Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Na zlecenie dyktatora Łukaszenki „Podlaski Wymiar Niesprawiedliwości” prześladuje od 10 lat białoruskiego opozycjonistę Andrieja Żukowca (Joukovets) - Ministerstwo Sprawiedliwości RP i Generalna Prokuratura RP udają że jest rzetelny proces o oszustwo…

Sprawa A. Żukowca przed polskim wymiarem sprawiedliwości ciągnie się od 2001 roku.

Najpierw była to sprawa o ekstradycję. Żukowiec spędził 85 dni w areszcie. Białorusin protestując podjął głodówkę, 32 dni odmawiał przyjmowania posiłków. Trzykrotnie sędziowie Sądu Okręgowego w Białymstoku na czele z ówczesnym prezesem Zbigniewem Pannertem orzekali możliwość wydania opozycjonisty w ręce dyktatora, uzasadniając zwoje decyzji ponowaniem pełnej demokracji na Białorusi ostatecznie, pod naciskiem opinii publicznej i mediów skandal udało się uciszyć i w 2002 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku i Minister Sprawiedliwości Barbara Piwnik odmówili wydania Żukowca na Białoruś, pod pretekstem bo tam czeka go niesprawiedliwy proces z racji jego opozycyjnej działalności.

Ze stron portalu IPN :„Sędzia Zbigniew Pannert pozostanie prezesem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzi podstaw do odwołania go z zajmowanego stanowiska. Nie udało nam się natomiast dowiedzieć, czy minister, powołując go na prezesa, wiedział o jego działalności w latach 80-tych – pisze „Gazeta Współczesna”. W czerwcu dziennik ujawnił, że Zbigniew Pannert w czasie stanu wojennego oskarżał działaczy opozycji. Wyroki, jakich się domagał, należały do najwyższych w regionie. Gazeta Współczesna 20.07.2005 r. ".

W obronie Żukowca stanęły wówczas wszystkie partie opozycyjne Białorusi z apelem, by Polska nie zgodziła się na jego ekstradycję na Białoruś. W 2003 roku Prokuratura Okręgowa w Białymstoku postawiła mu zarzuty wyłudzenia 700 tysięcy dolarów kredytów z dwóch białoruskich banków na podstawie sfałszowanych dokumentów. W 2006 roku inny już prokurator prokuratury Okręgowy Andrzej Śliwski (ówczesny prokurator wojewódzki w Białymstoku, umorzył śledztwo w sprawie skrytobójstwa przez SB księdza - męczennika Suchowolca) (www.skpnszz.org/downloads/.../Smierci%20sie%20nie%20bal.doc) w akcie oskarżenia stawia inne zarzuty, zmienia nazwę banku (wcześniej był bank "Białoruś" - nieistniejący, zniszczony przez Łukaszenkę, teraz jest bank "Białoruśbank" - bank łukaszenkowski). Akt oskarżenia o wyłudzenie pieniędzy prokurator sporządził wyłącznie na podstawie kserokopii (ksero także dokumentów, które miałem rzekomo sfałszować, więc jak po ksero stwierdzić ich fałszerstwo?) Prokurator nie przesłuchał żadnego ze świadków, bazował na ksero protokołów przysłanych z Białorusi. We wrześniu 2008 roku sąd nakazał usunięcie tych błędów i sporządzenie nowych tłumaczeń.

Żukowiec oskarżył o działanie na jego szkodę kilku tłumaczy przysięgłych, w tym przede wszystkim białostockie małżeństwo, które zrobiło ponad 90 procent tłumaczeń dokumentów procesowych oraz dwóch prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Białymstoku i dwóch sędziów. W tłumaczeniach odkrył setki fałszerstw dotyczących innych nazw banków, innych rachunków, wiele dokumentów handlowych tłumaczonych było tylko częściowo, na dokumentach, gdzie nie ma jego podpisu tłumacze stwierdzają, że się podpisałem, źle opisują pieczęcie, jest nawet przetłumaczony dokument mający być dowodem, że zdefraudował majątek firmy, podczas gdy nie ma takiego dokumentu w aktach przysłanych z Białorusi, a i on w tym czasie nie mogłem być powiązany z tym dokumentem, bo dawno nie było Żukowca na Białorusi, bo starał się o azyl w Polsce, itd. Wszystkie zmiany w tłumaczeniach są na jego niekorzyść i robią opozycjonistę winnym w procesie karnym.
Tłumaczy oskarżył o fałszywe tłumaczenia, a prokuratorów i sędziów o ich świadome wykorzystywanie w procesie, bo gdyby tłumaczenia były dobrze zrobione, nie byłoby takiego aktu oskarżenia. Proces trwa od 2006 roku i utknął w miejscu z powodu tłumaczeń, w zasadzie całych akt sprawy.
W ubiegłym roku Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej (po zrobieniu dodatkowych tłumaczeń kilkunastu dokumentów i po ich weryfikacji) postawiła zarzut fałszerstwa tłumaczeń biegłej Grażynie Prochowicz (zatrudniona jako referendarz w wydziale do walki z przestępczością zorganizowaną w Prokuraturze Apelacyjnej w Białymstoku).

W uzasadnieniu prokurator napisała, że charakter popełnionych błędów świadczy o umyślnym ich popełnieniu. Media natomiast otrzymały informacje, że sprawa jest rozwojowa.
Potem sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie Oddział Zamiejscowy w Białej Podlaskiej. 31 grudnia sprawę umorzono z powodu nie wykrycia przestępstwa. Prokurator wprawdzie uznała, że jest wiele błędów, tłumacze byli nierzetelni, niestaranni, takie tłumaczenia zasługują na naganę, ale nie dopatrzyła się umyślnego działania. Dała wiarę zeznaniom tłumaczy, że byli przemęczeni 2 łata i stąd tyle błędów.
4 lutego przedawniła się sprawa fałszerstwa tłumaczeń drugiego z małżonków Władysława Prochowicza (wcześniej dziennikarz redakcji mniejszości białoruskiej w Polskim Radiu Białystok, obecnie dyrektor Polskiego Radio w Białymstoku). (Nie przedawni się, gdyby prokuratura zastosowała w tej sprawie także art.271 k.k.)
A oto jakie przekręty popełnione w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie Oddział Zamiejscowy w Białej Podlaskiej:


1. Prowadząca śledztwo przesłuchała tłumacza W. Prochowicza i innych w charakterze świadków, nie weryfikując ich zeznań z innymi dowodami (chociaż ja ich oskarżam i w sprawie występuję jako poszkodowany, dała wiarę ich zeznaniom). Nie przesłuchała w tej sprawie ówczesnego Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Sławomira Luksa i jego zastępcy Bazylego Talentejuka, co pozwoliłoby zweryfikować zeznania przesłuchiwanych.

2. Prokurator nie zarządziła konfrontacji tłumaczki G. Prochowicz i prokurator E. Korwell w celu ustalenia faktycznego przebiegu zdarzeń. Podczas przesłuchania tłumaczka zeznała, że E. Korwell kazała jej tłumaczyć tylko część niektórych dokumentów. E. Korwell temu zaprzeczyła.

3. W przypadku tłumaczeń Władysława Prochowicza prokurator nie zleciła tłumaczenia żadnego dokumentu przez biegłego o podwyższonych kwalifikacjach, żeby stwierdzić jakiego rodzaju zostały popełnione błędy, czy mogły wskazywać na umyślność działania. Nie ustaliła też jak dużo tłumaczeń zostało źle zrobionych.

4. W toku śledztwa pojawiły się informacje o podwójnych rachunkach Władysława Prochowicza. Prowadząca śledztwo zadowoliła się zeznaniem prokurator Elżbiety Korwell (przyjaciółki państwa Prochowiczów, w toku śledztwa znajomość ta została potwierdzona), że w aktach sądowych znalazł się zły rachunek, odmienny od tego w aktach podręcznych, przez pomyłkę, bo w między czasie była korekta rachunku. Prowadząca śledztwo nie poprosiła o wydruki bankowe państwa Prochowiczów, żeby ustalić faktyczną kwotę jaką otrzymali za tłumaczenia i w jakim okresie.

5. Wydruk z konta bankowego i księgowości prokuratury (sporządzony przez księgową) dałby też dodatkową odpowiedź na pytanie czy państwo Prochowiczowie nie dostali więcej pieniędzy za tłumaczenia w sprawie A. Żukowca, niż wynika to z kopii rachunków przysłanych do Białej Podlaskiej. Zwłaszcza, że w 2007 roku W. Prochowicz zgłosił na policji zaginięcie-kradzież repertorium swojej żony za lata 2001-2004, które wiózł w autobusie. Same okoliczności zaginięcia dokumentu są dziwne, zwłaszcza, że zaginięcie zostało zgłoszone kilka dni po tym jak prowadzący sprawę karną Żukowca sędzia Hempel (uczciwy polski sędzia!) już w 2007 roku zwrócił uwagę, że tłumaczenia są źle zrobione (wtedy nie zwróciłem jeszcze uwagi, że są to fałszerstwa na tak dużą skalę).

6. Karygodne są protokoły, na podstawie których prokurator umorzyła śledztwo i pisała uzasadnienie swojej decyzji. Nie odzwierciedlają one faktycznego przesłuchania świadków, niektóre istotne wątki są w nich pominięte.
Dyktując do protokołu treść przesłuchania prokurator Korwell, prokurator Grażyna Błaszczyk-Ostapczuk pominęła na przykład nazwiska ówczesnego szefostwa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku: Sławomira Luksa i Bazylego Telentejuka, podczas gdy przesłuchanie ich wniosłoby wiele do wyjaśnienia okoliczności powoływania tłumaczy przysięgłych, okresu kiedy byli powoływani i kwot jakie wówczas Prokuratura Okręgowa w Białymstoku na te tłumaczenia wydała. (Nadmieniam, że prokurator Talentejuk w rozmowie z dziennikarzem mówi o 300 tysiącach wydanych na tłumaczenia w sprawie, podczas, gdy rachunki wskazują na kwotę około 100 tysięcy, także inni prokuratorzy mówią nieoficjalnie o większych rachunkach niż wynika to z akt)

7. Odsłuchując nagranie z przesłuchania odnosi się wrażenie, że prowadząca śledztwo prokurator Grażyna Błaszczyk-Ostapczuk występuje w roli adwokata przesłuchiwanych osób, często poprzez pytanie sugeruje odpowiedź świadkowi lub też sama do protokołu dyktuje odpowiedź jaką świadek rzekomo udzielił, albo wprost mówi jakiej wypowiedzi od świadka oczekuje. Nie zamieszcza też w protokole nazwisk prokuratorów, które padają podczas przesłuchania, a przesłuchanie tych prokuratorów wyjaśniłoby wiele wątpliwości i podejrzeń. Pomija też sformułowania o wysokich kosztach tłumaczeń i wiele innych zdań, które mają duże znaczenie przy ustaleniu prawdy.

8. Dodatkowo zastanawiającym jest, że prowadząca śledztwo nie wzięła pod uwagę pisma, które do niej trafiło z Ministerstwa Sprawiedliwości, będącego wynikiem dziennikarskiego śledztwa, pisma z 13 sierpnia 2009 roku adresowanego do Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy (pismo i załączniki nie zostały zamieszczone w aktach sprawy, prowadząca śledztwa nie sprawdziła też pojawiających się w nim wątków). Wątki dotyczyły m.in. około 300 stron podwójnych tłumaczeń sporządzonych przez G. Prochowicz, jak też innego tłumacza, który dobrze przetłumaczył dokumenty. Jednak w akcie oskarżenia i w wykazie dowodów prokurator Śliwski ani razu nie powołuje się na jego tłumaczenia, tylko na fałszywe tłumaczenia G. Prochowicz.

Prokurator Błaszczyk-Ostapczuk pominęła też wątek dlaczego Prokurator Okręgowy S. Luks prosił ministerstwo o przetłumaczenie kolejnych akt, skoro, jak wynika z rachunków, wszystko już przetłumaczyła G. Prochowicz.
W piśmie była też mowa, że w 2008 roku w głównych aktach sądowych, jak też podręcznych prokuratorskich nie było postanowienia o powołaniu tłumaczki pod koniec 2002 roku, nie było też rachunków za jej pracę. Te dokumenty w podręcznych aktach pojawiły się dopiero w 2009 roku.
Prokurator Błaszczyk-Ostapczuk nie podjęła też wątku z pisma, że "w październiku 2003 roku prokurator Kulikowski (już nie pracujący w prokuraturze) postawił zarzut Żukowcowi wyłudzenia pieniędzy m.in. z banku "Białoruś", a w 2005 roku prokurator Andrzej Śliwski w akcie oskarżenia jako poszkodowanego wymienił już nie bank "Białoruś", a bank "Białoruśbank". Bank "Białoruś" nie istnieje, bank "Białoruśbank" jest postrzegany jako bank Łukaszenki. Nie przejął on żadnych praw po banku "Białoruś". Prokurator nie pyta Pana Śliwskiego dlaczego w akcie oskarżenia pojawił się inny bank, niż ten co był w zarzutach, czy Śliwski bazował już na innych tłumaczeniach?
Prokurator zbagatelizowała też informację, że wiedzą powszechną w środowisku dziennikarskim i prokuratorskim jest, że małżeństwo tłumaczy przysięgłych od lat przyjaźni się z prokurator Elżbietą Korwell, która zlecała im tłumaczenie dokumentów i potwierdzała ich zgodność z tłumaczonymi dokumentami. Prokurator Korwell przyjaźni się także z prokuratorem Andrzejem Śliwskim, który sporządził akt oskarżenia przeciwko Żukowcowi. Wiedzą powszechną jest też, że dziennikarz W. Prochowicz (jak żaden inny dziennikarz) jest w bardzo dobrych stosunkach z pracownikami konsulatu Białorusi w Białymstoku. Zasadność zlecania mu tłumaczenia dokumentów w sprawie białoruskiego opozycjonisty stoi pod znakiem zapytania.

31 grudnia 2009 r. sprawa tłumaczy została nieprawomocno umorzona z powodu niewykrycia przestępstwa, mimo że większość istotnych dowodów nie została przeprowadzona. Teraz dowiedziały się dziennikarze , że na taki bieg sprawy mógł mieć wpływ prokurator z Prokuratury Krajowej, na wysokim stanowisku, który z jednym z małżonków tłumaczy przysięgłych, których oskarża Żukowiec, zna się jeszcze z czasów studiów i przyjaźni się z nimi do dzisiaj. On też miał załatwić pracę w Prokuraturze jednemu z małżonków – tłumaczce Grażynie Prochowicz.

Referendarzem w wydziale do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku jest tłumaczka przysięgła w sprawie karnej Żukowca p. G. Prochowicz (w 2008 roku był to oddział zamiejscowy Prokuratury Krajowej, a ona była wówczas na stanowisku sekretarza).
Szefem departamentu do walki z przestępczością zorganizowaną w Prokuraturze Krajowej jest pan, który zna się z prokurator Korwell (przyjaciółką p.Prochowiczów) jeszcze z czasów pracy w Prokuraturze Rejonowej w Hajnówce. O jego małżonce natomiast mówi się nieoficjalnie w białostockiej prokuraturze, że też robiła tłumaczenia w sprawie Żukowca , ale dowodów w postaci dokumentów nie ma. Jedynie z rozmowy z nim przeprowadzonej przez dziennikarza, wynika, że jego małżonka sporządziła tłumaczenia w sprawie karnej białoruskiego opozycjonisty.

Wiosną 2010 roku Andriej Żukowiec wytoczył powództwa przeciwko prezesowi Sądu Apelacyjnemu w Białymstoku Z. Pannertu i 13 innym sędziom i prokuratorom uczestniczącym w promowanie na Podlaskiem reżymu Łukaszenki.

Na 20 lipca 2010 nowy stronniczy sędzia Sadu Rejonowego w Białymstoku Szczęsny Szymański na ” polecenia z góry” wyznaczył termin rozprawy w spawie karnej A. Żukowca. Na podstawie sfingowanych dowodów przez prokuratora A. Śliwskiego i tłumaczy przysięgłych małżeństwa Prochowiczów będzie usiłował skazać Białorusina.

Dzimtry Zalewajkin

PS.
Rozprawa odbędzie się w Sądzie Rejonowym w Białymstoku (ul. Mickiewicza 103 - nowy budynek) w dniu 20 lipiec 2010r o godz. 9 sala 2

MY TAM BĘDZIEMY - zapraszamy zainteresowanych i dziennikarzy.

ematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.