opublikowano: 05-12-2010
CO DOLEGA TEMIDZIE? Sądownictwo należy uzdrowić OD GŁOWY.
Do niedawna sędziowie byli "świętymi krowami", których nikt
wpostkomunistycznej rzeczywistości nie śmiał krytykować. W ostatnim czasie
ludzie zaczęli jednak przełamywać tę blokadę na wszelką krytykę wymiaru
sprawiedliwości. W najpopularniejszych mediach pojawia się ogrom żalu i
krytyki pod adresem polskich sądów. Sądownictwo jest postrzegane jako
instytucja skorumpowana, bezdusznie formalistyczna i biurokratyczna oraz ogólnie
nieprzyjazna ludziom.
Warto zastanowić się nad przyczyną takiego stanu rzeczy.
Aby zrozumieć problemy, związane z wymiarem sprawiedliwości, należy cofnąć się do czasów okrągłego stołu i okresu tuż po nim. W Polsce przez Okrągły Stół, zamiast faktycznie obalić komunizm, tylko go zmodernizowano. Była to poważna modernizacja, bardzo zmieniająca poprzedni system, nawet bardziej niż ta z 1956 roku. Jednak jest to jego kontynuacja. Chociaż od komunistycznej ideologii odstąpiono, obecny system jest kontynuacją systemu totalitarnego, chociaż już w zachodnim „opakowaniu” i w „białych rękawiczkach”.
Kiedyś miałem nadzieję, że z biegiem czasu wszystko się wyklaruje i kraj
nasz nawet bez rewolucyjnego przełomu pozbędzie się totalitarnych pozostałości.
Obecnie jestem pewien - nic się nie wyklaruje samo!
Brak jakiejkolwiek weryfikacji sędziów na początku lat dziewięćdziesiątych
był największym błędem "reformatorów". No, może było to po
prostu najlepsze posunięcie wrogów Polski. Zdegenerowana władza sądownicza
to tragedia dla państwa! Po pierwsze to tragedia sama w sobie, a po drugie nie
ma kto kontrolować innych władz.
A władza sądownicza nie zdegenerowała się ani przypadkiem, ani
"po drodze". Po prostu pozostawiono komunistyczny wymiar sprawiedliwości.
W prokuraturze zrobiono bardzo pobieżną weryfikację. W sądownictwie nie
zrobiono nic! I powoływano się przy tym (co za paranoja) na niezawisłość sądownictwa.
Sędziów, którzy nigdy niezawiśli nie byli, którzy wykonywali polecenia
bezpieki, nie można było weryfikować, w imię "niezawisłości sądownictwa"!
Oczywiście wtedy argumentowano, że przecież nie ma dowodów na wykonywanie
przez sądy poleceń bezpieki. I rzeczywiście takich dowodów przedstawić nie
mogliśmy. Jednak po paru latach, po zapoznaniu się z materiałami IPN,
przyniosłem tym cwaniakom "w zębach” dowody na podporządkowanie
wymiaru sprawiedliwości bezpiece. Nie chcieli mnie słuchać, a gdy dalej
walczyłem o ujawnienie pełnej prawdy ... przeprowadzili sprawę karną
przeciwko mnie, skazując mnie za "znieważenie funkcjonariusza państwowego"...
Brak weryfikacji sędziów to nie tylko problem historyczny i
moralny. To skaza, która cały czas ma wpływ na wymiar sprawiedliwości, mimo
upływu lat.
Sądownictwo weszło w tą niby nową rzeczywistość z całym komunistycznym
bagażem i garbem. Jakże naiwna była wiara, że sądownictwo zweryfikuje się
samo! Naiwna jest także wiara w "biologiczne" rozwiązanie sprawy, w
związku z nieuniknionym wymarciem starych komunistycznych aparatczyków w
wymiarze sprawiedliwości. Układ przez nich stworzony jest niestety nieśmiertelny.
Brak jakiegokolwiek rozliczenia za dyspozycyjność wobec komunistycznego
systemu, rozzuchwalił ich jeszcze bardziej. W to bagno wciągani są młodzi sędziowie.
Można wręcz zauważyć, że w ostatnich latach najbardziej skandaliczne wyroki
w sprawach politycznych wydawali młodzi asesorowie. Czy nie jest to celowe wciąganie
kandydatów na sędziów w polityczną prostytucję? Pewnie nie wszyscy temu
ulegają, jednak większość sędziów po jakimś czasie zaczyna biernie
akceptować istniejące układy.
Mimo, że do sądownictwa trafia wielu przyzwoitych ludzi o wysokich
kwalifikacjach, w dodatku nie pamiętających za bardzo czasów komuny, to sądownictwo
nie przestaje być w istocie postkomunistyczne. Po Okrągłym Stole wprowadzono
dwie istotne zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Niestety, moim zdaniem, były
to zmiany na gorsze.
Po pierwsze zmniejszono kompetencje Sądu Najwyższego.
Po drugie połączono funkcję Prokuratora Generalnego z funkcją Ministra
Sprawiedliwości. Prokurator Generalny jako członek rządu to przecież podporządkowanie
prokuratury władzy wykonawczej i praktycznie gwarancja bezkarności dla członków
rządu. Dobrze, że w tym roku powołany zostanie niezależny Prokurator
Generalny. Problem w tym, żeby tę funkcję objęła naprawdę niezależna
osoba. Natomiast ograniczenie kompetencji Sądu Najwyższego sprzyjało z jednej
strony uzależnieniu sądów od władzy wykonawczej, z drugiej od
postkomunistycznej oligarchii i od lokalnych mafii.
Moim zdaniem należało utrzymać te szerokie kompetencje a nawet je zwiększyć,
ale oczywiście dla zupełnie nowego, głównego sądu w państwie,
oczyszczonego z komunistycznych wpływów. Oczywiści okrągło-stołowy układ
do tego nie dopuścił, bo byłoby to dla niego wielkim zagrożeniem. W ten sposób
w Polsce nie mamy jednolitego i pewnego orzecznictwa, jednolitej wykładni ustaw
a sądy stale czymś nas zaskakują. Sądy teoretycznie sprawuję trzecią władzę
w państwie. Dla mnie jest to stwierdzenie nic nie mówiące.
A nikt naprawdę nie zastanawia się nad tym, kto tak naprawdę sprawuje tę
sądowniczą władzę, kto jest za jej wykonywanie odpowiedzialny i przed kim
oraz jakie są gwarancje niezawisłości tej władzy. A więc kto? Każdy sąd z
osobna?
To niemożliwe, gdyż żaden sąd z osobna nie ma dysponuje żadną siłą ale
działa w oparciu o policję i inne instytucje zależne od władzy wykonawczej.
Takie rozproszenie władzy sądowniczej prowadzi więc faktycznie do uzależnienia
sądów od władzy wykonawczej, bądź też od lokalnych układów mafijnych i
quasi-mafijnych. A gdyby nawet jakoś udało się zagwarantować faktyczną
niezależność każdemu sądowi z osobna, to czy byłoby dobre uznanie każdego
sądu za "udzielnego księcia" w zakresie władzy sądowniczej?
Prawdopodobnie prowadziłoby to do totalnego chaosu w państwie. Niezdrowe jest też
powierzanie władzy sądowniczej w ręce korporacji sędziowskiej. To prowadzi
do skupienia władzy w rękach oligarchicznych klanów. W PRL władza sądownicza
była podporządkowana władzy wykonawczej oraz bezpośrednio PZPR. Obecnie
wymiar sprawiedliwości także podporządkowany jest w dużej mierze władzy
wykonawczej. Natomiast rolę PZPR przejęła postkomunistyczna oligarchia. Sądownictwo
służy postkomunistycznej oligarchii, czyli uwłaszczonej komunistycznej
nomenklaturze ale też rządzone jest przez wewnętrzną oligarchię, powstałą
jeszcze w czasach komunistycznych.
Tyle na temat diagnozy, dotyczącej wymiaru sprawiedliwości. Znacznie trudniejszą sprawą jest znalezienie recepty i metody jak to "leczyć". Nie jest to sprawa łatwa. Dużo łatwiejsze byłoby to na początku lat dziewięćdziesiątych. Jednak trzeba to zrobić, choć z ze znacznym opóźnieniem. Zmiany powinny być poprzedzone rzeczową dyskusją na ten temat. Chciałbym przedstawić swoje propozycje, jako punkt wyjścia do prac nad naprawą wymiaru sprawiedliwości.
Lustracja sędziów jest potrzebna od zaraz; bardziej potrzebna niż lustracja kogokolwiek innego. Poza zbadaniem komunistycznej przeszłości, należałoby w ramach takiej lustracji sprawdzić powiązania lustrowanych sędziów z różnymi mafiami i sitwami "biznesowymi". Sędziowie Trybunału Narodowego i Sądów Apelacyjnych powinni podlegać automatycznie postępowaniu lustracyjnemu. Inni sędziowie - zawsze wtedy, gdy jest choć najmniejszy cień wątpliwości.
Uważam, że trzeba stworzyć Trybunał Narodowy, który przejmie obowiązki
Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu.
Ponadto obejmie on nadzorem merytorycznym całe sądownictwo. Orzeczenia
Trybunału Narodowego powinny mieć charakter precedensowy.
Ponadto, taki Trybunał powinien dokonać sądowniczej "rewolucji". Na
jakieś 2-3 lata powinien dostać uprawnienia do "rozliczenia" całego
ustawodawstwa po 1944 roku... W niektórych cywilizowanych państwach kontrola
konstytucyjności należy do sądów najwyższych, w innych do odrębnych
trybunałów. Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady. Uważam, że w
dzisiejszej Polsce najlepiej zdałby egzamin jeden organ sądowniczy,
odpowiedzialny za stosowanie prawa. Miałby on olbrzymią władzę, ale jednocześnie
byłby za wszystko odpowiedzialny.
Sędziowie powinni być niezawiśli - jak najbardziej. Sądy to jedna z
trzech niezależnych władz - jak najbardziej! To wręcz najważniejsza władza.
Ale nie znaczy to, że każdy sędzia ma być jak udzielny książę, że
orzecznictwo nie ma być spójne w całym kraju. Dziś człowiek nigdy nie wie
jakiego wyroku może się spodziewać. A więc potrzebna jest merytoryczna
kontrola, wręcz nadrzędna władza najwyższego sądu w państwie, którym będzie
Trybunał Narodowy.
Trybunał ten poza kompetencjami Sądu Najwyższego przejmie także funkcje
Trybunału Stanu i Trybunału Konstytucyjnego. Oba te Trybunały są totalnie
skompromitowane. Pierwszy przez swoją bezczynność, drugi przez swoje
kompromitujące działania. Na Trybunale Narodowym spoczęłaby wielka
odpowiedzialność. Otrzymałby ogromną władzę. Ważny będzie dobór składu
osobowego, zwłaszcza na początku działania Trybunału Narodowego, kiedy jego
rola będzie naprawdę rewolucyjna.
Muszą się znaleźć tam ludzie jednocześnie uczciwi i merytorycznie
przygotowani do takiej roli.
Wymiar sprawiedliwości powinien być także objęty ścisłym nadzorem
administracyjnym. Jak zrobić to aby zachować niezależność władzy sądowniczej?
Odpowiedź na to dał już dawno Feliks Koneczny. Sądownictwa nie powinien
kontrolować minister sprawiedliwości ale niezależny od rządu Kanclerz Sądownictwa.
Powinien on mieć większe kompetencje niż dzisiejszy minister sprawiedliwości.
Powinien być trudniej usuwalny niż zwykły minister. Ponadto, na 2-3 lata
powinien on dostać nadzwyczajne kompetencje, do przeprowadzenia, (nie bójmy się
tego słowa) czystki w wymiarze sprawiedliwości.
Jeśli instytucja Kanclerza Sądownictwa nie zostałaby zaakceptowana, należałobyprzynajmniej
zapewnić Ministrowi Sprawiedliwości pewną autonomię wobec Premiera jak i
Rady Ministrów.
To co przedstawiłem powyżej, to jedynie moje „dwa grosze” do szerszej pracy nad przyszłą przebudową sądownictwa. Chciałbym, aby się w nią włączyli inni, zwłaszcza mający doświadczenie i wiedzę w temacie.
Klaudiusz Wesołek
Sądownictwo należy uzdrowić OD GŁOWY. Za PRL sądownictwo miało chorą głowę a teraz nie ma jej wcale i jest podporządkowane oligarchii. Trzeba powołać silny Trybunał Narodowy łączący kompetencje TK, TS i SN - te ostatnie powinny być znacznie rozszerzone. Taki Trybunał powinien stać na czele sądownictwa i być zań odpowiedzialny.
- 01
- 02
- 03
- 04
- 05
- »





