Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Kto podrywa autorytet sądu? Waldemar Korczyński

Dla kogo to jest?
Byłem dziś – po raz pierwszy – na rozprawie w Sądzie Najwyższym i nie jestem już tak do końca pewien, czy sądowa rzeczywistość nie ściga się z dowcipami o wymiarze sprawiedliwości.

W czym rzecz?

Otóż ja myślałem, że gdzie jak gdzie, ale w SN rozprawa prowadzona jest jakoś sensownie, a przynajmniej, że usiłuje się jakieś pozory sensowności zachować, Ja się nie czepiam, nie chodzi mi o sprawy merytoryczne, nie usiłuję gadać o sprawiedliwości, bo się na tym nie znam (np. chętnie zobaczyłbym kogoś, kto się zna i wytłumaczyłby mi dlaczego np. za morderstwo można dostać wyrok w bardzo dużych „widełkach” i jak się wylicza ile się konkretnemu „klientowi” latek należy).

Mnie zdumiały głównie najwyższosądowe obyczaje.

Siedzi sobie oto trzech panów w wieku tak koło 60-tki i wysłuchują najpierw przemówień 5 (pięciu) adwokatów. Trwa to ok. 40 minut. Prowadzący rozprawę jeden raz zwrócił uwagę jednemu z obrońców, iż podnosi argumenty niedopuszczalne w kasacji. Potem przemawia Pani Prokurator. Następne ca 20 – 30 minut. NIKT NIKOGO O NIC NIE PYTA. Czy rozumieją się bez słów?!! Bo ani kasacje ani wystąpienie Pani Prokurator tak całkiem jasne nie były, a o wyjaśnienia nikt nie prosił.

Pani Prokurator polemizuje z podnoszonymi przez obrońców, a niedopuszczalnymi (bo są powtórzeniem treści rozprawy apelacyjnej) argumentami, czyli z tym, o czym w tym miejscu gadać się nie powinno. Wygląda więc na to, że mówi nielegalnie lub niepotrzebnie.

Potem sąd udaje się, jak zrozumiałem, na naradę i ogłasza 30 minutową przerwę. Czy na zadecydowanie o kilku latach czyjegoś życia tyle tylko wystarczy? Koniec przerwy sąd zapowiada na 11:15, a jak wynika z wokandy o 11:30 rozpoczyna się następna rozprawa.

No to ja mam tu kilka wątpliwości. Pierwsza, to możliwości percepcji.

Nie znam ani sędziów, ani Pani Prokurator. Znam za to możliwości percepcyjne przeciętnego człowieka. Jestem belfrem. Nawet najlepsi, najbardziej zainteresowani wykładem, studenci „wyłączają” się po 40 – 50 minutach. A możliwości skupienia uwagi z wiekiem dramatycznie maleją. Można o tym przeczytać w podręcznikach psychologii i pedagogiki. To po to robi się przerwy, na których student powinien się od wykładu „oderwać”.

Czy sędziowie SN tym prawom psychologii nie podlegają? Geniusze ci oni, czy tytany wytrzymałości? Na oko nic z tych rzeczy; zupełnie przeciętni panowie w podeszłym wieku. Ale może ja się mylę i okaże się, że mają jakieś kwity na potwierdzenie swojej wyjątkowości.

Z największą przyjemnością przeproszę i napiszę w AP, że mamy w SN owych geniuszy lub tytanów. Jeśli jednak zaświadczeń takich nie mają, to pojawia się pytanie o sensowność tej procedury.

Jeśli, w co chciałbym wierzyć, sędziowie dokładnie przeczytali i przedyskutowali akta sprawy, a na rozprawie oczekiwali jedynie nowych argumentów, to większość tej „procedury” (np. odczytywanie treści kasacji) była stratą czasu. Są to, jak rozumiem, dokumenty jawne i każdy z zainteresowanych mógł się z nimi zapoznać samodzielnie. I na pewno byłoby to lepsze, bo wysiadło akurat nagłośnienie (czy u nas może gdzieś być wszystko w porządku?), a sędzia czytał i mówił bardzo cicho i niewyraźnie. Nikt jednak o takich oczekiwaniach nie mówił, a sędzia nie opierniczał obrońców, że podają argumenty opisane w kasacjach. Mówił za to, że powtarzają argumentację z apelacji, która w kasacjach właśnie jest. Jeśli był to ukłon w stronę publiczności (społeczna kontrola sądów), to za mały, bo streszczenie jest zawsze subiektywne. Obiektywnych streszczeń po prostu nie ma.

Tak więc za nasze pieniądze państwo prawnicy trochę sobie pogadali i pokazali jakimi to są bystrzakami (co najmniej dwie osoby używały łaciny lub angielskiego - pojęcia nie mam po co). Ja wolałbym, aby pokazali jakie z nich orły w dziedzinie logiki formalnej, bo podobno SN jest po to właśnie, aby taką formalną poprawność orzeczeń innoinstancyjnych weryfikować.

Na rzeczonej rozprawie żadnych formalnych rozumowań nie zauważyłem. Państwo prawnicy prezentowali jakąś kiepską żonglerkę nazwami (identyfikatorami) przepisów, ale nikt nie pokusił się o jakikolwiek dowód.

Ja się nie czepiam, ale znów musiałbym uwierzyć w geniusz WSZYSTKICH obecnych aby przyjąć, że miało toto sens. Nie znam nikogo, kto potrafi przeprowadzać długie dowody operując tylko nazwami twierdzeń. A już na pewno nie twierdzeń zawierających tak nieostro jak w tzw. praktyce stosowania prawa zdefiniowane pojęcia. Może te dowody były tak trywialne, że ja ich w ogóle nie dostrzegłem? A może ci akurat prawnicy tak genialni byli? Bywalcy SN twierdzą jednak, że tak jest na wszystkich rozprawach. A w takie skupisko geniuszu w SN i gronie występujących tam prawników uwierzyć jest trudno. Przeraża też używany język.

Ja myślałem, że sędziowie SN nie pozwalają sobie na nadużywanie tanich powiedzonek typu „oczywiście bezzasadna”. Myliłem się srodze. To jest ten sam język, jaki spotkać można w każdym innym sądzie. Operowanie takimi zwrotami musi prowadzić do przeróżnych nadużyć. Tego uniknąć się nie da, bo to sąd uznaje coś za oczywiste i sam zwalnia się z obowiązku przeprowadzenia dowodu. W tym przypadku było to jeszcze i z tego powodu fatalne, że sąd wprawdzie jakieś kilkulinijkowe uzasadnienie ustne zaprezentował (ja go nie zrozumiałem), ale uzasadnienia pisemnego, jak zrozumiałem, odmówił. A tu akurat bardzo by się ono przydało. I jeszcze ciekawostka. Reprezentująca AP dziennikarka poprosiła na początku rozprawy o zgodę na audialną rejestrację jej przebiegu. No i sąd zgodził się. Tyle, że nie na to, o co prosiła, a na zapis odczytania wyroku (chyba z uzasadnieniem, ale pewien nie jestem, bo sędzia mówił zbyt cicho i niewyraźnie), o co ona nie prosiła, bo miała nadzieję obejrzeć uzasadnienie pisemne, którego sąd właśnie odmówił. I ja teraz nie wiem, w jakiej części rozprawa była utajniona i co pisać wolno, a o czym lepiej milczeć. Bo dowodu w postaci nagrania nie ma.

Kto sądy ośmiesza?

Niektórzy oskarżają piszących w AFERACH PRAWA i podobnych miejscach o ośmieszanie sądów. Mnie też o to pomawiano. Ja tam zarozumiały raczej nie jestem, ale podobno jeden z szefów takiego portalu chyba jest i uważa, że ma na tym polu (ośmieszania sądów) duże osiągnięcia. Nic z tych rzeczy drogi przyjacielu! Przy dokonaniach naszych sądów, Twoje to zwykły pikuś! Nie dasz rady. Sam na pewno nie wymyśliłbyś ani genialnych protokolantów (por. np. mój tekst „Protokolant pamięta” w AP), ani tak znakomitej organizacji przebiegu rozpraw. A najgorsze w tym jest to, że wbrew temu co się mówi, nie jest to zasługą wyłącznie samych sędziów.

To jest śmiech przez łzy.

Nie jest łatwo pisać takie teksty. Sądy polskie stanowią jeden z filarów polskiego państwa. Mojego państwa. Jeśli się z nich śmieję, to jest to śmiech przez łzy, bo śmieję się z mojej bezradności. I ludzi, których bardzo chciałbym cenić i szanować. Bo szanuję w ten sposób siebie samego. Ja rozumiem ich trudną sytuację. Ten system nie pozwala człowiekowi uwikłanemu w wymierzanie sprawiedliwości być normalnym. Pisałem o tym wielokrotnie i w różnych miejscach. Nikt nie jest ideałem i nie można od sędziów wymagać cudów sprawiedliwości. I nie ma powodów, by pakować ich w sytuacje, gdzie skazani są na porażkę. Nie ma powodów, aby narażać ich na kpiny z tytułu hecy z przebieraniem się w togi, wstawaniem gdy wchodzą czy ustawianiem ich w roli jedynego arbitra. Aby rzeczywiście mogli w SN rozstrzygać problemy formalnej poprawności orzeczeń musieliby mieć zupełnie inne wykształcenie.

W obecnej sytuacji jedynym wyjściem byłoby zatrudnienie w SN dobrych logików, którzy – nie mając ambicji rozstrzygania spraw – pilnowaliby poprawności orzeczeń. I kilku menedżerów, którzy zorganizują pracę sądu w ten sposób, abym ja nie musiał wierzyć, że spotykam tam geniuszy. To się da zrobić. I to szybko.

Pytanie czy komuś na tym zależy…?

Waldemar Korczyński

PS. od Redakcji

Nagranie tego spektaklu sądowego - wyroku i uzasadnienia (resztę objęli tajemnicą) którego sami sędziowie są aktorami
jest w posiadaniu do wykorzystania przez dziennikarzy.

Sprawa na której byli w SN dziennikarze AFER PRAWA i przedstawiciele Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu dotyczyła
Stronniczego działania prokuratorów wydających akty oskarżenia sprzeczne z zebranym materiałem dowodowym znajdującym
się w aktach skargi kasacyjnej oznaczonej sygn. akt V KK 62 / 09 Zenona Sendek z Warszawy.

Z kogo kpi Sąd Najwyższy w składzie SSN Piotr Hofmański – przewodniczący, SSN Jacek Sobczak – sprawozdawca i SSN Ewa Strużyna. Z ludzi czy jednak z siebie samych ?


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.