Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
8 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERA MAREK SAFJAN JEDEN Z NAWIEDZONYCH BOSKICH CZYLI NIETYCZNYCH SĘDZIÓW TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO Więzienie za zniesławienie - tą sprzeczną z przepisami UE decyzją zakończył swą kadencję nawiedzony i "boski", za to "lewacki" prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Henryk Safjan. 

Marek Henryk Safjan - jeden z "nawiedzonych" (czytaj bosskich) prezesów Trybunału Konstytucyjnego urodził się 28 sierpnia 1949 r. w Warszawie. W 1971 r. ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, w 1973 r. zdał egzamin sędziowski. Stopień naukowy doktora nauk prawnych uzyskał w 1980 r., zaś w 1990 doktora habilitowanego. W 1998 r. uzyskał tytuł profesora nauk prawnych. W listopadzie 1997 r. został wybrany przez Sejm RP sędzią Trybunału Konstytucyjnego. W styczniu 1998 r. został powołany przez Prezydenta RP na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. 
05.11. skończyła się jego kadencja - typowego sędziego, który zgodnie z komunistycznym poglądem zawsze uważał, że prawo powinno człowiekiem rządzić od kołyski do śmierci, pchać się do łóżka, kontrolować całe jego życie w formie nakazów i zakazów. Czyli że sędzia, to nie zwykły omylny człowiek - to władza, bosskość...
Dla mnie to paranoja schizofreniczna której ulega niestety wielu sędziów.   

Dowodzi tego ostatnie orzeczenie TK pod przywództwem żydowskim M. Sofjana. Mianowicie TK orzekł, że za zniesławienie może grozić więzienie. Sędziowie uznali, że jest to zgodne z konstytucyjnym prawem do wolności wypowiedzi.
Tradycjonalista M. Safjan podkreślił w tym wyroku że postępowanie karne jest jedyną skuteczną drogą do wyegzekwowania odpowiedzialności za zniesławienie. Takiej skuteczności nie gwarantuje, wg. niego postępowanie cywilne. 
- Panie Safjan - mamy demokracje i konstytucyjną wolność wypowiedzi. To Pan miał duży wpływ na  fakt, że dzisiaj społeczeństwo nie traktuje poważnie wyroków sądowych, a sędziowie są jedną z najbardziej skorumpowanych grup społecznych.
Komunistyczno-stalinowskie normy prawne dawno odrzuciło większość państwa i to nie tylko tych demokratycznych. Może tak zacząć się leczyć na oddziale psychiatrycznym?

Zresztą do tego wyroku TK odrębne zdanie zgłosiło trzech sędziów. Ostrzegają oni przed paraliżem wolności prasy i zamrożeniem debaty publicznej w związku z dzisiejszym wyrokiem Trybunału.

Ostatnio sędziowie tradycjonaliści z TK mieli wiele wpadek, co nawet krytykował Rząd z Prezydentem na czele. 
Jedną z wpadek TK dot. nowelizacji ustawy o adwokaturze. Zresztą korporacje prawnicze jak lwy bronią swych praw umożliwiających im prywatę i łamanie prawa bez odpowiedzialności. 

Samo orzeczenie Trybunału z 20 kwietnia krytykował m.in. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, według którego wyrok jest sprzeczny z oczekiwaniami społeczeństwa. Jego krytykę prezes Safran nazwał "psuciem państwa, psuciem demokracji oraz świadomości prawnej i konstytucyjnej obywateli". 
- Tylko dlaczego jest na bakier z demokracją, z wolnością słowa? Dlatego chce w więzieniach umieszczać dziennikarzy którzy piszą o nieetyce urzędników państwowych? Dlaczego zabrania obywatelom dostępu do prawdy?

Śmieszne jest stwierdzenie prezesa Safjana.
- Nie oczekuję, że prezydent będzie rozjemcą w sporze o treść wyroku TK. Wyrok został wydany i nie może być przedmiotem czyjegokolwiek arbitrażu, nawet prezydenta. 
... Panie Safjam, wyrok TK jak najbardziej może podlegać krytyce medialnej - w końcu od tego są dziennikarze, których Pan tak próbuje zastraszyć i prześladuje.
i dalej czytamy: Prezydent jest jednak strażnikiem konstytucji i jako osoba o najwyższej pozycji w państwie powinien odnieść się do wypowiedzi osób pełniących najwyższe funkcje w państwie, które podważają wiarygodność i autorytet innej instytucji konstytucyjnej" - powiedział Safjan.
hee, widać w tej wypowiedzi, że nawiedzony prezes TK Safjan nie wie czym jest demokracja i wolność wypowiedzi swoich poglądów, uważa że jego bosskość jest nieomylna. Niestety w zakładach psychiatrycznych jest wielu takich jak on, skazanych przez takich jak on, którym "władza przewróciła rozum" - tak potocznie określa się pewne odmiany schizofrenii. 

A dowodem schizofrenii sędziów TK jest chociażby stwierdzenie, że  "sprzeczne z konstytucją jest dopuszczenie do egzaminu adwokackiego osób z innych korporacji prawniczych, które zdały tam egzamin, np. radcowski, sędziowski czy prokuratorski, a nie mają praktyki zawodowej".
- Panie Safjan, z czeladnika prawniczego mistrzem nie zostaje się dlatego że tatuś jest adwokatem, tylko dlatego że prawniczą wiedzę  teoretyczną uzupełnia się praktyką - tylko praktyka z czeladnika czyni mistrza!!! 
Radzę to zapamiętać wszystkim prawnikom, ponieważ ich poziom wiedzy praktycznej niejednokrotnie jest bardziej niż żenujący. A dowodzą tego mnogość odrzucanych przez Sąd odwołań napisanych przez pseudo-adwokatów z korporacji prawniczych. Sam pisze osobom poszkodowanym przez prawników pisma sądowe bardziej profesjonalnie (bez odrzutów), chociaż nie ukończyłem żadnych studiów prawniczych. Bez wątpienia jest to dowód nieznajomości rzeczywistości przez prof. Safjana.
A wiąże się to z kolejnym nieetycznym orzeczeniem sędziów TK - zabronieniem świadczenia pomocy prawnej osobom nie będącym członkami korporacji prawniczych a mającym tylko wyższe wykształcenie prawnicze. 
Paranoja, z jednej strony niedoświadczony młody asesor który "wpłacił się" do korporacji może wydawać wyroki "bez zielonego pojęcia" w sprawach gospodarczych, rodzinnych, czy nawet oceny medycznej, a prawnik którego na to nie stać nie może napisać byle debilnego pisma sądowego dla osoby której nie stać na opłacenie "pasożyta adwokata"?!? 
Logiczne, że ta decyzja TK ma napędzić "krowy dojne" adwokatom, żeby dobrze im się we wspólnej korporacyjnej stajni żyło.
Takie orzeczenie TK wzbudziło ogromną krytykę młodych prawników, a sam Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że wyrok Trybunału "jest w jawnej sprzeczności z oczekiwaniami polskiego społeczeństwa". Zapowiedział też, że będzie walczyć, by w ramach orzeczenia TK jak najszerzej otworzyć dostęp do zawodów prawniczych i że rozważana jest też zmiana konstytucji. O konieczności zmiany konstytucji (poprzez likwidację art. 17, który dotyczy zasad tworzenia i funkcjonowania samorządów zawodowych) mówił też prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Tymczasem Safjana swoją nietykę głupio uzasadnia: 
- Zamiast zmieniać konstytucję, trzeba "stworzyć mądre, racjonalne zasady dla wykonywania zawodu prawniczego". 
Chyba sam się nie rozumie, co dowodzi jego kolejna wypowiedz:
- jeśli samorząd zawodowy (korporacja adwokacka) zgodnie z wolą ustawodawcy, odpowiada za sposób kształcenia prawników w czasie aplikacji, to nie można go pozbawiać wpływu na kształt egzaminu zawodowego. 
- Jest to po prostu rozwiązanie absurdalne, nielogiczne i niespójne, kompletnie sprzeczne z racjonalnością ustawodawców" - powiedział.
Safjan nazwał też "swego rodzaju patologią" możliwość dostępu do egzaminu adwokackiego osób, które przez co najmniej pięć lat wpisane były do rejestru ewidencji działalności gospodarczej i zajmowały się udzielaniem pomocy prawnej. 
- W jaki sposób mielibyśmy weryfikować owe pięć lat rzekomego wykonywania działalności gospodarczej w postaci pomocy prawnej ustawodawca nie zechciał powiedzieć. Racjonalny ustawodawca nie może sobie pozwolić na tego rodzaju patologię" - podkreślił Safjan.
- cóż, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem profesora - niestety, ale praktyka czyni mistrza, a nie rodzinne komercje... 

Sam ustępujący prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan zapewnił, że w okresie jego kadencji ten sąd działał w interesie Polski i Polaków. Prezes Safjan podkreślił, że Trybunał był politycznie niezależny i bezstronny. Profesor Safjan wyraził nadzieję, że tak będzie nadal. Dał też wyraz przekonaniu, że Trybunał pozostanie odporny na próby politycznych nacisków.
- hee, dobry bajer, nie spotkałem sędziego, prokuratora, dyrektora którą miałby na tyle odwagi cywilnej, żeby przyznać się do własnych błędów...

-------------------------------------------------------------------------------------
Najśmieszniejsze jednak w tym wszystkim jest (oczywiście nie dla poszkodowanych przez prawników), że prof. Marek Safjan woła wielkim głosem -  Nie psujcie państwa! 
– tylko kto psuje państwo? 
Oczywiście Jarosław Kaczyński, który według Safjana buntuje naród przeciwko werdyktowi TK, który zakwestionował nowelizację ustawy o adwokaturze, naruszającej ustalone "od wieków" przywileje korporacyjne. Jak można kwestionować orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – superwładzy, posiadającej uprawnienie konstytucyjne wydawania ostatecznych wyroków, jakich nikt już nie ma prawa podważać? 
Nagle okazało się, że w Polsce nie ma zagwarantowanej konstytucyjnie równości obywateli, a równość tę łamie ustawa o adwokaturze, bo zamyka, praktycznie, drzwi tej profesji przed kandydatami spoza środowiska.  
"Psucie państwa" to historyczne słowa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jakie wypowiedział podpisując uchwaloną w kwietniu 2001 roku nowelizację ordynacji wyborczej do Sejmu, zmieniającej tzw. metodę d’Hondta na metodę Sainte-Lague. Było to jednak zepsucie tylko chwilowe, bo zaraz po wyborach w 2002 roku, nowy Sejm szybko wrócił do "starej", dzięki czemu mamy dzisiaj całkiem "niepopsuty" Sejm z PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim na czele.  
Groźba "psucia państwa" jest dzisiaj znacznie mniejsza, gdyż dzięki wprowadzonej nowej konstytucji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nie ma jak podważyć. W tym sensie konstytucja Kwaśniewskiego jest znacznie lepsza od tej, którą w 1982 roku nowelizował generał Jaruzelski, wprowadzając do życia publicznego najważniejszego strażnika i gwaranta demokracji, jakim jest Trybunał Konstytucyjny. 
Tyle tylko, że komuniści, dodali jeszcze mechanizm zabezpieczający przed "wpadkami" - a nuż Trybunał Konstytucyjny wydałby jakiś werdykt "psujący państwo"? Konstytucja Jaruzelskiego przewidywała, iż orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego mogło być uchylone przez Sejm większością 2/3 głosów. I wszystko było świetnie, jak długo mieliśmy Sejm, którego decyzje były w pełni przewidywalne i można było na nim polegać. Kiedy na czele państwa stanął Aleksander Kwaśniewski Sejm był już znacznie mniej przewidywalny, niż w latach stanu wojennego. Oczywiste jest, że znacznie bardziej przewidywalne są decyzje wąskich gremiów, szczególnie jeśli się zadba, żeby ich skład był odpowiedni. Stąd w konstytucji Kwaśniewskiego decyzje Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne i niepodważalne.  
Oczywiście zadbano o "odpowiedni skład sędziów Trybunału Konstytucyjnego" i na wszelki wypadek przedłużono kadencję sędziów Trybunału. Co do tego, że skład Trybunału Konstytucyjnego "był" odpowiedni nie może być wątpliwości. Wystarczy obejrzeć sylwetki jego kolejnych prezesów, od znakomitego profesora Alfonsa Klatkowskiego – wieloletniego posła, członka Rady Państwa itd., itp., poprzez Mieczysława Tyczkę, Andrzeja Zolla, po obecnego prezesa prof. Marka Safjana. Wszyscy oni mają na swoim koncie błyskotliwą karierę naukową w czasach jak najbardziej "przewidywalnych". 
Sam Marek Safjan, to wręcz "przewidywalność dziedziczna" – bo jest synem autora scenariusza wielkiego dzieła kinematografii polskiej "Stawki większej niż życie", wybitnego literata Zbigniewa Safjana, szefa zespołu pisarzy partyjnych przy KC PZPR, szefa Komisji Wychowania Patriotycznego PRON, a już całkiem niedawno redaktora naczelnego „Dos Jidische Wort”.  
Wojna Jarosława Kaczyńskiego z dzieckiem stanu wojennego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny budziłaby moją sympatię, gdyby nie podejrzany przedmiot sporu. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście ma zamiar walczyć o respektowanie konstytucyjnej zasady równości w życiu publicznym, to byłbym za tym, żeby tę walkę zacząć od samych podstaw naszego ustroju; gdzie, i czy w ogóle, można w Polsce mówić dzisiaj o respektowaniu tego fundamentalnego wymogu demokracji? Moim zdaniem w Polsce konstytucyjna równość obywateli respektowana jest tylko, średnio, jednego dnia na cztery lata: w dniu głosowania! Tylko wtedy, kiedy idziemy głosować, rzeczywiście, wszyscy jesteśmy równi: każdy ma tylko jeden głos, obojętnie biskup czy szewc, profesor czy bezrolny analfabeta, Jarosław Kaczyński czy Marek Safjan, a nawet niżej podpisany.  

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, uchwalona jeszcze w 1789 roku, w art. VI głosi:  
Wszyscy obywatele są równi w obliczu prawa, wszyscy w równej mierze mają dostęp do wszystkich dostojeństw, stanowisk i urzędów publicznych, wedle swego uzdolnienia i bez żadnych innych preferencji, prócz ich osobistych zasług i zdolności.

Zapisy Konstytucji RP z 1997 roku głoszą to samo:  
Art.32.1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.  
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art.96.2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym.  
To samo, niemal słowo w słowo, gwarantowała nam Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 roku, na straży której, 30 lat później, generał Jaruzelski postawił Trybunał Konstytucyjny:  
Art.69: Obywatele PRL… mają równe prawa we wszystkich dziedzinach życia państwowego, politycznego, gospodarczego, społecznego i kulturalnego.  
Art. 80. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym.

W PRL, tak jak w III RP, co cztery lata odbywały się wybory do Sejmu. Czy ktoś z nas pamięta, żeby jakiś wybitny profesor prawa, choćby tylko spośród najjaśniejszych gwiazd prawniczego firmamentu, jak Safjan, Zoll, Tyszka, Kaflowski, Gebethner, Winczorek – a gwiazd tych naprawdę nie brakuje – zakwestionował ustawową realizację równości wyborów do Sejmu?  
Tamte wybory odbywały się, de facto, w dwóch turach: w pierwszej turze zbierali się sekretarze partyjni i ustalali listę kandydatów, w drugiej turze poddani ich władzy obywatele mieli prawo pójść i oddać głos.  
Na czym polega zmiana?  
Wybory do Sejmu odbywają się w dwóch turach: w pierwszej turze zbierają się sekretarze partyjni i ustalają listy kandydatów. W drugiej turze ich poddani mają prawo pójść i oddać głos. Różnica polega na tym, że pomimo iż członków partii jest co najmniej 10 razy mniej, to co najmniej 10 razy więcej jest sekretarzy i więcej partii.  
Jak dzisiaj widzimy, tych partii jest za dużo. Mamy pat polityczny, bo dla wszystkich partii nie starcza stanowisk, posad i apanaży. Poszukuje się więc sposobu, aby temu zaradzić. Jednym ze sposobów miał być tzw. próg wyborczy, drugim ustawa o finansowaniu partii politycznych, żeby już nikt, spoza uprzywilejowanego grona kilku partii nie miał możliwości włączenia się do tych zawodów. Intensywnie poszukiwane są dalsze i lepsze sposoby. Ostatnią z propozycji był projekt ordynacji wyborczej PiS. Nasi władcy marzą o dwupartyjnym systemie politycznym! Jak skonstruować taką ordynację wyborczą, żeby tylko te dwie partie mogły uczestniczyć w podziale łupów? Przecież dwie partie, to znacznie więcej niż jedna, czy ktoś może mieć wątpliwości?  

Dwupartyjny system polityczny
mamy w takich krajach, jak Wielka Brytania czy USA. Tam jednak, zdaniem Lecha Kaczyńskiego, nie ma demokracji. Dlaczego? Bo wybory odbywają się W JEDNEJ TURZE i to tylko W DRUGIEJ! Nie ma w ogóle PIERWSZEJ TURY, w której sekretarze partyjni ustalają, kto w ogóle może być posłem! Czy tak ma wyglądać demokracja? Czy tak ma być realizowana zasada równości? Never! Lech Kaczyński zapewnił, że gdyby Sejm miał wprowadzać takie pomysły, to na ich drodze stanie prezydenckie VETO!

Podobne tematy:

Prześladowanie dziennikarzy, brak możliwości wyrażania swoich poglądów. Wskaźnik wolności prasy: Polska w 2006r. na ostatnim miejscu w UE i dopiero 58. pozycja na świecie.

Pomówienia - stan prawny. Prześladowanie dziennikarza i redaktora Zdzisława Raczkowskiego przez skorumpowanych sędziów i prokuratorów podkarpackich

RAPORT O STANIE SĄDOWNICTWA POLSKIEGO 
czyli "SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH ORGANÓW SPRAWIEDLIWOŚCI"

Cenzura prewencyjna warszawskiego Sądu Okręgowego dla dziennikarza Gazety Polskiej. Tomasz Sakiewicz na zakaz pisania o Komitecie ds. Młodzieży kierowanym przez A. Kwaśniewskiego i przekrętach z udziałem Bogusława Kocura.

Czy instytucja dziennikarza-sprawozdawcy sądowego przejdzie do lamusa, a sądy zamkną się przed społeczeństwem, w imieniu którego wydają wyroki?
 
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe 
www.aferyprawa.com  
Redaktor Naczelny:
mgr inż.  ZDZISŁAW RACZKOWSKI

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.