Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
8 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA PUNKT WIDZENIA MAŁGORZATY MADZIAR

MADZIAR - ZEZOWATA SPRAWIEDLIWOŚĆ -  z cyklu patologie polskiego sądownictwa

Z CYKLU - ZEZOWATA SPRAWIEDLIWOŚĆ

W ciągu ostatnich dwóch lat, spędziłam trochę czasu w różnych salach sądowych, występując najczęściej w roli dziennikarza, zaś rzadziej w roli oskarżyciela czy świadka. I szczerze przyznam, że widziałam tylko dwóch (!) mądrych i roztropnych sędziów... Pozostali brnęli i brną w gąszcz fałszu, obłudy, a ich ostateczne wyroki – wołają o pomstę do nieba! Niestety – polska sprawiedliwość była i jest zezowata. Zezowata – to mało powiedziane. Jest ślepa, głucha i przekupna. Jeśli ktoś nie wierzy, służę przykładem.

Dwa lata temu wniosłam do Sądu Rejonowego w Siedlcach, akt oskarżenia przeciwko wydawcy i redaktorowi naczelnemu pewnego czasopisma, w którym w/w dopuścił się publicznego znieważenia i zniesławienia mojej osoby. Na łamach swojej gazety zarzucił mi cyt.: „szczyt chamstwa” (na który wdrapał się pierwszy) „plucie” na osobę reprezentującą władzę samorządową, „chorobliwą fobię z seksualnym kontekstem” ujawniając jednocześnie dane osoby, o której pisałam w jednym ze swoich reportaży, a które ja pozostawiłam anonimowe ze względu na to, że były to wypowiedzi moich rozmówców, którzy także chcieli pozostać anonimowi. Na pierwszej sprawie nie doszło do „tradycyjnej ugody”, bo... gdybym chciała ją zawrzeć, mogłabym to zrobić w inny sposób, a nie w obecności WYSOKIEGO SĄDU, który reprezentowała wówczas asesor Marta Śmiech. Gdybym chciała pogodzić się z owym redaktorem, nie jechałabym siedemdziesiąt kilometrów od domu, bo dzieli nas odległość dziesięciu kilometrów... A zresztą, nie po to wnosiłam akt oskarżenia, żeby godzić się z kimś, kto oczernia mnie wzdłuż i wszerz... To doprowadzanie do ugody - to jest dopiero ŚMIECH!

Do drugiej rozprawy nie doszło, bo pan redaktor nie przybył, natomiast wniósł wzajemny akt oskarżenia z tych samych co ja art. 212 i 216 k.k. Przeciwstawiłam się temu, bo wzajemny akt oskarżenia wpłynął już po rozprawie głównej. Pisemna odpowiedź sądu brzmiała następująco cyt:  W związku z pismem z dnia (...) uprzejmie informuję, że odroczenie rozprawy w dniu 16 lutego 2005 było zasadne. Wzajemny akt oskarżenia nie został złożony po rozprawie, lecz na rozprawie, co wynika z zapisu w protokole k.31. Sąd nie mógł podejmować żadnej decyzji w kwestii złożonego, a nieopłaconego „wzajemnego aktu oskarżenia”. Dopiero po uiszczeniu opłaty w zakreślonym przez Sąd terminie, na rozprawie 17 marca 2005 r. podjęto decyzję o wyłączeniu złożonego aktu oskarżenia”. Trzeba przyznać, że mają refleks, a i „karmić” fałszem też potrafią...

W toku kolejnej rozprawy redaktor bronił się rękoma i nogami. Wyginał się, przeginał, w kółko dziękował i przepraszał - oczywiście sąd, a nie mnie... Nie wiem za co, ale wydaje mi się, że za to, że łgał, jak pies, pomimo złożonej przysięgi o mówieniu tylko prawdy... Sędzi Marcie Śmiech nie było raczej do śmiechu, kiedy odczytywała z mojego reportażu zacytowaną przeze mnie wypowiedź anonimowej rozmówczyni  że, cyt. „podczas uroczystości Pan X cały czas grzebał w rozporku”. Za to mnie ogarnął trudny do pohamowania śmiech, zwłaszcza kiedy redaktor, a zarazem wydawca ujawnił dane osobowe owego pana w swoim pisemku, zarzucając mi jednocześnie „chorobliwą fobię z seksualnym kontekstem”. Nie wspomnę już o innych obraźliwych epitetach, których używał pod moim adresem w miejscach publicznych... Ale nie o to mi już chodzi, bo doszłam do wniosku, że nie ma znaczenia to, co ktoś mówi, tylko kto mówi... A więc, pozostawię w spokoju osobę redaktora, bo nie mam najmniejszego zamiaru ruszać tego, co może później cuchnąć...

Zacytuję teraz fragmenty uzasadnienia wyroku sądu:

„Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Sąd Rejonowy” po przeprowadzeniu rozprawy ustalił stan faktyczny.  (...) W felietonach bowiem dokonuje się takich ocen. Słowa dziennikarka oskarżony użył w akapicie, ponieważ treść artykułu jest niezgodna z etyką dziennikarską. Jego zdaniem autorka użyła sformułowań obraźliwych i wulgarnych, co narusza prawo prasowe (...) Stwierdził, iż ktoś zauważa tylko grzebanie w rozporku, to jest nienaturalne zachowanie. Artykuł jest nierzeczowy, nieobiektywny i szykanujący gościa (...) Oskarżony czuł się zobowiązany do tępienia tego typu dziennikarstwa”.  Nie wspomnę już o moim stosunku do strażacko – przedszkolnego „dziennikarstwa” owego „redaktora”, ani o rozporku owego, nieżyjącego już człowieka (zmarł biedak w niedługim czasie po rozprawie, w której był świadkiem powołanym przeze mnie)... A może przyczyniło się do tego ujawnienie jego danych osobowych przez „redaktora”?...

Czytamy dalej: Sąd zważył co następuje:

Wyjaśnienia oskarżonego częściowo zasługują na wiarę. Nie budzą wątpliwości podawane przez niego fakty napisania przedmiotowych artykułów prasowych. Te okoliczności są bezsporne i znajdują potwierdzenie w załączonych publikacjach. Pomimo, że oskarżony nie był w stanie wskazać, kto dokładnie podsumował „Prasówkę” w pełni zgodził się z zawartymi tam sformułowaniami dotyczącymi oskarżycielki prywatnej. Natomiast nie znajdują aprobaty Sądu i nie eskulpują oskarżonego wskazywane przez niego przyczyny użytych przez niego sformułowań dotyczących Małgorzaty Madziar w art. „Konsekwencje” oraz w rubryce „Prasówka” Analiza treści wymienionych artykułów wskazuje, iż zawierają one treści zniesławiające Małgorzatę Madziar jako autorkę artykułu pt. „Kto nabierze wody w usta?”. Oceniając przedmiotową sprawę nie można pominąć, iż przedmiotowe wypowiedzi oskarżonego nawiązywały wprost do artykułu autorstwa Małgorzaty Madziar i stanowiły jego krytyczną ocenę. W ocenie Sądu ocena ta przekraczała granice dozwolonej krytyki, jednakże w całokształcie ujawnionych okoliczności sprawy, nie sposób uznać, by był to czyn karygodny. (...) Zgromadzone w aktach sprawy wycinki artykułów prasowych, zdaniem Sądu stanowią wiarygodny materiał dowodowy. Tak oceniony materiał dowodowy w ocenie Sądu nie pozwala na przypisanie oskarżonemu dokonania zarzucanego mu w pkt 1aktu oskarżenia czynu. W niniejszej sprawie brak jest dowodów bezspornie wskazujących, by oskarżony znieważył Małgorzatę Madziar”.

Odnośnie znieważenia w miejscu publicznym:

(...) „W związku z niespójnościami w zeznaniach świadków nie sposób uznać, by w rzeczywistości taki fakt miał miejsce, a nawet gdyby, to stwierdzić należy jednoznacznie, iż tak opisane zachowanie nie wyczerpuje znamion z art. 216 &1 k.k. (...) w konsekwencji, kierując się nakazem z zasady in dubio pro reo (art. 5&2 k.k) oskarżonego należało uniewinnić od dokonania zarzucanego mu czynu. Dodać należy, iż uznanie oskarżonego za winnego dokonania niniejszego przestępstwa mogłoby nastąpić tylko wówczas, gdyby w świetle zgromadzonego materiału dowodowego jego wina była udowodniona w sposób całkowity, pewny i wolny od wątpliwości (...) W polskim prawie karnym samo formalne zrealizowanie wszystkich ustawowych znamion określonych w części szczególnej Kodeksu Karnego nie zawsze jest równoznaczne z przyjęciem, że osoba która się tego dopuściła popełniła przestępstwo i w związku z tym musi być jej wymierzona określona kara (...) W ocenie Sądu w niniejszej sprawie właśnie te okoliczności i fakty wskazują na to, że stopień społecznej szkodliwości czynu oskarżonego jest znikomy. (...) W pierwszej kolejności stwierdzić należy iż art.15 & 2 prawa prasowego nakłada na dziennikarza obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnieni powyższych danych. Małgorzata Madziar mogła więc zachować w tajemnicy dane swoich rozmówców, których wypowiedzi zacytowała. (...) Oskarżony nie tylko nie miał podstaw do uznania upublicznionego zarzutu za prawdziwy, ale także nie podjął żadnych prób w kierunku powzięcia informacji co do sposobu uzyskania przez Małgorzatę Madziar opisanych przez nią wiadomości. Oskarżony ujmując w swoim artykule następujące wyrażenia: „ Szczyt chamstwa”, „plucie”, oraz „ chorobliwą fobię z seksualnym kontekstem” niewątpliwie pomówił Małgorzatę Madziar o właściwości, które mogły narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu dziennikarza. Zdaniem Sądu fragment felietonu pt. „Konsekwencje” oceniający publikację Małgorzaty Madziar, nie był rzetelny, a ponadto autor charakterem użytych przez siebie słów przekroczył granice potrzebne do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Niewątpliwie miał świadomość tego, że jego wypowiedź zawierała zarzut pod adresem Małgorzaty Madziar, a ponadto zdawał sobie z tego sprawę, iż podniesienie tego zarzutu na łamach swojego pisma może potencjalnie narazić w/w na utratę przez nią zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu dziennikarza (...) Nie sposób uznać, by czyny te wyrządziły oskarżycielce prywatnej szkodę i uznać je za intensywne i dotkliwe. Analiza zebranych w sprawie dowodów jakkolwiek pozwala na stwierdzenie, iż od strony formalnej ustawowego zespołu znamion czynu zabronionego oskarżony zachowaniem swoim wyczerpał znamiona przestępstwa, to jednak ze względu na znikomą szkodliwość czyn ten nie jest czynem przestępnym”.(?!) Jak rozumieć uzasadnienie asesor Marty Śmiech? Nie wiem, czy nie „pozajączkowało” się jej coś w głowie w momencie pisania uzasadnienia wyroku... Niby potwierdza zasadność oskarżenia, w końcu uniewinnia oskarżonego, pisze o czynie przestępnym, zamiast przestępczym... Odwołałam się od wyroku, bo jeśli pani asesor uważa, że nazwanie kogoś w miejscu publicznym „ to głupie, durne itp.”, używanie sformułowań „szczyt chamstwa”, czy przypisywanie „chorobliwej fobii z kontekstem seksualnym”, uznaje za dopuszczalną ocenę mojej publikacji przez jakiegoś „redaktorka” i to wszystko jej zdaniem ma znikomą szkodliwość społeczną – to szkoda, że słów „to głupie”, czy „durne” nie użyłam na sali sądowej... Przecież pani asesor z pewnością by mnie uniewinniła...

A teraz najciekawsze...Co orzekł sąd odwoławczy? (oczywiście starszym kolegom po fachu, a zwłaszcza w tym samym siedleckim sądzie, „zajączkuje” się już zupełnie)... Oto fragmenty zapisu dźwiękowego z ustnie odczytywanego wyroku apelacyjnego...

 „W tej sprawie, w ocenie Sądu Okręgowego, jednoznacznie trzeba stwierdzić, że Sąd Okręgowy stoi na stanowisku, że apelacja wniesiona przez oskarżycielkę posiłkową (?!) jest oczywiście bezzasadna i w żaden sposób nie zasługuje na uwzględnienie! Sąd prawidłowo ocenił okoliczności popełnienia czynów zarzucanych oskarżonemu. (...) W sprawie brak jest jednoznacznych dowodów na to, że oskarżony rzeczywiście powiedział te słowa , które zarzuca mu się. A jeżeli już nawet powiedział, to już na pewno brak jest dowodów na to, że były skierowane pod adresem oskarżycielki prywatnej. Sąd może uznać winę tylko wtedy, kiedy nie ma co do tego żadnych wątpliwości. A w tej sprawie są i nigdy nie zostaną rozwiązane! To powoduje konieczność uniewinnienia od czynu, co prawidłowo zrobił sąd. Wydając zaskarżony wyrok sąd głębnie ustalił datę czynu zarzucanego oskarżonemu. Zresztą, idąc za oskarżycielką. Bo jest podane, że było to w numerze 40 „Bez znieczulenia” (tu sąd pomylił tytuły gazet – przp. MM), a było to w numerze 38. I nie w październiku, tylko we wrześniu! (absurd! – przp.MM) I sąd za tym idąc nie sprostował tego w sentencji wyroku. Sąd prawidłowo przyjmuje już to w uzasadnieniu wyroku. Ale skoro sąd zmieniał ustalenia, zmieniał kwalifikacje (zmienić powinien koniecznie! – przyp. MM) czynów zarzucanych oskarżonemu w akcie oskarżenia, to powinien również przyjąć prawidłową datę, co nota bene czyni w uzasadnieniu wyroku (gówno prawda! – przyp. MM). I tu jako sprzeczność z wyrokiem, a uzasadnieniem co do tego faktu, i odnośnie tylko tych dwóch czynów, tylko w tej części sąd zmienił wyrok, gdzie przyjął prawidłową datę. W ocenie SO, sąd zasadnie, słusznie ocenił zachowanie oskarżonego. Sprawa dotyczy stosunków dziennikarskich, pracy dziennikarzy! Tak się składa, że oskarżycielka posiłkowa ( w tym miejscu poprawił na prywatną – przyp. MM) też używała w swoich artykułach takich słów, jak używała pod adresem.... (obie osoby publiczne – przyp. MM) i też było dobrze! Jej wolno jest ! Ale oskarżonemu już nie wolno! Mnożąc działania oskarżonego sąd zasadnie przyjmuje, że wyczerpał w obu przypadkach znamiona występku z art. 212. Jednak w świetle okoliczności sprawił, że oskarżycielka prywatna takie same metody stosuje! Jak oskarżony! Że dotyczy to stosunków dziennikarskich. Walki konkurencyjne pomiędzy poszczególnymi czynami i poszczególnymi zachowaniami poszczególnych osób biorących udział w tej sprawie. W ocenie sądu, sąd zasadnie ocenił, że cechuje się o znikomej szkodliwości społecznej i zasadnie umorzył w związku z tym postępowanie. Jest taka rzecz: skoro się samemu stosuje takie zasady, to nie można zarzucać stosowania tych zasad innym! (w tym momencie nie wytrzymałam i próbowałam zabrać głos, ale mi uniemożliwiono – MM). Już niech pani skończy i proszę słuchać! Jest jeszcze taka sprawa, że sąd popełnił kolejny błąd, bo z uwagi na takie rozstrzygnięcie, jakie wydał sąd – powinien panią obciążyć opłatami, a tego przez pomyłkę nie uczynił, które maksymalnie mogły wynieść 240 złotych w tej sprawie. Z uwagi jednak, że apelację pani złożyła na swoją korzyść, sąd w tym momencie nie zmienił zaskarżonego wyroku i tych opłat nie zasądził.

Ten wyrok odczytał przewodniczący SSO Mirosław Leszczyński w Sądzie Okręgowym w Siedlcach, przy ul. Sądowej 2. Żenada! Zwłaszcza te podkreślone fragmenty. Ciekawe, o której godzinie otrzymał telefon od posła  zaprzyjaźnionego z oskarżonym redaktorem, że tak pieprzył, jak potłuczony? 

Ten sam WYROK W IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ, ale na piśmie brzmiał już inaczej. Czy nie woła to o pomstę do nieba?! Przecież zostało popełnione przestępstwo! I to zapewne nie jedno... I tak jak napisałam na wstępie: polska sprawiedliwość była i jest zezowata, ślepa, głucha, przekupna, a na dodatek niedouczona. Tego nie da się ukryć...

Małgorzata Madziar 
Redaktor Naczelny tygodnika okołomińskiego "Bez znieczulenia"
 malgorzatamadziar@op.pl 

Inne artykuły Małgorzaty Madział
Jak działa lokalna władza - z punktu widzenia Małgorzaty Madziar 

MY SOM NIEZAWIŚLI I BASTA ! - Sądy niezawisłe? :-) - kiedy sędziowie osądzą sędziów - czarne owce  wymiaru (nie)sprawiedliwości

 Kolejne strony dokumentujące nieodpowiedzialne zachowania funkcjonariuszy władzy:
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy do zwolnienia od razu - dowody debilizmu prawnego i prokuratorskiego funkcjonariuszy którzy jakimś cudem podobno ukończyli prawo...
SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE I PROKURATORZY - czyli nie tylko pijackie wpadki
 "boskiej władzy" , którzy w końcu spadli na ziemię...:-)

Policyjne afery - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków...

oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków,  którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO

Dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla prywaty.

Pomówienia - stan prawny. Prześladowanie dziennikarza i redaktora Zdzisława Raczkowskiego przez skorumpowanych sędziów i prokuratorów podkarpackich.

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
NYCZ-GATE  -  taka sobie afera w rzeszowskim sądzie, jedna z setek jakie tam robią, a potem dziwią się, że 90% społeczeństwa nie wierzy w sprawiedliwość... 

Biegli dawno już "odbiegli" od prawdy... AFERY 

UDOKUMENTOWANE  FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH

Strona prawdy o polskim sądownictwie.

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

A dla odreagowania sympatyczne linki dla poszkodowanych przez schorowane organy sprawiedliwości :-))
10 przykazań dla młodych adeptów prawa, czyli jak działa głupota prawników + modlitwa...
"walczący z wilkami, szeryf z Bieszczad czyli z impotentnymi organami (nie)sprawiedliwości?" takie sobie dywagacje Z. Raczkowskiego
Wilk Zygfryd - CZARNA BIESZCZADZKA RZECZYWISTOŚĆ...

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com  
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Mariusz Pogorzelec, Zygfryd Wilk, Grzegorz Bentkowski i SOPO

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~NBA Canotte 2016
14-05-2016 / 10:39
www.2016nbacanotte.com/ NBA Canotte 2016 www.lefenil.fr/ Chaussures NIKE www.icefandom.com/ NHL Jerseys www.06annonces.fr/ Nike Air Max pas chers www.computer-slave.fr/ Nike Air Max pas cher www.3610.fr/ Chaussures Nike Air Max 90 www.vitameen.fr Nike Air Jordan
~Choi
25-12-2014 / 08:16
prawdziwy Teatr był w Siedlcach od Krf3la Poniatowskiegp ktf3ry przyjeżdzał do Ogińskiej A tak wspf3lczesnie zaczeło się od Jacka Woszczerowicza w Siedlcach a wcześniej jeszzce" rel="nofollow">mlrlaogzak.com">jeszzce od Teatru impresaryjnego .ale niestety napływowi teg nie wiedzą..a budynek jest podstawą działania w 21 wieku, bo teatry uliczne można tworzyć sezonowo .Nie ujmuje to nic Andrzejowi Meżeryckiemu że Siedlczanie są wdzięczni Grzegorzowi Orzełowskiemu ludziesa wdzieczni za to ,że wreszcie jest budynek do ktf3rego chcą przyjeżdzać wszyscy najlepsi aktorzy a wczesniej mieliśmy Teatr ES ,albo tylko albo aż A teraz oferta może być na poziomie europejskim a nie na poziomie PRL-owskiej Remizy Strażackiej..
~Shima
20-12-2014 / 21:52
Zazdrość aż kipi, a może Orzełowscy mają w sobie tyle siły i zapału do swojej pracy już w gacenh? Tak jak w każdym pokoleniu Kenedych były zawsze rewelacyjne postacie ..a może pokora dla pracy i wychowanie na porządnych obywateli miasta sprawia ,że Orzełowscy sa widoczni bo coś robia ,buduja ,tworzą a nie tylko ogladaja seriale w TV ,jak wiekszośc przecietnego społeczeństwa ? Czy komuś zabrania się robienia więcej ponad normę? A ilu dyrektorf3w znalazło unijne pieniadze i wybudowało taki Teatr ? Tylko Grzegorz Orzełowski i Teatr służy całemu miastu!!! Dzięki temu ,że mamy Teatr nie jestesmy postrzegani jako prowincja i najwyższy czas skończyc z ta żałosna prowincja w Umysłach zawistnych !!!
~Zając Lubin
17-10-2013 / 00:14
nie oczerniaj Pani Marty Śmiech bo to najlepsza sędzina którą można znaleźć w tym momencie... potrafi patrzeć na sprawy obiektywnie
~kolyqdjp
23-03-2011 / 03:15