Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

MÓWI Tu 154M, Z LOTNISKA Z KTÓREGO NIE MA POWROTU... TUSK I KOMOROWSKI ZAMACHOWCY?

Czytając stenogramy zapisu rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu 154 w ostatnich minutach lotu 10 kwietnia, mam wrażenie że załoga usiłuje nam coś powiedzieć zza grobu o warunkach w jakich przyszło jej pożegnać się z żywymi. Oczywiście, chciałbym wiedzieć „dlaczego?” ale nie dlatego aby na kogoś znaleźć „polityczny kij”, lecz by mieć pewność że katastrofa nie była zamachem. Kiedy gdziekolwiek ma miejsce śmierć Prezydenta, pierwszym standardowym podejrzeniem jest zamach. W przypadku katastrofy smoleńskiej, ten wariant jest pomijany jakby z urzędu.

A jeśli był to zamach, to „kto za tym stał”? Jeśli polskie służby specjalne, to kto takie polecenie wydał a jeśli obce, to czyje służby i na czyjej służbie? Ale równie dobrze może być to operacja „kolektywna” służb kilku krajów. Fakt że w wyniku gwałtownej śmierci szeregu osób trudnych „do politycznego strawienia” przez PO, tej formacji przypadła władza absolutna w Polsce. Uwzględniając ten dziwny zbieg okoliczności oraz wybuch gwałtownej przyjaźni Tuska i Putina jak też podejrzane konszachty tej pary z Merkel, można podejrzewać zbieżność ich interesów w odniesieniu do Lecha Kaczyńskiego i jego dworu. Każde z tej trójki dysponowało wyspecjalizowanym aparatem zdolnym do wyprawienia nielubiane osoby na tamten świat. Taka „persona non grata”, która mogłaby stanowić przeszkodę w przyjaźni narodów lubujących się w rozbiorach Polski oraz sprzyjającej takim zamiarom PO Tuska.


Może L. Kaczyński nie był decydującym graczem w naszej części świata ale ze swą rusofobią i antygermanizmem, był jednak trudnym do połknięcia kąskiem, zamierzającym być kością w gardle „świętej trójcy” (Putin-Merkel-Tusk), przez następne 5 lat.

Odetchnąłbym z ulgą, gdyby okazało się że był to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Ale nic nie wskazuje na to, abym mógł poznać prawdę, bowiem zanim dotarła by ona do mnie, może być tak spacyfikowana najpierw przez Rosję Putina (pamiętać należy o jego KGBowskiej osobowości) jak i przez miejscową niewidzialną rękę PO. Gdyby rosyjskie organa władzy, nie miały nic do ukrycia, przekazałyby „czarne skrzynki” prezydenckiego Tupolewa stronie polskiej, bo to w końcu nasz Prezydent a tym samym nasza sprawa. Osobiście podejrzewam że nigdy do Polski te skrzynki nie trafią, bo możliwe jest ustalenie czy była ingerencja w oryginalne zapisy (choć nie da się odtworzyć tego co zostało wymazane). Strona polska będzie skazana na kopie, które mogły być wcześniej spreparowane a dodatkowo zmanipulowane „na miejscu” dla potrzeb politycznych.

Mam jakieś niejasne przeczucie że Putin, ma na Tuska jakiegoś „haka” i ten nie będzie ryzykował jego ujawnienia, domagając się zbyt nachalnie zwrotu oryginalnych skrzynek. Może to mieć z związek z ewentualnym „polskim” wątkiem, prawdopodobnego zamachu.

Najbezpieczniejszym wyjściem dla tych, którzy mają coś do ukrycia jest obciążenie winą za katastrofę pilotów, którzy nie mają już szans obronić się. Taką wersję przywiózł z Moskwy polski przedstawiciel Klich w sposób jawny, zrzucając winę na pilotów. Jest to tym łatwiejsze, że w każdej katastrofie lotniczej ma „udział własny” także pilot (przecież zawsze mógł postąpić inaczej, np. nie lecieć tego dnia).

I tu zaczyna się rozgrywka polityczna. Strona PiSowska twierdzi, że piloci 36 pułku byli źle szkoleni bo bez użycia symulatora lotów na Tu 154. Zapominając że to „ich” minister Szczygło, pieniądze na szkolenia w Moskwie, wpakował na okupację Afganistanu. Ale i merytoryczny argument jest wątpliwy. Żaden symulator lotu nie nauczy pilota lądować bez połowy skrzydła albo bez widoczności ziemi. W sytuacji w jakiej znaleźli się piloci prezydenckiego Tu 154 10 kwietnia o 8:41, pozostały im jedynie czynności intuicyjne.

Stenogramy rozmów z kokpitu, opublikowano także nie po to aby zaspokoić ciekawość Polaków - jak twierdzi Tusk. O nie, byłoby to niepolityczne. W połowie maja Jarosław Kaczyński na sugestie że decyzję o lądowaniu na lotnisku Siewiernoje w warunkach uniemożliwiających lądowanie, podjął L.Kaczyński, oświadczył że jego śp brat, nie był samobójcą. Jednak w świetle ujawnionych fragmentów stenogramów, nie jest to takie oczywiste a raczej łatwo domniemać że w sprawie lądowania czekano na decyzję Prezydenta. Nie próbując dociekać czy stenogramy odpowiednio zmanipulowano, czy jest to fragment autentyczny, właśnie ten fragment dyskredytujący Jarosława i Lecha Kaczyńskich, był powodem opublikowania stenogramów. Stenogramy bowiem w najmniejszym stopniu problemu katastrofy nie rozjaśniły z braku odniesienia do parametrów lotu, zapisanych w drugiej skrzynce oraz protokołów przesłuchań obsługi smoleńskiego lotniska.

Pomijam tu rozważania na temat obecności osób postronnych w kokpicie załogi, których obecność mogła dekoncentrować pilota zmuszonego do maksymalnej podzielności uwagi. Gen. Błasik zamiast strzec wejścia do kokpitu samolotu jak Cerber, wdaje się w instrukcyjne dywagacje z załogą. To zwykły skandal i demokracja w wojsku. Gdyby jednak okazało się niezbicie, że decyzja o lądowaniu w Smoleńsku zapadła z udziałem Prezydenta, byłoby mi zwyczajnie wstyd, za frajerską śmierć głowy mego państwa. Byłoby mi wstyd za to że swym głosem także, powierzyłem losy mej Ojczyzny w ręce nieodpowiedzialnego faceta, żyjącego w świecie decyzji i iluzji politycznych, mających się nijak do rzeczywistości.

Przeglądając stenogram rozmów, zanotowanych przed katastrofą w kokpicie pilotów prezydenckiego Tupolewa oraz korespondencji z wieżą, mam wrażenie że procedura lądowania została zachowana. Co zatem mogło się stać między 8:40 a 8:41, że samolot zamiast na pasie startowym „lądował” przed początkiem pasa startowego. Rzeczywisty poziom pasa lądowania na którym kpt Protasiuk „lądował”, leży ponad 30 m niżej niż faktyczny poziom lotniska. Oznacza to, że dane o wysokości, podawane do wieży lotniska przez załogę, odpowiadały standardowej ścieżce lądowania na tym lotnisku ale lot zakończył się niemal 1,000 metrów przed początkiem pasa startowego.

Można to tłumaczyć albo niewłaściwymi wskazaniami wysokościomierza barycznego, wynikające z błędnej informacji podanej przez obsługę lotniska co do wielkości ciśnienia na poziomie pasa albo niedokładnym wprowadzeniem tego ciśnienia do przyrządu. I druga możliwość to wystawienie fałszywej bliższej prowadzącej (2 DNB) w stosunku do której, załoga realizowała procedurę lądowania. Przemawia za tym fakt, że lądujący Tu 154, mimo iż leciał w osi radiolatarni (1DNB i 2DNB) pokrywającej się z osią pasa startowego, to faktycznie wykonywał lot równoległy do wspomnianej osi, przesunięty o 40 metrów na południe od pasa. Gdyby mimo pułapki, udało się kpt Protasiukowi dolecieć na początek pasa, to musiałby lądować obok niego czyli i tak czekało go to samo, co go spotkało.

Tu należy się też parę słów wyjaśnienia, na temat systemu naprowadzania jaki funkcjonował na lotnisku w Smoleńsku. Podstawą tego systemu są dwie radiolatarnie ustawione na podejściu do lądowania NDB (Nondirectional Beacon) oraz znajdujące się na pokładach samolotów odbiorniki NDB (radiokompasy), które dostrojone wskazują kurs na radiolatarnię NDB. W standardzie, dalsza NDB umieszczana jest 4 km przed początkiem pasa startowego a bliższa 1 km. Na lotnisku Siewiernoje, dalsza NDB znajduje się na odległości 6 km od początku pasa. Jednak ten element nie wydaje się istotny, jako że maszyna ma zapas wysokości i czas na korekty lotu, do wyjścia nad 2NDB a nad tą ostatnią zaczęły się problemy.

Cały proceder lądowania, rozgrywa się między 2NDB, gdzie lądujący aparat powinien znaleźć się na wysokości ostatecznej decyzji o lądowaniu [100 m] a pasem startowym. Gdyby 2NDB oddalić od początku pasa startowego o 1 km, lądujący samolot zachowałby się dokładnie tak, jak prezydencki TU 154 przed lotniskiem w Smoleńsku. Pytanie tylko czy radiolatarnię 2NDB można przemieścić? Aparaturę takiego urządzenia można bez specjalnego problemu, umieścić na pojeździe typu samochód i pojechać w dowolne miejsce.

Właśnie taką możliwość należy rozpatrywać do czasu, kiedy wiarygodnie zostanie wykluczona. Póki co, ten wariant przyczyn katastrofy w Smoleńsku, jest aktualny choć funkcjonuje w sferze niezależnej. Poniżej prezentuję opracowanie graficzne autorów (jak należy sądzić obeznanych z problemem) wpisujące się w moje „krakanie”.

2dnb.BMP

Z kolei inny prezentowany niżej wykres pokazuje punkt w którym drugi pilot proponuje przerwanie lądowania (15 sekund przed katastrofą), jednak nie jest jasne jak zareagował dowódca i czy była jakaś reakcja mechanizmów samolotu.

Nowy Obraz bitmapowy Windows (2).BMP

Im więcej wiemy o katastrofie tym więcej rodzi się pytań na które coraz trudniej jednoznacznie odpowiedzieć. Miejmy nadzieję że jednak „wyjdzie szydło z worka”.

Józef [Joe] Guzik - 40 dni po katastrofie

========

Od Redakcji:

Katastrofa Tu 154 z Prezydentem Polski na pokładzie 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, wywołuje zainteresowanie światowych mediów, wietrzących łatwy atrakcyjny news. Jednak większość informacji jest sfałszowana w celu, jak sądzę uniemożliwienia racjonalnego wyjaśnienia przyczyn tego zdarzenia.

Prezentujemy interesujący „dossier” Tatiany Anodinej, w rękach której spoczywa sprawa wyjaśnienia wypadku polskiego TU 154.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że był to zamach - nie wykluczałbym udziału w nim nawet premiera Tuska, ani premiera Rosji Putina. Tak pierwszy jak i drugi, są przecież zaangażowani w budowę Nowego Światowego Porządku. Oczywiście są tylko narzędziami w rękach „starszych i mądrzejszych” z sanhedrynu.

Tomasz Koziej

Graś i Bonadryk sprawcami zamachu kryminalno - terrorystycznego na Prezydenta RP ?

Rosjanie chcą przetopić tupolewa! - Nie wolno tego robić! Fragmenty samolotu to dowody w śledztwie – oburza się prokurator Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej. – To zacieranie śladów – dodaje mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy. Co Rosjanie mają do ukrycia?!

Za co zginął Prezydent Polski Lech Kaczyński - Gazprom kontra gaz łupkowy. Czarny PR przeciw Polsce?

Jak Tu-154 zerwał sieć elektryczną, lecąc nad nią na wysokości 400 metrów?

Rosyjskie śledztwo budzi wątpliwości

TRAGEDIA W SMOLEŃSKU - Hipoteza fałszywych nadajników NDB

To mógł być zamach. Największe wątpliwości. Zbiór materiałów i hipotez związanych z katastrofą prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Filip Stankiewicz

"Wszyscy ludzie Bronisława K." - Aleksander Ścios

TUSKOLAND TONIE? - CAŁA PRAWDA O FAŁSZYWYCH ZARZUTACH TUSKA, KOMOROWSKIEGO, PLATFORMY.

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.