Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 23-11-2010

Dlaczego Zbigniew Ziobro jest atakowany z taką wściekłością?

Półtora roku temu Wprost zamieściło duży artykuł autorstwa redaktorów Wildsteina i Pawelczyka pt. "Ziobro kontra klika sprawiedliwości" unaoczniające czytelnikowi, jakim siłom przeciwstawił się Zbigniew Ziobro.

Komu nie odpowiada copy-paste w moim wykonaniu niech nie czyta. ja uważam ten artykuł za lekturę obowiązkową:

Ziobro kontra klika sprawiedliwości

Wprost, numer: 8/2006 (1211) Kodeks postępowania karnego w ostatnich kilku latach nowelizowano aż 25 razy, a tylko jedna zmiana zawierała 250 poprawek!
Zwolennik stalinowskich metod", "kłamca", "prawny dyletant". To tylko kilka epitetów, którymi jest obrzucany Zbigniew Ziobro. Przed nim żaden minister sprawiedliwości III RP nie był tak zaciekle atakowany przez polityków, prawników (szczególnie profesurę), przedstawicieli "trzeciej władzy", byłych funkcjonariuszy tajnych służb, a także przez dużą część mediów. Zbigniew Ziobro po prostu naruszył - jak kilka lat temu Lech Kaczyński, gdy został szefem resortu sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka - ponadpartyjne układy i mafijno-przestępcze interesy. To te interesy i układy spowodowały, że Polska wciąż jest w czołówce europejskich statystyk dotyczących najgorszych praktyk wymiaru sprawiedliwości. Gdy Ziobro opowiedział się po stronie ofiar, a nie przestępców, po stronie prymatu prawa do sprawiedliwości zamiast prawa do resocjalizacji przestępców, został uznany za wroga publicznego numer jeden. W niepamięć poszły urazy prawniczej i inteligenckiej warszawki oraz krakówka, które utworzyły wspólny front przeciwko Ziobrze. To dowodzi tylko, jak silne były interesy, które naruszył.

Bunt trzeciej władzy?
Ziobro zakwestionował prawniczy geniusz polskiej profesury. Bo skoro prawnicy są tacy wybitni (w niektórych mediach określenia "wybitny" i "profesor prawa" są synonimami), to dlaczego napisane przez nich kodeksy są tak niedoskonałe. A są, skoro jesteśmy krajem najczęściej w Europie zmieniającym przepisy procedury karnej. Kodeks postępowania karnego (jego ojcem jest główny obecnie wróg ministra Ziobry, prof. Stanisław Waltoś) był w ciągu ostatnich kilku lat nowelizowany aż 25 razy, a tylko jedna ze zmian zawierała 250 poprawek! Mamy nie tylko złe prawo, ale i wielu złych sędziów, objętych tak szerokim immunitetem, jakiego nie mają ich koledzy w żadnym kraju Europy. W historii III RP było kilkadziesiąt głośnych spraw, w których w roli czarnych charakterów występowali sędziowie. Na jaw wychodziły ich powiązania ze zorganizowanymi gangami, łapówkarstwo, a czasem zwykła pazerność. I właściwie żadna z tych afer nie została do końca rozliczona. Nic dziwnego, że gdy Zbigniew Ziobro ogłosił chęć ograniczenia immunitetu, odebrania sędziowskiej korporacji decyzji w sprawach dyscyplinarnych czy rozliczania z efektów pracy, został nazwany "zamordystą" i "stalinistą". Tymczasem chodzi wyłącznie o normalność w wymiarze sprawiedliwości. I o walkę z patologami. - Znane są mi przykłady adwokatów, notariuszy, a nawet prokuratorów i sędziów uwikłanych w przestępcze układy. Chcę być tym, któremu uda się przeciąć ten wrzód i przywrócić Polakom wiarę w sprawiedliwość - mówi "Wprost" Zbigniew Ziobro. Nic dziwnego, że tego typu deklaracje wywołały bunt w środowisku sędziów i profesorów prawa, swego rodzaju wojnę państwa prawników przeciw państwu prawa.

Front pierwszy: korporacje
Co wywołało furię prawników? Sąd w Gliwicach wydał wyrok, który zwalniał właściciela katowickiej hali targowej z obowiązku odśnieżania dachu. Najprawdopodobniej pod ciężarem nie usuwanego śniegu dach się zawalił, zabijając 65 osób. Minister sprawiedliwości skrytykował orzeczenie, a wobec sędziego, który je wydał, rozpoczął postępowanie dyscyplinarne. Krajowa Rada Sądownictwa oburzyła się... ministerialną krytyką owego orzeczenia. Nie tym, że było ono niezgodne z prawem, nielogiczne i może być tragiczne w skutkach. Kilka dni później 375 osób, w tym ponad 100 profesorów, głównie prawa, opublikowało kuriozalny "Apel środowisk prawniczych". Przedrukowany w największych polskich gazetach i cytowany w mediach elektronicznych, komentowany był prawie wyłącznie przez jego sygnatariuszy. Jest to radykalny atak na ministra Zbigniewa Ziobrę i jego projekt reformy wymiaru sprawiedliwości.
"Zarówno język, jak i sposób działania obecnych władz przypominają łudząco czasy PRL" - piszą autorzy apelu. Na poparcie tego sformułowania, które jest więcej niż potępieniem, mają jeden przykład: odwołanie prof. Stanisława Waltosia ze stanowiska przewodniczącego Komisji Kodyfikacji Prawa Karnego. Dlaczego minister nie może zmienić składu komisji, która przygotowuje dla niego projekty? Tego z apelu się nie dowiemy. Profesor Waltoś nie podzielał poglądów ministra na prawo, którego reforma była jednym z najważniejszych elementów programu wyborczego PiS. Nic więc dziwnego, że ten mianował na to miejsce kogoś innego, a zasługi prof. Waltosia nie mają tu nic do rzeczy.
Dziennikarze "Wprost" odkryli, kto był inicjatorem apelu prawników. Okazuje się, że była nim... prof. Ewa Łętowska, była rzecznik praw obywatelskich, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jak to możliwe, że sędzia buntuje kolegów przeciwko własnemu ministrowi? - Można występować raz jako sędzia, a raz jako niesędzia. W tym wypadku wystąpiłam jako wiceprzewodnicząca Komitetu Nauk Prawnych - tłumaczy "Wprost" prof. Łętowska. I dodaje: - Gdybym nie była sędzią, tobym się pod tym apelem... podpisała.

Front drugi: autorytety
Można odnieść wrażenie, że sygnatariusze apelu kwestionują fundament demokracji, który polega na tym, że społeczeństwo za pośrednictwem swoich przedstawicieli tworzy prawa, a prawnicy mogą w tej kwestii jedynie służyć mu pomocą. Prawnicy podpisani pod apelem zdają się sądzić, że prawo winno się znajdować wyłącznie w ich kompetencji. "Wyrażamy głębokie zaniepokojenie zarówno formą, jak i treścią zmian wprowadzanych w prawie karnym i wymiarze sprawiedliwości. W naszym przekonaniu działania te ignorują rzeczywistą sytuację w kraju, a także dorobek nauki - wprowadzają opinię społeczną w błąd, są uzasadniane demagogicznie, a w efekcie psują prawo i naruszają zasady państwa prawnego" - napisali profesorowie.
Wypominając ministrowi sprawiedliwości metody rodem z PRL, podpisane pod listem prawnicze autorytety zapominają, że to właśnie kilkunastu sygnatariuszy tego listu tworzyło PRL-owski system prawny. Przykładem choćby prof. Wiesław Skrzydło. Ten konstytucjonalista w pierwszej połowie lat 80. pełnił funkcję sekretarza KW PZPR w Lublinie. Zanim dostąpił tego zaszczytu, spod jego pióra wyszły takie dzieła, jak "Kierownicza rola PZPR w społeczno-politycznym modelu gminy". Dowodzi on w nim, że "Polska Zjednoczona Partia Robotnicza jako przewodnia siła narodu wytycza kierunki rozwoju i ustala zasady, na jakich winna być oparta struktura organów państwowych". Wśród sygnatariuszy protestu jest również prof. Jan Baszkiewicz. W bogatym dorobku naukowym tego historyka znajduje się wstęp do "Wojny domowej we Francji" Karola Marksa. Kończy go taka konkluzja: "Niech lektura pięknego tekstu Marksa utwierdza nas w tej moralnej solidarności z komunardami Paryża".
Wśród przeciwników ministra Ziobry jest związany z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie prof. Antoni Pieniążek, ostatni przewodniczący wojewódzkiej rady narodowej w Lubelskiem. Na początku lat 90. znalazł się on w radzie Pierwszego Komercyjnego Banku, założonego przez Davida Bogatina, biznesmena, którym interesowały się UOP, Interpol oraz amerykański wymiar sprawiedliwości. Wokół Bogatina skupiła się wtedy cała śmietanka komunistycznego establishmentu Lublina.
Inny podpisany pod apelem prawnik z UMCS to prof. Lech Antonowicz, który w latach 80. pełnił funkcję dziekana wydziału prawa i administracji. W historii uniwersytetu zapisał się m.in. związkami z SB. Dla jednego z pracowników znajomość z Antonowiczem skończyła się usunięciem z uczelni. - Wyciągnął mnie z egzaminu, który akurat przeprowadzałem. Zaprowadził do swojego gabinetu, gdzie czekało już czterech funkcjonariuszy. Oskarżono mnie o posiadanie maszyn poligraficznych, a mój pokój został bezprawnie przeszukany. Tydzień później wyleciałem pracy pracy - wspomina chcący zachować anonimowość były asystent.

Front trzeci: sitwy
Prawnicy podpisani pod apelem do ministra Ziobry dziwnym trafem publicznie się nie wypowiadali w sprawach patologii trzeciej władzy. A jest co leczyć, bo praktycznie żadna z afer z sędziami w rolach głównych nie została w III RP rozliczona. Najlepiej pokazuje to przykład Zbigniewa Wielkanowskiego, sędziego Sądu Rejonowego w Toruniu. W 2000 r. na łamach "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł dotyczący jego powiązań z tamtejszymi gangsterami. Choć Wielkanowski od tego czasu nie pojawił się już w sali rozpraw w charakterze sędziego, nie poniósł odpowiedzialności karnej. Sąd oczyścił go ze wszystkich zarzutów. Zadziałała korporacyjna solidarność.
Korporacyjna solidarność działała w wypadku sędziów prowadzących rozprawy po pijanemu. Sędzia Marek C. w 2001 r. pijany pojawił się w sali Sądu Rejonowego w Lublinie, a następnie nie poddał się badaniu alkomatem. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. Marek C. został zawieszony na trzy lata, kasując przy tym co miesiąc połowę pensji. Na koniec dostał 50 tys. zł wyrównania i wykorzystał zaległy półroczny urlop. A po odpoczynku, jak gdyby nigdy nic, wrócił do pracy. Równie łagodnie postępowano z Hubertem P., innym lubelskim sędzią, który próbował orzekać, bełkocząc i chwiejąc się na nogach. Został skazany na... trzyletnie zamrożenie pensji.
Sędziego Jarosława M. z Opola cztery lata temu policja zatrzymała w towarzystwie wielokrotnie karanego sutenera Wiesława K. Zarzucono mu uchybienie godności zawodu. Nie czekając na zakończenie sprawy, Jarosław M. zdecydował się odejść z sądu, ale potem wycofał rezygnację. Na szczęście powrót do orzekania zablokował mu sam szef resortu sprawiedliwości. Wtedy M. odwołał się do sądu pracy, gdzie przyznano mu 180 tys. zł odszkodowania.

Front czwarty: immunitet
Polscy sędziowie mają najszerszy immunitet w Europie. Nic dziwnego, że zasłaniał się nim Marek Sadowski, minister sprawiedliwości w rządzie SLD, który w 1995 r. spowodował wypadek samochodowy. Potrącona przez niego kobieta została kaleką. Prokuratura nie mogła mu jednak postawić zarzutu, bo chronił go immunitet - najpierw sędziowski, a potem prokuratorski. Sadowski był kolejno sędzią (gdy zdarzył się wypadek), ministrem i prokuratorem krajowym. Na to ostatnie stanowisko powołał go jego następca, Andrzej Kalwas. Co ciekawe, zrobił to w pierwszym dniu urzędowania. Do sądu Sadowskiego udało się doprowadzić dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media.

Front piąty: mity
Prawniczych sitw przez lata nie dostrzegali teoretycy prawa i większość dotychczasowych ministrów sprawiedliwości. Na pytanie, dlaczego polskie sądy pracują tak źle i mają tak złą opinię w społeczeństwie, dawali jedną odpowiedź: niedoinwestowanie i braki kadrowe. Tymczasem to mit. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości pod kierownictwem prof. Andrzeja Siemaszki, pod względem liczebności kadry sędziowskiej stanowimy europejską potęgę - w Polsce pracuje 8963 sędziów. Więcej jest tylko w Niemczech, ale to kraj ponad dwukrotnie ludniejszy od Polski. W Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada ponad 23 sędziów. Dla porównania: w Szwecji niespełna 19, we Włoszech - 12, a w Anglii - jedynie 4. W dodatku polscy sędziowie mają o wiele mniej pracy niż angielscy: na sędziego w Warszawie przypadają rocznie 203 sprawy (wpływające do sądów pierwszej instancji), podczas gdy na sędziego z Londynu - aż 1477.
Polskie sądy nie są też wcale niedofinansowane - przekonuje w swoich badaniach prof. Andrzej Siemaszko. Pod względem nakładów budżetowych na sądownictwo (licząc procentowo) jesteśmy na drugim miejscu w Europie: na sądy przeznaczamy co roku 1,78 proc. budżetu. Więcej od nas (1,87 proc.) wydają tylko Norwegowie, a o wiele mniej Niemcy (0,83 proc.), Holendrzy (0,52 proc.), a przede wszystkim Brytyjczycy, którzy na sądownictwo przeznaczają jedynie 0,14 proc. budżetu.

Front szósty: humanitaryści
Zbigniew Ziobro chce odejść od dominującej w Polsce przez ostatnie lata zasady prawnego humanitaryzmu. Co więcej - w rozmowie z "Wprost" nie wyklucza nawet, że podejmie kroki, by autorzy złego prawa III RP ponieśli jakieś konsekwencje za tworzenie przepisów, które pomagały się rozwijać mafii w Polsce.
Choć przestępczość w Polsce rosła, dominujące lobby prawników domagało się łagodzenia i ograniczania karania. Tego samego zdania jest cały czas prof. Stanisław Waltoś, który przekonuje dziennikarzy "Wprost", że skala przestępczości w Polsce spada. Sygnatariusze niedawnego apelu prawników napisali pompatycznie o "dorobku nauki", choć wiedzą, że między prawnikami istnieją przeciwstawne poglądy na temat podstawowych kwestii z ich dziedziny. Ogromne badania porównawcze przeprowadzone w USA udowodniły, że resocjalizacja, która dla polskich prawników ciągle jest główną funkcją kary, prawie nie funkcjonuje. Pokazały również, że istnieje statystyczna zależność między łagodzeniem kar a wzrostem przestępczości. Można, oczywiście - jak to robi wielu prawników, w tym grupa podpisana pod apelem - ignorować te dane, tak jak i zdrowy rozsądek. Trudno jednak bez popadania w sprzeczność odwoływać się w takim wypadku do "dorobku nauki".

Front siódmy: demagodzy "> Polscy prawnicy mają o sobie wyjątkowo dobre zdanie i nigdy nie przyznali się do porażek, za które słono płacimy wszyscy. Kodeks karny autorstwa Andrzeja Zolla trudno uznać za sukces, zaś kodeks postępowania karnego stworzony pod kierownictwem Stanisława Waltosia jest przyczyną wielu problemów z osądzaniem przestępstw. Ich twórcy i środowisko prawnicze nadal jednak uważają, że nie popełnili błędu. I są w tym bardzo solidarni.
Trudno w Polsce dostrzec wielkie debaty prawne, które toczą się na Zachodzie. Próbuje je organizować właściwie tylko fundacja Ius et Lex. Uczestniczy jednak w nich niewielu członków prawniczego establishmentu. Natomiast szef fundacji, Janusz Kochanowski, stał się obiektem nagonki współorganizowanej przez to środowisko z powodu nominowania go na stanowisko rzecznika praw obywatelskich. Głównym argumentem - obok niepoprawnych poglądów - był brak habilitacji, jakby to dość wątpliwe rozwiązanie, bez którego obchodzą się na przykład wszystkie kraje anglosaskie, miało fundamentalne znaczenie.

Front ósmy: PRL
Przy "okrągłym stole" przyjęto uznawaną w całym cywilizowanym świecie zasadę, zgodnie z którą politycy nie mogą odwoływać sędziów. Problem w tym, że ta zasada, stanowiąca rzeczywiście element państwa prawa, wymaga, aby wcześniej sędziowie ci byli mianowani również zgodnie z normami państwa prawa. Trudno jednak za takie uznać PRL. Środowisko samo się nie oczyściło, co musiał przyznać nawet jeden z sygnatariuszy apelu do ministra Ziobry, prof. Adam Strzembosz, który kiedyś na ten cud liczył. Zasada sędziowskiej niezawisłości została potraktowana jako tarcza przed krytyką, a immunitet stał się gwarancją bezkarności. Nie wiadomo, po co istnieją w tym środowisku komisje i sądy dyscyplinarne. Warto przypomnieć, że niezawisłość sądów nie jest celem samym w sobie, ale środkiem do tworzenia państwa prawa. Jeśli zaczyna prowadzić do odwrotnych konsekwencji, należy się zastanowić, jak z tym problemem sobie poradzić.
W 1981 r. w Anglii środowisko uniwersyteckich ekonomistów w liście otwartym przestrzegało przed katastrofą, jaką spowoduje kontynuowanie reform Margaret Thatcher. Na szczęście dla Anglii, Żelazna Dama nie przejęła się nim zbytnio. Miejmy nadzieję, że rządzący w Polsce potraktują w ten sam sposób apel prawników, który nie tylko straszy PRL, ale i wyrasta z PRL. Podobnie jak cały wymiar sprawiedliwości i myślenie tzw. prawniczych autorytetów.



Bunt prawników
  • prof. Maksymilian Pazdan
    były rektor Uniwersytetu Śląskiego
    "My, którzy pamiętamy PRL, poznaliśmy różne twarze systemu totalitarnego, również uniemożliwianie dyskusji. Odwołanie prof. Waltosia to decyzja, która przypomina działanie ówczesnych władz". "Gazeta Wyborcza", 11.02.2006 r.

  • prof. Zbigniew Ćwiąkalski
    karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego
    "Zmiany proponowane przez ministra Ziobrę są praktycznie powrotem do przepisów kodeksu z 1969 r. Słychać powrót do retoryki, której używano w 1985 r., wprowadzając ustawę o szczególnej odpowiedzialności za niektóre przestępstwa. Szef MSW Czesław Kiszczak mówił wówczas, że profesorowie to pięknoduchy, a klasa robotnicza ma prawo domagać się surowego karania. Ta polityka skończy się takim samym fiaskiem jak ta z lat 1985-1989".
    "Gazeta Wyborcza", 11.02.2006 r.

  • prof. Stanisław Waltoś
    były przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
    "Minister Ziobro nieustannie lansuje potrzebę zaostrzania kar. Traktuje je niemal jako wartości samodzielne, oderwane od celu, i zdaje się uważać, że sprawca przestępstwa to jakiś inny gatunek człowieka. Gatunek, któremu nie przysługuje ludzka godność. Tak nie wolno myśleć! To wbrew cywilizacyjnym standardom, wbrew wartościom chrześcijańskim i światopoglądowi katolickiemu, na który powołuje się partia pana Ziobry".
    "Gazeta Wyborcza", 14.02.2006 r.

  • Piotr Górecki
    sędzia i rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa
    "Wbrew niektórym wypowiedziom zagrożenia niezawisłości sędziowskiej ze strony władzy wykonawczej są wciąż realne".
    Polska Agencja Prasowa, 13.02.2006 r.

  • prof. Piotr Winczorek
    prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego
    "Jeśli [Zbigniew Ziobro] nie podejmie dialogu, to będzie miał kłopoty".
    "Trybuna", 14.02.2006 r.

  • Czesław Jaworski
    były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
    "Minister, tak jak każdy, może komentować wyroki, ale nie może ich ośmieszać. Także ośmieszać sądów i sędziów. A powiedzenie ministra, że dwa razy dwa dla sądu może nie być cztery, jest pewnym nadużyciem".
    "Rzeczpospolita", 10.02.2006 r.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~markowski
03-12-2010 / 18:51
popatrzcie na spasionego przydupasa tego jemioła co zainstalował się w sejmiku ślaskim i powiedzcie czy taki chu... moze byc uczciwym chu...
~Jan
01-12-2010 / 12:04
Miękki, oślizgły z przestraszonymi oczkami. W dzieciństwie największy piaskownicowy skarżypyta. W podstawówce lizus. Na studiach donosiciel. Teraz zniewieściały delikatniś, hipokryta udający wiernego Bogu i ojczyznie polityka z udajacej wiernosc Bogu i ojczyznie partii. Zgadnijcie o kim mysle...
~Kryll
28-11-2010 / 00:41
Zbigniew Ziobro nie był zwolennikiem startu Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Wraz z grupą zwolenników zastanawiał się, jak doprowadzić do wystawienia w wyścigu prezydenckim swojej kandydatury. Srał się żeby samemu zostać Prezydentem.
~poczytaj mi Zdzisiu
26-11-2010 / 18:00
K.U.P.A. - Kibloidalny Uboczny Produkt Analny. Gówno Test - sprawdzasz wytrzymałość swojego odbytu, a tu nagle robisz w gacie srakę. Gówno U-Boot - Po wysraniu gówno zanurza się w muszli i rozpoczyna polowanie na alianckie bobki. Gówno Podwójna Niespodzianka - Jesteś ze swoją dziewczyną, w szkole, lub na wykładzie, a tu nagle czujesz, że musisz pierdnąć. Gdy to już robisz, zamiast bąka wychodzi rozwolnienie i mocz. Gówno Wanienne - zdarza się podczas kąpieli (tudzież prysznicu), zesrałeś się do wanny i boisz się dotknąć korka bo woda mętna. Gówno Czyste (Szlachcic) - czujesz, że gówno wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów na papierze toaletowym, ani na dupie. Gówno Mokre - podcierasz się 50 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz, więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły. Gówno Druga Fala - kiedy się wysrasz i podciągasz spodnie, zdajesz sobie sprawę, że musisz się jeszcze wysrać. Gówno Pękająca Żyła na Ciemieniu - ciśniesz tak mocno, że praktycznie dostajesz apopleksji. Gówno Gigant - wysrywasz tyle, że tracisz 15 kg. Gówno Kłoda - tak długie, że boisz się spłukać bez wcześniejszej fragmentacji za pomocą szczotki do kibla. Gówno Gazowe - jest głośne i każdy w zasięgu słuchu śmieje się z Ciebie. Gówno Jak Chciałbym Się Wysrać - kiedy chcesz się wysrać, ale wszystko, co możesz zrobić, usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy. Gówno Naciąganie Kręgosłupa - takie bolesne, że powiedziałbyś, że wysrywasz kręgosłup. Gówno Meksykańskie Żarcie - tak śmierdzi, że trzeba wietrzyć. Czasem i to nie wystarcza. Gówno Wysokiej Klasy - nie śmierdzi. Gówno Boczne - takie wielkie, że wydaje ci się, że wychodzi bokiem Gówno Spławik - kiedy jesteś w kiblu publicznym i czeka w kolejce dwóch ludzi, srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek golfowych pływa nadal po powierzchni wody. Gówno Zasadzka - nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie albo w czasie gry w golfa. Jest rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie z dupy wychodzi ci kolosalny kloc i do końca dnia jesteś zmuszony chodzić ze skrzyżowanymi nogami. Gówno Szampańskie - masz takie zatwardzenie, że kiedy korek się odblokuje, z dupy wypływa gazowana ciecz. Gówno Przylgnięte - kiedy chcesz się podetrzeć, ono czeka na brzegu dupy. Gówno Wybuch - poprzedzone pierdnięciem tak okropnym, że po wysraniu się sprawdzasz, czy na muszli nie ma spękań. Gówno Świstak - wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca... Gówno Królicze - wychodzi w zgrabnych, okrągłych porcjach (duże ilości). Właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam przestaje srać z nudów. Gówno Pochodnia - gówno, które tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne (zazwyczaj zdarza się rankiem po zjedzeniu dzień wcześniej WIELKIEJ ilości ostrego żarcia). Gówno Dualnej Gęstości (Dwufazowe) - jedna część gówna jest ciekła, podczas gdy druga jest ciałem stałym. Gówno Betonowe - gówno, które zostawiasz po 2 tygodniach nie chodzenia do kibla. Gówno Chirurgiczne - następuje po Gównie Betonowym - musisz iść do chirurga, ponieważ dupa jest rozdarta. Gówno OhMatkoPolko - twoja kupa przybiera kształt kogoś z twojej rodziny, najczęściej matki i jest tak do niej podobne, że masz wątpliwości co do tego czy to spuścić. Gówno Obozowe a'la ToiToi - gówno długością wahające się od 10 min do 2 godzin, występuje zazwyczaj na obozie, kiedy jest hodowane około tygodnia. Gówno samolotowe - w dzień zżarłeś/łaś cały tort, paluszki, cztery gofry itp. W nocy czujesz, że jakoś ci mokro i ciepło w gaciach. Wstajesz, a raczej chcesz wstać, a tu się nie da. Co robisz? Ściągasz gacie, łazisz jak kaczka i na dodatek goły po chałupie z obsranym tyłkiem. Idziesz do kibla, ale gówno nie idzie! Patrzysz, a od łóżka do kibla pas startowy. Gówno Mistyczne - po wysraniu się masz wrażenie duchowego uniesienia, występuje często po długim trzymaniu klocka w dupie. Strzał w 10 - kupa o najwyższym stopniu twardości, zazwyczaj czarna i mała. Nie trzeba się podcierać, 100% czystości. Gówno Matematyczne - gówno matematyczne występuje, gdy długość wysranego gówna jest wprost proporcjonalna do czasu srania. Gówno Epickie - już 2 godziny przed sraniem czujesz, że w jelicie czai się wróg. Po stoczonej bitwie w muszli znajdujesz gówno tak wielkie, że robisz zdjęcie i chwalisz się znajomym i dziewczynie, a na końcu oprawiasz (zdjęcie) w antyramę i wieszasz w przedpokoju dla potomnych. Kotne przeczyszczenie - występuje w miarę uzależnienia się od Activii albo od używania dziwnych medykamentów. Najczęściej poprzedzone ostrym bólem brzucha. Masa półpłynna, śmierdząca, tyłek ubrudzony, więc trzeba się dobrze podetrzeć, inaczej można uwalić sobie majty lub odparzyć dupsko. Gówno cud - od rana wypiłeś tylko szklankę wody, a na drugi dzień zasrałeś cały kibel. Gówno Little Boy - wystarczająco potężne, aby zrównać z ziemią niewielkie miasto. Gówno Fat Man - skutki gorsze niż przy ataku na Hiroshimę i Nagasaki w 1945 roku. Sraczka na dwa fronty - występuje przy chorobach lub przy spożyciu dużej ilości alkoholu. Człowiek wymiotuje i sra w tej samej chwili. Rodzaj upłynnienia sraki może być różny, nawet może być to kupa stała, ale wymioty są na pewno płynne. Chyba, że 8 godzin wcześniej zżarło się opakowanie żelatyny spożywczej i w tym wypadku masa może być galaretowata. Sraczka zwierzęca - występuje u małych dzieci (do 2 roku życia). Nieupilnowane dziecko zżera to co było przygotowane dla naszego pupila. Po 3-4 godzinach tak nakupształo w pampersa, że nie da się go zdjąć, bo zrobiły się strupy z kupy. Sraczka sportowa - dopada cię dokładnie w połowie lekcji WF-u na boisku szkolnym i zmusza do treningu dyscypliny „bieg na 50 metrów (do najbliższego kibla) z zaciśniętą dupą”. Gówno Lotek - przed wysraniem, należy zwolnić blokadę. Gówno Lu Artiste - występuje wtedy gdy nie potrzebujesz farby by przemalowac kibel. Sraczka Nonsensopedystyczna - występuje podczas czytania Nonsensopedii. Jest to tzw. posranie się ze śmiechu Gówno Odstraszacz - wchodzisz do Toi-Toi'a, za tobą czeka czterech ludzi. Gdy wychodzisz juz ich nie ma Gówno Wielki wybuch - Przy próbie wysrania się powstaje tak wielka eksplozja, że zaczyna się drugi wszechświat. Gówno Szpon - Po wydaleniu w odbycie czuć zarysowanie które piecze. Ból przypomina zadrapanie przez kota ale jest nasilające się. Gówno Bomba Biologiczna - zaraz po wydaleniu mdlejesz, a kwiatki w salonie więdną. Po odzyskaniu przytomności widzisz co się stało. Pies sąsiada leży martwy w wymiocinach, a drzewo obok wyrwało się z korzeniami od rozrzutu gówna. Gówno Niewidzialne Samobójstwo - bobek o wielkości od 1 do 3 cm, ale śmierdzi gorzej od "Gówna Meksykańskie Żarcie". Gówno Szybkie - gówno, którego wysranie jest tak szybkie ( do linii wody leci z prędkościa 230 km/h), że dodatkowo tak ochlapie ci dupę, że już woda wypłucze pozostałości gówna, a jak robisz nalot (dupa w powietrzu), to robi się też małe tsunami w kiblu. Gówno 2-u Tygodniowa Sraczka - masz ją tak długo, że nie wyobrażasz sobie życia bez niej, a jak się skończy to za nią tęsknisz. Gówno odsączane ala NeoShit - ciśnie, przypuszczając falowo coraz to nowe ataki, kiedy w końcu dziecko Neo się poddaje i pędzi na trasie komputer-kibelek (czas to level) i dociera do odwiecznego miejsca przeznaczenia kału, okazuje się, że gówno zostało odsączone, pozostawiając bezbarwną wilgotną plamę na gaciach, a po wysraniu dupa jest mocno ufajdana i wycieranie trwa na tyle długo, że jedyna możliwa decyzja to kawałek papieru toaletowego w majty i szybko powrót na stanowisko dowodzenia pixelami.
~merlin
26-11-2010 / 16:42
Dlaczego Zbigniew Ziobro jest atakowany z taką wściekłością? BO POLACY SA NARODEM SKRAJNIE HOMOFOBICZNYM I NIETOLERANCYJNYM!
~tk
26-11-2010 / 07:00
PiS zaskarży Traktat Lizbonski jako niezgodny z Konstytucją RP. Co robili jak zdrajca narodu ten traktat podpisywał ? Mamy mieć także nowych sędziow TK. Jednym z kandydatów jest Stanisław Rymar niedawno podejrzewany o przękręty na szkodę skarbu panstwa. Już został oszyszczony? Kolejny "właściwy" kandydat. Czy to krewny byłej prezes krakowskiego sądu Mai Rymar ?
~mik
25-11-2010 / 15:34
Czy to prawda, że PIS zakłada formację paramilitarną pod nazwą "Zryte Berety"? Zbyszek pasowałby na komendianta tej formacji.
~regmet
24-11-2010 / 18:25
Czy tez sie baaaardzo cieszycie ze PIS powoli zaczyna podzielac los dinozaurow? Ziobro ma w tym swoj duuuuuzy udzial.
~Zygmunt
24-11-2010 / 16:39
Jak słyszę ten gejowski głosik Zbysia i jak zobaczę jak tyłkiem kreci to zbiera mi się na wymioty
~kociałapka
24-11-2010 / 16:04
Synek komucha i aparatczyka PZPR lansował takich jak Kryże, Kaczmarek, Kornatowski... Nie pytajcie tylko dlaczego. Kto ma rozum niech łączy fakty.