Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA WERYFIKACJA BIEGŁYCH SĄDOWYCH REFORMA WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI Biegli do weryfikacji. Ustawa o biegłych. Opinie psychiatrów o oskarżonych często są "na zlecenie", nie są udokumentowanie faktami, a sądy zbyt łatwo kierują niewinnych ludzi na obserwację.

- Głównym założeniem niniejszego projektu jest stworzenie mechanizmów pozwalających na dobór fachowych, odpowiedzialnych i bezstronnych osób do wykonywania obowiązków biegłych - mówi Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości.
Wystarczy, żeby ktoś okazał się nadmiernie zdenerwowany, w skardze czy powództwie użył niekulturalnych słów, żeby sąd wysłał go do szpitala psychiatrycznego. Prywata skorumpowanych sędziów w żaden sposób nie jest ograniczona. Sąd może skierować oskarżonego na obserwację psychiatryczną do zakładu leczniczego nawet bez określenia maksymalnego czasu jej trwania co wyraźnie jest naruszeniem nie tylko praw konstytucyjnych obywateli, ale i ich dobra osobistego. Osoba taka zostaje "oznakowana etykietą wariata" i pomimo że wykaże nieetykę sędziego ( w końcu każdy z nich jako dziecko kiedyś upadł na głowę:-) i swój stan zdrowia - przypisana etykieta zostaje.  Rzecznik praw obywatelskich uważa to za sprzeczne z konstytucją i nieetyczne postępowanie sędziów, niejednokrotnie mające na celu ukrycie osobistego zaangażowania w sprawie.

Artykuł 203 kodeksu postępowania karnego przewiduje, że na wniosek biegłych psychiatrów oraz prokuratora w postępowaniu przygotowawczym sąd może skierować oskarżonego na obserwację psychiatryczną. Przy czym nie powinna ona trwać dłużej niż sześć tygodni - ale na wniosek zakładu leczniczego sąd może ją przedłużyć.

Ten właśnie przepis zastosował Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim wobec Zbigniewa O. Ciąży na nim zarzut pomówienia sędziego z Tczewa o przyjęcie łapówki. Po jednorazowym badaniu biegli złożyli wniosek o skierowanie go na obserwację sądowo-psychiatryczną. Sąd zaś orzekł, że Zbigniew O. ma być poddany obserwacji w celu sporządzenia opinii o jego poczytalności. Sąd Okręgowy w Gdańsku nie uwzględnił zażalenia. Wykonanie orzeczenia wstrzymał dopiero Trybunał Konstytucyjny.
W kwietniu tego roku Trybunał wstrzymał również wykonanie orzeczenia o przymusowej obserwacji psychiatrycznej Hanny R. Odpowiada ona przed Sądem Rejonowym w Poznaniu za nakłanianie do składania w prokuraturze fałszywych zeznań w sprawie nieporozumień rodzinnych.
Zarówno Hanna R., jak i Zbigniew O. złożyli do Trybunału skargi konstytucyjne. Swój udział zgłosił również rzecznik praw obywatelskich. Jego zdaniem art. 203 k.p.k. jest niezgodny z art. 41 konstytucji, który chroni wolność człowieka. 

Mimo że poddanie oskarżonego obserwacji psychiatrycznej pozbawia go tej wolności - a więc powinno podlegać szczególnym rygorom - ów przepis jedynie w sposób ogólny wskazuje podstawę działania sądów i prokuratur - wytyka dr Janusz Kochanowski. Przepis stwierdza tylko, że oskarżonego poddaje się takim badaniom, gdy wystąpią okoliczności uzasadniające wątpliwości, czy był on poczytalny w chwili popełnienia czynu oraz w trakcie prowadzonego przeciw niemu postępowania. Umożliwia to dużą dowolność decyzji. Najczęściej są to bowiem badania jednorazowe i wystarczy, żeby ktoś okazał się nadmiernie zdenerwowany, aby sąd wysłał go do szpitala psychiatrycznego.

Sąd nie jest też zobowiązany do określenia maksymalnego czasu trwania obserwacji. Można ją przedłużyć do ponad sześciu tygodni, ale nie wiadomo, z jakich przyczyn. Na postanowienie o przedłużeniu obserwacji przysługuje wprawdzie zażalenie, ale bez terminu jego rozpoznania przez sąd. A ponieważ zaskarżony przepis znajduje zastosowanie do różnych postępowań, niezależnie od wagi przestępstwa, w efekcie na obserwację psychiatryczną mogą zostać skierowane osoby odpowiadające z oskarżenia prywatnego lub takie, które prawdopodobnie nie zostałyby skazane na karę wyższą niż grzywna. Jest to więc przepis na tyle nieprecyzyjny, a zarazem tak arbitralny i szeroki, że narusza istotę konstytucyjnie chronionej wolności.
Istotna jest też opinia biegłych - która podobnie jak postanowienie sądowe - nie ma podstaw dokumentujących i weryfikujących zarówno przebyte choroby oskarżone, jak też umiejętności oceny merytorycznej przez samych biegłych. W tej sytuacji może się okazać, że zwykły katar, czy uszkodzenie palca staje się podstawą do wysłania na 6-cio tygodniowe obserwacje, ponieważ biegli nie są w stanie umysłowym ocenić jego stan psychiczny. 

Celem wyeliminowania nieetycznych orzeczników Ministerstwo Sprawiedliwości chce stworzyć krajową listę biegłych z kontrolą ich kompetencji. Logiczne, że sami biegli wolą listy prezesów sądów i sprawdzania umiejętności na sali rozpraw.
Wyciągnięcie wniosków z tzw. sprawy Wieczerzaka jest obowiązkiem - uważa Ministerstwo Sprawiedliwości. Występująca w tej sprawie biegła, której opinia stała się podstawą aktu oskarżenia, skompromitowała się przed sądem nie tylko brakiem niezbędnej wiedzy fachowej. Duże fragmenty jej opinii pokrywały się z raportem firmy doradczej, ujawniono też jej współpracę z rewidentami spółki uważanej za własność byłego prezesa PZU Życie. Po tej i kilku innych wpadkach z opiniami biegłych MS chce zmienić zasady ich funkcjonowania. Uznało, że rola biegłych w postępowaniach sądowych "zbliża się do roli sędziego". Dlatego powinni nimi być najlepsi fachowcy, a dzisiaj tego nie ma.
Należy zaznaczyć, że na opinie, które często nie wnosiły nic nowego do sprawy, skarb państwa wydał ponad 1,3 mln zł. Sprawa FOZZ została zakończona jedynie dzięki szybkiej i sprawnej pracy sędziego Andrzeja Kryże, który dzisiaj jest wiceministrem sprawiedliwości.

W myśl projektu biegłymi mogłyby być osoby wpisane na ogólnokrajową listę prowadzoną przez MS, tylko wyjątkowo można by dopuszczać do wykonania czynności osobę spoza listy. O wpisie na listę zadecyduje poziom fachowości i etyki, rękojmia prawidłowego wykonywania czynności; posiadanie teoretycznych wiadomości specjalnych uzupełnionych pięcioletnią praktyką zawodową w określonej dziedzinie.

Zaletą listy ma być możliwość kontroli i weryfikacji ubiegających się o wpis. Powstać też ma Komisja Kwalifikacyjna (przy MS). Zajmie się doborem osób fizycznych i instytucji naukowych uprawnionych do sporządzania i wydawania opinii; opiniowaniem wniosków o wpis na listę na kolejne pięć lat; bieżącą oceną wykonywania czynności w postępowaniach oraz wnioskowaniem do MS o zawieszenie bądź skreślenie z listy.
Odmowa wpisu na listę i skreślenie z niej następowałoby w decyzji administracyjnej, a ta podlegałaby zaskarżeniu w trybie przepisów o postępowaniu administracyjnym.
Nie może być tak jak dzisiaj, że wartość biegłego jest wyceniana (za łapówkę?) przez sędziego okręgowego który nie ma "zielonego pojęcia" w danej branży. Takie postępowanie prowadzi do korupcji i niefachowych opinii. 
Ustanawianie i korzystanie z pomocy biegłych sądowych w postępowaniu karnym i cywilnym z pewnością wymaga nowej ustawowej regulacji. 
Przekonują o tym choćby praktycznie niekontrolowany w ostatnich latach napływ do sądów nie zawsze odpowiednio wykwalifikowanych ekspertów oraz głośne, przykłady ich niekompetencji lub nierzetelności. 

Dlatego pojawiły się dwa projekty ustaw o biegłych: poselski oraz powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości. Oba zmierzają do centralizacji funkcjonowania i zarządzania instytucją biegłych, bo ma to zapewnić lepszy ich dobór i efektywniejsze korzystanie z opinii biegłych. Sugerowane w nich drogi i środki dojścia do celu są jednak zróżnicowane.

Według projektu ministerialnego biegli sądowi mają być wpisywani na ogólnokrajową listę prowadzoną przez ministra sprawiedliwości (minister); podobna lista prowadzona byłaby także dla opiniujących instytucji naukowych i specjalistycznych.
Decyzję o wpisie oraz wykreśleniu z listy biegłego lub instytucji ma podejmować sam minister po zasięgnięciu opinii specjalnie powołanej Komisji Kwalifikacyjnej. W ten sposób pełnię uprawnień dzierżyłby minister, mający na dodatek prawo podejmowania z urzędu wielu kluczowych decyzji, który zastąpiłby w tym prezesów sądów okręgowych, obecnie prowadzących nadzór nad biegłymi.

Dodatkowo projekt zezwala w szczególnie uzasadnionych sytuacjach, zwłaszcza gdy powołanie biegłego lub instytucji wpisanych na listę jest niemożliwe lub znacznie utrudnione, na powoływanie do wykonywania ich czynności osoby lub instytucji nie wpisanych na listę. Sama ustawa w wersji z marca 2006 r. (o osobach fizycznych oraz instytucjach naukowych lub specjalistycznych, uprawnionych do wydawania opinii w postępowaniach prowadzonych na podstawie ustawy), stwierdza iż zasadą będzie powoływanie biegłych i instytucji z listy, a korzystanie z pomocy biegłych (i instytucji) ad hoc ma być możliwe, gdy zajdzie potrzeba dotarcia do wiedzy szczególnej, rzadko posiadanej lub nie posiadanej przez krajowych specjalistów. 
Istotną zmianą jest możliwość opiniowania przez podmioty instytucjonalne, będąca  novum w polskiej tradycji i praktyce. Wprowadza się zasadę, iż prawo do sporządzania i wydawania opinii będą miały wyłącznie instytucje naukowe i specjalistyczne, które uzyskały wpis na ogólnokrajową listę, przy czym decydujący głos przy wpisie i wykreśleniu z rejestru miałby minister.

I ten wpis najbardziej boli korporacyjnych biegłych, którzy podobnie jak korporacje prawnicze nie chcą dopuścić "obcych" do tego intratnego interesu.
Zarzucają nadmierną ingerencje ministra i upaństwowienie instytucji biegłych, ponieważ minister powołuje Komisję i jednocześnie jest też jej przewodniczącym. Co więcej, minister może jednocześnie podejmować wiele działań z urzędu, w tym zawieszać w wykonywaniu czynności biegłego (lub instytucję specjalistyczną) albo skreślać go (instytucję) z listy co osłabia rolę samej Komisji. Projekt zakłada także, że Komisja Kwalifikacyjna będzie miała prawo sprawdzać warunki techniczne i organizacyjne oraz wyposażenie laboratoryjno-badawcze. W przypadku gdy instytucja odmówi poddania się takiej kontroli, automatycznie zostanie skreślona z listy instytucji uprawnionych do wydawania opinii. Przesłanką skreślenia z listy będzie także niesamodzielne wykonanie opinii oraz jej nienależyte sporządzenie lub nieuzasadniona odmowa jej sporządzenia. Poprzednia wersja projektu (z lutego 2006 r.) ograniczała takie działania ministra do sytuacji, kiedy sama Komisja występuje z wnioskiem o wpis lub odmowę wpisu.

Rozszerzenie uprawnień ministra odnosi się też do samodzielnej oceny przez ministra nieposzlakowanej opinii i rękojmi prawidłowego wykonywania czynności przez kandydata na biegłego (pracownika instytucji naukowej lub specjalistycznej, która ubiega się o wpis) czy też do oceny, że opinia została opracowana wadliwie lub nierzetelnie.
Ma to być sposób do zobligowania biegłych do rzetelności i do uniknięcia nierzadkiej sytuacji, kiedy w jednej sprawie wydawane są dwie sprzeczne opinie. 
Oczywiście, trzeba rozwiązać problem: kto i jak miałby decydować, że rzeczywiście były one przygotowane wadliwie bądź nierzetelne. Czy to ma być trzeci biegły powołany już przez ministra? Odmawiając wpisu biegłego na listę, minister musiałby swoją decyzję uzasadnić.

Aby zapewnić większą fachowość opinii, projekt ustawy nakłada na kandydatów na biegłych wiele dodatkowych wymagań, które muszą spełnić kandydaci. Osoby te muszą posiadać teoretyczne wiadomości specjalne z dziedziny, w której chcą wykonywać czynności biegłego, oraz mieć co najmniej pięcioletnią praktykę zawodową. Dodatkowo muszą posiadać wiedzę z zakresu postępowania sądowego i nie mogą być osobami karanymi. Warunkiem wpisu biegłego (instytucji) na listę ministerialną, obok kryteriów fachowości stawiane kandydatom na biegłych, ma być też przeprowadzenie "rozmowy kwalifikacyjnej" z wnioskodawcą (dla instytucji naukowej lub specjalistycznej - z jej przedstawicielem) bądź też możliwość wezwania do sporządzenia próbnych opinii w zakresie specjalności objętej wnioskiem. Wszystko celem lepszej kontroli kwalifikacji biegłych oraz zwiększenia efektywności pracy organów wymiaru sprawiedliwości.
Bez wątpienia zorganizowanie tej procedury będzie problemem dla ministerstwa. 
Aktualnie listy biegłych obejmują dzisiaj ponad 200 różnych specjalności, a liczba biegłych wpisanych na listy sięga nawet kilkunastu tysięcy. Dlatego powstają wątpliwości, czy jedna Komisja złożona, jak się przewiduje, z przedstawicieli ośmiu ministrów resortowych będzie w stanie - ze względów merytorycznych i czasowych - dokonać rzetelnej weryfikacji biegłych. Spowodować to może brak odpowiedniej kontroli merytorycznej kandydatów na biegłych albo bardzo długą i żmudną procedurę weryfikacyjną, której konsekwencją będzie wydłużenie postępowań sądowych z powodu ograniczonej liczby ekspertów lub instytucji wpisanych w końcu na listę.

Naiwna za to jest koncepcja poselska, zakładająca że organem nadzorującym pracę biegłych i weryfikującym ich kwalifikacje byliby prezesi sądów apelacyjnych. 
Niby w jaki sposób prezes - z wykształcenia przecież prawnik - miałby opiniować o fachowości biegłego lekarza nie mając "zielonego pojęcia" z medycyny? Zresztą taki fatalny system aktualnie działa i nie sprawdza się o czym dowodzą wiele skarg poszkodowanych i wpadek biegłych. A dowolność ich interpretacji faktów niejednokrotnie mija się nawet z podstawową wiedzą naukową. 
Dodatkowo projekt poselski zakłada odpowiedzialność dyscyplinarną biegłych przed sądem koleżeńskim, którego orzeczenia kontrolowałby sąd apelacyjny. Mamy od dawna takie korporacyjne sądy dyscyplinarne choćby lekarzy, czy adwokatów. Tylko że ich dotychczasowym ich działaniem było "wybielenie kolegi po fachu", a nie skazanie za popełnione błędy. To środowisko samo nie jest nic w stanie zrobić, żeby  wyeliminować ze swego grona  nierzetelnych i niewykwalifikowanych psedo-fachowców.
Dlatego ta instytucja wzajemnie zależnych od siebie korporacyjnych sądów nie zdała do tej pory egzaminu. Tytko niezależna zewnętrzna kontrola jest w stanie zlikwidować wewnętrzne korporacyjne układy zależności.  

Eksperci jednocześnie podkreślają, że po wprowadzeniu ustawy w życie należy także zweryfikować obecnie funkcjonujące listy biegłych.
- Listy biegłych wymagają natychmiastowej kontroli. Dzisiaj nie ma żadnej kontroli nad listami i trafiają się przypadki, że znajdują się na nich osoby, których nigdy nie powinno tam być - mówi Mieczysław Goc, prezes Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego. Podaje on przykład dwóch biegłych wpisanych na listę w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Wydawali oni opinie, posługując się sfałszowanymi dyplomami wyższej uczelni. Było to możliwe tylko dlatego, że nikt nie zweryfikował przedstawionych przez nich dokumentów. Po jakimś czasie, dzięki zainteresowaniu Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, zostali oni skreśleni z listy, jednak do tego momentu wydali wiele opinii, które często miały decydujące znaczenie przy rozstrzyganiu sprawy, a zmienione nigdy już nie zostaną.
- Obecne kryteria powoływania na stanowisko biegłego są określone bardzo ogólnie i z tego powodu prezesi sądów okręgowych mają często problemy, w jaki sposób należycie zweryfikować kwalifikacje osoby, która składa wniosek o wpis na listę - mówi Michał Laskowski, prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu. 
Dodaje on, że pomysł ministerstwa stworzenia jednej listy biegłych jest dobry, jednak jak w każdym projekcie pojawiają się również wątpliwości.
zredagował: Zdzisław Raczkowski



Artykuły o przekrętach przebiegłych biegłych stale uzupełniane :-)

Dziennikarze są stale skazywani za zniesławienie. Trybunał Konstytucyjny udaje że bada, czy przepisy kk. dot. zniesławienia są zgodne z konstytucją RP.

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe 
www.aferyprawa.com  
Redaktor Naczelny:
mgr inż.  ZDZISŁAW RACZKOWSKI

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~sphinx
14-03-2012 / 21:35
Zgadzam sie z tym.Skorumpowani,pokazujący JA MAM WŁADZĘ W DŁUGOPISIE.Sam padłem ofiara biegłych. forum.pomorska.pl/paragraf-22-t119929/