Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA POLITYCZNI BEZMÓWGOWCY

Wodzireje i polityczni bezmózgowcy RP

1. DEKADENTYZM1) „ANTE PORTAS”2)

Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe!3)

Nawet pobieżna obserwacja życia publicznego w Polsce, prowadzi do wniosku że „coś tu jest nie tak”. Aktualne i od 20 lat te same (choć pod różnymi szyldami) elity polityczne, ustalają normy i reguły życia publicznego i osobistego. To od nich zależy stan państwa i to od nich jako od źródła rozlewanie się dobra lub zła, więc od nich „nolens volens” należy zaczynać poszukiwanie sposobów naprawy Rzeczypospolitej.

Ci, którzy ponoszą największe ciężary życia publicznego, nie dysponując niczym poza wiedzą ogólną, doświadczeniem [głównie osobistym] i dedukcją, mają ograniczone pole wnioskowania i dlatego ten kaleki system polityczny funkcjonuje tak długo bezkarnie. Jednak nawet tak skromny warsztat poznawczy „zwykłego obywatela”, przy odrobinie wysiłku wystarcza na rozpoznanie, co dla niego dobre a co złe.

Jak wiadomo człowiek myśli przy pomocy pojęć (nazw przedmiotów, zjawisk lub relacji między nimi - nazwanych słowami lub zdaniami), generowanych przez własny mózg. Pojęcia są niczym innym jak odtwarzaniem tego co uprzednio spostrzegliśmy, przypominaniem związków i skutków i reprodukowaniu tego w postaci pojęć. Mózg „żonglując” dokonuje analizy (rozdzielenia całości na części), porównania (wykrycie różnic i podobieństw), syntezy (scalania, dobierania „klocków” w różnych konfiguracjach) oraz abstrahowania i uogólniania, wykrytych zależności w postaci wniosków (sądów).

„Zwykłego obywatela”, nachalne media wyręczają od tak skomplikowanego procesu myślenia, podsuwając gotowe wnioski i osądy w postaci „zbitek myślowych”, zaś leniwy „zwykły obywatel”, przyjmuje to z wdzięcznością. A czas przeznaczony na myślenie, może spożytkować na nie wymagającą wysiłku rozrywkę. Komu się chce sprawdzać czy serwowana mu „zbitka myślowa” jest uzasadniona.

Pod pojęciem „zbitki myślowej” należy rozumieć zestawienie dwu lub więcej informacji często wymienianych sąsiadująco, choćby nie pozostających ze sobą w związku, utrwalają się w odbiorze społecznym jako synonimy, np. „Polak - antysemita”, „NATO - gwarancją bezpieczeństwa Polski”, „Terroryzm zagraża światu” itp. Najprostszą formą bytowania istot żywych jest założenie iż „to czego nie widać i nie słychać - nie istnieje”. Spróbujcie spowodować by krowa zrozumiała że żyje w demokratycznym kraju.

Chciałoby się jak żyjący cztery wieki przed Chrystusem - Diogenes z Synopy, krążyć po ulicach w jasny dzień z zapaloną świecą szukając człowieka. Człowieka, który nie tylko jest człekokształtny, ale także używa rozumu, nie tylko do zalewania go piwem, drinkami i hajem. Chciałoby się krzyknąć: „Ludzie! Udowodnijcie myśleniem że różnicie się czymś od bydła”.

2. Suweren Rzeczypospolitej - nominalny i rzeczywisty

Ostatnie wydarzenia w polskim Sejmie, wyraźnie wskazują na skrajny stopień zwyrodnienia podstawowego elementu demokracji, jakim są partie polityczne. U narodzin partii politycznych, stanęło założenie iż, mają stanowić swego rodzaju pomost, pas transmisyjny, między działalnością wyłanianych demokratycznie organów władzy i oczekiwaniami wyborców.

W dzisiejszym polskim modelu demokracji (i nie tylko polskim), organa władzy uniezależniły się całkowicie od swych wyborców, nie spełniając swojej podstawowej roli. Formalnie i na użytek propagandy, nadal prymat interesu publicznego jest eksponowany werbalnie a de facto, służy jako parawan, do zasłonięcia całkiem innych realizowanych prymatów. Faktycznym suwerenem państwa jest grupa interesów [koterii] mieniąca się partią, która akurat wygrała wybory parlamentarne.

Partie polityczne wykorzystując oddaną w ich ręce władzę, dokonały szeregu manipulacji legislacyjnych, mocujących ich w pozycji nieograniczonego dominanta w państwie. Dotychczas nikt publicznie nie zakwestionował statusu narodu jako suwerena ale to tylko kwestia czasu. Już dziś społeczeństwo jest ubezwłasnowolnione prawem, wygenerowanym w celu ochrony interesów grupy ludzi, „skrzykniętych” w celu korzystania z przywilejów władzy, dla wprowadzenia w błąd narodu, nazywających się partiami politycznymi. Dowodem na to jest stosunek polityków do instytucji referendum ogólnonarodowego.

Przeprowadzenie takiego sprawdzianu woli narodu jest możliwe tylko za zgodą kliki rządzącej. Jeśli sondaże opinii publicznej, nie gwarantują pomyślnego dla kliki rządzącej wyniku referendum, nie ma takiej siły, która zmusiłaby ich do rozpisania tego elementarnego aktu demokracji. Nie byłoby referendum nawet gdyby pod takim żądaniem podpisało się 99% obywateli i to w sprawie bytu lub niebytu całego narodu.

Argument odmawiający Polakom prawa decydowania o fundamentalnych problemach narodu, typu „otrzymaliśmy mandat od wyborców” (robiły to wszystkie tzw. opcje polityczne po 1989), jest bezczelnie bałamutny. Oznacza, że demokratyczna władza może zarządzić „zgodne z wolą narodu”, zamienić Polskę na poligon atomowy.

Biorąc pod uwagę opisane okoliczności i fakty, suwerenem państwa Polaków nie jest Naród lecz są tzw. partie polityczne jako całość, dzieląc między siebie atrybuty władzy.

3. W okowach pomroczności jasnej

Od czasów Monteskiusza4) podstawowym wyróżnikiem demokracji jest trójpodział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Pomysł Monteskiusza wyrósł na sprzeciwie wobec monarchii absolutnej, gdzie król był ustawodawcą, wykonawcą i najwyższym sędzią. Istotą owego trójpodziału władzy, miała być niezależność każdego z jej członów wobec pozostałych. Historia zatoczyła koło i wróciliśmy do punktu wyjścia. Wszystkie trzy elementy monteskiuszowskiej triady w polskiej demokracji znów są wzajemnie od siebie zależne. Tak postanowili „ojcowie” III RP jeszcze w Magdalence. Większość sejmowa ustanawia prawa jakie chce rząd, bo rząd jest częścią większości, zaś rząd i sejm decydują o finansowaniu wymiaru sprawiedliwości i tym samym jest on zależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Potrzebny jest nam nowy Monteskiusz z nowym pomysłem.

Taka to współzależność filarów demokracji, umożliwiła partiom politycznym, przeistoczyć się w kilkusetosobowe kliki, które nie przebierając w środkach, łamiąc prawa nawet przez siebie stanowione, normy etyczne, obyczaje kulturowe, prawo naturalne i wszystko co stoi im na drodze, usiłują zabezpieczyć swej klice [zwanej partią, a ściślej ujmując, grupą ludzi, nie zawsze o polskich korzeniach, realizującą interesy swoich „międzynarodowych” mocodawców] dostatni byt, nie wymagający żadnej konstruktywnej działalności.

To, że najczęściej interes jednej kliki, koliduje z interesami innych klik, który jest powodem zażartych i gorszących widowisk rządowo-sejmowo-prezydenckich, nie oznacza ich prawdziwej walki o interes naszej Ojczyzny. Awantury między klikopartiami, prezentowane jako walka polityczna, są tylko prywatnymi wojnami koterii Tuska z koterią Kaczyńskich. Interes Polski nie budzi takich emocji i nie wyzwala takiej zawziętości.

Podstawowym zadaniem wygrywającej wybory koterii jest obsadzenie „aktywistów” na intratne posady. Drugim podstawowym problemem arendarzy5) jest opędzanie się od narastających problemów ekonomicznych i społecznych oraz od złośliwości opozycji. I to jest obowiązujący u nas od lat styl rządzenia.

Zezwierzęcenie i prostactwo tzw. elit politycznych, zbliża się nie tylko do granic przyzwoitości ale i do granicy absurdu, gdzie czeka już tylko zaprzeczenie ich bytu. Nie wystarczy jak sugerują niektórzy, odesłanie „na zieloną trawkę bulterierów” partyjnych, typu Komorowski, Chlebowski, Niesiołowski, Kurski, Senyszyn, Pawlak i im podobnych, bowiem zdążyli już wychodować nowe pokolenie naśladowców. Dla dobra Polski niezbędna jest wymiana 100% tzw. „elit politycznych”. Póki co, jednak egoizm, partyjniactwo, kłamstwo i podstęp w polskich kołach politycznych, wylewa się jak z zaniedbanego szamba na całe życie publiczne.

W naszej tysiącletniej historii, mieliśmy przekleństwo rozbicia dzielnicowego, plagę najazdów hord tatarskich, garb krzyżacki, potop szwedzki, bajzel saski, konfederację targowicką i protektorat carycy, 150 lat niewoli, krótki jak mgnienie oka błysk wolności międzywojennej, okupację niemiecką i sowiecką. I kiedy w 1989 r. zaświtała nam jutrzenka wolności, podstępem wpakowano nas w okres „pomroczności jasnej”6). Okres porównywalny z niewolą naznaczonych bezkarnością szabrowników, mrocznymi knowaniami rządzących i niejasność - kto krzywdzicielem a kto dobroczyńcą.

4. Mechanizm przetrwalnikowy

Główną bolączką naszego systemu politycznego jest wyalienowanie się klik rządzących ze społeczeństwa. Oni żyją nie tylko w innym świecie standardów materialnych ale też moralnych. Przyczyną utrzymywania tych dwu równoległych światów, jest niezależność finansowa świata pasożytniczego (klik rządzących) od świata żywicieli (społeczeństwa).

Anatomicznie nasze partie polityczne mają charakter „kanapowy”7), licząc najwyżej po kilka tysięcy członków. Polskie partie polityczne to mocno scentralizowane kartele o charakterze patronażowym8) z luźną strukturą sympatyków na niższych szczeblach.

Wyborcy nie znajdując siły politycznej godnej ich zaufania, oddają głos na partię „mniejszego zła” a nie „większego dobra”. Korzystając z tego mechanizmu, wszystkie kliki partyjne starają się wykazać że konkurenci są jeszcze gorsi. Wcale nie muszą się martwić o ilość głosów w następnych wyborach mogą przegrać ale w kolejnych, muszą być i będą górą, bo wyborcy i tak nie będą mogli wybrać nikogo innego. Taka sytuacja marzy się Jarosławowi Kaczyńskiemu - forsującemu system dwupartyjny [niezależnie od sukcesów, raz na górze raz na dole, trzeciego wariantu nie byłoby, dokładnie jak w USA].

5. Jak to leci, czyli My i Oni

A życie publiczne w Polsce już puka do bram nihilizmu. Nic nie jest tym, czym się wydaje ani tym, czym go nazywają. Kliki rządzące są „same sobie sterem żeglarzem okrętem”. Sami sobie przydzielają przywileje i apanaże, z myślą o sobie ustanawiają prawo. Nikt nie ponosi odpowiedzialności za ewidentne szwindle popełnione w sferze publicznej. Rządzących nie obowiązują żadne granice i żadne normy. Prominentny złodziej, złapany za rękę w czasie kradzieży - twierdzi że to nie jego ręka, dwa ośrodki eksperckie wydają w tej samej sprawie dwie diametralnie różne ekspertyzy a obydwie ekspertyzy są wiarygodne i równoprawne. Kto ukradł więcej ma czym wykupić się sprawiedliwości a kto mniej, siedzi w areszcie latami. I to jest ilustracja szkaradnej mordy naszej polskiej nibydemokracji.

Ze wszystkich sił, rządzący usiłują zachować kadrowo-patronażowy leninowski model partii [nieliczni, mierni, wierni i dobrze obsadzeni na stanowiskach]. Partia masowa, licząca kilka milionów członków jest niebezpieczna, bo należy liczyć się z opinią „dołów” a ci jak się rozsierdzą, mogą nie płacić składek partyjnych.

Po co więc komplikować sobie polityczne „dolce vitae”, skoro budżet państwa można „doić” i nie liczyć się z pomrukiem motłochu. Dlatego front ochrony finansowania „kanap” politycznych z budżetu państwa, jest tak zwarty. Niech nikogo nie mylą „zagrywki” PO, proponującej likwidację finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Mając pewność że Prezydent ustawę zawetuje, mogą bezpiecznie proponować zniesienie takiego finansowania „kanap”.

Oczywiście politycy broniąc swej uprzywilejowanej pozycji w państwie, wszelkie próby sprowadzenia ich do roli służebnej wobec społeczeństwa, okrzykną jako zamach na demokrację. A demokracji będą bronić „jak niepodleglości” (swojej) a nawet nie zdziwiłbym się, gdyby dla rzekomego ratowania demokracji, zaprosili amerykańskich Marines lub jakiś Eurokorpus np. NATO.

Krytyka jednak to tylko otwarcie procesu naprawy, etap przedwstępny. Jeśli ktoś sądzi że od samej tylko krytyki, „runą mury” zainstalowanej niepolską ręką władzy, jest w błędzie. Najwspanialsze idee nie są na tyle wspaniałe, aby za skrzywdzonych odwalać „czarną robotę”, zniewoleni muszą to uczynić własnymi rękami przy urnie wyborczej. Drugim krokiem powinno być ustalenie i publiczne wyartykułowanie przyczyny, źródeł i mechanizmów patologii demokracji. A dalej już tylko określenie celu i wybór strategii oraz taktyki jego osiągnięcia.

Jedynym sposobem odwrócenia porządku i ustanowienia prawdziwej demokracji, jest budowa masowego ugrupowania politycznego w którym, kierownictwo w podejmowaniu decyzji będzie zależne od „dołów” i wolę dołów będzie realizować. Zależność finansowa partii od składek członków (lub 1% odpisu od podatku lub ustaloną sumę z podatku, na konkretne ugrupowanie) jest gwarantem takiego systemu. Tylko partie typu masowego, finansowane wg woli wyborców, mogą wyprowadzić nasz kraj z bagna ustrojowego w jakie wpuścili nas Michniki, Geremki, Kuronie i ich sojusznicy.

Nie musimy chwytać za kosy osadzone na sztorc, ale też nie musimy im pomagać. Należy im szkodzić, nie szkodząc sobie. Okrągłostołowy establishment, podzielony na kilka partii zagonił się daleko w pole z którego już nie ma powrotu. Kłamstwa już nie mogą być bardziej kłamliwe, nie zrealizowane obietnice nie mogą być bardziej niezrealizowane, obłuda nie może być bardziej obłudna, kradzież więcej czy mniej zawsze czyni złodziejem, amoralność duża czy maleńka amoralnością pozostaje itp. Chyba już nic nie można bardziej zohydzić i skalać, niż zohydzono i skalano.

Opis poczynań rządzących w zasadzie wyczerpuje definicję nihilizmu, który charakteryzuje się: „Odrzucaniem, negowaniem, relatywizacją wszelkich przyjętych wartości, zasad, norm, praw życia zbiorowego i indywidualnego, obojętnością wobec życia innych, wobec wiary i prawa.”

A nihilizm prędzej czy później kończy się krachem. Oczekiwanie społeczne na ten krach to nic innego jak stan dekadentyzmu. Spełnieniem się oczekiwań dekadentyzmu przełomu XIX i XX wieku, były obydwie wojny światowe. Mam nadzieję że czekające nas katharsis9) nie będzie takie krwawe.

A na zakończenie tych niezbyt radosnych rozważań, przytaczam dwie ostatnie linijki hymnu „Do miłości Ojczyzny”:

Byle cię można wspomóc, byle wspierać,

Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

Janusz Koncerz

1. Dekadentyzm - stan emocjonalny społeczeństwa uznający istnienie kryzysu moralności i kultury, charakteryzujący się przesytem i przerafinowaniem, przedobrzeniem graniczącym z obłędem.

2. „Hannibal ante portas” (Hannibal u wrót) – nawiązanie do okrzyku przerażonych starożytnych Rzymian, kiedy wódz Kartagińczyków przeszedł Alpy, pobił legiony rzymskie i stanął pod stolicą wroga.

3. Pierwsze dwie linijki hymnu „Do miłości Ojczyzny”. Hymn ten w 1774 Ignacy Krasicki, odczytał podczas obiadu czwartkowego (u króla Stanisława Poniatowskiego), jako „Hymn dla Szkoły Rycerskiej”.

4. Charles Louis de Secondat Baron de Montesqieu (Monteskiusz, 1689-1755) - sformułował zasadę trójpodziału władzy, dopuszczając się swoistego plagiatu koncepcji Marsyliusza z Padwy (1285-1343), włoskiego filozofa i pisarza politycznego.

5. Arendarz - dawniej dzierżawca; karczmarz, szynkarz.

6. Pomroczność jasna - pozorna zborność ruchowa występująca przy jakościowym zaburzeniu świadomości. Na pomroczność jasną swego klienta powoływał się obrońca oskarżonego o spowodowanie po pijanemu [1993 r] wypadku drogowego i o ucieczkę z miejsca wypadku oraz lżenie funkcjonariuszy policji na służbie - Przemysława Wałęsę (syna urzędującego wtedy prezydenta).

7. Partia kanapowa – określenie małej liczebnie partii politycznej, pochodzące od złośliwego twierdzenia, iż wszyscy członkowie tej partii zmieszczą się na jednej kanapie.

8. Partie patronażu - ugrupowania, których głównym celem jest wybór jego liderów na kierownicze stanowiska w aparacie państwowym.

9. Katharsis - uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, skrępowanych myśli i wyobrażeń. Uwolnieniu podlegają przede wszystkim kompleksy psychiczne, które dezorganizowały funkcje ego i niepokoiły świadomość.

W dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.