Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 października 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 21-11-2012

Czy sędzia musi być mądry? Aby „sądzić” znaczyło „wymierzać sprawiedliwość” ...

Wymagany wiek dla kandydata na sędziego nie powinien być niższy niż 40 lat – pisze sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. 

Od 20 lat trwa debata o reformie wymiaru sprawiedliwości. Równie długo trwa opór wobec jakiejkolwiek reformy. W tym okresie wiele zmieniono po to, by wszystko pozostało tak jak było. Do tego samego celu zmierza dyskusja o modelu dochodzenia do urzędu sędziego rozpoczęta przez sędziego Antoniego Górskiego. Dominują w niej dwa kierunki myślenia; zgodnie z pierwszym należy doskonalić istniejącą już szkołę sędziowsko-prokuratorską, według drugiego trzeba powrócić do zlikwidowanej w  następstwie wyroku Trybunału Konstytucyjnego instytucji asesury – oczywiście również udoskonalonej. Można też po ukończeniu szkoły sędziowskiej wprowadzić okres asesury, najlepiej pod zmienioną, staropolską nazwą.

Przecież Trybunał – mówią zwolennicy tych rozwiązań – nie zakwestionował samej idei asesury, jeżeli spełnione zostaną pewne warunki, zwłaszcza podporządkowanie jej KRS, a nie władzy wykonawczej. Asesura ma zresztą swoje konotacje historyczne i sprawdziła się przez dziesięciolecia. O wyższości przygotowania  do pełnienia urzędu sędziowskiego poprzez asesorską praktykę orzeczniczą nad innymi drogami do urzędu mają świadczyć wyniki ankiety cytowane przez przewodniczącego KRS. Zdaniem respondentów (głównie sędziów i prokuratorów), byłych asesorów cechują większe umiejętności praktyczne, łatwość podejmowania decyzji i panowanie nad stronami.

Zatem nie umiejętność kreatywnej wykładni prawa, odczytania przepisu w szerszym kontekście normatywnym, powiązania go z wartościami konstytucyjnymi, nie umiejętność  wysłuchania z szacunkiem argumentów stron i wyjaśnienia, które i dlaczego sąd uznał za przekonujące, ale łatwość podejmowania decyzji i umiejętność panowania nad stronami są według respondentów kryterium oceny przygotowania do pracy sędziego.

Ważny wyjątek

Istotnie Trybunał nie wykluczył – jako wyjątku od zasady – powierzenia sprawowania wymiaru sprawiedliwości osobom, których pozycja jest tylko zbliżona do pozycji sędziego, jednak dodał, że wyjątek taki musi być uzasadniony konstytucyjnie legitymowanym celem i mieścić się w jego granicach. Celem takim nie jest według TK samo dążenie do sprawdzenia praktycznych umiejętności kandydata na sędziego, zapoznania go z techniką pracy czy przygotowanie do funkcji sędziowskiej.

Asesura sądowa z prawem do wyrokowania rzeczywiście ma kilkudziesięcioletnią tradycję, powstała bowiem w 1950 roku. Nie sądzę, by te konotacje historyczne warte były kontynuacji.

Fakty nie potwierdzają przekonania o wyższości asesorskiej praktyki orzeczniczej jako sposobu przygotowania przyszłych sędziów nad innymi drogami do urzędu sędziego. To zapewne sędzia po asesurze miał cały czas włączoną komórkę w oczekiwaniu na telefon ministra. To byli asesorzy odebrali dziecko niepełnosprawnej, ubogiej matce wyrażając nadzieję, że rodzice „w szybkim czasie uzyskają środki i sprzęt niezbędny do częstych wyjazdów". Znamienne, że w bulwersujących ostatnio opinię orzeczeniach sądowych zabrakło nie tyle znajomości przepisu, ile doświadczenia życiowego, wrażliwości niezbędnej do rozstrzygania ludzkich spraw i wyczulenia na prawa człowieka. Być może sala sądowa, w której sędzia, oddzielony od ludzi stołem sędziowskim, próbuje zapanować nad stronami nie jest najlepszą szkołą wrażliwości i empatii. Łatwo tam zapomnieć, że zadaniem sądu nie jest tylko stosowanie przepisu, ale także ochrona człowieka przed arbitralnością władzy.

Zadaniem sądu jest nie tylko stosowanie przepisu, ale też ochrona człowieka przed arbitralnością władzy

Obawiam się, że szkołą taką nie będzie również Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury. Trudno wprawdzie ocenić rezultaty jej działalności, bo nie poznaliśmy jeszcze jej absolwentów, ale nie sądzę, by „czynienia sprawiedliwości", a nie tylko jej wymierzania, można było się nauczyć w jakiejkolwiek szkole. Na razie jedynym rezultatem utworzenia szkoły jest to, że urząd sędziego stał się ukoronowaniem kariery referendarza sądowego. Niepokojące jest to, że szkoła nie wypromowała jeszcze żadnego absolwenta, a już wprowadza się w jej programie istotne zmiany. Szkolenie przewidziane pierwotnie na 66 miesięcy skrócono o pół roku, a planuje się dalsze przyspieszenie edukacji dzięki rezygnacji z praktyk.

Tymczasem najlepszą szkołą prawa jest praktykowanie prawa. Na tym przekonaniu opiera się mój pogląd na temat drogi do urzędu sędziego. Już starożytni odróżniali pojęcia scientia i sapientia. Wiedzę można nabyć, mądrość przychodzi z wiekiem. Sędzia powinien być człowiekiem mądrym. Sędzia mądry to sędzia nie tylko wykształcony, ale i doświadczony. Dlatego sędziów należy powoływać spośród doświadczonych adwokatów, notariuszy, prokuratorów, radców prawnych czy radców Prokuratorii Generalnej, a także spośród przedstawicieli nauki prawa. W zależności od długości stażu w tych zawodach kandydaci mogliby zajmować stanowiska w sądzie rejonowym, okręgowym lub apelacyjnym. Wymagany wiek kandydata nie powinien być niższy niż 40 lat. Selekcji kandydatów dokonywałby zespół składający się w większości z sędziów z udziałem przedstawicieli innych zawodów prawniczych.

Do końca służby

Taki sposób powoływania sędziów pozwoliłby na rezygnację z awansu pionowego, z wyjątkiem powołania w skład Sądu Najwyższego. Sędzia raz powołany do sądu określonego szczebla pozostawałby w nim do końca służby. Wtedy dopiero uzasadnione byłoby zrównanie wynagrodzeń sędziowskich w sądach różnych instancji. Na poparcie poglądu o szkodliwości awansów sędziowskich przytacza się zwykle wypowiedzi de Tocqueville'a. Ja posłużę się cytatem z sędziego Szerera, który pisał w „Sądownictwie angielskim": „Brak awansu wśród sądowników jest jedną z zalet systemu tamtejszego. Sędzia łatwiej zachowuje niezależność,  gdy bezcelowe jest zabieganie o względy władzy promującej i na myśl mu nie przychodzi, by przypodobać się komuś z rządu". Zdanie to zachowuje aktualność zwłaszcza w dobie telefonów komórkowych.

Zwolennicy asesury lub instytucji sędziego na próbę podkreślają znaczenie doświadczenia orzeczniczego, które rzekomo można nabyć, jedynie prowadząc rozprawy. To mit. Sędziowie po ukończeniu aplikacji znają tylko własną salę rozpraw, bo nie ma zwyczaju obserwowania rozpraw prowadzonych przez kolegów. Adwokat lub prokurator, występując w różnych sądach, na różnych szczeblach i przed różnymi sędziami zdobywa znacznie bogatsze doświadczenie orzecznicze. Po latach praktyki doskonale wie, jakim sędzią być i – co ważniejsze – jakim sędzią nie być.

Perspektywa powołania na urząd sędziego będzie miała korzystny wpływ na kondycję innych zawodów prawniczych. Chcący ubiegać się o ten zaszczyt będą podnosić kwalifikacje zawodowe, dbać o rzetelność i przestrzeganie zasad etycznych. Nagrodą dla nich będzie urząd sędziego, będący koroną zawodów prawniczych,  przywilej stanu spoczynku, przede wszystkim zaś autorytet związany z godnością sędziego. Ten autorytet nie spływa na sędziego wraz z nominacją, jak zdają się sądzić niektórzy. Autorytet urzędu się buduje, gdy sędzią zostaje ten, kto zyskał taki szacunek w swoim zawodzie, że uznany został za godnego objęcia wysokiego urzędu. Nie będzie może „księciem w imperium prawa" czy „depozytariuszem sprawiedliwości". Będzie po prostu dobrze sprawować trudny, ważny i zaszczytny urząd – urząd sędziego.

http://prawo.rp.pl/artykul/ 757643,952254-Janusz- Niemcewicz-o-kompetencjach- sedziego.html?p=2

By „sądzić” znaczyło „wymierzać sprawiedliwość”

Krzysztof Boszko, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej 

Adwokatura wydają się być naturalnym rezerwuarem doświadczonych kadr dla wymiaru sprawiedliwości – pisze adwokat Krzysztof Boszko

I nadszedł rok 2008, który wyrokiem TK wywrócił zastałą ścieżkę do zawodu sędziego. Słuszny niewątpliwie z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do niezawisłego sądu werdykt doprowadził do sytuacji, w której niemal 25 proc., jak ktoś nazwał „czynnika orzekającego", w skali kraju utraciło legitymację do wymierzania sprawiedliwości. Poczęto więc szukać rozwiązań zastępczych, prowizorycznych (długie vacatio legis), jak również systemowych, pierwotnie zaproponowanych podczas konferencji „Urząd sędziego koroną zawodów prawniczych" zwołanej z inicjatywy Krajowej Rady Sądownictwa na 22 kwietnia 2008 r. Efektem konferencji był dojrzały projekt zmian ustawowych, który, niestety, nie doczekał się pełnej realizacji

http://prawo.rp.pl/artykul/ 757643,950070-Sadzenie- powinno-oznaczac-wymierzanie- sprawiedliwosci.html

Jak uczyć sztuki sądzenia

Dariusz Dudek 19-10-2012,

Czy wiedza prawnicza zdobyta w szkołach oraz doświadczenie życiowe 29-latka wystarczą, aby być sędzią – pyta profesor Dariusz Dudek

Dyskusja o modelach kształcenia i kariery prawniczej, w tym o profesji sędziego, mającej stanowić "koronę" zawodów prawniczych, toczy się od dawna. Czy wiedza i umiejętności prawnicze uzyskane w szkołach oraz doświadczenie życiowe, zdobyte w wieku zaledwie 29 lat, jak to przewiduje Prawo o ustroju sądów powszechnych, wystarczą do pełnienia najtrudniejszego zawodu prawniczego i jedynej w ogóle profesji unormowanej aż na poziomie konstytucji?

Akademickie realia

Istotne jest pytanie, jakiego absolwenta prawa oczekują poszczególne profesje prawnicze. Wydaje się, że w realiach akademickich nie da się zrealizować jednolitego modelu kształcenia studentów, zapewniającego złoty środek pomiędzy wrażliwym humanistą erudytą oraz solidnym rzemieślnikiem prawa. Czego innego oczekuje się od sędziego, który rozstrzyga spory prawne w samotności będącej ceną niezawisłości, a czego innego od prokuratora, odmienne predyspozycje są przydatne przy świadczeniu pomocy prawnej przez adwokatów i radców, a inne w pracy notariusza. Chociaż wszyscy oni pracują na gruncie tego samego systemu prawnego, przedmiot ich czynności jest specyficzny, wiążą też ich oryginalne kodeksy etyczne.

Rodzi się zatem obawa, czy fundamentalne projakościowe założenie Krajowych Ram Kwalifikacji (w miejsce dawnych standardów nauczania), iż każde studia powinny być kształceniem zawodowym – jest realne i wykonalne. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z „testomanią" w toku studiów i przy naborze na aplikacje. Nijak to się ma do potrzeb szkolenia aplikanckiego, egzaminu zawodowego czy praktyki prawniczej, która polega na rozwiązywaniu prawdziwych i złożonych problemów, a nie testów jednokrotnego wyboru, sprawdzających raczej zdolność pamięciowego opanowania przepisów albo działanie rachunku prawdopodobieństwa. Problemem pozostaje też za słaba orientacja praktyczna studiów, bez rozwiniętej symulacji przebiegu rozpraw sądowych i ze skromnym wymiarem studenckich praktyk „zawodowych". Dyskusyjny jest dotychczasowy kształt zakończenia studiów prawniczych, z wymogiem obrony pisemnej pracy dyplomowej. Praca magisterska nie ma prawie żadnej przydatności dla absolwentów, którzy wybierają drogę praktyki prawniczej. Powinna więc istnieć alternatywna ścieżka w postaci egzaminu prawniczego, jednolitego w skali kraju, a nawet stanowiącego część egzaminu konkursowego na aplikacje prawnicze. Bezskuteczne próby unormowania tzw. państwowych egzaminów prawniczych sprzed kilku lat w ogóle nie przewidywały takiego rozwiązania. A szkoda.

Studia prawnicze pozostawiają studenta raczej osamotnionego w sferze wyboru swego przyszłego zawodu prawniczego, dokonywanego często w oparciu o oceny koniunkturalne bądź tylko intuicyjne. Studia te, nawet radykalnie zreformowane, nie są w stanie wypromować gotowego i uniwersalnego prawnika, a jedynie kandydata zdolnego do podjęcia dalszego procesu przygotowania zawodowego.

Od kilku lat egzaminy na wszystkie aplikacje prawnicze mają charakter państwowy. Korporacyjne przeprowadzane są w terenie, a nabór i aplikacje odbywane w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury mają charakter scentralizowany. Nie ma potrzeby omawiania wad poprzednich rozwiązań, które umożliwiały daleko posunięte zróżnicowanie przygotowania poszczególnych aplikantów, a także pozostawiały samorządom prawniczym niemal zupełną swobodę w ustalaniu kryteriów, przeprowadzaniu i ocenie wyników naboru, co było nawet przedmiotem dezaprobaty Trybunału Konstytucyjnego. Także dzisiejsze rozwiązania nasuwają zastrzeżenia np. co do wahań poziomu trudności egzaminu w poszczególnych latach, jego wyłącznie testowej formy.

Jest kilka istotnych różnic pomiędzy modelami aplikacji w KSSiP oraz korporacyjnymi. Te pierwsze: ogólna, sędziowska oraz prokuratorska, mają charakter elitarny, oparty na kryterium uzyskania najlepszych wyników w ramach z góry ustalonych przez ministra sprawiedliwości limitów, z uwzględnieniem potrzeb kadrowych poszczególnych służb. Te drugie są masowe, nieograniczone liczbowo i oparte jedynie na wymogu osiągnięcia dolnego progu. Ale też, o ile pozytywnie zdany egzamin zawodowy po odbyciu aplikacji samorządowej gwarantuje uzyskanie uprawnień zawodowych, o tyle nie ma żadnej ścieżki aplikacyjnej czy innej prowadzącej w sposób pewny do profesji sędziego.

Typowa droga do statusu profesjonalnego prawnika prowadzi zatem przez aplikację, w której aktorami pierwszoplanowymi są aplikant i jego patron. Tradycyjny model patronatu, czyli zdobywania umiejętności pod okiem i z pomocą zaangażowanego mistrza, staje się dzisiaj niewydolny, gdy pod opieką patrona pozostaje zbyt wielu aplikantów albo do tej odpowiedzialnej roli zostają wyznaczone osoby w ramach obowiązków służbowych czy korporacyjnych bądź legitymujące się niewystarczającym doświadczeniem zawodowym. Ponadto aplikant KSSiP, pozostając pod opieką wielu patronów i mając słaby kontakt z patronem koordynatorem, z reguły nie ma szans na dokładne poznanie oraz pozyskanie wiedzy i umiejętności swego tymczasowego mistrza. Niezależnie od tych problemów nie wynaleziono dotąd lepszego niż w toku aplikacji modelu praktycznego kształcenia prawniczego, jeśli pominąć zdobywanie doświadczenia w jednym zawodzie i następnie podjęcie innej profesji prawniczej.

Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, będąca pośrednio efektem wyroku TK z 2007 r. w sprawie asesorów sądowych oraz następczynią prowizorycznego Krajowego Centrum Szkolenia Kadr Sądów Powszechnych i Prokuratury, miała zapewne tyluż zwolenników, co przeciwników. Ten podział utrzymuje się do dzisiaj, chociaż nie mamy możliwości porównania efektów obecnego szkolenia oraz realizowanego wcześniej. Niepokoi, że do nieprzekonanych należy spora część środowiska sędziowskiego, chociaż przedstawiciele trzeciej władzy stanowią istotny element osobowy w strukturze organów i gronie wykładowców szkoły, a w praktyce – dominujący. Pomijając początkowe, poważne problemy personalne i organizacyjne KSSiP, scentralizowanie aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej wprowadzone przez ustawę z 2009 r., wydaje się rozwiązaniem nieodwracalnym. Niezależnie też od mankamentów związanych z koncepcją wspólnej szkoły dla przyszłych sędziów oraz prokuratorów czy od strukturalnego paradoksu polegającego na tym, że szkoła pozostaje pod nadzorem władzy wykonawczej, czyli szefa resortu sprawiedliwości, a nie np. KRS i KRP, projekt ten ma duże szanse pozytywnej realizacji.

Co nie oznacza, że model aplikacji realizowany w KSSiP jest doskonały. Wątpliwości budzi już aplikacja ogólna stanowiąca element selekcji kandydatów na aplikację sędziowską i prokuratorską, na podstawie ocen ze sprawdzianów i ocen z odbytych praktyk. Kandydaci muszą być zdolni do dokonania od początku odpowiedzialnego wyboru swojej przyszłości zawodowej. Błędne jest założenie, że aplikacja ogólna może efektywnie przygotować naraz do kilku różnych zawodów prawniczych: sędziego, prokuratora, referendarza czy asystenta. Ponadto nabór po aplikacji ogólnej na dwie aplikacje profilowane ma w istocie charakter selekcji negatywnej, a nie pozytywnej. Ponieważ pierwszeństwo wyboru należy do najlepszych, a wybierają oni z reguły aplikację sędziowską jako bardziej uniwersalną, na prokuratorską idą osoby z gorszymi rezultatami albo z „konieczności". Program dzisiejszej aplikacji ogólnej powinien więc być włączony do aplikacji profilowanych, przy czym ich pierwszy rok może zawierać wspólne szkolenia i praktyki, i preferować przygotowanie w obszarze kompetencji miękkich, będących elementem koniecznego kręgosłupa etycznego prawnika. Podzielam opinię ministra J. Gowina, że kształcenie i weryfikacja tych właśnie predyspozycji oraz sprawności powinny stanowić sedno pierwszego okresu aplikacji.

W kontekście dążeń do skrócenia aplikacji sędziowskiej (wyłączenia stażu referendarskiego, skrócenia do zaledwie 36 miesięcy, łącznie z aplikacją ogólną), warto powrócić do dyskusji nad możliwością powoływania na pierwsze stanowisko sędziowskie na czas określony albo nad przywróceniem instytucji asesora, z zapewnieniem zgodności jego statusu z wymogami Konstytucji RP. Przywrócona i poprawnie zorganizowana asesura byłaby zapewne najlepszą szkołą opanowania najtrudniejszej profesji prawniczej – prawdziwej sztuki sądzenia, przy czym powołanie na to stanowisko mogłoby też być przewidziane jako etap pośredni przechodzenia do zawodu sędziego osób z innych profesji prawniczych.

Co z asystentami

Reformy wymaga również doniosła funkcja asystenta sędziego, tak pod względem trybów dojścia, jak i statusu. Możliwe byłyby trzy niewykluczające się warianty. Bezpośrednio po studiach dostępne powinno być jedynie stanowisko „asystenta stażysty", odbywającego staż od roku do 2 lat w sądzie rejonowym, wieńczony egzaminem asystenckim. Egzaminowany asystent stażysta miałby prawo do zatrudnienia jako asystent przy sądzie rejonowym. Natomiast asystent po 3-letniej praktyce oraz absolwent KSSiP po egzaminie sędziowskim powinien móc uzyskiwać status „asystenta dyplomowanego" (mianowanego) przy sądzie okręgowym, sądzie apelacyjnym, WSA, NSA bądź Sądzie Najwyższym.

Ważne perspektywy

Odbycie trudnej aplikacji w KSSiP nie prowadzi obecnie w sposób pewny do uzyskania statusu sędziego. Konsekwencja, jeśli nie poczucie zwykłej przyzwoitości, powinny jednak skłaniać do próby normatywnego określenia konkretnych perspektyw zawodowych absolwenta aplikacji sędziowskiej po pozytywnie zdanym egzaminie sędziowskim. Osoby takie mogłyby mieć przynajmniej kilka dalszych ścieżek kariery prawniczej:

1) powołanie na stanowisko asesora sądowego, a po 2-letnim stażu asesorskim prawo do ubiegania się o powołanie na urząd sędziego w każdym z wydziałów sądu rejonowego;

2) stanowisko referendarza sądowego z możliwością powołania na urząd sędziego po 4-letnim stażu referendarskim, ale wyłącznie w wydziałach cywilnych sądu rejonowego;

3) stanowisko dyplomowanego (mianowanego) asystenta sędziego z prawem po 4 latach stażu ubiegania się o powołanie do służby sędziowskiej w każdym z wydziałów sądu rejonowego.

To, jakich będziemy mieli w przyszłości sędziów, zapewne zależy w pewnej mierze od KSSiP, ale to, jaką szkołę mamy dzisiaj – zależy obecnie przede wszystkim od sędziów: kierujących nią i wykładających oraz korzystających ze szkoleń. Bądźmy więc wymagający, ale i sprawiedliwi wobec szkoły wymiaru sprawiedliwości.

Autor jest profesorem w katedrze prawa konstytucyjnego KUL, adwokatem, asystentem sędziego Trybunału Konstytucyjnego w latach 90., członkiem Rady Programowej KSSiP od kwietnia 2009 r.

http://prawo.rp.pl/artykul/ 757643,943694-Jak-uczyc-- sztuki-sadzenia---zastanawia- sie-prof--Dariusz-Dudek.html? p=3

Redakcja poleca:

Czy sędziemu potrzebna jest korona

Podsędek w miejsce asesora

Niepowołania sędziów trafią znów do TK

Co z sędziami bez nominacji

Nominacje: sędziowie są za krótszymi terminami

Jak uczyć sztuki sądzenia

Asesor musi wrócić

Zdziennicki: w jaki sposób powoływać sędziów

Czy sędzia musi być mądry?

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Ahmed
23-12-2014 / 21:44
A jak może być tu duża tzw. zwrotność , skoro koleżanka umieściła w anekicie" rel="nofollow">snlnggw.com">anekicie 22 (!!!) strony i na każdej chyba 10 pytań !!! Żeby to rozsądnie i mądrze wypełnić trzeba wziąć urlop. Pamiętajmy stare przysłowie: jesli chcemy zbadac wszystko zwykle nie zbadamy niczego Pod uwagę młodej damie.
~Enuoch
20-12-2014 / 04:20
A jak może być tu duża tzw. zwrotność , skoro koleżanka umieściła w anceikie 22 (!!!) strony i na każdej chyba 10 pytań !!! Żeby to rozsądnie i mądrze wypełnić trzeba wziąć urlop. Pamiętajmy stare przysłowie: jesli chcemy zbadac wszystko zwykle nie zbadamy niczego Pod uwagę młodej damie.
~Romek
29-11-2012 / 00:41
Rodzinne familie w polskich sądach wtorek, 27 listopada 2012 13:34 Od lat piszemy, że dojdzie do sytuacji, kiedy sędzią będzie mamusia prokuratora, a adwokatem synuś prokuratora. Sprawy tej nie reguluje żadna ustawa a także milczy jak zaklęta Krajowa Rada Sądownictwa, Prokuratury i adwokatów. Niedawno poruszaliśmy temat nepotyzmu w Lublinie. gdzie w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód wśród kandydatów do sędziowskiej togi znalazła się córka przewodniczącej Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Lublinie i żona wiceprezesa Sądu Rejonowego Lublin-Wschód. Obie kandydatki zostały poparte przez Kolegium Sądu Okręgowego oraz Zgromadzenie Sędziów Okręgu Lubelskiego, w skład których wchodzili ich bliscy. Po nagłośnieniu sprawy córka i żona ostatecznie nie otrzymały etatów. Tzw. prawnicy są jednak na tyle bezmyślni, iż nie robiąc sobie nic z krytyki. Kolejną hucpę urządzili sobie w sądzie w Suwałkach. KRS udaje, iż bada sprawę, udaje także, że krytykuje po czym natychmiast dodaje: "– W wielu zawodach dzieci idą w ślady rodziców. Nie można im z tego powodu utrudniać dojścia do zawodu. Muszą mieć równe prawa z innymi kandydatami" No właśnie o to chodzi, aby mieli równe prawa i startowali w innych sądach !!! Całość tej hipokryzji opisuje dzisiejsza GAZETA PRAWNA - kliknij. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta naszą publikację z kwietnia 2010 r. Przyominamy ją: Na 28 sędziów SA w Białymstoku 13 ma krewnych w sądzie. Rodzinna sprawiedliwość w Białymstoku sobota, 03 kwietnia 2010 16:02 Do takich informacji dotarł Kurier Poranny w Białymstoku. Oto ich nazwiska: Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku 1. Zygmunt Kaluta - sędzia córka i synowa 2. Anna Dąbrowska, wiceprezes - sędzia syn i córka , synowa kuratorem zawodowym 3. Władysława Prusator - Kałużna - sędzia syn 4. Jadwiga Żywolewska - Ławniczak sędzia bratanek 5. Zbigniew Pannert - asesor syn 6. Mariola Pannert ( małżonkowie) - asesor syn 7. Alicja Wojno-Gąsowska sędzia synowa 8. Janusz Dubij, prezes sędzia córka 9. Irena Kujawa (na emeryturze) - sędzia syn 10. Edward Głos - sędzia syn, sędzia synowa 11. Janina Domańska - Szerel sędzia córka 12. Andrzej Czapka - aplikat syn 13. Edyta Danielewicz - sędzia córkaA jak jest w innych miastach? Czy taki rodzinny klan jest tylko w Białymstoku?
~Jola
26-11-2012 / 23:52
Mądry sędzia to tak jakby powiedzieć ze mądra kura ma tyle rozumu co sędzia i prokurator.To ile rozumu ma prokurator ,a ile sędzia.
~p7bo
24-11-2012 / 11:24
~Polak
23-11-2012 / 12:34
W Polsce sędzia nie musi być mądry.Grunt aby umiał posługiwać sie komputerem,pobierać z internetu uzasadnienia i wklejać je do wyroków i postanowień.
~kazek
21-11-2012 / 21:39
W Polsce sędzia nie musi być mądry, ważne że ma immunitet -to mu daje prawo aby głupotę nazwać mądrością.Zresztą kto ich bada ,tam jest kupa dewiacji i czystych świrów z immunitetami. Taka prawda.