że chroniona przez Rzecznika Praw Obywatelskich, wtedy jej męża oraz korporacje: adwokacką, sędziowską i prokuratorską Wiesława Zoll jest nie do pokonania, Zbigniew Kękuś wiedział już od 2001 roku.
A ponieważ się z tym nie godził, tj. dopominał się, by adw. Wiesława Zoll podporządkowała się lub – skoro sama tego za nic nie chciała uczynić – została zobowiązana do podporządkowania się przepisom obowiązującego prawa … został przestępcą.

Sama, należąca do kasty „nietykalnych”, „świętych krów”, czy też, jak mówił Zbigniew Kękuś „świętych świń”„Świnia”- pot. «o człowieku zachowującym się nieprzyzwoicie, nieetycznie; o człowieku, który skrzywdził kogoś innego» Słownik Języka Polskiego - adw. Wiesława Zoll go tym przestępcą uczyniła, obciążając Z. Kękusia jej zeznaniami.
A przez kilka lat jej przełożeni, samorządowcy z Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, wmawiali Zbigniewowi Kękuś, że adw. Wiesława Zoll … nieświadoma.
„Niewielu tak bardzo, tak doskonale świadomych tego, co robią, w jakim celu to robią i jakie będą konsekwencje podjętych przez nich działań, jak Wiesława – „rżnąca” nieświadomą – Zoll” mawiał Zbigniew Kękuś.
„I tak zdemoralizowanych, jak ona”, dodawał.

Wszyscy ministrowie rozpoczynają udzielane przez nich wywiady od stwierdzenia – „Jestem FACHOWCEM”.

Nauczyli się tego od ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, adwokata z Krakowa, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, który w 2008 roku, w udzielanych przez niego wywiadach prasowych /„Newsweek”, „Fakt”/ obwieszczał – manipulując opinią publiczną - prowadzącym te wywiady dziennikarzom oraz czytelnikom gazet i czasopism … „Jestem fachowcem”.

Zbigniew Kękuś zastanawiał się, co też czuł jego imiennik, adwokat Ćwiąkalski, co działo się z jego wszystkimi członkami, gdy słyszał, że ktoś – nie ważne, że był to przecież on sam – o nim mówi że jest fachowcem. Zastanawiał się Zbigniew Kękuś także, co czuł adwokat Zbigniew Ćwiąkalski, gdy czytał o sobie – to nic, że były to jego własne oświadczenia - w gazetach i czasopismach, że jest fachowcem.

Według Zbigniewa Kękusia, z ministra sprawiedliwości, adwokata Zbigniewa Ćwiąkalskiego był taki fachowiec, jak z „koziej dupy trąba”, skoro za jego wiedzą i przyzwoleniem sędzia Tomasz Kuczma z Sądu Rejonowego w Dębicy wydał w dniu 17 grudnia 2007r., czyniący Zbigniewa Kękusia przestępcą wyrok, skazując go z artykułu 226 § 1 kodeksu karnego, z którego ściganie było niedopuszczalne wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006r., ogłoszonym w Dzienniku Ustaw z dnia 19 października 2006r.

Cóż to za fachowiec, zastanawiał się Zbigniew Kękuś, z ministra, adwokata Ćwiąkalskiego, skoro jako minister sprawiedliwości odmówił Zbigniewowi Kękusiowi pomocy, wiedząc, że sędzia Tomasz Kuczma wydał czyniący go przestępcą wyrok nie tylko w sprzeczności z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, ale także zaocznie, nie przesłuchując Zbigniewa Kękusia, pozbawiając go możności obrony jego praw.

Aż zrozumiał Zbigniew Kękuś … Adwokat Zbigniew Ćwiąkalski był fachowcem, obrońcą … „krakowskiego układu prawników amatorów”, w skrócie „kupa”, którzy przez kilka lat znęcali się nad chorym dzieckiem Zbigniewa Kękusia, obrażali jego samego i jego dzieci prawa obywatelskie, a na koniec uczynili go przestępcą.

Zwyczaj auto-promocji, wprowadzony do Rady Ministrów w roku 2008 przez adwokata Ćwiąkalskiego na tyle spodobał się premierowi, że kontynuując wprowadzoną w 2007 roku przez premiera Donalda Tuska politykę miłości, ustawił sobie w telefonie komórkowym automatyczne wysyłanie do wszystkich jego podwładnych, trzy razy dziennie sms’a o treści: „Ministrze! Jesteś FACHOWCEM!”.

Prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosława Ridan, która w dniu 13 czerwca 2006r. wydała akt oskarżenia przeciwko Z. Kękuś, którym oskarżyła go o popełnienie przestępstwa znieważenia i/lub zniesławienia RPO, Andrzeja Zoll, adw. Wiesławy Zoll i 15-u sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz rozpowszechnianie publiczne wiadomości z prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Krakowie sprawy z powództwa Z. Kękuś o rozwód, zostaje – po rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego - awansowana na stanowisko Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie na darmo uczyniła prokurator R. Ridan Z. Kękuś przestępcą, tj. nie tylko oskarżyła Z. Kękuś o popełnienie przestępstwa z art. 226 § 1 i inne, w tym z art. 226 § 3 kk, tj. znieważenia i zniesławienia RPO, Andrzeja Zolla mimo, że nawet prowadzone przez nią postępowanie przygotowawcze nie potwierdziło popełnienia przez Z. Kękuś tego przestępstwa, ale także zaskarżyła postanowienie sędziego T. Kuczma z dnia 30 listopada 2006r. o zwróceniu jej akt sprawy przeciwko Z. Kękuś celem uzupełnienia istotnych braków prowadzonego przez nią postępowania przygotowawczego, czyniąc tak niemal dwa miesiące po wydaniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku orzekającego o niedopuszczalności ścigania z art. 226 § 1 kodeksu karnego.

Zdaniem Zbigniewa Kękusia, Radosława Ridan, to niepowtarzalnie niedouczona, najpewniej najbardziej niedouczona prokurator w historii wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Sam Zbigniew Kękuś był dla niej bardzo – przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej – bardzo życzliwy.
Inwestował w nią jego czas i pieniądze.
Kupił jej nawet i przesłał pocztą do Prokuratury Kodeks Postępowania Karnego, lecz ona wzgardziła gestem Zbigniewa Kękusia i odesłała mu go z powrotem.

Sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, Izabela Strózik biega po Krakowie z wiaderkiem z białą farbą i pędzlem, pisząc na płotach, parkanach, słupach ogłoszeniowych i fasadach budynków: „Zbigniew Kękuś agresywny był i atakował Wiesławę i Andrzeja Zoll oraz sędziów”.
W planach na najbliższą przyszłość ma kontynuowanie jej akcji także w Warszawie, a wybranymi przez nią obiektami są między innymi gmachy Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, przede wszystkim wszak Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu i Kancelaria Prezydenta na Wiejskiej.
Celem zwiększenia swej wydajności, sędzia Izabela podwyższa techniczne uzbrojenie wykonywanej przez nią pracy, wyciągając z piwnicy nie używane od czasów szkoły podstawowej wrotki.
„Teraz dopiero będę śmigała” – raduje się w myślach.
Ze względu na setki kilogramów zużywanej przez nią farby i tuziny wymienianych pędzli, udaje się jej wynegocjować u hurtowników kilkudziesięcioprocentowe rabaty cenowe.
Jest szczęśliwa.
Prawie tak samo, jak wtedy, gdy pozwalała Zbigniewowi Kękuś na widzenia z jego małoletnimi synami raz na dwa tygodnie w weekendy i gdy później obciążała go zeznaniami, celem uczynienia go przestępcą.

Szwagierka, o której Izabela Strózik informowała sędziego Tomasza Kuczma podczas rozprawy głównej w dniu 27.09.2007r., skarżąc się T. Kuczmie, że czuje się przez Z. Kękusia pokrzywdzona, jest dumna z SSR Izabeli Strózik.
Jak wczoraj powstała rana wciąż boli Izabelę Strózik, że Zbigniew Kękuś pokonał ją, wygrywając z nią – kłamcą, jak o niej słusznie pisał – w dniu 29 stycznia 2004r. apelację od wyroku, który ona w dniu 21 maja 2003r. wydała w sprawie z powództwa Zbigniewa Kękusia o rozwód.
Niepotrzebnie cieszył się wtedy Zbigniew Kękuś.
Pyrrusowe było to jego zwycięstwo.
Ostatecznie i tak go dobiła koleżanka sędzi Izabeli z Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, sędzia – nie wiedzieć z jakich przyczyn, bo żadnych po temu nie posiadała kwalifikacji – Teresa Dyrga, która w uzasadnieniu do wydanego przez nią, z obrazą wszystkich chyba możliwych w takim przypadku praw konstytucyjnych i ustawowych /Kodeks Postępowania Cywilnego/ wyroku powołała się na … wartości chrześcijańskie.

Sędzia Izabela, razem z sędzią Teresą pozbawiły Zbigniewa Kękusia kwoty 17.700,00zł – ich koleżanka z pracy, sędzia Agata Wasilewska-Kawałek nałożyła na Zbigniewa Kękusia dodatkowo w 2001 roku karę grzywny w kwocie 1.000,00zł za nazwanie jej i sędzi Ewy Hańderek okrutnymi sędziami - obraziły wiele z jego obywatelskich praw, pozbawiły go możności korzystania z jego praw, a następnie obie – z ich kilkunastoma osobowościowymi klonami - uważając się za pokrzywdzone przez Zbigniewa Kękusia, tj. znieważone i zniesławione obciążyły go zeznaniami i uczyniły przestępcą.

Wiedząc, że prezydent Zoll uwielbia spacery po jego – nie dosłownie, urodził się wszak A. Zoll w Sieniawie w województwie podkarpackim, jak … Dębica, której Sąd Rejonowy z polecenia sędziów Sądu Najwyższego prowadził, zamiast właściwy Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, sprawę karną przeciwko Z. Kękuś - Krakowie, w nadziei, że ten dojrzy jej „garfiti”, Izabela Strózik podpisuje się czytelnie, pełnym imieniem i nazwiskiem oraz nazwą wykonywanego przez nią zawodu.
Nic się nie zmieniła sędzia Izabela Strózik od czasu, gdy zanim w 2007 roku uczyniła Z. Kękusia znieważającym i zniesławiającym ją przestępcą, w uzasadnieniu do wyroku, który w sprawie z powództwa Z. Kękuś o rozwód wydała w dniu 21 maja 2003r., zezwalając Z. Kękusiowi na widzenia z jego synami raz na da tygodnie w weekend’y napisała między innymi:

„Agresywny sposób prowadzenia przez powoda procesu, atakowanie innych (sędziów , pełnomocnika pozwanej /adw. Wiesławy Zoll – ZKE/, a nawet męża pełnomocnika pozwanej /RPO, prof. dr hab. Andrzej Zoll – ZKE/ wskazują na cechy powoda, które mogą mieć negatywny wpływ na wychowanie dzieci”
Sąd Okręgowy w Krakowie, sygn. akt XI CR 603/04, wyrok sędzi Izabeli Strózik z dnia 21 maja 2003r
.

Charyzmatyczna przywódczyni sędzin Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, Agnieszka Oklejak jest lekko zaniepokojona o jej Izabelę.
Ostatnio przyszła do pracy sędzia Izabela w zababranej na biało todze i z pędzlem w dłoni zamiast godła – pędząc na wrotkach, gdzieś go najpewniej zgubiła; niewielka strata, i tak miała go w dupie odkąd została niezależną, niezawisłą, nieusuwalną sędzią - na piersiach.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, Mariusz Łodko sam siebie awansuje na Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Całkiem, jak wtedy, gdy w 2005 roku prowadząc sprawę z powództwa Z. Kękuś przeciwko RPO, Andrzejowi Zoll o naruszenie przez RPO dóbr osobistych Z. Kękusia, SSR del. Mariusz Łodko sam, osobiście postanowieniem z dnia 23 czerwca 2005r. rozpoznał oraz oddalił, adresowane przez Z. Kękuś do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażalenie Z. Kękuś na postanowienie SSR del. Iwony Wiktorowskiej z Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 25.04.2005r. o odrzuceniu wniosku Z. Kękuś o wyłączenie SSR del. Mariusza Łodko.

Sędzia Wizytator ds. Cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie Ewa Klimowicz-Przygódzka wyjaśniła wtedy Zbigniewowi Kękusiowi, pismem z dnia 22 listopada 2005r., że tylko na skutek przeoczenia /??? !!! J J J/ doszło do rozpoznania przez SSR del. Mariusza Łodko kierowanego przez Z. Kękuś do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażalenia na postanowienie o odrzuceniu wniosku o wyłączenie SSR del. Mariusza Łodko.

Niezwłocznie po awansowaniu siebie samego na stanowisko Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, SSO Mariusz Łodko awansowany zostaje przez jego przełożonych na stanowisko Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Jak wtedy, gdy natychmiast po samodzielnym przez SSR del. Mariusza Łodko w.w. postanowieniem z dnia 23.06.2005r. rozpoznaniu i oddaleniu kierowanego przez Z. Kękuś do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażalenia na postanowienie SSR del. Iwony Wiktorowskiej z dnia 25.04.2005r. o odrzuceniu wniosku Z. Kękuś o wyłączenie SSR del. Mariusza Łodko, zamiast – jako rzadki cwaniak - zostać natychmiast złożonym z urzędu /art. 109 § 1, p. 5 Ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych/, SSR del. Mariusz Łodko awansowany został przez jego przełożonych na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie.
Cuda, cuda wyczyniają.
Jak w 2005 roku.

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Dębicy, Jacek Żak, oskarżyciel w prowadzonej przez sędziego Tomasza Kuczma sprawie karnej przeciwko Z. Kękuś zwariował do reszty i żąda, pisząc w tej sprawie kolejne pisma do Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Sądu Najwyższego, Prezydenta Andrzeja Zolla, aby wszyscy bliscy i znajomi Zbigniewa Kękusia zobowiązani zostali do przeproszenia – skoro sam Zbigniew Kękuś tego nie uczynił - Andrzeja i Wiesławy Zoll oraz 15 sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, za to, że ich Z. Kękuś znieważył i/lub zniesławił.

Całkiem jak wtedy, gdy podczas prowadzonej przez sędziego Tomasza Kuczma rozprawy głównej w dniu 18 grudnia 2007r. w prowadzonej z oczywistą i rażącą obrazą przepisów prawa polskiego i europejskiego sprawie karnej przeciwko Z. Kękuś przedstawił prokurator Jacek Żak żądanie – cytat: „zobowiązania oskarżonego do przeproszenia pokrzywdzonych.” , tj. celem upokorzenia Z. Kękuś zażądał prokurator Jacek Żak, aby SSR Tomasz Kuczma zobowiązał Z. Kękusia do przeproszenia – między innymi – odzianych w sędziowskie togi zwyrodnialców, którzy przez kilka lat, razem z Wiesławą i Andrzejem Zoll znęcali się nad małoletnim chorym dzieckiem Z. Kękusia, pozbawiając go możności korzystania z jego konstytucyjnych i ustawowych /Ustawa Konwencja o Prawach Dziecka/ praw obywatelskich, a Zbigniewowi Kękuś przez 4 lata nie zezwalali na zabieranie jego syna na nakazane dla niego przez lekarza specjalistę rehabilitacji-pediatrę, jeden raz w tygodniu 45-o minutowe zajęcia rehabilitacyjne na basenie.

Sędziemu Tomaszowi Kuczma, który postanowieniem Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 27.10.2005r. prowadząc sprawę przeciwko Zbigniewowi Kękuś przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej zaocznie wydanym w dniu 18.12.2007 roku, sprzecznym z prawem polskim i europejskim wyrokiem uczynił Z. Kękusia przestępcą i który zapewnił sobie miejsce w historii wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej jako „Ten któremu objawił się Kękuś”, znowu, raz za razem, objawia się Zbigniew Kękuś, co SSR Tomasz Kuczma potwierdza dokonywanymi na jego polecenie zapisami w protokołach z prowadzonych przez niego rozpraw.

Całkiem jak podczas rozprawy głównej, prowadzonej przez SSR T. Kuczma w Sądzie Rejonowym w Dębicy w sprawie przeciwko Z. Kękuś w dniu 27 września 2007 roku, gdy polecił zaprotokołować między innymi: „(…) Przewodniczący /SSR T. Kuczma – ZKE/ zarządził postępowanie dowodowe oraz pouczył oskarżonego /Zbigniewa Kękusia/ o przysługującym mu prawie zadawania pytań osobom przesłuchiwanym oraz składania wyjaśnień co do każdego dowodu (art. 386 § 2 kpk)” mimo, że Z. Kękuś nie uczestniczył w tej rozprawie, przebywając w dniu 27.09.2007r. w odległym od Dębicy o kilkaset kilometrów Poznaniu.

Z. Kękuś słusznie przewidywał już w 2008 roku, że będzie się „objawiał” sędziemu Tomaszowi Kuczma do końca jego dni.
Tomasz Kuczma ma szczęście … pełen miłosierdzia dla wszystkich idiotów, Zbigniew Kękuś deklarował jeszcze za życia,, że nie będzie – gdy zejdzie - straszył Tomasza Kuczmy.
Miłosiernemu dla wszystkich, którym Pan Bóg rozum odebrał Zbigniewowi Kękusiowi starczyło, że cała Polska po wsze czasy śmiała się będzie z durnia Tomasza Kuczma, który uczynił Zbigniewa Kękusia przestępcą przez wzgląd na … dobro wymiaru sprawiedliwości, czyniąc to zaocznie, w sprzeczności z Wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i przepisami prawa europejskiego oraz skazując Zbigniewa Kękusia za popełnienie czynów, których sprawcami były inne osoby.

Irena Kozłowska Główny Specjalista w Biurze Skarg i Wniosków Ministerstwa Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej i sędzia Zygmunt Długogórski, Zastępca Dyrektora Departamentu Sądów Powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości otrzymują od prezydenta Andrzeja Zolla podziękowania za dopomożenie sędziemu Tomaszowi Kuczma w uczynieniu Zbigniewa Kękusia przestępcą w sprzeczności z przepisami prawa polskiego i europejskiego.

Jak złoci medaliści olimpijscy otrzymywać będą dożywotnio emeryturę.

Status przestępcy, jaki z dużym udziałem Ireny Kozłowskiej i Zygmunta Długogórskiego nadano Zbigniewowi Kękusiowi ma dla prezydenta Zolla nie mniejszą wartość, niż złote medale olimpijskie polskich sportowców.
Ba, większą nawet … Irena Kozłowska i Zygmunt Długogórski otrzymywać będą emeryturę według stawki pięciokrotnie wyższej, niż złoci medaliści olimpijscy.
Prezydent Zoll potrafi docenić, uhonorować dobrą robotę.
Andrzej Zoll tak bardzo pragnął przecież statusu przestępcy dla Zbigniewa Kękusia.
Sam podreptał nawet do Prokuratury, celem obciążenia Zbigniewa Kękusia zeznaniami, tj. użalenia się nad sobą, wypłakania przed jakże mu życzliwą, przychylną, uległą Radosławą Ridan, prokuratorem Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód.

Zdaniem Zbigniewa Kękusia najbardziej niedouczonym, jakkolwiek przez wielu, przez kilka lat najbardziej chronionym przed konsekwencjami jej ignorancji, arogancji, głupoty, serwilizmu prokuratorem w historii Rzeczypospolitej Polskiej.

Irena Kozłowska wpierw wmawiała Zbigniewowi Kękusiowi, że minister sprawiedliwości nie może objąc nadzorem sprawy karnej przeciwko niemu, gdy on w tej sprawie składał wnioski, a prasa informowała o coraz to kolejnych sprawach, które minister obejmował nadzorem a później informowała go, że jego pismo pozostanie bez odpowiedzi ze względu na obraźliwą i znieważającą pracowników resortu treść.
Nie wyjaśniła, oczywiście, pani Irena, która to treśc była obraźliwa i znieważająca, ani których pracowników resortu obraził i znieważył Zbigniew Kękuś.
On sam miał nadzieję, że nie chodziło Irenie Kozłowskiej o samego ministra, samozwańczego fachowca, adwokata z Krakowa, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ani reformatora ministerstwa z jego nadania, Andrzeja Zolla.
„Pan nas znieważa”, To „stara” doskonale Zbigniewowi Kękusiowi znana taktyka funkcjonariuszy publicznych, unikających udzielenia odpowiedzi na jego pisma.
Bywa, że towarzyszy jej nawet zwrot pisma przez uważającego się za obrażonego, znieważonego funkcjonariusza publicznego.

Z takiej to przyczyny, tj. ze względu na rzekomo „niedopuszczalną treść” jego pism, Andrzej Zoll, jako Rzecznik Praw Obywatelskich przez 4 lata nie rozpoznawał zgłoszonej mu w 2002 roku przez Zbigniewa Kękusia sprawy obrazy konstytucyjnych i ustawowych praw jego małoletniego chorego dziecka do ochrony zdrowia przez podporządkowanych żądaniom jego małżonki, adw. Wiesławy Zoll sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Zachęcona wyróżnieniem, Irena Kozłowska postanawia, że jeszcze przez 5 lat po śmierci Zbigniewa Kękusia wysyłać będzie do jego dzieci, z częstotliwością jeden raz w miesiącu, pisma z informacją, że minister sprawiedliwości nie mógł objąć nadzorem postępowania karnego prowadzonego przeciwko ich ojcu oraz, że Zbigniew Kękuś słał do ministerstwa sprawiedliwości pisma o treści obraźliwej, znieważającej – jak poinformowała Zbigniewa Kękusia pismem z dnia 5 sierpnia 2008 roku - pracowników resortu.

W dzieciach Zbigniewa Kękusia także trzeba wzbudzić poczucie winy, postanawia Irena Kozłowska.

Premier kolejny raz ulega żądaniom ortodoksyjnych organizacji żydowskich wzywających rząd Polski do natychmiastowego uchwalenia sprawiedliwej i wyczerpującej ustawy,,oraz podszeptom Żydów doradców i zgłasza projekt ustawy o restytucji mienia żydowskiego w Polsce i rekompensatach według nowej stawki - 60%.

Pytany przez obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, czy tak ogromne obciążenie budżetu państwa nie spowoduje braku środków na – na przykład - usuwanie następstw coraz powszechniejszych w Polsce, powodowanych zmianami klimatycznymi klęsk żywiołowych, poprawę jakości uzbrojenia polskich żołnierzy uczestniczących w misjach zagranicznych, podwyżki wynagrodzeń dla lekarzy, nauczycieli, itp. itd., premier odpowiada, że jest w jego decyzjach suwerenny oraz, że kieruje się polityką miłości i priorytetami.
Nie wyjaśnia, według jakich ustala je kryteriów.

Prożydowska, większościowa koalicja Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej przyjmuje Ustawę w sprawie restytucji mienia żydowskiego. Ustawę natychmiast wetuje prezydent Andrzej Zoll.

Miłośnik Żydów, nie mniej gorliwy ich wielbiciel, jak zacięty wróg chorych polskich dzieci, twierdzi, że zwrócić należy Żydom 100% wartości utraconego przez nich mienia, plus karne odsetki płacone przez Polskę od ustalonej przez ekspertów - żydowskich - kwoty restytuowanego mienia.

Szczerze zatroskany o dobrobyt Polaków, proponuje prezydent Zoll preferencyjną dla Narodu Polskiego stawkę - 1% w skali roku, liczony metodą tzw. „procenta składanego”.
Będzie tego … kilkaset miliardów dolarów.

Niespełna 38.000.000 milionów znowu „nabitych w butelkę” gojów z kraju nad Wisłą zapier …, tj. haruje w pocie czoła z wypełniającym serca radosnym uczuciem, że ich (?)wobec społeczności żydowskiej dług wreszcie będzie kiedyś spłacony.
Prezydent Zoll decyduje, że nie „kiedyś”, tj. w nie dającej się przewidzieć przyszłości, lecz w najkrótszym możliwie czasie.
Korzystając z nadanych mu uprawnień, decyduje o zaciągnięciu na ten cel kredytów w bankach.
Jako preferowane miejsce ich zaciągnięcia wskazuje ING Bank Śląski S.A.

Gdyby żył Zbigniew Kękuś wyjaśniło by mu się ostatecznie, dlaczego w listopadzie 2006 roku wręczono mu Rozwiązanie umowy o pracę, zwalniające go z obowiązku świadczenia pracy, już w trzecim dniu po jej tam przez niego podjęciu.
Jak mu wtedy wyjaśniły osoby rekrutujące go do pracy w ING Banku Śląskim S.A. oraz zwalniającego,, Zarząd Banku zdecydował o jego zwolnieniu natychmiast po podjęciu przez niego pracy, ze względu na jego konflikt z Andrzejem Zollem – Zbigniew Kękuś mówił, że to konflikt Andrzeja Zolla z chorym dzieckiem Zbigniewa Kękusia, który przerodził się w konflikt z nim samym - który mógłby zostać źle odebrany przez klientów ING Banku Śląskiego S.A.
Dla Prezesa ING Banku Śląskiego S.A. w 2006 roku, Brunona Bartkiewicza, relacje Banku z klientami, kumplami Andrzeja Zolla, były ważniejsze od bytu rodziny Zbigniewa Kękusia, w tym jego dwóch uczących się synów.

Adam Michnik pisze gościnnie w dzienniku „Prawda Najprawdziwsza”, na temat Polski, jako państwa prawa.

Jego artykułowi nadaje tytuł: „Jesień nasza!”.
On, Andrzej Zoll i paru żądnych władzy Żydów w Polsce doskonale wiedzą, co kryje się za pojęciem „nasza”.
Gorliwy – nie mniej, niż Andrzej Zoll - zwolennik sędziowskiej niezależności i niezawisłości, prezentuje zalety i korzyści, gwarantów bezpiecznego przez sędziów uprawianego bezprawia.
Na zakończenie raz jeszcze deklaruje, jak w 2008 roku:

„I będę szukał tej prawdy najprawdziwszej, Kochany Gustawie...”
Adam Michnik, „Kochany Gustawie”, Gazeta Wyborcza nr 57, wydanie z dnia 07/03/2008, s. 2

Tylko adresata deklaracji zmienia, pisząc „(…) Andrzeju”.

Nie przemyślaną, nie skonsultowaną z prezydentem deklaracją, wprawia prezydenta Andrzeja Zolla w ogromne zakłopotanie. Ten nie jest wszak ani trochę zainteresowany w dotrzymaniu słowa przez jego promotora.

Andrzej Zoll mówi do redaktora Michnika, przy pierwszej nadarzającej się okazji: „No Adam, z tym szukaniem prawdy najprawdziwszej, to przeholowałeś. Daj Adam spokój, nie wygłupiaj się, wyluzuj stary.”

Nie ma już niestety Zbigniewa Kękusia, który uspokoiłby prezydenta Zolla i zwrócił jego uwagę na trafność i – potwierdzoną wielokrotnie przez samego redaktora Michnika – słuszność tezy zaprezentowanej wiele lat wstecz przez satyryka Krzysztofa Daukszewicza, że przecież:
„Prawda jest, jak dupa, każdy ma swoją.”

Krzysztof Daukszewicz

Zbigniew Kękuś zachodził twierdził, że red. Adam Michnik pobił wszelkie rekordy hipokryzji, deklarując na łamach „Gazety Wyborczej”, że będzie szukał „prawdy najprawdziwszej”, udając zatroskanego o praworządną Polskę, zezwalając zarazem by jego Gazeta promowała Andrzeja Zolla, mimo przekazania przez Zbigniewa Kęusia red. A. Michnikowi informacji oraz kserokopii potwierdzających ich wiarygodnośc dokumentów, o tym, jak wielkim łajdakiem, nikczemnikiem jest Andrzej Zoll.
Było to spowodowane najpewniej lizusostwem, wroga chorego dziecka Zbigniewa Kękusia, Andrzeja Zolla wobec Żydów.
Goj, Zbigniew Kękuś z jego i jego – także gojami - dziećmi oraz ich prawami, nic nie znaczył dla Adama Michnika, gdy zachodziła szansa na wykreowanie na prezydenta … budowniczego „mostów” z Żydami, Andrzeja Zolla.

Prezydent Andrzej Zoll, dla którego uczynić obywatela Rzeczypospolitej Polskiej, Polaka, to fetka, czyni przestępcą każdego, kto sprzeciwi się jego i jego propagatorów, promotorów, apologetów woli.

Swoim zwyczajem, jak w 2007 roku w sprawie posła A. Mularczyka mówi … „przestępstwo jest, jak drut” i podporządkowani mu niezależni i niezawiśli prokuratorzy i sędziowie wiedzą już, co mają robić.
Jak kilka lat wcześniej w sprawie Zbigniewa Kękusia prokurator Radosława Ridan, prokurator Jacek Żak i sędzia Tomasz Kuczma, tj. „Ten, któremu objawił się Kękuś”.
Z powodu braku materiałów budowlanych oraz niedostatku firm budowlanych, zaangażowanych do budowy powstających, jak grzyby po deszczu zakładów karnych, Polska rezygnuje z organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku.

Prezydent Andrzej Zoll komunikuje się z obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, skarżącymi się mu na sprzeczne z przepisami obowiązującego prawa traktowanie ich przez funkcjonariuszy publicznych, wyłącznie za pośrednictwem prokuratorów, obrażających prawa tych obywateli oraz strzegących interesu sędziów i prokuratorów, którzy te prawa obrażają.
Nauczył się tego od premiera Rzeczypospolitej Polskiej w 2008 roku, Donalda Tuska, który udzielił pełnomocnictwa do reprezentowania go w relacjach ze Zbigniewem Kękusiem Prokuratorowi Rejonowemu Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, Krystynie Kowalczyk.

Pani Krysia zezwoliła na bezkarne przez prokurator Radosławę Ridan wysłanie do dzieci Zbigniewa Kękusia w środku ferii bożonarodzeniowo-noworocznych, w dniu 28 grudnia 2005r., umundurowanego policjanta z poleceniem wręczenia im wezwania dla Zbigniewa Kękusia do stawiennictwa w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód w dniu 10 stycznia 2006r.
Pani Krysia rozpoznała złożone przez Zbigniewa Kękusia w związku z w.w. zdarzeniem zawiadomienie o popełnieniu przez prokurator Radosławę Ridan przestępstwa przekroczenia uprawnień /art. 231 § 1kk/ jako … skargę na jej koleżankę Radzię.
Skłamała w piśmie do Zbigniewa Kękusia z dnia 7 lutego 2006r., że ten był wielokrotnie wzywany do Prokuratury, oczyściła jej koleżankę Radzię z zarzutu, jaki Zbigniew Kękuś jej przedstawił i pani Radzia,, ochroniona przez panią Krysię spokojnie kontynuowała postępowanie w sprawie przeciwko Z. Kękuś, wydając w dniu 13 czerwca 2006r. przeciwko Zbigniewowi Kękuś akt oskarżenia.
Z jego mnóstwem dla Zbigniewa Kękusia i jego bliskich, bolesnych, przykrych następstw.

Na wniosek wdzięcznego „Gazecie Wyborczej” za wypromowanie go na urząd prezydenta Andrzeja Zolla, wznowione zostają sprawy z pozwów Agory S.A. przeciwko posłom Jarosławowi Kurskiemu i Zbigniewowi Wassermann o zniesławienie „Gazety Wyborczej”.
Przyczyna – obaj odmówili wykonania prawomocnych wyroków w nakazanym przez Sąd terminie.

Jacek Kurski
wyjaśnił, że nie pozwala mu na to godność.
Zbigniew Wassermann
, nie mniej rozczarowany, jak Zbigniew Kękuś w latach 2001-2008 postawą kolejnych sędziów, których miał niefart poznać, mówił:
„Prawomocny wyrok jaki zapadł z powództwa Agory S.A. przeciwko mnie w sprawie o naruszenie dóbr osobistych jest oczywistą próbą zamknięcia ust w debacie publicznej przeciwnikom Adama Michnika i „Gazety Wyborczej.
(…) Chciałbym mieć szansę występować w procesie gdzie są przestrzegane moje prawa, gdy bierze się pod uwagę argumenty jednej i drugiej strony.”

Po wznowieniu wyżej wymienionych spraw, kwoty do wpłacenia których na cele społeczne zobowiązani zostali Posłowie - Poseł J. Kurski, 10.000,00zł, Poseł Z. Wassermann, 15.000,00zł – prawomocnymi wyrokami niezależnych i niezawisłych sędziów, zostają zwiększone do – w obydwóch przypadkach – 1.000.000,00zł.
Obaj mają na własny koszt nagrać ich, przepraszające Gazetę Wyborczą wystąpienia telewizyjne i opłacić ich, w każdą niedzielę 2011 roku, emisję w „prime time”, w programie I i II Telewizji Polskiej, TVN, TVN 24 i TV Polsat.
Niezależnym, niezawisłym, nieusuwalnym sędziom wszystko przecież wolno.
Jak sędzi Sądu Okręgowego w Krakowie Izabeli Strózik, która w 2003 roku ustaliła tzw. wpis ostateczny od wydanego przez nią dniu 21 maja 2003r. wyroku w sprawie o rozwód z powództwa Zbigniewa Kękusia na kwotę 7.700,00zł i tę kwotę Zbigniew Kękuś musiał wpłacić jako opłatę od apelacji od wyroku sędzi Izabeli Strózik.

Zbigniew Kękuś wygrał tę apelację, a jednak niezależny, niezawisły Sąd Okręgowy w Krakowie nie zwrócił Zbigniewowi Kękusiowi do jego śmierci – ani nigdy jego dzieciom - należnej mu kwoty 7.700,00.
Zamiast tego, następczyni Izabeli Strózik, po przegraniu przez tę kłamcę apelacji ze Zbigniewem Kękusiem, Teresa Dyrga ustaliła wpis ostateczny od wyroku, który ona wydała w tej samej sprawie w dniu 22 listopada 2004r. na kwotę … 10.000,00zł.

Zbigniew Kękuś i tę kwotę wpłacił, jako opłatę od apelacji od wyroku sędzi Teresy Dyrga, a Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał w mocy wyrok sędzi Teresy Dyrga mimo, że ta wydała go będąc wyłączoną z mocy ustawy, tj. dwa dni po oddaleniu – w sobotę (!!!) 20 listopada 2004r. – przez jej koleżanki sędziny wniosku Zbigniewa Kękusia z piątku 19 listopada 2004r. o wyłączenie sędzi T. Dyrga.
Sędzia T. Dyrga pozbawiła Zbigniewa Kękusia możności skorzystania z konstytucyjnego i ustawowego prawa do zaskarżenia postanowienia o oddaleniu przez jej koleżanki sędziny wniosku o jej wyłączenie.

Takie jej zachowanie zaakceptowała sędzia Sądu Apelacyjnego w Krakowie SSA Hanna Nowicka de Poraj – a następnie obciążyła Zbigniewa Kękusia, czyniącymi go ostatecznie przestępcą zeznaniami, prosząc tylko prokurator Radosławę Ridan, by ta zapewniła jej zwolnienie jej z przykrego obowiązku zeznawania przed Sądem w obecności Zbigniewa Kękusia i odpowiadania na jego pytania – oraz Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Andrzej Struzik, który /razem z SSA P. Rygiel i SSO del. P. Rusin/ napisali w uzasadnieniu do wyroku z dnia 10 kwietnia 2006r., oddalającego apelację Zbigniewa Kękusia od wyroku sędzi Teresa Dyrga z dnia 22 listopada 2004r., że ten składając w piątek 29 listopada 2004r. wniosek o wyłączenie sędzi Teresy Dyrga … paraliżował pracę Sądu.
Jak się okazuje, niezależni, niezawiśli, nieusuwalni sędziowie wszystko potrafią, a co najważniejsze – oraz najgorsze dla obywatela - mogą, tj. wolno im, uzasadnić.

Zbigniew Kękuś twierdził, że nie tyle on, jego w pełni uzasadnionym wnioskiem z dnia 19.11.2004r. o wyłączenie stronniczej sędzi Teresy Dyrga paraliżował pracę Sądu, co raczej myśl, iż mógłby się sprzeciwić woli sędzi Teresy Dyrga sparaliżowała umysł sędziemu Andrzejowi Struzik.
Trwał w tym stanie paraliżu Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie Andrzej Struzik po rok 2008.

Trwa sprawa przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości, prokuratorowi generalnemu, Zbigniewowi Ziobro.
Ten dopiero dostanie za swoje.
Przecież sam prezydent Andrzej Zoll, zanim został prezydentem, w wywiadzie udzielonym 29.09.2006r. uważającemu go za niekwestionowany autorytet, dobrego kandydata na premiera Jackowi Żakowskiemu, powiedział: „Nie wykluczam, że min. Ziobro może stanąć przed Trybunałem Stanu.”

W czasopiśmie „Wprost” z 24 sierpnia 2008 roku, s. 17 pisali Zalewski i Mazurek: „Trybunałem Stanu straszą zazwyczaj największe tłumoki polskiej polityki.”

Kilka lat świadomego znęcania się Andrzeja Zolla, jako Rzecznika Praw Obywatelskich nad małoletnim, chorym dzieckiem Zbigniewa Kękusia, obrażania godności Zbigniewa Kękuś, a następnie, po pomnożeniu dzięki Zbigniewowi Kękuś rodzinnego bogactwa familii Zoll, uczynienie Zbigniewa Kękusia przez Andrzeja Zolla przestępcą, dowodzi, że Zbigniew Ziobro rzeczywiście nie może wykluczyć najgorszego … .
Jego bliscy i znajomi mają poważne powody, by obawiać się o los Zbigniewa Ziobro.

Sąd Okręgowy w Krakowie nie będzie rozpoznawał sprawy z powództwa posła Arkadiusza Mularczyka przeciwko prezydentowi Andrzejowi Zoll o zniesławienie.
Tak długo wyłączali się
kolejni sędziowie, tak bardzo chorowali, że Andrzeja Zolla, jako prezydenta, zaczął chronić immunitet.

Sąd zwlekał z rozpoznaniem sprawy wytoczonej A. Zollowi przez posła A. Mularczyka przez kilka lat.
Zbigniew Kękuś już w 2003 roku pisał, że Sąd Okręgowy w Krakowie po to jest, by chronić Wiesławę i Andrzeja Zoll przed konsekwencjami ich obrażającego prawo i ludzi zachowania.
W programie telewizyjnym, prowadzonym przez Kamila Durczoka w 2006 roku, Andrzej Zoll powiedział, że jest zwolennikiem dialogu w wolterowskim ujęciu.
Wolter mówił:

Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale będę bronił do śmierci
twojego prawa do mówienia tego"
François-Marie Arouet de Voltaire (Wolter)

Leszek Bubel – przestępca, antysemita; Zbigniew Kękuś – przestępca, który go znieważył i zniesławił; Arkadiusz Mularczyk – przestępca, Zbigniew Ziobro, przed Trybunał Stanu, itp. itd., oto niektóre wybitne „osiągnięcia” Andrzeja Zolla, zwolennika dialogu w ujęciu Wolter’a J.

Natychmiast po zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Zolla, poseł Arkadiusz Mularczyk zostaje pozbawiony przez rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie prawa do wykonywania zawodu adwokata.
Jego odwołanie od decyzji ORA w Krakowie oddala Naczelna Rada Adwokacka.

Przychylnością rzecznika dyscyplinarnego Rady Adwokackiej w Krakowie, jej władz Rady, w tym jej kolejnych Dziekanów /L. Ławrowski, M. Stoczewski/ oraz władz Naczelnej Rady Adwokackiej /Prezes Stanisław Rymar/ cieszy się tylko kłamca, oszustka, wykorzystująca nawet małoletnie chore dziecko w celu osiągnięcia jej celów procesowych, adwokat Wiesława Zoll.

Dziekan Lech Ławrowski tak był zachwycony żoną „mistrza” – według profesora Tomasza Studnikiego – Zbigniewa Ćwiąkalskiego, Andrzeja Zolla, tj. mistrzynią –według Zbigniewa Kękusia oraz posiadanych przez niego dokumentów - kłamstwa, oszustwa, pogardy dla praw dziecka, adw. Wiesławy Zoll, że nawet zarzucił Zbigniewowi Kękusiowi, że to on, tj. Zbigniew Kękuś … inspirował sprawę przeciwko adw. Wiesławie Zoll.
Biedny L. Ławrowski.
Ale życzliwy …

Stolica Polski Warszawa zmienia nazwę na Wekszawa.

Naczelny Rabin Polski, Michael Yosef Schudrich, zmianę tę zaplanował już w 2007 roku – a może wcześniej - co potwierdził Z. Kękusiowi napisem na używanej przez niego pieczęci – Załącznik 1.

Zbigniew Kękuś zdobył pieczęć Naczelnego Rabina Polski, składając doń kopię jednego z jego, dotyczących wielkiego przyjaciela Żydów, a zarazem nieprzejednanego wroga chorego dziecka Zbigniewa Kękusia,, Andrzeja Zolla.
W polskiej treści pieczęci napisano, między innymi – Załącznik 1„Gmina Wyznaniowa Żydowska w Wekszawie”.
W samym jej środku umieszczono z kolei napis „Jewish community of warsaw Rabbi Mordechal Yosef Schudrich”

Zbigniew Kękuś nie raz zastanawiał się, jak można mieć aż tak „w nosie” 38-o milionowy Naród Polski, by po dwóch latach bycia Naczelnym Rabinem Polski - Michael Yosef Schudrich został Naczelnym Rabinem Polski w 2005 roku - nie zorientować się, że stolica kraju, który ten Naród zamieszkuje nazywa się Warszawa, a nie Wekszawa.
Nie mógł się nadziwić Zbigniew Kękuś, jak może Naczelny Rabin Polski, aż tak w „nosie” mieć Naród Polski, by przez dwa lata posługiwania się pieczęcią, nie zwrócić uwagi, że anglojęzyczna nazwa stolicy Polski jest na niej napisana z małej litery.
A przecież Andrzej Zoll budował „mosty” wrażliwości, szacunku ze społecznością żydowską w Polsce.
Czyżby były to – zastanawiał się Zbigniew Kękuś - „mosty” … jednokierunkowe.

Zbigniew Kękuś nigdy nie dowiedziałby się, że dla Naczelnego Rabina Polski Warszawa to Wekszawa, a w wersji anglojęzycznej to pisana przez małe „w” „warsaw”, gdyby budowniczy „mostów” z Żydami, Andrzej Zoll, jako Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej nie znęcał się przez 4 lata nad małoletnim, chorym dzieckiem Zbigniewa Kękusia, nie odmawiał mu realizacji jego konstytucyjnych i ustawowych obowiązków, a jego samego nie postanowił uczynić przestępcą, który go, jako Rzecznika Praw Obywatelskich znieważył i zniesławił.

Gdyby nie budowanie przez Andrzeja Zolla mostów z inwestującymi w jego promocję Żydami, a zarazem spychanie w „przepaści”: kalectwa syna Zbigniewa Kękusia oraz skutkującego bezrobociem statusu przestępcy samego Zbigniewa Kękusia, ten nigdy nie złożyłby żadnego pisma w Kancelarii Naczelnego Rabina Polski, którego odbiór potwierdzono skandaliczną, w opinii Zbigniewa Kękusia, pieczęcią Rabina.

Zbigniew Kękuś zastanawiał się, jaka byłaby reakcja kpiącego na łamach „Gazety Wyborczej” z dostojników Kościoła Katolickiego w Polsce oraz w wiary katolickiej redaktora Michnika i jego „Gazety”, gdyby red. Michnik dowiedział się, że pieczęcią o podobnej do pieczęci Naczelnego Rabina Polski, skandalicznej, zdaniem Zbigniewa Kękusia treści, posługuje się hierarcha polskiego Kościoła Katolickiego, rezydujący w stolicy Izraela.

Pewno znowu ruszyłyby red. Michnik w tour po Polsce … .

Trochę niezrozumiały był także dla Zbigniewa Kękusia brak jakiejkolwiek reakcji premiera Donalda Tuska, na przekazaną mu przez Zbigniewa Kękusia pismem z dnia 1 lipca 2008r. wiadomość, że Naczelny Rabin Polski, posługuje się pieczęcią, na której stolicę Polski nazywano Wekszawą, a jej anglojęzyczną nazwę napisano z małej litery, tj. „warsaw”.

Nie mógł się nadziwić Zbigniew Kękuś, dlaczego pełnomocnictwa do przesłania mu odpowiedzi na zawiadomienie premiera o obrazie Narodu Polskiego przez Naczelnego Rabina Polski, premier Donald Tusk udzielił Prokuratorowi Prokuratury Rejonowej w Krakowie, Krystynie Kowalczyk, którą Zbigniew Kękuś nazywał, po prostu, panią Krysią, ze względu na jej brak kwalifikacji moralnych i merytorycznych do wykonywania zawodu prokuratora.

Być może – zastanawiał się Zbigniew Kękuś - postanowił premier Donald Tusk, że w ramach propagowanej przez niego polityki miłości, da funkcjonariuszce publicznej, pani Krysi szansę na urządzenie „demonstracji siły” oraz na upokorzenie Zbigniewa Kękusia.

„Jaka to siła?” śmiał się w duchu oraz w gronie przyjaciół Zbigniew Kękuś, którego byle kto – tj. pani Krysia, która dopomogła prokurator Radosławie Ridan w uczynieniu go przestępcą i zezwoliła by pani Radzia całkowicie bezkarnie nasłała na dzieci, nie mieszkającego z nimi, Zbigniewa Kękusia w środku ferii bożonarodzeniowo-noworocznych, tj. w dniu 28 grudnia 2005r., umundurowanego Policjanta z poręczeniem wręczenia im wezwania dla ich ojca do stawiennictwa w Prokuraturze w dniu … 10 stycznia 2006r.; trzeba było widzieć miny synów Zbigniewa Kękusia, gdy mu wręczali wezwanie do stawiennictwa w Prokuraturze … - nie był przecież w stanie upokorzyć.

„Mierna, bierna, ale wierna”, zdaniem Zbigniewa Kękusia, Krystyna Kowalczyk, w 2008 roku Prokurator Rejonowy Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód,„zollizując prawo”, pozbawiając Zbigniewa Kękusia prawa do korzystania z jego praw, nie tylko dopomogła w 2006 roku prokurator Radosławie Ridan w uczynieniu Zbigniewa Kękusia przestępcą, ale w 2008 roku wiernie strzegła interesu kłamcy, oszustki, małżonki Andrzeja Zolla, „mistrza” z lat młodości ministra … sprawiedliwości /J/ prokuratora generalnego w 2008 roku, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, adw. Wiesławy Zoll, wmawiając Zbigniewowi Kękusiowi, że obrażająca Zbigniewa Kękusia jej kłamstwami, poświadczeniami nieprawdy, oszustwami z wydawanych przez nią pismach procesowych, Wiesława Zoll nie krzywdziła Zbigniewa Kękusia i, że w związku z tym jemu nie przysługuje prawo do zaskarżania postanowień podwładnych prokurator Krystyny Kowlaczyk, tj. prokurator Piaseckiej i prokurator Małgorzaty Grynkiewicz o odmowie wszczęcia dochodzeń w zgłoszonych przez Zbigniewa Kękusia w zarządzanej przez panią Krysię Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, zawiadomieniach o popełnieniu przez adwokat Wiesławę Zoll, w celach osobistych, tj. celem zapewnienia jej klientce zwycięstwa, a sobie honorarium za nie, przestępstw poświadczania nieprawdy w wydawanych przez nią dokumentach, tj. pismach procesowych, wydawanych przez Wiesławę Zoll na potrzebę prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Krakowie postępowania o rozwód, z powództwa Zbigniewa Kękusia, w którym adw. Wiesława Zoll uczestniczyła jako pełnomocnik jego żony.

Wiesława Zoll mogła zatem przedstawić Zbigniewowi Kękusiowi zarzut, że on złożył fałszywe zeznanie i poinformować Sąd, że złożenie przez Zbigniewa Kękusia fałszywych zeznań zostało potwierdzone złożonymi zaświadczeniami, które w rzeczywistości … nigdy nie zostały złożone.
Wiesława Zoll nigdy, mimo, że Zbigniew Kękuś nie sprostowała, ani nie wycofała z akt sprawy – choć to jej konstytucyjny obowiązek - jej obraźliwego, zniesławiającego Zbigniewa Kękusia oświadczenia.
Okazało się natomiast, że to Zbigniew Kękuś ją – kłamcę oszustkę – krzywdził, nazywając ją kłamcą i oszustką i oskarżony przez koleżankę z pracy pani Krysi, prokurator Radosławę Ridan o adw. Wiesławy Zoll znieważenie i zniesławienie, obciążony przez Wiesławę Zoll jej zeznaniami, uznany został za przestępcę.

Rozmyślał Zbigniew Kękuś, czy do oddelegowania pani Krysi do udzielenia odpowiedzi na jego wnioski do premiera z pisma z dnia 1 lipca 2008r. nie zainspirował premiera Donalda Tuska minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski, kolega z pracy wielkiego przyjaciela Żydów, Andrzeja Zolla oraz sympatyk i sprzymierzeniec sędziów i prokuratorów, którzy uczynili Zbigniewa Kękusia przestępcą, a potem, gdy im Zbigniew Kękuś wykazał, że uczynili go wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007r. przestępcą w sprzeczności z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006r., ogłoszonym w Dzienniku Ustaw z dnia 19 października 2006r., wzbraniali się - wspomagani przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Janusza Kochanowskiego - przed rozpoznaniem wniosku Zbigniewa Kękusia z dnia 16 maja 2008r. do Sądu Okręgowego w Rzeszowie o wznowienie postępowania karnego przeciwko niemu.

Grudzień 2010 roku.

Prezydent Andrzej Zoll uznaje, że czas najwyższy ustalić priorytety na rok 2011.
Wzywa wiceprezydenta, Włodzimierza Barana, kiedyś Prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który złożył zawiadomienie o popełnieniu przez Zbigniewa Kękusia przestępstwa znieważenia i zniesławienia RPO, Andrzeja Zolla, adw. Wiesławy Zoll i 15 sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz rozpowszechnia publicznego wiadomości z prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Krakowie sprawy o rozwód z powództwa Zbigniewa Kękusia.

Prezydent Zoll nakazuje wiceprezydentowi Baranowi skreślenie z indeksu nazwisk dopuszczonych do używania w Polsce, nazwiska Kękuś.
„A co zrobić z dziećmi Kękusia” pyta Baran.
„Mają natychmiast zmienić nazwisko!” kategorycznie nakazuje Zoll.
„Na jakie?” pyta Baran.
„Jakieś swojskie, bardziej mi przyjazne, na przykład Rojeschwanz” odpowiada Zoll

„A, co z nimi zrobić, jak nie będą chcieli?” pyta Baran

„Jak to co zrobić? To samo zrobić Włodziu, co zrobiłeś z ich ojcem” odpowiada Zoll
„Zabić?” pyta lekko zdezorientowany, skonfundowany Baran.
„Aleś ty Włodziu głupi, jak …” nie kończy Andrzej Zoll, bo jedyne słowo, które przychodzi mu do głowy, to baran, a porównanie Barana z baranem nie byłoby przecież w jego, krasomówcy stylu. Z nazwisk nie przystoi przecież szydzić.

Nie chce ponadto być nadto przykry dla Barana, tak wiele przecież – Zbigniew Kękuś powiedziałby, że wszystko - Baranowi zawdzięcza.
„A starego Kękusia zabiłeś?” pyta Zoll.
„Ja nie!” wrzeszczy Baran, jakby go ze skóry obdzierali.
„No właśnie Włodziu, eksperci sądowi uznali, że sam się zabił Kękuś. A ty co zrobiłeś Włodziu, no pomyśl, że choć raz w roku …” mówi Zoll, dobrze wiedząc, że Baran nawet raz w roku, nawet raz na kilka lat nie myśli, kierując się w jego działaniach wyłącznie pragnieniami, emocjami i żądzami, ale chce być miły dla Barana.

„Wrooobiłeeem gooo – głośno myśli Baran - z Radunią Ridan, Jacusiem Żak, Tomciem Kuczma i naszymi przyjaciółmi z Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, pod opieką Krychy Kowlavczyk w popełnienie przestępstwa. Jejku, Jędruś, jesteś genialny” wyje Baran z zachwytu.

„No właśnie Włodziu” - mówi Zoll i dodaje: „To samo zrobisz teraz z młodymi Kękusiami, a resztę załatwią Radzia Ridan z Krysią Kowalczyk. Załatwią ich tak samo, jak załatwiły starego Kękusia. Ależ one mi są oddane, te dziewusie od Krychy Kowalczyk - Radziunia Ridan, Martunia Gdańska-Kusior, ta asesorunia młodziutka, Edytka Kulig, o samej Krysiuni nie wspominając. Moje skarbeńki ukochane. A jak Krycha oddana jest mojej Wiesiuni! Kękuś mógł Wiesiuni „skoczyć” przy Krysiuni” kończy najwyraźniej rozczulony i wzruszony Zoll, dodając „Jak ja im się odwdzięczę, jak ja im się zrewanżuję? Przecież prokurator generalny może być tylko jeden, a jest nim Radunia”.
„Nie zapominaj o Iziuni Strózik i Agatce Wasilewskiej-Kawałek z Okręgowego w Krakowie” przypomina Baran.
„A propos” dodaje „Skarżyła mi się Agunia, że jakaś świnia ogromną przykrość jej ostatnio zrobiła, informując ją złośliwie, że ten syn Kękusia, którego ona nie pozwoliła staremu Kękusiowi rehabilitować, gdy gówniarz miał 13 lat, ma coraz większe problemy z kręgosłupem.”
„Zdobądź mi Włodziu imię i nazwisko tej świni i do twojej pozostawiam decyzji, czy z niego zrobimy przestępcę, czy chorego psychicznie.

A poza tym, pierdol to Włodziu, mówię ci pierdol to i powiedz Aguni, żeby też pierdoliła, tak samo, jak razem z Ewunią Hańderek, Jasiem Kremer, Hanią Kowacz-Braun i Marysią Kuś-Trybek z Apelacyjnego, gdy ty nim rządziłeś, pierdoliła zdrowie tego gówniarza w 2001 i 2002 roku. Ja, widzisz Włodziu, pierdoliłem zdrowie dziecka Kękusia przez całe bite cztery lata, starego Kękusia zrobiłem razem z tobą, Radzią Ridan, Jackiem Żakiem, Tomkiem Kuczma i naszymi przyjaciółmi z Okręgowego w Krakowie i Apelacyjnego w Krakowie przestępcą, Kękuś pisał o tym, gdzie się dało, i co? I nic, Włodziuchna. Spokojniutko dotrwałem do końca kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, a nawet mi ją o kilka miesięcy przedłużyli. Zbychu Ćwiąkalski zrobił ze mnie szefa ekspertów reformujących wymiar sprawiedliwości tego kraju, Kardynał Dziwisz zrobił mnie Przewodniczącym Rady Fundacji „Nie lękajcie się”, Kardynał Nycz dał mi katolickiego „Nobla” czyli „Totusa”, a naród wybrał mnie na prezydenta.

Pamiętaj Włodziu … każda rewolucja niesie ofiary.

Najważniejsze Włodziuchna kochany, żeee … teeeraaaz, naaareeeszcie, kuuurwa … MYYYY!!!” mówi pan prezydent Zoll w jego znanym i podziwianym przez jego środowiska krasomówczym stylu.

I padają sobie w ramiona dwaj prawdziwi mężczyźni, Andrzej Zoll z Włodzimierzem Baranem, wykonując na przemian po pięć pingwinków i pięć niedźwiadków.

Zbigniew Kękuś
Ojciec Przestępca

Kraków, wrzesień 2008r.

Wybrane dokumenty Zbigniewa Kękuś

Wniosek Zbigniewa Kękusia do Marty Kochanowskiej, Wiceprezesa Fundacji "Ius et Lex", córki Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, Janusza Kochanowskiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich Ekscelencja Janusz Kochanowski - Zbigniew Kękuś

Kraków - Prokurator Rejonowy Krystyna Kowalczyk majacząca, ale w mafijnych układach władzy?

Wniosek Z. Kękuś do prokurator Krystyny Kowalczyk o doręczenie postanowienia w sprawie adw. Wiesławy Zoll

Fryderyk Zoll współpracował z hitlerowcami - a z kim współpracuje b. Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll i aktualny J. Kochanowski?

Wniosek Z. Kękuś do ekscelencji Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej.

Doniesienie Z. Kękuś z dnia o popełnieniu przez adwokata Wiesławę Zoll przestępstwa z art. 271 § 1, § 3 Kodeksu Karnego.

Wniosek Zbigniewa Kękuś do Ministra Sprawiedliwości RP, Zbigniewa Ćwiąkalskiego

Wniosek Z. Kękuś o wznowienie stronniczego wyroku SSR Tomasza Kuczmy z Dębicy.

Wniosek Zbigniewa Kękuś Komornika Sądowego Kraków Krowodrza Rafała Nowickiego de Poraj

Zawiadomienie Z. Kękuś do SR Kraków o nieetyce asesora Małgorzaty Rokosz w rozpatrzeniu zawiadomienia o popełnieniu przez posła Zbigniewa Wassermann przestępstwa niedopełnienia obowiązków.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez posła Zbigniewa Wassermann w związku z przestępstwami prof. Andrzeja Zoll.

Kraków - zawiadomienie Zbigniewa Kękusia o popełnieniu przestępstw obejmujące 15 sędziów krakowskich, byłego rzecznika A. Zoll i jego żonę Wisławę Zoll - z cyklu patologie polskiego sądownictwa.

Pouczenie dla Głównego Specjalisty w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Krystyny Kupczyńskiej; Wniosek Z. Kękuś do Rzecznika Praw Obywatelskich RP, Pana Janusza Kochanowskiego.

Prośba z dnia 1 sierpnia 2007r. skierowana do pana Jacka Żakowskiego - Polityka" i Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej”, pana Adama Michnika.

Wniosek Zbigniewa Kękuś do Redaktorów oraz Prezesów gazet, czasopism i telewizji o przyznanie sędziemu SSR Tomaszowi Kuczma oraz prokuratorowi Jackowi Żak w Dębicy ex aequo tytułu: Idiota Roku 2007.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.