Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

RUCH OBYWATELSKI "POLSKA XXI"

Powstał Ruch Obywatelski "Polska XXI"

W Warszawie ogłoszono powstanie Ruchu Obywatelskiego "Polska XXI". Powołały go działające w całej Polsce stowarzyszenia regionalne. Na czele Ruchu stanął prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. (mój dopisek: Artur Balazs)
Wśród inicjatorów Ruchu są także założyciele portalu "Polska XXI": b. wiceprezes PiS, obecnie poseł niezrzeszony Kazimierz M. Ujazdowski (mój dopisek: Artur Balazs) i politolog dr Rafał Matyja.

Dutkiewicz podkreślił na sobotniej konferencji inaugurującej działalność Ruchu, że jego głównym celem będzie "modernizacja Polski".
Szansę dla pozytywnych zmian dostrzegł w "pełnych energii" i "wyzbytych kompleksów" działaniach młodych Polaków.
"Chcemy Polski nowoczesnej, Polski pierwszej prędkości dumnie uczestniczącej w procesie przekształcenia naszego kontynentu" - podkreślił.
Jak dodał, członkowie ruchu "Polska XXI" będą "z całą pewnością" uczestniczyli w najbliższych wyborach lokalnych. "Będziemy bardzo mocno rozmawiali o wyborach prezydenckich w 2010 r." - zaznaczył.
Dutkiewicz nie wyklucza, że będzie w nich startował. "Czas na tego rodzaju deklaracje przyjdzie kiedy będzie rozpoczynać się kampania prezydencka" - zastrzegł.
Lider Ruchu zaznaczył, że na razie nie zapadła decyzja o udziale w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Także w późniejszym czasie członkowie Ruchu mają zdecydować o udziale w wyborach parlamentarnych.
Dutkiewicz podkreślał jednocześnie, że Ruch jest organizacją obywatelską, a nie partią w związku z czym, nie musi brać udziału w każdych wyborach.
Utworzona została Rada Ruchu "Polska XXI". Ogłoszono także jego deklarację programową.
Na czele Rady, która ma kierować pracami Ruchu stanął Dutkiewicz. W jej skład weszli m.in. byli posłowie PiS (obecnie posłowie niezrzeszeni) Piotr Krzywicki, Jerzy Polaczek i Jarosław Sellin. W radzie Ruchu nie ma dwóch spośród założycieli portalu "Polska XXI" Pawła Zalewskiego i Jana Rokity (mój dopisek: Artur Balazs)

Jak powiedział sekretarz generalny Ruchu Lucjan Karasiewicz, jego zdaniem, Rokita w najbliższym czasie nie wstąpi do władz "Polski XXI". Dodał, że zaproszenie do Rady otrzymał Zalewski i teraz musi określić się czy z niego skorzysta.
Karasiewicz podkreślił, że skład władz organizacji może być w każdym momencie poszerzony.

Deklaracja programowa "Polski XXI" jest zatytułowana "Nowe państwo Polaków". Autorzy dokumentu chcą wznowienia prac nad nową konstytucją. Opowiadają się za ustrojem prezydenckim, w którym głowa państwa miałaby być "instytucją sprawującą rzeczywiste przywództwo państwowe". Prezydent osobiście - lub za pośrednictwem mianowanego przez niego premiera - miałby kierować pracami rządu.
Członkowie "Polski XXI" opowiadają się także za reformą parlamentu. Senat miałby się stać izbą reprezentującą "ciągłość" i "rozum państwowy" oraz "narodowe elity". W deklaracji zawarty jest także postulat decentralizacji życia publicznego.

W połowie listopada w Warszawie ma odbyć się konferencja programowa "Polski XXI" pt. "Polska pierwszej prędkości".
Jak poinformował Karasiewicz, obecnie w prace Ruchu zaangażowanych jest około 1000 osób. Od soboty można do niego przystąpić wypełniając formularz - on line.

Rada Ruchu "Polska XXI" ma także koordynować działalność sieci regionalnych stowarzyszeń. Stowarzyszenia takie z liczbą "XXI" w nazwie, powstawały od kilku miesięcy w całej Polsce. Jak dotąd, takie organizacje pojawiły się m.in. na Dolnym Śląsku, Mazowszu, Pomorzu, ziemi łódzkiej i lubelszczyźnie.

Rafał Dutkiewicz 49 lat, mgr inż. matematyk, doktor nauk filozoficznych, polityk. W latach osiemdziesiątych był związany z podziemnymi strukturami Solidarności we Wrocławiu. W 1989 r. pełnił funkcję sekretarza wrocławskiego Komitetu Obywatelskiego Solidarności, a w rok później został jego przewodniczącym. Był współzałożycielem Radio Eska. W 2002 r. został wybrany Prezydentem Wrocławia, w 2006 r. uzyskał reelekcję uzyskując już w pierwszej turze 84,53% głosów mieszkańców. W 2006 r. opublikował książkę „Nowe Horyzonty” poświęconą kwestiom sprawowania funkcji prezydenta miasta.

Rafał Matyja 41 lat, nauczyciel akademicki, doktor politologii, publicysta. Absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorat obronił w Instytucie Studiów Politycznych PAN. W latach osiemdziesiątych był uczestnikiem Ruchu Młodej Polski, po 1989 r. był jednym z liderów konserwatywnych ugrupowań politycznych. Autor licznych książek, opracowań i artykułów z zakresu myśli politycznej i teorii państwa. Jest autorem hasła budowy IV Rzeczypospolitej, jako państwa zrywającego z ciągłością PRL zarówno w sferze symboliki, jak również instytucji oraz praktyki ustrojowej. Ostatnio wydał: "Państwowość PRL w polskiej refleksji politycznej lat 1956-1980" (Kraków 2007 r.).

Jan Rokita 49 lat, polityk, absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach osiemdziesiątych był działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz Ruchu Wolność i Pokój. Był internowany w okresie stanu wojennego. Współtwórca reformy samorządowej, autor koncepcji ustrojowych zmierzających do naprawy państwa. Jako członek Komisji Śledczej ds. Rywina odegrał istotną rolę w ujawnieniu mechanizmów niszczących polskie życie publiczne. Poseł na Sejm X, I, II, III, IV, i V kadencji. We wrześniu 2007 r. wycofał się z czynnej działalności politycznej i nie kandydował w wyborach parlamentarnych.

Kazimierz Michał Ujazdowski 43 lata, żonaty, żona Lidia, mają trójkę dzieci: Kazimierza, Aleksandra i Anię. Nauczyciel akademicki, doktor nauk prawnych, polityk konserwatywny, od 1997 pełni mandat posła ziemi wrocławskiej. Pochodzi z rodziny o długich tradycjach politycznych, dziadek Kazimierz Cyprian Ujazdowski był obrońcą w procesie brzeskim. W życiu publicznym od wczesnych lat osiemdziesiątych, uczestnik opozycyjnego Ruchu Młodej Polityki. Zajmuje się polityką kulturalną i zagadnieniami konstytucyjnymi. Dwukrotnie sprawował funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego (2000-2001, 2005-2007). Inicjator nowoczesnej polityki historycznej, w roku 2006 powołał Muzeum Historii Polski i doprowadził do zmiany nazwy obozu w Auschwitz w ramach kampanii przeciwko kłamstwu o polskich obozach koncentracyjnych . Autor tekstów poświeconych problematyce konstytucyjnej i polskiej myśli konserwatywnej. Wydał ostatnio: "Żywotność konserwatyzmu. Idee polityczne Adolfa Bocheńskiego" (Iskry 2005 r.). Miłośnik literatury francuskiej.

Artur Balazs skazany za paserstwo

ARTUR BALAZS, MINISTER ROLNICTWA w latach 1999-2001, został w 1979 r. skazany za paserstwo - dowiedział się "Wprost". Dziś kartoteka byłego ministra, przygotowywanego do roli jednej z lokomotyw wyborczych PiS (ma być numerem jeden w Koszalinie), jest czysta, bo wyrok uległ zatarciu. "Zostałem pomówiony przez kogoś, że kupiłem coś, co pochodziło z kradzieży. Niczego u mnie nie znaleziono, niczego nie potwierdzono, nie było żadnych świadków - tłumaczył "Wprost" Artur Balazs. Jak wyjaśnił były minister rolnictwa, "chyba chodziło o kupno kradzionych materiałów budowlanych lub kradzionego paliwa". Z akt sprawy, do których dotarliśmy, wynika, że Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim skazał Balazsa na rok i dwa miesiące więzienia oraz grzywnę. Artur Balazs przypomina sobie tylko grzywnę.

Czy życiorysy Panów: Rafał Dutkiewicz; Rafał Matyja; Jan Rokita; Kazimierz Michał Ujazdowski przystają do życiorysu „nocnego komunisty ARTURA BALAZSA (politycznego kameleona) – oto jest pytanie, na które w/w Panowie muszą sobie odpowiedzieć przed narodem, Bogiem i historią zanim on ich politycznie unicestwi (dla zainteresowanych wątek ten zostanie rozwinięty przez lewicowca z przekonania a nie z zawodu)

Pozdrawiam
Eugeniusz Maksymowicz z Warnowa (sześć km od Łuskowa)

MIĘDZYZAKŁADOWA KOMISJA WOLNEGO

ZWIĄZKU ZAWODOWEGO


72-518 Ładzin; Warnowo 59 tel. 0-661-792-958
e-mail: g_maksym@op

Trybuna on-line 17 wrzesień 2008 r.

Trochę się znam na polityce z Arturem Balazsem rozmawia Katarzyna Wiśniewska

Raz jest Pan farmerem (a nawet latyfundystą, jak mówi Waldemar Pawlak), innym razem politykiem, jeszcze kiedy indziej politycznym lobbystą. To kim Pan jest naprawdę ?

– Chętnie podjąłbym się debaty z Waldemarem Pawlakiem, kto z nas dwóch jest prawdziwym rolnikiem i kto pracuje na gospodarstwie. Jestem w tej sprawie do dyspozycji wicepremiera. Zresztą wydaje mi się, że Waldemar Pawlak i PSL poszukali takiego określenia na potrzeby kampanii wyborczej.

Kim jestem 1) ? Jestem człowiekiem od wielu lat związanym z rolnictwem. Nie chciałbym, aby było to potraktowane jako zarozumiałość, ale uważam, że się na tym dość dobrze znam. Od lat prowadzę czynnie dobre gospodarstwo rolne, które na pewno nie można nazwać żadnym latyfundium. Moje gospodarstwo ma raptem niecałe 300 ha. Moi sąsiedzi obok mnie na wyspie mają znacznie większe gospodarstwa. Moje jest najsłynniejsze tylko ze względu na moją osobę. Rolnictwo jest dla mnie zawodem najważniejszym i myślę, że nie potrafiłbym bez tego żyć.

Skoro jest Pan spełnionym rolnikiem, to po co Panu polityka?

Bo bez niej chyba też nie potrafiłbym żyć (śmiech). Mam takie poczucie, że trochę się na tej polityce znam i ona mnie pociąga. Chociaż przeżyłem ciekawe doświadczenie na przestrzeni ostatnich kilku lat, kiedy to podjąłem świadomą decyzję o niekandydowaniu do parlamentu. I okazało się, że można się polityką również z tej pozycji zajmować. Jestem tego najlepszym przykładem.

*****************************************************

Koalicja PiS-u z przystawkami padła, a Pan nie poczuł się jak ojciec, który musiał przeżyć śmierć własnego dziecka ?

– Na pewno z tego powodu nie rozpaczam (śmiech). Jak zapewne pani wie, moje drogi z Andrzejem Lepperem rozeszły się dużo wcześniej niż jego z Jarosławem Kaczyńskim. Już rok temu publicznie powiedziałem, co powinno się stać, aby ta koalicja przetrwała. Jednak wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej i uznałem, że nic z tego nie będzie.

************************************************

Nie lubi Pan Leppera w ogóle, czy tylko od momentu, kiedy zaczął gonić ze stanowisk okołorolnych Pańskich ludzi ?

– Moi ludzie, a właściwie osoby związane ze mną, były obsadzane w instytucjach rolniczych w oparciu o kryterium wysokich merytorycznych kwalifikacji. I z tych powodów te osoby akceptował Jarosław Kaczyński i początkowo, aczkolwiek mniej chętnie, Andrzej Lepper. Później, gdy Lepper już wiedział, co ja myślę o jego konferencji z Łyżwińskim i wiedział, że nie ma już nadziei na dobrą współpracę ze mną, to postanowił te osoby zastąpić swoimi ludźmi. Oceniam, że Lepper użył wobec Kaczyńskiego po prostu szantażu, że jak mu nie powoła odpowiednich osób, to on zerwie koalicję. Pewnie z tego tytułu premier Kaczyński czuł pewien dyskomfort. Powiedział mi, że odwołał te osoby na żądania Leppera i w związku z tym wziął na siebie odpowiedzialność za takie decyzje personalne. To zapewne też był kolejny przyczynek do tego, że Kaczyński miał już dość Leppera. Jednak z tym ostatnim nigdy na ten temat nie rozmawiałem.

Kaczyński męczył się z Lepperem, a wybory i tak wygrała Platforma. Skąd według Pana taki dobry wynik partii Donalda Tuska ?

– Myślę, że tak po cichu wszyscy się spodziewali, że Platforma wygra te wybory. Zaskoczyła tylko skala tego sukcesu. Przyznam się, że ja należałem do tego kręgu polityków, którzy uważali, że PO wygra wybory nieznacznie. Stało się inaczej. Jednak uważam, że w dużej części było to głosowanie mniej za Platformą, a bardziej za odsunięciem PiS-u od władzy.

Mówi się o Panu, że Pana siła polega na dobrych kontaktach ze wszystkimi i jeszcze lepszych z niektórymi. Pana serce jest szerokie jak węgierska puszta 2) – od Kwaśniewskiego po Kaczyńskiego. Czy pomógłby Pan i Tuskowi, gdyby miał taką potrzebę ?
– W polityce prawdziwe przyjaźnie rzadko istnieją. Zazwyczaj jest to gra interesów, kompromisów i układów, a mało kiedy przekłada się to na jakieś sympatie czy przyjaźnie. Przyjaźń w polityce nie jest elementem dobrej pogody. Moje relacje z Aleksandrem Kwaśniewskim nie są związane z bieżącą koniunkturą polityczną i pogodą w polityce. Są raczej elementem takiej, myślę że nie nadużyję tego określenia, wzajemnej sympatii, dobrych relacji i zrozumienia w różnych momentach. Pamiętam taką sytuację, gdy byłem ministrem rolnictwa. To był dla Polski niezwykle ważny czas, gdyż były przygotowywane stanowiska negocjacyjne. Ja przygotowywałem to stanowisko w obszarze rolnictwa, co było absolutnie największym wyzwaniem dla Polski i Europy. Były takie obawy, że ono jest tak stanowcze i radykalne, że żąda przyznania polskim rolnikom takich samych praw, jak mają farmerzy w Unii, iż wiele prounijnych polityków bało się go. Pamiętam spotkanie, które odbyło się wtedy w Pałacu Prezydenckim z udziałem prezydenta, premiera Buzka, ministra spraw zagranicznych i moim. Wtedy prezydent Kwaśniewski, który był absolutnie politykiem prounijnym, przesądził, że nasze ostre stanowisko zostało zaakceptowane przez rząd i opozycję. Uzyskałem wtedy bardzo moce wsparcie od niego, w wielu późniejszych sytuacjach również.

*****************************************************

Ale nadal nie odpowiedział Pan na pytanie, czy w razie prośby, pomógłby Pan i premierowi Tuskowi, wspierając go swoim doświadczeniem i kontaktami ?

– Tak jak już mówiłem, ja próbowałem już dwa lata temu doprowadzić do koalicji PO i PiS-i , ale nie było na to szans. Sądzę, że dziś Tusk ma tak wysoką samoocenę i poczucie, że nie potrzebuje żadnej pomocy i że wszystko jest w najlepszym porządku.

Tak samo jak Jarosław Kaczyński dwa lata temu.

(śmiech) I niech to tak trwa.

Co z pańskim SKL, bo pojawia się i znika? Ostatnio usłyszeliśmy o nim, gdy prof. Religa ogłosił, że przystępuje do pańskiej partii. Może i Rokita wróci?

– Uważam, że SKL był bardzo dobrym pomysłem i dobrą partią na polskiej scenie politycznej. Szkoda, że jego losy potoczyły się tak a nie inaczej, tzn. Janek Rokita, który był wówczas szefem SKL, czy Bronek Komorowski wybrali wówczas inną drogę polityczną, czyli Platformę Obywatelską, porzucając de facto środowisko SKL. Bo konsekwencją utraty swojego środowiska politycznego było dla nich znalezienie się w Platformie bez zaplecza politycznego, bez swojego naturalnego otoczenia konserwatystów i ludowców. To była trudna sytuacja. Czas pokazał, że gdyby środowisko ludowców SKL było w Platformie, gdybyśmy byli razem, to sytuacja Rokity w PO na pewno byłaby zupełnie inna. Po prostu układ byłby bardziej zrównoważony. Jednak stało się tak, jak się stało, tylko część działaczy SKL związała się z Platformą, część poszła do PiS-u, jak m.in. Ujazdowski, Polaczek, Krzewicki czy Paweł Zalewski. To są przecież osoby wywodzące się z SKL-u. Czas pokazał, że wszyscy ci ludzie, gdy wyszli z SKL podzieleni, to w nowych partiach po prostu przegrali. Bo taka sama sytuacja, jaka spotkała Janka w Platformie, spotyka Kazia Ujazdowskiego, Pawła Zalewskiego, a i pewnie Polaczka i Krzewickiego, i ich otoczenie teraz w PiS-ie. Nie ukrywam, że bardzo żałuję, że ten pomysł formacji konserwatywno-ludowej, z ludzką twarzą, przyjaznej ludziom, nie powiódł się.

****************************************************

Nie podoba się Panu polska scena polityczna w aktualnym wydaniu?

– Jeden z ważniejszych komentarzy politycznych ostatnich dni wzbudził we mnie taką poważną refleksję, która do tej pory nie była elementem publicznej dyskusji. Na skutek wprowadzenia rozwiązania, które powoduje, że partie polityczne są finansowane z budżetu państwa, to dwie główne partie, które istnieją, nie dopuszczą, żeby coś nowego się pojawiło. Każda nowa inicjatywa zderzy się bowiem od razu z problemem finansowania. To była taka deklaracja, że scena polityczna jest zamurowana i nie może się na niej już zdarzyć nic nowego, bo ci dwaj najważniejsi rozdają karty i są tak mocno finansowani z budżetu, że żadna konkurencja tego nie wytrzyma. Ja myślę, że historia pokazywała, że różne rzeczy mogą się zdarzyć. I może być tak, że ci, którzy dziś wyznają taką doktrynę, po raz kolejny się pomylą.

Boli Pana, że wypowiedź pochodziła z PO ?

– Dziwne jest to, że wypowiedź pochodzi z partii, która wcześniej wielokrotnie deklarowała, że nie dopuści do finansowania z budżetu, a teraz szczyci się tym, że jest finansowana z budżetu i to powoduje jej bezkonkurencyjność. To szczerze mówiąc, dla mnie taka smętna konstatacja.

Gdy reaktywował Pan SKL, mówiło się, że będzie to baza dla niezadowolonych po przegranej, uciekinierów z PO. Teraz chyba jednak do Pana uciekać będą głównie ludzie Jarosława Kaczyńskiego…

– Myślę, że SKL jest ofertą ponad koniunkturą polityczną. Oczywiście dziś ten pomysł jest obdarzony ryzykiem, gdy scena polityczna jest dość trwale zagospodarowana. Zobaczymy co się będzie na niej działo. Trudno snuć teraz jakieś dalekosiężne plany. Oczywiście SKL jest pewną ofertą dla ludzi ze środowiska ludowego, którzy nie weszli do tej pory ani do PO, ani do PiS-u. Jednocześnie jest ofertą skierowaną do ludzi, którzy szukają swojego miejsca po prawej stronie sceny politycznej. Ja bym tutaj niczego nie przesądzał. Czas pokaże, czy coś z tego wyniknie, czy też nie. Chodziło o to, aby móc stworzyć alternatywę i szerszą ofertę niż obecna formuła PO i PIS-u.

Ostatnie pytanie: koalicja PO z PSL długo potrwa według Pana ?

– Po tej poprzedniej koalicji PiS-u i przystawek i ich przegranej, powiedziałbym, że jeśli obecna koalicja wyciągnie z tego wnioski, to jest skazana na sukces. PO i PSL to generalnie dwa bardzo odmienne ugrupowania. Chociaż jak dziś słyszę Waldemara Pawlaka, wydaje mi się, że jest takim stanowczym liberałem (śmiech). Na pewno ludowcy będą dużo dojrzalszym partnerem od Leppera i będą skuteczniej zabiegali o strefy swoich wpływów. Jak będzie w rzeczywistości – czas pokaże.

Dziękuję za rozmowę.

1) Artur Balazs

Skaner Numer: 38/2007 (1291)

Balazs skazany za paserstwo

ARTUR BALAZS, MINISTER ROLNICTWA w latach 1999-2001, został w 1979 r. skazany za paserstwo – dowiedział się "Wprost". Dziś kartoteka byłego ministra, przygotowywanego do roli jednej z lokomotyw wyborczych PiS (ma być numerem jeden w Koszalinie), jest czysta, bo wyrok uległ zatarciu. "Zostałem pomówiony przez kogoś, że kupiłem coś, co pochodziło z kradzieży. Niczego u mnie nie znaleziono, niczego nie potwierdzono, nie było żadnych świadków - tłumaczył "Wprost" Artur Balazs. Jak wyjaśnił były minister rolnictwa, "chyba chodziło o kupno kradzionych materiałów budowlanych lub kradzionego paliwa". Z akt sprawy, do których dotarliśmy, wynika, że Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim skazał Balazsa na rok i dwa miesiące więzienia oraz grzywnę. Artur Balazs przypomina sobie tylko grzywnę.

Skaner Numer: 38/2007 (1291)

2) Puszta węgierska – to rodzaj suchego stepu z nielicznymi jeziorkami i strumieniami, jedyny w Europie. Przez większość roku ziemia tu jest twarda i spękana, a trawa sucha i żółta. W okresie upalnego lata występuje tu zjawisko fatamorganyzłudzenia powstającego wskutek przenikania światła przez warstwy wilgotnego powietrza o różnych temperaturach.

z poważaniem

PRZEWODNICZĄCY MKWZZ
Eugeniusz Maksymowicz

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.