Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
9 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 29-11-2012

Poznań - sędzia Beata Rynkowska za oszustwa proceduralne została pobawiona możliwości wykonywania zawodu - a co z resztą skorumpowanych oszustów zwanych sędziami.... ? ! ?

amienica przy ul. Półwiejskiej, która gra ważną rolę w "aferze alimentowej" (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G)

- Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQUbFpd

Kamienica przy ul. Półwiejskiej, która gra ważną rolę w "aferze alimentowej" (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G)

- Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQUbFpd



Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQUbFpd

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQeies4

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQeies4

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQeies4

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQtvIlF

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQtvIlF

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQtvIlF

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej
Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy.

Kiedy kamienicę zlicytował komornik, okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12942627,Sedzia_pomogla_uciec_dluznikowi__Dzis_stracila_prace.html#ixzz2DdQtvIlF

Swoim niedbalstwem i naiwnością nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu - tak sąd dyscyplinarny uzasadnił dziś usunięcie z zawodu sędzi Beaty Rynkowskiej

Rynkowska, zatrudniona w sądzie na Starym Mieście, od 20 lat orzekała w sprawach rodzinnych. Pół roku temu, w artykule "Kamienica za alimenty", ujawniliśmy, że pomogła uciec przed spłatą długów właścicielowi kamienicy w centrum Poznania.

6 mln zaległych alimentów, czyli jak ominąć prawo

Przypomnijmy krótko: Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę położoną naprzeciwko Starego Browaru. Wziął od nich 6 mln zł zaliczki, ale umowy nie podpisał. Nie oddał też pieniędzy. Kiedy kamienicę zlicytował komornik okazało się, że pieniądze należą się... nieślubnym dzieciom Władysława W. Mężczyzna przypomniał sobie o nich, kiedy był już zadłużony. Przed sądem zawarł z matką dzieci ugodę, w której zgodził się płacić co miesiąc 100 tys. zł alimentów. Zobowiązał się też do spłaty 6 mln zł zaległych alimentów. Choć takich alimentów nie płacą dzieciom nawet gwiazdy show-biznesu, sędzi Rynkowskiej to nie zastanowiło. Zgodziła się na ugodę, nie sprawdzając, czy Władysława W. stać na takie alimenty. Przed sądem dyscyplinarnym przyznała, że uwierzyła mu na słowo - mężczyzna rzekomo miał zarabiać pół miliona złotych miesięcznie.

A ponieważ, zgodnie z kodeksem cywilnym, z zajętego majątku dłużnika spłaca się w pierwszej kolejności zaległe alimenty, Holendrzy stracili możliwość odzyskania swoich pieniędzy.

- Ta ugoda nie miała służyć dobru dzieci, lecz ominięciu prawa. Ten ukryty cel widzi każda osoba z podstawowym prawniczym wykształceniem - mówił dziś sędzia Bogdan Wysocki, zasiadający w składzie sądu dyscyplinarnego, przed którym stanęła Rynkowska.

Wysocki dziwił się, że Rynkowska tego celu nie dostrzegła: - Musi przecież zastanawiać, dlaczego rzekomo tak zamożny ojciec wcześniej nie płacił alimentów, a teraz ochoczo zgadza się uregulować kilka milionów złotych. Dlaczego niepracująca matka wcześniej nie wystąpiła o te alimenty? Sąd tego nie ustalił, bo nawet nie przesłuchał stron.

Nie tylko naruszyła powagę sądu, ośmieszyła go

Za przewinienie dyscyplinarne, jakim jest rażąca i oczywista obraza prawa, sąd dyscyplinarny postanowił dziś usunąć sędzię Beatę Rynkowską z zawodu. To najsurowsza kara przewidziana przepisami.

- Nie znaleźliśmy żadnych okoliczności łagodzących. Swoim niedbalstwem i naiwnością pani sędzia nie tylko naruszyła powagę sądu, ale wręcz go ośmieszyła. Nie ma kwalifikacji do dalszego sprawowania urzędu sędziego - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Wysocki.

Wysocki przyznał, że Władysław W. i matka jego dzieci, umawiając się na gigantyczne alimenty, działali perfekcyjnie, ale sędzia z 20-letnim doświadczeniem powinien uniemożliwić im ominięcie prawa. - A powstało wrażenie, że sąd wręcz z tymi osobami współpracował - mówił Wysocki. Zdradził, że sąd dyscyplinarny zastanawiał się, czy Rynkowska mogła nie przewidzieć konsekwencji ugody. - Nie mamy jednak dowodów, że działała umyślnie - dodał sędzia.

Ale konsekwencje całej sprawy, co przyznał Wysocki, mogą być dotkliwe nie tylko dla sędzi Rynkowskiej. Bo wierzyciele Władysława W., którzy dzisiaj nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogli zażądać odszkodowania od Skarbu Państwa. Taki pozew, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, rozważają holenderscy inwestorzy, którym Władysław W. nie oddał 6 mln zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Beata Rynkowska może odwołać się do Sądu Najwyższego. Do tego czasu została zawieszona, nie może wykonywać obowiązków sędziego.

ZA: GAZETA POZNAŃ

PS. Teraz wierzyciele Władysława W. będą mogli domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa, czyli od nas wszystkich...

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~jawność czy samogwałt
03-02-2013 / 23:38
10 minutowy S A M O G W A Ł T SSR Anny WALENCIAK w sali Nr3 Sądu Rejonowego w Koszalinie o godz.14 przy ul. gen.Wł. Andersa 34 Sprawa II Kp. 557/12/AW w zw. Ds. 837/12/ asesor PR Monika WILCZOPOLSKA. Zaskarżenie dokonanej w trybie awanturnictwa marketingowego przez agenta PZU sprzedaży polisy ubezpieczenia mieszkania za kwotę : 600PLN, gdy faktycznie polisa mogła być sprzedana za kwotę : 120,00PLN. Nabywcą tej POLISY została 84-letnia kobieta – wdowa mieszkająca samotnie. W obronie interesów swojej matki wystąpił, jako pełnomocnik w sprawie karnej jej syn, który zawiadomił o popełnieniu przestępstwa z wnioskiem o wszczęcie postępowania karnego. Koszalińska prokuratorska przestępcza zgraja o skłonnościach NAZISTOWSKICH ze swoich OFIAR robi sobie procesowo jaja. Spełnia tym sposobem jeden z elementów ZABEZPIECZANIA własnych INTERESÓW - praktycznego sposobu zapobiegania bezrobocia wśród TOGOWCÓW. W przypadku wyprowadzenia bałaganu i chaosu z życia społecznego w Polsce liczebna zgraja TOGOWCÓW ślizgaczy i Nierobów stanie się zbędna. TOGOWCY NIE są tym ZAINTERESOWANI. „Mętna woda ZŁOTA ryba”. Dlatego bajzel w Polsce JEST konieczny. To NIE jest już PATOLOGIA. To JEST „działalność gospodarcza” i biznes razem wzięte. STERTA procesowego obornika rośnie. WZRASTA liczba TOGOWCÓW. ADWOKATÓW podobnie. Prokuratorsko-sędziowskie KONFABULACJE, urojenia i insynuacje mają niesamowite wzięcie. Solidarnością Zawodową Sitwy Są wspomagane itd. itp. Skąd my to znamy. PIRAMIDA. Pełnomocnikowi towarzyszył na sali rozpraw członek założyciel Komitetu Obywatelskiego ds. Praworządności i Walki z Korupcją. SSR A. WALENCIAK już na wstępie postępowania procesowego założyła szantaż.wobec pełnomocnika. Postępowanie się odbędzie pod warunkiem, że obserwator KO opuści salę rozpraw lub SSR A. WALENCIAK musi się naradzić z Prokuratorem. Tu wyszły JAJA, że sędzia NIE JEST przygotowana do rozpatrzenia sprawy II Kp. 557/12 albowiem Postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego określonego Przez Sędzinę mianem „ŚLEDZTWA” przeprowadził prokuratorski asesor wystawiony przez ŻULIĘ (T.BODO & K. KRET & B. WYSOCKA vel NIEDEK i INNI) z Prokuratury Rejonowej w Koszalinie za wiedzą i zgodą HERSZTA prokuratorskich przestępców PPO Jerzy OŻÓG na „ZAJĄCA”. Wobec podtrzymania wniosku o obecności Obserwatora Komitetu Obywatelskiego SSR A. WALENCIAK zarządziła naradę Sądu do dnia 15-11-2012r do godziny 14 : 10. DLA NIEZORIENTOWANYCH w procesie CURIOZUM – każda przerwa procesowa na zarządzoną naradę Sądu to wpływ kwoty : 500,00PLN do kieszeni sędziego. To się nazywa Interes. Jak będzie przebiegał scenariusz sprawy II Kp.557/12/AW w dniu 15-11-2012r godz. 14 : 10 ? Najprawdopodobniej T A K jak sprawa II Kp. 787/11/AW w dniu 17-04-2012r i 27-04-2012r Gdzie SSR A. WALENCIAK & PPR I. Paczkowska-Łabędź zrobiły DURNIA z OFIARY OKRADANIA przez PIRAMIDĘ żołnierza PO ps. DYZMA – patrz : www.pokrzywdzeeniprzezgawlowskiego.pl TOGOWE damy pokazały, że mają w DUPIE Rozporządzenie Sądu Najwyższego obowiązujące od 28 marca br. Zakazujące utajniana-niejawności postępowań procesowych i wypraszaniu publiczności – obserwatorów. Wolność, Niepodległość i Demokracja, rzetelność, prawda materialna, logika rozumowania w wydaniu wypłukanej z wszelkich zasad i cech ludzi cywilizowanych przy porażającej obrazie PRAWA i JEGO ZASAD, Racji Stanu Postanowień Konstytucji Rzeczpospolitej Polski sędziny A. WALENCIAK. Vivat PRAWO, vivat bezkarność z NIEZWISŁOŚCI pod szyldem IMMUNITETU. Polski PIC.
~Mirnal
05-12-2012 / 23:37
Nieprofesjonalny adw. Kolankiewicz sfałszował zarzuty, które postawiłem pisarce Chomuszko, natomiast sędzia Midziak przyjął je bezkrytycznie, nie rozpatrzył fałszerstwa podpisu pisarki (zamiana nazwisk) i w ogóle nie badał sprawy jej pomówienia (że pisałem jako Kawalec), co zresztą bezczelnie napisał w uzasadnieniu! I taka mamy Temidę?!
~teresa Kawiak
02-12-2012 / 11:35
Wykorzystałam decyzję Min. Spr. żeby otrzymać dane o sędziach łamiących prawo w moich sprawach. Winą za przestępstwa popełnione w moich sprawach oskarżam Min.Spr. Niezasadne ,wieloletnie "delegowania" sędziów rejonowych do Sądu Okręgowego, sprzyja wewnętrznej korupcji. Wszyscy orzekający w moich sprawach "delegowani" sędziowie to przestępcy, którzy otrzymali stanowisko sędziego w Sądzie Okręgowym wyłącznie na skutek wieloletniego"delegowania" Taka delegacja to instrument służący prezesowi sądu czy przewodniczącemu wydziału ( może Min. Spr. również?) do wymuszenia określonego "zachowania". przez sędziego rejonowego, w zamian za stanowisko. SSO Agnieszka Oklejak, przewodnicząca Wydziału XI Cywilny-Rodzinny Sądu Okręgowego w Krakowie , wykorzystuje to we własnych przestępczych celach. Wyłącza sędziów prowadzących postępowanie , tworzy referat dla "delegowanego" sędziego i wymusza określone zachowanie w zamian za awans. Po kilku latach "delegowania" kreatura spełniająca jej żądania, z "urzędu" zostaje w okręgówce, z pominięciem zasługujących na awans sędziów przestrzegających prawo. Moje sprawy "bada" teraz Min. Spr. i bardzo jestem ciekawa wyniku tych "badań" a także "wiarygodności" naszego Min. i Posła Jarosława Gowina, walczącego z sitwą. Po odpowiedzi jaką otrzymałam, mam już pełne prawo domniemywać jaki będzie skutek tego "badania" i jak dalece nasz "sprawiedliwy" Min. Gowin "walczy" z sitwą", wspierając bezprawie. Ponieważ nie znalazł podstaw do powiadomienia prokuratury, zostałam zmuszona, sama, powiadomić Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej, o ściganie winnych bezprawia popełnionego na mojej rodzinie, wyręczając Pana Gowina, który albo boi się krakowskiej " przestępczej "Famili"albo ją wspiera. Opublikujemy!!!
~Obywatel
01-12-2012 / 13:32
Właśnie przeglądałem te dokumenty, myślę że to jest metoda na zgodne z prawem uzyskiwanie informacji publicznych a przy tym uzyskiwanie ciekawych informacji np. o kolejnych nominacjach co niektórych... Sprawa starszej kobiety, która prowadziła strajk głodowy przed SO w Poznaniu już dziwnie ucichła?? Jest więcej afer,których nie wiedzieć dlaczego nie chcą ludzie ujawniać. To znaczy domyślam się dlaczego- pytanie kiedy to się zmieni??? Bardzo ciekawy jest film: pietkun.nowyekran.pl/post/75658,warto-siorbac-obrzydliwi-sedziowie rozmowa Pana Red. Pietkuna z Panem Sklepowiczem. Sama prawda! Wie ktoś jak sprawa Pana M. Lewińskiego??
~Liza
01-12-2012 / 05:55
Możesz uzyskać informacje o drodze zawodowej sędziów oraz protokoły wizytacji. Jak to zrobić ? Przeczytaj niedziela, 27 lutego 2011 15:11 Nasze stowarzyszenie wystąpiło do Prezesa Sądu Okręgowego w Bielsku - Białej o podanie drogi zawodowej sędziów tj: kiedy i jaką ukończyli uczelnię, od kiedy i jak długo byli asesorami, w jakich sądach i kiedy otrzymywali nominację. Można także otrzymać protokoły kontroli wizytacyjnych w poszczegolnych sądach. My to osiągnęliśmy. 2. Prezes Sądu Okręgowego wydał decyzję nr. A - 123-133/2009 - odmowie udostepnienia informacji publicznej. Przeczytaj treść decyzji - kliknij. 3. Od decyzji Prezesa Sądu Okregowego, nasze stowarzyszenie złozyło odwołanie do Ministra Sprawiedliwości Przeczytaj treść odwołania do ministra - kliknij 4. Minister Sprawiedliwości wydał decyzję z dnia 11.03.2010 r. i uwzględnił nasze odwołanie Na tą decyzjuę można się powoływać, w sprawie udostępnienia drogi zawodowej sędziów i prokuratorów. W ten sposób okazuje się, że na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, można dochodzić ujawnienia danych o drogach zawodowych sędziów i prokuratorów a także uzyskiwać protokoły z wizytacji. Nie są to dane tajne. Co dziwne nie wiedział tego Prezes Sądu Okregowego w Bielsku - Białej. Są to dane istotne w szczególności kiedy są wątpliwości, czy nie sądzi was klan rodzinny w I i II instancji, albo jakie są powiązania sędziego, prokuratora i adwokata
~Teresa Kawiak
30-11-2012 / 22:07
Pani sędzia jak najbardziej powinna w"pierdlu" wylądować!!. i zapłacić z własnej kieszeni!!! KRS uznała że naruszyła powagę "sądu" i go ośmieszyła ? A wie Pan dlaczego? Bo to holenderska firma dobierze się im do d...i nie pozwoli się spławić. Rażące naruszenia prawa wobec obywatela RP nagradzane są awansem. Handlujący wyrokami śmieć w todze pozostaje bezkarny.
~odcisk
30-11-2012 / 17:46
Czyż nie uważacie, że z uwagi na Konstytucyjną równość wobec prawa sędzia w "pierdlu" powinna wylądować? Bo ja właśnie tak uważam i nie kieruję się jezykiem nienawiści, lecz praworządności.