Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
22 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 07-01-2013

Warszawa - dowód korupcji sędziego Igora Tuleya w sprawie łapówkarstwa kardiochirurga Mirosława Garlickiego. 

Kolejny dowód miernoty sądowej, korupcji wszechogarnianej cały system tzw. "organów władzy" (łącznie z sędziami Sądu Najwyższego, co dokumentujemy) otrzymaliśmy przy okazji teatralnego spektaklu jaki nam dał  dziwny osobnik, typowy paranoik udający sędziego - SR Igor Tuleya z warszawki. 

Udawał on, że sądzi Mirosława Garlickiego, byłego ordynatora kardiochirurgii warszawskiego szpitala MSWiA.  "Pan oskarżony dr. G." - szkoda, że nie dodał jeszcze Szanowny Pan oskarżony - tak się zwracał do niego sędzia I. Tuleya - co dla nas ewidentnie jest dowodem jego skorumpowania, u którego znaleziono "setki dowodów wdzięczności" w postaci koniaków i innych  butelek alkoholu, zegarków, kosztowności w oryginalnych opakowaniach, waluty zagranicznej, został wprawdzie skazany, ale tylko na rok więzienia i to w zawieszeniu na dwa lata, oraz grzywnę w wysokości 72 tys. zł za przyjęcie nieco ponad 17,5 tys. zł ? :-) "gratisów" od pacjentów. 
W dodatku sędzia Igor Tuleya wspaniałomyślnie uniewinnił go od ponad 20 zarzutów mobbingowania podwładnych, pomimo że lekarz ten upokarzał, szykanował i terroryzował podległy mu personel, podobnie jak inny znany nam i opisywany białostocki lekarz W. Kuczyński - ewidentnie są to paranoicy cierpiący na  tzw. "chorobę boskości :-)", czyli potocznie mówiąc "władza im odbiła". Zresztą nie tylko im, na tą psychiczną chorobę cierpi wielu sędziów, prokuratorów oraz polityków. 
Za to przy okazji, sędzia osądził też agentów CBA chociaż tego nie było w akcie oskarżenia. 

f
Sędzia Igor Tuleya (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Obserwując oślinionego, stale wiercącego się, (jakby miał owsiki :-), ciągle myląc się nawet podczas odmiany prostych czasowników, sędziego Tuleya (typowy żydek? :-) który dał dowód, że nie potrafił mówić poprawną polszczyzną - widzimy jaką miernotą prezentują tzw. organa władzy" i jak funkcjonuje skorumpowany układ władzy. 
Możemy to zobaczyć np. na stronie TVN24/wiadomości. 

Zresztą nie tylko my tak uwazamy. 
Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wiesław Johann uważa, że zachowanie sędziego uzasadniającego wyrok ws. kardiochirurga Mirosława Garlickiego było niedopuszczalne.
 

- Dla mnie cały ten wyrok i jego uzasadnienie jest dziwaczne. Brzydzę się tym wyrokiem i postawą sędziego w tej sprawie - powiedział prawnik w rozmowie z portalem Stefczyk.info.
Według Johanna sędzia nie ma prawa komentować sprawy w kategoriach politycznych i publicystycznych. 
- Sędzia ma uzasadnić wyrok, dokonać oceny materiału dowodowego, ma wskazać przesłanki, które zadecydowały o wyroku. Jednak komentowanie polityczne jest dla mnie niedopuszczalne - podkreślił.
Jak powiedział porównywanie metod działania CBA do czasów stalinowskich, co zrobił sędzia, kwalifikuje się do postępowania dyscyplinarnego. 
- Takie słowa nie powinny paść w polskim sądzie - dodał.

Prokuratorzy też zaniepokoili się wypowiedziami sędziego Teleya i oświadczyli, że nie mają zamiaru podejmować publicznej polemiki z wypowiedziami występującego w roli rzecznika prasowego sądu Igora Tulei, oczekując na wyniki postępowania związanego z zapowiadanymi przez sędziego zawiadomieniami o przestępstwie.

- Niepokój wywołuje jednak okoliczność, iż zachowanie, które do tej pory było domeną osób przejawiających aktywność polityczną czy niezadowolonych stron postępowania, zostało przyjęte jako właściwe przez osobę piastującą urząd sędziego. Urząd, który z racji powagi i władzy powinien kierować się umiarem, obiektywizmem, powściągliwością i odpowiedzialnością i to niezależnie od oczekiwań wiodących mediów (...) Medialny przekaz wypowiedzi niezawisłego sędziego, który koncentrując się na porównywaniu czynności procesowych wszystkich funkcjonariuszy publicznych, a więc także prokuratorów prowadzących postępowanie przygotowawcze, do działań stalinowskich, wydaje się jednak na obecnym etapie dowolnie i przedwcześnie burzyć w niniejszej sprawie zaufanie do organu ochrony prawnej, jakim jest prokuratura – czytamy w oświadczeniu warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Jeszcze dosadniejsze stwierdzenia czytamy na forach np. NowyEkran:

I takich to Z NIE kształconych, za podatników pieniądze, mamy kretynów w togach co niemiara! Co to im się w tych WSIowych łbach porobiło?! Kiedyś tacy jak Tuleya wstydzili się odzywać, znając swoje ograniczenie umysłowe. Teraz występują na wokandach i TVNach i innych forach, mało tego! zakładają łańcuchy z orłem na szyi i udają sprawiedliwość RP. Zamiast umysłu wykształconego wiedzą i moralnością dorobili się tylko jednego umysłu Z NIE kształconego pazernością, parciem na władzę z zerowówym POziomem moralitetu jednostkowego i zbiorowego. Więc po co takim dewiantom i moralnym menelom te szkoły i studia? No po co? Skoro są oni głupsi i moralnie wstrętniejsi niż niż niejeden menel. Wystarczy spojrzeć na facjatę tej Tuleyki przypominającej stuleykę.

Niestety, tak się składa, że władza zaczynając od agenta SB Bolka, przez agenta moskiewskiego Kwaśniewskiego, poprzez marionetki typu Tusk czy Komorowski za pomocą których rządzą globaliści, mając swoich ludzi władzy zarówno w Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym nie wspominając o Prokuraturze Generalnej czują się coraz lepiej wciskając medialny kit, jakie to znakomite niby mają sondażowe poparcie. Niestety, papier przyjmie każdy kit, a przecież nie jest ważne kto głosuje, ale kto głosy liczy :-)

AP 

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Włapko BIS
01-10-2015 / 14:34
~Włapko
01-10-2015 / 14:28
Koniec Obywatelowi Włapko - tak zatytuowali szczecineccy bohaterowie happening. Tematem wydarzenia była korupcja. Wystawiono satyryczną rzeźbę obywatela Włapko. W necie pod hasłem "obywatel włapko" sporo jest informacji no i zobaczyć można satyryczną rzeźbę. Pozdrawiam.
~obserwator
21-01-2013 / 20:41
Najbardziej "niezawisły" i "wyrazisty" sędzia III RP, I.Tuleya, został w piątek (18.01.2013) odwołany z funkcji rzecznika SO w Warszawie. Nie pomogło potężne wsparcie mediów głównego ścieku ani wsparcie prezesa TK i pą phezidą zwłaszcza. Najbardziej niezawisły i wyrazisty sędzia III RP, I.Tuleya, został w piątek (18.01.2013) odwołany z funkcji rzecznika SO w Warszawie. Media głównego ścieku tym razem nie pieją, te mniej głównego trochę się zachłystują tym jak to ich publikacje doprowadziły do odwołania sędziego, ale że jest to dziwne odwołanie to jakoś o tym cicho choć to ono daje najwięcej do myślenia... Odwołanie rzeczywiście jest dziwne bo kadencja Igora Tulei jako rzecznika SO wygasła 13 stycznia 2013 r., zatem jak 18 stycznia 2013 r. można odwoływać z pełnienia funkcji kogoś, komu 5 dni wcześniej wygasło prawo jej pełnienia, a nominacji na ciąg dalszy jej pełnienia nie ma ? Skompromitowany na wszelkie sposoby „niezawisły” wymiar (nie)sprawiedliwości III RP na usługach nie mniej skompromitowanej rządzącej partii miłości tym odwołaniem jakby na rympał próbuje odnaleźć „twarz” by mieć z czym wyjść z pasztetu, jaki sam sobie zgotował zamieniając togę na kelnerską ścierkę, a wszelkie kodeksy na bloczek zamówień. Co chciał tym pokazowym „odwołaniem” udowodnić ? Że stoi na straży prawa ? A może, że liczy się z opinią publiczną? Trzecia możliwość – najprawdopodobniejsza – że może bezkarnie wciskać wszelki kit bo Polak i tak wszystko kupi ? ...Temida ma tylko jedną twarz ale wiadomo, że Polak potrafi dlatego ta nasza też ma tylko jedną ale ma za to trzy opaski. Dwie z nich tzw.wymiar sprawiedliwości III RP zmienia jej w zależności od potrzeby. Pierwsza opaska – klasyczna dla stwarzania pozorów niezależności i niezawisłości wymiaru (nie)sprawiedliwości III RP. Druga opaska – jest przezroczysta, by zgięty w służalczej pozie kelner widział i prawidłowo odczytywał partyjne zamówienia klientów. Trzecia opaska - ją Temida... sama sobie nałożyła po kuriozalnym „odwołaniu” sędziego Tulei. Jest z materii tych akcesoriów ze skrzydełkami, które dobrze wchłaniają wilgoć bo nasza Temida... popłakała się Nie wnikam – ze złości, z rozpaczy czy...zwyczajnie ze śmiechu ! niezalezna.pl/37459-tuleya-odwolany-po-naszych-publikacjach
~joseph
19-01-2013 / 12:30
Prokuratura Okręgowa w Lublinie wszczęła śledztwo w sprawie ujawnienia dziennikarzom „Gazety Wyborczej” tajnych informacji. W listopadzie ubiegłego roku „GW” opisała pracę agentów CBA pod przykryciem i ujawniła m.in. ich zdjęcia, w tym byłego funkcjonariusza CBA, obecnie posła PiS Tomasza Kaczmarka. Fotografie przedstawiały go półnagiego pozującego przy walizce pełnej pieniędzy. Kaczmarek tłumaczył, że zostały zrobione przypadkowo bez jego wiedzy przez jednego z funkcjonariuszy przed jedną z operacji. Wszystko działo się w czasie, gdy jego szefem był Mariusz Kamiński. Prokuratura zdecydowała, że do śledztwa, które zostało wszczęte po doniesieniu szefa Biura Pawła Wojtunika, włączono również zawiadomienie złożone przez Kaczmarka. – Po analizie jego pisma prokuratura doszła do wniosku, że dotyczy ono tego samego zakresu przedmiotowego i dlatego będzie dołączone do wszczętego postępowania – powiedziała Beata Syk--Jankowska, rzecznik lubelskiej prokuratury. Kaczmarek skierował w tej sprawie w sumie pięć zawiadomień o przestępstwie. W jego ocenie, dwaj dziennikarze i dwaj funkcjonariusze CBA popełnili w tej sprawie przestępstwo. – Trzy z nich dotyczyły ujawnienia informacji niejawnych związanych z tożsamością i wizerunkiem funkcjonariuszy działających pod przykryciem, a także informacji niejawnych związanych z obiektami specjalnymi i operacyjnymi środkami transportu, a także dotyczących form i metod pracy operacyjnej pod przykryciem – tłumaczy poseł. Do ujawniania informacji ściśle tajnych i niejawnych miało dochodzić od 1 października 2012 r. do 3 grudnia 2012 roku. Wcześniej szef CBA zarządził w tej sprawie szczegółową analizę informacji, które ukazały się w mediach, pod kątem bezpieczeństwa funkcjonariuszy oraz Biura i zapowiedział złożenie zawiadomienia w tej sprawie do prokuratora generalnego. Ostatecznie zawiadomienie szefa CBA w tej sprawie Prokuratura Generalna przesłała do Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, a ta przekazała sprawę do prowadzenia tamtejszej jednostce okręgowej. W opublikowanym w listopadzie tekście „GW” tłumaczyła, że z redakcją skontaktował się mężczyzna przedstawiający się jako były funkcjonariusz CBA. Zrelacjonował dziennikarzom szkolenie funkcjonariuszy pracujących pod przykryciem, w jaki sposób legalizuje się ich dokumenty, którymi posługują się pod fikcyjną tożsamością, a także z jakiego sprzętu korzystają. – Gazeta napisała również, że świadomie fałszowałem notatki służbowe, wskutek czego wszczynane były sprawy operacyjne, co jest kłamstwem – przypomina Kaczmarek. Właśnie w tej sprawie poseł złożył pozostałe dwa zawiadomienia o przestępstwie, które zostały oddalone przez prokuraturę. – Odwołałem się od tych decyzji i w chwili obecnej moje odwołania są rozpatrywane – dodaje Kaczmarek.
~smok
18-01-2013 / 15:59
Ah jak ja lubię poczytać sobie od czasu do czasu wypowiedzi paranoików z tego forum i portalu :) Od razu robi się człowiekowi cieplej. A Żydzi zacierają ręce, że jesteśmy narodem baranów.
~Cezary
17-01-2013 / 19:53
Igor Tuleya Sędzia z matką z SB orzeka w sprawach lustracyjnych Czy sędzia Igor Tuleya, który zasłynął uzasadnieniem porównującym metody Centralnego Biura Antykorupcyjnego do stosowanych w czasach stalinowskich, zachowuje bezstronność? Wiadomo, że pochodzi z tzw. rodziny resortowej. Jego matka Lucyna Tuleya najpierw w latach 1960-71 pracowała w Milicji Obywatelskiej w Łodzi w wydziale kryminalnym, a potem do 1988 r. służyła jako funkcjonariuszka Służby Bezpieczeństwa w Biurze B Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Do zadań tej struktury należała inwigilacja, a konkretnie śledzenie przedstawicieli m.in. opozycji czy dyplomatów. Akta Lucyny Tulei przechowywane są w IPN pod sygnaturami IPN BU 0604/116 oraz IPN BU 001102/959. Tymczasem sędzia nie tylko pozwala sobie na kontrowersyjne porównania, ale orzeka też w sprawach lustracyjnych. Lucyna Tuleya, jak funkcjonariuszka bezpieki została objęta ustawą dezubekizacyjną, na mocy której obcięto jej emeryturę za 17 lat służby w organach bezpieczeństwa. Zdaniem Wiesława Johanna, byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, adwokata, który w czasie PRL bronił opozycjonistów, z powodu takich powiązań rodzinnych sędzia powinien wyłączyć się z orzekania w sprawach lustracyjnych. - Obowiązuje bowiem zasada iudex suspectus, która dopuszcza możliwość wyłączenia się z orzekania, jeśli mogą zachodzić wątpliwości co do bezstronności sędziego ? mówi Johann. Przeciwnego zdania jest mecenas Barbara Kondracka, prawnik z wieloletnim doświadczeniem: ? Nie jest to wystarczająca przesłanka, żeby wyłączyć sędziego Tuleyę z orzekania w procesach lustracyjnych. Dzieci nie mogą odpowiadać za rodziców ? mówi Tygodnikowi Lisickiego adwokat. Szef pionu lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej Jacek Wygoda ma podobne zdanie co sędzia Johann. ? Jeśli istotnie członek najbliższej rodziny sędziego był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, to należy się zastanowić czy nie zachodzą tzw. inne okoliczności, które rodzą wątpliwości co do bezstronności takiego sędziego w postępowaniach lustracyjnych, tym bardziej, że ustawa lustracyjna w swojej preambule bardzo negatywnie ocenia służbę w SB ? mówi prokurator Wygoda. Sam sędzia Tuleya nigdy nie złożył wniosku o samowyłączenie się z orzekania w sprawach lustracyjnych ? Istotnie orzekam w sprawach lustracyjnych. Gdyby miał jakieś wątpliwości złożyłbym stosowne oświadczenie ? mówi. Jednocześnie odmawia jednak rozmowy na temat przeszłości matki. ? Oddzielam sprawy osobiste od zawodowych ? mówi. W tej chwili sędzia przygotowuje zdanie odrębne w sprawie dziennikarza Tygodnika Powszechnego i wiceministra spraw zagranicznych Macieja Kozłowskiego. W grudniu ubiegłego roku sąd uznał go za kłamcę lustracyjnego. Tuleya, który był w składzie orzekającym nie zgadza się z decyzją pozostałych sędziów. Cezary Gmyz
~joseph
16-01-2013 / 17:21
Wbrew rozmaitym głosom prześmiewczym postanowiłem pójść pod prąd i wyznać: "Serdecznie sędziemu Tulei współczuję!". Cóż to za niesłychany dyskomfort - wydać wyrok, z którym się jako człowiek głęboko nie zgadza, co więcej - gdy jest świadomy, że skazując doktora G., leje wodę na wiadomy młyn. Może pocieszyć się, że nie jest w swoim cierpieniu samotny. Przed nim byli inni. Przekonani do szpiku kości o zbrodniczości PiS i jego kaczystowskich przywódców. Zobowiązani do unieszkodliwiania ich raz na zawsze. A nie podołali! Jakże musiała cierpieć Julia Pitera, mogąc udowodnić jedną tylko zbrodnię, w postaci nielegalnego zakupu dorsza (sztuk jeden), jak bolały serca prokuratorów, którzy umarzali postępowania przeciw Zbigniewowi Ziobrze, ilu sędziom drżał głos, gdy za nic nie mogli skazać Antoniego Macierewicza. A jak oberwał poseł Andrzej Czuma, kiedy nie znalazł śladów nacisków. Inna sprawa, że potem został zaproszony na parę rozmów i zdanie zmienił. Gdybym miał charakter frontmana PO, napisałbym o stalinowskich metodach, które skłoniły dzielnego opozycjonistę nieomal jak Nikołaja Jeżowa do zmiany zdania. Przypomnę: Jeżow, główny reżyser wielkiej czystki w ZSRS, sam skazywany w jej trakcie - na sali sądowej odwołał swoje zeznania, ale po krótkiej "roboczej" przerwie w sesji, przyznał się do wszystkiego, dorzucił jeszcze trochę i zażądał dla siebie najwyższego wymiaru kary. A skoro o metodach stalinowskich mowa, jest w pewnej znakomitej "Gazecie" mnóstwo redaktorów, którzy od własnych rodziców i krewnych powinni wiedzieć, na czym polegał stalinizm - czyż nie mogliby opowiedzieć o tym na jej łamach? A czytelnik pojąłby, że istnieją drobne różnice między utopieniem laptopa Ziobry a wykończeniem przywódcy francuskich komunistów Maurice'a Thoreza podczas rejsu wypoczynkowego w ZSRS, między zrywaniem nad ranem z łóżek podejrzanych o korupcję a zrywaniem paznokci obywatelom, którzy nawet nie wiedzieli, do czego mają się przyznać, między legalnymi prowokacjami policyjnymi a prowokacjami, po których miliony ludzi szły do piachu. Zaiste zarzucać nieszczęsnemu sędziemu, że nie wytrzymał, że wygarnął jak z tulei to straszliwe okrucieństwo. Przecież nie każdy w ekstremalnej sytuacji zawieszony między prawem a lewem, pomiędzy oczekiwaniami politycznymi a kodeksem karnym, potrafi zachować umiar, powściągliwość i przyzwoitość. Jak bohater opowieści Jerzego Szaniawskiego Tutka. Profesor Tutka!
~Labrador
14-01-2013 / 18:31
komendant policji w Poznaniu miał ustalić dane policjanta, który w sadzie zeznawał za innego policjanta. Wypial sie, odpowiedz jest nie na temat. Prokurator skierował do wyjaśnienia w Nowym Tomyslu. Ci ustalali prawdę w ten sposób, ze zlozylili zapytanie do Policji, ktora oczywiście dołączyła do zeznajacych nieprawdę. prokuratura w N.Tomyslu umorzyła postępowanie, a sędzia SR w n. Tomyslu nie chcąc mieć kłopotów, odesłał sprawe do SR Szamotuły gdzie sprefabrykowano wcześniej całą sprawę. Efekt był do przewidzenia, sędzia bez togi, w garniturze wydał postanowienie utrzymujące w mocy umorzenie prokuratury bez uzasadnienia, dał wiarę policjantowi. Na zwrócenie uwagi, w którym miejscu w aktach jest dowód na to, ze prokuratura wykazała, ze to ten, a nie inny policjant, sędzia sie zapowietrzył, kiedy powiedziałem, ze jak bedzie sie czuł gdy jednak udowodnie to fałszerstwo otrzymałem odpowiedz, ze sad ma prawo sie mylić. Nie chce tego szczegółowo teraz wszystkiego opisywać, kto w temacie, to do Zyta resztę miedzy wierszami. Wniosek taki, coraz wiecej dołącza osób fałszywie zeznając, a więc coraz trudniej przebić się przez ten fałsz policjantów, śledczych, prokuratorów, Komendanta Policji, dlatego taki sędzia z Szamotuły staje się dla nich prawdziwym wybawcą. Postanowienie o oddaleniu zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa nie podlega bowiem zaskarżeniu.
~joseph
13-01-2013 / 12:59
SSR Tuleja niech zobaczy jaka KORUPCJA jest za tego RZĄDU, zapewne do tej Mafi należy. Premier Kaczyński naprawdę rozbijał i zwalczał korupcję, nie na niby. Za to musi być Trybunał Oto lista zbrodni, za które obywatelska Platforma i demokratyczna lewica chcą postawić Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunał: 1) w dniu 11 września 2006 r., działając w celu uniemożliwienia działalności politycznej i społecznej przeciwników politycznych partii Prawo i Sprawiedliwość poprzez usiłowanie wykazania, iż w polskim życiu politycznym, społecznym i gospodarczym funkcjonuje rzekoma sieć powiązań polityczno-biznesowo-towarzyskich o charakterze przestępczym (tzw. „układ”), wydał Zarządzenie nr 138 w sprawie Międzyresortowego Zespołu do Spraw Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej, nadające Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnemu uprawnienia zwierzchnie względem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendanta Głównego Policji, Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, polegające na żądaniu udzielenia informacji o podejmowanych działaniach i wydawaniu powyższym organom wiążących poleceń, co stanowi naruszenie art. 2, art. 7 i art. 149 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji RP, art. 34 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz. U. 2003, Nr 24, poz. 199 ze zm.), art. 24 ust. 1, art. 29 ust. 1 i 4 oraz art. 36 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (Dz. U. Nr 65, poz. 437 ze zm.); 2) w dniu 19 kwietnia 2007 r., działając w celu uniemożliwienia działalności politycznej i społecznej przeciwników politycznych partii Prawo i Sprawiedliwość poprzez usiłowanie wykazania, iż w polskim życiu politycznym, społecznym i gospodarczym funkcjonuje rzekoma sieć powiązań polityczno-biznesowo-towarzyskich o charakterze przestępczym (tzw. „układ”), wydał Zarządzenie nr 40 w sprawie Międzyresortowego Zespołu do Spraw Zwalczania Przestępczości Kryminalnej, nadające Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnemu uprawnienia zwierzchnie względem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendanta Głównego Policji, Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, polegające na żądaniu udzielenia informacji o podejmowanych działaniach i wydawaniu powyższym organom wiążących poleceń, co stanowi naruszenie art. 2, art. 7 i art. 149 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji RP, art. 34 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz. U. 2003, Nr 24, poz. 199 ze zm.), art. 24 ust. 1, art. 29 ust. 1 i 4 oraz art. 36 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (Dz. U. Nr 65, poz. 437 ze zm.); 3) w dniu 26 lutego 2007 r. oraz 27 marca 2007 r., w budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nie dopełnił obowiązków jako Prezes Rady Ministrów w ten sposób, iż inicjował oraz brał udział w nieformalnych spotkaniach z udziałem funkcjonariuszy publicznych podległych Ministrowi Sprawiedliwości– Prokuratorowi Generalnemu oraz przedstawicieli kierownictwa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w toku których zapadały decyzje procesowe w sprawach prowadzonych przez właściwe jednostki Prokuratury z pominięciem prokuratorów prowadzących postępowania przygotowawcze w tych sprawach, a zatem z naruszeniem przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze, przepisów Kodeksu postępowania karnego oraz art. 5 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, a zatem popełnił czyn, o którym mowa w art. 231 § 1 Kodeksu karnego, Rzekoma sieć powiązań biznesowo-polityczno-towarzyskich... co się temu Kaczyńskiemu ubzdurało! Czy ktoś słyszał, żeby kiedykolwiek były w Polsce takie powiązania? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, żeby na przykład politycy i biznesmeni jak mafia coś uzgadniali na cmentarzu? Czy ktoś próbował kiedykolwiek załatwić jakąś ustawę za łapówki? Albo czy istniała kiedyś (profesora Nałęcza zapytajcie) jakaś grupa trzymająca władzę? Czy w Polsce działała jakaś przestępcza firma, w której byłby na przykład zatrudniony syn premiera? Czy jakaś posłanka wzięła kiedykolwiek teczkę pieniędzy za kręcenie lodów w służbie zdrowia? Czy w Polsce jest w ogóle do pomyślenia, żeby były prezydent zatrudniony był jako doradca największego biznesmena? Czy w Polsce ktoś może sobie w ogóle wyobrazić, że wydawca niezależnej prasy o pierwszej w nocy wyprowadzał rzecznika rządu niczym psa na spacer? Czy w ogóle możliwe jest, by w Polsce na dźwięk słów „kancelaria premiera” stawał na baczność prezes sądu? Czy można sobie w Polsce wymyślić coś takiego, że władza dużego miasta, z prezydentem na czele, ciągnie na lotnisku prywatny samolot dwudziestopięcioletniego biznesmena? Czy Zdarzyło się w Polsce kiedykolwiek, żeby intratne kontrakty publiczne zostały przydzielone kolegom, czy miał miejsce jakiś przypadek nieuczciwej prywatyzacji, czy istniała w kiedykolwiek jakaś mafia paliwowa, hazardowa czy węglowa, czy zdarzył się oszukańczy parabank, korzystający z parasola ochronnego władzy, czy ktoś zatrudniał jakichś kolegów w państwowej agencji czy spółce handlującej zbożem? Czy sprzedaje się państwową ziemię na tak zwane słupy? Nie, tego wszystkiego w Polsce nie ma i nigdy nie było! Cały ten układ, cała ta sieć powiązań zrodziła się wyłącznie w głowie Jarosława Kaczyńskiego. W zasadzie jedyna większa znana w Polsce afera to zakup z karty służbowej dorsza za sześć złotych, ale ta afera obciąża akurat rząd samego Jarosława Kaczyńskiego! Premier Kaczyński nie dość, że wymyślił sobie nieistniejąca sieć korupcyjnych powiązań, to jeszcze – o zgrozo – zaczął ją rozbijać I nawet w tym celu podjął pewne działania organizacyjne – wyznaczył zadania, ministrowi sprawiedliwości powierzył koordynację, organizował narady, spotkania, rozliczał, domagał się informacji – nie, tego nie wolno robić w państwie prawa! Walka z korupcją nie może przecież pozostać bezkarna. Owszem, w państwie prawa coś tam trzeba robić, bo jest na świecie moda na zwalczanie tej niby tam korupcji - jakieś sympozja, konferencje owszem tak, ale nie żeby na poważnie to ścigać! Pokazuje to choćby ostatnio przykład doktora G. No brał łapówki, bo na nie zasługiwał. I słusznie został przez sędziego Tuleyę ukarany, tylko niesłusznie został przez CBA złapany. I te stalinowskie metody – te podsłuchy, te ukryte kamery, te wielogodzinne przesłuchania! Jakież to przerażające, nieetyczne, niemoralne! Należało przyjść, grzecznie zapytać pana doktora, czy bierze łapówki, a po usłyszeniu zapewnienia, ze nie bierze, grzecznie przeprosić go i podziękować. Tak się walczy z korupcja w państwie prawa, a nie tam jakieś CBA, prokuratury, śledztwa i koordynowane zespoły. Walka z korupcja tak, ale nie żeby od razu skuteczna! A teraz na poważnie – ludzie, przeczytajcie to i zastanówcie się! Nie nad nimi już, lecz nad sobą... wpolityce.pl/artykuly/44635-premier-kaczynski-naprawde-rozbijal-i-zw Zaiste tu bez trybunału ani rusz, no bo jak tak można zwalczać korupcję, walczyć o dobre imię kraju, jak wogule można o coś oskarżać "krewnych i znajomych królika" tym bardziej pędzącego. Ja już skończyłem reszta należy do was... a może my nie chcemy żyć w normalnym kraju jak ludzie ?????
~obserwator
12-01-2013 / 22:25
Mariusz Kamiński: będzie wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec Tulei Były szef CBA Mariusz Kamiński i byli wiceszefowie Biura złożą w piątek wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Igora Tulei. Ich zdaniem Tuleya złamał zasady etyki sędziowskiej, stawiając m.in. CBA zarzuty o stosowanie „metod zbrodniczych". Mariusz Kamiński (wiceprezes PiS), Maciej Wąsik (warszawski radny PiS) i Ernest Bejda (prawnik) przedstawili wniosek podczas konferencji prasowej w Sejmie. Ich wątpliwości budzi ustne uzasadnienie wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G., w którym sędzia Tuleya krytycznie ocenił metody działania CBA i prokuratury, wskazując, że metody Biura - w szczególności nocne, wielogodzinne przesłuchania - kojarzą się z czasami stalinizmu w latach 40. i 50. „Funkcjonariusze organów ścigania, CBA, prokuratury zostali oskarżeni przez sędziego Tuleyę o stosowanie metod z najcięższych czasów stalinowskich, metod zbrodniczych” - ocenił Mariusz Kamiński. Jak dodał, byłe kierownictwo CBA nie kwestionuje prawa sędziego do krytyki postępowania organów ścigania, ale w tym przypadku - według niego - możemy mówić o całkowitej nieadekwatności, nieprawdziwości stawianych zarzutów. B. szef CBA zapewnił, że działania Biura i prokuratury w tamtym czasie „były działaniami legalnymi”. Jego zdaniem sędzia, mówiąc o metodach zbrodniczych, złamał zasady etyki sędziowskiej. Zdaniem b. kierownictwa CBA Tuleya złamał par. 11 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. Zgodnie z nim „sędzia powinien unikać sformułowań wykraczających poza rzeczową potrzebę uzasadnienia stanowiska sądu mogących naruszać godność lub cześć podmiotów występujących w sprawie albo też osób trzecich”. Wniosek w sprawie Tulei, jak zapowiedział Mariusz Kamiński, trafi w piątek do odpowiedniego rzecznika dyscyplinarnego odpowiedzialnego za postępowania dyscyplinarne sędziów w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Zostanie też przekazany do wiadomości Krajowej Radzie Sądownictwa, ministrowi sprawiedliwości oraz prezesowi Sądu Okręgowego w Warszawie. Mariusz Kamiński odniósł się też do zarzutów, że CBA dokonywało nielegalnych nocnych przesłuchań podejrzanych. „Osoby były zatrzymywane w różnych miejscach Polski. Część została przewieziona w późnych godzinach nocnych do Warszawy, stąd też była konieczność przesłuchań w godzinach wieczornych, nocnych. Przesłuchania trwały od 10 minut do kilku godzin. Nocne przesłuchania to nie jest metoda śledcza, to zgodna z prawem konieczność, częsta praktyka pracy prokuratury i organów ścigania (...). Prokuratorzy mają 48 godzin na przygotowanie wniosku o aresztowanie” - podkreślił b. szef CBA. „Nie mam podstaw sądzić, aby godność któregokolwiek z podejrzanych została naruszona” - dodał. Mariusz Kamiński był pytany o fragment uzasadnienia wyroku dla doktora Mirosława G., w którym Tuleya mówił m.in., że CBA wprowadziło do szpitala agenta, który „uwiódł jedną z pielęgniarek jedynie po to, aby ta wynosiła z oddziału, gdzie ordynatorem był oskarżony, dokumentację pacjentów”. Mężczyznę nazwał „dużym agentem Tomkiem”. B. szef CBA zapewnił, że nie ma wiedzy, aby taka sytuacja miała miejsce. „Tego typu metody nie były stosowane i akceptowane przez CBA” - zaznaczył. Mariusz Kamiński podkreślił, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom Tuleya nie złożył do tej pory zawiadomienia do prokuratury, które miałoby dotyczyć naruszenia procedur przez organy ścigania w śledztwie wobec skazanego za korupcję lekarza. „Nie zrobił tego, gdyż nie ma do tego żadnych podstaw. Działania CBA i prokuratury w tamtym czasie były działaniami legalnymi” - powiedział. JS/PAP