Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
15 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Czy Biuro Tłumaczeń SYMYLTANKA "załatwiono" korumpując krakowskich prokuratorów? - z patologii działania  impotetnych ( nie tylko umysłowo) organów władzy...

 

Szanowni Państwo,
 

Biorąc pod uwagę szczególne zainteresowanie, jakie budzi kwestia organizacji i sprawności wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju, a także wyjątkowo często pojawiający się w ostatnim czasie w mediach temat nieprawidłowości występujących w wymiarze sprawiedliwości chciałam zwrócić Państwa uwagę na sprawę, która toczy się aktualnie przeciwko mnie oraz innym osobom związanym z działalnością Biura Tłumaczeń Symultanka w krakowskiej Prokuraturze Okręgowej.

Biuro Tłumaczeń SYMULTANKA zalozylam w 1994 roku. Pierwsza siedziba firmy mieściła się w Krakowie przy ulicy Lubicz 25 i miała powierzchnię 11 m2. Firmę prowadziłam na pół etatu będąc jednocześnie pracownikiem naukowym Akademii Ekonomicznej w Krakowie.

W roku 2003 moj syn, Jan Szybawski, zacza mi pomagać w prowadzeniu tej małej firmy zajmującej się lokalnie tłumaczeniami. Wykorzystując sprzyjającą koniunkturę, firma dzięki swej rzetelności, wiarygodności oraz jakości usług zyskała rzesze klientów w całej Polsce. W ciągu pięciu lat, udało się nam z małej firmy zajmującej się tłumaczeniami stworzyć sprawnie funkcjonujące przedsiębiorstwo z oddziałami w 32 miastach na terenie całego kraju. Warto zaznaczyć, że pod względem ilości oddziałów firma plasowała się na trzecim miejscu w Europie – po czeskim Scrivanku (51 oddziałów) oraz angielskim LDS – Intenational (50 oddziałów). Ze względu na swój ogólnopolski charakter firma znacznie ułatwiła ludziom dostęp do tłumaczeń w szczególności w miastach, w których nie było wielu tłumaczy przysięgłych i w zasadzie nie istniała jakakolwiek konkurencja, bądź nie było ich wcale.

Oczywiście, aby sporządzić rzetelnie dużą ilość tłumaczeń – co wynikało z ogólnopolskiego charakteru firmy — należało opracować metodę, która by to umożliwiała. Tłumacze, którym początkowo zlecaliśmy dokumenty do tłumaczenia – często się w nich mylili, niedotrzymywali  terminow bądź nie byli w stanie przerobić większej ilości dokumentów. Efektem tego było niezadowolenie Klienta, a co za tym idzie gorsza reputacja firmy. I taką metodę udało się nam opracować - w naszym przekonaniu zgodną z obowiązującymi w Polsce przepisami prawa karnego i ustawy o wykonywaniu zawodu tłumacza przysięgłego.

Inne było jednak stanowisko organów ścigania.

18 czerwca 2008 funkcjonariusze Policji wkroczyli do biura firmy w Olsztynie i zabrali z naszego biura wszelkie dokumenty, komputery oraz kartki in blanco tłumaczy przysięgłych. Funkcjonariusze przedłożyli nam postanowienie o przeszukaniu wydane przez prokuraturę krakowską (sprawa V Ds 76/07/S). Postanowienie to dotyczyło zresztą nie tylko olsztyńskiego oddziału naszej firmy, lecz wszystkich oddziałów firmy na terenie kraju. Wobec czego już wtedy, na tydzień przed ogólnopolską akcją mieliśmy świadomość, że ona nastąpi. Jednakże nikt się nie ukrywał ani nikt nie zmieniał sposobu działania firmy, gdyż nie mieliśmy nic do ukrycia. W naszej opinii opracowana przez nas procedura wykonywania tłumaczeń nie jest niezgodna z obowiązującymi przepisami.

Ogólnopolska akcja Policji rozpoczęła się w środę, 25.06.2008 o godzinie 6.00 rano. Przeszukania miały miejsce we wszystkich oddziałach naszej firmy - od Gdyni po Cieszyn, od Zielonej Góry po Lublin. Zabezpieczono wszelki sprzęt komputerowy i dokumenty, przesłuchano pracowników.

Następnego dnia, tj. 26.06.2008 rozpoczęto zatrzymania wszelkich osób zaangażowanych w pracę firmy, a biura zaplombowano uniemożliwiając firmie jej funkcjonowanie. Ja zostałam zatrzymana w dniu 26.06.2008 a w dniu 28.06.2008 tymczasowo aresztowana. W areszcie znalazły się wszystkie osoby kierujące firmą, co uniemożliwiło jej dalsze działanie. W czasie przesłuchań, Prokurator prowadząca śledztwo stawiała przesłuchiwanym przez siebie osobom ultimatum – albo przyznanie się do winy i złożenie interesujących ją zeznań albo wniosek o areszt lub jego przedłużenie.

Oskarżyciel publiczny zarzucił mi prowadzenie ogólnopolskiego biura tłumaczeń zajmującego się tłumaczeniem dokumentów samochodowych, tyle że przy nazwaniu wszystkich osób zatrudnionych w firmie „zorganizowaną grupą przestępczą”, drukowaniu tłumaczeń pochodzących od  tłumaczy z nami współpracujących na dostarczanych przez nich kartkach in blanco „przestępstwem przeciwko wiarygodności dokumentów, mające na celu podrabianie dokumentów i poświadczanie w nich nieprawdy”, a wypełnianie cyfr w szablonach przez osoby pomagające w pracy tłumaczom „tłumaczeniem  dokumentów przez osoby nie posiadające do tego uprawnień”. Czyny te miały wypełniać znamiona przestępstwa określonego w przepisie art. 270 § 1 k.k. w zw. z art. 258 § 1 i § 3 k.k.

Po pewnym czasie zarzuty zostały poszerzone o art. 61 k.k.s., to jest zarzut nie płacenia części VAT ze sprzedaży tłumaczeń. W mojej opinii rozszerzenie zarzutów o taki czyn – który w istocie zarzucić można niemal każdemu prowadzącemu działalność gospodarczą, bowiem nie płacenie części podatku VAT najczęściej wynika z błędów księgowych, a one przytrafić mogą się wszystkim – świadczy jednoznacznie o tym, że już nawet Prokurator prowadząca sprawę nie ma przekonania co do słuszności postawionych mi pierwotnie zarzutów z art. 270 § 1 i 258 §1 i § 3 kk.

Nie jest moim zamiarem przedstawianie Państwu w tym miejscu prawnej argumentacji, która dowodziłaby niewinności mojej oraz innych pracowników firmy. Co do tego, iż nasze postępowanie nie nosiło znamion czynu zabronionego nie mam najmniejszej wątpliwości i wierzę, że do mojego stanowiska przychyli się Sąd powszechny, który będzie rozpatrywał sprawę. Wynika to z faktu, iż zgodnie z art. 13 ustawy z dnia 25 listopada 2004 r. o zawodzie tłumacza przysięgłego tłumacz przysięgły jest uprawniony m. in. do: 1) sporządzania i poświadczania tłumaczeń z języka obcego na język polski, z języka polskiego na język obcy, a także do sprawdzania i poświadczania tłumaczeń w tym zakresie, sporządzonych przez inne osoby; 2) sporządzania poświadczonych odpisów pism w języku obcym, sprawdzania i poświadczania odpisów pism, sporządzonych w danym języku obcym przez inne osoby. Zwrócić chcę jednak uwagę na okoliczności prowadzonego przeciwko nam postępowania.

Uważam, że niniejsza sprawa zasługuje na uwagę mediów przede wszystkim z uwagi na wyjątkową surowość środków zapobiegawczych, jakie zastosowano wobec osób kierujących działalnością biura tłumaczeń SYMULTANKA. Wszystkie te osoby, w tym również i ja, spędziły – mimo wielu starań obrońców – w areszcie tymczasowym prawie rok.

W tym czasie śledztwo jedynie nieznacznie posunęło się do przodu. Akt oskarżenia nadal nie został skierowany do Sądu. Prokurator przez cały okres tymczasowego aresztowania wnioskowała o jego przedłużenie celem przeprowadzenia kolejnych i kolejnych dowodów. Nie przeszkadzał jej w tym fakt, iż w sprawie cały czas pojawiały się nowe wątki i dowody, co sprawiało, iż moglibyśmy spędzić w areszcie nawet następne 3 lata zanim Prokuratura uznałaby, iż materiał dowodowy jest kompletny.

W mojej opinii nie było żadnego uzasadnienia dla stosowania wobec nas tymczasowego aresztowania, szczególnie przez tak długi okres czasu. Nawet jeżeli nasze działania ostatecznie uznane byłyby za niezgodne z prawem, to nie łamaliśmy go świadomie, a w przekonaniu, iż działamy w jego granicach. Nie jesteśmy bandytami tylko przedsiębiorcami. Nie było powodu by sądzić, iż moglibyśmy mataczyć bądź też ukrywać dowody. Przecież te dowody, do których moglibyśmy mieć dostęp, zostały zabezpieczone przez organy ścigania. Wszystkie osoby związane bezpośrednio z działalnością naszego biura zostały przesłuchane już podczas ogólnopolskiej akcji Policji w dniach 25.06.08-28.06.2008 na terenie całego kraju. Również wszystkie dokumenty w oddziałach firmy zostały zabezpieczone już w dniu 25/06/2008.

Patologię zaistniałej sytuacji najlepiej uwidacznia fakt, że przed Sądem, który orzeka o przedłużeniu aresztu zostaliśmy w rzeczywistości pozbawieni prawa do obrony. Wszystkie bowiem argumenty świadczące jednoznacznie, że w działalności firmy brak było znamion czynu zabronionego, sąd zignorował, gdyż jego zdaniem „sąd w postępowaniu na tym etapie nie jest upoważniony do rozważania zarzutów obrony w zakresie przesłanki ogólnej aresztowania, gdyż wymagałoby to kompleksowej oceny materiału dowodowego i właściwie przesądzałoby  los postępowania głównego (SA w Krakowie Wydział II Karny, 21/01/09 sygn. Akt II Akz 694/08 str.10). Przesłankę ogólną podważyć będziemy mogli dopiero po zakończeniu śledztwa, na etapie postępowania sądowego.

Szczególnie bulwersującym jest dla mnie fakt, iż w czasie gdy osoby kierujące przedsiębiorstwem przebywały w areszcie, mienie znajdujące się w biurach firmy zostało rozkradzione. Ponieśliśmy więc straty o ogromnych rozmiarach. Sąd, który decydował o tymczasowym aresztowaniu, wbrew ustawowemu obowiązkowi, jaki nakłada na niego przepis art. 262 § 1 pkt 3 k.p.k. nie przedsięwziął żadnych czynności niezbędnych do ochrony mienia i mieszkania aresztowanego. Pomimo statuowanego przez Konstytucję oraz Kodeks Postępowania Karnego domniemania niewinności, organy ścigania w istocie pozbawiły nas już majątku i w znacznym stopniu uniemożliwiły dalsze zarobkowanie. Zwrócić należy przy tym uwagę, iż nie ma w chwili obecnej żadnych przeszkód prawnych, byśmy w chwili obecnej działalność gospodarczą w takim samym zakresie jak dawniej. Jednak nie mamy na to środków. Wskutek tego możliwość zarobkowania straciło ok. 300 osób pracujących bądź też współpracujących z biurami firmy.

W dniu 22 marca 2009 roku moj syn Jan Szybawski skierowal do Andrzeja Czumy, Prokuratora Generalnego skargę na działania prowadzącej sprawę Prokurator Agnieszki Stanek. Wbrew moim nadziejom, pomimo znacznej przecież wagi stawianych Pani Prokurator zarzutów, Minister nie przedsięwziął żadnych działań w celu wyjaśnienia sprawy. Zauważyć przy tym wypada, iż istota mojego pisma nie dotyczyła rozstrzygania o popełnieniu lub niepopełnieniu przez podejrzanych zarzucanych im czynów - do czego  biuro Ministra jest nieuprawnione - lecz sprowadzało się do dowiedzenia braku jakichkolwiek znamion czynu zabronionego w zarzucanych nam działaniach. Liczyłam, iż być może ocena prawna sprawy przez Prokuratora Generalnego będzie odmienna od oceny Prokurator prowadzącej sprawę, a zbieżna z oceną przedstawioną przez mojego syna i przeze mnie. Skutkować mogłoby to objęciem śledztwa nadzorem Prokuratury Generalnej.

Złożona skarga została przekazana do Krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej celem rozpoznania. Jest to o tyle bulwersujące, iż jeden z prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej jest przecież z urzędu obecny przy każdorazowym rozpatrywaniu przez Sąd Apelacyjny zażalenia na tymczasowe aresztowanie. Skoro Prokuratura Apelacyjna pomimo udziału w co najmniej dwóch rozpoznaniach w przedmiotowej sprawie nie zadała sobie trudu przeprowadzenia analizy racjonalności stawianych przez Prokurator Agnieszkę Stanek zarzutów, oczywistym było, że i pod wpływem wspomnianej skargi nie zmieni swojego stanowiska, bowiem wiązałoby się to z przyznaniem niedopełnienia obowiązków przez jej prokuratorów. Dlatego też odpowiedź nadesłana po miesiącu przez Prokuraturę Apelacyjną, ktora odeslala pismo mojego syna celem ustosunkowania sie do kierownika wydzialu V sledczego prokuratury okregowej p. Tuchowskiej, ani trochę mnie nie zadziwiła (pismo z dnia 20.05.2009).

I w tym miejscu dochodzimy do sedna problemu. Tak oto bowiem po dwóch miesiącach krążenia naszej skargi pomiędzy Warszawą, a Krakowem znaleźliśmy się w środku patologicznej sytuacji, w której moja skarga trafiła w końcu celem rozpoznania w ręce osoby.... której również dotyczyła. Należy bowiem pamiętać, iż właśnie pod nadzorem Pani  Prokurator Tuchowskiej od wielu miesięcy Prokurator Stanek prowadziła śledztwo. Ciężko więc sądzić, że bez jej przyzwolenia. Wreszcie koło się zamknęło gdy – jak nie trudno się domyślić- skarga wylądowała w końcu na biurku samej Prokurator Stanek, która i tak jako cenzor naszej korespondencji zapoznała się z nią jako pierwsza. Wiem o tym, ponieważ w dniu 1.06.2009 podczas czynności procesowych moj syn dostrzegl w jej aktach podręcznych oryginał tego dokumentu.

Opisana wyżej sytuacja przypomina mi historię pewnej Prokurator z Poznania, na którą wywierano naciski . Jej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa również – podobnie jak skargę w moim przypadku - odesłano do macierzystej Prokuratury. O sprawie tej szeroko informowały media.

Powtórzenie się tego typu sytuacji świadczy w mojej opinii, że Ministerstwo Sprawiedlwości. nie wyraża żadnego zainteresowania nadsyłanymi sygnałami o nieprawidłowościach w pracy podległych mu przecież prokuratorów. W praktyce powoduje to, że prokuratorzy, nawet jeżeli działają niezgodnie z prawem, bądź też podejmują absurdalnie błędne i krzywdzące dla podejrzanych decyzje, mogą czuć się całkowicie bezkarni.

Ze względu na status piastowanych przez prokuratorów, wyjątkowo istotnych społecznie, funkcji i ich bardzo szerokie uprawnienia, wszelkie sygnały o nieprawidłowościach w pracy prokuratorów powinny być w mojej opinii nad wyraz dokładnie sprawdzane przez biuro Ministra Prokuratury Generalnej. Każdy błąd prokuratora to przecież tragedia dla niewinnej osoby, jego rodziny a także innych, powiązanych z podejrzanym osób. Niestety inne jest w tej mierze stanowisko Prokuratora Generalnego, który wydaje się stać na stanowisku, iż podległe mu osoby nie popełniają błędów.

Należy sprawić, by to nastawienie w końcu się zmieniło. Liczę, że przy Państwa pomocy jestem w stanie doprowadzić do sytuacji, w której Prokurator Generalny weźmie odpowiedzialność za działania podległych mu Prokuratorów, jak również zacznie sprawować rzetelny nadzór nad ich poczynaniami. W razie jakichkolwiek pytań odnośnie szczegółowych okoliczności sprawy jestem do dyspozycji.

 

Z poważaniem,

Ewa Szybawska

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI 
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
redakcja@aferyprawa.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~cytat
24-12-2011 / 15:04
"Sposób tłumaczenia i poświadczania może naruszać przepisy ustawy o tłumaczach przysięgłych. Nie zgadzam się z argumentacją, że można było in blanco coś podpisać i potem zostawić do wypełnienia. Natomiast czym innym jest kwestia, czy jest to przestępstwo. Można naruszyć ustawę, narazić się na karę dyscyplinarną, ale nie znaczy to wcale, że musi to stanowić przestępstwo. Niepokojące jest też to, że postępowanie trwa cztery lata i do tej pory nie ma aktu oskarżenia. To jest absolutnie niewytłumaczalne. Nie wydaje się też przekonujące, że państwo musieli spędzić 11 miesięcy w areszcie — komentował sprawę Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w początkowym okresie kłopotów Symultanki."
~aguśka
23-12-2011 / 16:01
Z pewnością sprawa nie jest rozwiązywana w sposób profesjonalny. Niestety, by pełnić funkcję prokuratora trzeba mieć otwarty umysł i wyjątkową siłę intelektualną. Ale te osoby wolą profesję adwokacką - niestety, to oni cieszą się też estymą społeczną. Im bardziej niekompetentny organ państwowy, tym większa kompromitacja państwa. Smutne, acz prawdziwe.
~wash
27-11-2011 / 20:35
Podacie adres tej kur..y prokurator to ją może ktoś zajebie.Będziemy wspierać tą szlachetną inicjatywę z całego serca tym samym życzymy tej kurw..e by wpadła pod tramwaj.Ja już wyjąłem swoją lalkę voodoo .Że się kurwa nie boi o swoje życie?
~sexter
22-11-2011 / 10:16
A może w tym Klubie potańczy pani z Mosiężniczej? Miałaby co pokazać! Wije się nieźle jak w całej tej sprawie.
~edi
19-11-2011 / 21:26
Trzeba odnależć Stanek w krakowie i wymierzyć sprawiedliwość bo nie dosć ze z naszych podatkow lazi poziemi ta stanek to jeszcze za jej błędy zapłacimy odszkodowanie po paru latach nieudolności
~marcin
19-11-2011 / 20:37
jestem z podlasia, z chęcią nagłośnie ta sprawe... "skorumpowana" agnieszka Stanek, patrzy tylko na swoje zyski, chronieni imunitetem są bezkarni, mogą robić co chą!!
~lutek
18-11-2011 / 02:00
ta temida to chyba byly SBek za PRL TWtemida ?ile ci placili?
~TŁUMACZ
17-11-2011 / 15:04
Wreszcie sprawiedliwość sie stała ,Pani prokurator gratulacje ,że ścierwo Szybawskich zniknęło z tego padołu i zniknie miejmy nadzieje na wielki ,cóż fakt z 32 oddziałow został tylko mały burdel w Nowym Śączu sadeczanin.info/aktualnosci-najnowsze/art/12411
~temida
13-11-2011 / 20:58
widać, że idotów w tym kraju nie brakuje..mówię o komentarzach na dole.Dobrze, że są jeszcze tacy prokuratorzy jak pani A.S., może w końcu w tym kraju przestępcy będą znali swoje miejsce...
~markus
13-11-2011 / 20:09
Tak wlasnie zrobie tej kur....