Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
7 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Pies psu wilkiem – czyli przekręty Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji.

Zawiadamiając Biuro Spraw Wewnętrznych o przestępstwie, każdy policjant musi liczyć się z tym, że zostanie „osobowym źródłem informacji”, czyli po prostu formalnym ucholem. Z teczką, a nierzadko pseudonimem...

Ustawa o Policji powiada, że jednym z podstawowych zadań tej formacji jest „wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców”. Choć przed podjęciem służby każdy policjant uroczyście ślubował „pilnie przestrzegać prawa” oraz strzec „honoru, godności i dobrego imienia” swojej firmy, to przecież funkcjonariusze są tylko ludźmi i zdarza się, że sami popełniają czyny zabronione. Ponieważ trudno zakładać, żeby czarne owce w szeregach wykrywały i ścigały same siebie, do walki z nimi powołano specjalne Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Organizacyjnie dzieli się na trzy ZARZĄDY (jedyna między nimi odrębność polega na terytorialnym obszarze działania) i cztery wydziały (I i II spełniają funkcje operacyjno-techniczne na rzecz i w miarę potrzeb ZARZĄDÓW, a III i IV zajmują się kwestiami analityczno-administracyjnymi). Każdy ZARZĄD ma swoje ekspozytury (wydziały) w przydzielonych mu pod opiekę komendach wojewódzkich, gdzie funkcjonariusze BSW działają autonomicznie, podlegając wyłącznie swojej warszawskiej centrali. Do tej elitarnej z założenia jednostki nie zostanie przyjęty pierwszy lepszy. Kandydaci (wywodzący się na ogół z miejscowego garnizonu) „muszą sprostać niezwykle silnym obciążeniom psychicznym. Podołać mogą tylko najlepsi policjanci, wykształceni, z dużym doświadczeniem, wyjątkowo odporni na stres, obdarzeni poczuciem misji, zdeterminowani i umotywowani do prowadzenia działań operacyjnych we własnym środowisku zawodowym” – dowiadujemy się z wewnętrznego informatora BSW.

Zaś owa misja to:

- wykrywanie przestępstw popełnionych przez policjantów i pracowników policji z zastosowaniem obowiązujących metod i form pracy operacyjnej;

- pozyskiwanie i gromadzenie informacji o przestępczej działalności policjantów i pracowników policji, a także rozpoznawanie powiązań środowiskowych oraz posiadanego stanu majątkowego w celu definiowania potencjalnych zagrożeń;

- wykonywanie czynności dochodzeniowo-śledczych oraz prowadzenie postępowań sprawdzających i przygotowawczych w zakresie przestępstw popełnianych z udziałem policjantów i pracowników policji.

Krótko mówiąc: ludzie z BSW mają za zadanie rozpracowywać środowisko i ilekroć natrafią na coś podejrzanego, natychmiast zabezpieczyć dowody oraz przekazać sprawę prokuraturze, by pod jej nadzorem prowadzić dalsze czynności procesowe. Poważny problem polega na tym, że w Policji nie ma żadnej jednostki, która mogłaby sprawdzić, czy ci z BSW (w końcu też są tylko ludźmi) mają czyste ręce. Popatrzmy, jakie są tego efekty...!!!

Wydział w Szczecinie ZARZĄDU I BSW liczy sobie (według naszych obliczeń) 10–12 funkcjonariuszy,którymi dowodzi naczelnik Wiesław W., wraz ze swoim zastępcą Zbigniewem K. Do nich właśnie udają się funkcjonariusze zachodniopomorskiej policji, gdy zaobserwują lub uda im się zgromadzić dowody uzasadniające podejrzenie popełnienia przestępstwa wewnątrz firmy.

Oto co powiedział nam Świadek 1 (lekarz i do niedawna policjant pracujący w specjalistycznej jednostce komendy wojewódzkiej w Szczecinie):

Pewnego dnia zostałem wezwany przez naczelnika Jacka G., który w obecności swojego zastępcy Jerzego R. przystąpił do procedury okresowego opiniowania mnie.
Wręczył mi wypełnioną opinię z podkreślonymi ocenami i zażądał, żebym ją przeczytał i podpisał obok miejsca, gdzie on już postawił swoją parafkę. Czytając, zorientowałem się, że doszło do ewidentnego sfałszowania dwóch załączonych dokumentów stanowiących podstawę opinii i decydujących o mojej przyszłości w policji. Poinformowałem G., że popełnił przestępstwo i niezwłocznie udaję się z tymi papierami do mieszczącego się po drugiej stronie ulicy wydziału BSW celem złożenia zawiadomienia o fałszerstwie i działaniu w ten sposób na szkodę funkcjonariusza publicznego, którym wówczas byłem. G. wpadł w szał.
Ruszył w moim kierunku z dłonią położoną na otwartej kaburze wiszącego mu u pasa pistoletu i zażądał zwrotu papierów stanowiących dowód przestępstwa. Powiem otwarcie: poczułem, że moje życie zawisło na włosku, więc natychmiast oddałem mu te dokumenty i uciekłem z gabinetu. Już po kilku minutach złożył w BSW zawiadomienie o kryminalnym, jakkolwiek by na to patrzeć, incydencie wyczerpującym przesłanki kilku artykułów kodeksu karnego.
– Oprócz Zbigniewa K. przy rozmowie obecny był jeszcze jeden, nieznany mi, oficer. Wszystko odbyło się na gębę, bo nie sporządzili przy mnie żadnej notatki ani też nie przedłożyli do podpisu jakiegokolwiek protokołu.


– Dlaczego poszedł pan do BSW, zamiast udać się do prokuratury? – pytamy.

– Uczono mnie, że od tego właśnie jest „policja w policji”. Zgłosiłem przestępstwo, mniemając, że sprawie zostanie nadany formalny bieg, wyraźnie określony przepisami kodeksu postępowania karnego, a w szczególności że zostaną zabezpieczone dowody. Tkwiłem w grubej pomyłce, bo nie ruszyli nawet palcem w bucie, nie mówiąc już o uruchomieniu prokuratury. Z moich późniejszych obserwacji wynika, że przekazane podczas tej rozmowy informacje zostały wykorzystane przeciwko innym funkcjonariuszom niewygodnym naczelnikowi Jackowi G. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Wydział I ZARZĄDU BSW w Szczecinie służy jedynie temu, żeby wyłapywać płotki i zacierać ślady przestępstw popełnianych przez wyższych rangą funkcjonariuszy policji. Nigdy w życiu nie poszedłbym do nich powtórnie.

– Dlaczego?


– Muszę zakładać, że ludzie z BSW zachowują choćby pozory praworządności. Skoro więc nie załatwili mnie formalnie i sprawa niebezpiecznego dla otoczenia fałszerza w ogóle nie wydostała się do prokuratury, to jedynym wytłumaczeniem podobnego zachowania jest to, że zostałem bezwiednie ich osobowym źródłem informacji. Jak oświecił mnie później bardzo doświadczony w takich sprawach kolega, innej alternatywy po prostu nie ma! Jest wysoce prawdopodobne, że mam tam w BSW teczkę z pseudonimem i wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby ktoś pobierał na moje konto pieniądze z tzw. funduszu operacyjnego – konkluduje lekarz.

Wyjaśnijmy w tym miejscu (o tym nie wie nawet nasz rozmówca), że według instrukcji o pracy operacyjnej policji osobowe źródła informacji dzielą się na:

osoby informujące (donosiciele okazjonalni i mający prawo do zachowania anonimowości, aczkolwiek posiadający swoją teczkę, w której gromadzone są przekazywane sygnały),

informatorów („działający z własnej inicjatywy lub celowo pozyskani przez Policję”, mający już teczkę personalną z pseudonimem oraz raportami dotyczącymi motywów podjęcia i warunków tajnej kooperacji),

współpracowników (osoby wytypowane wyłącznie spośród informatorów oraz „pozyskani za ich pisemną zgodą do uzyskiwania informacji i wykonywania zleconych zadań”) oraz

agentów (osoby absolutnie dyspozycyjne i posiadające „predyspozycje do wykonywania złożonych zadań operacyjnych w kraju lub za granicą”).!!!

Świadek 2 (czynny policjant):

– Poszedłem do BSW w sierpniu 2009 r., żeby wskazać na fakt popełnienia przez... (tu nazwisko jednego z komendantów powiatowych – dop. red.) kilku ewidentnych przestępstw.
Zbigniew K. nie sporządził w mojej obecności żadnej notatki ani protokołu, tylko zobowiązał mnie do zbierania i opracowywania na piśmie informacji o kontaktach przełożonego z półświatkiem i wszelkich hakach, na których można by go ewentualnie powiesić. Dał mi kilka dni na ich opisanie. „Tylko żeby były same konkrety. Posiedź przez weekend i jak najszybciej mi to przynieś” – powiedział. Dostarczyłem mu bite pięć stron maszynopisu. Poinstruował mnie, że następne spotkanie on wywoła telefonicznie i zastrzegł, żebym absolutnie nikomu o tym nie mówił, bo sprawa jest tajna.


– Czy w rozmowie pojawił się motyw nawiązania tajnej współpracy operacyjnej i pańskiej ewentualnej zgody na jej podjęcie?

– W ogóle nie było o tym mowy! Wszystko dawałem K. dobrowolnie, choć na jego prośbę. Chciałem mu pomóc ująć przestępcę i deklarowałem gotowość poświadczenia wszystkiego w prokuraturze, a później w sądzie. Wskazałem nawet kilku innych policjantów chcących zeznawać, ale BSW nic dalej nie zrobiło. Wkrótce zorientowałem się, że prawdopodobnie doszło do przecieku, bo szef zaczął wykonywać nerwowe ruchy i zacierać ślady.


– Zna pan instrukcję o pracy operacyjnej?

– Na moim stanowisku nie jestem uprawniony do takiej wiedzy.


Świadek 3 (do niedawna policjant w jednym z ZARZĄDÓW BSW):


– Zastosowano bardzo prosty, ale skuteczny patent. Gdy człowiek przychodzi i podaje na tacy kogoś ważnego, to na ogół jest nieświadomy obowiązujących procedur. Można w takiej sytuacji spisać protokół, lecz trzeba wówczas sprawie nadać bieg, a częstokroć dotyczy ona wieloletnich znajomych, bo przecież nie jesteśmy spadochroniarzami, lecz wywodzimy się z terenu, na którym działamy. Spisuje się więc notatkę służbową trafiającą do teczki „osoby informującej” bądź „informatora”, czyli kategorii osobowych źródeł, które nie muszą wyrazić formalnej pisemnej zgody na kooperację, co jest wymogiem obowiązującym dopiero od szczebla „współpracownika”. Taki myk pozwala uniknąć reguł kodeksowych oraz zachować sprawę w dyskrecji przed prokuraturą nieposiadającą żadnego dostępu do tajnych akt. Dalej następują działania operacyjne. Jednego się ostrzeże, żeby uważał i pamiętał, komu zawdzięcza uratowanie tyłka, na drugiego zdobędzie się haka i ewentualnie pozyska do współpracy bardziej owocnej niż ze zwykłym dzielnicowym, a innego posadzi i zbierze premię.!!!

Dysponujemy jeszcze uwierzytelnionymi oświadczeniami dwóch innych świadków, którzy o stosowanych przez „policję w policji” praktykach opowiadają takie rzeczy (m.in. o ukrywaniu dowodów), że włosy stają dęba. Powstrzymujemy się na razie z ich publikacją, bo gorzowska Prokuratura Okręgowa prowadzi obecnie tajne śledztwo „w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy BSW w Szczecinie” (sygn. V Ds. 27/09).
Poczekamy, zobaczymy, czy nie zakończy się tak, jak w centrali, gdzie kierownictwo Biura zamiotło pod dywan molestowanie seksualne policjantek przez zastępcę naczelnika Wydziału I BSW Marcina G. (prokuraturze udostępniono jedynie materiały z wewnętrznego postępowania wyjaśniającego), a jednostkę pośpiesznie rozformowano...

źródło http://www.faktyimity.pl , "Fakty i Mity" nr 12 (524) 2010

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Welcome
25-12-2014 / 08:32
You saved me a lot of haslse" rel="nofollow">hjeamciknf.com">haslse just now.
~do magnat
07-06-2012 / 21:23
No policjancie, nie za długo pracujesz skoro takie bzdury piszesz, polska policja to zorganizowanan grupa przestepcza o charakterze zbrojnym... uragma lub znieważam - pozwij mnie...
~magnat
02-05-2012 / 12:42
Jak czytam te wypociny "pseudopolicjantów" do pusty smiech mnie ogarnia... Policjant rzekomo nie wie, w jaki sposób zgłasza się zawiadomienie o przestępstwie - toż to na kursie podstawowym tego uczą. Najwyraźniej więc ów policjant - lekarz nigdy nawet jednego dnia nie przepracował w Policji, skoro nie posiadał tej podstawowej wiedzy. Twierdzenie kolejnego "policjanta" iż na swoim stanowisku nie jest uprawniony do poznania treści instrukcji operacyjnej, świadczy po prostu o ignorancji i jego skrajnym lenistwie. Gdyby zadał sobie trud, ruszył d....ę i poszedł do kancelarii tajnej, to bez większego problemu z tym dokumentem by się zapoznał. O ile mogę uwierzyć, że przeciętny "Kowalski" z ulicy może nie znać zasad składania zawiadomień o przestępstwie, to w bajkę że funkcjonariusz nie zna zasad składania zawiadomień nie wierzę.
~samniewiem
15-08-2011 / 17:53
Witam Służylem kiedys w policji pomorskiej - zajmowała sie głownie fingowaniem kolizji i właman do mieszkań oraz kradzieży aut - wszystko na odszkodowanie. Prosty schemat - sprowadzam rozpieprzona fure z zachodu, kupuje przegląd, rejestruje i w południe wraz z kumplami realizuje kolizję - oczywiscie najc enniejsza fura przyjeżdża na lawecie. szyby rozsypuje sie z reklamowki i kto udowodni że to fikcja... a do ieszeni na przykład 90 .000 PLN !!! i tak raz na kwartał... mozna, jak sie na prosbe prokuratury umarza inne ważne slwdztwa to mozna, bo prokuratorzy na pomorzu są wdzięczni... Jebana mafia i tyle. Jak gdzies zgłosisz, to sie okaże że sobie zycie odebrales w lesie z powodow rodzinnych - za duzo maja do stracenia bandyci jebani.
~libre
04-11-2010 / 15:20
Sam mam do czynienia z prokura i polcjatzbirami, za to, ze pozwałem prokurę w trybie art 417kc oraz, że piszę prawdę o nich i ich przekrętach... teraz mnie kręci się sprawkę... jak z "kewaego feliksa" bo mrcolterman życiejestpiekne....
~znajomy
22-08-2010 / 00:00
Zgłosiłem w 2006 roku fakt przyjęcia łapówki w BSW Gdańsk ( łapówę miał przyjąć policjant z tzw. inspektoratu KWP Gdańsk). Ów super glina z BSW napisał wszystko na kartce paieru ołówkiem i szaaa. Zaczęli szukać na mnie ... sami bandyci i tyle. W dodatku dogadani z proroctwem więc... qrqa qrwie łba nie urwie. Oni skręcaja im a tamci tamtym i sie kręci.Jeżeli masz info to broń Boże do BSW i broń Boże do proroctwa bo na przestępcę wyjdziesz Ty. taki kraj
~Dżejbikej
25-04-2010 / 00:00
"Znów jakaś zgraja szczęśliwym trafem Bez głów,bez planów,za to z rozmachem Do żłoba toczy swe tłuste cielska... Idzie Platforma Obywatelska ! Do sądu złodziej śmiało ucieka Bo wszak korupcja prawem człowieka ! Czar PRL-u wraca do formy Wdzięczni jesteśmy ludziom Platformy ! Zwrot w dyplomacji to rozdział drugi Od dziś będziemy świadczyć usługi Dla Władymira i dla Angeli.. Czas na kolanach iść do Brukseli ! Szef MSZ-u już ma kaganiec Śląsk i Pomorze weźmie Germaniec Trzeba wywłaszczyć polskiego chłopa Vivat Platforma,vivat Europa ! Angela z Ritą ręce zaciera By na wschód ruszyć tropem Hitlera A za nią ziomków procesja tłumna Vivat Platforma,piąta kolumna ! " Za tawariszcza Tuska zdarowie " Piją Gazpromu oligarchowie Władimir Putin z radości śpiewa : " Nu tiepier budiet kak za Breżniewa " Odwrót z Iraku ,z Afganistanu Osama śmieje się z pod turbanu Taki sojusznik jak Tusk się przyda... Vivat Platforma i Al-Kaida ! Koniec z lustracją ! Koniec rozliczeń ! Dla konfidentów to koncert życzeń " Od dzisiaj wszyscy jesteśmy święci " Vivat Platforma i konfidenci ! Niech żyje wolność! Ćpun na wagarach Łbem durnym kręci w dymu oparach Całkiem legalnie ćmiąc porcję zielska Vivat Platforma Obywatelska ! Niech żyje miłość ! Rusza parada Sprośnych pedałów cała gromada Gzi się bezwstydnie wśród publiczności To dar Platformy ! triumf wolności ! ELEKTORACIE ! WYBORCO DURNY ! Gdy będziesz wrzucać głos swój do urny A chcesz być sługą Niemca i Ruska Dalej popieraj Donalda Tuska !
~anonim
24-04-2010 / 00:00
Rączka rączkę myje..