Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
25 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

NA TUSKU I KACZYŃSKICH POLSKA SIĘ NIE KOŃCZY Tomasz Kalamon

Patologia polskiej klasy politycznej - osiągnęła dno a uczestniczące w tej walce PO i PiS, z elementami SLD oraz PSL, odrzuciły wszelkie hamulce moralne i przyzwoitość polityczną. Inna sprawa że, udział w tej degrengoladzie i to poważny, mają również media, żywiące się „padliną polityczną” ale to już temat choć istotny to jednak nieco poboczny. Doszliśmy do momentu kiedy policjant wykrywający przestępstwo może zostukarany w zależnci od pozycji przestępcy.

Po ujawnieniu tzw afery hazardowej i kolejnych, rozlega się taki jazgot polityczny że opowiadający kosmiczne bzdury politycy, nie słyszą nawet sami siebie, jak po pół litrze na łebka - wszyscy mówią a nikt nie słucha. Myślę, że nawet gdyby jakiś meteoryt przebił kulę ziemską na wylot ani politycy ani media nie zauważyłyby tego.

Nie żywię szczególnej sympatii do Mariusza Kamińskiego, jako „pięści” J. Kaczyńskiego ale to co wyprawia Tusk - Donek w sprawie jego dymisji, jest już politycznym bandytyzmem. Donek zatrudniając swoich „kolesiów” na najważniejszych stanowiskach w państwie (tak to jest, kiedy Premier, vicepremier, minister tytułują się: Grzesiem, Mirkiem itd.), udowodnił że zaufanie do swoich, jest pojęciem nie mającym nic wspólnego z lojalnością i moralnością. Jeśli ktoś, kto chce uczciwie pełnić funkcję publiczną, nie może dobierać sobie na współpracowników nawet najlepszych przyjaciół, krewnych czy protegowanych - wcześniej czy później zawiodą. Podwładni nie muszą a nawet nie powinni kochać szefa, a powinni jedynie starannie wykonywać swoje obowiązki. Nepotyzm (bo to, co prezentowały dotychczas rządzące partie a szczególnie PiS i PO, jest czystej wody nepotyzmem) jest chorobą życia publicznego.

Ale kiedyś analizując sytuację polityczną w Polsce, napisałem że, najgroźniejszą formacją polityczną III RP jest PiS, zajmujący miejsce należne ugrupowaniu patriotyczno-katolickiemu. Dziś podtrzymuję taką ocenę. PiS dzisiaj nie jest zainteresowany niczym, jak tylko reelekcją Lecha Kaczyńskiego. Polska ich obchodzi o tyle i w tym zakresie o ile może wspomagać wyżej sformułowane zadanie główne. Całą swoją energię, PiS kieruje na pognębienie głównego kontrkandydata L.Kaczyńskiego do prezydentury - D.Tuska, reszta się nie liczy.

Platformę Obywatelską uważałem za twór sezonowy na jedną kadencję, będącą zlepkiem bezideowych speców od ciemnych interesów, która w drugiej połowie kadencji „wyłoży się” na swoich regułach gry. Dziś PO, po kilku aferowych knockdow’nach jest już na początku równi pochyłej a Tusk, jako ostatniej deski ratunku, wyrzucając z „partyjnej łodzi”, kolejnych najwierniejszych gwardzistów. Myślę jednak że to nie koniec kompromitacji PO.

SLD wegetujące na peryferiach władzy, niecierpliwie przebiera nogami czując swąd władzy w wyniku zagryzania się głównych konkurentów, wspierając po cichu PiS.

Sytuacja polityczna w Polsce jest wyjątkowo niekorzystna dla Polaków. Prezydent L. Kaczyński, podpisał niestety traktat Lizboński, pomimo wcześniejszych zastrzeżeń i ta nowa rzeczywistość europejska, mniej korzystna dla narodowego państwa Polan, wymaga zainstalowania w Polsce władzy, której głównym celem byłaby dbałość o polski interes narodowy.

Obecny rząd i wszystkie poprzednie wykazały się nadzwyczajną troską o obce interesy, traktując kraj swego panowania jako instrument do realizacji tych celów. Jeśli nie nastąpi jakieś cudowne przebudzenie Polaków, jest prawdopodobnym że, kolejne rządy będą z pełną determinacją zabiegały o sprawy UE, NATO, Izraela, USA, Niemiec, Ukrainy, Gruzji, Czeczenii i Bóg jeden wie jeszcze kogo, z ujemnym a w najlepszym przypadku zerowym bilansem zysków dla Polski.

Nasza sytuacja geopolityczna, jest nie do pozazdroszczenia. Na zachodzie Niemcy z ambicjami mocarstwa zbyt silnego w skali Europy a zbyt słabego w skali Świata. Przerost ambicji nad możliwościami, może tam znów dopuścić do władzy opcję mocarstwową, co było przyczyną już dwóch wojen światowych. Jeśli nasz przyszły rząd, nie będzie na bieżąco patrzył na termometr zawieszony na Bramie Brandenburskiej - możemy znów obudzić się pod niebem z czarnymi krzyżami.

Na wschodzie „kolos na glinianych nogach”, jednakże kolos, śni na jawie nie bez podstaw o pozycji mocarstwa światowego. Federacja Rosyjska w sposób nie budzący wątpliwości, nawiązuje swą ciągłość państwową do ZSRR a to nie jest najlepszy prognostyk dla świata. W koncepcjach politycznych Rosji, Polska nie jest dla niej partnerem na żadnej płaszczyźnie i próby nawiązania równorzędnych stosunków są skazane na niepowodzenie, a nawet ośmieszanie się.

Wchodzenie Polski w zależność od Rosji (bowiem innego rodzaju stosunków Rosja nie zaakceptuje), jest związane z niebezpieczeństwem rusyfikacji. Na to znów my nie możemy przystać. Zresztą mamy historycznie udokumentowane przeciwwskazania bratania się z Rosją. Piszę to z przykrością, jako że naród rosyjski jest naturalnym naszym sojusznikiem, tylko całe wieki rządów „twardej ręki” w układzie imperialnym, zatruło jego duszę tęsknotą do mocarstwowości. Na tym etapie, nie ma warunków do ustanowienia braterskich warunków współistnienia narodów polskiego i ruskiego.

Wzorem słabnącego politycznie [wojny] i ekonomicznie [kryzys] USA, Rosja zastrzegła sobie prawo interwencji zbrojnej - w dowolnym punkcie Świata. Oznacza to, że mamy już dwóch żandarmów światowych, siejących śmierć i zniszczenie, narodom niepokornym. Tylko teraz czekać, kiedy ogłoszą to Chiny. W tzw strategii obronnej, Rosja zastrzegła sobie także prawo do prewencyjnych uderzeń jądrowych. Jeśli komuś ciarki po plecach nie chodzą w tym momencie, tzn. powinien pasać krowy a nie interesować się polityką nic z niej nie rozumiejąc.

Rosja także oficjalnie oświadczyła że, handel ropą naftową i gazem jest bronią polityczną. A to z kolei oznacza, że w każdej chwili Rosja może nam przystawić do podbrzusza „gazowego Kałacha” - a my jesteśmy bezbronni. Ponadto, zwrócenie się Rosji w stronę Chin i próby eliminowania dolara USA jako waluty rozliczeniowej a wprowadzenia na to miejsce rubla lub jena, spycha USA z ekonomicznego piedestału.

Osamotniona Polska wobec tych dwu potęg, jest łatwym kąskiem dla jednych jak i drugich. Parlamentarzyści brytyjscy w swym opracowaniu, wskazują na realną groźbę inwazji Rosji w pierwszej kolejności na państwa bałtyckie, następnie na Ukrainę zaś trzecią ofiarą może być właśnie Polska. Realizacja tego scenariusza jest możliwa, przy niemal pewnej bezczynności militarnej zachodnich sojuszników. A tymczasem antypolskie rządy likwidują resztki Wojska Polskiego, bazującego na powszechności i o charakterze narodowym.

Minister (pożal się Boże) obrony narodowej, psychiatra - Klich oświadcza publicznie że, Polska nie jest w stanie sama się obronić przed agresją militarną, zachęcając tym sposobem potencjalnych agresorów, bo pomocy wojskowej jak zawsze oczekiwalibyśmy daremnie. Jeśli premier Tusk, powołuje na szefa MON niepełnosprawnego umysłowo faceta, to cóż możemy sądzić o Premierze, myślę że „dywersant” to właściwe słowo?

Są tylko dwa sposoby zniechęcenia potencjalnego agresora:

a) wystarczająco silne oparcie w instytucjach międzynarodowych już istniejących lub tworzonych „pod przyszłą sytuację”;

b) budowa powszechnego systemu przygotowań do wojny partyzanckiej z najeźdźcą. Nie jest tajemnicą że, dla skutecznych działań przeciwpartyzanckich, agresor musi zaangażować 20-krotnie większe siły. To nawet mocarstwa światowe - zawahałyby się (może z wyjątkiem Chin). Afgańskie lekcje, niczego nie nauczyły tylko USA i polskich polityków. Jakiś hiszpański filozof twierdził że, kto nie zna historii, będzie ją musiał repetować czyli przeżyć to jeszcze raz.

Jeśli chodzi o oparcie w UE, nawet przereformowana na wzór państwa unitarnego, nawet z własnymi siłami zbrojnymi, nie nadaje się, jako opoka bezpieczeństwa Polski. Bowiem jej trzonem są Niemcy, które wielokrotnie pozbawiały nas snów o niepodległości. Tym bardziej że, Bundestag uchwalił zasadę pierwszeństwa prawa niemieckiego nad unijnym, co uprzywilejowaną pozycję Niemiec w UE umacnia. Lepiej w kurniku, w którym rezyduje lis, kury powinny się mieć stale na baczności i nie liczyć na opiekę konsumenta kur. Tego z pewnością, nie zapewni nam Tusk - wnuk żołnierza-ochotnika Wehrmachtu.

Pozostaje nam, bezużyteczne dziś NATO. W tym sojuszu prymat dzierży USA. Pomoc militarna - może zostać nam udzielona w razie potrzeby ale pewności brak, więc w sytuacji niepewnej nie ma co wkładać większego wysiłku w podniesienie naszych notowań w NATO. Dbając w pierwszej kolejności o własne bezpieczeństwo (co czynią wszyscy bez żenady), niezbędnym jest wycofanie naszych sił z Afganistanu i skierowanie głównego wysiłku na szkolenie potencjalnych partyzantów. Pomimo, że laureat pokojowej nagrody Nobla dosyła do Afganistanu z pokojowymi zamiarami, jeszcze ...dziesiąt tysięcy żołnierzy, ale tak naprawdę ta wojna jak i inne nie są nawet w interesie USA - a Izraela, ale o tym wszyscy milczą, chociaż wiedzą!.

Może warto pomyśleć o zmontowaniu regionalnego systemu bezpieczeństwa? Umizgi USA wobec Rosji nie wróżą niczego dobrego dla gwarancji bezpieczeństwa członków NATO. Możemy więc, mieć powtórkę z Jałty. Ja bym właśnie preferował regionalną strukturę bezpieczeństwa, która zsynchronizowana z wewnętrznymi systemami antyokupacyjnymi państw, zniechęcałyby do agresji. A taka perspektywa aneksji, wisi nad nami, jak miecz Damoklesa.

Z głęboką troską o moją Ojczyznę, muszę stwierdzić że, moim zdaniem ani rząd PO/PSL ani potencjalne kolejne rządy z udziałem PiS i SLD, nie są w stanie z przyczyn ideologicznych, stanąć na wysokości zadania w nowych realiach „potraktatowych”.

Mimo palącej potrzeby, przekazania władzy w Polsce patriotycznym ekipom, moralnie nie zdemolowanym, nie widać nawet zalążków tej nowej siły. Społeczeństwo polskie zdezorientowane i oślepione, jest gotowe do popełnienia kolejnego wyborczego harakiri przez ignorowanie aktu wyborczego. Nie mówię tu o części wyborców, zwanych żelaznymi elektoratami poszczególnych partii, którzy przez chwyty propagandowe, pozory i miłe uszom kłamstwa z wyborców stali się wyznawcami. Wyznawca to jak wiadomo człowiek, który nie widział a uwierzył i ani rzeczowe argumenty ani fakty nie są w stanie zburzyć dogmatów stanowiących bazę ich wiary, które są spoza sfery logiki i materii. Kiedy myślę o politycznym „wyznawcy”, staje mi przed oczami postać pomarszczonej kołchoźnicy, z portretem Stalina na piersi, dla której czas zatrzymał się na 1942 roku i nie imają się jej świadomości ani żadne doświadczenia ani wiedza.

Dru kategorią wyborców, są „polityczni sataniści”, rekrutujących się z zawiedzionych i rozjuszonych. Oni nie mają sympatii, oni chcą tylko zemsty za zawiedzione nadzieje. Osobista zemsta „polisatanistów” jest zjawiskiem wyjątkowo szkodliwym dla demokracji, wypaczająca obraz rozkładu sił ale trzeba zrozumieć tych rozgoryczonych ludzi, którzy po każdych wyborach doznają zawodu.

Jest wreszcie trzecia grupa obywateli, która nie chce być wyborcami, nie chce mieć nic do czynienia z plugawymi politykami. Jakoś nie daje się uświadomić im, ich ogromnej siły sprawczej. Jak by nie liczyć większość Polaków nie chce nic zmienić w swej Ojczyźnie (bo to tylko Polacy, natomiast obcoplemieńcy głosują „co do jednego”, nawet przynoszeni na noszach, i wiedzą na kogo głosować). Pomimo, że to nie ich Ojczyzna? Są ciemną magmą rozlaną nad Wisłą przez wraże plemiona? A jeszcze różne ośrodki i znani ludzie, deklarując swój patriotyzm, nawołują do sabotowania wyborów czyli funkcjonują jako V kolumna, działają na szkodę Polski i Polaków.

W tej grupie nawołujących do bojkotu wyborów, widać dwie podgrupy. Jedna to ewidentni agenci obecnego układu wywodzący się z kręgów urządzających Polskę bez Polaków i na tych nie ma rady, trzeba ich zagłuszać. Natomiast ta druga podgrupa o wiele większa, agitująca za sabotowaniem wyborów, to mimo wszystko - nasi bracia, przerażeni przewagą wrogów, jednak nasi, choć małej wiary, których dopadła frustracja i zwątpienie, którzy już pogodzili się z totalną klęską i ogłaszają kapitulację. A szkoda. Tyle dobrego mogliby dla wspólnej sprawy uczynić, gdyby „ducha nie zgasili”.

Gdy tymczasem oddanie głosu nawet na osobę nieznaną, zabiera głos tym, którzy już nie sprawdzili się a ryzykujemy tylko tym że, gorszego już nie wybierzemy niż ci, co figurują na listach PO, PiS, SLD, PSL, SD i ich filiach a może trafi się ktoś uczciwszy.

Jest jeszcze jeden problem, ludzie uczciwi i sprawiedliwi, ofiarni i nie zepsuci wszechobecną komercją, nie podejmustarań o funkcje państwowe i samorządowe w obawie przed unurzaniem w smole. A tymczasem nie jest prawdą że, polityka musi być nieuczciwa, podstępna, zdradziecka i bez zasad moralnych, bez honoru. Może być, bo polityka jest taka, jacy są ludzie ją uprawiający.

Tomasz Kalamon - Napisano w czas afer AD 2009


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.