Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Skarga na SSR Adama Grzejszczaka- Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny dot. jego niekompetencji, stronniczości oraz odmowy wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przestępstwa przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego.

Kraków, dnia 16 czerwca 2010r.

dr Zbigniew Kękuś

SSR Maciej Gruszczyński

Prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia

Dotyczy:

  1. Skarga na sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny SSR Adama Grzejszczaka, prowadzącego w dniu 14 czerwca 2010r. posiedzenie w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 29 stycznia 2010r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK, tj. niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej /sygn. akt II Kp 702/10/.
  2. Wniosek o osobiste – przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości - przez Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia prowadzenie posiedzeń:
    1. W dniu 30 czerwca 2010r. – sygn. akt II Kp 1002/10 - w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 stycznia 2010r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Radcę Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK oraz przez Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Donalda Tuska przestępstw z art. 18 § 1, 18 § 2 i 18 § 3 KK –
    2. W dniu 2 lipca 2010r. - sygn. akt: II Kp 1051/10 - w w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 lutego 2010 roku o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie złożonego przeze mnie pismem z dnia 18 grudnia 2009 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia, II Wydział Karny prywatnego aktu oskarżenia przeciwko:

a. Rzecznikowi Praw Obywatelskich prof. dr hab. Andrzejowi Zollowi o czyn z art. 231 § 1, § 2 kk

b. ministrowi sprawiedliwości, prof. nadzw. UJ dr hab. adw. Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu o czyn z art. 231 § 1 kk.

  1. Wniosek o zapewnienie, by podczas posiedzenia w dniu 30 czerwca 2010r. w sprawie do sygn. akt II Kp 1002/10 oraz w dniu 2 lipca 2010r. w sprawie do sygn. akt II Kp 1051/10 w salach, w których prowadzone będą w.w. posiedzenia przygotowano sprawne urządzenia do rejestracji dźwięku i obrazu.

„Jeden na jeden, honorowo! Taką debatę proponuje marszałek Sejmu Jarosławowi Kaczyńskiemu (61 l.) – U mnie na podwórku to się nazywało solówką – tłumaczy Bronisław Komorowski (58 l.) w wywiadzie dla Faktu.”

Źródło: Bronisław Komorowski w wywiadzie dla Faktu: „Wzywam prezesa PiS na solówkę”; „Fakt”, 11 czerwca 2010r., s. 1

„Terror” - «metoda walki polegająca na stosowaniu przemocy, gwałtu w celu zastraszenia przeciwnika»

Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 1027

Szanowny Panie,

W nawiązaniu do naszego spotkania w dniu 14.10.2010r. w gabinecie Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia przypominam i wnoszę, jak niżej.

W dniu 14 czerwca 2010r. sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny SSR Adam Grzejszczak prowadził posiedzenie w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 29 stycznia 2010r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej B. Komorowskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK, tj. niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej /sygn. akt II Kp 702/10/.

Przypomnę, że w marcu 2008r. tj. na samym początku sprawowania przez niego urzędu premiera Donald Tusk złożył wizytę w Nowym Jorku przedstawicielom czołowych amerykańskich organizacji żydowskich - Komitet Żydów Amerykańskich /AJC/, Konferencja ds. Roszczeń Żydowskich /JCC/, Liga Przeciw Zniesławieniom /ADL/ składając deklaracje w sprawie wprowadzenia w życie ustawy reprywatyzacyjnej.

Wiceprezes Światowego Kongresu Żydów Kalman Sultanik powiedział po spotkaniu z premierem D. Tuskiem w dniu 11 marca 2008r. w Nowym Jorku:

Premier Tusk sam poruszył problem prywatnej własności, był bardzo otwarty i potwierdził to, o czym zapewnił mnie w Polsce wiceminister skarbu Łaszkiewicz, który powiedział, że ten rząd zobowiązuje się do rozwiązania tego problemu. Premier powiedział, że do września ustawa o reprywatyzacji zostanie uchwalona, i szybko, jeszcze w tym roku wprowadzona w życie” – powiedział Sultanik

(…)Wyraził także nadzieję, że prezydent Kaczyński podpisze ustawę.”

Źródło: Dziennik.PL, 12 marca 2008r. http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article137101/Tusk _zwróci_Żydom_majątek.html

Jak podawały media, Żydzi z Nowego Jorku byli zachwyceni dobrowolnie przez premiera D. Tuska złożonymi obietnicami, a jak podała „Rzeczpospolita”, Michael Salberg z Ligi Przeciw Zniesławieniom /ADL/ powiedział po spotkaniu polskim premierem:

„- Chcieliśmy się poznać z nowym polskim premierem. Zobaczyć, jakie jest jego stanowisko w sprawie dialogu polsko-żydowskiego. Tymczasem on wystąpił z tak wspaniałą deklaracją. Do końca tego roku ma zostać przyjęta ustawa reprywatyzacyjna – opowiada „Rz” Michael Saldberg z ADL.”

Źródło: http://www.rp.pl/artykuł/105482.html

W następstwie „wspaniałej deklaracji” złożonej przez D. Tuska, Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało w grudniu 2008r. projekt ustawy reprywatyzacyjnej.
Projekt skandaliczny, godzący w interes narodowy.

Zakładał między innymi wyprzedaż na kwotę 20 mld zł spółek i nieruchomości należących do Skarbu Państwa celem uzyskania środków na wypłatę odszkodowań beneficjentom ustawy.
Jego wprowadzenie w życie skutkować mogło potrzebą wypłaty przez Polskę odszkodowań w kwocie łącznej kilkukrotnie przekraczającej środki „zabezpieczone” przez rząd D. Tuska w w.w. kwocie 20 mld zł.

D. Tusk pragnął wprowadzić ustawę w życie bardzo szybko, tj. już wczesną wiosną 2009r.

Jak podał „Dziennikowi Polska Europa Świat” rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wiewiór:

Ustawa reprywatyzacyjna, dzięki której pokrzywdzeni odzyskają około jednej piątej wartości tego, co utracili jest już gotowa, w styczniu trafi do Sejmu. (…)Rząd chce działać szybko. Już na początku stycznia projekt /ustawy reprywatyzacyjnej – ZKE/ zostanie przyjęty przez całą Radę Ministrów i trafi do Sejmu.

Ustawa powinna wejść w życie wczesną wiosną, o ile nie zawetuje jej prezydent – mówi „Dziennikowi” rzecznik Ministerstwa Skarbu, Maciej Wiewiór. Jeśli tak się stanie, to spełniona zostanie obietnica premiera, którą złożył podczas kwietniowej wizyty w Izraelu polskim Żydom uratowanym w Holocaustu”.

Źródło: Jędrzej Bielecki: „Państwo zwróci 20 procent”; Dziennik Polska Europa Świat, 23.12.2008r., s. 3

Takie samo stanowisko prezentował także już w grudniu 2008r. Prezes Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku Jehuda Evron w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Polska Europa Świat”.

Jędrzej Bielecki: „Rząd chce wypłacić odszkodowania tym, którym komuniści zabrali po wojnie majątki. O to walczył Pan od lat. Chwila radości?”

Jehuda Evron: Nie wszystko jest już przesądzone. Ustawę może zawetować prezydent. Słyszałem, że on ostatnio wetuje wiele kluczowych ustaw. Dlatego rozważamy wysłanie do niego apelu w imieniu tych polskich Żydów, którzy uratowali się z Holocaustu.”

Źródło: „Z ustawy skorzysta 15 tys. Żydów” wywiad z Jehudą Evron’em, Prezesem Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku, „Dziennik Polska Europa Świat”, 23.12.2008r. s. 3

Zdumiewające, że już w grudniu 2008r. rzecznik Ministerstwa Skarbu M. Wiewiór i Prezes Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku J. Evron wiedzieli, że los ustawy zależał wyłącznie od stanowiska wobec niej Prezydenta Polski, tj. że w 2009 roku zaakceptują ją członkowie Rady Ministrów oraz uchwalą posłowie i senatorowie mimo, że oni wszyscy mieli się z jej projektem zapoznać – jak podał „Dziennikowi Polska Europa Świat” M. Wiewiór w grudniu 2008r. – dopiero w … 2009 roku.
Znajomość M. Wiewióra, a szczególnie J. Evrona zamiarów polskiego rządu oraz Sejmu i Senatu zdumiewa, ale także przeraża.


Po zapoznaniu się ze szczegółami projektu podanymi „Dziennikowi Polska, Europa, Świat” przez rzecznika Ministerstwa Skarbu i opublikowanymi w wydaniu „Dziennika” z dnia 23.12.2008r., w dniu 5 stycznia 2009r. złożyłem pismo skierowane do Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego prezentujące moje uwagi, komentarze i wnioski dotyczące projektu.
Jednakowo jak D. Tusk i A. Grad mało zainteresowany finansami państwa, Marszałek Sejmu, Poseł Bronisław Komorowski nie odpowiedział – choć to jego ustawowy obowiązek - na moje w.w. pismo z dnia 5.01.2009r. przez ponad rok.
Nie uczynił tego nawet mimo moich przypomnień.
Wobec powyższego, pismem z dnia 26.01.2010r. złożyłem w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście zawiadomienie o popełnieniu przez Marszałka Sejmu B. Komorowskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK.

Złożone przeze mnie zawiadomienie rozpoznał i postanowieniem z dnia 29 stycznia 2010r. odmówił wszczęcia śledztwa prokurator w.w. Prokuratury, Bartosz Tomczak. Zaskarżyłem postanowienie prokuratora B. Tomczaka, a zarządzany przez Pana Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia wyznaczył posiedzenie w przedmiocie jego rozpoznania na dzień 14.06.2010r.

Na prowadzone przez sędziego A. Grzejszczaka posiedzenie w dniu 14.06.2010r. stawiłem się w obecności dwóch towarzyszących mi osób. Sędzia rozpoczął prowadzenie posiedzenia z dwudziestominutowym opóźnieniem.
Być może przez tych 20 minut zapoznawał się z aktami sprawy do sygn. II Kp 702/10, bo poprzednie posiedzenie zakończyło się o planowanym czasie.

Na początku posiedzenia sędzia A. Grzejszczak zapytał, w jakim charakterze przebywają na sali dwie towarzyszące mi – jako skarżącemu – osoby. Jedna z nich wyjaśniła, że w charakterze publiczności.

Sędzia nakazał im opuszczenie sali. Poinformowałem wówczas SSR A. Grzejszczaka, że zgłaszam towarzyszących mi mężczyzn jako osoby zaufania. Sędzia nakazał im jednak opuszczenie sali.

Jako uzasadnienie jego stanowiska SSR A. Grzejszczak podał art. 96 KPK.- Ponieważ art. 96 KPK nie wyklucza uczestnictwa w posiedzeniu osób zaufania publicznego nalegałem, by SSR A. Grzejeszczak przedstawił uzasadnienie dla jego stanowiska.
Sędzia podał, że posiedzenie ma charakter niejawny.
Wówczas złożyłem wniosek, by sędzia podał przepis prawa, z mocy którego nadaje prowadzonemu przez niego posiedzeniu charakter niejawny.
Sędzia nie podał podstawy prawnej.
Ja natomiast powołując się na art. 147 § 1 KPK poinformowałem SSR A. Grzejszczaka, że przebieg prowadzonego przez niego posiedzenia jest rejestrowany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk.
Sędzia zażądał, abym wyłączył okazany mu przeze mnie dyktafon.

Złożyłem zatem wniosek o podanie podstawy prawnej jego żądania.
SSR A. Grzejszczak nie podał takowej.
Kolejny raz zażądał, by towarzyszące mi osoby uczestniczące w posiedzeniu – jak podawał - jako publiczność opuściły salę. Ja kolejny raz wyjaśniłem, że są to zgłoszone przeze mnie osoby zaufania publicznego.

Sędzia A. Grzejszczak nieprzerwanie powtarzał – dyktując do protokołu – że publiczność ma opuścić salę, a ja wyjaśniałem, że towarzyszące mi osoby nie są publicznością, lecz moimi osobami zaufania publicznego.
Dla SSR A. Grzejszczaka wygodniej, bezpieczniej było jednak zakwalifikować je jako publiczność, bo ostatecznie wydał zarządzenie nakazujące opuszczenie sali … publiczności.

Po wydaniu tego zarządzenia poinformował nas, że wezwie Policję celem usunięcia z sali „publiczności” oraz, że nie dokona już żadnej więcej czynności zanim towarzyszące mi osoby – kolejny raz nazwane przez niego publicznością – nie opuszczą sali. Złożyłem wówczas dwukrotnie wniosek o wyłączenie SSR A. Grzejszczaka, podając w uzasadnieniu, że sędzia pozbawia mnie możności korzystania z moich praw.
SSR A. Grzejszczak poinformował mnie, że on nie dokona już żadnej czynności dopóki … publiczność nie opuści sali i odmówił zaprotokołowania złożonego przeze mnie wniosku o jego wyłączenie.
Gdy zaraz potem kolejny raz zagroził nam wezwaniem Policji, wszyscy opuściliśmy salę rozpraw.
Gdy ja z niej wychodziłem SSR A. Grzejszczak nawoływał za mną … „pan może zostać, pan może zostać, pan może zostać … Ciekawe po co … ?

Tj. jakie wobec mnie miał zamiary, grożąc towarzyszącym mi osobom Policją.

Wskazać należy, że sędzia A. Grzeszczak zachowywał się jakby był pod wpływem narkotyków lub alkoholu.
W ogóle nie chciał współpracować.
Nie słuchał, co do niego mówię, nie reagował na składane przeze mnie wnioski.

Całkowicie się wyalienował, zamknięty w jego wyimaginowanym, wykreowanym – być może – przez narkotyki lub alkohol świecie.

No i straszył, straszył, straszył, groził, groził, groził … .

A także wydawał polecenia-rozkazy.
A ja wykonywałem rozkazy ostatni raz trzydzieści lat temu.

W wojsku.
Ale tam było wszystko w zgodzie z regulaminami, a nie z fantazjami – czyli hucpą - nie znającego przepisów prawa, tego prawa stróża, sędziego Adama, któremu wydaje się, że „wszechmogący”.

Przypomnę, że natychmiast po zakończeniu opisanej wyżej tragifarsy w wykonaniu „teatru jednego aktora”, czyli komedianta SSR Adama Grzejszczaka razem z towarzyszącymi mi osobami poprosiliśmy o spotkanie z Prezesem Sądu, celem poinformowania Pana o osobliwym zachowaniu – m.in. odmowa podania podstaw prawnych poleceń wydawanych mnie i towarzyszącym mi osobom zaufania publicznego, podawanie do protokołu, że towarzyszące mi osoby są publicznością mimo mego wyjaśnienia, że uczestniczą w charakterze osób zaufania, odmowa podania do protokołu złożonego przeze mnie wniosku o wyłączenie SSR A. Grzejszczaka, straszenie nas Policją z tego powodu, że on sam pozbawił mnie możności skorzystania z mego prawa ustawowego itp., itd. – Pana podwładnego.
Odebrawszy od nas wyjaśnienia Pan poinformował nas, że sędzia ma prawo nie dopuścić do udziału w posiedzeniu osób zaufania.

Gdy spytałem, czy ma też prawo nie podać podstawy prawnej wydawanych przez niego poleceń, pozbawiających mnie możności korzystania z moich praw, Pan … poprosił mnie, bym skierował pismo do Pana w tej sprawie.

Poinformował nas Pan także między innymi, że Pan sam dopuścił by do uczestnictwa w posiedzeniu osób zaufania publicznego oraz do rejestrowania jego przebiegu za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk.

W związku z powyższym pragnę wyjaśnić, że nie oczekuję od Pana odpowiedzi na niniejsze pismo.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że poinformował by mnie Pan, że sędziemu … wszystko wolno.
O tym nikt mnie nie musi informować, bo żenująco zachowujący się, tj. sam odmawiając podania podstaw prawnych jego żądań pozbawiających mnie możności korzystania z moich praw ustawowych, grożący nam i straszący nas Policją, sędzia A. Grzejszczak okazał się niczym innym, jak „klonem”, wierną kopią wielu sędziów, którzy już wcześniej mieli pecha spotkać się ze mną.

Ciekaw jestem, jakie zapisy znajdę w protokole z posiedzenia prowadzonego przez SSR A. Grzejszczaka.

Przyznam, że trochę rozbawił mnie Pan, gdy w naszej na ten temat rozmowie Pan poinformował mnie, że posiadam prawo do złożenia wniosku o sprostowanie protokołu.
Otóż moje wielokrotne z sędziami doświadczenia pokazują, że gdy wskażę sędziemu rozbieżność pomiędzy zapisami w protokole, a rzeczywistym przebiegiem rozprawy/posiedzenia, sędzia wyjaśnia, że … protokolant potwierdza, że to on, czyli sędzia ma rację.

A protokolant, dla którego łaska dlań sędziego to „być, albo nie być” dla jego samego i jego rodziny akurat ośmieli się postawić sędziemu … .

Szczególnie takiemu, jak na przykład SSR A. Grzejszczak, który wezwaniem – w obecności Protokolanta - Policji grozi stronie prowadzonego przez niego posiedzenia, gdy ta chce korzystać z jej praw ustawowych.

Mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że sędziego Adama Grzeszczaka, który podczas posiedzenia w dniu 14.06.2010r. groził zastosowaniem przemocy, tj. Policji osobom poproszonym przeze mnie by uczestniczyły w prowadzonym przez niego posiedzeniu jako moje osoby zaufania publicznego, a sam odmawiał mi podania przepisów prawa, z mocy których pozbawiał mnie możności obrony moich praw, jest osobą zarozumiałą i arogancką.

Niech Pan sprawdzi, jakie określenie dla tak zachowującej się osoby proponuje Słownik Języka Polskiego.

W przypadku sędziego Adama Grzeszczaka trzeba dodać, że … nadęty.

Wskazać należy, że zachowanie sędziego Adama Grzejszczaka podczas posiedzenia w dniu 14.06.2010r. prowadzonego przez niego w sprawie do sygn. akt II Kp 702/10 jest dobitnym potwierdzeniem słuszności mej tezy, że od listopada 2007r. Polską rządzi oraz w Polsce się sędziowsko-prokuratorsko-antypolska mafia.

Donald Tusk złożył już na samym początku sprawowania urzędu premiera jako premier Polski „hołd” Żydom w Nowym Jorku jego „wspaniałą deklaracją”, którą radośnie zaskoczył nawet jej żydowskich adresatów.

Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad celem umożliwienia D. Tuskowi dotrzymania „wspaniałej deklaracji” przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej, którego wprowadzenie w życie skutkowało by zamianą Polski w „kibuc”.

D. Tusk sam zaangażował się jednak w promocję projektu A. Grada nazywając go „sprawiedliwą i przyzwoitą” ustawą.
To – najdelikatniej rzecz ujmując – nieprzyzwoite.
Przejmując władzę nad Polską w listopadzie 2007r. D. Tusk i A. Grad zastali ją „murowaną”.
Najwyraźniej pragną ją zmienić w „drewnianą”.

Ciekaw jestem z czego – gdyby nie tacy, jak ja, którzy zwrócili im uwagę na nikczemność ich zachowania - pokrywali by skutki kryzysu gospodarczego 2009 roku oraz powodzi 2010r., nie mówiąc o wielu innych wydatkach, które jeszcze przed nimi - gdy udało im się na początku 2009r., jak pragnęli, wprowadzić w życie „sprawiedliwą i przyzwoitą ustawę”.
Przecież już dzisiaj środkami uzyskanymi ze sprzedaży spółek Skarbu Państwa „łatają” „dziurę budżetową”, żeby – między innymi – ratować wizerunek rządu.

A chcieli ich oraz nieruchomości będących własnością Skarbu Państwa wyprzedać za 20 mld zł, żeby dotrzymać „wspaniałej deklaracji” D. Tuska.

Nie mówiąc, że wprowadzenie w życie ustawy według projektu resortu A. Grada mogło kosztować Polskę nie 20 a nawet ponad 100 mld zł ze względu na wbudowane w ten projekt pułapki, nazwijmy je ze względów humanitarnych - tj. z odczuwanej przeze mnie potrzeby okazania A. Gradowi człowieczeństwa, jakiego on nie okazał mojej rodzinie – pomyłkami.

Poinformowany przeze mnie o w.w. pomyłkach, partyjny koleś Donalda Tuska i Aleksandra Grada Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przez półtora roku nie odpowiedział na moje do niego w tej sprawie pismo z dnia 5.01.2009r., a gdy po roku oczekiwania złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej, prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosz Tomczak wynalazł orzeczenie Sądu Najwyższego i poinformował mnie – broniąc oczywiście B. Komorowskiego – że:

„Typu czynu zabronionego zawartego w art. 231 § 1 k.k. można dokonać działając tylko umyślnie. Funkcjonariusz publiczny musi obejmować swoim zamiarem zarówno przekroczenie uprawnień lub niewypełnienie obowiązków, jak i „działanie” na szkodę interesu publicznego lub prywatnego (postanowienie SN. Z 25 lutego 2003r. WK 3/03, OSNKW 2003, nr 5-6, poz. 53).”

Orzeczenie Sądu Najwyższego, na które powołał się życzliwy funkcjonariuszowi publicznemu Marszałkowi Sejmu B. Komorowskiemu prokurator Bartosz Tomczak stanowi zatem, że przypisanie funkcjonariuszowi publicznemu odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków wymaga by ten nie tylko nie dopełnił jego obowiązków, ale także „działał” na szkodę interesu publicznego.
Czyli, żeby zostać przestępcą z przyczyn niedopełnienia jego obowiązków funkcjonariusz publiczny musi jeszcze zadziałać.
Posługując się przykładem stwierdzić należy - że zgodnie z interpretacją art. 231 § 1 KK Sądu Najwyższego, na którą powołał się życzliwy B. Komorowskiemu prokurator B. Tomczak – funkcjonariusz publiczny nie popełnia przestępstwa niedopełniając jego obowiązków.
By został przestępcą, musi jeszcze dodatkowo „zadziałać”, tj. – na przykład – wbić ze skutkiem śmiertelnym nóż w plecy obywatela, wobec którego nie dopełnił jego obowiązków.

Prawda, że ciekawe.
Oznaczałoby to, że żaden w Polsce funkcjonariusz publiczny nie musi wypełniać jego obowiązków służbowych wobec obywateli, bo dopóty, dopóki nie „zadziała” nie grożą mi skutki prawne przewidziane art. 231 § 1 kk.
A czy nie jest „wbiciem noża w plecy Narodu” postawa Marszałka Sejmu B. Komorowskiego, który niedopełniając jego ustawowego obowiązku udzielenia odpowiedzi na moje pismo do niego z dnia 5.01.2009r. w sprawie godzącego w interes narodowy projektu ustawy reprywatyzacyjnej z grudnia 2008r. chroni premiera Donalda Tuska i Aleksandra Grada przed skutkami ujawnienia ich zamiarów wobec Polski i Polaków.

Co się tyczy zacytowanego wyżej orzeczenia Sądu Najwyższego, na które powołał się chroniący Marszałka Sejmu B. Komorowskiego przed moim zarzutem prokurator Bartosz Tomczak pragnę nadmienić, że w sprawie art. 231 § 1 KK znaleźć można także inne, mniej życzliwe B. Komorowskiemu orzecznictwo, jak na przykład:

„Działanie przestępne określone w tym przepisie /art. 231 § 1 kk - ZKE/ polega na umyślnym działaniu na szkodę interesu publicznego lub prywatnego przez przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Przypisanie funkcjonariuszowi publicznemu odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków wymaga ustalenia treści i źródła obowiązków funkcjonariusza, a następnie stwierdzenia czy zachowanie funkcjonariusza publicznego naruszyło taki obowiązek.

Zgodnie z zacytowanym wyżej orzeczeniem funkcjonariusz publiczny popełnia przestępstwo przez przekroczenie uprawnień lub przez niedopełnienie obowiązków.

Nie musi jeszcze dodatkowo, jak chce prokurator B. Tomczak, „zadziałać” przez, na przykład, wbicie noża w plecy ofiary jego – w przypadku niedopełnienia obowiązków – zaniechania.
Czyli dla bytu przestępstwa z art. 231 § 1 KK wcale nie potrzeba, by Donald Tusk, Aleksander Grad i Bronisław Komorowski – czy też W. Bartoszewski - „działali”, tj. osobiście wbijali noże w plecy każdego z ponad 38 milionów obywateli Polski.
Wystarczy, że nie dopełniają ich – jako funkcjonariuszy publicznych, tj. posłów, członków Rady Ministrów - obowiązków strzeżenia interesów Państwa, czynienia wszystkiego dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, chronienia interesów Skarbu Państwa.

Nie podam „na tacy” źródła zacytowanego przeze mnie wyżej orzecznictwa adresatowi kopii niniejszego pisma, prokuratorowi B. Tomczakowi.
Niech chłopina sobie zada troszkę trudu i sam go znajdzie.

Nadmienię tylko, że nie rozpoznając przez półtora roku wniosków z mego pisma do niego z dnia 5 stycznia 2009r. w sprawie zwanej przez D. Tuska „sprawiedliwą i przyzwoitą”, a w rzeczywistości godzącą w interes narodowy ustawy reprywatyzacyjnej według projektu A. Grada z grudnia 2008r., Marszałek Sejmu B. Komorowski z całą pewnością popełnił przestępstwo z art. 231 § 1 KK.

Ja – zafrasowany ewentualnymi skutkami zdrady lub niekompetencji A. Grada i składającego „wspaniałe deklaracje” D. Tuska - składając w.w. pismo z dnia 5.01.2009r. i zawarte w nim wnioski skorzystałem bowiem z mego prawa stanowionego art. 63 Konstytucji RP: „Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa.”

Marszałek Sejmu B. Komorowski nie dopełnił natomiast jego ustawowego obowiązku rozpatrzenia zgłoszonych przeze mnie wniosków.
Przypomnę, że zacytowane przeze mnie wyżej, mniej od tego prokuratora Bartosza Tomczaka życzliwe Marszałkowi Sejmu stanowi:

Przypisanie funkcjonariuszowi publicznemu odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków wymaga ustalenia treści i źródła obowiązków funkcjonariusza, a następnie stwierdzenia czy zachowanie funkcjonariusza publicznego naruszyło taki obowiązek.

I to – tj. naruszenie przez Marszałka Sejmu B. Komorowskiego jego ustawowego obowiązku udzielenia odpowiedzi na moje wnioski z pisma do niego z dnia 5.01.2010r. - jest właśnie przyczyna, dla której Pana podwładny sędzia Adam Grzejszczak groził w dniu 14.06.2010r. użyciem przemocy, zwanej środkiem przymusu, tj. Policji w celu wyprowadzenia z sali uczciwych, prawych obywateli, których prosiłem o uczestnictwo w prowadzonym przez SSR A. Grzejszczaka posiedzeniu.
To już jakby początki terroru, który obserwując zachowania DonaldaTuska i niektórych członków jego ekipy zwiastuję Polsce od ponad roku.

Niestety dla Polski i Polaków, rzadko kiedy mylę się w mych sądach.

Na szczęście dla niego samego, cenią Donalda Tuska Niemcy i przyznali mu Nagrodę Karola Wielkiego – zasłużył na nią tak samo, jak na nagrodę Wilhelma Tella - za … patriotyzm i walkę o prawa człowieka, zaraz po tym, gdy – jako zdrajca lub wyjątkowy, bezmyślny dureń - chciał nas, korzystając z usług A. Grada przehandlować rozsianym po świecie Żydom, a następnie ocenzurować Internet czyli ograniczyć prawo do wolności słowa.

Co się tyczy partyjnego kolesia D. Tuska, Bronisława Komorowskiego to ten wyzwał w dniu 11 czerwca 2010r. za pośrednictwem świadczącego mu usługi promocyjne – jak D. Tuskowi – „Faktu” Jarosława Kaczyńskiego na … „solówkę”:

„Jeden na jeden, honorowo! Taką debatę proponuje marszałek Sejmu Jarosławowi Kaczyńskiemu (61 l.) – U mnie na podwórku to się nazywało solówką – tłumaczy Bronisław Komorowski (58 l.) w wywiadzie dla Faktu.”

Źródło: Bronisław Komorowski w wywiadzie dla Faktu: „Wzywam prezesa PiS na solówkę”; „Fakt”, 11 czerwca 2010r., s. 1

Czegóż to specjaliści z Platformy Obywatelskiej od manipulacji nie wymyślą … .

Co może wiedzieć o honorze Bronisław Komorowski, dla którego cały jego honor to … prokurator Bartosz Tomczak i sędzia Adam Grzejszczak.

Nie można wykluczyć, że korzystając ze wsparcia udzielanego mu przez zwolenników działań wobec Polski, jak te realizowane przez Donalda Tuska i Aleksandra Grada oraz wspomagających je mediów, Bronisław Komorowski przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich.
Rozumiem, że wtedy na potrzebę jego promocji eksperci od manipulacji podpowiedzą mu, a Bronisław Komorowski wyartykułuje przed kamerami TVN, a za nią tę szokującą wiadomość podadzą „Fakt”, „Gazeta Wyborcza”, „Gala”, „Przegląd”, „Przekrój”, itd. itp.:

„Byłem największym urwisem na podwórku”

Na solówkę to miał Pan Bronisław szansę ze mną, w dniu 14.06.2010r. w siedzibie zarządzanego przez Pana Sądu, podczas posiedzenia, sędziowanego przez – miałem taką nadzieję – sprawiedliwego, bezstronnego, niezależnego i niezawisłego sędziego /art. 45.1 Konstytucji RP/.

Osobiście zaprosiłem na tę solówkę Bronisława Komorowskiego pismem złożonym w jego sztabie wyborczym.
A honorowy Pan Bronisław … wlazł za „kieckę”, tj. sędziowską togę stronniczego, agresywnego, niedouczonego, aroganckiego, bezczelnego, nadętego sędziego SSR Adama Grzejszczaka.

Czyżby wiedział Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, kandydat Platformy Obywatelskiej na Prezydenta Polski, że ma korzystny dla niego wynik „solówki”, na jaką go wyzwałem „w kieszeni”?

To komiczne, ale fakt, że kandydat PO na Prezydenta Polski Bronisław Komorowski jest pozbawiony charyzmy opiewają w ich poematach nawet członkowie jego tzw. komitetu honorowego.

Jak widać, pozbawiony charyzmy Bronisław Komorowski nie ma także „jaj”.

I to już nie tylko o to chodzi, że pozując w „Fakcie” na „gieroja”, przestraszył się konfrontacji ze mną licząc na najwyższą dla niego jakość usług oferowanych mu przez sędziego A. Grzejszczaka.

Jak podał „Fakt” z dnia 19 maja 2010r.

Porażka i wtopa – to tylko te łagodne określenia, które padły z ust Donalda Tuska (53 l.) po prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego. Premier nie wytrzymał i zdenerwowany wyszedł z warszawskich Łazienek, bo zamiast wielkiego show poparcia znanych artystów i gwiazd dla kandydata PO zobaczył m.in. wystąpienia Andrzeja Wajdy (84l.) i Władysława Bartoszewskiego (88l.), którzy w niewybredny sposób atakowali Jarosława Kaczyńskiego. – Jak mamy mieć takie wtopy, to oda razu zrezygnujmy. Co wy, ludzie, robicie! – miał powiedzieć do swoich współpracowników premier po niedzielnej prezentacji komitetu honorowego. Donalda Tuska najbardziej zdenerwowały wystąpienia Wajdy, Bartoszewskiego oraz wiersz satyryka Majewskiego. Pierwszy wypowiedział „wojnę domową”, drugi zaatakował „hodowcę zwierząt futerkowych”, a trzeci zakończył swój wiersz słowami: „Charyzmę zbyt często mają psychopaci, więc brońmy Bronka. Naszego. Normalnego”. Media i opozycja od razu odebrały te wypowiedzi jako atak na Jarosława Kaczyńskiego. – Nie tak miało być! Przedstawienie 160 osób z komitetu honorowego miało pokazać Polakom, że ludzie znani z wielu środowisk, popierają naszego kandydata. A przesłanie poszło takie, że to PO atakuje – przyznaje jeden z bliskich współpracowników Tuska. – Szef bardzo się zdenerwował na sztabowców, którzy przygotowali całą imprezę – dodaje.

Premier zresztą nie krył zdenerwowania i wyszedł z Łazienek, komentując podniesionym głosem: To była porażka! Ile jeszcze?!”
Źródło: SUD, „Tusk wściekły na Bartoszewskiego – słowa profesora wyprowadziły premiera z równowagi” ; „Fakt”, 19 maja 2010r., s. 7


Jeśli impreza w Łazienkach była porażką i wtopą - jak to określił D. Tusk, dla którego jedyną szansą promocji wydaje się być nieustanne dystansowanie się od zachowań jego partyjnych kolegów, które podobno wzbudzają w nim niechęć, niesmak, itd. itp. oraz którego „gwiazda” jak widać błyszczeć może tylko na tle miernot /czyli jego niektórych kolegów partyjnych/, od których zachowań coraz to się dystansuje – to z tej tylko przyczyny, że powodem wtopy był gospodarz imprezy, człowiek porażka, Bronisław Komorowski.

Jak mógł bowiem dopuścić, by szukający swej szansy na promocję wierszokleta oraz pyskaty maturzysta uchodzący w jego środowiskach za profesora, a także pupil byłego reżimu, obrażali w jego obecności jego konkurenta w walce o urząd Prezydenta Polski.
To przecież nie kółko łowieckie.

A Pan Bronisław, chwalący się, że hrabia – a zatem domniemywać należy, że wiedzący, co to nienaganne maniery - uczestniczył w tym skandalu, zwanym prezentacją komitetu honorowego, w czasie którego przysłowiowa „słoma wychodziła z butów” inteligencji całymi … wozami.
Nawiasem mówiąc, jak może mieć komitet honorowy osoba nie wiedząca – jak B. Komorowski – co to honor?

Nie żebym był inteligentem, jak kwiat Platformy Obywatelskiej - Donald Tusk, Bronisław Komorowski – ale gdyby w podobnej sytuacji w mojej obecności jakieś typki obrażały w chamski sposób mojego głównego rywala w walce o jakiś urząd, lub z barwami /tj. wypiekami/ wojennymi na twarzy plotły coś o „wojnie domowej”, to pożegnał bym ich natychmiast krótkim … wypier …ać.

Ale mnie rzeczywiście chowało podwórko – oraz pewno mniej niż w przypadku hrabiego B. Komorowskiego zatroskani o moje dobre wychowanie rodzice – i może dlatego brak mi manier.

Bronisław Komorowski nie musi ani mieć charyzmy, ani „jaj”, ani być honorowym.

Wystarczy, że ma po swojej stronie kasę, tj. media i sędziego Adama Grzejszczaka z zarządzanego przez Pana Sądu.

Oby te jedyne jego … kwalifikacje, zdolności i umiejętności nie wypromowały B. Komorowskiego na urząd Prezydenta Polski.

xxx

Czego z całą pewnością może sobie pogratulować sędzia Adam Grzejszczak, to skuteczności działań. Może mu jej także pogratulować Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, a zarazem kandydat Platformy Obywatelskiej na Prezydenta Polski Bronisław Komorowski

Pozbywszy się z sali rozpraw kilkukrotnie użytą przez niego groźbą wezwania Policji zgłoszonych przeze mnie osób zaufania oraz mnie, przestraszonego z lekka sędziego zachowującego się, jakby był naćpany, albo pod wpływem alkoholu, mógł już sobie SSR Adam Grzejeszczak w pełnym komforcie kontynuować posiedzenie i wydać postanowienie. Zgaduję, że takie jakiego od niego oczekiwał kandydat PO na Prezydenta Polski, Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Ufam, że zgodzi się Pan ze mną, że opisane wyżej zachowanie Pana podwładnego, sędziego Adama Grzejszczaka, który ujawniwszy brak znajomości przepisów prawa egzekwował jego żądania skutkujące pozbawieniem mnie możności korzystania z moich praw, doskonałą jest egzemplifikacją terroru, stosowanego przez przedstawiciela władzy wobec obywateli, którym ten ma służyć.

A przecież Platforma Obywatelska jeszcze nie posiada pełni władzy … .

Przypomnę, że „terror” to - «metoda walki polegająca na stosowaniu przemocy, gwałtu w celu zastraszenia przeciwnika»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 1027.

Nic nie usprawiedliwia zachowania sędziego A. Grzeszczaka.

Nawet to, że prowadził posiedzenie naćpany lub pijany, czego nie wykluczam, mając okazję z odległości dwóch metrów obserwować jego osobliwe zachowania, mimikę.

Przyznam, że zastanawiam się, dlaczego posiedzenie w sprawie popełnienia przestępstwa przez, w jednej osobie, Marszałka Sejmu oraz kandydata rządzącej partii na urząd Prezydenta Polski, uczynił SSR A. Grzeszczak niejawnym, dlaczego groźbą użycia przemocy, tj. Policji pozbył się z sali dwóch zgłoszonych przeze mnie osób zaufania.
Nie można wykluczyć, że przyczyną takiego, tj. sprzecznego z art. 45.1 Konstytucji RP zachowania sędziego Adama Grzejszczaka było skorumpowanie go przez członków sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego lub przez samego Bronisława Komorowskiego.

Ten przecież aż „pali” się – mimo, że pozbawiony charyzmy, honoru i „jaj” – do władzy. Pchany za to mocno przez najpewniej pokładające w nim ogromne nadzieje … środowiska, salony, itp. itd.

Niech Pan poprosi sędziego Adama Grzejszczaka o złożenie wyjaśnień co do przyczyn jego zachowania, tj. czy wziął łapówkę, jeśli tak, od kogo i w jakiej postaci oraz czy podczas posiedzenia w dniu 14.06.2010r. działał pod wpływem narkotyków i/lub alkoholu.

Jeśli na wszystkie zadane mu przez Pana pytania, jak wyżej, SSR A. Grzejszczak odpowie „nie”, to i tak niech go Pan pogoni z zarządzanego przez Pana Sądu.
On nie tylko Pana, zarządzany przez Pana Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, ale także wymiar sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej kompromituje.

Ufam, że jego opisanymi wyżej zachowaniami przekonał Pana sędzia Adam Grzejeszczak do słuszności mej decyzji o opuszczeniu sali razem z wygonionymi z niej zgłoszonymi przeze mnie osobami zaufania.

Nie mogę wykluczyć, że sędziemu A. Grzeszczakowi zapłacono nie tylko za:

  1. wyłączenie - bez podania przyczyny, jak uczynił SSR A. Grzeszczak - jawności posiedzenia, które ze względu na to, że dotyczyło osoby kandydata na Prezydenta Polski powinno być transparentne, jak żadne inne,
  2. wyeliminowanie zgłoszonych przeze mnie osób zaufania, przez wmawianie mi – jak czynił SSR A. Grzeszczak – że są one publicznością,
  3. wydanie zakazu rejestrowania przebiegu posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk,

ale także za dokonanie „linczu” na mojej osobie.

Przegoniwszy z sali świadków jego zachowania, zmusiwszy mnie do wyłączenia urządzenia rejestrującego dźwięk, więcej niż wrogo do mnie usposobiony, a w dodatku sprawiający wrażenie, że działał pod wpływem narkotyków lub alkoholu SSR Adam Grzejeszczak mógłby później zrobić ze mną, co by mu się rzewnie podobało.

Przecież to – jak wszyscy sędziowie - autorytet moralny i nieskazitelny charakter i jakby się nie zachowywał ostatecznie jego przełożeni zawsze jego trzymać będą stronę.

A ja przecież już jestem osiemnastokrotnym przestępcą, uczynionym takowym wyrokiem wydanym zaocznie, oczywiście i rażąco naruszającym prawo materialne i skazującym mnie za popełnienie czynów, których rzeczywistymi sprawcami były inne niż ja osoby, ale za to przez nie byle kogo bo byłego prezesa TK i RPO, A. Zolla, piętnaścioro sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie w tym prezesów tych Sądów - więcej na ten temat na www.zkekus.pl,

Pragnę wyjaśnić, że o tyle uprawnione jest moje domniemanie o niecnych wobec mnie zamiarach sędziego A. Grzeszczaka, że przecież dowiodłem niezbicie, że Marszałek Sejmu B. Komorowski popełnił przestępstwo z art. 231 § 1 KK.

Zachowanie SSR A. Grzejszczaka podczas posiedzenia w dniu 14.06.2010r. niezaprzeczalnym jest dowodem, że tego dowiodłem, bez względu na to, jak korzystne wydał dla Marszałka Sejmu postanowienie po wygonieniu z sali moich osób zaufania oraz po jej opuszczeniu także przeze mnie w obawie o to, jakie wobec mnie ma zamiar sędzia A. Grzeszczak. B. Komorowski może być zatem wielce zainteresowany pozbyciem się mnie jako jego przeciwnika.

Nawet bowiem jeśli SSR A. Grzejszczak wydał w dniu 14.06.2010r. korzystne dla niego postanowienie, mnie przysługuje prawo do złożenia prywatnego aktu oskarżenia.

Wskazać także należy, że podobnie jak B. Komorowski, zainteresowanymi w pozbyciu się mnie jako zagrażającego ich statusowi autorytetów moralnych oraz dalszych karier politycznych i/lub zawodowych mogą być Donald Tusk oraz Andrzej Zoll i Zbigniew Ćwiąkalski.
Przypomnę, że wkrótce w zarządzanym przez Pana Sądzie odbędą się posiedzenia:

    1. W dniu 30 czerwca 2010r. – sygn. akt II Kp 1002/10 - w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 stycznia 2010r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Radcę Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK oraz przez Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Donalda Tuska przestępstw z art. 18 § 1, 18 § 2 i 18 § 3 KK –
    2. W dniu 2 lipca 2010r. - sygn. akt: II Kp 1051/10 - w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 lutego 2010 roku o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie złożonego przeze mnie pismem z dnia 18 grudnia 2009 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia, II Wydział Karny prywatnego aktu oskarżenia przeciwko:

a. Rzecznikowi Praw Obywatelskich prof. dr hab. Andrzejowi Zollowi o czyn z art. 231 § 1, § 2 kk

b. ministrowi sprawiedliwości, prof. nadzw. UJ dr hab. adw. Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu o czyn z art. 231 § 1 kk.

Donald Tusk od ponad roku świadomie wcielił się w rolę największego gamonia w historii Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, delegując rozpoznanie sprawy - obrazy konstytucyjnych i ustawowych praw mojego małoletniego chorego dziecka przez grupę funkcjonariuszy publicznych z byłym RPO A. Zollem, jako jej najbardziej prominentną postacią - którą zgłosiłem mu jako Posłowi na siebie samego jako … Prezesa Rady Ministrów.
Czyni tak D. Tusk - którego A. Zoll był członkiem komitetu honorowego w 2007r. - w tym tylko celu, by mi funkcjonariusz publiczny z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Radca Jerzy Izdebski mógł wyjaśniać, że … Prezes Rady Ministrów nie posiada uprawnień do rozpoznania zgłoszonej mu przeze mnie sprawy.
Jakbym ja o tym sam nie wiedział i nie kierował w.w. sprawy do D. Tuska jako Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
Odpowiedzialność z w.w. podanych przepisów Kodeksu Karnego w przypadku J. Izdebskiego i D. Tuska jest – jak mawia A. Zoll – „jak drut[1] .

Nie rozumiem, o co chodzi, ale skoro tak mówi Andrzej Zoll Przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości, kierownik Katedry Prawa Karnego UJ, to z całą pewnością musi to być najwyższy poziom wartościowania prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa.

Zbigniew Ćwiąkalski i Andrzej Zoll to z kolei dwa największe gamonie w historii wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Pierwszy zezwolił jako minister sprawiedliwości w grudniu 2007r. na ściganie i wydanie skazującego mnie wyroku z artykułu 226 § 1KK, z którego ściganie było niedopuszczalne od dnia 19.10.2006r.

Andrzej Zoll osobiście, jako uważający się za pokrzywdzonego przeze mnie, uczestniczył w ściganiu mnie przez cały 2007r. z artykułu, jak wyżej.
Posiedzenie, które prowadził będzie w dniu 2.07.2010r. zarządzany przez Pana Sąd dotyczy sprawy doskonałej współpracy tych dwóch gamoni w obrażaniu prawa.

Szanowny Panie,

Podczas naszego spotkania w Pana gabinecie w dniu 14.06.2010r. w obecności dwóch towarzyszących mi osób oświadczył Pan, że gdyby Pan – a nie SSR A. Grzejszczak - prowadził posiedzenie w sprawie o popełnienie przez Marszałka Sejmu B. Komorowskiego przestępstwa z art. 231 § 1 KK, to zezwolił by Pan na uczestnictwo w nim zgłoszonych przeze mnie osób zaufania oraz na rejestrowanie przebiegu posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk.

Po mych, opisanych w niniejszym piśmie, doświadczeniach z SSR A. Grzejszczakiem, uprzejmie proszę, by – ze względu na pozycję społeczną D. Tuska, A. Zolla i Z. Ćwiąkalskiego – Pan osobiście prowadził w.w. posiedzenia w dniach 30.06.2010r. i 2.07.2010r. Niech Pan osobiście da dobry przykład sprawiedliwości, bezstronności, niezależności i niezawisłości sędziowskiej Pana podwładnym. Mnie oraz towarzyszące mi podczas spotkania z Panem w dniu 14.06.2010r. osoby niech Pan przekona, że wiarygodny z Pana Prezes Sądu, tj. że prowadząc w.w. posiedzenia zachowa się Pan zgodnie z Pana stanowiskiem zaprezentowanym podczas naszego, wyżej wymienionego spotkania.

Ja gram z Panem fair.
Daję Panu dwa tygodnie na przygotowanie się do prowadzenia posiedzeń, jak wyżej.

Więcej o oszustwach sądowych:
www.zgsopo.z.pl, www.zkekus.pl

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~koga
15-12-2010 / 10:13
Premier Tusk jest przebiegłym,cwanym "lisem" ale ma swoją klasę,walczy o wspólną Europę a mniej o Polskę.A prezydent Komorowski to moim zdaniem gamoń nad gamoniami,bez dobrego wychowania i kpmpletnie pozbawiony inteligencji,aż dziw jak pokończył studia.