Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 20-05-2011

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Elżbieta Ziółkowska sprzeniewierzyła się prawu powszechnie obowiązującemu, ponieważ dokonała oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa, czym uchybiła godności urzędu sędziowskiego - list otwarty do organów władzy.

Warszawa 20.05.2010 r.
Barbara Popławska
bon-bisbasia@o2.pl
02-638 Warszawa
ul. Bełska 14 m. 17


PAN PREZYDENT RP
PAN PREMIER RP
PAN PROKURATOR GENERALNY RP
PAN MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI RP
RZECZNIK DYSCYPLINARNY Sędziów przy KRS
Komisja Sejmowa Sprawiedliwości i Praw Człowieka
Panie Posłanki i Panowie Posłowie
Rzecznik Praw Obywatelskich
Helsińska Fundacja Praw człowieka

dotyczy: wyroku SO w Warszawie wydanego przez SSO III Wydział Elżbietę Ziółkowską w/s
konieczności "ZDANIA" przez uczestników inwestycji Bełska-Staszowska starych-
dotychczas zajmowanych mieszkań własnościowych

dot. : sygn. akt: III C 1035/01, III C 1475/03-POŚWIADCZENIE NIEPRAWDY PRZEZ SSO W W-WIE III WYDZIAŁ CYWILNY

Pytaliście mnie Państwo wielokrotnie DLACZEGO muszę nie tylko "ZDAĆ" mieszkanie własnościowe i w imię jakiego prawa, ale również stawialiście mi pytanie DLACZEGO nie mogę uzyskać już 13-sty rok tytułu prawnego do nowego mieszkania po wniesieniu wkładu budowlanego zgodnie z wymogami ustawowymi.
Myślę, że to zawiadomienie do Pana Prokuratora Generalnego da Państwu wyczerpującą odpowiedź.
Ja tylko mogę powiedzieć, że sędzia tak chciała, tak orzekła i za to oczywiście nie odpowiada przecież - to nie sędzi prawo materialne zostało naruszone. Wierzcie mi Państwo, strach iść do Sądu, weszłam z wniesionym wkładem budowlanym do nowego mieszkania, a wyszłam z Sądu z nieopłaconym wkładem budowlanym - w ocenie sędzi.

Mając na względzie ochronę praworządności przez Prokuraturę RP, uprzejmie proszę o podjęcie działań w niżej przedstawionej sprawie.
W mojej ocenie sędzia SO Elżbieta Ziółkowska w Warszawie, III Wydział Cywilny sprzeniewierzyła się nie tylko zasadom etyki zawodowej, poświadczając nieprawdę, ale przede wszystkim dopuściła się rażącej obrazy przepisów prawa powszechnie obowiązującego.
W szczególności Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Elżbieta Ziółkowska sprzeniewierzyła się prawu powszechnie obowiązującemu, ponieważ dokonała oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa, czym uchybiła godności urzędu sędziowskiego, powodując tym samym szkodę dla mnie jako uczestnika procesu, w którym wydała wyrok, poświadczając nieprawdę, co w konsekwencji powoduje szkodę dla mojej rodziny.
W sprawie III C 1035/01 , III C 1475/03 przed Sądem Okręgowym w Warszawie zostałam pozbawiona sprawiedliwego procesu przez sędziego Elżbietę Ziółkowską, która nie zachowywała się jak niezawisły sąd, jak również nie dążyła do ustalenia prawdy, ignorując przepisy prawa, co świadczy o braku szacunku dla litery i ducha prawa oraz braku wyczucia przez nią elementarnego poczucia słuszności prawa, zasad współżycia społecznego i sprawiedliwości. W wyniku poświadczeniu nieprawdy sędziego Elżbiety Ziółkowskiej w wydanym przez nią wyroku nie mam tytułu prawnego do nowowybudowanego mieszkania już 13-sty rok. Ponadto w wyniku orzeczenia sędziego Elżbiety Ziółkowskiej dot. zwrotu mieszkania własnościowego (ściśle: ustalenia, że postanowienie umowy o przekazaniu mieszkania własnościowego do dyspozycji spółdzielni jest niezgodny z obowiązującym prawem), SB-M „Politechnika” założyła mi sprawę o eksmisję z mojego własnościowego lokalu mieszkalnego sygn. akt : I C 27/09 (Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa), które nie jest zadłużone ani w inny sposób obciążone (mieszkanie o pow. 56 m2 położone przy ul. Maklakiewicza, nabyte na rynku wtórnym w drodze aktu notarialnego, do którego aktualnie posiadam własnościowe prawo do lokalu) oraz sprawę o zobowiązanie do złożenia oświadczenia, że przekazuję do dyspozycji spółdzielni mieszkanie własnościowe sygn. akt : XXIV 878/09 (Sąd Okręgowy w Warszawie), w których radca prawny Jan Rostafińskipowołuje przedmiotowe orzeczenie sędzi Elżbiety Ziółkowskiej sygn. akt.: III C 1035/01 i III C 1475/03.

W wyniku orzeczenia sądowego sędziego Elżbiety Ziółkowskiej pozbawia się mnie prawa do zatrzymania mieszkania quasi-własnościowego (lub sui generis własnościowego tyle, że spółdzielczego) nie sprzedanego i nie zadłużonego, którego sędzia de facto nie pozwoliła mi przekazać dorosłej córce, a treść wydanego przez Sędzię wyroku nakazuje mi zdać do dyspozycji spółdzielni to mieszkanie. Wyrok ten przeczy istocie własności i jej istotnym elementom, bowiem spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jest w rzeczy samej odmianą własności w ramach stosunku spółdzielczego, która można nazwać quasi-własnością, gdyż posiada - zgodnie z wolą ustawodawcy wyrażoną w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych - istotne elementy własności te same co własność określona w przepisach prawa cywilnego i Konstytucji, tyle że ograniczoną przynależnością do spółdzielni i koniecznością ponoszenia kosztów na rzecz spółdzielni.
W wyniku orzeczenia Sędzi Elżbiety Ziółkowskiej dot. zwrotu mieszkania własnościowego, które jest niezgodne z obowiązującym prawem SB-M „Politechnika”:
1/ założyła mi sprawę o eksmisję z mojego własnościowego lokalu mieszkalnego, które nie jest zadłużone ani w inny sposób obciążone,
2/ założyła mi sprawę o złożenie oświadczenia woli, że przekazuję do dyspozycji spółdzielni mieszkanie własnościowe dotychczas zajmowane,
3/ odmawia mi wydania tytułu prawnego do nowego mieszkania przy ul. Bełskiej 14, pomimo spełnienia ustawowego obowiązku wniesienia wkładu budowlanego.

Niniejsza sprawa dotyczy nie tylko mnie osobiście, ale też i innych spółdzielców, którzy są pozbawiani mieszkań w analogicznych jak moja sytuacjach, w związku z wydanym orzeczeniem przez sędzię Elżbietę Ziółkowską, ustalającym, że zgodne z prawem jest żądanie zarządu SBM „Politechnika” przekazania do dyspozycji spółdzielni dotychczas zajmowanego spółdzielczego własnościowego mieszkania do którego posiadam własnościowe prawo, po wybudowaniu całkowicie z moich środków finansowych, drugiego nowego lokalu mieszkalnego, do którego posiadam prawo ustanowienia odrębnej własności lokalu (ekspektatywę) na mocy przynależności do SB M „Politechnika” z siedzibą w Warszawie, przy ul. Etiudy Rewolucyjnej 48.
Co więcej Sędzia Elżbieta Ziółkowska wydając wyrok poświadczyła nieprawdę, że w jej ocenie nie opłaciłam wkładu budowlanego do nowego mieszkania przy ul. Bełskiej 14.

Niniejsza sprawa dotyczy mojego prawa do spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego oraz orzeczenia nakazującego zwrot zajmowanego spółdzielczego własnościowego mieszkania do SB M„Politechnika”, do którego posiadam tytuł prawny, którego zwrotu domaga się Spółdzielnia po wybudowaniu całkowicie z moich środków finansowych nowego lokalu mieszkalnego, do którego posiadam prawo ustanowienia odrębnej własności lokalu (ekspektatywę) na mocy ustawy, umowy, wpłaty całości kosztów budowy, rozliczenia przez zarząd wkładu budowlanego i przynależności do SB M „Politechnika” z siedzibą w Warszawie, przy ul. Etiudy Rewolucyjnej 48. Klucze do nowego mieszkania otrzymałam za zgodą zarządu SBM „Politechnika”, po wniesieniu pełnego wkładu budowlanego i po ostatecznym jego rozliczeniu w 1999 r. przez zarząd. Już 13-sty rok mieszkam w nowym mieszkaniu przy ul. Bełskiej, choć sędzia Elżbieta Ziółkowska w wyroku stwierdziła nieprawdę, że nie opłaciłam wkładu budowlanego. Dzięki Jej poświadczeniu nieprawdy nie mam tytułu prawnego do dziś, chociaż jak powszechnie wiadomo nikt w Polsce nie otrzyma kluczy od spółdzielni do nowego mieszkania, jeśli nie wniesie wymaganego ustawą wkładu budowlanego. Sędzia Elżbieta Ziółkowska orzekła zatem poza doświadczeniem i wiedzą życiową oraz błędnie wnioskując z faktu, że mieszkam z rodziną od 1999 r. w mieszkaniu, które zostało mi przekazane protokołem zdawczo-odbiorczym. Sędzia Ziółkowska zamiast stać na straży porządku prawnego, prostować sytuacje patologiczne, wydała wyrok, w którym poświadczyła nieprawdę, że nie opłaciłam wkładu budowlanego.

Podnieść należy, że będąc uczestnikiem inwestycji Bełska-Staszowska pokryłam wszystkie koszty budowy na równi i według tych samych zasad co inni członkowie spółdzielni, którzy zainwestowali także w budowę lokali, i którzy otrzymali tytuł prawny do nowych mieszkań. Niemniej nie zostałam potraktowana na równi ze wszystkimi innymi osobami, bowiem niektórzy z inwestorów nie mieli problemów z dopełnieniem formalności przekształcenia inwestycji (ekspektatywy) w właściwe prawo spółdzielczej własności. Niektórzy zaś mieli podobne problemy jak ja i albo nadal walczą o swoje prawa, albo zostali ich pozbawieni lub poddali się ze względu na bezsilność w walce z nierównym traktowaniem w spółdzielni i wiedzę o tym jak są nasze sprawy sądzone, którą uzyskali z sal sądowych, będąc obserwatorami wielu toczących się sporów.
Ze względu na to, że zainwestowałam spore pieniądze w prawo majątkowe, podjęłam się obrony swoich praw w postępowaniu sądowym, które trwało prawie 8 lat i wiele pozostawiało do życzenia, jeśli chodzi o zrozumienie instytucji prawnej oraz traktowanie stron procesowych. Stroną przeciwną była SB-M „Politechnika” w Warszawie, reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika, w której mam dwa mieszkania:
1) spółdzielczy własnościowy lokal mieszkalny przy ul. Maklakiewicza i
2) ekspektatywę spółdzielczego własnościowego lokalu mieszkalnego przy ul. Bełskiej, którego koszty budowy w pełni sfinansowałam, ale nie mam (ponieważ nie mogę uzyskać w żaden sposób) tytułu prawnego.

Aktualnie wyrok sędzi Elżbiety Ziółkowskiej jest powoływany przez spółdzielnię jako dowód w sprawie o eksmisję z mieszkania własnościowego, toczącej się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, sygn akt: I C 27/09, oraz w sprawie o zobowiązanie mnie do złożenia oświadczenia woli, że przekazuje spółdzielcze własnościowe mieszkanie do dyspozycji spółdzielni w Sądzie Okręgowym w wydziale XXIV, sygn. akt.: 878/09, pomimo niesłuszności i nieprawidłowości tych wyroków.

Oto przebieg procesu:
1. Po stronie powodowej występowałam ja i moja sąsiadka mająca identyczną sytuację prawną. Pani sędzia Jolanta Elżanowska-Skotarek podczas rozprawy na sali sądowej, udzieliła nam „porady”, usiłując nas zastraszyć - tak to dzisiaj oceniam, ale wówczas traktowałam z niezwykłą powagą i zaufaniem do sądu. Powiedziała zatem, że bardzo nam dobrze radzi, abyśmy szybko oddały spółdzielni dotychczas zajmowane mieszkania własnościowe. Usłyszałam też na sali sądowej, że jeśli nie oddam mieszkania własnościowego, to mogę stracić obydwa: i „stare”, do którego mam akt notarialny potwierdzający nabycie własności i nowo-wybudowane całkowicie sfinansowane z moich środków.
Już w tym momencie zadawałyśmy sobie pytanie czy sędzia ma być bezstronnym arbitrem w sprawie, czy ma prawo straszyć słabszą stronę procesu, chociażby dlatego, że występującą bez pełnomocnika, czy jest rzecznikiem spółdzielni?
Mimo wszystko, w tej niekomfortowej atmosferze, wytworzonej przez Panią sędzię, przystąpiłam do obrony swoich praw-mojego mieszkania własnościowego.
Pani sędzia nieustannie faworyzowała stronę przeciwną, czyli spółdzielnię mieszkaniową, np. udzielając wielu różnych terminów na odpowiedź na pisma procesowe. Ja dostawałam do zajęcia stanowiska termin 7-dniowy, gdy tymczasem fachowy pełnomocnik strony przeciwnej 21-dniowy.
Sędzia przewlekała nasz proces w taki sposób, że najpierw zawiesiła postępowanie do czasu istotnego w sprawie, jak sama podkreślała, rozstrzygnięcia zapadłego w dniu 22.03.2002 r. w Sądzie Najwyższym w sprawie: sygn. akt: I CKN 1184/99 (zał.1). Kiedy zaś okazało się, że rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego jest korzystne dla członków spółdzielni, a nie dla spółdzielni, sędzia odmówiła podjęcia postępowania, co spowodowało wydłużenie procesu o kilka miesięcy, bowiem tyle trwało postępowanie zażaleniowe.
W tym miejscu należy nadmienić, że sędzia Jolanta Elżanowska-Skotarek wydała poza procedurą - z rażącym naruszeniem prawa klauzulę wykonalności w sprawie sygn. akt: III C 509/96, czym spowodowała blisko 4-letnie nękanie kilku spółdzielców - moich sąsiadów - przez komornika, który na podstawie bezprawnego tytułu chciał dokonać egzekucji z mieszkań własnościowych niezadłużonych i niesprzedanych, w tym także - co należy podkreślić - próbą eksmisji 91-letniej osoby.

Powracając jednak do sprawy zawieszonej przez sędziego J. Elżanowską-Skotarek (sygn. akt: III C 1035/01, III C 1475/03), to po odwieszeniu pojawiła się nowa sędzia Elżbieta Ziółkowska, która zignorowała całkowicie wyrok Sądu Najwyższego (zał.1) dotyczący tej samej spółdzielni, uchylający zapis § 36 pkt 2 statutu, jako sprzeczny z bezwzględnie obowiązującymi przepisami Prawa spółdzielczego, a który, jak wynika z uchwały wykluczającej mnie z członkostwa (zał.2), był podstawą żądań spółdzielni w sprawie zwrotu starych mieszkań. Sędzia tę wykładnię prawa odrzuciła - była niekorzystna dla zarządu SBM „Politechnika” - cały czas powtarzając za mecenasem strony przeciwnej, że Wyrok SN nie dotyczy powódek, pomimo że przepisy Prawa spółdzielczego stanowią, że wyrok w sprawie uchwały w stosunku do jednego spółdzielczy wiążą też innych i spółdzielnię, a do nich zastosowanie ma inny przepis statutu, choć przepisy prawa stanowią co innego.
2. Podczas procesu wnosiłyśmy o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania, oraz o zażądanie od pozwanej spółdzielni złożenia protokołu lustracji jako niezwykle istotnego dowodu w sprawie. Niestety Sędzia odmówiła nam przeprowadzenia takich dowodów. Były one niekorzystne dla spółdzielni i przeciwstawne argumentom pełnomocnika spółdzielni- adwokata Marcina Smoczyńskiego, który twierdził w pismach procesowych, że powódki nie pokryły pełnych kosztów budowy z uwagi na wartość gruntu nabytego w latach ubiegłych. Protokół lustracji (za rok 1997 z dnia 11.05.1998 r. wykonany przez mgr inż. Romana Latuszka, upr. 2831/96) potwierdzał zaś, że w inwestycję nie były angażowane środki spółdzielni, a budowa została sfinansowana w pełni z własnych środków uczestników inwestycji. Świadczy to o stronniczości sędziego, która nie zażądała dokumentu ze spółdzielni zgodnie z wnioskiem dowodowym spółdzielców-powódek. Wspomnieć należy, że wnosiłyśmy o przeprowadzenie tego dowodu przez sąd, ponieważ nie mogłyśmy go przedstawić, gdyż zarząd bezprawnie odmawiał nawet wglądu do takich pism swoim członkom.
3. Z kolei gdy rozszerzyłyśmy powództwo o nakazanie wydania tytułu prawnego do nowego mieszkania, które zamieszkiwałyśmy już wiele lat bez tytułu, sędzia robiła wszystko, by nakłonić nas do zmiany stanowiska i wycofania wniosku (dowody w aktach: sygn. akt: III C 1035/01, III C 1475/03). Sędzia wytworzyła atmosferę nerwowości na sali sądowej. Nie wiedząc w jaki sposób przekonać nas do wycofania żądania w sprawie nakazania spółdzielni wydania tytułu prawnego do nowego mieszkania całkowicie przez nas sfinansowanego, co wypełniało wymogi ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, sędzia początkowo zamilkła wyczekując na nasze stanowisko, a po długim bezskutecznym wyczekiwaniu, powiedziała wprost: jak my sobie wyobrażamy realizację naszego wniosku, skoro „sąd nie może niczego nakazać spółdzielni”. Zdaniem sędziego powinniśmy to wreszcie zrozumieć. Adwokat Marcin Smoczyński żądał z kolei oddalenia naszych żądań, a sędzia wykonywała wszystkie jego dyspozycje.
4. Po rozprawie zasięgnęłyśmy porady u adwokata, który wyjaśnił nam zaistniałą sytuację i potwierdził, że z całą pewnością wypełniłyśmy ustawowy obowiązek wniesienia wkładu budowlanego zgodnie z przepisami ustawy, skutkujący roszczeniem o przyznanie tytułu prawnego do lokalu. Poradził wnieść załącznik do protokołu z podkreśleniem żądania nakazania wydania tytułów prawnych do nowych mieszkań.
Złożyłyśmy w terminie załącznik w sekretariacie III Wydziału, by na pewno sędzia mogła się z nim zapoznać na czas przed wyrokowaniem (zał.12).
5. Sędzia odczytała wyrok. Ponieważ nie odniosła się do żądań z załącznika do protokołu, zapytałyśmy w obecności publiczności obecnej na sali-członków spółdzielni, czy sędzia dostała do akt załącznik do protokołu? Powiedziała, że załącznik nie dotarł do akt (zał. 13-17). W tej sytuacji wniosłyśmy skargę do Przewodniczącej III Wydziału sędzi Małgorzaty Kurackiej i otrzymałyśmy natychmiastową odpowiedź, że załącznik był w aktach.
Który zatem z sędziów kłamał: sędzia Elżbieta Ziółkowska czy może Przewodnicząca Wydziału Małgorzata Kuracka, nadzwyczajnie doskonale zorientowana w sprawie o zdanie mieszkania własnościowego?
6. Sędzia wiedziała, że na ostatniej rozprawie przed datą wydania wyroku „doprowadziła” (de facto wymuszając) nas do zmiany stanowiska i wycofania żądań w zakresie nadania tytułów prawnych do nowych mieszkań. Nie mogła przewidzieć (przyjmując, że mówiła prawdę, że dokument-załącznik do protokołu-do Niej nie dotarł), że złożymy załącznik do protokołu o treści podtrzymującej jednak pierwotne roszczenie w ramach procedury sądowej zgłaszania wniosków i roszczeń aż do zakończenia przewodu sądowego. Mogła więc nie wiedzieć o istnieniu tego załącznika, jeśli ktoś go schował przed sędzią ogłaszającą wyrok, chociaż Przewodnicząca Wydziału twierdziła, że załącznik został dołączony do akt sprawy - a sędzia Elżbieta Ziółkowska stanowczo twierdziła, że nie.
Rodzi się jednak pytanie: Kto jednak schował nasz załącznik? Nie wiadomo, na pewno ktoś komu bardzo na tym zależało w Wydziale, a kto sprzyjał spółdzielni.
Sędzia wydała więc wyrok w dwóch częściach:
I część z dnia 5.10.2004 r., sygn. akt III C 1475/03,w którym na str. 3 sędzia stwierdziła:
„Z treści umowy wynika, iż powódki pokryły pełen koszt inwestycyjny przypadający na nowo przydzielone im lokale.”, co było zgodne z prawdą i na podstawie § 2 pkt 1 umowy inwestycyjnej.
Na podstawie takiego wyroku, należał mi się tytuł prawny do nowego mieszkania przy ul. Bełskiej. Sędzia Elżbieta Ziółkowska mogła tak napisać i de facto tak napisała, wiedząc, że zgodnie z dyspozycją adwokata Marcina Smoczyńskiego doprowadziła nas - powódki do wycofania zmodyfikowanego pozwu o żądania wydania praw do nowych mieszkań. Sędzia Elżbieta Ziółkowska w wyroku podkreśliła, że pokryłam pełen koszt inwestycyjny przypadający na nowo przydzielony mi lokal. W wyniku złożenia jednak przeze mnie załącznika do protokołu z tymi samymi żądaniami, podnoszonymi w zmodyfikowanym pozwie teraz cała sytuacja skomplikowała się. Choć Przewodnicząca Wydziału III sędzia Małgorzata Kuracka wskazywała powódkom kosztowną apelację, jako jedyną drogę rozwiązania całej tej sytuacji, to jednak za poradą adwokata, złożyłam wniosek o uzupełnienie wyroku o treści zawarte w załączniku do protokołu, czym pokrzyżowałam plany tych osób z III Wydziału, które sprzyjały SBM „Politechnika”, w tym Przewodniczącej III Wydziału sędzi Małgorzaty Kurackiej.

W drugim wyroku uzupełniającym, na str. 4, sędzia Elżbieta Ziółkowska stwierdza: „Jak słusznie zauważa strona pozwana obowiązek zrzeczenia się przez powódki na rzecz pozwanej spółdzielni przysługujących im praw do lokali wynika z treści zawartych ze spółdzielnią umów, a nie wynika ze statutu.” W tym miejscu znów sędzia poświadczyła nieprawdę, bowiem w umowie nie ma ani słowa w sprawie obowiązku zrzeczenia się prawa do mieszkania własnościowego. Natomiast niewątpliwie umowa powinna być zgodna z przepisami prawa powszechnie obowiązującego oraz z prawem wewnętrznym (statutem), które także powinno było być zgodne z prawem powszechnie obowiązującym. Sędzia powtarzała natomiast żądania o zrzeczeniu się prawa za adwokatem Marcinem Smoczyńskim. Obowiązek zrzeczenia się prawa własnościowego nie znajduje podstawy prawnej w umowie - przecież podstawą prawną takiej czynności prawnej nie może być treść wskazywanej przez sędzię Elżbiety Ziółkowskiej umowy inwestycyjnej, ponieważ treść zapisu umownego nie pozwala nawet na sformułowanie żądania zrzeczenia się własnościowego prawa do mieszkania, ponieważ żądanie takie nie wynika wyraźnie z jego treści. Dlaczego konsekwentnie popierała stanowisko adwokata Marcina Smoczyńskiego nie zważając ani na dokumenty w aktach w kontekście obowiązującego prawa, zwłaszcza na uchwałę o wykluczeniu mnie z członkostwa, w której uzasadnieniu najwyższa władza w spółdzielni, tj. Zebranie Przedstawicieli wskazała, że: „Pani B.Popławska została wykluczona przez Radę Nadzorczą Uchwałą podjętą w dniu 27.04.2000 r. z powodu nie zdania do dyspozycji spółdzielni lokalu nr 28 przy ul. Maklakiewicza 13, do czego zobowiązała się umową z dnia 8.08.1997 r. zawartą ze spółdzielnią z g o d n i e z § 36 ust. 2 Statutu,(zał.2) ani na zapisy prawa.
Na str. 4 wyroku czytamy dalej:„...obowiązywała w pozwanej spółdzielni zasada, że lokale uzyskane w drodze inwestycji, przeznaczone dla członków oczekujących, a następnie dla członków, którzy oczekiwali na możliwość zamiany już wcześniej przydzielonego lokalu. Zasada ta obowiązywała wszystkich członków i zarówno pozwana spółdzielnia jak i członkowie byli zobowiązani do niej się stosować.”.

Sędzia przywołała zasadę wyrażoną właśnie w zapisie § 36 ust. 2 statutu, który został jako niezgodny z prawem uchylony przez wyrok SN (zał.1). Nazwała to zasadą, ponieważ ignorowała wyrok SN, a gdyby uznała wykładnię prawa SN to nie mogłaby stwierdzić, że żądanie zwrotu dotychczas zajmowanego przeze mnie mieszkania własnościowego „starego” jest zgodne z prawem.
Na str. 5 Sędzia Elżbieta Ziółkowska konsekwentnie dalej poświadcza nieprawdę. Wiedząc o dokumencie wydanym mi przez Zebranie Przedstawicieli, tj. uchwały Nr 9/01 z dnia 25.05.2001 (zał.2) i kilkukrotnie załączonym do akt, Sędzia stwierdza: „Podkreślić należy, że strona pozwana domagając się od powódek zwrotu lokali żądanie swoje opiera na umowie, a nie na uchylonym uregulowaniu statutowym”.Takie kolejne stwierdzenie Sędzi przeczy faktom przedstawionym przez ZP w dokumencie o wykluczeniu mnie z członkostwa (zał. 2).
W sytuacji, gdy Sędzia Elżbieta Ziółkowska nie uwzględniła roszczeń z załącznika do protokołu należało wnieść wniosek o uzupełnienie wyroku. Niestety i tu była Sędzia nieugięta. Dopiero po wniesieniu zażalenia do Sadu Apelacyjnego po oddaleniu wniosku o uzupełnienie Wyroku Sędzia Elżbieta Ziółkowska łaskawie wykonała Postanowienie Sądu Apelacyjnego z dnia 31.03.2005 r. (k. 487), proces wydłużając tym samym o cały rok.
W wyroku uzupełniającym z dnia 11.10.2005 r. sędzia Elżbieta Ziółkowska stwierdziła odmiennie, w stosunku do pierwszej oceny, stan faktyczny, choć zapadł wyrok tylko uzupełniający, a nie zmieniający rozstrzygnięcie. Na str. 3-4 czytamy zatem, że w ocenie sądu wysokość wkładu budowlanego określona w umowach uwzględnia również rozliczenie wynikające z zawartego w umowie warunku określonego jako »przekazanie do dyspozycji spółdzielni« wskazanego w umowie lokalu. Nie wykonanie umowy w tym zakresie należy traktować równoznacznie z nieopłaceniem wkładu budowlanego w pełnej wysokości, a to czyni powództwo w tym zakresie niezasadne”.

Podnieść należy, że „przekazanie do dyspozycji spółdzielni” (zwrot poprzedniego lokalu) dotyczy tylko instytucji zamiany lokalu mieszkalnego, dotyczącej spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego, a nie przypadku własności i nowej inwestycji budowlanej w spółdzielni, również mającej charakter własności.
Jak Sędzia mogła dokonywać takich ocen?

Tym wyrokiem, w mojej ocenie bezprawnym, sędzia naruszyła moje prawo materialne i tym samym pozbawiła mnie możliwości przekazania mieszkania dorosłej córce. Tym wyrokiem również zamknęła mi drogę do wydania tytułu prawnego, zgodnie z ustawą, do nowego mieszkania przy ul. Bełskiej, pogłębiając patologiczną sytuację, w wyniku której nie mam praw 13-sty rok. .
Mam więc w jednym orzeczeniu sędziego Elżbiety Ziółkowskiej dwie różne oceny jednego stanu faktycznego, których w żaden sposób nie da się pogodzić z zasadami logicznego rozumowania i brzmieniem przepisów, tak pod rządem ustawy - Prawo spółdzielcze (do czasu wyodrębnienia kwestii spółdzielczości mieszkaniowej do nowej ustawy) i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w obecnym brzmieniu. Z tego wyroku wynika bowiem, że:
pokryłam pełen koszt inwestycyjny i
nie opłaciłam wkładu budowlanego,
a jedno wyklucza drugie, bo albo pokryłam pełen koszt inwestycyjny obejmujący wkład budowlany albo nie.

Sędzia najwyraźniej w ogóle nie wiedziała co pisze. Zamiast być sprawiedliwym arbitrem w toczącym się procesie i stać na straży prawa, a obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, dopuściła się wydania takiego wyroku, jakiego oczekiwała spółdzielnia z krzywdą dla nas jako powódek i wbrew prawu oraz logice wynikającej z norm prawnych.
Wyrok wydany przez sędzię Elżbietę Ziółkowską jest dowodem na to, że sędzia dopuściła się oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa. Zignorowała całkowicie wyrok Sądy Najwyższego(zał.1) i nie uwzględniła faktów występujących w sprawie, przemawiających na naszą korzyść.
Skutki takiego stronniczego sądzenia są katastrofalne dla mnie i dla mojej rodziny. Spółdzielnia chce przechwycić dorobek mojego życia, jakim jest mieszkanie własnościowe, wypłacając mi za nie tzw. „równowartość” po 1270 zł/m2, chociaż na rynku obowiązuje cena co najmniej 6-ciokrotnie wyższa.
Dzięki wyrokowi sędzi Elżbiety Ziółkowskiej nie mam zatem tytułu prawnego do nowego, w pełni spłaconego mieszkania - już od 13-stu lat. Patologia trwa.
Treści wyroku są rażąco sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa, z faktami i dokumentami załączonymi w sprawie, jak choćby umowa, a nade wszytko z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i zdrowym rozsądkiem.
Prowadzenie postępowania przez sędzię Elżbietę Ziółkowską i wydany przez nią wyrok jest kompromitacją wymiaru sprawiedliwości i należy do tych „egzotycznych”. Niestety, skutkuje zalegalizowaniem okradania mnie przez spółdzielnię, bowiem w rzeczy samej jest to swoiste wywłaszczenie bez podstawy prawnej i słusznego odszkodowania, naruszające istotę własności co do zasady.

W mojej ocenie Sędzia orzekająca ani nie była niezawisła, ani nie dążyła do ustalenia prawdy, ignorowała prawo i nie wykazała elementarnego poczucia sprawiedliwości.
Podkreślić należy, że Sędzia mając dokument o podstawie prawnej wykluczenia mnie z członkostwa, tj. zapisu paragrafu 36 pkt 2 (zał. 2) w wyroku z 5.10.2004 r., na str. 4 napisała: obowiązek zrzeczenia się na rzecz spółdzielni przysługujących im praw do lokali wynika z treści umów, a nie wynika ze statutu”, podczas gdy umowa była sformułowana w oparciu o zapis statutowy, który został uchylony przez Sąd Najwyższy (zał.1). W mojej ocenie w tym miejscu ponownie Sędzia poświadczyła nieprawdę, wbrew treści uchwały ZP nr 9/01 z dnia 25.05.2001 r. Sędzia nawet nie oceniła treści umowy zgodnie z zasadami prawnymi kształtującymi instytucje prawne spółdzielczego lokatorskiego prawa do mieszkania i spółdzielczego własnościowego prawa do mieszkania oraz jego ekspektatywy – jak też zasadą swobody zawierania umów z Kodeksu cywilnego, która nakazuje oceniać umowy pod kątem zgodności z prawem, statutem oraz zasadami współżycia społecznego.

Dlaczego sędzia Elżbieta Ziółkowska poświadczyła nieprawdę - mając w aktach uchwałę wykluczającą mnie z członkostwa ze wskazaną podstawą prawną - zapisem statutu, uchylonym przez Sąd Najwyższy? - mogę się tylko domyślać.

Nie możemy też wyjść z podziwu, jak doskonałą orientację w przedmiotowej sprawie miała sędzia Jolanta Elżanowska-Skotarek. Już w 2001 r. podczas rozprawy sądowej „wywróżyła” nam, powódkom, że jeśli nie zdamy własnościowego mieszkania do dyspozycji spółdzielni, to stracimy oba. Z jednego już toczy się proces o eksmisję, a do drugiego nie mam praw od 1999 r., bo rzekomo - zdaniem sędziego nie opłaciłam wkładu budowlanego, ale w tym jednym wyroku (uzupełnianym) zamieszczone są sprzeczne wnioski.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok na podstawie rażąco nieprawdziwej interpretacji faktów, i potwierdził to w swoim uzasadnieniu, które powinny być tylko stwierdzone i ocenione zgodnie z przepisami a nie poddawane interpretacji naciągającej je do potrzeb sądu czy innych grup interesów z naruszeniem istoty własności spółdzielcy.
Podkreślić należy, że interes Spółdzielni powinien być zgodny z interesem spółdzielców a nie zarządu, ponieważ tak stanowi ustawa, który chce pozbawić spółdzielców ich praw własnościowych, żeby może zarobić na tym dla siebie a nie dla spółdzielni i spółdzielców, ponieważ w istocie wywłaszczając spółdzielców wbrew zasadom wywłaszczenia z ich spółdzielczej własności działa na szkodę tak pojedynczych spółdzielców, jak i spółdzielni zrzeszającej i utrzymującej się z opłat wnoszonych przez spółdzielców.

To jak osądziła Sędzia Elżbieta Ziółkowska sprawę sygn. akt : III C 1035/01 oraz III C 175/03 nie mieści się w żadnych normach. Fałszywe poświadczenia Sędziego, poświadczanie nieprawdy, to tytuł do wszczęcia postępowania prze Prokuratora Generalnego o które wnoszę.
Dziś nie mogę uzyskać ustanowienia odrębnej własności spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego nowo wybudowanego (choć pokryłam pełen koszt budowy) i jestem pozbawiana wcześniej kupionego mieszkania będącego spółdzielczym własnościowym lokalem mieszkalnym, kupionym na rynku wtórnym, co stwierdzone jest aktem notarialnym (Rep. A Nr-2826/92), ponieważ te fałszywe poświadczenia z wyżej wymienionych wyroków wykorzystywane są cały czas w sprawach przeciwko mnie. Zatem powyższe poświadczenia sądowe mają znaczenie prawne dla okoliczności sprawy.
Sąd w tym względzie nie dokonał oceny sprawy pod kątem ważności zapisów ustawowych z powszechnie obowiązującym prawem rangi ustawy Kodeks cywilny i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz Prawo spółdzielcze, jak również z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, tj. w zakresie możliwości modyfikacji wyraźnych i bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa przez statut, który jest tylko umową. Tym samym Sąd w istocie wyjął moje prawo sui generis własnościowe, dozwalając na dowolne szafowanie nim przez zarząd spółdzielni i zebranie przedstawicieli bez żadnej postawy faktycznej i prawnej, w wyniku dokonania nadinterpretacji, tzn. wysunięcia wniosków z przepisów, których wysunąć w żaden sposób nie można z uwagi na istotę prawa.
Kolejna część wyroku w sprawach sygn. akt: III C 1035/01 i III C 1475/03, z którym nie sposób się zgodzić, dotyczył ustalenia kosztu inwestycji zgodnie z ustawą Prawo spółdzielcze.
W tej sprawie zapis § 3 pkt 4 umowy jest sprzeczny z art. 226 § 1 ustawy Prawo spółdzielcze, co potwierdził również Sąd Najwyższy w wyżej przywołanym wyroku, ponieważ ustawowa zasada nakazuje dzielić koszty budowy proporcjonalnie do uzyskiwanych powierzchni mieszkań. Ustawowa zasada nie pozwala na zastosowanie w spółdzielczości mieszkaniowej współczynników atrakcyjności budowanych mieszkań, zastosowanych w § 3 pkt 4 umowy. Wniosłam do sądu o ustalenie, że § 3 pkt 4 umowy jest sprzeczny z ustawą, a więc bezwzględnie nieważny i dlatego nieskuteczny oraz o ustalenie, że w miejsce nieważnego postanowienia § 3 pkt 4 umowy wchodzi odpowiedni zapis ustawy, tj. art. 226 § 1 ustawy – Prawo spółdzielcze, określający zasadę wnoszenia wkładu budowlanego w chwili zdarzenia prawnego.
I w tym wypadku, występująca sędzia Sądu Okręgowego Elżbieta Ziółkowska, w wyroku z dnia 5 października 2004 r. napisała na str. 4: „…zasady rozliczenia pomiędzy stronami umowy wynikające z jej treści i będące jej konsekwencją były przewidziane w obowiązującym wówczas przepisie art. 226 § 1 prawa spółdzielczego, a obecnie przewiduje go art. 1711 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.”, wysuwając jednak odmienne wnioski niż te, które powinny wynikać z istoty spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu (czemu wyraz dał Sąd Najwyższy w wyżej przywołanym wyroku) oraz prawa odrębnej własności lokalu, przesłanek wygaśnięcia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, oraz z konstytucyjnej zasady ochrony praw słusznych i nabytych oraz zasady pewności prawa. Te błędne wnioski poświadczyła zaś w uzasadnieniu do wyroku.

Jednak Sędzia nie zauważa albo celowo pomija istotny niuans, że art. 212 jest przepisem ogólnym z części ogólnej dot. zasad wnoszenia wkładu budowlanego co do zasady i zamiany, odnoszącym się adekwatnie do wszystkich form praw spółdzielczych, do których można go zastosować, a zatem w takim zakresie w jakim nie jest wykluczony przez przepis szczególny zgodnie z zasadą lex specialis derogat legi generali. Natomiast obecny art. 1711 jest wyjątkiem od zasad rządzących spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu, możliwym do zastosowania w sytuacji wygaśnięcia tego prawa, natomiast art. 226 regulował szczegółowo kwestie związane z własnością, z tym że w powiązaniu z konsekwencjami prawnymi płynącymi z art. 223 § 1 ustawy Prawo spółdzielcze.
Powyższy wyrok (wyroki) narusza moje prawo materialne, wymierne w przepisach prawa i policzalne w wartościach pieniądza dowolnej waluty, czyniąc mi szkodę materialną znacznej wartości, bowiem i to poświadczenie nieprawdy co do okoliczności ma istotne znaczenie prawne.
Podkreślić należy kolejny raz, że sprawa dotyczy mojego prawa do spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego, które nabyłam zgodnie z przepisami prawa powszechnie obowiązującego w zakresie zbywalności spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu tj. art. 223 i 224 ustawy z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze które obowiązują w istotnym zakresie zbywalności tego prawa do dnia dzisiejszego, tyle że obecnie w ustawie z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (art. 172).
W powyższych sprawach aktualnie spółdzielnia żąda złożenia przeze mnie oświadczenia woli, które byłoby sprzeczne z prawem i moim interesem oraz zwrotu spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu nie dopełniając również formalności ustanowienia odrębnej własności drugiego lokalu wybudowanego w tej samej Spółdzielni za środki pieniężne wpłacone przez mnie, powołując się na zapis umowy sprzeczny z prawem powszechnie obowiązującym i zasadami prawa (ustawy oraz Konstytucji), odnoszącymi się do gospodarki wolnorynkowej, a także praw oraz swobód człowieka i obywatela. Zatem de facto Spółdzielnia pozbawia mnie w istocie dwóch mieszkań, które w całości opłaciłam i sąd jej w tym pomaga świadcząc takie treści, jak powyżej zostały zacytowane.

Od daty kupna mieszkania w 1992 r. przepisy prawa znacznie zmieniły się w zakresie umocowania władz spółdzielni do jednostronnego kreowania (reglamentowania, nakazywania, zmuszania mnie) praw i obowiązków członków spółdzielni oraz stosowania jakichkolwiek środków przymusu ograniczających własność lokalu spółdzielczego. W międzyczasie przepisy prawa spółdzielczego ulegały zmianie zgodnie z linią zmian polityczno gospodarczych Państwa w kierunku urealnienia i nieograniczania wolnorynkowego obrotu mieszkaniami. Natomiast stan prawny po skreśleniu art. 206 Prawa spółdzielczego przez art. 1 pkt 111 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. (Dz. U. Nr 90, poz. 419) dopuszcza nabycie przez członka spółdzielni praw do więcej niż jednego spółdzielczego mieszkania (lokalu), którym może rozporządzać, np. wynajmując innej osobie lub kupując albo inwestując w budowę drugiego z myślą o przekazaniu swojemu dziecku.
Jak podkreślił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 22 marca 2002 r. (sygn. akt I CKN 1184/99) (zał.1), dot. tej samej spółdzielni „Politechnika” w Warszawie, „jeżeli członek spółdzielni posiada w jej zasobach spółdzielcze własnościowe prawo do mieszkania (lokalu) i uzyskuje w tej spółdzielni inne mieszkanie w wyniku realizacji umowy o finansowaniu pełnych kosztów budowy tego mieszkania (…), to statut spółdzielni nie może na tego członka nakładać obowiązku pozostawienia do dyspozycji spółdzielni zajmowanego dotąd mieszkania (lokalu). Ustanowienie bowiem w tym przedmiocie owego obowiązku narusza art. 212 prawa spółdzielczego, który nie tylko, że nakazywał uregulowanie problemu zmiany mieszkań w statutach, czy też, po skreśleniu art. 206 prawa spółdzielczego, dopuszczał uregulowanie w statutach problemu uzyskania w tej spółdzielni przez członka drugiego lokalu, o co, jak wspomniano, w istocie chodzi w sprawie, ale zawierał polecenie, aby regulacje te były sensowne i należycie chroniły interesy członków”. Tym bardziej spółdzielnia nie może wyłączyć w drodze umowy możliwości stosowania przepisów prawa dot. nabywania własności w spółdzielni, które są normami iuris cogentis, bowiem Spółdzielcy ponoszą koszty budowy (lub kupna) mieszkania/domu oraz utrzymania spółdzielni, w tym także osób reprezentujących spółdzielnię, tj. zarządu i innych osób zatrudnianych. Uzależnienie nabycia nowej własności od zdania wcześniej nabytej własności stoi w sprzeczności z istotą prawa własności, które musi nawiązywać do podstawowych jego składników, które obejmują w szczególności możliwość z korzystania z przedmiotu własności oraz pobierania pożytków. „Jeżeli jednak zakres ograniczeń prawa własności przybierze taki rozmiar, że niwecząc podstawowe składniki prawa własności, wydrąży je z rzeczywistej treści i przekształci w pozór tego prawa, to naruszona zostanie podstawowa treść prawa własności, co jest konstytucyjnie niedopuszczalne.” - por wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 17 maja 2006 r. w sprawie K 33/05.
Odrębnie podnieść należy, że zgodnie z art. 1 ust. 1¹ ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, także spółdzielnia mieszkaniowa nie może odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków, w szczególności z tytułu przekształceń praw do lokali, dlatego właściwe osoby działające w imieniu i na rzecz spółdzielni nie mogą zasłaniać się, że działają na korzyść spółdzielni, jeżeli działają na niekorzyść spółdzielcy.

W wyroku z dnia 29 maja 2001 r. (K 5/01), dotyczącym nabycia własności lokalu co prawda przez osobę, której przysługiwało spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „własności spółdzielczej jako formy własności społecznej oraz liczne w przeszłości formy materialnej pomocy państwa dla spółdzielczości mieszkaniowej nie dają dostatecznej podstawy do osłabienia obecnej ochrony własności przysługującej spółdzielniom mieszkaniowym. Własność spółdzielcza nie może być zgodnie z art. 64 ust. 2 Konstytucji i wyrażona w nim wyraźnie zasadą równej ochrony dla wszystkich traktowana jako „gorsza” od własności przysługującej indywidualnym osobom fizycznym” (por. wyrok z 7 maja 2001 r., K 19/00), tym bardziej własność indywidualnej osoby fizycznej w spółdzielni nie może być traktowana jako „gorsza” od własności spółdzielni, bowiem majątek spółdzielni jest prywatna własnością osób będących jej członkami, ale w ramach tego należy odróżnić dwie sytuacje prawne: lokatorskiego prawa (gdzie właścicielem jest spółdzielnia i jej interesy są chronione) oraz własnościowego prawa w spółdzielni (właścicielem jest spółdzielca), która tylko zarządza całością spółdzielni w której są dwa rodzaje mieszkań należące do dwóch różnych właścicieli (osoby prawnej - spółdzielni i osoby fizycznej - członka spółdzielni).

W przypadku prawa własności, objętej ochroną oparta na art. 64, a także art. 21 ust. 1 i 2 Konstytucji, „naruszenie jej istoty nastąpiłoby w sytuacji, gdyby wprowadzone ograniczenia dotyczyły podstawowych uprawnień składających się na treść tego prawa i uniemożliwiały realizowanie przez nie funkcji, która ma ono spełniać w porządku prawnym opartym na założeniach wskazanych w art. 20 konstytucji.”. Sens prawa własności polega niewątpliwie na przyznaniu określonej osobie najszerszych uprawnień względem rzeczy. Prawidłowe funkcjonowanie własności zakłada konieczność stworzenia podstaw swoistego zaufania i pewności tego prawa. Własność jest najważniejszym prawem majątkowym, a więc jej ochrona (jak również ochrona jej ekspektatywy) nie może być w żadnym razie słabsza niż innych praw majątkowych. „Jeżeli własność, nabytą na podstawie prawa ustanowionego przez demokratycznie legitymowanego ustawodawcę, można łatwo odebrać właścicielowi, pozbawiając go dodatkowo wpływu na warunki, na jakich utrata własności następuje, to prawo własności nie mogłoby spełniać swojej konstytucyjnej funkcji” (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2001 r., K 33/00).
Dodatkowo zaznaczyć również należy, że prawo spółdzielcze, w tym spółdzielcze mieszkaniowe, należy do sytemu prawa cywilnego i co do zasady podlega regulacji części ogólnej Kodeksu cywilnego. Przywołać zatem należy zasady ustanowione w k.c., odnoszące się do czynności prawnych, które są relewantne do oceny niniejszej sprawy pod kątem zgodności działań spółdzielni, podejmowanych przez organy i inne osoby w niej zatrudnione. Tak zatem art. 56 k.c. stanowi, że „czynność prawna wywołuje nie tylko skutki w niej wyrażone, lecz również te, które wynikają z ustawy, z zasad współżycia społecznego i z ustalonych zwyczajów.”.
Z kolei art. 57 w § 1 stanowi, że „nie można przez czynność prawną wyłączyć ani ograniczyć uprawnienia do przeniesienia, obciążenia, zmiany lub zniesienia prawa, jeżeli według ustawy prawo to jest zbywalne.”, a taką cechę posiada spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu oraz ekspektatywa tego prawa.
W końcu ustawodawca w art. 58 ust. 1 k.c. stanowi, że „czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.”. W § 2 tego samego przepisu stanowi, że „nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.”. Natomiast w art. 3531 k.c. ustawodawca ustanowił, że „Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.”.

Konstytucja RP w art. 2 stwierdza, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Z regulacji tej, zwanej metazasadą, doktryna i orzecznictwo wyinterpretowały szereg szczegółowych zasad o fundamentalnym znaczeniu dla naszego ustroju prawnego, m.in.: zasadę ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, bezpieczeństwa prawnego, zasadę ochrony praw nabytych, pewności i określoności prawa, a także zasadę proporcjonalności.
Zasada ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, określana jest w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego także jako zasada lojalności państwa wobec obywatela. Wyraża się ona w takim stanowieniu i stosowaniu prawa, by nie stawało się swoistą pułapką dla obywatela, który powinien móc układać swoje sprawy w zaufaniu, że nie naraża się na prawne skutki nie dające się przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i że jego działania, podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem, będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 maja 20001 r., K 19/00).
Jak powszechnie wiadomo, sędzia wykonuje władzę sądownicza w imieniu Państwa, do którego odnoszą wyżej powołane zasady wyinterpretowane przez Trybunał Konstytucyjny z art. 2 Konstytucji. Sędzia zatem wykonuje czynności w imieniu Państwa. Również powszechnie jest wiadomym, że dokument urzędowy (wystawiony przez kompetentne osoby i potwierdzający urzędowo treść w nim zawartą), którym niewątpliwie jest postanowienie oraz wyrok, obdarzony jest szczególną mocą dowodową w postępowaniu administracyjnym i cywilnym. Z dokumentem tym jest związane moje prawo i ze względu na zawartą w nim treść może stanowić dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mających znaczenie prawne. Jednak treści wyżej wymienionych dokumentów są nieprawdziwe i niezgodna ze stanem faktycznym oraz prawnym.

Sędzia Elżbieta Ziółkowska wydała zatem dokumenty urzędowe, w których poświadczyła nieprawdę co do okoliczności mających istotne znaczenie prawne w mojej sprawie, która de facto dotyczy wywłaszczenia i eksmisji mnie z quasi-własności spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego bez podstawy prawnej oraz słusznego odszkodowania, czyli ewentualnie zapłaty ceny rynkowej szacowanej przez biegłego rzeczoznawcę oraz ustanowienia odrębnej własności w sytuacji pokrycia pełnych kosztów nowej inwestycji budowlanej. W tej sytuacji uprawniony jest pogląd ogólnej natury, a mianowicie ten, sędzia jest inną osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu i jeżeli umyślnie w swojej opinii (postanowieniu, wyroku czy innej decyzji procesowej, np. zarządzeniu) poświadcza nieprawdę co do okoliczności mogących mieć znaczenie prawne, może być podmiotem przestępstwa określonego w art. 271 k.k.
Obowiązkiem sędziego jest stanie na straży przepisów prawa ustawowego i konstytucji a wydając wyrok zajmuje się tym zawodowo, dlatego poświadczenie nieprawdy w wyrokach cechuje działanie umyślne, ponieważ jest ono wbrew szczególnej wiedzy i obowiązkowi sędziego. Sędzia Elżbieta Ziółkowska wydała wyroki w mojej sprawie na zasadach wybitnej niezawisłości i wątpliwej bezstronności, z oczywista i rażącą obrazą przepisów prawnych, a przecież Sędzia rozstrzygając sprawę podlega ustawom, a nie dyspozycjom adwokata Marcina Smoczyńskiego. Sędzia Elżbieta Ziółkowska nie wie o podstawowych zasadach orzekania?: zgodnie z własnym sumieniem, wskazaniami wiedzy, doświadczeniem życiowym oraz literą prawa. Moje zarzuty nie są wyrazem subiektywnych odczuć, ale dotyczą ustalenia faktów i sprzecznych z nimi ocen Sędziego. Zarząd SBM „Politechnika” jest pod szczególną ochroną Sądu w wydziale mokotowskim, a Sędzia Elżbieta Ziółkowska przykładem nadużywania niezawisłości sędziowskiej.

Po wydaniu takich wyroków przez Sędzię Sądu Okręgowego Elżbietę Ziółkowską trudno o szacunek dla wymiaru sprawiedliwości-nie dziwne też, że zaufanie społeczne do instytucji wymiaru sprawiedliwości jest jednym z najniższych w Europie. W moim przypadku powstał stan niepewności i brak zaufania do Państwa. Dlatego tak boję się o rozstrzygnięcie w sprawie o eksmisję sygn. akt : I C 27/09-bo jak dowiodłam wyroki zapadają w sadach dowolne, nie podlegają ani faktom, ani przepisom prawa.Aż strach iść do Sądu. Wchodząc do III Wydziału Sądu Okręgowego w Warszawie weszłam z wpłaconym pełnym wkładem budowlanym, a wyszłam z wyrokiem, w którego treści Sędzia stwierdziła, że nie opłaciłam wkładu budowlanego. To dopiero majstersztyk Sędzi Elżbiety Ziółkowskiej-wszystko po to, bym nie uzyskała tytułu prawnego do nowego mieszkania.
Byłam pierwszy raz w życiu w Sądzie i już po jednym procesie nauczyłam się, że moim głównym wrogiem i pozostałych spółdzielców także (procesów było i jest kilkadziesiąt z SBM „Politechnika”) nie jest strona czyli zarząd SBM „Politechnika”, tylko stronniczy i niekompetentny Sąd, wobec którego czuję się całkowicie bezbronna. Po 5-ciu latach doczekałam się wyroku niezgodnego z prawem i sprzecznego z dokumentami w aktach. Straciłam czas, pieniądze, a teraz konsekwencją działań Sędzi Elżbiety Ziółkowskiej są kolejne procesy m.in. o eksmisję. Już 13-sty rok walczę o moje prawa do starego i nowego mieszkania w sądach powszechnych, ale upominanie się o swoje prawa nie ma sensu, gdy Sędzia poświadcza w wyrokach nieprawdę, po to tylko, bym straciła kilkaset tysięcy złotych zdając dotychczas zajmowane mieszkanie do dyspozycji spółdzielni, gdyż zarząd wycenia wartość mieszkania na kwotę 71000-76000 zł za 56 m2w centralnej dzielnicy Warszawy.

Jeszcze raz podkreślić należy, że - co powszechnie wiadomo - zarządzenia, postanowienia i wyroki Sądu stanowią dokumenty urzędowe o szczególnym walorze prawnym w zakresie skutków procesowych dla stron, tj. dowodów i mocy dowodowej. Zatem wydanie wyroku i jego uzasadnienia, w którym sędzia świadomie wystawia niezgodne z prawdą zaświadczenie o okolicznościach mających znaczenie prawne jest poświadczeniem nieprawdy co do okoliczności mających istotne znaczenie prawne.
Dlatego uprzejmie proszę o podjęcie czynności w niniejszej sprawie, bowiem nie do pogodzenia z konstytucyjną zasadą państwa prawnego jest rozstrzygnięcie skrajnie odbiegające od stanu faktycznego i prawnego sprawy. Sędzia Elżbieta Ziółkowska powinna mieć zakaz wykonywania zawodu Sędziego. Sędzia powinien wykonywać swoje obowiązki mając na uwadze autorytet urzędu sędziego i dobro wymiaru sprawiedliwości. Poświadczenie nieprawdy w wyrokach sędzi Elżbiety Ziółkowskiej ma się nijak do zapisów powinności sędziego ,a przede wszystkim do treści ślubowania, ani godności, ani uczciwości, ani przepisów prawa nie mogę wskazać tak w prowadzeniu procesu jak i w zapadłych wyrokach.
Wobec powyższego wnoszę o podjęcie stosownych działań przez Pana Prokuratora Generalnego oraz wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Z poważaniem
Barbara Popławska



Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~NBA Canotte 2016
14-05-2016 / 04:40
www.2016nbacanotte.com/ NBA Canotte 2016 www.lefenil.fr/ Chaussures NIKE www.icefandom.com/ NHL Jerseys www.06annonces.fr/ Nike Air Max pas chers www.computer-slave.fr/ Nike Air Max pas cher
~gorczyn2
30-06-2012 / 04:50
Z tym środowiskiem sędziowskim, czy też prokuratorskim jeszcze nikt nie wygrał i nie wygra. Sędziowie, czy też prokuratorzy mają w dupie przeciętnego obywatela zwracającego się o pomoc. Ich przepisy prawa nie obowiązują. Załatwili sobie ustawowo immunitety i mogą postępować jak im się podoba. Jedyny ratunek obronny jest publiczne rozpowszechnianie z nazwiska do oceny społecznej jak taki sędzia, prokurator, zamienia toporek na kijek. Nic więcej zrobić nie możesz, bo do Sądu Najwyższego nie dotrzesz ze względu na tak skonstruowane przepisy iż Sędziowie SN nie chcą zajmować się problemami obywateli, bo nie mają na to czasu, pracując na uczelni i w Sądzie Najwyższym. Jedyny sposób, to publiczne piętnowanie negatywnych zjawisk wymiaru sprawiedliwości, ale nie znajdziesz żadnej gazety, która odważy się to napisać, czy też odważnych posłów, którzy dążyliby do zmiany zapisu o zniesieniu nietykalności sędziów, prokuratorów i wprowadzenia odpowiedzialności zawodowej za wyroki urągające powadze rzeczy osądzanej, ośmieszające wymiar sprawiedliwości.
~mirgag
06-09-2011 / 08:50
W tekstach nie trzeba podawać podstaw prawnych, ponieważ bydlaki i tak mają to w dupie. Tutaj trzeba konkretnych działań...
~WAL I DUS zyda
26-05-2011 / 22:44
urzednik tfu sadu rej.w Gizycku,nazwisko Wojgienica w 1994r wydal lewy za lapowki wyrok na podstawie sfalszowanych akt 2k238/93 z razacym naruszeniem art.176kpk ,biorac udzial w tym oszustwie naruszyl postanowienie az 16 art.kk.i ten oszust izlodziej pracuje jako tfu sedzia,a zlodziej bo okradl mnie z pieniedzy i dokumetow.
~Lech
22-05-2011 / 20:00
Kto jest za czym? www.wprost.pl/ar/160663/Sejm-zmienil-konstytucje-i-zakazal-kandy dowania-skazanym/ Sejm wprowadził do konstytucji zapis zakazujący kandydowania do parlamentu osobom skazanym prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Sejm odrzucił w głosowaniu propozycję PiS, rozszerzającą zakaz kandydowania do parlamentu o byłych funkcjonariuszy SB i UB. ========= ? wiadomosci.onet.pl/2001208,11,item.html Sejm odrzucił projekt zmian w konstytucji Sejm odrzucił w środę wieczorem projekt zmian w konstytucji autorstwa klubu parlamentarnego PiS. Projekt przewidywał ułatwienie dostępu do zawodów zaufania publicznego m.in. zawodów prawniczych, możliwość przymusowego leczenia osób chorych psychicznie w tym pedofilów, a także poszerzenie dostępu do akt IPN oraz odebranie przywilejów emerytalnych funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa Za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu opowiedziało się 271 posłów, przeciwko było 152, jeden wstrzymał się od głosu. Przeciwko projektowi głosowały kluby PO, PSL i Lewicy. =============== ? wiadomosci.onet.pl/4,15,11,5767339,0,0,0,for um.html PO łagodzi swój sztandarowy pomysł PO łagodzi ustawę o esbeckich emeryturach. Funkcjonariusze pozytywnie zweryfikowani po 1990 roku będą jednak mieli wyższe emerytury - dowiedziało się Radio ZET. ======== ? wiadomosci.onet.pl/1850115,11,item.html Sejm odrzucił projekt ustawy autorstwa PiS dotyczący "dzubekizacji". ============= ? Kat wygrywa w Polsce dwa razy biznes.onet.pl/kat-wygrywa-w-polsce-dwa-razy,18490,3107167,1,new s-detal Od 1 stycznia obniżono emerytury dawnym funkcjonariuszom służby bezpieczeństwa i milicji średnio o 1 tys. zł. na podstawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Problem polega jednak na tym, że nie wszystkim. Akta najważniejszych członków wywiadu, kontrwywiadu oraz znaczących pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pozostały utajnione. Emerytury wielu funkcjonariuszy od tzw. mokrej roboty pozostaną nietknięte. ======================= biznes.onet.pl/byli-sb-cy-zaczeli-masowo-chorowac,18490,4208555, 1,prasa-detal Tysiące byłych, wysokich oficerów SB uniknęło obniżki emerytur uciekając na renty zdrowotne - ujawnia "Rzeczpospolita". ======================================= wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ludzie-ordynackiej-na-listach- po-psl-i-sld,1,4247496,wiadomosc.html www.aferyprawa.eu/Platne/CO-TO-TAKIEGO-STOWARZYSZENIE-ORDYNACKA- 367 Nasze Media, organy ścigania przestępców: ABW i Sądy są w stanie nagłaśniać sądzić i wyrokować w sprawach maluczkich: "pracownicy prosektorium naciągali rodziny zmarłych" "antyKomor" Sprawy tych z świecznika po latach są umarzane, lub ulegają przedawnieniu, a Sędziwi Sędziowie, Prokuratorzy są latami sowicie opłacani z naszych podatków. Gnębić maluczkich.