Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:



Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 kwietnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA MATACZENIE SĘDZIÓW SĄD OKRĘGOWY W KRAKOWIE

Zawiadomienie Z. Kękuś do SR Kraków o nieetyce asesora Małgorzaty Rokosz w rozpatrzeniu zawiadomienia o popełnieniu przez posła Zbigniewa Wassermann przestępstwa niedopełnienia obowiązków.

Działanie na szkodę Z. Kękuś i jego dzieci interesu prywatnego /art. 231 § 1 kk/;
Zawiadomienie o nagraniu posiedzenia prowadzonego przez asesora Małgorzatę Rokosz w dniu 14 lutego 2008r. za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk"

Zbigniew Kękuś Kraków, 18 marca 2008r.

Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia
Wydział II Karny
ul. Przy Rondzie 7
30-965 Kraków

Sygn. akt: II Kp 1248/07/S

Dotyczy:

  1. Wycofanie - ze względu na oczywistą i rażącą obrazę przepisów Ustawy Kodeks Postępowania Karnego przez prowadzącą sprawę, asesora Małgorzatę Rokosz - zawiadomienia o popełnieniu przez posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, pana Zbigniewa Wassermann przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę mojego i moich dzieci interesu prywatnego /art. 231 § 1 kk/.
  2. Zawiadomienie o nagraniu posiedzenia prowadzonego przez asesora Małgorzatę Rokosz w dniu 14 lutego 2008r. za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk.

Uzasadnienie

" Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej” Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg.”

Art. 104.2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej: „Przed rozpoczęciem sprawowania mandatu posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie” – j.w.

„Nawet Kafka w „Procesie” nie był wykreował, co czynią w „realu” sędziowie z Krakowa, Wie o tym Prezydent, Premier, Marszałkowie, obywatel Z. K. jednak im nie w głowie.”

Zbigniew Kękuś

„Albowiem tak do mnie mówi sprawiedliwość: „Ludzie nie są równi.”
Fryderyk Nietzsche w: „To rzekł Zaratustra”

Niniejsze pismo, opisane w nim zachowanie asesor Małgorzaty Rokosz dowodzą słuszności, od kilku lat prezentowanej przeze mnie tezy, że dostojnicy państwowi, najwyżsi rangą funkcjonariusze publiczni, gdy zdemoralizowani posiadaną przez nich władzą, mają demoralizujący, demotywujący do zgodnych z przepisami prawa zachowań wpływ na młodych ludzi, rozpoczynających kariery w zawodach prawniczych.

W opisanym w niniejszym piśmie przypadku, prof. Andrzej Zoll i poseł Zbigniew Wassermann występują w charakterze demoralizujących asesora Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, Małgorzatę Rokosz, najwyraźniej ulegającą złemu przykładowi, jaki dają jej ich postępowaniem.

Dla pana Zbigniewa Wassermanna, posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, który złożył przed Sejmem RP, zacytowane wyżej ślubowanie, a być może nawet – w latach 80-ych uczestnik duszpasterstwa prawników, od 1992r. członek krakowskich władz Stowarzyszenia Polskich Prawników Katolickich, w latach 1995-2000[1] członek Rady Naczelnej Stowarzyszenia – do Boga zwracał się o dopomożenie mu – „Tak mi dopomóż Bóg” - w realizacji jego poselskich obowiązków, ja chyba nie jestem Polakiem i pan poseł zwolnił siebie z realizacji jego wobec mnie, jako obywatela Rzeczypospolitej Polskiej, konstytucyjnych obowiązków.

A ja przecież jestem obywatelem tego kraju.

Jeśli za wyróżnik narodu przyjąć kwestię istnienia świadomości narodowej i w tym ujęciu pod pojęciem narodu polskiego rozumieć grupę społeczną, która charakteryzuje się poczuciem "bycia Polakami", co wyraża się używaniem języka polskiego i traktowaniem go jako mowy ojczystej, przestrzeganiem norm kulturowych typowych dla kultury polskiej, przekonaniem o posiadaniu wspólnych polskich korzeni etnicznych i/lub poczuciem polskiej tożsamości narodowej, ja z pewnością czynię zadość wszystkim wyżej wymienionym kryteriom, czuję się i – bez cienia wątpliwości – jestem Polakiem.

Jeśli za kryterium definicyjne narodu przyjąć preambułę Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którą naród polski tworzą wszyscy obywatele Polski, poczuwający się do wspólnego dziedzictwa historycznego i dobra Polski, niezależnie od narodowości, ja i te kryteria, jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej spełniam.

A jednak poseł Zbigniew Wassermann ma w dupie - „Mieć w dupie”<>; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005r., s. 165 - złożone przed Sejmem RP ślubowanie, przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, moje prawa i jego poselskie wobec mnie obowiązki oraz - jak ustalił, a następnie potwierdził postanowieniem z dnia 12 października 2007r. asesor Paweł Iciek z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód /patrz: s. 10 niniejszego pisma/ - wewnętrzne ustalenia Klubu Parlamentarnego „Prawo i Sprawiedliwość”.

Ewentualnym purystom uradowanym, że w związku z użytym przeze mnie słowem „dupa” zyskują kolejny argument uzasadniający uczynienie mnie przestępca, bardzo uprzejmie – tj. tak samo, jak ich pełne zawsze uprzejmego pustosłowia wyjaśnienia, znaczące dla mnie tylko tyle, że pilnując nadrzędnego interesu „autorytetów moralnych”, mają moje i moich dzieci prawa obywatelskie w ich utrzymywanych z publicznych pieniędzy dupach, ślą mi kolejni urzędnicy Ministerstwa, hm … Sprawiedliwości i Biura Rzecznika, hm … Praw Obywatelskich - wyjaśniam, że publiczne używanie słowa „dupa” z pewnością nie podlega kryminalizacji, czego dowodem jego wykorzystanie w jednym z odcinków mającego wielomilionową publiczność telewizyjną teleturnieju „Milionerzy”.

A jeśli nawet podlega, to … mam to w dupie.

Tak samo, jak moich dzieci i moje prawa obywatelskie przez kilka lat miał w dupie Rzecznik zwyrodnialec, prof. Andrzej Zoll, a obecnie ma je w dupie, posądzany przez „Gazetę Wyborczą” o bizantyjski sposób sprawowania urzędu /”Bizancjum u pana rzecznika praw obywatelskich”, Gazeta Wyborcza, 6 lipca 2007r., s. 6/, przez „Fakt” zwany leniem i szpanerem /Rzecznik Praw Obywatelskich – Szpaner i leń, „Fakt” wrzesień 2007r., s. 1 i 6/, chwalący się na jego prywatnej stronie internetowej - www.kochanowski.pl/ - osiągnięciami całego, utrzymywanego za kwotę kilkudziesięciu milionów złotych rocznie Biura RPO, czekający z „założonymi rękami” na uczynienie mnie przestępcą, szef najbardziej chyba fasadowego urzędu w Polsce, sprawiający wrażenie egzaltowanego narcyza i karierowicza, który najpewniej także zakończył uroczyście złożone w lutym 2006r. , w obecności 460 posłów Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie prośbą … „Tak mi dopomóż Bóg”, Rzecznik, dr Janusz Kochanowski.

Jak może nie mieć w dupie poseł Zbigniew Wassermann przepisów Konstytucji, jeśli doskonale wie, że jego protegowany, prof. Andrzej Zoll przez lata całe miał w dupie uroczyście przed Sejmem RP, jako Rzecznik Praw Obywatelskich złożone – i być może zakończone przez obecnego Przewodniczącego Rady Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” prośbą „Tak mi dopomóż Bóg” - ślubowanie oraz przepisy, nie tylko Konstytucji RP, ale także Ustawy Konwencja o Prawach Dziecka i Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, a jednak coraz to ktoś mu proponuje aby został Premierem lub – a pan profesor mówi, że nie mówi nie … – Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej.

Widząc, że dwóch wymienionych wyżej dygnitarzy – były i obecny – państwowych w dupie ma złożone uroczyście przed Sejmem - być może nawet, skoro jeden prawnik katolik, a drugi Przewodniczący Rady Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”, zakończone prośbami „Tak mi dopomóż Bóg” - ślubowania oraz przepisy Konstytucji RP i wskazanych wyżej Ustaw, asesor Małgorzata Rokosz doszła do wniosku, że ona z kolei może mieć w dupie przepisy Ustawy Kodeks Postępowania Karnego.

I ten jej stosunek do przepisów prawa ustawowego okazała asesor Małgorzata Rokosz mnie i czterem innym osobom podczas posiedzenia, które prowadziła w dniu 14 lutego 2008r.

„Ryba psuje się od głowy” … .

Jeśli funkcjonariuszy publicznych, lekceważących, obrażających prawo, tzn. mających w dupie przepisy prawa nazwać umownie „homo duplexami” – „homo duplex”; <>>; Zbigniew Kękuś – najlepszym, niekwestionowanym przykładem tak zdefiniowanego „homo duplex’a” jest charyzmatyczna przywódczyni najbardziej radykalnej frakcji wrogów chorych dzieci w wymiarze sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, tj. Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, Przewodnicząca tego Wydziału, SSO Agnieszka Oklejak.

Sędzia Agnieszka Oklejak dowiodła jej postępowaniem, że – także kiedyś uroczyście ślubując, a być może nawet prosząc … „Tak mi dopomóż Bóg” - ma w dupie nie tylko przepisy prawa, ale nawet całe Biuro Rzecznika Praw Dziecka Rzeczypospolitej Polskiej z samym Rzecznikiem na czele.

Gdy ten dwukrotnie w 2004r. żądał od SSO Agnieszki Oklejak doręczenia mu akt, prowadzonej przez jej niezależne, niezawisłe oraz niedouczone, niesprawiedliwe, zwyrodniałe, okrutne i kłamliwe podwładne, sprawy z mojego powództwa o rozwód, nieskazitelnej osobowości autorytet moralny, SSO Agnieszka Oklejak dwukrotnie pokazała Rzecznikowi, że ma go w dupie, tj. odmówiła wydania akt, wyjaśniając Rzecznikowi, między innymi, że … akta nie mogą być udzielone.

Z powodu okazania przez SSO Agnieszkę Oklajak Rzecznikowi Praw Dziecka, że ma jego samego i prawa dziecka w dupie, Rzecznik do dnia złożenia niniejszego pisma nie rozpoznał zgłoszonej mu przeze mnie w 2004r. sprawy obrazy konstytucyjnych i ustawowych praw mojego małoletniego chorego dziecka przez podwładne SSO A. Oklejak, a SSO A. Oklejak razem z jej podwładnymi, które przez kilka lat miały w dupie konstytucyjne i ustawowe prawa mojego chorego dziecka, poczuwszy się przeze mnie znieważone i zniesławione, postanowiły uczynić mnie … przestępcą.

Pan prof. A. Zoll będąc Rzecznikiem Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, więcej troski wykazał o dobre samopoczucie Żydów, składając w 2005r. doniesienie o publikacji – wiedząc, że grozi za to kara do 3 lat pobytu w zakładzie karnym – przez pana Leszka Bubla materiałów antysemickich, niż o zdrowie mojego dziecka i przez 4 lata, tj. do końca trwania w lutym 2006r. jego, jako RPO kadencji, nie rozpoznał zgłaszanej mu przeze mnie wielokrotnie od 2002r. sprawy obrazy przez niektórych – podporządkowanych jego małżonce kłamcy i oszustce, adw. Wiesławie Zoll - sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie konstytucyjnych i ustawowych praw mojego chorego syna do ochrony zdrowia.

Dysponując ograniczonym zasobem, jakim jest czas, prof. Andrzej Zoll, jako Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej wolał dedykować go w 2005r. walce o dobre samopoczucie Żydów, tj. na zapoznanie się z publikacją pana L. Bubla, zredagowanie i złożenie doniesienia o popełnieniu przez niego przestępstwa, ryzykując w tym samym czasie, tj. już od 2002 roku, kalectwem małoletniego, wymagającego rehabilitacji dziecka, a mnie, ojca tego dziecka odsyłając, gdy prosiłem go o pomoc dla mojego syna, do psychiatry.

Tak to - pokazując, gdzie miał jako Rzecznik Praw Obywatelskich przepisy Ustawy o RPO z dnia 15 lipca 1987r. - ujawnił prof. Andrzej Zoll jak też czynił zadość temu oto zapisowi Ustawy o RPO:

Rzecznikiem może być obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną.”
Art. 2 Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich z dnia 15 lipca 1987r.

Rzeczywiście, wyróżniał się pan profesor Andrzej Zoll wrażliwością … inaczej.

Sądzę, że żaden szanujący się Żyd – a z kilkoma na ten temat rozmawiałem i zgodzili się ze mną – nie potrzebuje obrońcy w osobie wroga chorych dzieci, tchórza, obrzydliwego oportunisty, jakim jest prof. Andrzej Zoll.

Żydzi oraz osoby pochodzenia żydowskiego, z którymi na ten temat rozmawiam, twierdzą zresztą, że uczynienie przez Sąd pana L. Bubla przestępcą z przyczyn złożonego przez Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej prof. A. Zolla doniesienia, to zbędna i więcej złego, niż dobrego czyniąca forma obrony praw i interesów Żydów w Polsce.

Co nie znaczy oczywiście, że wszyscy muszą się zgodzić z takim stanowiskiem.

Pan prof. A. Zoll ma jednak swój –nazwijmy to umownie - „styl”, znajdujący w jego środowisku coraz liczniejszą grupę naśladowców.

Na tym ten, jakże wyrazisty „styl” prof. A. Zolla i jemu podobnych polega, że ludziom, od których, albo dzięki którym może pan profesor coś zyskać „podlizuje” się – by nie użyć bardziej dosadnego, jakkolwiek wierniej charakteryzującego postawę pana profesora, używanego często razem z określeniami „cały” i „bez wazeliny”, czasownika - pan profesor w niemiłosiernie żałosny, żenujący sposób, wykorzystując w tym celu łamy zawsze mu życzliwej Gazety Wyborczej.

Innych, tj. swoich przeciwników lub przeciwników jego protegowanych czyni z pomocą życzliwych mu sędziów przestępcami, albo nazywa ich na łamach tej samej „Gazety Wyborczej”, małymi i podłymi.

Jakby sam był pan profesor A. Zoll – żałosny, żenujący tchórz, bojaźliwie schowany za innych ludzi - duży i szlachetny … .

Ja miałem niefart znalezienia się wśród pana profesora kandydatów na przestępcę, a kto wie, może jestem także w opinii byłego Rzecznika Praw Obywatelskich, a obecnego Przewodniczącego Rady Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” mały i podły.

Wskazać należy, że wśród naśladowców – przeradzającego się już jakby w zyskującą coraz liczniejszych wyznawców „szkołę” - „stylu” pana prof. A. Zolla wyłania się ostatnio jego najbardziej ortodoksyjna odmiana „dupowłazów hipokrytów”.

Nie wiem, czy użycie określenia „dupowłaz” podlega kryminalizacji oraz czy za jego użycie z przedstawionym wyżej rozwinięciem też można skończyć jako przestępca, zatem już zobowiązany przez doznającego objawień sędziego Tomasza Kuczma do zapłacenia kwoty 17.122 /słownie: siedemnaście tysięcy sto dwadzieścia dwa/ zł, w tym grzywny w kwocie 15.000zł, powstrzymam się – jakkolwiek z dużym żalem - od prezentacji nazwisk.

Adresaci niniejszego pisma oraz jego kopii sami się wszak domyślą o kogo chodzi … .

Co do samego pana prof. A. Zolla, trzeba mu jednak obiektywnie i sprawiedliwie oddać, że ma też swych zagorzałych zwolenników i – na przykład - red. Jacek Żakowski widział pana profesora nie tak dawno w roli Premiera Rzeczypospolitej Polskiej, pan Włodzimierz Frasyniuk w roli Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a w opinii pana Tadeusza Mazowieckiego pan prof. A. Zoll: „reprezentuje dbałość o najwyższą jakość życia publicznego" oraz „wyróżnia się ogromną wrażliwością na prawa człowieka i wrażliwością społeczną, wreszcie w jego życiu punktem odniesienia jest dobro wspólne.”

No tak … toby trzeba wyjaśnić, co też rozumie pan Tadeusz Mazowiecki pod pojęciem „wspólne” … .

Moje z nim doświadczenia pokazują, że dla prof. A. Zolla jest to pewnością dobro jego i jego małżonki, adw. Wiesławy Zoll.

Nie można wszak wykluczyć, że lepiej, niż ja znający prof. A. Zolla, pan Tadeusz Mazowiecki jakiś szerszy ma na myśli kontekst tego … „wspólnego”.

W związku z wzniecaną ostatnio histerią niemal na temat rzekomej nienawiści Polaków do Żydów i antysemityzmu Polaków, w tym nawet apelem promotora prof. A. Zolla, red. Adama Michnika na łamach Gazety Wyborczej do władz Kościoła katolickiego o uczynienie obowiązkiem katolików spowiadania się z grzechu antysemityzmu, pragnę wyjaśnić, że nie byłem, nie jestem i - zawsze otwarty na kontakty z przedstawicielami różnych grup etnicznych i wyznawców różnych religii - nigdy nie będę antysemitą, a jedyne uczucie, jakie towarzyszy moim relacjom z Żydami w Polsce to wyłącznie … zazdrość.

Zazdroszczę Żydom przywilejów, których na każdym kroku doświadczają.

Przywilejów, o których nawet chore polskie dziecko nie może nawet marzyć.

Jakże ogromnie zazdroszczę Żydom w Polsce tego, na przykład, że Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, gdy był nim prof. Andrzej Zoll, tak bardzo troszczył się o ich dobre samopoczucie, że gotów był spowodować umieszczenie człowieka publikującego materiały, które prof. A. Zoll uznał za antysemickie na 3 lata w więzieniu, a czterech lat było temu samemu Rzecznikowi Praw Obywatelskich mało, by rozpoznać zgłoszoną mu przeze mnie sprawę i ryzykując zdrowiem mojego syna, zamiast zając się zgłoszoną mu przeze mnie sprawą, rekomendował mi utrzymywanie kontaktów telefonicznych z chorym dzieckiem i poddanie się badaniom psychiatrycznym, udzielił mi pouczenia o karze grzywny, grożącej mi za złożenie wniosku o wyłączenie sędziego oraz poinformował mnie, że Rzecznik nie będzie odpowiadał na moją do niego korespondencję, a następnie konsekwentnie, przez 4 lata, trwał prof. A. Zoll w jego, Rzecznika Praw Obywatelskich, postanowieniu nie odpowiadania na moje do niego pisma.

Trochę mniej, bo oczywiście mniejszej to wagi sprawa, niż zdrowie mojego syna, ale zazdroszczę Żydom także i tego, że już w czasie jego pierwszej wizyty w Stanach Zjednoczonych, Premier D. Tusk, nie tylko od razu spotkał się z przedstawicielami organizacji żydowskich w USA, ale podczas tego spotkania obiecał Żydom rozwiązanie w tym roku ciągnącego się od lat problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce.

Ja od 2004r. napisałem już doprawdy gdzie mogłem, że mnie zarządzany przez SSO Agnieszkę Oklejak Wydział XI Cywilny-Rodzinny, zarządzanego przez SSO Maję Rymar Sądu Okręgowego w Krakowie ograbił z kwoty 7.700 /słownie: siedem tysięcy siedemset/ zł, kogo mogłem prosiłem o interwencję i … nikt się tym ani trochę nie przejmuje, że mnie funkcjonariuszki publiczne Rzeczypospolitej Polskiej, SSR Izabela Strózik, SSO Teresa Dyrga, SSO Agnieszka Oklejak, SSO Maja Rymar wspólnym wysiłkiem pozbawiły ogromnej, wymienionej wyżej kwoty.

A te panie jeszcze mnie obecnie chcą uczynić przestępcą i czując się przeze mnie znieważone i zniesławione obciążyły mnie ich zeznaniami w prowadzonej przeciwko mnie sprawie karnej.

Wyjaśniałem – kolejnym Ministrom Sprawiedliwości, Rzecznikom Praw Obywatelskich - że sędzia Izabela Strózik wydała w dniu 21 maja 2003r. uznany następnie wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 stycznia 2004r. za dotknięty nieważnością wyrok w sprawie z mojego powództwa o rozwód.
Wyjaśniałem, że jako opłatę od apelacji od w.w. wyroku I. Strózik zapłacić musiałem kwotę 7.700zł, i że mi tej kwoty, po wygranej przeze mnie apelacji, Sąd Okręgowy w Krakowie nie zwrócił.
I co?
I nic.

A Żydzi … proszę bardzo.
Pierwsza wizyta Premiera D. Tuska w USA, od razu – mimo bardzo napiętego, spowodowanego korzystaniem z połączeń rejsowych programu - spotkanie z przedstawicielami środowisk żydowskich i natychmiastowa obietnica restytucji majątków.
Domyślam się, że w kwotach … troszkę większych, niż zagrabione mi przez sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie 7.700zł.
Na to znajdą się pieniądze.
Finansowego, zaciągniętego przez podwładne Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, SSO Maji Rymar i Przewodniczącej Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego tego Sądu, SSO Agnieszki Oklejak, zobowiązania Rzeczypospolitej Polskiej wobec mnie nikt natomiast nie chce zrealizować … .

Podsumowując bardziej przykry dla prof. Andrzeja Zolla, niż choroba i zagrożenie zdrowia mojego dziecka wątek publikacji postrzeganej za niego jako antysemicka literatury, stwierdzić należy że jeśli nawet ma rację promotor sympatyka Żydów oraz badacza, analityka i recenzenta literatury uważanej przez niego za antysemicką, a zarazem wroga chorych polskich dzieci, prof. A. Zolla, red. Adam Michnik i być może jest w Polsce paru zagorzałych antysemitów, to o dobre samopoczucie oraz o interes Żydów dbają – w jakiejś mierze rekompensując im dyskomfort spowodowany zachowaniami ich kilku zagorzałych przeciwników - inni … .

Sam pan prof. A. Zoll też zresztą nie ma źle … .

Chronił go i osłaniał poseł Z. Wassermann, chronią go bronią i osłaniają asesorowie, a Minister w rządzie D. Tuska, adwokat Z. Ćwiąkalski uczynił go - wiedząc ze złożonego przeze mnie do niego, jako Prokuratora Generalnego w dniu 28 listopada 2007r. zawiadomienia o popełnieniu przez prof. A. Zolla przestępstwa poświadczenia nieprawdy o nikczemnym postępowaniu pana profesora - szefem Zespołu Opracowującego Założenia Reformy Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jak mówi prof. Tomasz Studencki, prof. Andrzej Zoll był dla Zbigniewa Ćwiąkalskiego mistrzem w początkach jego pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie:
„To był bardzo upartyjniony wydział w latach 70. Do pracy w Katedrze Prawa przyjął go
/Z. Ćwiąkalskiego – ZKE/ Kazimierz Buchała, człowiek mocno osadzony w komunistycznym establishmencie. W tej samej katedrze pracowali m.in. Andrzej Zoll. (…) W mojej ocenie Andrzej Zoll był wtedy rodzajem mistrza Zbyszka Ćwiąkalskiego – potwierdza profesor Tomasz Studnicki, jeden z niewielu ludzi tego środowiska, który do partii nigdy nie wstąpił.”
Źródło: http://www.rp.pl/artykul/2,83244.html

Dalejże zatem promować, jak jest po temu okazja … mistrza, który przez 4 lata miał w dupie prawa, dobro, zdrowie małoletniego, chorego dziecka.

W ostateczności, czując się przeze mnie, jako Rzecznik Praw Obywatelskich, pokrzywdzony, tj. znieważony i zniesławiony, kiedyś mistrz ministra Z. Ćwiąkalskiego, a dzisiaj przezeń promowany, prof. Andrzej Zoll mnie także postanowił uczynić przestępcą i obciążył mnie jego zeznaniami w prowadzonej przeciwko mnie sprawie karnej o jego, między innymi znieważenie i zniesławienie.

Zachował się tak prof. dr hab. Andrzej Zoll, ekspert w dziedzinie prawa karnego mimo, że nawet asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, Paweł Iciek wie, że:
„Kryminalizacja stanowi środek najbardziej uciążliwy dla jednostki.”

Dowód: Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście-Wschód, sygn. akt 1 Ds. 107/07 Kraków, Postanowienie asesora Pawła Iciek z dnia 12 października 2007r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie posła Z. Wassermann

Myli się, kto sądzi, że prof. Andrzej Zoll bezinteresownie czyni obywateli RP, prezentujących inne, niż jego samego poglądy przestępcami i jego w tym celu działania powodowane są wyłącznie jego zasługującą na szacunek postawą bojownika o praworządność.
Wręcz przeciwnie. Prymitywna prywata kieruje panem profesorem.

W moim przypadku, postanowił prof. A. Zoll uczynić mnie przestępcą, aby spacyfikować w ten sposób świadka jego samego i grupy podporządkowanych jemu i jego małżonce kłamcy i oszustce, adw. W. Zoll sędziów, znęcania się przez kilka lat nad moim chorym dzieckiem oraz kłamstw, oszustw adw. W. Zoll.
Czyniąc przestępcą pana L. Bubla zaskarbił sobie prof. A. Zoll sympatię, wdzięczność i łaskawość Żydów, którzy nie szczędzą pieniędzy i miejsca w mediach na promowanie pana profesora, jak czyni np. jeden z większych w Polsce hipokrytów, fałszywy piewca praworządności i jej werbalny – niestety tylko - promotor, red. Adam Michnik, który pismami z dnia 2 listopada 2006r. oraz 1 sierpnia 2007r. i 8 sierpnia 2007r. powiadomiony przeze mnie o nikczemnym traktowaniu przez prof. A. Zolla mojego chorego dziecka i mnie samego, nie ustaje w udostępnianiu prof. A. Zollowi miejsca w Gazecie Wyborczej na prezentowanie jego, przysparzających mu na pewno popularności opinii.

Jak ta, na przykład, z ostatnich dni:
„Czynienie przestępstwa z mówienia prawdy nie ma żadnego uzasadnienia i jest oczywistym łamaniem konstytucji.”
„Gazeta Wyborcza”, 13 lutego 2008r., s. 7Prof. Andrzej Zoll,
Szef zespołu opracowującego reformę prawa karnego „Art. 132a. Przestępstwo mówienia prawdy”.

To dlaczego, prezentujący w gazecie o nakładzie ponad 400.000 egzemplarzy taką, jak wyżej opinię, prof. Andrzej Zoll obciążył mnie – łamiąc konstytucję - jego zeznaniami w prowadzonej przeciwko mnie sprawie karnej, a sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasz Kuczma uczynił mnie przestępcą?
Przecież ja – po kilku latach milczącej akceptacji dla okazywanej moim dzieciom i mnie przez sędziów i państwa Wiesławę i Andrzeja Zoll patologii – prawdę, samą prawdę i tylko prawdę piszę.

Okazuje się, że znęcanie się dorosłych ludzi, sędziów i RPO, prof. A. Zolla, nad chorym dzieckiem, ochrona odzianych w sędziowskie togi zwyrodnialców i kłamców przed konsekwencjami ich obrażającego przepisy prawa postępowania, okłamywanie, oszukiwanie Sądu przez adw. Wiesławę Zoll nie zasługują na kryminalizację, a upublicznienie informacji o takich sędziów i państwa Wiesławy i Andrzeja Zoll zachowaniach zasługuje.

Pan prof. A. Zoll oraz jego czciciele, apologeci, sympatycy, sprzymierzeńcy i obrońcy wiedzą, że gdy mnie uczynią przestępcą, przestanę stanowić dla nich jakiekolwiek zagrożenie.
W „papierach” będę wszak miał … „karany”.
Nie „karanego” traktowali i traktują mnie niektórzy funkcjonariusze publiczni, jak „wroga ludu”, pozbawiając mnie możności korzystania z moich praw obywatelskich, czego dopiero mogę się spodziewać, gdy wskazany niżej „Układ Uważających się za Pokrzywdzonych przez Kękusia Autorytetów Moralnych” osiągnie jego cel … .
W taki sposób – czyniąc przestępcami - „pacyfikują” niektórzy, pozbawieni moralnych i merytorycznych kwalifikacji do wykonywania zawodów sędziowie i inni funkcjonariusze publiczni obywateli dochodzących swoich praw.

Wskazać należy, że zacytowane wyżej stanowisko w sprawie kryminalizacji, czyli uznania czynu za przestępstwo lub wykroczenie, przedstawił asesor Paweł Iciek broniąc – zaprezentowanym w dalszej części niniejszego pisma w całości - postanowieniem z dnia 12.10.2007r. posła Z. Wassermanna przed przedstawionym panu posłowi przeze mnie zarzutem niedopełnienia obowiązków.

Jak w okresie wrzesień 2004 do luty 2006 w okazywaniu dla moich i moich dzieci praw pogardzie wspierał prof. A. Zolla – między innymi – poseł Z. Wassermann, tak obecnie, najpewniej w trosce o wizerunek posła Z. Wassermanna, obraża moje prawa obywatelskie i pozbawia mnie możności korzystania z nich Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny.

Naraziwszy mnie wcześniej na ogromne wydatki obecnie, prowadząc sprawę, której przedmiotem jest działanie pana Zbigniewa Wassermann, Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia oczywiście i rażąco obraża przepisy Ustawy Kodeks Postępowania Karnego i pozbawia mnie możności korzystania z moich praw obywatelskich, szykanuje osoby udzielające mi wsparcia.

xxx

Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia Wydział II Karny miał prowadzić sprawę karną przeciwko mnie jako oskarżonemu przez prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławę Ridan o popełnianie w latach 2003 – 2005 przez Internet przestępstw:

  1. Znieważania /art. 226 § 1 k.k./ i zniesławiania /art. 212 § 2 k.k./ sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie: SSO Ewa Hańderek SSO Teresa Dyrga, SSR Agata Wasilewska-Kawałek, SSO Agnieszka Oklejak, SSO Danuta Kłosińska, SSR Izabela Strózik, SSO Anna Karcz-Wojnicka, SSO Jadwiga Osuch, SSO Małgorzata Ferek, SSO Maja Rymar oraz sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie: SSA Włodzimierz Baran, SSA Jan Kremer, SSA Maria Kuś-Trybek, SSA Anna Kowacz-Braun, SSA Krzysztof Sobierajski.
  2. Znieważania /art. 226 § 3 k.k./ i zniesławiania /art. 212 § 2 k.k./ konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, prof. dr hab. Andrzeja Zoll.
  3. Zniesławiania /art. 212 § 2 kk/ pani mec. Wiesławy Zoll – małżonka pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll, adwokat, w latach 1997 – 2004 pełnomocnik mej żony w prowadzonym przez Sąd Okręgowy w Krakowie postępowaniu z mojego powództwa o rozwód /sygn. akt XI CR 603/04/.
  4. Rozpowszechniania wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności /art. 241 § 2 k.k./

Wymienione wyżej osoby nazywam „Układem Uważających się za Pokrzywdzonych przez Kękusia Autorytetów Moralnych”.
Wcześniej nazywałem tych państwa „Układem Moralnych Brzydali”, lecz po zapoznaniu się z treścią protokołu z rozprawy w sprawie karnej przeciwko mnie prowadzonej przez sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy, Tomasza Kuczma w dniu 18 grudnia 2007r. i znalezieniu tam – najpewniej powodowanego pragnieniem upokorzenia mnie - żądania prokuratora Jacka Żaka, by sędzia Tomasz Kuczma zobowiązał mnie do przeproszenia wszystkich wyżej wymienionych osób, zdecydowałem, że zrobię przyjemność panu prokuratorowi Jackowi Żak i przestanę krzywdzących przez wiele lat moje dzieci i mnie samego oraz obrażających nasze prawa, a siebie samych nawzajem chroniących i broniących przed konsekwencjami ich nie tylko nikczemnego, ale także sprzecznego z przepisami Konstytucji RP i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej zachowania sędziów oraz państwa Wiesławę i Andrzeja Zolla nazywać – jakby nie było oczywiste, że są takowymi - „moralnymi brzydalami”.

Niech się cieszy z tego, że coś osiągnął, niech ma satysfakcję, nie czytający akt sprawy, w której prezentuje jego stanowisko, w tym nawet protokołów z prowadzonych pod jego nieobecność rozpraw, prokurator Jacek Żak.
Zaniechanie używania wobec państwa Wiesławy i Andrzeja Zoll oraz w.w. sędziów określenia „moralni brzydale”, to wszak jedyne ustępstwo z mej strony i niech nie liczy „moralny brzydal”, prokurator Jacek Żak, że przeproszę którąkolwiek z wyżej wymienionych osób.

Wskazać należy, że państwo Wiesława i Andrzej Zoll oraz w.w. sędziowie, obciążywszy mnie ich zeznaniami całkowicie wyparli ze świadomości, usunęli z pamięci zdarzenia z pierwszych sześciu lat, tj. 1997-2003, prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Krakowie postępowania z mojego powództwa o rozwód, pozostawiając tam wyłącznie … żal i poczucie krzywdy, jaką im bidusiom ich zdaniem wyrządziłem moimi pismami z lat 2003-2005.
Amnezja jakby dotknęła autorytety moralne, tj. sędziów oraz niekwestionowany, według red. Jacka Żakowskiego, autorytet, tj. prof. A. Zolla i jego małżonkę adw. Wiesławę Zoll.

Amnezja to rzeczywiście, czy … patologia?

Zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw złożył w dniu 2 lipca 2004r. Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sympatyk i obrońca patologii i bezprawia uprawianych przez podległych mu sędziów oraz prof. A. Zolla i adw. Wiesławę Zoll, sędzia Włodzimierz Baran.
Postępowanie przygotowawcze uruchomiono jednak dopiero w listopadzie 2005r., tj. natychmiast po tym, gdy w dniu 19 października 2005r. złożyłem w Biurze RPO, wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich, prof. A. Zolla o:

„Spowodowanie wyjaśnienia przez Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, Pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll przyczyn nie rozpatrzenia przez Prokuraturę Rejonową Kraków Śródmieście Wschód, mego Zawiadomienia z dnia 16 listopada 2004 r. o popełnieniu przestępstwa poświadczenia nieprawdy przez małżonkę Rzecznika Praw Obywatelskich RP, Panią mec. Wiesławę Zoll.”

Zaraz po złożeniu przeze mnie w.w. wniosku w Biurze RPO, wezwaniem z dnia 2 listopada 2005r. wezwany zostałem do stawiennictwa w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód jako podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 226 § 1 kk /znieważenie i zniesławienie funkcjonariusza publicznego/, a Wezwaniem z dnia 25.11.2005r. poinformowano mnie, że prowadzone jest przeciwko mnie postępowanie, jako podejrzanemu o popełnienie przestępstw z art. 226 § 1 i inne, tj. – jak się dowiedziałem dopiero w maju 2006r. – wyżej wymienione.
W wyniku w ekspresowym tempie – w tym m.in. przesłuchania 18 osób mimo ponad dwu miesięcznego okresu zawieszenia śledztwa - z obrazą moich licznych praw, przeprowadzonego postępowania przygotowawczego, prokurator Radosława Ridan przekazała w dniu 13 czerwca 2006r. do Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia akt oskarżenia przeciwko mnie, oskarżając mnie w nim o popełnienie w.w. przestępstw.

W reakcji na akt oskarżenia prokurator Radosławy Ridan, władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia złożyły w dniu 20 czerwca 2006r. – nie wierząc w sprawiedliwość, bezstronność, niezależność, niezawisłość i rzetelność zatrudnionych tam sędziów - wniosek do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy karnej przeciwko mnie do rozpoznania przez inny sąd równorzędny.

Sąd Najwyższy – widać także nie wierząc w sprawiedliwość, bezstronność, niezależność, niezawisłość i rzetelność sędziów, w tym władz Sądu, zatrudnionych w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia Wydział II Karny - przychylił się do w.w. wniosku i przekazał sprawę przeciwko mnie do rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Dębicy.

W postanowieniu w tej sprawie z dnia 27 października 2006r. trzech sędziów Sądu Najwyższego uzasadniło ich stanowisko w sprawie przekazania sprawy przeciwko mnie Sądowi Rejonowemu w Dębicy, tj. odebranie jej Sądowi Rejonowemu dla Krakowa Śródmieścia wielce wymownym, a zarazem kompromitującym Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia i jego władze – argumentem, tj. … dobrem wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.

Wskazać należy, że potwierdzony przez władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia z dnia 20 czerwca 2006r. brak w tym Sądzie sprawiedliwych, bezstronnych, niezależnych i niezawisłych sędziów może mieć dla mnie jego bardzo przykry wymiar finansowy.
Prowadzący sprawę karną przeciwko mnie sędzia Tomasz Kuczma z Sądu Rejonowego w Dębicy /sygn. akt II K 451/06/ uznawszy mnie – podczas rozprawy w dniu 18 grudnia 2007r., na którą nie przesłał mi wezwania, ani mnie o niej nie zawiadomił, mimo zapisów w protokole z rozprawy w dniu 18 grudnia 2007r., potwierdzających rzekome wezwanie mnie na rozprawę oraz zawiadomienie o niej - winnym sprawstwa zarzuconych mi przez prokurator R. Ridan czynów, zobowiązał mnie m.in.do zapłacenia kary grzywny w kwocie 15.000 /słownie: piętnaście tysięcy/ zł oraz pokrycia kosztów prowadzonej przeciwko mnie sprawy w kwocie 2.122 /słownie: dwa tysiące sto dwadzieścia dwa/ zł.

W kwocie 2.122 zł ogromną część stanowią najpewniej koszty dojazdów kilkunastu sędziów oraz państwa Wiesławy i Andrzeja Zoll z Krakowa do Dębicy i z powrotem, być może także koszty związanych z tym diet, itp. itd.

Nie dość, że moje dzieci i mnie krzywdzili przez kilka lat, nie dość, że moich synów na 8 lat pozbawili niemal kontaktów ze mną i ryzykowali kalectwem jednego z nich, nie dość, że mnie ograbili z ogromnych kwot, a adw. Wiesława Zoll bezkarnie – i zarobkowo - obrażała i zniesławiała mnie i moich świadków jej kłamliwymi wobec nas oświadczeniami z jej pism procesowych, a moje dzieci wykorzystywała – zarobkowo – dla osiągnięcia jej celów procesowych, to jeszcze … na mój koszt jeździły sobie autorytety moralne oraz państwo W. i A. Zoll do Dębicy i z powrotem.

Coby się nad sobą użalić przed sędzią Tomaszem Kuczma.

Skoro władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia tak wielką niewiarę wykazały w zatrudnionych tam sędziów, w tym samych siebie, miałem prawo oczekiwać, że Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia konsekwentny będzie w jego stanowisku wobec mnie oraz zatrudnionych tam sędziów i wyłączał się będzie po wsze czasy z wszystkich – w przypadku których jest Sądem właściwym - spraw z moim, w jakimkolwiek charakterze, udziałem.

Jakże się myliłem … .

Władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, które nie czuły się na siłach, aby prowadzić sprawę przeciwko mnie jako oskarżonemu i naraziły mnie na poniesienie w.w. kosztów, postanowiły – wykazując całkowity brak spójności i konsekwencji w prezentowanej wcześniej postawie - rozpoznać sprawę, w której ja uczestniczę w charakterze pokrzywdzonego.
Władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia postanowiły, że rozpoznają sprawę złożonego przeze mnie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa niedopełnienia obowiązków przez posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, pana Zbigniewa Wassermann.

Przypomnę, że:

  1. W dniu 20 lipca 2004r. złożyłem w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o złożenie przez Marszałka Sejmu lub 35 posłów wniosku o odwołanie prof. A. Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, w związku ze sprzeniewierzeniem się złożonemu przed Sejmem ślubowaniu /art. 7.2 Ustawy o RPO z dnia 15 lipca 1987r./.
    Wniosek ten uzasadniłem opisem sprzecznych z przepisami Konstytucji RP i Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich z dnia 15 lipca 1987r. zachowań prof. A. Zoll, jako Rzecznika Praw Obywatelskich w latach 2002-2004 i załączyłem doń kserokopie dokumentów potwierdzających wiarygodność zarzutów, które przedstawiłem Rzecznikowi Praw Obywatelskich, prof. A. Zoll.
  2. Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, Ludwik Dorn przekazał mój w.w. wniosek do rozpoznania przez posła Zbigniewa Wassermann.
    O przekazaniu mego wniosku z 20.07.2004r. posłowi Z. Wassermann poinformował mnie pismem z dnia 28 września 2004r. Dyrektor Biura Parlamentarnego PiS, pan Piotr Tutak.
  3. Ponieważ poseł Z. Wassermann nie rozpoznawał przekazanego mu wniosku przez 4 miesiące, w dniu 27 stycznia 2005r. złożyłem w Biurze Poselskim posła Z. Wassermann w Krakowie: Wniosek o przedstawienie stanowiska Pana Posła Zbigniewa Wassermann w sprawie przekazanego przez Dyrektora Biura Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, Pana Piotra Tutak do Biura Poselskiego Pana Posła, wniosku Z. Kękuś z dnia 20 lipca 2004 r. o złożenie wniosku o odwołanie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej.”
  4. Po kolejnych 10 miesiącach - łącznie zatem po 14 miesiącach - braku reakcji posła Z. Wassermann na w.w. wniosek, w dniu 21 listopada 2005r. – po tym zatem, gdy wezwaniem z dnia 2 listopada 2005r. zawiadomiony zostałem przez Prokuraturę Rejonową Kraków Śródmieście Wschód, że jestem podejrzewany o popełnienie przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego - złożyłem w Kancelarii Sejmu kolejny do niego wniosek:
    Wniosek o rozpatrzenie przekazanego Panu Posłowi Zbigniewowi Wassermann przez Pana Ludwika Dorn wniosku Z. Kękuś z 20 lipca 2004 r. o odwołanie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich RP, w związku ze sprzeniewierzeniem się przez Pana Profesora złożonemu przed Sejmem RP ślubowaniu.”
  5. Gdy poseł Z. Wassermann w dalszym ciągu nie odpowiadał przez kolejne 3 miesiącełącznie zatem przez 17 miesięcy - w dniu 2 lutego 2006r. złożyłem do panów: Kazimierza Marcinkiewicza – Premiera Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, Marka Jurka, Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, Ludwika Dorn, posła na Sejm RP Jarosława Kaczyńskiego, Przewodniczącego Prawo i Sprawiedliwość
    „1. Wniosek o zobowiązanie Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Ministra, Koordynatora ds. Służb Specjalnych, Pana Zbigniewa Wassermann, do rozpatrzenia przekazanego mu przez Pana Ludwika Dorn, mojego wniosku z 20 lipca 2004 r. o odwołanie Pana Profesora dr hab. Andrzeja Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich RP, w związku ze sprzeniewierzeniem się przez Pana Profesora złożonemu przed Sejmem RP ślubowaniu – art. 7.2 Ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. 2. Wniosek o zobowiązanie Pana Posła Zbigniewa Wassermann do rozpatrzenia wymienionego wyżej wniosku w terminie 7 dni od daty złożenia przeze mnie niniejszego pisma.”

Kopię w.w. wniosku złożyłem także do wiadomości posła Z. Wassermanna.
W uzasadnieniu do w.w. wniosku z 2.02.2006r. poinformowałem jego Adresatów, że podejrzewany jestem o popełnienie przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego oraz, że w związku z tym grozi mi kara pobytu w więzieniu.

W reakcji na w.w wniosek, otrzymałem pismo posła Z. Wassermann z dnia 22 lutego 2006r., którym ten … nie rozpoznał, po 17 /słownie: siedemnaście/ miesiącach od daty jego otrzymania od Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS Ludwika Dorn, mego wniosku z 20.07.2004r. do Sejmu RP, w sprawie RPO, prof. Andrzeja Zoll.

W w.w. piśmie z dnia 22 lutego 2006r. funkcjonariusz publiczny, poseł Z. Wassermann poinformował mnie – Załącznik 2:
” Członek Rady Ministrów Koordynator ds. Służb Specjalnych Zbigniew Wassermann; SZW – 574-150(2)/2006; Warszawa, dnia 22 lutego 2006 rok; Szanowny Panie! Po zapoznaniu się z treścią pisma właściwym do rozpoznania pańskiej sprawy jest Minister Sprawiedliwości do którego skierował pan to samo pismo. Z poważaniem. Podpis nieczytelny”

Dowód: Załącznik 2: Pismo Ministra – Członka Rady Ministrów Koordynatora ds. Służb Specjalny Zbigniewa Wassermann, z dnia 22 lutego 2006r. sygn. akt SZW-574-15(02)/2006

Poseł Zbigniew Wassermann przetrzymywał przekazany mu przez pana L. Dorn wniosek przez 17 miesięcy, tj. czekając do końca – w lutym 2006r. - przedłużonej o kilka miesięcy kadencji prof. A. Zoll jako Rzecznika Praw Obywatelskich, aby po tych 17 miesiącach poinformować mnie, że właściwym do rozpoznania mego wniosku jest Minister Sprawiedliwości, do którego – jak napisał – ja skierowałem to samo pismo.
To oczywiste kłamstwo, świadome poświadczenie nieprawdy przez posła Z. Wassermanna.

Ja nie złożyłem mego wniosku z 20.07.2004r. w sprawie prof. A. Zoll do Ministra Sprawiedliwości, lecz do wiadomości Ministra.
Po co miałem go składać do Ministra, skoro wiem – czego udaje, że nie wie, zasiadający od lat w ławach poselskich poseł Z. Wassermann - że jedynym zwierzchnikiem Rzecznika Praw Obywatelskich RP jest Sejm RP.

Funkcjonariusz publiczny, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Zbigniew Wassermann:

  1. Nie dopełnił jego poselskich, konstytucyjnych, wynikających ze złożonego przed Sejmem ślubowania obowiązków.
  2. Zlekceważył obowiązek nałożony na niego przez Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.
  3. Poświadczył nieprawdę w piśmie do mnie z 22 lutego 2006r.
  4. Wykazał absolutny brak odpowiedzialności za swoje czyny, uchylając się od realizacji jego poselskich wobec mnie obowiązków, wiedząc, że inni funkcjonariusze publiczni pragną uczynić mnie przestępcą.
  5. Wykazał całkowity brak – ślubowanej przez niego - rzetelności i sumienności w jego działaniach.
  6. Sprzeniewierzając się złożonemu przed Sejmem Rzeczypospolitej Polskiej ślubowaniu działał na szkodę moich dzieci i mojego interesu prywatnego.

W związku z niedopełnieniem jego poselskich obowiązków, w tym przetrzymywaniem mego w.w. wniosku z 20.07.2004r. przez 17 miesięcy, jego nierozpoznaniem i udzieleniem mi sprzecznego z przepisami obowiązującego prawa konstytucyjnego i ustawowego pouczenia, że mój wniosek w sprawie odwołania prof. A. Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich rozpoznać powinien Minister Sprawiedliwości, zagrożony statusem przestępcy, w dniu 18 lipca 2007r. złożyłem w Kancelarii Prokuratora Generalnego RP zawiadomienie o popełnieniu przez posła Z. Wassermann przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę mojego i moich dzieci interesu prywatnego /art. 231 § 1 kk/.
Zawiadomienie to przekazano do rozpoznania Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód.
Władze Prokuratury przekazały go do rozpoznania asesorowi Pawłowi Iciek, który postanowieniem z dnia 12 października 2007r. postanowił odmówić wszczęcia śledztwa.
W w.w. postanowieniu z dnia 12.10.2007r. napisał asesor Paweł Iciek:

„Pieczęć: Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Wschód
/adres – ZKE/ Kraków, dnia 12 października 2007r. Sygn. akt 1 Ds. 107/07 Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.

Paweł Iciek – asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście - Wschód w Krakowie, po rozpoznaniu zawiadomienia Zbigniewa Kękusia z dnia 18 lipca 2007r. (data wpływu do tut. Prokuratury 27 września 2007r.) w sprawie działania na szkodę interesu prywatnego, przez niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, tj. o przest. z art. 231 § 1 kk, na podstawie art. 305 § 1, 3 kpk i art. 17 § 1 pkt 2 kpk postanowił odmówić wszczęcia śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków w okresie od dnia 28 września 2004r. do dnia 22 lutego 2006r. w Krakowie przez posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej poprzez nierozpoznanie wniosku Zbigniewa Kękusia o złożenie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej lub grupę 35 posłów wniosku o odwołanie profesora Andrzeja Zolla ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich przed upływem okresu, na jaki został powołany i działanie w ten sposób na szkodę Zbigniewa Kękusia, tj. o przest. z art. 231 § 1 kk – wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, art. 17 § 1 pkt. 2 kpk).

Uzasadnienie

W dniu 18 lipca 2007r. do Ministerstwa Sprawiedliwości wpłynęło zawiadomienie Zbigniewa Kękusia o popełnieniu na jego szkodę przez posła Zbigniewa Wassermanna przestępstwa polegającego na nierozpoznaniu wniosku o odwołanie profesora Andrzeja Zolla ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich przed upływem okresu, na jaki został powołany. Zawiadamiający podniósł, że obowiązek rozpoznania jego wniosku ciążył na pośle z racji złożonego przed Sejmem ślubowania oraz polecenia wydanego mu przez Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Nadto Zbigniew Kękuś zwrócił uwagę, iż w odpowiedzi z dnia 22 lutego 2006r. jaką otrzymał od Zbigniewa Wassermanna niezgodnie z prawdą stwierdzono, iż podobny wniosek skierował on do Ministra Sprawiedliwości, podczas gdy w rzeczywistości wniosek ten skierowany został do Ministra Sprawiedliwości jedynie informacyjnie.

W toku czynności sprawdzających w oparciu o przedmiotowe zawiadomienie oraz załączone do niego dokumenty stwierdzono, iż w dniu 20 lipca 2004r. Zbigniew Kękuś złożył w Kancelarii Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Przewodniczących Klubów Parlamentarnych wniosek o złożenie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej lub grupę 35 posłów wniosku o odwołanie profesora Andrzeja Zoll ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich przed upływem okresu, na jaki został powołany, co miało być konsekwencją sprzeniewierzenia się Rzecznika Praw Obywatelskich złożonemu ślubowaniu. Sprzeniewierzenie to miało polegać na jego dążeniu do uczynienia Zbigniewa Kękuś przestępcą i umieszczenia go na dwa lata w Zakładzie Karnym.

Przedmiotowy wniosek Zbigniewa Kękusia został przekazany przez Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwość do Biura Poselskiego Prawa i Sprawiedliwość posła Zbigniewa Wassermanna, o czym Zbigniew Kękuś został powiadomiony pismem z dnia 28 września 2004r.

W dniu 22 lutego 2006r. Zbigniew Wassermann poinformował Zbigniewa Kękusia, iż po zapoznaniu się z treścią jego pisma stwierdzono, że do rozpoznania jego sprawy właściwy jest Minister Sprawiedliwości, do którego wnioskodawca skierował to samo pismo.

Analiza zawiadomienia o przestępstwie i zgromadzonego materiału prowadzi do wniosku, że działania opisane w zawiadomieniu nie wyczerpują znamion żadnego typu czynu zabronionego określonego w ustawie, a co za tym idzie brak jest przesłanek do wszczęcia postępowania karnego.

W szczególności nie zostały wypełnione znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 kk. Działanie przestępne określone w tym przepisie polega na umyślnym działaniu na szkodę interesu publicznego lub prywatnego przez przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Przypisanie funkcjonariuszowi publicznemu odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków wymaga ustalenia treści i źródła obowiązków funkcjonariusza, a następnie stwierdzenia czy zachowanie funkcjonariusza publicznego naruszyło taki obowiązek.

Nie sposób zakwalifikować działań wskazanego w zawiadomieniu posła jako wyczerpujących znamiona przestępstwa, albowiem sprawa dotycząca wniosku Zbigniewa Kękusia została przekazana mu przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości w oparciu o wewnętrzne ustalenia w/w Klubu i obowiązek rozpatrzenia przez posła tego typu pisma w żaden sposób nie wynikał z nałożonych na posła obowiązków ustawowych. Nadto należy zwrócić uwagę, iż w udzielonej odpowiedzi Zbigniew Wassermann wskazał, iż tej samej treści wniosek został skierowany do Ministra Sprawiedliwości, który jest organem właściwym do rozpoznania tego typu spraw. Należy dodać, że wniosek taki w istocie został skierowany do Ministra Sprawiedliwości, choć w zamierzeniu wnioskodawcy przesłany on został jedynie do jego wiadomości.

Oceniając zatem zgromadzony w sprawie materiał należy stwierdzić, iż brak jest podstaw do stwierdzenia, że analizowane zachowanie posła wypełnił znamiona czynu zabronionego.

Nadto konieczne jest podkreślenie zasady subsydiarności prawa karnego. Z zasady tej wynika, że ustanowienie zakazu określonego zachowania pod groźbą kary jest dopuszczalne pod warunkiem, że nie istnieją inne skuteczne środki pozwalające osiągnąć określone skutki.

Kryminalizacja stanowi bowiem środek najbardziej uciążliwy dla jednostki. Odnosząc to do realiów niniejszej sprawy należy stwierdzić, że na podstawie przepisów pozakarnych wobec postępowania posłów mogą być wyciągane konsekwencje za ewentualne nieprawidłowości w ich postępowaniu nie wyczerpujące znamion czynu zabronionego. Domniemanie zaś, że każde formalne przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków stanowi to samo przez się działanie na szkodę interesu prywatnego lub publicznego i to zarówno pod względem przedmiotowym, jak i podmiotowym pomijałoby oczywisty fakt, że oprócz odpowiedzialności karnej istnieje także odpowiedzialność służbowa i dyscyplinarna.

Mając powyższe okoliczności na uwadze, postanowiono odmówić wszczęcia śledztwa w niniejszej sprawie wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.”
Pieczęć ASESOR Prokuratury Rejonowej Paweł Iciek
/podpis nieczytelny – ZKE/.

Dowód: Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście-Wschód, sygn. akt 1 Ds. 107/07 Kraków, Postanowienie asesora Pawła Iciek z dnia 12 października 2007r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie posła Z. Wassermann

Przede wszystkim wskazać należy, że ja nie mogłem poinformować Sejmu RP w mym w.w. piśmie z dnia 20 lipca 2004r., że sprzeniewierzenie się przez prof. A. Zolla złożonej przed Sejmem RP przysiędze polegało na dążeniu przez prof. A. Zolla do uczynienia mnie przestępcą – jak napisał asesor P. Iciek „Sprzeniewierzenie to miało polegać na jego dążeniu do uczynienia Zbigniewa Kękuś przestępcą i umieszczenia go na dwa lata w Zakładzie Karnym.” – ponieważ w dniu 20 lipca 2004r., ja nie mogłem wiedzieć, że prof. A. Zoll, po tym, jak jego stronnik, sympatyk i obrońca, Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sędzia Włodzimierz Baran złożył w dniu 2 lipca 2004r. zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw, obciąży mnie – co uczynił - w … 2006 roku - zeznaniami, potwierdzając jego pragnienie uczynienia mnie przestępcą:
Oskarżam Zbigniewa Kękusia (…) Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, a to zeznań świadków (…) Wiesławy Zoll (k:188), (…) Andrzeja Zolla (k:256-257) (…)”

Dowód: Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Wschód, sygn. akt 1 ds. 39/06/s, Akt oskarżenia przeciwko Z. Kękuś z dnia 13.06.2006r.


Mój wniosek z dnia 20 lipca 2004r. o złożenie wniosku przez Marszałka Sejmu RP lub grupę 35 posłów /art. 7.2 Ustawy o RPO z dnia 15 lipca 2007r./ złożyłem w związku ze sprzeniewierzeniem się przez prof. A. Zoll, jako Rzecznika Praw Obywatelskich, złożonemu przed Sejmem RP ślubowaniu przez:

1. Odmowę przez prof. A. Zoll realizacji jego konstytucyjnych i ustawowych jako RPO obowiązków wobec mojego małoletniego, chorego, krzywdzonego przez prowadzące postępowanie z mojego powództwa o rozwód sędziny dziecka.

2. Wykorzystywaniem zajmowanego stanowiska RPO w celach prywatnych, w tym m.in. w celu ochrony jego małżonki, adw. W. Zoll, uczestniczącej w latach 1997-2003 w prowadzonym w latach 1997-2006 przez Sąd Okręgowy w Krakowie i Sąd Apelacyjny w Krakowie postępowaniu z mojego powództwa o rozwód /sygn. akt Sądu Okręgowego w Krakowie XI CR 603/04/ przed konsekwencjami poświadczania przez nią nieprawdy w składanych na potrzeby postępowania pismach procesowych


Asesor P. Iciek wyjaśnił mi ponadto, że poseł Z. Wassermann nie niedopełnił jego poselskich wobec mnie obowiązków lecz, że „Nie sposób zakwalifikować działań wskazanego w zawiadomieniu posła /Z. Wassermanna – ZKE/ jako wyczerpujących znamiona przestępstwa, albowiem sprawa dotycząca wniosku Zbigniewa Kękusia została przekazana mu przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości w oparciu o wewnętrzne ustalenia w/w Klubu i obowiązek rozpatrzenia przez posła tego typu pisma w żaden sposób nie wynikał z nałożonych na posła obowiązków ustawowych.

To tak jakby asesor Paweł Iciek nie wiedział, że poseł Z. Wassermann złożył przed Sejmem RP uroczyste ślubowanie:
"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej".

Skoro ślubował poseł Z. Wassermann „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, oraz „czynić wszystko dla (…) dobra obywateli” , a także „przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej" , było jego, jako posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej konstytucyjnym obowiązkiem rzetelnie i sumiennie rozpoznać przekazaną mu przez jego zwierzchnika w Sejmie RP, Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS, Ludwika Dorn sprawę sprzeniewierzenia się przez prof. A. Zoll, jako Rzecznika Praw Obywatelskich złożonemu – także uroczyście i najpewniej zakończonemu zdaniem „Tak mi dopomóż Bóg” – przed Sejmem RP ślubowaniu przez, między innymi, obrazę konstytucyjnych i ustawowych praw mojego małoletniego, chorego dziecka.

Ślubowana przez posła Zbigniewa Wassermanna przed Sejmem RP rzetelność i sumienność to 17 miesięcy nie rozpoznawania – mimo moich kilku, wyżej wymienionych pism „przypominaczy” - przekazanego mu do rozpoznania wniosku, a po dowiedzeniu się, że z winy prof. A. Zolla grozi mi kara pobytu przez dwa lata w więzieniu poinformowanie mnie, że ” Członek Rady Ministrów Koordynator ds. Służb Specjalnych Zbigniew Wassermann; SZW – 574-150(2)/2006; Warszawa, dnia 22 lutego 2006 rok;
Szanowny Panie! Po zapoznaniu się z treścią pisma właściwym do rozpoznania pańskiej sprawy jest Minister Sprawiedliwości do którego skierował pan to samo pismo.
Z poważaniem. Podpis nieczytelny”

Dowód: Pismo Ministra – Członka Rady Ministrów Koordynatora ds. Służb Specjalny Zbigniewa Wassermann, z dnia 22 lutego 2006r. sygn. akt SZW-574-15(02)/2006

Tak zachowuje się poseł, członek partii o nazwie … „Prawo i Sprawiedliwość”.
Tak zachowuje się poseł Zbigniew Wassermann, który mottem swej strony internetowej uczynił na kilka lat zdanie:

„Uczciwie postępować w każdej sytuacji
, bez względu na konsekwencje”. J J J

Nie wdając się w głębszą analizę zasadności kontynuacji członkostwa posła Z. Wassermann w partii „Prawo i Sprawiedliwość” przypomnę tylko – polecając zachowanie posła Z. Wassermanna uwadze Adresata kopii niniejszego pisma, pana Jarosława Kaczyńskiego, Prezesa Pis - że według Słownika Języka Polskiego:

  1. „Prawy” to – «szlachetny, uczciwy».
  2. „Sprawiedliwy” to - «postępujący wobec innych zgodnie z nakazami etycznymi».
  3. „Uczciwy” to 1. «rzetelny w postępowaniu» 2. «zgodny z przyjętymi zasadami lub prawem» 3.

Ani chybi jest poseł Zbigniew Wassermann prawy, szlachetny, rzetelny, sprawiedliwy i uczciwy, jeno … inaczej.
Zapoznawszy się z w.w. postanowieniem asesora Pawła Iciek z dnia 12 października 2007r., pismem z dnia 9 listopada 2007r. złożyłem zażalenie na to postanowienie do Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Zostało oddalone.

Doręczonym mi przez Policję, a następnie przesyłką listową poleconą Zawiadomieniem z dnia 28 stycznia 2008r., zawiadomiono mnie o posiedzeniu zorganizowanym przez Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, Wydział II Karny w dniu 14 lutego 2008r. do sprawy o sygn. akt II Kp 1248/07/S /Załącznik 1/.
Nie wiedząc, o jakiej konkretnie sprawie zawiadamia mnie Sąd, ani w jakim w niej uczestniczę charakterze – ani słowa nie było o tym w doręczonym mi zawiadomieniu - stawiłem się w dniu 14 lutego 2008r. w Sądzie razem z trzema towarzyszącymi mi osobami.

Posiedzenie prowadziła Małgorzata Rokosz, asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wydział II Karny

Asesor spytała który z nas to Zbigniew Kękuś, a gdy się jej przedstawiłem, zażądała, abym ja pozostał na sali, o pozostałym osobom nakazała jej opuszczenie, informując nas, że sprawa ma charakter … niejawny.
A co to, chroniący prof. A. Zolla, lekceważący jego poselskie obowiązki i za nic mający złożone przed Sejmem ślubowanie, poseł Zbigniew Wassermann to następna – jak państwo W. i A. Zoll - „świ
ęta krowa”?

Wyjaśniłem, że wśród obecnych ze mną osób są moje osoby zaufania, a wtedy asesor M. Rokosz zażądała – nie podając podstawy prawnej jej żądania - aby towarzyszące mi osoby podały do protokołu ich imiona i nazwiska i wyjaśniły w jakim charakterze uczestniczyć będą w posiedzeniu – Załącznik 3:
”Z urzędu stwierdza się iż na sali znajdują się:

- dziennikarz czasopisma „Afery Prawa” - przedstawia legitymację prasową nr
/numer legitymacji – ZKE/ oświadcza, iż jest dziennikarzem i osobą zaufania skarżącego Zbigniewa Kękuś. Przedkłada do akt sprawy wizytówkę;
-
/imię i nazwisko – ZKE/ oświadcza, iż jest osobą zaufaną Zbigniewa Kękuś, nie reprezentuje żadnej organizacji czy też stowarzyszenia;
-
/imię i nazwisko – ZKE/ oświadcza, iż będzie występował w charakterze publiczności oświadcza, że nie reprezentuje żadnej organizacji.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Po zaprotokołowaniu imion i nazwisk, towarzyszących mi osób, asesor M. Rokosz spytała, czy posiadamy urządzenia do rejestrowania dźwięku.
Poproszony przeze mnie o uczestnictwo jako osoba zaufania, dziennikarz czasopisma „Afery Prawa”, pan Zdzisław Raczkowski oświadczył, że posiada takowe oraz, że zamierza nagrywać przebieg rozprawy, wyjaśniając – Załącznik 3:
”żaden przepis nie mówi, że nie można nagrywać przebiegu spraw, a nadto wskazuje, że było zalecenie byłego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro dotyczące nagrywania przebiegu rozpraw.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Asesor M. Rokosz kolejny raz zażądała, aby towarzyszące mi osoby opuściły salę.
Ja zażądałem wtedy, aby pani asesor podała przepisy prawa, na podstawie których postanowiła uczynić posiedzenie niejawnym i wyprosić towarzyszące mi osoby.

Moje żądanie zmieszało panią asesor Małgorzatę Rokosz, a przede wszystkim na tyle ją zaskoczyło, że natychmiast zarządziła … 5-o minutową przerwę.

Przerwa trwała w rzeczywistości ponad 15 minut – gdy ja po podanych przez nią 5 minutach wszedłem na salę, grzecznie zwracając uwagę, że minęło już 5 minut, asesor M. Rokosz poleciła zaprotokołować „Z urzędu stwierdza się, że Zbigniew Kękuś przed ponownym wywołaniem sprawy wszedł na salę rozpraw, wskazując, iż minęło już 5 minut” /patrz: Załącznik 3/ - a gdy ponownie zostaliśmy wezwani na salę, asesor M. Rokosz czekała na nas wyposażona w m.in. Kodeks Postępowania Karnego i zaczęła nam go czytać.
Poinformowała nas asesor M. Rokosz – Załącznik 3:
”Sąd postanowił:
1. na zasadzie art. 464 § 1 k.p.k. uznać, że
/imiona i nazwiska, towarzyszących mi osób - ZKE/ nie mają prawa wziąć udziału w niniejszym posiedzeniu albowiem stosownie do treści powołanego przepisu w posiedzeniu sądu odwoławczego rozpoznającego zażalenie na postanowienie kończące postępowania mają prawo wziąć udział strony, obrońcy i pełnomocnicy.

2. Na zasadzie art. 357 § 1 k.p.k. odmówić zezwolenia przedstawicielowi prasy na utrwalania za pomocą dźwięku przebiegu posiedzenia albowiem powołany przepis mówi o utrwalaniu rozprawy a nie posiedzenia, które jest niejawne. Nadto nie wykazano żadnego uzasadnionego interesu społecznego a osoby, które stawiły się w dniu dzisiejszym na posiedzenia wraz ze skarżącym nie są przedstawicielami organizacji społecznej o której mowa w art. 90 k.p.k.

Przewodniczący, na zasadzie art. 16 § 2 k.p.k. pouczył Zdzisława Raczkowskiego /dziennikarz czasopisma „Afery Prawa” – ZKE/ iż informacje dotyczące przedmiotu dzisiejszego posiedzenia może uzyskać od Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie oraz, iż powoływane nagrywanie przebiegu posiedzeń sądowych miało mieć charakter „urzędowy”, a nie za pomocą prywatnego sprzętu do nagrywania dźwięku.
Przewodniczący wezwał w/w do opuszczenia sali sądowej.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Skoro asesor M. Rokosz wiedziała, że nie dopuści udziału w posiedzeniu towarzyszących mi osób, po co, dlaczego, w jakim celu zażądała - nie podając w dodatku podstawy prawnej tego jej żądania - na samym początku posiedzenia, aby te podały do protokołu z rozprawy – Załącznik 3 – ich imiona i nazwiska …?

Po tym, gdy asesor M. Rokosz poleciła zaprotokołować:
Przewodniczący wezwał w/w do opuszczenia sali sądowej.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

razem z dziennikarzem „Afery Prawa”, panem Z. Raczkowskim poinformowaliśmy panią asesor, że pójdziemy w tej sprawie do Prezesa Sądu, a ja poprosiłem towarzyszące mi osoby, aby pozostały na sali.
Asesor M. Rokosz poleciła zaprotokołować:
”Przewodniczący pouczył w/w o środkach przysługujących na mocy ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Ja powiedziałem wtedy – czego niestety nie zaprotokołowano„Wiem, wiem, kary, grzywny.”, a asesor M. Rokosz zrezygnowała z zamiaru sprowadzenia straży sądowej celem wyprowadzenia osób obecnych na Sali.
Następnie złożyłem wniosek o:

”W tym miejscu skarżący Zbigniew Kękuś wnosi o podanie podstawy prawnej, na podstawie której Sąd czyni niniejsze posiedzenie niejawne.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

W odpowiedzi na mój wniosek asesor M. Rokosz poleciła zaprotokołować:
”Przewodniczący, na zasadzie art. 16 § 2 k.p.k., pouczył skarżącego odnośnie kwestii jawności i niejawności posiedzeń sądowych, wskazując na różnicę w tym zakresie odnośnie jawności rozprawy.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

W tym miejscu wskazać należy, że podany przez asesor M. Rokosz art. 16 § 2 k.p.k. stanowi:
”Organ prowadzący postępowanie powinien ponadto w miarę potrzeby udzielać uczestnikom postępowania informacji o ciążących obowiązkach i o przysługujących uprawnieniach także w wypadku, gdy ustawa takiego obowiązku nie stanowi (…).”
Czyli … nie podała mi asesor M. Rokosz podstawy prawnej, na podstawie której uczyniła prowadzone przez nią posiedzenie niejawnym.

Generalnie życzliwy ludziom, przede wszystkim zaś darzący Sąd należnym mu szacunkiem, widząc, jak stresującym jest dla asesor M. Rokosz prowadzenie posiedzenia i odpowiadanie na moje pytania, postanowiłem, że nie będę nalegał i … nie dowiedziałem się - ani towarzyszące mi osoby - dlaczego pani asesor uczyniła prowadzone przez nią posiedzenie niejawnym. Domyślam się, że dlatego, że przedmiotem postępowania były działania posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, pana Zbigniewa Wassermanna.
Być może się mylę, ale przecież asesor M. Rokosz mogła odpowiedzieć na mój wniosek.

Nie sądziłem, że następną podniesioną przeze mnie kwestią wprawię asesor Małgorzatę Rokosz w jeszcze większe zakłopotanie … .

Przeczytałem pani asesor art. 129 Kodeksu Postępowania Karnego:
§ 1. W wezwaniu należy oznaczyć organ wysyłający oraz podać, w jakiej sprawie, w jakim charakterze, miejscu i czasie ma się stawić adresat i czy jego stawiennictwo jest obowiązkowe, a także uprzedzić o skutkach niestawiennictwa.
§ 2. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do zawiadomień.”

Przeczytawszy w.w. przepisy Kodeksu Postępowania Karnego, zapytałem panią asesor, dlaczego w zawiadomieniu z dnia 28 stycznia 2008r. nie poinformowała mnie, w jakim charakterze ja uczestniczę w prowadzonej przez nią sprawie.

Asesor M. Rokosz już nie tyle zmieszana i zaskoczona, co przerażona, bezradnie rozglądając się dookoła – szukając pomocy i oparcia w Pani protokołującej posiedzenie - i nerwowo wymachując rękami, wyjaśniła mi, że to … samo wynika z treści doręczonego mi przez Policję Zawiadomienia.

Przeczytałem zatem pani asesor treść całego, doręczonego mi przez Policję - a później także przez pocztę - Zawiadomienia z dnia 28 stycznia 2008r. – Załącznik 1:
”Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S Kraków, dn. 28 stycznia 2008r. Zbigniew Kękuś ZAWIADOMIENIE Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, Wydział II Karny zawiadamia, iż w dnach 14 lutego 2008r o godzinie 8.30 w sali B-138 odbędzie się posiedzenie w przedmiocie zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Stawiennictwo nieobowiązkowe Sekretarz sądowy: /imię i nazwisko Sekretarza – ZKE/ – referent.”

Dowód: Załącznik 1: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, zawiadomienie z dnia 28 stycznia 2008r.

Po przeczytaniu doręczonego mi zawiadomienia, raz jeszcze poprosiłem asesor M. Rokosz o poinformowanie mnie, w jakim charakterze uczestniczę w sprawie, którą ona prowadzi.
Asesor Małgorzata Rokosz poinformowała mnie wreszcie wtedy, że ja uczestniczę z sprawie jako pokrzywdzony.

Wyjaśniwszy asesor M. Rokosz, że zawiadamiając mnie o posiedzeniu w dniu 14 lutego 2008r., tj. ukrywając przede mną, w jakim charakterze miałem się stawić, oczywiście i rażąco obraziła przepisy art. 129 § 1, § 2 Ustawy Kodeks Postępowania Karnego, złożyłem wniosek o wyłączenie pani asesor.
Jako uzasadnienie dla mego wniosku o wyłączenie asesor M. Rokosz podałem także:

  1. Potwierdzone zapisami protokołu z rozprawy w dniu 14 lutego 2008r. pozbawienie mnie przez nią możności skorzystania z mego prawa do uczestnictwa w prowadzonym przez nią posiedzeniu dwóch osób zaufania.
  2. Złożony przez władze Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wydział II Karny i zaakceptowany postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2006r. wniosek o przekazanie rozpoznania sprawy karnej przeciwko mnie, jako oskarżonemu o popełnienie w.w. przestępstw. Podałem sygnaturą pisma, wniosku Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wydział II Karny z dnia 20 czerwca 2006r. do Sądu Najwyższego oraz sygnaturę postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 27.10.2006r.

Po tym, gdy złożyłem wniosek o jej wyłączenie asesor M. Rokosz postanowiła zakończyć posiedzenie, a jako datę następnego wyznaczyła dzień 20 marca 2008r.
Wydobywszy od asesor M. Rokosz informację, że ja uczestniczę w prowadzonej przez nią sprawie jako pokrzywdzony poprosiłem wtedy – w obecności wciąż przebywających na sali, towarzyszących mi osób – o ujawnienie i podanie do protokołu nazwiska osoby, która mnie skrzywdziła.
Asesor wyjaśniła mi, że posiedzenie jest już zakończone.
Ponieważ nalegałem wyjaśniając, że pragnę dobrze przygotować się do posiedzenia zapowiedzianego przez nią na dzień 20 marca 2008r. wyjaśniła mi asesor M. Rokosz, że prowadzona przez nią sprawa dotyczy posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Na moją kolejną prośbę wyjaśniła - a ja poprosiłem, aby jej wyjaśnienie zaprotokołowano - że chodzi o posła Zbigniewa Wassermann.

Asesor M. Rokosz poleciła zaprotokołować:
”W tym miejscu skarżący oświadcza, iż wnosi o uzupełnienie niniejszego postanowienia przez dodanie, iż chodzi o posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Zbigniewa Wassermanna, a tym samym, iż przedmiotem postępowania jest działanie posła Zbigniewa Wassermanna.”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Podziękowałem asesor M. Rokosz za udzielone mi wyjaśnienie i zaraz potem pani asesor zakończyła posiedzenie oraz poleciła zaprotokołować:
”Posiedzenie zakończono o godz. 9.15 Z urzędu stwierdza się iż /imiona i nazwiska towarzyszących mi osób – ZKE/ pomimo wezwania nie opuścili sali sądowej. Nie oświadczyli też co do użycia sprzętu nagrywającego. Przewodniczący /podpis nieczytelny - ZKE/ Protokolant /podpis nieczytelny – ZKE/ ”

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.


Mam nadzieję, że zacytowane wyżej oświadczenie, zapisane w protokole jako ostatnie nie jest świadomym poświadczeniem nieprawdy przez asesor M. Rokosz, lecz wyłącznie omyłką spowodowaną stresem oraz pani asesor - okazywanym przez nią przez całe posiedzenie – ogromnym zdenerwowaniem.
Natychmiast bowiem po tym, gdy asesor M. Rokosz ogłosiła zakończenie posiedzenia, towarzyszące mi osoby opuściły salę sądową, a ja wyszedłem z niej jako ostatni, zostawiając tam już tylko asesora M. Rokosz oraz Panią protokołującą posiedzenie.
Na „w razie czego” złożę wniosek o sprostowanie, spowodowanej przez asesora Małgorzatę Rokosz, oczywistej omyłki pisarskiej.
Asesor M. Rokosz zażądała wszak od towarzyszących mi osób aby podały – nie wiedzieć po co, skoro je później kilkukrotnie, strasząc przysługującymi jej środkami, wypraszała z sali – ich imiona i nazwiska.
Czyżby miała zamiar je w jakiś sposób, po tym, jak kilkukrotnie wypraszała je z sali, szykanować … .

W podsumowaniu stwierdzić należy, że asesor Małgorzata Rokosz:

  1. Nie zezwoliła na uczestnictwo w prowadzonym przez nią posiedzeniu zgłoszonych przeze mnie osób zaufania. Podany przez nią art. 464 § 1 k.p.k. /Załącznik 3/ stanowi: „Strony oraz obrońcy i pełnomocnicy mają prawo wziąć udział w posiedzeniu sądu odwoławczego rozpoznającego zażalenie na postanowienie kończące postępowanie oraz na zatrzymanie. Mają oni prawo do udziału w posiedzeniu sądu odwoławczego także wtedy, gdy przysługuje im prawo udziału w posiedzeniu sądu pierwszej instancji.”
    Przepis ten stanowi zatem, że strony oraz obrońcy i pełnomocnicy mają prawo (…), w żaden sposób nie zakazuje natomiast uczestnictwa w posiedzeniu zgłoszonych przez strony osób zaufania.
  2. Nie podała mi – mimo złożonego przeze mnie w tej sprawie wniosku /patrz: Załącznik 3, protokół z posiedzenia w dniu 14.02.2008r./ - podstawy prawnej, na podstawie której uczyniła posiedzenie w dniu 14.02.2008r. niejawnym.
  3. Nieprawidłowo zawiadomiła mnie o posiedzeniu, oczywiście i rażąco obrażając przepisy art. 129 k.p.k. § 1 § 2, przez nie podanie w Zawiadomieniu z dnia 28 stycznia 2008r. /Załącznik 1/, w jakim charakterze miałem uczestniczyć w prowadzonym przez nią posiedzeniu, przez co uniemożliwiła mi przygotowanie się do prowadzonego przez nią posiedzenia.
  4. Ukryła – oczywiście i rażąco obrażając przepisy art. 129 k.p.k. § 1 § 2 k.p.k. – w Zawiadomieniu z dnia 28 stycznia 2008r., informację w jakiej sprawie mnie wzywa, podając jedynie, że będzie to – Załącznik 1: „posiedzenie w przedmiocie zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.”
    A skąd ja mogłem wiedzieć, jakie zażalenie miała na myśli pani asesor, z jaką datą wydano postanowienie, na które ja złożyłem zażalenie … . Nie rozumiem, dlaczego tajemnicę uczyniła z tego ASR Małgorzata Rokosz.

Co do dwukrotnie zaprotokołowanego na polecenie asesora M. Rokosz oświadczenia:
Z urzędu stwierdza się iż
/imiona i nazwiska towarzyszących mi osób – ZKE/ pomimo wezwania nie opuścili sali sądowej. Nie oświadczyli też co do użycia sprzętu nagrywającego.

Dowód: Załącznik 3: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

wyjaśniam, że przebieg całego – tj. od zaczynającego go „Dzień dobry”, do kończącego „Do widzenia” – posiedzenia, które w dniu 14.02.2008r. w sprawie do sygn. akt II Kp 1248/07/S prowadziła asesor M. Rokosz był nagrywany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk i jeśli zajdzie po temu potrzeba zostanie umieszczony na stronach internetowych, www..aferyprawa.com , www.zgsopo.z.pl, www.zkekus.z.pl

kekus_prok.rokosz.s1.jpg (52386 bytes) kekus_prok.rokosz.s2.jpg (61776 bytes) kekus_prok.rokosz.s3.jpg (63234 bytes) kekus_prok.rokosz.s4.jpg (63754 bytes)

Wskazać należy, że asesor Małgorzata Rokosz nie udzieliła nam /patrz: Załącznik 3, protokół z rozprawy w dniu 14 lutego 2008r./ – a o ile wiem powinna, skoro uczyniła prowadzone przez nią posiedzenie niejawnym – jakiegokolwiek pouczenia o obowiązku zachowania tajemnicy … .

A poza tym, skoro ja już - prawie - jestem przestępcą, niech się dowie Polska, jak asesor M. Rokosz prowadziła sprawę, której przedmiotem było działanie funkcjonariusza publicznego, posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Zbigniewa Wassermanna, który zamiast wypełniać jego obowiązki, stanowione złożonym uroczyście ślubowaniem oraz wewnętrzne ustalenia Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, strzegł nadrzędnego interesu – tj. kontynuacji trwania na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich – prof. dr hab. Andrzeja Zolla.

Podsumowując ten wątek niniejszego pisma, uprzejmie proszę asesora Małgorzatę Rokosz, aby zanim kiedykolwiek w przyszłości znowu chciała będzie udzielić komukolwiek jakiegokolwiek pouczenia, niech się wcześniej sama dobrze przepisów prawa nauczy.

xxx

W związku z przedstawionymi wyżej okolicznościami wycofuję zawiadomienie, jakie złożyłem w sprawie posła Zbigniewa Wassermanna.
Mój cel już osiągnąłem.
Dowiodłem, jak doskonale zorganizowaną – jakkolwiek nieformalnie – grupę stanowią niektórzy, solidarni w obrażaniu prawa funkcjonariusze publiczni z Krakowa.

Rzecznik Praw Obywatelskich RP, prof. Andrzej Zoll za nic miał przez kilka lat prawa, dobro i zdrowie mojego chorego dziecka, a dla jego małżonki, adw. Wiesławy Zoll moje dzieci niczym innym nie były, jak narzędziami wykorzystywanymi w celu pomnażania jej – a jeśli posiada wspólność majątkową z jej małżonkiem, także prof. A. Zolla - dochodów.
Tych dwoje okrutnych zwyrodnialców, a zarazem żenujących tchórzy, chroni i broni od lat cała wręcz „armia” solidarnych z nimi funkcjonariuszy publicznych, w tym poseł Zbigniew Wassermann.
Gdy poseł Zbigniew Wassermann niedopełnia jego poselskich, konstytucyjnych obowiązków oraz lekceważy wewnętrzne ustalenia Klubu Parlamentarnego Pis, jego z kolei – a przy okazji prof. A. Zolla - broni asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Kraków, Paweł Iciek.
Stanowiska asesora P. Iciek broni następnie jakiś prokurator Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
W ostateczności asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, Małgorzata Rokosz ukrywa przede mną, zawiadamiając mnie o prowadzonym przez nią posiedzeniu, informacje o jakiej sprawie mnie zawiadamia i w jakim charakterze uczestniczę w rozpoznawanej przez nią sprawie, czyniąc ją w dodatku niejawną.

Nazwisko posła na Sejm Rzeczypospolitej Zbigniewa Wassermanna nie może przecież pojawić się w kontekście niedopełnienia przez niego jego konstytucyjnych poselskich obowiązków, skrzywdzenia innego obywatela RP.
Co by sobie – obecny i przyszły - elektorat pana Zbigniewa Wassermann pomyślał.

W związku z powyższym, generalnie życzliwy ludziom, nie chcę już dłużej stresować asesor Małgorzaty Rokosz lub innego asesora – sprawy przeciwko innym funkcjonariuszom publicznym rozpoznają najczęściej asesorowie – i niniejszym wycofuję zawiadomienie o popełnieniu przez posła Zbigniewa Wassermanna przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu Karnego.
Niech się pan poseł Zbigniew Wassermann także nie stresuje.
Taka przed nim mnogość ważnych dla szczęśliwego bytu tego Narodu zadań do wykonania … .

Przez sędziego Tomasza Kuczmę z Sądu Rejonowego w Dębicy już prawie uczyniony przestępcą, pragnę wyrazić moje największe rozczarowanie postawą posła Zbigniewa Wassermanna.
Przez kilka lat wmawiał 38-o milionowemu narodowi, że prześladuje go i czyha na jego i członków jego rodziny życie jakiś układ, pragnący się go pozbyć przez zainstalowanie w jego domu śmiercionośnej wanny i kierujący przeciwko niemu ponad 70-o letnią kobietę.
Ucieszyłem się zatem, gdy Przewodniczący Klubu Parlamentarnego partii, mającej w swej nazwie słowa „prawo” i „sprawiedliwość”, Ludwik Dorn przekazał zgłoszoną mu przeze mnie sprawę posłowi Z. Wassermann.
Byłem przekonany, że walcząc z prześladującym go, jakkolwiek niezidentyfikowanym układem, poseł Z. Wassermann, zapoznawszy się z doręczonymi mu przeze mnie dokumentami, wspomoże mnie w walce z układem jak najbardziej realnym, składającym się z funkcjonariuszy publicznych i państwa Wiesławy i Andrzeja Zoll, którzy przez lata całe krzywdzili moje chore dziecko, obrażali jego prawa, znęcali się wręcz nad nim, obrażali moich dzieci i moje prawa obywatelskie, aby na koniec podjąć działania celem uczynienia mnie przestępcą.
Jak się jednak okazało, dla posła Ludwika Dorn ważniejsze od praw dziecka, były prawa jego psa Saby, o których przestrzeganie tak gorliwie walczył, nie zadawszy sobie trudu sprawdzenia, czy poseł Zbigniew Wassermann wykonał zlecone mu zadanie.
Poseł Zbigniew Wassermann z kolei, świadom potęgi prof. Andrzeja Zolla, przymierzania pana profesora przez jego środowisko do urzędu Premiera lub Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, nawet wiedząc, że z winy prof. A. Zolla zagrożony jestem statusem przestępcy postanowił, że poczeka, aż dobiegnie końca kadencja prof. A. Zolla jako Rzecznika Praw Obywatelskich, a wtedy poinformuje mnie, że właściwym do rozpoznania sprawy jest Minister Sprawiedliwości.
W dodatku skłamał poseł Zbigniew Wassermann, że to samo pismo, które on otrzymał od Ludwika Dorn ja skierowałem do Ministra Sprawiedliwości.

Licznych i oddanych mu i wiernych sympatyków i obrońców ma prof. Andrzej Zoll.

Gdyby choć jeden/jedna z nich tak bardzo, jak zatroskani o dobro prof. A. Zolla przejmował/a się dobrem i prawami, dobrem, zdrowiem mojego dziecka, dzisiaj nie byłoby … jednej po drugiej kompromitacji kolejnych funkcjonariuszy publicznych, a doznający objawień, ze mną w charakterze objawiającego mu się, sędzia kłamca Tomasz Kuczma z Sądu Rejonowego w Dębicy nie musiałby – na życzenie prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławy Ridan i prokuratora z Dębicy Jacka Żaka - czynić mnie przestępcą.

Żywię głęboką nadzieję, że zapoznawszy się treścią niniejszego pisma, adresat jego kopii, poseł Zbigniew Wassermann zaprzestanie dworowania sobie ze mnie i udzielania mi dobrych rad, pouczeń, jak to z jego pisma do mnie z dnia 10 grudnia 2007r., bym o działalności prof. A. Zolla poinformował … prokuratora:
„Zbigniew Wassermann Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej I.dz. 1175/57/MB/07 Szanowny Pan Zbigniew Kękuś Kraków, 10.XII.2007r. W związku z pismem z dnia 17 lipca 2007 roku, w którym opisuje Pan m.in. działalność Prof. Andrzeja Zolla na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich, pragnę poinformować, że jeżeli posiada Pan informacje mogące świadczyć o możliwości popełnienia przestępstwa powinien Pan zawiadomić właściwe organy wymiaru sprawiedliwości, czyli w tym wypadku właściwą prokuraturę i to prokuratura powinna w pierwszej kolejności przeprowadzić czynności niezbędne do wyjaśnienia tej sprawy. (…)”

Dowód: Pismo Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Zbigniewa Wassermann do Z. Kękuś z dnia 10 grudnia 2007r. I.dz. 1175/57/MB/07

Ależ cynicznym i bezwstydnym jest poseł Z. Wassermanna hipokrytą.
Rekomenduje mi w grudniu 2007 roku złożenie w prokuraturze zawiadomienia w sprawie prof. A. Zolla, po tym, gdy sam przez 17 miesięcy nie rozpoznawał – ostatecznie w ogóle nie rozpoznając - sprawy przekazanej mu do rozpoznania we wrześniu 2004r. przez Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS, pana Ludwika Dorna i uratował w ten sposób prof. A. Zolla przed odwołaniem go z urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ubolewać tylko mogę, że ja nie mam takiego – wśród funkcjonariuszy publicznych – grona sympatyków, jak państwo Wiesława i Andrzej Zoll.

Zainteresowanych tematem traktowania mnie i moich dzieci przez funkcjonariuszy publicznych różnych instytucji wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, zapraszam do zapoznania się ze stronami internetowymi Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca, www.zgsopo.z.pl oraz stroną - www.zkekus.z.pl.
Proszę mi wierzyć, że tego by
- jak, na przykład, nasłania przez prokurator Radosławę Ridan na moich synów, w środku ferii bożonarodzeniowo-noworocznych, w dniu 28 grudnia 2005r., umundurowanego policjanta z poleceniem wręczenia im wezwania dla mnie do stawiennictwa w Prokuraturze w dniu 10 stycznia 2006r. i tego nasyłania przez prokurator R. Ridan kontynuację mimo poinformowania przeze mnie Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, że przed moimi synami poważne, decydujące o ich dalszej edukacji egzaminy i w związku z tym trzeba ich chronić przed stresującymi przeżyciami – chyba nawet sam Franz Kafka nie wymyślił.

A ja, jak bohater Kafki z „Procesu”, nie mogę zrozumieć, jak w państwie prawa mogło dojść do sytuacji, którą wykreowali dla mnie i moich dzieci i w której ulokowali nas sędziowie, tj. same autorytety moralne /Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25 sierpnia 1971 sygn. I CZ 212/71 (publ. OSNC 1972/3/55)/, prokuratorzy, tj. same nieskazitelne osobowości, /art. 14.1 Ustawy o Prokuraturze/ oraz prof. dr hab. Andrzej Zoll, ustawowo wyróżniający się wysokim autorytetem ze względu na jego walory moralne i wrażliwość społeczną /art. 2 Ustawy o RPO z dnia 15.07.1987r./ … .

Wyżej wymienieni państwo jakby nieświadomi byli, że wypowiadając regularną wręcz, kilka lat trwającą „wojnę” choremu dziecku, sami siebie skazali na nieuchronną klęskę.
Czyż nie jest nią, przedstawiony w niniejszym piśmie sposób, w jaki poseł Zbigniew Wassermann bronił, chronił i osłaniał prof. A. Zolla?

Gdyby poseł Z. Wassermann rzetelnie, sumiennie i uczciwie wykonał, co było jego, jako posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej konstytucyjnym obowiązkiem, już w 2004r. najbardziej prominentna postać „Układu Uważających się za Pokrzywdzonych przez Kękusia Autorytetów Moralnych”, tj. prof. dr hab. Andrzej Zoll pożegnał by się ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, a stworzony przez niego i jego, uznaną za samorządowców z Okręgowej Rady Adwokackiej za nieświadomą małżonkę, adw. Wiesławę Zoll układ, legł by w gruzach.
Co się, wszak, odwlecze, to nie uciecze …
J.

Profesor A. Zoll dotrwał wprawdzie dzięki – między innymi - posłowi Zbigniewowi Wassermann do końca jego, jako RPO kadencji, a minister, adwokat z Krakowa, Zbigniew Ćwiąkalski uczynił swojego sprzed lat mistrza szefem – wszak dla niektórych to niekwestionowany autorytet - Zespołu Opracowującego Założenia Reformy Ministerstwa Sprawiedliwości, lecz stworzony przez tego wroga chorych dzieci i analityka literatury uważanej przez niego za antysemicką układ runie.

A sam poseł Z. Wassermann …

No cóż … .
Mógł przejść pan Zbigniew Wassermann do historii wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej jako ten, który „rozbił’” najbardziej obrzydliwy, bo skierowany przeciwko choremu dziecku układ dorosłych, zwyrodniałych, okrutnych, kłamliwych funkcjonariuszy publicznych oraz zarobkowo okłamującej Sądy, krzywdzącej dzieci, obrażającej przepisy prawa konstytucyjnego i przepisy Kodeksu Etyki Adwokackiej, adw. Wiesławy Zoll i nie mniejszego od jego małżonki nikczemnika prof. A. Zolla.
Mógł mnie uchronić przed statusem przestępcy poseł Z. Wassermann.

Mógł się zachować pan Zbigniew Wassermann, jak na posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przystało, ale … skalkulował najpewniej, co mu się bardziej opłaca i postanowił, że sprzeniewierzy się uroczyście złożonemu przed Sejmem RP, być może nawet zakończonemu zdaniem „Tak mi dopomóż Bóg” ślubowaniu.
Jego postępowanie takie będzie miało konsekwencje dla pana Zbigniewa Wassermanna, że w pamięci Polaków zapisze się po wsze czasy wyłącznie – o ile w ogóle się zapisze - jako przez lata całe nudziarz, wydaje się konfabulant -
„Konfabulacja” - «zmyślanie, koloryzowanie na jakiś temat», «podawanie zmyślonych faktów, połączone z przekonaniem o ich prawdziwości»; Słownik Języka Polskiego - użalający się, że prześladowany przez niezidentyfikowany układ, który zaatakował jego i jego rodzinę śmiercionośną wanną i wysłał przeciwko niemu staruszkę, a przede wszystkim, jako ten, który wezwał Policję, w związku z rzekomo ukradzioną mu bramą garażową podczas, gdy brama ta, fizycznie obecna w miejscu domniemanej kradzieży, była zaledwie … otwarta, co uświadomili panu posłowi wezwani przez niego policjanci, dokonując jej okazania - jeszcze niedawno Ministrowi–Członkowi Rady Ministrów, Koordynatorowi ds. Służb Specjalnych – tzn. zamknięcia przy użyciu pilota.

W tym miejscu, na marginesie nie sposób nie nadmienić, że prezentując jego stanowisko w sprawie informacji przekazanych mediom przez M. Dochnala, pan Zbigniew Wassermann powiedział w dniu 26 lutego 2008r. w wywiadzie dla TVN 24:
Marek Dochnal jest specyficznym źródłem dowodowym.”
Poseł Zbigniew Wassermann też ma – nie da się ukryć – jego, jakże wyrazistą specyfikę …
J

Wobec mnie okazał poseł Z. Wassermann jego oblicze świni - Świnia” -
pot. «o człowieku zachowującym się nieprzyzwoicie»; Słownik Języka Polskiego.
Jest poseł Z. Wassermann nie mniejszą świnią, w wyżej tego słowa przedstawionym znaczeniu, niż jego protegowany, obrońca sędziów pobłażliwych dla jego małżonki oszustki, wróg chorych dzieci, uważny analityk i „recenzent” literatury uważanej przez niego za antysemicką, czyniący przestępcami ludzi, prezentujących inne, niż on poglądy, lub broniących się przed jego i jego małżonki patologią, prof. dr hab. Andrzej Zoll.

W związku z oczywistą i rażącą obrazą wskazanych wyżej przepisów Ustawy Kodeks Postępowania Karnego, przez Małgorzatę Rokosz, asesora Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, którego władze same, złożonym w dniu 20 czerwca 2006r. do Sądu Najwyższego wnioskiem o odebranie im sprawy karnej przeciwko mnie dowiodły niewiary w moralne i merytoryczne kwalifikacje zatrudnionych tam sędziów, uznawszy, że szkoda mojego czasu na dalszą ewentualnie edukację asesor Małgorzaty Rokosz, wycofuję moje zawiadomienie o popełnieniu przez posła Z. Wassermann przestępstwa z art. 231 § 1 kk.

xxx

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy wszystkim rzetelnym funkcjonariuszom/funkcjonariuszkom publicznym, w tym asesorom, prokuratorom, sędziom, radcom, rzecznikom, życzę szczęścia oraz satysfakcji z sumiennie wykonywanych przez nich/nie obowiązków..
Pozostałym, w tym przede wszystkim tzw. nieskazitelnym osobowościom i autorytetom moralnym, którzy ich brak kwalifikacji moralnych i merytorycznych do wykonywanych zawodów rekompensują czynieniem obywateli, dopominających się przestrzegania ich praw przestępcami, nieustająco życzę … niech sczezną.
Albo, przynajmniej niech zmądrzeją.
Wszak … „hominis est errare, insipientis in errore perseverare!”
J

Wszystkim odzianym w sędziowskie togi zwyrodniałym głupolkom, w egzaltacji i zachwycie nad nimi samymi zwących się autorytetami moralnymi, a w wyrządzanej ludziom krzywdzie powołującym się nawet na - jak podopieczna charyzmatycznej przywódczyni sędzin Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, SSO Agnieszki Oklejak, SSO Teresa Dyrga - wartości chrześcijańskie oraz ich poplecznikom pragnę zwrócić także uwagę, że:
„Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy.”
J
Marek Grechuta

Z poważaniem,
Zbigniew Kękuś

P.S. Panowie Andrzej Zoll i Zbigniew Wassermann pewno się ze mną nie zgodzą, ale ja uważam, że powinni przeprosić asesor Małgorzatę Rokosz.

Załączniki:

1. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, zawiadomienie z dnia 28 stycznia 2008r.

2. Pismo Ministra – Członka Rady Ministrów Koordynatora ds. Służb Specjalny Zbigniewa Wassermann, z dnia 22 lutego 2006r. sygn. akt SZW-574-15(02)/2006

3. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 1248/07/S, protokół z posiedzenia w dniu 14 lutego 2008r.

Do wiadomości:

1. Pan Zbigniew Wassermann, Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Biuro Poselskie, ul. Bracka 15, 31-005 Kraków

2. Prof. dr hab. Andrzej Zoll, Przewodniczący Rady Centrum Jana Pawła II „Nie lękacie się!”, ul. Kanonicza 18, 31-002 Kraków

3. Pan Lech Kaczyński, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 10, 00-952 Warszawa

4. Pan Bronisław Komorowski, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa

5. Pan Bogdan Borusewicz, Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 6, 00-902 Warszawa

6. Pan Donald Tusk, Premier Rzeczypospolitej Polskiej, Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa

7. Pan Zbigniew Ćwiąkalski, Minister Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa

8. Pani Ewa Sowińska, Rzecznik Praw Dziecka, ul. Śniadeckich 10, 00-656 Warszawa

9. Ks. Kardynał Stanisław Dziwisz, Arcybiskup Metropolita Prowincji Krakowskiej, założyciel Fundacji „Nie lękajcie się!”, Kuria Metropolitalna, ul. Franciszkańska 3, 31-004 Kraków

10. Pan Leszek Bubel, Polska Partia Narodowa, ul. Brzoskwiniowa 13, 04-782 Warszawa

11. Pan Jarosław Kaczyński, Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Prawo i Sprawiedliwość, ul. Nowogrodzka 84/86, 02-018 Warszawa

12. Pan Jacek Majchrowski, Prezydent Miasta Krakowa, Pl. Wszystkich Świętych 3-4, 31-004 Kraków

13. Pan Jerzy Miller, Wojewoda Małopolski, Małopolski Urząd Wojewódzki , ul. Basztowa 22, 31-156 Kraków

14. Pani Danuta Przywara, Prezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, ul. Zgoda 11, 00-018 Warszawa

15. Pan Zdzisław Raczkowski, Redaktor Naczelny „Afery Prawa”: www..aferyprawa.com

16. Pan Adam Michnik, Redaktor Naczelny, „Gazeta Wyborcza”, ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

17. Pan Jacek Żakowski, Polityka, ul. Słupecka 6, 02-309 Warszawa

18. Inni przedstawiciele władz i opinii publicznej

19. Internetowe strony Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca, www.zgsopo.z.pl oraz strona - www.zkekus.z.pl

20. Pan Andrzej Urbański, Prezes Telewizja Polska S.A., ul. Jana Pawła Woronicza 17, 00-999 Warszawa

21. Pan Lech Gardocki, Prezes Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej, Pl. Krasińskich 2/4/6 , 00-951 Warszawa

Pan Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich RP, al. Solidarności 77, 00-090 Warszawa


[1] Stowarzyszenie Polskich Prawników Katolickich zakończyło lub zawiesiło działalność, czyniąc niedostępnymi jego strony internetowe. Ostatnie w Internecie informacje o działalności Stowarzyszenia pochodzą z roku 2000.

Działanie na szkodę Z. Kękuś i jego dzieci interesu prywatnego.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

 
~NBA Canotte 2016
14-05-2016 / 09:22
www.2016nbacanotte.com/ NBA Canotte 2016 www.lefenil.fr/ Chaussures NIKE www.icefandom.com/ NHL Jerseys www.06annonces.fr/ Nike Air Max pas chers www.computer-slave.fr/ Nike Air Max pas cher www.3610.fr/ Chaussures Nike Air Max 90 www.vitameen.fr Nike Air Jordan