Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
13 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA afera zbożowa Ryszard Bonda afera cukrowa, afera paliwowa afera panstwowa afera PZU afera paliwowa, urzędnicza i tak bez konca w tym skorumpowanym państwie

Afera cukrowa - skazany za niewinność Jerzy Ptasznik - z cyklu "afer to u nas dostatek" Sąd w Gliwicach. Aferzyści: asesor Wojciech Walesiuk, SSO Bożena Żywioł, SSO Dariusz Plazmowski, SSR Kazimierz Cieślikowski, i SN Jadwiga Żywolewska-Ławniczak, Wiesław Maciag, Jacek Sobczak prokurator krajowy Marek Staszak, pr. rejonowy Grzegorz Ocieczek.

Średnio co kilka dni nasze media degustują się aferami wywołanymi przez polityków, a przynajmniej przez urzędników państwowych, albo wszelkiej maści aferzystów grających rolę przedsię-biorców. Zresztą jak nawet mamy chwilową przerwę w tym aferalnym temacie, to dziennikarze sami wymyślają coś na tym topie - słowo "afera" podnieca wszystkich :-)
Tak więc afer u nas dostatek, od politycznych seksafer, przez nastrojowe afery alkoholowe, do podziemnych typu afera węglowa, albo ulotnych typu FOOZ, czy afera paliwowa, aż do życiowych typu afera zbożowa, czy aktualnie opisywana przez AFERY PRAWA słodko-gorzka AFERA CUKROWA.
W każdej z tych afer chodzi oczywiście o pieniądze, o grube pieniądze, przeważnie o miliony....

Aferę cukrową nikt nie opisywał, ponieważ w tym przekręcie akurat nie brali udział posłowie, jak w całkiem podobnej aferze zbożowej wykonanej choćby z udziałem posła Samoobrony Ryszarda Bonda.
Scenariusz afery jest ten sam, zmienia się tylko towar. A towarem może być wszystko czym handluje Agencja Rynku Rolnego i daje na przechowanie przedsię-biorcom z układami - tylko oni wchodzą w ten intratny interes. Bond wpadł na zbożu, ale bez namysłu można wskazać, że gdzieś tam zaistniała afera mięsna, afera rzepakowa, ziemniaczana... no i cukrowa.

Scenariusz typowy jak w opisywanej znanej aferze zbożowej.
Otóż Agencja Rynku Rolnego skupuje nadwyżki produktów rolniczych i przekazuje je prywatnym przedsiębiorcom na ich przechowanie. Może to być praktycznie cokolwiek, jak np. niedawno Lepper zarządził skup świń których wg. naszych władz jest w karu za dużo...
Logiczne, że agencyjnego towaru nie wolno ruszać, że jest odpowiedzialność karna - ale kto by nie oparł się pokusie wzbogacenia? - nawet sędziowie przecież korzystają z nadarzających się okazji.
O tych przekrętach pewno jeszcze długo nikt by się nie dowiedział, gdyby nie brak zboża na przednówku w 2003 r. Ceny poszły wówczas w górę i Agencja Rynku Rolnego postanowiła uspokoić sytuację sprzedając państwowe ziarno oddane na przechowanie prywatnym przedsiębiorcom. Wtedy jednak okazało się, że niektóre magazyny świecą pustkami. Łącznie z silosów zniknęło 15 tys. ton pszenicy. Właściciele sprzedali zboże, licząc na to, że do spichlerzy, aż do żniw, kiedy będą mogli uzupełnić braki, nikt nie będzie zaglądał. Przez ten czas spokojnie mogliby pobierać pieniądze od ARR (7 zł miesięcznie od tony), którą to agencja płaci za przechowywanie swojego zboża. Sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura. Za niedopilnowanie magazynów posadę stracił wiceprezes ARR i dwóch dyrektorów regionalnych oddziałów agencji. W aferę zbożową zamieszanych zostało ponad 120 przedsiębiorców, w tym również posłowie. Sam poseł Bond tłumaczył się, że zboże myszy mu zjadły...

...za to w aferze cukrowej zniknięcie przechowywanego w prywatnym magazynie agencyjnego cukru można wytłumaczyć innymi czynnikami zewnętrznymi - może mrówki faraonki go wyniosły? :-)

Sprawą zniknięcia agencyjnego cukru zajęła się w 2002r nie dość że ślepa to jeszcze niedouczona Temida z Sądu Rejonowego w Gliwicach w osobie asesora Wojciecha Walesiuka.
Zastanawiające od początku jest, z jakich układów jakiś niedoświadczony gówniarz grający rolę sędziego w tym gliwickim cyrku dostał do rozpatrzenia tak poważną sprawę nie mając do jej rozpatrzenia żadnej wiedzy i predyspozycji?
I mamy kolejny smród na cały świat. W żaden sposób sędzia nie powinien rozpatrywać sprawy nie znając realiów działania przedsiębiorstw. To tak samo jakby zabrał się za leczenie po zawodówce ze znajomością spawania.

Przedsiębiorca Józef R. podobnie jak tysiące innych zarejestrował i prowadził swoją działalność gospodarczą 1000 i 1 drobiazgów typu: skup - sprzedaż, import - eksport, transport, przetwórstwo, przechowanie, przemysłowe, rolnicze... i profilaktycznie wszystko na co starczyło miejsca na deklaracji zgłoszeniowej. Jak wielu mu podobnych swoją działalność fizycznie prowadził w paru miejscowościach, a interesy globalnie. I jak zawsze w życiu, coś tam mu wyszło, coś nie, gdzieś tam zarobił gdzieś stracił. Logiczne, że samo wypisanie działalności nie jest żadnym dowodem że takowe działalności były prowadzone w co naiwnie wierzą sędziowie w wielu sprawach. Wiem to choćby z własnego doświadczenia.

Ponieważ Józef R. sam nie grzeszył specjalnym wykształceniem i wiedzą, to każda cześć jego firmy miała swojego dyrektora, który odpowiadał przed właścicielem i tylko przed nim, o czym asesor Walesiuk powinien zdawać sobie sprawę, ale w tym temacie trzeba mieć wiedzę fachową i doświadczenie, a jak wspomniałem tego akurat asesor sądowy nie miał bo niby skąd?
Za to bez wątpliwości przed organami odpowiada właściciel - i tylko właściciel firmy. Logiczne, że na danym obiekcie nie może być nawet dwóch dyrektorów, ponieważ jest to nieekonomiczne z jednej strony, a z drugiej doprowadziłoby firmy do stanu bezwładu kompetencyjnego jaki mamy np. w sądach, gdzie brak jest odpowiedzialności za głupotę wypisywaną na świstach papieru zwanych wyrokami.
Tak jest i będzie w każdej firmie i było i w tej. Magazynami, gdzie nie tylko w teorii był przechowywany cukier kierował dyrektor handlowy (podpisywał przyjęcia i sprzedaż towarów) Andrzej W., który był też odpowiedzialny za magazynowanie. Dyrektorem technicznym był Ryszard B. W sprawę też został zamieszany kolejny dyrektor (niby generalny ;- ale dopiero od 1998 roku czyli dawno, prawie 3 lata po dokonaniu przestępstwa) a w zależności od potrzeby sędziego w akcie oskarżenia nazywany dyr. Regionalnego Biura Handlowego lub pełnomocnikiem Jerzy P., który kierował w tym czasie tzn. trwania procederu innym obiektem właściciela - Hotelem i giełdą samochodową.
Już na wstępie zapewne ta wielkomania nazewnictwa wprowadziła zwykłego asesora Walesiaka w kompleksy umysłowe.

Tak czy inaczej Józefowi R. udało się załatwić w 1995r, że zawierzyła mu Agencja Rynku Rolnego (wiedział komu dać w łapę?) i powierzyła przechowanie jakieś 3 tys. ton cukru wartości kilku milionów zł. To on tylko podpisał cyrograf z ARR. Cukier zaś został złożony w magazynach którymi rządził pracownik Andrzej W., - czego dowodem jest zeznanie właściciela Józefa R. oraz świadków tzn. pracowników i klientów.
I podobnie jak w aferze zbożowej właściciel traktował przechowalnie jak kredyt bankowy. Jak potrzebował kasy to gdzieś tam sprzedał parę ton cukru, potem odkupił, albo pożyczył od kogoś tak żeby stan w dniu kontroli pracowników z agencji zawsze zgadzał się. Taka zabawa w "słodkiego chowanego" udawała się przedsię-biorczemu Józefowi ładnych parę lat, bo do 1999r. Nie jest też żadną tajemnicą, że podobnie postępuje większość przedsię-biorców z przechowywanymi w swoich magazynach towarami ARR, dlatego wskazane są częste kontrole.

Ale wszystko do czasu. Faktem jest, że kontrola ARR stwierdziła brak prawie 700 ton cukru o wartości ponad 1,2mln zł.

Logiczne, że takie numery mógł robić tylko właściciel na swoje własne ryzyko wpadki, a jego pracownicy byli zobowiązani tylko do wykonywania jego poleceń i to o nic nie pytając się. Tak rządzi się w prywatnych firmach działających na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej o czym asesor Walesiak jak się dalej przekonamy nie miał zielonego pojęcia.
Teoretycznie na swoje ryzyko pracownik Andrzej W. jako dyrektor mógł za plecami właściciela takie numery też zrobić, ale znając realia życia zaraz by go ktoś podkablował i tak skończyłaby się jego kariera.

Bez wątpienia na swoim "hotelowym polu" i kolejny oskarżony Jerzy P. robił różne imprezy, jednak nie z cukrem ale prędzej z dziewczynkami dla swoich gości niejednokrotnie zza wschodniej granicy dla uskutecznienia najróżniejszych transakcji szefa Józefa.
Pechowo, Jerzy P. miał od 1998r pełnomocnictwo właściciela do zastępowania go w sprawach pilnych podczas jego częstych wyjazdów co nie przeszkodziło wymiarowi sprawiedliwości stwierdzić w akcie oskarżenia , że Jerzy P. był pełnomocnikiem właściciela od 1995 roku.

Z przyczyn całkiem nielogicznych asesor Wojciech Walesiuk uznał za najbardziej wiarygodne zeznania dyrektora odpowiedzialnego za magazyny, czyli Andrzeja W. O tyle to dziwne, że jeżeli ta osoba dysponowała towarami w podległej sobie placówce, to jej odpowiedzialność za zaistniały fakt zniknięcia cukru jest bezdyskusyjny. Z drugiej strony w pewnym sensie normalną rzeczą jest, że złapany na gorącym uczynku złodziej stara się zawsze umniejszyć swoją winę próbując siebie wybielić na wszelkie sposoby i spycha winę na innych. Jednak ani prokuratora, ani sąd nie udowodnili mu że to on, oraz magazynier Ryszard B. mieli coś z tego interesu. Nie wskazał też na nich - choćby przez podział zysków - właściciel Józef R. A kto się naraża bez zysku?
Tak więc logiczne, że pracownicy zostali oskarżeni bezmyślnie, za to tylko że wykonywali rozporządzenia właściciela, który jako jedyny miał gotówkę z tego interesu.

Za to bez wątpienia kozłem ofiarnym przekrętu właściciela i głupoty prokuratorsko - sądowej stał się pracownik Jerzy P. Hakiem na niego stał się podpisany przez niego na polecenie właściciela "pusty jak się potem okazało kontrakt na zakup cukru, którego celem było papierkowe załatwienie "pustki cukrowej", który został przygotowany na polecenie Józefa R. przez dyr. Biura Handlowego, którym nie był Jerzy P. jak podaje akt oskarżenia a Stanisław J. do czego zresztą przed tym samym Wysokim Sądem się przyznaje. Zresztą takich dokumentów w firmie Józefa R. było dziesiątki. Jednak to powinno być co najwyżej podstawą do oskarżenia o fałszowanie dokumentów, próbę oszustwa i jako przestępstwo o małej szkodliwości (nic z tego w końcu nie wyszło) zwyczajnie umorzone, najwyżej jakaś kara w zawieszeniu. Zgodnie z przekazaną redakcji dokumentacją - bez wątpliwości Jerzy Ptasznik nie brał udziały w kradzieży cukru i nie udowodniono mu że otrzymał z tej afery jakieś korzyści materialne.
A już całkiem naiwny jest dowód sądowy, że Jerzy P. rządził firmą Józefa R. dlatego że miał ryczałt na dysponowanie samochodem służbowym, posiadał regularne badania lekarskie itp. - dowód głupoty prokuratorskiej.
Faktem jest, że oprócz osobiście zamieszanych w aferę "dyrektorów" żaden świadek nie potwierdził że w jakikolwiek sposób Jerzy P. interweniował w działalność Andrzeja W. Błąd Ptasznika polega jedynie na tym, że wiedząc o niedoborze nie zawiadomił o tym prokuraturę.
Jednak podobny błąd codziennie robią sędziowie i prokuratury ukrywając choćby przestępstwa o których informuje ich redakcja czasopisma AFERY PRAWA i jakoś za współudział i ukrywanie przestępstw popełnionych choćby na redaktorze Z. Raczkowskim żaden skorumpowany prokurator nie siedzi za kratkami.

Paranoją afery cukrowej jest fakt, że w sprawie przesłuchano prawie 100 osób ( raczej o 90 za dużo) i nie odkryto prostą prawdę znaną każdemu prowadzącemu prywatną firmę. Nie chcę czytelników zanudzać nielogicznym kitem wypisanym przez prokuratorów:
krajowy Marek Staszak, prokurator rejonowy Grzegorz Ocieczek
i sędziów Sądu Okręgowego w Gliwicach: SSO Bożena Żywioł, SSO Dariusz Plazmowski, SSR Kazimierz Cieślikowski, którzy w tym stadzie baranów powtarzają te same brednie co wypisał niedouczony i niedoświadczony asesor Sądu Rejonowego w Gliwicach Wojciech Walesiuk.

Bez wątpienia (dowodem korupcji) jest fakt, że dla Sądu Okręgowego w Gliwicach sprawozdawcą był sędzia Sądu Rejonowego Kazimierz Cieślikowski. Czy miał za zadanie trzymać rękę na pulsie i pilnować żeby Józef R. wywinął się z przekrętu najmniejszym kosztem? Beż wątpienia jest to błąd proceduralni dyskwalifikujący wyrok sądowy.

Sytuacja w której się Jerzy Ptasznik walcząc z wymiarem (nie)sprawiedliwości przez 7 lat do dzisiaj, spowodowała utratę całego rodzinnego majątku, doprowadziła go do szpitala gdzie rozpoznano poważne zmiany wrzodowe przewodu pokarmowego, jelita grubego i żołądka co wymaga bardzo długiego leczenia. Dokumentacja jest potwierdzona przez biegłego sądowego, lecz dla sędziego prowadzącego od początku, czyli wydania wyroku, to też nie ma znaczenia - musi stawić się w areszcie i odsiedzieć za nieswój przekręt i niedowład umysłowy sędziów.

Dla redakcji to kolejny skazany za niewinność, przez niewiedzę i brak doświadczenia życiowego asesorka sądowego którego praca w sądzie powinna zacząć się od noszenia akt co najmniej do 40 roku życia aż nabierze wiedzy i doświadczenia życiowego, tak żeby nie szkodził ludziom swoją głupotą.

WYROK NA JERZEGO PTASZNIKA

,,oskarżonego o to, że w okresie od stycznia 1996 do listopada 1996 roku, działając wspólnie i w porozumieniu z Józefem R. i Andrzejem W. w krótkim odstępie czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, przywłaszczył powierzone mu mienie na podstawie umowy nr 155/RP/80/95 z dnia 20 listopada 1995 roku w postaci 665 362 kg cukru stanowiącego rezerwy państwowe o wartości 1.227.495,04 zł na szkodę Skarbu Państwa reprezentowanego przez Agencję Rynku Rolnego – tj. przestępstwo z art. 284 par. 2 kk w związku z art. 294 par. 1 kk, przy zastosowaniu art. 12 kk.”

Powyższy wyrok na złożoną apelację został podwyższony przez Sąd Okręgowy do 3 lat pozbawienia wolności. Sąd w całości przychylił się do Prokuratury i uzasadnił go w taki sam sposób. Złożona kasacja do Sądu Najwyższego została odrzucona w całości bez uzasadnienia.

Przedstawiona poniżej tabela prezentuje różnice pomiędzy stanowiskiem Prokuratury i Sądu a stanem faktycznym popartym dokumentami i zeznaniami świadków.

UZASADNIENIE WYROKU

STAN FAKTYCZNY poparty dokumentami

Str. 1 –


„Dyrektorem Generalnym tego Przedsiębiorstwa od 1 lipca 95 do 31 grudnia 98 był Jerzy Ptasznik. Był on upoważniony do wydawania poleceń pracownikom, dyrektorom wszystkich placówek Przedsiębiorstwa, a także był pełnomocnikiem właściciela przedsiębiorstwa zastępującym go podczas jego nieobecności w kraju

- umowa o pracę – Dyrektor Hotelu od 1.07.95 do 31.12.95
-
umowa o pracę – Dyrektor Przedsiębiorstwa od 1.01.96 do 31.01.97
- umowa o pracę – Dyrektor Generalny od 01.02.97 do 31.12.98
-
wpis do Ewidencji Działalności gospodarczej jako Pełnomocnik wraz z żoną właściciela, Różą R. – luty 1997 pełnomocnictwo notarialne – 10.06.98

Str. 8 –


„Następnie w styczniu 1996 roku oskarżony (Andrzej W.) spotkał się w siedzibie chłodni w Toszku z właścicielem przedsiębiorstwa oraz jego pełnomocnikiem, dyrektorem generalnym firmy, Jerzym Ptasznikiem”
za wyjątkiem zeznania oskarżonego (Andrzeja W.) brak jakichkolwiek innych zeznań i dokumentów na odbycie takiego spotkania, a powyższe dokumenty potwierdzają, że w tym czasie nie był ani pełnomocnikiem, ani dyrektorem generalnym przedsiębiorstwa

Str. 8 –

„Na skutek ponagleń oskarżonego (Andrzeja W.) Jerzy Ptasznik, dyrektor innej placówki przedsiębiorstwa Józefa R. – Regionalnego Biura Handlowego dostarczył do księgowości chłodni umowę na zakup cukru, zawartą przez przedsiębiorstwo z francuską firmą TOTANIC oraz fakturę potwierdzającą realizację tej umowy.”

żadne dokumenty, będące w posiadaniu Sądu oraz przedłożone przez Prokuraturę, a także zeznania świadków nie potwierdzają w najmniejszym stopniu, że to Jerzy Ptasznik był dyrektorem Regionalnego Biura Handlowego, i że to on dostarczyłem do księgowości magazynu chłodni umowę na zakup cukru oraz fakturę, natomiast w aktach są dokumenty i zeznania świadka Stanisława J, który to był dyrektorem Regionalnego Biura Handlowego, i który, jak zeznał, przygotował kontrakt na polecenia Józefa R, i który , na jego prośbę, podpisał Jerzy Ptasznik, wyjaśniając w zeznaniach, dlaczego tak się stało.

Str. 9 -

„Starania te polegały na prowadzeniu rozmów w tej sprawie z właścicielem przedsiębiorstwa oraz jego pełnomocnikiem, Jerzym Ptasznikiem” - „Składając kolejne wyjaśnienia oskarżony (Andrzej W.) nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i podtrzymywał swoje wcześniejsze relacje. Podał, że Jerzy Ptasznik pełnił w przedsiębiorstwie Józefa R. funkcje Dyrektora Generalnego i wydawał pozostałym dyrektorom wiążące polecenia”

w posiadaniu Sądu są jedynie dokumenty potwierdzające, że Dyrektorem Generalnym Jerzy Ptasznik był od roku 1997, Pełnomocnikiem wpisanym do Ewidencji Działalności Gospodarczej od roku 1997, a pełnomocnictwo notarialne posiadał od roku 1998; w związku z powyższym w czasie trwania procederu sprzedaży cukru nie mogł i nie miał prawa wydawać innym dyrektorom żadnych poleceń i w posiadaniu Sądu, oprócz zeznań oskarżonego (Andrzeja W.) nie ma na to żadnego dokumentu podpisanego przez Jerzego Ptasznika ; jedynymi dokumentami podpisywanymi przeze niego są dokumenty hotelu Leśnego i Giełdy Samochodowej, którą od jej przejęcia, tj. od października 1995 do grudnia 1998 zarządzał.

Str. 16 –

„Bezspornym jest fakt, iż Jerzy Ptasznik w okresie wskazanym w stawianym mu zarzucie był dyrektorem generalnym przedsiębiorstwa Józefa R. Okoliczność tę potwierdzają dokumenty takie jak zaświadczenia o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, umowa o pracę, kserokopia zaświadczenia o jego zatrudnieniu, a także świadectwo pracy. Żaden z powyższych dokumentów nie wskazuje, jaki był jego zakres obowiązków w tym przedsiębiorstwie w związku z pełnieniem tych funkcji.” - „Natomiast relacje oskarżonych Andrzeja W, Józefa R. i Ryszarda B. zgodnie wskazują, iż Jerzy Ptasznik w przedsiębiorstwie Józefa R. pełnił rolę wiodącą i mógł wydawać dyrektorom poszczególnych zakładów wiążące polecenia.”

Bezspornym jest fakt, że w okresie w stawianym Jerzemu Ptasznikowi zarzucie nie był on dyrektorem generalnym i nie posiadał żadnych uprawnień i pełnomocnictw do wydawania poleceń pracownikom i dyrektorom innych zakładów, w tym też magazynu chłodni. Mogł to czynić dopiero dwa lata później, mając pełnomocnictwo notarialne.
Błędnie wystawione świadectwo pracy, w którym nie ma pełnego przebiegu zatrudnienia, a tylko wzmianka, iż byłe zatrudniony na stanowisku Dyrektora Generalnego nie może być dowodem na to, że tak było, gdyż dokumenty oryginalne, wystawione w latach wcześniejszych, mówią zupełnie co innego. Posiada on oryginały dokumentów pt.: zaświadczenie o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, które nie są w aktach Sądu, a które załączył do Kasacji złożonej do Sądu Najwyższego i które stwierdzają, że był ostatnio zatrudniony na stanowisku Dyrektora Generalnego ds. Giełdy Samochodowej; oba posiadają oryginalne podpisy księgowej, dyrektora ds. handlowych i właściciela przedsiębiorstwa

Str. 17 –
„W trakcie jednego z przesłuchań Jerzy Ptasznik złożył pismo z dnia 31.12.1998 podpisane przez Józefa R, z treści którego wynika, że ten potwierdza fakt wydania Andrzejowi W. polecenia wydania tysiąca ton cukru stanowiącego własność Agencji Rynku Rolnego oraz oświadcza, że bierze na siebie konsekwencje wynikające z realizacji tego polecenia”

„Opisane wyżej wyjaśnienia Józefa R, a także zeznania świadków, z których wynika, że Józef R. pozostawiał do dyspozycji m.in. Jerzego Ptasznik podpisane przez siebie czyste kartki, na których miały być sporządzone dokumenty wymagające jego podpisu w czasie, gdy nie mógł on ich podpisać osobiście stwarzają wątpliwości co do autentyczności tego oświadczenia”.

złożone pismo przez Jerzego Ptasznika posiada poświadczenie autentyczności kancelarii notarialnej z dnia 11.01.2000, a więc dnia, w którym oskarżony od dłuższego czasu przebywał w areszcie, co oznacza, że nie mógł sfabrykować pisma, gdyż idąc na przesłuchanie nie znał ani jego treści, ani tego, że zostanie zatrzymany, czyli oświadczenie musiało być sporządzone w czasie, w którym istotnie je podpisano, tym bardziej, iż w dokumentach Sądu nie ma ani jednego zeznania świadków, za wyjątkiem zeznania Józefa R, potwierdzającego fakt przekazywania mu czystych kartek podpisanych przez właściciela. Tym bardziej, że było to zupełnie niepotrzebne, gdyż posiadane od czerwca 1998 pełnomocnictwo dawało mu nieograniczone możliwości reprezentowania właściciela.

Sąd w całości uzasadnienia oparł się jedynie na zeznaniach współoskarżonych, a w szczególności Andrzeja W, że Jerzy Ptasznik był od początku zatrudnienia, tj. od 1995 roku, Dyrektorem Generalnym przedsiębiorstwa i Pełnomocnikiem właściciela i wydał Andrzejowi W. polecenie sprzedaży cukru.

1) W posiadaniu Jerzego Ptasznika znajdują się oryginały dokumentów, które uwiarygodnione posiada Sąd w aktach, które stwierdzają zupełnie inny stan faktyczny niż podany w uzasadnieniach wyroku.

2) Zeznający świadkowie (około 100 osób) zarówno w Prokuraturze, jak i w Sądzie (za wyjątkiem współoskarżonych) nie potwierdzili faktu bycia przez niego w czasie trwania procederu sprzedaży cukru tj. od stycznia 1996 do listopada 1996 Dyrektorem Generalnym i Pełnomocnikiem.

3) Żaden ze świadków (pracowników chłodni, klientów chłodni) nie potwierdził w zeznaniach, że:
a) Dostarczył on do chłodni jakiekolwiek dokumenty związane ze sprawą cukru,
b) wydawał jakiekolwiek polecenia dotyczące jego sprzedaży, a także inne świadczące o zarządzaniu Magazynem Chłodnią
c) oferował klientom chłodni lub jakimkolwiek innym cukier do sprzedaży będący na terenie Chłodni.

Natomiast jest w posiadaniu dwóch dokumentów, które nie są w posiadaniu Sądu Rejonowego i Okręgowego, a które zdobył dopiero 20 kwietnia 2005 roku i załączył je do Sądu Najwyższego poświadczających, że od roku 1995 to Andrzej W. był pełnomocnikiem Józefa R. i podpisywał w jego imieniu umowy opieczętowane pieczątką „pełnomocnik Andrzej W”.

Podsumowując, wyraźnie można stwierdzić, że sąd popełnił szereg błędów logicznych, proceduralnych i materialno - prawnych.

(załączniki i dowody do artykuł w opracowaniu technicznym)

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych:
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2007.
Prokuratorzy do zwolnienia od razu - ARCHIWUM - 2006r
SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE I PROKURATORZY - czyli nie tylko pijackie wpadki
"boskiej władzy" , którzy w końcu spadli na ziemię...:-)

Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WłADZA PIENIąDZ
Policyjne afery 2007 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Poseł to ma klawe życie :-)

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

A dla odreagowania sympatyczne linki dla poszkodowanych przez schorowane organy sprawiedliwości :-))
10 przykazań dla młodych adeptów prawa, czyli jak działa głupota prawników + modlitwa...
"walczący z wilkami, szeryf z Bieszczad czyli z impotentnymi organami (nie)sprawiedliwości?" takie sobie dywagacje Z. Raczkowskiego
Wilk Zygfryd - CZARNA BIESZCZADZKA RZECZYWISTOŚĆ...

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński i sympatycy SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Erni
24-12-2014 / 05:31
Prayers for a safe journey Father. I well" rel="nofollow">afrmvt.com"> rmeember the appalling murder of Fr Popieluszko and would like to know more about his life. After his death there was an air of "liberation theology" about his past but, I suspect, that was an attempted smear.
~Andreas
20-12-2014 / 12:04
I remember this sad time when fr. Popieluszko's muedrr took place. Such a holy, righteous and patriotic man. The Polish Solidarity movement was instrumental to the downfall of the Soviet Communist block. Fr. Jerzy and Lech W. et al played no small part in the freedom of eastern Europe. I regard Fr. Miguel Pro, Fr. Kolbe, and Fr. Popieluszko as a troika of modern Catholic priest heroes.