Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-01-2011

Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia

    Są cywilizowane państwa, w których można podawać pełne dane osób mniej lub bardziej publicznych i nie jest to karalne? Niemożliwe!
    W USA 27-letnia nauczycielka tańca chędożyła w aucie swojego 16-letniego ucznia i tę sprawę opisały amerykańskie media, a w ślad za nimi, cały świat, w tym nasze media (np. Pardon). Cały świat może zatem zobaczyć twarz tej pani i jej nazwisko oraz zapoznać się z miejscem pracy - nazwa szkoły z podaną miejscowością. Nie wiadomo, co o nagłośnionej sprawie sądzi rodzina nauczycielki oraz ucznia, ale prawdopodobnie nie wydały zgody na takie publikacje, jednak kto się tym przejmuje?
    A przy okazji - polskie media naruszają nasze prawo, które jest restrykcyjne w dziedzinie ujawniania danych osób łamiących prawo, chyba że wplotła się w polskie przepisy hipokryzja (co jest bardzo prawdopodobne!), która pozwala na ujawnianie danych obcokrajowców, ale blokuje dane tubylców - ależ to zakłamanie! Dulska to wzór cnót przy polskich przepisach w tej materii.
    U nas pewna wykładowczyni (niewiasta dwukrotnie starsza, zatem teoretycznie mądrzejsza od amerykańskiej), a ponadto doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, zamieszczała przaśne dowcipy pośród wulgarnych na portalu NaszaKlasa, choć zgodnie z kodeksem etyki powinna (jako nauczycielka akademicka) walczyć z wulgaryzmami przesadnie szafowanymi przez młodzież. Niestety, toczyła boje z użytkownikiem, który sprzeciwiał się (niezgodnym z regulaminem NK!) żarcikom (studenci i absolwenci zamieszczali dowcipy wulgarne, antygejowskie, rasistowskie i seksistowskie) i próbował ich pouczać w tej materii. W chwili słabości poszydziła sobie również z przysięgi studenckiej.
    Kiedy ów użytkownik (a dziennikarz portalu AferyPrawa) opisał tę sprawę, to pani natychmiast zlikwidowała swoje konto na NK i udała się ze swoim prawnikiem na komisariat Policji oraz do dwóch sądów, wyrażając swój stanowczy sprzeciw, bowiem uważała, że na portalach można sobie pisywać, co się chce i że nikt nie ma prawa omawiać jej zachowań bez jej zgody i to pod groźbą kary. A karę sobie wymyśliła zaiste sporą, bo zażądała niemal... 7 tysięcy dolarów.
    Co ciekawe, sędzia pierwszego sądu dał się nabrać na zeznania tej pani, która ponadto twierdziła, że ów redaktor założył dodatkowe konto na inne nazwisko, z którego ją obrażał i faceta skazano prawomocnym (bo ani nie poinformowano go o terminie wydania wyroku, ani mu tego ważnego dokumentu nie przesłano, przeto minęły wszystkie terminy przydatne w apelacji!) wyrokiem.
    Mamy zatem polskie sądownictwo, które nijak nie nadąża za światowymi trendami. W USA można zamieścić fotkę nauczycielki i podać informację, że pląsała z młodzieńcem, natomiast u nas nie można napisać, że autorka książek o programach komputerowych pisuje pikantne dowcipy, kłamie i fałszuje dane, bo jej mecenas sporządza pozew sądowy i miesiącami walczy o jej godność (tak to nazwał). O jej godności to tyle się chłopina narozpisywał, że osoba postronna mogłaby pomyśleć, że to nie jakaś zwykła Magdusia, ale niemal święta Maria Magdalena, która przecież także błądziła, jednak potrafiła przyznać się do tego.
    To co ma powiedzieć amerykańska nauczycielka, która została odarta z godności przez amerykańskie i polskie media i to niezwłocznie po zdarciu z niej ciuchów? Nasza pisarka parokrotnie pomówiła tego dziennikarza i sfałszowała podpis w komentarzu (użytkownicy NK domyślają się, w jaki sposób to można uczynić), zaś mało roztropny sędzia zbagatelizował ten watek - uznał, że nic wielkiego się nie stało, że to była... omyłka! Owa niewiasta nie tylko narozrabiała na NK, ale do dnia dzisiejszego (wespół z jej przyjaciółmi) rozpowszechnia kłamliwe twierdzenie, że "dziennikarz miał dwa konta i że doskonale o tym wie i że to on kłamie", a rachityczna Temida nie potrafi położyć tamy tym konfabulacjom!
    Sędzia spartaczył proces i wydał kuriozalny wyrok w imieniu naszej III RP! A doktorantka, w swym tupecie, wysyłała do adminów informację, że ona nigdy nie napisała żadnego pikantnego dowcipu, choć sądy mają wszystkie jej zapisy. Jak można z taką werwą oszukiwać naszą Temidę i jak to możliwe, że ona na to daje się nabierać? Czy kolejny sąd, do którego się udała pisarka, także uzna, że NIGDY nie zamieściła przaśnego żarciku i czy uzna jej fałszerstwo za omyłkę, zaś rozsiewane kłamstwa, że dziennikarz miał dodatkowe konta, uzna za prawdę? No i oczywiście rozsyła po portalach kopie wyroku, żądając kasowania artykułów z ich łamów (niektórzy admini ulegają i cenzurują).
    Widać różnicę pomiędzy amerykańskimi a polskimi standardami prawnymi dotyczącymi obyczajów? W USA, kilka tygodni wcześniej, przyłapano dwóch wykładowców na barłożeniu z płatnymi panienkami - panowie mieli poważne kłopoty na swojej uczelni i także cały świat poznał ich nazwiska oraz ujrzał wizerunki, natomiast uczelnia naszej doktorantki uznała, że omawiane sprawy (czyli kłamstwa i fałszerstwo oraz łażenie po sądach z bzdurnymi zeznaniami zajmującymi cenny czas naszym wnikliwym orłom i wprowadzające ich w błąd) dotyczące ich Magdusi, to sprawy pozauczelniane, bowiem działała ona poza murami uczelni i poza godzinami doktoryzowania się. A ci dwaj amerykańscy wykładowcy to niby wykładali swoje precjoza podczas wykładów akademickich? Przecież także poza uczelnią i bez dotowania ich badań prowadzonych na dorodnych, wypasionych na hamburgerach, panienkach. 

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński

O pikantnych dowcipach, których NIGDY nie było...

Zabawy dowcipnej doktorantki i absolwentki Uniwersytetu Gdańskiego na forum NaszaKlasa ma ocenić Komisja Etyki UG

Dlaczego Temida wierzy kłamcom? Ile jest wart dedukcyjny dowód pisarki M.Chomuszko? - odpowiedź na dowód

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
27-06-2014 / 12:34
Otrzymałem prawomocne i niezaskarżalne postanowienie SO w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy z 23 kwietnia 2014, z którego wynika, że subiektywne odczucie przykrości pisarki M. Chomuszko nie może być przesłanką do prowadzenia procesu o czyn z art. 212 par. 2 Kk - sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego z mojej strony. Sąd stwierdził, że "oświadczenia oskarżonego prywatnego wyrażały prawo do krytyki wobec określonych twierdzeń oskarżycielki prywatnej". To po kiego ta ogólnie szanowana i podziwiana dama dała sprawę do Temidy? Nie miała co robić w wolnym czasie? Mogłaby więcej książek napisać i być przydatniejsza naszej Ojczyźnie. Nadmieniam o tym, bowiem pisarka życzyła sobie w sądzie (na piśmie), aby publikować wyroki dotyczące jej sprawy. Niestety, sąd nie zajął się pomówieniem mnie przez pisarkę, że pisałem jako nieznany J. Kawalec oraz zignorował wątek nt. fałszerstwa podpisu gdańskiej pisarki.
~oburzony
12-04-2012 / 13:39
nauczycielki? to wykładowca na trójmiejskiej uczelni! wstyd!
~orto
29-01-2011 / 11:33
Nie broń tej amerykańskiej nauczycielki! Cały świat śmieje się z tej bieduli. Zresztą obie opisane to belferki.
~duch
27-01-2011 / 20:51
Naleziński!!!! skończ ten temat!!!!! zostaw w spokoju kobietę!!!! potrzebujesz pomocy i to wcale nie prawnej! zobaczysz doigrasz się!!!!!!!!!!!!!!
~układ
26-01-2011 / 21:15
MY wyznaczamy granice dla bydła - nie do przejścia.