Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 października 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 06-03-2013

TO MA BYĆ CZYSTKA WŚRÓD SĘDZIÓW Z KOMUNISTYCZNYM RODOWODEM

Brak jakiegokolwiek rozliczenia za dyspozycyjność wobec komunistycznego systemu rozzuchwalił sędziów z totalitarnym rodowodem. W III RP w bagno wciągani są młodzi sędziowie. Można wręcz zauważyć, że w ostatnich latach najbardziej skandaliczne wyroki w sprawach politycznych wydawali młodzi asesorowie. Żadne półśrodki proponowane przez polityków nic tu nie zmienią. Powinniśmy powołać Trybunał Narodowy, który dokonałby sądowniczej rewolucji – rozliczenia całego ustawodawstwa po 1944 r.

Przez większość trwania III RP sędziowie byli „świętymi krowami”, których nikt w postkomunistycznej rzeczywistości nie śmiał krytykować. Jednak po aferze Rywina ludzie zaczęli przełamywać blokadę na wszelką krytykę wymiaru sprawiedliwości. W najpopularniejszych mediach pojawił się ogrom żalu i krytyki pod adresem polskich sądów. Sądownictwo jest postrzegane jako instytucja skorumpowana, bezdusznie formalistyczna i biurokratyczna oraz ogólnie nieprzyjazna ludziom. Warto zastanowić się nad przyczyną takiego stanu rzeczy.

Nic nie wyklaruje się samo

Aby zrozumieć problemy związane z wymiarem sprawiedliwości, należy cofnąć się do czasów Okrągłego Stołu i okresu tuż po nim. W wyniku Okrągłego Stołu komunizm tylko zmodernizowano, zamiast faktycznie go obalić. Była to poważna modernizacja, bardzo zmieniająca poprzedni system, nawet bardziej niż ta z 1956 r. Mimo to, że od komunistycznej ideologii odstąpiono, obecny system jest kontynuacją systemu totalitarnego, choć już w zachodnim „opakowaniu” i w „białych rękawiczkach”.

Kiedyś miałem nadzieję, że z biegiem czasu wszystko się wyklaruje i nasz kraj nawet bez rewolucyjnego przełomu pozbędzie się totalitarnych pozostałości. Obecnie jestem pewien – nic nie wyklaruje się samo!

Brak jakiejkolwiek weryfikacji sędziów na początku lat 90. był największym błędem „reformatorów”. No, może było to po prostu najlepsze posunięcie wrogów Polski. Zdegenerowana władza sądownicza to tragedia dla państwa, nie ma kto bowiem kontrolować innych władz. 

A władza sądownicza nie zdegenerowała się ani przypadkiem, ani „po drodze”. Po prostu pozostawiono komunistyczny wymiar sprawiedliwości.
W prokuraturze zrobiono bardzo pobieżną weryfikację. W sądownictwie nie zrobiono nic! Sędziów, którzy nigdy niezawiśli nie byli, którzy wykonywali polecenia bezpieki, nie można było weryfikować w imię „niezawisłości sądownictwa”! Oczywiście, wtedy argumentowano, że przecież nie ma dowodów na wykonywanie przez sądy poleceń bezpieki. I rzeczywiście takich dowodów przedstawić nie mogliśmy.

Jednak po kilku latach, po zapoznaniu się z materiałami IPN, przyniosłem tym cwaniakom „w zębach” dowody na podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości bezpiece. Nie chcieli mnie słuchać, a gdy dalej walczyłem o ujawnienie pełnej prawdy... przeprowadzili sprawę karną przeciwko mnie, skazując mnie za „znieważenie funkcjonariusza państwowego”.

Biologia niczego nie rozwiąże

Brak weryfikacji sędziów to nie tylko problem historyczny i moralny. To skaza, która cały czas ma wpływ na wymiar sprawiedliwości, mimo upływu lat.

Sądownictwo weszło w tę niby nową rzeczywistość z całym komunistycznym bagażem i garbem. Jakże naiwna była wiara, że sądownictwo zweryfikuje się samo. Naiwna jest także wiara w „biologiczne” rozwiązanie sprawy, w związku z nieuniknionym wymarciem starych komunistycznych aparatczyków w wymiarze sprawiedliwości. Układ przez nich stworzony jest, niestety, nieśmiertelny.

Brak jakiegokolwiek rozliczenia za dyspozycyjność wobec komunistycznego systemu rozzuchwalił ich jeszcze bardziej. W to bagno wciągani są młodzi sędziowie. Można wręcz zauważyć, że w ostatnich latach najbardziej skandaliczne wyroki w sprawach politycznych wydawali młodzi asesorowie. Czy nie jest to celowe wciąganie kandydatów na sędziów w polityczną prostytucję? Pewnie nie wszyscy temu ulegają, jednak większość sędziów po jakimś czasie zaczyna biernie akceptować istniejące układy.

Mimo że do sądownictwa trafia wielu przyzwoitych ludzi o wysokich kwalifikacjach, w dodatku nie pamiętających za bardzo czasów komuny, to sądownictwo nie przestaje być w istocie postkomunistyczne.

Sędziowie i lokalne mafie

Po Okrągłym Stole wprowadzono dwie istotne zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Niestety, moim zdaniem, były to zmiany na gorsze. Po pierwsze, ograniczono kompetencje Sądu Najwyższego. Po drugie, połączono funkcję Prokuratora Generalnego z funkcją ministra sprawiedliwości. Prokurator Generalny jako członek rządu to przecież podporządkowanie prokuratury władzy wykonawczej i praktycznie gwarancja bezkarności dla członków rządu.

Dobrze, że w wyniku niedawnych zmian powołany został niezależny Prokurator Generalny. Problem w tym, żeby tę funkcję objęła naprawdę niezależna osoba. Natomiast ograniczenie kompetencji Sądu Najwyższego sprzyjało z jednej strony uzależnieniu sądów od władzy wykonawczej, z drugiej – od postkomunistycznej oligarchii i od lokalnych mafii.

Moim zdaniem należało utrzymać te szerokie kompetencje, a nawet je zwiększyć, ale oczywiście dla zupełnie nowego, głównego sądu w państwie, oczyszczonego z komunistycznych wpływów. Naturalnie okrągłostołowy układ do tego nie dopuścił, bo byłoby to dla niego wielkim zagrożeniem. W ten sposób w Polsce nie mamy jednolitego i pewnego orzecznictwa, jednolitej wykładni ustaw, a sądy stale czymś nas zaskakują. Sądy teoretycznie sprawuję trzecią władzę w państwie. Dla mnie jest to stwierdzenie nic niemówiące.

A nikt nie zastanawia się nad tym, kto tak naprawdę sprawuje tę sądowniczą władzę, kto jest za jej wykonywanie odpowiedzialny i przed kim oraz jakie są gwarancje niezawisłości tej władzy. A więc kto? Każdy sąd z osobna?

To niemożliwe, gdyż żaden sąd nie dysponuje jakąkolwiek siłą, ale opiera swoje działanie na policji i na innych instytucjach zależnych od władzy wykonawczej. Takie rozproszenie władzy sądowniczej prowadzi więc faktycznie do uzależnienia sądów od władzy wykonawczej bądź też od lokalnych układów mafijnych i quasi-mafijnych. A gdyby nawet jakoś udało się zagwarantować faktyczną niezależność każdemu sądowi z osobna, to czy byłoby dobre uznanie każdego sądu za „udzielnego księcia” w zakresie władzy sądowniczej?

Prawdopodobnie prowadziłoby to do totalnego chaosu w państwie. Niezdrowe jest też powierzanie władzy sądowniczej w ręce korporacji sędziowskiej. To prowadzi do skupienia władzy w rękach oligarchicznych klanów. W PRL władza sądownicza była podporządkowana władzy wykonawczej oraz bezpośrednio PZPR. Obecnie wymiar sprawiedliwości także podporządkowany jest w dużej mierze władzy wykonawczej. Natomiast rolę PZPR przejęła postkomunistyczna oligarchia. Sądownictwo służy postkomunistycznej oligarchii, czyli uwłaszczonej komunistycznej nomenklaturze, ale też rządzone jest przez wewnętrzną oligarchię, powstałą jeszcze w czasach komunistycznych. 

Trybunał Narodowy – olbrzymia władza i odpowiedzialność

Tyle na temat diagnozy dotyczącej wymiaru sprawiedliwości. Znacznie trudniejszą sprawą jest znalezienie recepty, jak to „leczyć” (dużo łatwiejsze byłoby to na początku lat 90.). Oto moje propozycje.

Lustracja sędziów jest potrzebna od zaraz. Poza zbadaniem komunistycznej przeszłości należałoby w ramach takiej lustracji sprawdzić powiązania lustrowanych sędziów z różnymi mafiami i sitwami „biznesowymi”.

Uważam, że trzeba stworzyć Trybunał Narodowy, który przejmie obowiązki Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu. Jego orzeczenia powinny mieć charakter precedensowy.

Ponadto, taki Trybunał powinien dokonać sądowniczej rewolucji – na jakieś dwa, trzy lata  dostać uprawnienia do rozliczenia całego ustawodawstwa po 1944 r. W niektórych cywilizowanych państwach kontrola konstytucyjności należy do sądów najwyższych, w innych do odrębnych trybunałów. Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady. Uważam, że w dzisiejszej Polsce najlepiej zdałby egzamin jeden organ sądowniczy, odpowiedzialny za stosowanie prawa. Miałby on olbrzymią władzę, ale jednocześnie byłby za wszystko odpowiedzialny.

Ogromna władza i odpowiedzialność

Sędziowie powinni być niezawiśli – jak najbardziej. Sądy to jedna z trzech niezależnych władz – jak najbardziej. To wręcz najważniejsza władza. Ale nie znaczy to, że orzecznictwo nie ma być spójne w całym kraju. Dlatego potrzebna jest merytoryczna kontrola, wręcz nadrzędna władza najwyższego sądu w państwie, którym będzie Trybunał Narodowy.

Trybunał ten poza kompetencjami Sądu Najwyższego przejmie także funkcje Trybunału Stanu i Trybunału Konstytucyjnego. Oba są totalnie skompromitowane. Pierwszy przez swoją bezczynność, drugi – przez kompromitujące działania. Na Trybunale Narodowym spoczęłaby wielka odpowiedzialność. Otrzymałby ogromną władzę.

Ważny będzie dobór składu osobowego, zwłaszcza na początku działania Trybunału Narodowego. Muszą się znaleźć tam ludzie jednocześnie uczciwi i merytorycznie przygotowani do odgrywania takiej roli. Wymiar sprawiedliwości powinien być także objęty ścisłym nadzorem administracyjnym. Jak tego dokonać, aby zachować niezależność władzy sądowniczej?

Odpowiedź na to dał już dawno Feliks Koneczny. Sądownictwa nie powinien kontrolować minister sprawiedliwości, ale niezależny od rządu kanclerz sądownictwa. Powinien mieć większe kompetencje niż dzisiejszy minister sprawiedliwości, być trudniej usuwalny niż zwykły minister i na dwa, trzy lata dostać nadzwyczajne kompetencje do przeprowadzenia (nie bójmy się tego słowa) czystki w wymiarze sprawiedliwości. Jeśli instytucja kanclerza sądownictwa nie zostałaby zaakceptowana, należałoby przynajmniej zapewnić ministrowi sprawiedliwości pewną autonomię wobec premiera i Rady Ministrów.

To, co przedstawiłem powyżej, to jedynie moje „dwa grosze” do szerszej pracy nad przyszłą przebudową sądownictwa. Chciałbym, aby się w nią włączyli inni, zwłaszcza mający doświadczenie i wiedzę w temacie.

!

Więcej:

Zbrodniczy system sądowy. TVG-9 - wywiad Klaudiusza Wesołka z Bogdanem Goczyńskim
TVG-9 Obrońcy Krzyża i Prawdy - relacja z Grudniowego marszu pamięci...
Znany trójmiejski bloger, Klaudiusz Wesołek, stracił swój dom, który został najprawdopodobniej podpalony...
GDAŃSK - 26.04. GODZ. 12 PIKIETA POD ARESZTEM W GDAŃSKU ZA ARESZTOWANIE NIEZALEŻNEGO DZIENNIKARZA KLAUDIUSZA WESOŁKA
Klaudiusz Wesołek - prześladowany przez Polskę za komuny i obecnie z naruszeniem prawa aresztowany.
Więzienie za domaganie się Sprawiedliwości i Prawdy - 30 grudnia ofiary siedzą a kaci zabawiają się - sprawa Klaudiusza Wesołka
PRZEZ ARCHIWA DO KRYMINAŁU Klaudiusz Wesołek
JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA EUROPEJCZYKÓW - czyli jak rolują Polacy Polaków i nie tylko... Klaudiusz Wesołek
IPN przeciwko Klaudiuszowi Wesołkowi - z cyklu patologie systemu sądownictwa.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~marek777
30-03-2013 / 15:05
patrz : http :// youtu.be/T7rrKNRuCas
~joseph
15-03-2013 / 14:40
W bestialskiej napaści na klasztor dominikański w Podkamieniu przez kureń UPA i oddział 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS Dywizji SS-Galizien zginęło od 400 do 600 Polaków. Ustalono nazwiska 122 ofiar. Pod opieką Podkamieńskiej Pani Podkamień, kresowa miejscowość słynąca z sanktuarium maryjnego, leży na pograniczu Podola i Wołynia. W 1939 r. miasteczko to znajdowało się w powiecie Brody w województwie tarnopolskim. Kościołem parafialnym dla Podkamienia i okolicznych wsi był kościół Ojców Dominikanów pw. Wniebowzięcia NMP. Według podań, dominikanie osiedlili się w tym miejscu w XIII w., nazywając wybrane na siedlisko wzniesienie Górą Różańcową, ale niedługo potem w 1245 r. okolicę nawiedzili Tatarzy, mordując wszystkich zakonników. Ponownie zjawili się na Górze Różańcowej w połowie XV wieku. Klasztor i okolicę spotykały co jakiś czas nieszczęścia: w XVII w. najazdy tatarskie, tureckie i kozackie, w XVIII w. łupieżcze zagony wojsk saskich, szwedzkich i rosyjskich. Stałe wojenne zagrożenie skłoniło do postawienia w I połowie XVII w. murowanego klasztoru i kościoła oraz murów obronnych, wzmacnianych stopniowo do końca XVIII wieku. Tak powstała warownia, w której w niebezpieczeństwie chroniła się ludność z okolicy. Powtarzające się niszczycielskie okoliczności i różne groźne wydarzenia oszczędziły jednak znajdujący się w klasztornym kościele od początku XVII w. cudowny obraz Matki Bożej Różańcowej, będący kopią rzymskiego obrazu Matki Bożej Śnieżnej. Wizerunek zasłynął łaskami, w tym uzdrowieniami, ściągał rzesze pielgrzymów. Wstawiennictwo Matki Bożej za pośrednictwem tego obrazu zostało potwierdzone przez biskupa łuckiego ks. Andrzeja Gembickiego na podstawie badań specjalnie powołanej w 1645 r. komisji. W 1727 r. wizerunek Pani Podkamieńskiej został koronowany papieskimi koronami podczas dziewięciodniowych uroczystości z udziałem licznego duchowieństwa i ponad 100 tys. wiernych. Przed Matką Bożą Różańcową modlili się dwaj polscy królowie: Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski. Najważniejszy odpust odbywał się 15 sierpnia. Szczególne duchowe wsparcie czerpali wierni przed obrazem podczas II wojny światowej, w okresie nieustannej grozy i ogromu cierpień sprawianych przez okupantów. W latach 1939-1941 Sowieci starali się doprowadzić do zamknięcia sanktuarium, nakładając na parafię coraz to wyższe podatki, które mimo niedostatku wierni cierpliwie płacili. Agresja niemiecka na Związek Sowiecki w 1941 r. odsunęła na jakiś czas zagrożenie dla świątyni, choć w 1943 r. niewiele brakowało, by Niemcy zabrali dzwony w celu przetopienia ich na sprzęt zbrojny. Miejsce schronienia uchodźców i AK W tym czasie pojawiło się dla polskiej ludności dodatkowe niebezpieczeństwo – ze strony Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, zwanych potocznie banderowcami. Przez cały 1943 r. na sąsiednim Wołyniu te nacjonalistyczne formacje dokonywały zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej, zwane wówczas rzeziami wołyńskimi, powodując ucieczki Polaków, m.in. na teren Małopolski Wschodniej. Jesienią w klasztorze w Podkamieniu schroniła się duża grupa Polaków z ks. Stanisławem Fijałkowskim z Poczajowa z powiatu Krzemieniec. Większe napady na Polaków w okolicy, poprzedzone morderstwami pojedynczych osób i rodzin, zaczęły się w grudniu 1943 r. (wieś Dubie). W styczniu 1944 r. na terenie pow. Brody w 6 miejscowościach zginęło z rąk członków OUN-UPA od pięciu do pięćdziesięciu Polaków (wsie Bołdury, Gaje Smoleńskie, Ruda Brodzka, Suchowola, Żarków, przysiółek Zalesie). W lutym 1944 r. kilkadziesiąt osób zamordowano w Hucisku Brodzkim, a w Hucie Pieniackiej oddziały UPA i Ukraińców-kolaborantów z pułków policyjnych SS wspólnie zamordowali i spalili ok. 800 osób. W tej sytuacji klasztor podkamieński zapełniał się uchodźcami z najbliższej okolicy, którzy liczyli, że w ufortyfikowanym kompleksie będzie bezpiecznie. Nocami w klasztorze przebywało ok. 2 tys. osób, ponieważ dodatkowo przychodzili Polacy z Podkamienia. Podziemna placówka akowska, podległa Obwodowi AK Brody, istniała w Podkamieniu od kwietnia 1943 r., a tworzyli ją pracownicy – Polacy – Nadleśnictwa Podkamień. Jesienią ze względu na zagrożenie napadami banderowskimi nadleśnictwo przeniosło się z miasteczka do klasztoru, a Werkschutz, czyli ochrona nadleśnictwa, która oficjalnie posiadała strzelby i amunicję, została zorganizowana w Oddział Samoobrony pod dowództwem adiunkta nadleśnictwa inż. Kazimierza Sołtysika. Do niej dołączali młodzi ludzie z bronią zorganizowaną na własną rękę. Samoobrona całodobowo pełniła straż, na noce barykadowano bramę. Niemcy byli poinformowani, że na terenie klasztoru są uzbrojeni ludzie ze straży, ale banderowskie donosy o partyzantce w klasztorze nie zostały zlekceważone. Początek dramatu – nieudany podstęp W pierwszych dniach marca 1944 r. w Podkamieniu kwaterował oddział ochotniczej ukraińskiej Dywizji SS-Galizien pod niemieckim dowództwem, sygnalizując od razu wrogie nastawienie do klasztoru. Mimo wyjaśnień przeora o. Marka Krasa, że tylko straż w klasztorze posiada legalnie broń, dokonano dwu rewizji, domagając się oddania broni ukrytej. Aby uspokoić podejrzenia, zdano dwa zdezelowane karabiny wyciągnięte z gnoju. Jednak dowódca ukraińskiego oddziału SS nakazał opuścić klasztor posiadającym w pobliżu domy, zezwalając na pozostanie tylko pogorzelcom z okolicy i uchodźcom wołyńskim. Do domów powrócili mieszkańcy Podkamienia i koloniści niemieccy z Malenisk. 11 marca 1944 r. oddział ukraińskiego SS opuścił Podkamień, ale tuż przed wyjściem oddziału z miasta przybyła delegacja banderowców z pobliskiej wsi Czernicy i prowadziła rozmowy z żołnierzami ukraińskimi lub z miejscowymi Ukraińcami. Zaraz potem, obawiając się napadu, wielu Polaków z Podkamienia powróciło do klasztoru. Tego dnia po południu obserwatorzy z wieży klasztornej zauważyli nadciągające grupy uzbrojonych chłopów ukraińskich z Czernicy i Pańkowiec, którzy zebrawszy się razem, ruszyli na klasztor. Naprzeciw nim wyszli o. Józef Burda i dowódca samoobrony Sołtysik, by rozeznać ich zamiary. Okazało się, że dość nieudolnie udawali SS ukraińskie, które ma w klasztorze zająć stanowiska obronne przed nadciągającymi bolszewikami. Nie zostali wpuszczeni, wobec czego zażądali jedzenia (zrzucono im z okien) oraz dostępu do organistówki (poza murami klasztoru), na co przystano, otwierając ją. Zaplanowany podstęp nie udał się banderowcom, więc część z nich zajęła organistówkę, część otoczyła klasztor. Kres podkamieńskiej warowni 12 marca 1944 r. (niedziela) od rana banderowcy przystąpili do szturmu, ostrzeliwując okna i bramę klasztoru z różnego rodzaju broni i rzucając granatami, próbowali następnie sforsować bramę łomami i siekierami. Samoobrona klasztoru rozpaczliwie usiłowała powstrzymać napastników, strzelając i rzucając granaty, jednak ostrzał z broni maszynowej się wzmagał. Okazało się, że banderowców wsparł przemierzający Podkamień ukraińsko-niemiecki oddział z Dywizji SS-Galizien. W obawie o swe rodziny znajdujące się w klasztorze trzech mężczyzn będących w miasteczku zwróciło się do komendanta niemieckiego o wycofanie podległego mu oddziału, na co odpowiedział on postawieniem ultimatum na piśmie, w którym żądano zdania broni niemieckiemu dowództwu i opuszczenia klasztoru przez wszystkich ludzi, prócz zakonników, obiecując bezpieczeństwo wychodzącym, a opornym rozstrzelanie i bombardowanie klasztoru. Pismo komendanta grożące bombardowaniem i widok nadjeżdżających działek spowodował wśród zgromadzonych panikę niemożliwą do opanowania przez samoobronę. Ludzie na oślep ruszyli do bramy, która była zabarykadowana workami ze zbożem i różnymi przedmiotami, i do innych zabezpieczonych wyjść, bezładnie rozwalali umocnienia, skakali z okien, kłębili się w przejściach i bramie, rozbiegali się wokół klasztoru, wystawiając się na cel zaczajonych dookoła napastników i morderczy pościg. Dowódca samoobrony, nie dając rady powstrzymać spanikowanego tłumu i nie widząc w tej sytuacji szans na dalszą obronę, zrezygnowany pozwolił podkomendnym ratować się ucieczką. Zanim wszyscy zdołali wydostać się na zewnątrz, na teren klasztoru wtargnęli banderowcy. Nielicznym udało się ukryć w zakamarkach. Nastąpiła rzeź. Wraz z ludnością zginął ksiądz z Poczajowa i trzech starych zakonników: br. Jan Frączyk, br. Kryspin Rogowski i br. Garciarz Juźwa. Oto widok zapamiętany przez byłego mieszkańca Podkamienia Stanisława Baczewicza w kilka dni później (z relacji zamieszczonej w drugim tomie publikacji Jana Z. Iłowskiego „Podkamień. Apokaliptyczne wzgórze”): „W jednym z pomieszczeń przedstawił mi się okropny widok, którego nie zapomnę do końca życia. Na podłodze leżało dwadzieścia, a może więcej ciał w różnych pozycjach. Cała podłoga była zaścielona trupami. Osoby zamordowane przez ukraińskich zbirów były mi znane z widzenia, lecz z nazwisk ich nie pamiętam. Najwięcej ludzi pochodziło z Wołynia. Cała podłoga we krwi. Niektórzy w zastygłych dłoniach trzymali różaniec. Mężczyźni rozebrani bez butów, bez koszul, bez spodni, jedynie w kalesonach. Głowy rozrąbane na pół siekierą lub jakimś innym ostrym narzędziem”. Oprócz Polaków zamordowanych w klasztorze, jeszcze więcej zginęło w miasteczku i wokół niego, ponieważ do 16 marca 1944 r. krążyły bojówki banderowskie wyszukujące osoby ukrywające się w domach, obejściach, ogrodach, zagajnikach. Zginęło od 400 do 600 osób, a ustalona imienna lista zawiera 122 ofiary. Mordom towarzyszył totalny rabunek kościoła i klasztoru, w którym uchodźcy trzymali swe rzeczy i zapasy żywności. Po krwawej niedzieli banderowcy dwa dni wywozili furami, a ukraińscy esesmani samochodami, mienie Polaków. Zniszczone zostały wnętrza zespołu klasztornego, ale ocalał obraz Matki Bożej Różańcowej, świadek zbrodniczego ukraińsko-niemieckiego przymierza. Zaopiekował się nim ocalony o. Józef Burda, przywożąc święty wizerunek w 1946 r. do Polski. Obecnie Pani z Podkamienia znajduje się w kościele Ojców Dominikanów we Wrocławiu, po ponad 300 latach naznaczonych wojnami i najazdami wygnana z Góry Różańcowej dopiero przez banderowców. Znajduje się w miejscu, w którym osiadło wielu tragicznie doświadczonych, wypędzonych Kresowian – jest z nimi.
~margot
10-03-2013 / 00:36
do ` suuu dzieciaki ostatnim komunistą był Grzegorz Korczynski. Pomogli go uśmiercić w piachach Afryki jego kolesie wysyłajac z gruźlica w tropiki na placówkę dyplomatyczną. Pod "przykrywkąq" budowy rzekomego komunizmu NIEpospolita kurwa i złodziej kradła i grabiła lud pracujacy, który ze zgliszcz i ruin po II wojnie swiatowej kosztem olbrzymich wyrzeczeń i zaciskania pasa wyniósł Polskę i postawił na nogi do jako takiego wyglądu oraz poziomu. Tą reanimację po roku 1989 PROsolidarnościowa KURWA i Złodziej pod przykrywką - RZEKOMOm - NISZCZENIA KOMUNIZMU - patrz Nr 208 dz. "FAKT" z 2011r - str 2 -3 wywiad J. Kaczyńskim PREZES PiS - okrada obywateli Rzeczpospolitej Polski pod szyldem orła z koroną. Dzieci "KTOŚ" was puszcza w kanał z tym wyświechtanym frazesem KOMUNIZM i liście. w ZSSR NIE buyło komunizmu. Była bolszewia. Polska ŻULIA co dorwała sie dzisiaj władzy i bełkoce. Aktualnie też stworzyła bolszewie o NAZISTOWSKO - rasistowskim zabarwieniu. JESZCZE chwila i stworza coś na wzór SYRII & EGIPTU. Miejcie oczy i uszy szeroko otwarte. DEMAGOFIA w propagandzie JEST bardzo Groźna zwłaszcza dla tych co NIE chcą znać swojej HISTORII. Polacy do takich NARODÓW należą.BEŁKOCĄ, że kryzys to dopiero jest teraz. G ... PRAWDA. W Polsce KRYZYS trwa ponad 1000 L A T. Jeszcze Polska NIE zginęła.
~suuu
09-03-2013 / 22:07
Około 200 osób na demonstracji "Precz z państwem policyjnym" w Poznaniu PAP | aktualizacja (17:36) fot. PAP / Rafał Guz AAAAAA Pod hasłem "Precz z państwem policyjnym" przeszła przez Poznań demonstracja, której organizatorami byli Autonomiczni Nacjonaliści Wielkopolska i Młodzież Wszechpolska Poznań. W przemarszu wzięło udział ok. 200 osób. W trakcie przemarszu wznoszono hasła: "precz z państwem policyjnym", "rząd na bruk - bruk na rząd", "nacjonalizm teraz". Uczestnicy demonstracji krzyczeli też m.in.: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" czy "kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika". Po przejściu przez centrum miasta zgromadzili się pod budynkiem urzędu wojewódzkiego. Jak mówił do zgromadzonych tam Krzysztof Rudzki z Młodzieży Wszechpolskiej, "pod rządami antypolskiej kliki" stopniowo ograniczana jest wolność, możliwość swobodnego wypowiadania się i suwerenność. Jako przykład takiego działania podał, przygotowany przez MSW, projekt ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. - Oko Wielkiego Brata zagląda do każdej sfery naszego życia, a społeczeństwo biernie się temu przygląda. Państwo policyjne tworzy się na naszych oczach i to od nas zależy, czy pozwolimy, aby nasze dzieci żyły pod butem służalczych politycznych elit, czy jednak sprzeciwimy się i wyjdziemy, tak jak dziś, na ulice głośno zaprotestować - powiedział. Przedstawiciele organizatorów demonstracji nie chcieli rozmawiać z mediami. W komunikacie z 18 lutego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśliło, że celem projektowanej ustawy nie jest i nigdy nie było stworzenie podstaw do niekontrolowanych działań podejmowanych przez funkcjonariuszy innych państw na terytorium RP, a projektowane rozwiązania mają jedynie na celu zapewnienie ograniczonej i niezbędnej pomocy w działaniach ratowniczych oraz zwalczaniu przestępczości transgranicznej. MSW poinformowało także, że zapisy projektu ustawy zostaną doprecyzowane tak, aby wypracowane rozwiązania nie budziły żadnych wątpliwości mogących sugerować o jakichkolwiek zagrożeniach dotyczących bezpieczeństwa kraju, a jednocześnie pozwoliły wdrożyć przepisy Unii Europejskiej w niezbędnym zakresie. (meg) TopNews - najpopularniejsze materiały WP.PL
~rick
09-03-2013 / 21:17
"titanic" czyli Rzeczpospolita Polska opanowana epidemią syfilisu schizofrenii paranoidalnej pod okupacją magistrów prawa z Immunitetami tonie. Czy urzędasy i czy dzieciaki "Odpadów z PRL-u" też utonaą ... więc NIE podskakujcie ~Jan & ~były urzędnik & ~POLITYK Urban też sie przjęzyczył a rząd poszedł w NIErząd.
~komitet obywatelski
09-03-2013 / 21:06
Komitet Obywatelski ds. Praworządności i Walki z Korupcją w Koszalinie Ogłasza PRZETARG nieograniczony na wyprowadzenie Korupcji i KONFABULACJI insynuacją urojeń własnych magistrów prawa uzbrojonych w IMMUNITETY bezkarności NIE zawisłości prokuratorów i sędziów z koszalińskiego wymiaru (NIE)sprawiedliwości. Parametry techniczne i założenia technologiczne patrz : www.aferyparawa.eu. Celem przetargu jest : 1. Doprowadzenie w REANIMACJI procedur postępowań i czynności procesowych dla osiągnięcia STANDARDU NORM na poziomie gwarantowanym RACJĄ STANU Postanowień Konstytucji Rzeczpospolitej Polski oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 2.Wyeleminowanie aktualnie funkcjonującej NAZISTOWSKIEJ doktryny stosowanej do OFIAR PRZEMOCY prokuratorów i sędziów cit. „ …kurator, prokurator, sędzia może mówić, robić i pisać co chce ...” PRAWDA, HONOR, WOLNOŚĆ i Rodzina – Komitet Obywatelski „Jeszcze Polska NIE zginęła póki my żyjemy …” POLSKĄ FIKCJĄ JEST B E Z P I E C Z E Ń S T W O. *** S T O P dla PATOLOGII w PAŃSTWOWOŚCI ***
~Jan
09-03-2013 / 11:19
Całe szczęście że ustawiliśmy dzieciaki w naszych wrocławsko warszawskich układach. No wiecie sady, Urzędy, Banki, Komornicy, adwokaci, firmy windykacyjne , politycy. W końcu mamy komfort bezpieczeństwa.
~bum
09-03-2013 / 07:56
~były uszędnik
08-03-2013 / 19:27
w całej mojej historii nie spotkałem nikogo kto by postawił sie urzędnikowi. Bo wtedy czeka jego najwyższy wymiar nagrody.
~gou
08-03-2013 / 13:34