Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
9 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Psychopaci orzekają w sądach rodzinnych.

O tym, że w polskich sądach o ludzkich sprawach decydują pospolici psychopaci, pisałem już kilkakrotnie. Tym razem chciałbym pokazać jak osobnicy ci działają w sądach rodzinnych. Warto jednocześnie zastanowić się kto to jest psychopata. Psychopata niekoniecznie musi ganiać ludzi z siekierą po ulicy. Może to być oszust i manipulator. Jednak zwykły oszust robi przekręty dla osiągnięcia korzyści. Psychopata natomiast będzie dopuszczał się oszustw dla samej satysfakcji z bezinteresownego czynienia zła. Jest on często pozbawiony uczuć wyższych, emocji i zdolności do współczucia. Normalny człowiek przy zarzutach publikowanych w Aferach Prawa, zapadłby się ze wstydu pod ziemię. Psychopata nie jest na to wrażliwy. Tym można wytłumaczyć brak reakcji ministerstwo sprawiedliwości na publikacje Afer Prawa. Psychopata cofa się dopiero w obliczu siły. Siła przy tym niekoniecznie musi być fizyczna. Mogą to być dotkliwe sankcje innego rodzaju, na przykład finansowe.

Typowy sędzia jakiego spotkałem na swojej drodze, to notoryczny szwindler, który nie jest w stanie inaczej funkcjonować. Przykłady można szerzyć.

Kilka lat temu moja żona zabrała dzieci i zniknęła jednocześnie pozorując pobicie przeze mnie. Wcześniej wyczyściła konto bankowe. Jej wniosek o astronomiczne alimenty i pieczę nad dziećmi, sędzia Kącka z Sądu Okręgowego w Warszawie rozważyła pozytywnie w ciągu tygodnia, zgodnie z przepisami. Mój wniosek opiekuńczy natomiast, który złożem nawet wcześniej, na początku grudnia 2005, został „rozpatrzony” dopiero 8 marca następnego roku. Postanowienie sądu dawało mi prawo zabierania dzieci do domu na weekend raz na dwa tygodnie. Sędzia przezornie zadbała jednak o szczegóły. Owo postanowienie miało zacząć działać za dwa tygodnie. Tego dnia była akurat rozprawa rozwodowa i sędzia Kącka arbitralnie wykonanie postanowienia o kontaktach zawiesiła pod pretekstem konieczności badania w RODK. Terminu badania wyznaczyła z ociąganiem dopiero na czerwiec 2006. W tym dniu za jej wiedzą i przyzwoleniem do badania nie doszło, gdyż matka dzieci po prostu nie przyprowadziła. Nie poniosła za to żadnych konsekwencji. Następny termin badania wyznaczono na styczeń 2007 i też nie został on zrealizowany, również bez żadnych konsekwencji.

W międzyczasie, w październiku 2006r. sędziowie Marek Podogrodzki, Anna Orłowska i Agata Zając z Sądu Apelacyjnego w Warszawie wydali kolejne postanowienie o moim prawie do spotkań z córkami. Tym razem co tydzień w miejscu zamieszkania matki i jednocześnie bez jej obecności. Na miejscu za to miał być kurator. Przyjrzyjmy się temu postanowieniu bliżej.

Gdzie dzieci są, oczywiście nie chciano mi powiedzieć. Podobno matka i dzieci bały się mnie i w związku z tym ich adres został zastrzeżony. Skąd wziąć kuratora również nie mogłem się dowiedzieć. Moje pytania w tym względzie do sądu pozostały bez odpowiedzi.

Ostatecznie dowiedziałem się, co sędziowie dobrze wiedzieli od samego początku, że dzieci były w tym czasie przetrzymywane u dziadków w Tarnowskich Górach, jakieś 300km ode mnie i nie były nawet posyłane do szkoły aby zapobiec spotkaniu ze mną. Postanowienie było wydane ewidentnie w złej wierze, tak aby było niewykonalne. No bo co to znaczy w miejscu zamieszkania dzieci? Kurator mająca uczestniczyć w spotkaniach uważała, że spotkania mają się odbywać w domu dziadków dzieci. Było to oczywiście niemożliwe i sędziowie dobrze o tym wiedzieli. Dodatkowo, dla utrudnienia kazano mi płacić 180 zł. za każdorazową obecność kuratora. Mimo wszystko wybrałem się tam. Wobec faktu, że drzwi były zamknięte i nikt nie odpowiadał na dzwonek, zwróciłem się do policji żeby sprawdzili czy dzieci są pod tym adresem. Policja na piśmie odmówiła jakiejkolwiek informacji na ten temat i zasugerowała żebym zapytał o to sąd, który wydał postanowienie. Pytanie do prezesa sądu apelacyjnego pozostało bez echa.

Po latach zaczynam częściowo rozumieć logikę tych osobników. Są to psychopaci, notoryczni oszuści, którym chodzi o maksymalne skonfliktowanie stron. Wtedy czują się w swoim żywiole. Głupia kobieta, czyli moja była, zapewne myśli, że jest taka mądra, że wygrywa wszystkie sprawy. Jest zupełnie odwrotnie. Zasadą polskich sędziów jest wydawanie stronniczych wyroków i wspieranie oszustów w celu siania fermentu społecznego. Jeśli w grę wchodzi wychowanie dzieci, sędziowie mają szczególną rolę do popisu. Ich celem jest dążenie do wychowane dzieci w rozbitych rodzinach, najlepiej przez rodzica, który mniej się do tego nadaje. W ten sposób tworzy się kolejne pokolenie ludzi nieprzystosowanych do życia. Jednocześnie dzieci przejmują wszystkie złe wzorce od rodzica sprawującego nad nimi pieczę.

Nie tak dawno w Aferach Prawa była publikowana historia rozpatrywania wniosku o przyjazd dziecka do ojca na wakacje.
Mimo że został był złożony w kwietniu, został rozpatrzony dopiero jesienią.

Podobnie, a nawet gorzej było w mojej sytuacji. Wniosek o przyjazd dzieci do mnie na wakacje złożyłem w maju 2008r. w Warszawie w sądzie prowadzącym sprawę rozwodową, który zgodnie z prawem powinien go rozpatrzyć. Na wszelki wypadek jednak sąd (a właściwie sędzia Grzegorz Tyliński) uznał się za „niewłaściwy” i po dwóch miesiącach przekazał sprawę do Tarnowskich Gór, gdzie po dłuższym zastanowieniu dopatrzono się braków formalnych i odesłano akta z powrotem do Warszawy. We wrześniu wróciły one do Tarnowskich Gór, gdzie łaskawie wyznaczono termin rozpatrzenia mojego wniosku na 14 stycznia 2009. Na rozprawie sędzia Adam Skowron stwierdził, że potrzebna jest opinia kuratora żeby upewnić się, że mój dom nadaje się dla dzieci i odroczył sprawę o dalsze 3 miesiące. Oczywiście opinia kuratora była już zrobiona wcześniej i była w aktach rozwodowych w Warszawie. Sędzia Skowron nie był tym jednak zainteresowany. Podczas rozprawy w marcu, owa opinia kuratora w ogóle nie została wzięta pod uwagę. Wydane zaś zostało postanowienie o spotkaniach co dwa tygodnie w Piekarach Śląskich odległych ode mnie o 4 godziny jazdy. Trudno zrozumieć jak to się ma do prawa (art. 113 k.r.o.) do pełnych kontaktów rodzica z dziećmi, w tym zabierania ich poza miejsce zamieszkania. Oczywiście nawet tego perfidnego postanowienia do tej pory nie jestem w stanie wyegzekwować. Najpierw ze względu na brak prawomocności, później ze względu na brak miejsca do spotkań. Generuje się przy tym stosy listów poleconych w celu eliminacji sztucznie tworzonych „braków formalnych”. Celuje w tym niejaka Stanisława Warcholak, nadęta kierownik sekretariatu wydziału rodzinnego sądu w Tarnowskich Górach.
I tak dzieje się już czwarty rok. Jedyna czego szajka chce ode mnie, to pieniędzy, których nie mam. Można jednak rozkraść majątek trwały, będący dorobkiem życia. Ciągany przez psychopatów już czwarty rok po sądach przy wyssanych z palca oskarżeniach, nie jestem w stanie nic zarobić, nie mówiąc już o jakichkolwiek pieniądzach na dzieci. I o to psychicznym chodzi. O maksymalną dezorganizację życia i skłócenie ludzi. Dziwić się tylko należy, że nikt inny nie nazywa tego po imieniu.

Bogdan Goczyński

Psychopaci i kryminaliści u władzy. Jak sądy niszczą polskie rodziny.

Polski wymiar sprawiedliwości – przestępcza organizacja psychopatów.

Świry w togach.

Pluć sędziom w oczy.

Podanie z 20 kwietnia o wakacje z dziećmi, rozpatrywane jest po wakacjach.

„Prorodzinna” polityka władz RP, czyli jak rozbija się rodziny.

Kontynuatorzy ubeckich metod. Jak prokuratura i sąd w Pruszkowie fabrykują oskarżenia.

Czy ludzie władzy to psychopaci?

Dzieci w roli zakładników - metody działania mafii wymiaru sprawiedliwości.

Sztuka rozbijania rodzin.

Czy sędzia Adam Skowron z Tarnowskich Gór jest poczytalny? Wniosek o badanie psychiatryczne.


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~jama
28-12-2012 / 18:41
Świetne artykuły, bardzo wnikliwa analiza patologii w polskim "sądownictwie" w tym "rodzinnym", celne wnioski, racjonalne projekty zmian. Dodał bym tutaj jeszcze społeczną weryfikację kompetencji sędziów (jak wskazują statystyki- głównie sędzin) do spełniania służebnej roli wobec społeczeństwa. Jednak od diagnostyki do leczenia jest bardzo żmudna i daleka droga, tym bardziej, że pacjent nie chce dobrowolnie się leczyć i tkwić w patologii. Pozostaje niestety jedynie przymus, którego zwolennikiem nie jestem, jednak tutaj nie ma miejsca na dialog społeczny, ponieważ polskie sądownictwo i sprawujący władzę nie są przygotowani na taki przejaw demokracji. Znamienne jest to, że nic się nie zmieniło od daty opublikowania artykułu do dnia wpisu komentarza (ponad 2 lata)
~rodzic
13-01-2012 / 18:48
Jakbym czytal o swoim dziecku, o sobie i o swojej sprawie (VI Wydz. ds Rodzinnych SR dla Wwy-Woli w W-wie). Moje mieszkające z matką dziecko od września (mamy już styczeń) nie chodzi do szkoły, nie bo nie. I psa z kulawą noga to nie interesuje, poza odbieraniem mi (rodzicowi, z którym dziecko nie mieszka) praw rodzicielskich i oczywiście grabieniu mnie z resztek pieniędzy. Jedyny wysiłek sędzi to było najpierw wzywanie mnie przez 4 tygodnie o zapłatę 40 zł (słownie: czterdziestu) za wniosek o ustalenie miejsca pobytu i przez wiele nastepnych tygodni (pomimo rozprawy w międzyczasie) nie rozpatrywanie wniosku pod pretekstem - jak wyjaśniałem z Sędzią Przewodniczącą Wydziału - uzycia przez mnie słowa "o wydanie zarządzenia" zamiast "o wydanie zabezpieczenia". Dziecko nadal nie chodzi do szkoły, nie bo nie, sędzia odrzuca mój kolejny wniosek zmieniony o to jedno słówko, opierając sie na opinii RODK wydanej w innym celu, a dziecko nadal nie chodzi do szkoły. I już pewnie nie pójdzie i nie ukończy edukacji, SR dla Wwy-Woli o to zadba aby niczego nie ukończyło.