Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
15 kwietnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ

Kazimierz Marcinkiewicz jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera - ogłosił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Zapewnił, że zdecydował się na wyznaczenie tego kandydata po rozmowach z "niektórymi osobami z PO". Przekonywał, że Marcinkiewicz "nie jest kandydatem na kilka tygodni" oraz, że jest w PiS politykiem pierwszego szeregu.

"W ostatnich godzinach prowadziłem różne rozmowy, zastanawiałem się nad tym, która droga jest najkrótsza do szybkiego powołania nowego rządu. W ramach tych konsultacji rozmawiałem także z niektórymi osobami z PO. Po tych rozmowach doszedłem do wniosku, że kandydatem, który w tym momencie zapewnia najszybsze, najskuteczniejsze powołanie rządu i jednocześnie jest kandydatem całkowicie kompetentnym i przygotowanym jest Kazimierz Marcinkiewicz" - oświadczył Kaczyński na wieczornej konferencji prasowej, zorganizowanej - zgodnie z zapowiedzią polityków PiS - po ogłoszeniu przez PKW oficjalnych wyników wyborów.

"Uzyskałem opinię, sądzę nawet, że zapewnienie, osób nawet tak wybitnych, jak Jan Rokita, że są gotowe bardzo czynnie uczestniczyć w tworzeniu tego właśnie rządu, z tym właśnie premierem" - podkreślił. Jak dodał, gdyby sądził, że władze PO "powiedzą nie, to wtedy oczywiście, by takiej kandydatury nie wysuwał". Zapytany, dlaczego to nie on pretenduje do funkcji szefa rządu, odparł: "Myśmy się nad tym zastanawiali bardzo długo i zdecydowały ostatecznie te rozmowy, o których wspominałem".

Marcinkiewicz podkreślił natomiast: "Tworzymy rząd silnej koalicji, z dużą większością w parlamencie, mam nadzieję, że za moment z bardzo dobrym, wspólnym programem koalicyjnym na cztery lata". "Najpierw program koalicji - musimy niezwłocznie przystąpić do jego tworzenia i zrobię to także osobiście już od jutra. Dopiero po wyborze programu dobierzemy najlepszych z najlepszych, zarówno z PiS jak i PO, do realizacji tego programu" - zaznaczył.
Wyraził też przekonanie, że "Jan Rokita powinien współtworzyć rząd PiS-PO". Kandydat PiS na premiera dodał, że zamierza osobiście prowadzić negocjacje koalicyjne w sprawach gospodarczych, "bo tempo tych prac i ich powodzenie jest najważniejsze, a w tych sprawach było najwięcej kontrowersji".

Natomiast J. Kaczyński zapewnił, że Marcinkiewicz "nie jest politykiem drugiego szeregu", a przeciwnie "jest od początku członkiem ścisłego kierownictwa partii (...) jest człowiekiem, do którego my wszyscy, w tym także ja, mamy całkowite, stuprocentowe zaufanie".
Prezes PiS zachwalał kandydata na szefa rządu: jest znakomicie przygotowany do rozwiązywania problemów gospodarczych; ma dobrą opinię w sferze biznesu, także tego wielkiego; był koordynatorem prac nad programem PiS; ma doświadczenie administracyjne.

Na pytanie, jaką rolę przewiduje dla siebie, J. Kaczyński odpowiedział, że jest bardzo usatysfakcjonowany z swoją funkcją partyjną.
Zapytany, czy nie należy się obawiać, że będzie "kierował rządem z tylnego siedzenia", jak Marian Krzaklewski rządem Jerzego Buzka, Kaczyński odpowiedział: "A w czym ja przypominam Mariana Krzaklewskiego (...) Ja jestem po prostu innym typem człowieka i proszę mnie nie posądzać o tego rodzaju tendencje".
Przekonywał, że nie wtrąca się ani w sprawy Warszawy, której jego brat jest prezydentem, ani w sprawy klubu parlamentarnego, którym kierował Ludwik Dorn.

Pogłoski o tym, że to Marcinkiewicz może być kandydatem PiS na premiera zaczęły krążyć we wtorek rano. Spekulowano też o Kazimierzu Ujazdowskim, Andrzeju Urbańskim, Zbigniewie Ziobrze i Ludwiku Dornie.
Od niedzieli Kaczyński i inni działacze PiS twierdzili, że naturalnym kandydatem ich partii na to stanowisko jest szef partii. Według części obserwatorów sceny politycznej wskazanie Marcinkiewicza oznacza, że w partii zwyciężyło przekonanie, iż kandydatura Kaczyńskiego na premiera osłabiłaby szansę jego brata Lecha w wyborach prezydenckich.

Marcinkiewicz, zapytany, kiedy się dowiedział, że ma być kandydatem na szefa rządu i czy szybko się na to zdecydował, odpowiedział: "W dniu dzisiejszym toczyły się wszystkie najważniejsze rozmowy w tej sprawie. Sprawy biegną bardzo szybko, nie zastanawiałem się długo, dlatego że jestem przekonany, że odpowiedzialność, jaka spoczywa na PiS za odrodzenie państwa, musi być szybko podjęta i szybko zrealizowana; jestem w stanie tego dokonać".

Kazimierz Marcinkiewicz uważa, że Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska są w stanie "jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej, doprowadzić do powołania rządu". "3-4 tygodnie to wystarczająca ilość czasu, by rząd stworzyć i powołać" - dodał.

Marcinkiewicz, który był we wtorek wieczorem gościem TVN24, zapowiedział też, że natychmiast przystąpi do rozmów z Platformą Obywatelską w sprawie tworzenia rządu. "Mam nadzieję, że dobra wola wyrażona przez przewodniczącego Tuska będzie dochowana i w związku z tym szybko stworzymy program i dobierzemy odpowiednich ludzi do jego realizacji" - podkreślił.
Z Tuskiem - jak powiedział - spotka się niezwłocznie. "Pewnie jutro będzie to możliwe" - dodał.
Marcinkiewicz przyznał, że współpraca z Janem Rokitą przy tworzeniu programu, a następnie formowaniu rządu byłaby bardzo potrzebna. Pytany, czy Rokita może zostać wicepremierem w jego rządzie, odparł: "jestem przekonany, że tak".

Polityk PiS podkreślił, że "aby stworzyć koalicyjny rząd niezbędny jest kompromis. Wybierzemy najlepsze rzeczy z programu PO i najlepsze rozwiązania z programu PiS-u" - dodał.
Według niego, żeby rząd był "sprawny i silny siłą obu partii", ich pozycja w rządzie musi być zrównoważona. "Musi być pełna równowaga polityków najlepszych z PO i PiS" - dodał. Pytany, jakie resorty chciałby zachować dla PiS odpowiedział: "najpierw program, potem dobór ludzi do jego wykonania".
Marcinkiewicz jako premier zamierza najpierw zacząć realizować program dożywiania dzieci. Kolejną decyzją - jak mówił - będzie przygotowanie autopoprawki do budżetu; trzecią decyzją będzie przygotowanie ustaw okołobudżetowych.
Wcześniej w "Kurierze" TVP3 Marcinkiewicz poinformował, że prawdopodobnie w środę spotka się z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i będzie rozmawiał o zwołaniu pierwszego posiedzenia Sejmu. Według niego, powinno się ono odbyć "w ciągu najbliższych tygodni". 

Komentarze polityków

Lider PO Donald Tusk powiedział, że informacja przekazana przez PiS iż kandydatem na premiera tej partii jest Kazimierz Marcinkiewicz PO przyjęła ze "zdziwieniem". "Jest ona jest zaskakująca" - ocenił Tusk.
Tusk uważa, że najlepszym wstępem do rozmów PO i PiS w sprawie tworzenia rządu byłoby publiczne wyjaśnienie ze strony PiS, dlaczego to Kazimierz Marcinkiewicz został kandydatem na premiera i zapewnienie Polaków i Platformę, że PiS będzie konsekwentnie wspierało ten rząd.

Przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak powiedział, że kandydata PiS na premiera Kazimierza Marcinkiewicza Sojusz oceni "po czynach, a nie po deklaracjach". Jak dodał, przypominają mu się czasy "sterowania rządem z tylnego siedzenia".
"Zobaczymy, czy zbierze się większość parlamentarna popierająca ten rząd" - zaznaczył.

"Byliśmy nagabywani, że PiS i PO biorą pełną odpowiedzialność za Polskę, od kilku miesięcy mówiło się o dwóch kandydatach na premiera: Jarosławie Kaczyńskim z PiS i Janie Rokicie z PO. Wskazanie na Marcinkiewicza oznacza, że pierwsza umowa z wyborcami nie została dotrzymana" - uważa szef SLD.
Dotychczasowy sekretarz klubu SLD Wacław Martyniuk powiedział, że jest za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje dotyczące udzielenia bądĽ nie poparcia rządowi Marcinkiewicza. "Nie wiem, kto ostatecznie będzie premierem, kto będzie w rządzie i jaki będzie program tego rządu" - zaznaczył.
"PiS i Jarosław Kaczyński zrobią wszystko, aby Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie, a jednym z elementów takiego działania jest przedstawienie kogo innego, a nie Jarosława Kaczyńskiego na premiera" - ocenił Martyniuk.

Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper uważa, że kandydatura Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko premiera "to dziwna gra braci Kaczyńskich ukierunkowana na zwycięstwo w wyborach prezydenckich Lecha Kaczyńskiego".
"Jarosław Kaczyński, tak jak Marian Krzaklewski za czasów AWS chce być głównym szefem, kierującym państwem z tylnego siedzenia" - ocenił Lepper.
Jego zdaniem, zachowanie Kaczyńskiego jest "całkowicie niepoważne". Jak zaznaczył, J. Kaczynski ustalał program partii i ludzie głosując na PiS spodziewali się, że po zwycięstwie tego ugrupowania w wyborach, to właśnie on będzie premierem. "Kaczyński jako szef partii powinien stanąć na czele rządu i wziąć odpowiedzialność na siebie" - podkreślił Lepper.
Jak zapewnił, "Samoobrona będzie popierała wszystkie działania Marcinkiewicza, które pójdą w kierunku realizacji programu PiS prezentowanego przed wyborami - czyli polityki prosocjalnej, prospołecznej, minimum socjalnego i minimalnej pensji".
W ocenie przewodniczącego Samoobrony, Marcinkiewicz jest politykiem "idącym w kierunku liberalnym" i dlatego - jak ocenił - jego kandydatura została zaakceptowana przez PO.

Marek Kotlinowski z LPR dziwi się, że kandydatem PiS na szefa rządu jest Kazimierz Marcinkiewicz, a nie prezes partii Jarosław Kaczyński. Dodał jednak, że Marcinkiewicz "może liczyć na Ligę w razie napięć związanych z próbą spychania programu PiS na dalszy plan".
"Liga chce być stronnictwem, które wyciąga dłoń do PiS, chce być alternatywą w momencie, gdyby PiS nie mógł realizować swoich punktów w programie. Chcielibyśmy doprowadzić do takiej sytuacji politycznej, w której PiS nie będzie zakładnikiem PO" - podkreślił Kotlinowski. "Marcinkiewicz może liczyć na Ligę, w razie napięć związanych z próbą spychania programu PiS na dalszy plan" - dodał.
Pytany, czy LPR poprze rząd Marcinkiewicza, odparł: "najpierw musimy zapoznać się z expose premiera i je ocenić". Dodał, że Liga nie mówi jednak "nie" od razu. Zaznaczył, że LPR chce w przyszłości popierać dobre rozwiązania, ale zwracać też uwagę na potknięcia koalicji.
Kotlinowski nie chciał powiedzieć, czy dostrzega związek między kandydowaniem Lecha Kaczyńskiego na prezydenta a decyzją PiS. "To jest suwerenna decyzja PiS. Z reguły było tak, że szef partii podejmował się misji tworzenia rządu, ale dobrym prawem PiS jest postąpienie inaczej" - dodał.

W nieco innym tonie wypowiedział się Roman Giertych. Według niego, w sytuacji, kiedy szefem rządu ma być Marcinkiewicz, LPR przechodzi do "twardej opozycji". Wybór akurat tej osoby oznacza - według Giertycha - zwrot w stronę liberalizmu. "Marcinkiewicz głosował za Leszkiem Balcerowiczem na prezesa NBP, będzie dążył do prywatyzacji" - uważa. Dlatego - zapowiedział - Liga na pewno nie będzie głosować za wotum zaufania dla rządu.
To doświadczony polityk, sprawdzony w trudnych sytuacjach - w ten sposób prezes PSL Waldemar Pawlak skomentował informację szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera jest Kazimierz Marcinkiewicz.

"Marcinkiewicz musi teraz pokazać, czy będzie bliżej ludzi, czy też bliżej Platformy Obywatelskiej" - powiedział Pawlak. Jego zdaniem, Marcinkiewicz to polityk, z którym można współpracować, ale - jak zaznaczył - PSL będzie "stanowczo protestować", jeśli jego przyszły rząd będzie działał przeciwko "zwykłym ludziom".
W ocenie Pawlaka Marcinkiewicz - jako były szef gabinetu politycznego premiera Jerzego Buzka - ma potrzebne doświadczenie i wiedzę, jeśli chodzi o funkcjonowanie rządu. Prezes PSL podkreślił jednak, że wybór Marcinkiewicza jako kandydata na premiera to "strata tempa" przez PiS.

******************************************

Komentarze publicystów

Publicysta "Rzeczpospolitej" i "Tygodnika Powszechnego" Janusz A. Majcherek uważa, że kandydatura Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko premiera to "kandydatura zastępcza".
Majcherek, komentując decyzję PiS dotyczącą Marcinkiewicza powiedział, że "jest to wynik kalkulacji politycznej, a nie jego (kandydata) merytorycznych kwalifikacji. To przekreśla zapowiedzi, że Prawo i Sprawiedliwość kończy z taktycznymi, politycznymi decyzjami" - ocenił.
Zdaniem publicysty, "jest rzeczą niekwestionowaną, że prawdziwymi przywódcami w PiS są bracia Kaczyńscy", więc Marcinkiewicz "nie będzie samodzielnym premierem, ale wykonawcą woli Kaczyńskich; co najmniej będzie się u nich konsultował".
Według Majcherka, kandydatura Marcinkiewicza motywowana jest chęcią podtrzymania kandydatury Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta, która "zapewne by przepadła, gdyby premierem został Jarosław".
"Jeżeli Lech Kaczyński przegra wybory prezydenckie, obaj bracia będą poza głównym nurtem polityki (...). Marcinkiewicz będzie sterowany przez obu braci" - uważa Majcherek.
Jego zdaniem, kompetencje Marcinkiewicza jako szefa rządu, "są wątpliwe", ponieważ "przez długi czas był on specjalistą od spraw oświaty i edukacji, a spraw ekonomicznych dopiero się uczy".

Inny publicysta Rafał Ziemkiewicz uważa, że szefem rządu powinien zostać przywódca partii, która wygrała wybory. "Gdyby potraktować tę propozycję (kandydaturę Marcinkiewicza) poważnie, to jest powrót do koncepcji Buzka" - powiedział Ziemkiewicz. Jak wyjaśnił, oznacza to, że "człowiek rzeczywiście szefujący sile politycznej ukrywa się za plecami słabego premiera i kieruje z tylnego siedzenia". "To jest - delikatnie mówiąc - oczywiście zły pomysł" - dodał.
Ziemkiewicz jest przekonany, że kandydatura Marcinkiewicza jest jedynie polityczną "grą wstępną", "propozycją przetargową" i wyjściem do negocjacji lub unikiem Jarosława Kaczyńskiego.

Kazimierz Marcinkiewicz
Polityk, nauczyciel, były wiceminister edukacji narodowej, poseł PiS, kandydat na premiera.
Urodził się 20 grudnia 1959 roku w Gorzowie Wielkopolskim.
Wykształcenie - Ukończył studia fizyczne na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studia podyplomowe z zakresu administracji na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez wiele lat pracował jako nauczyciel. W latach 1983-90 był członkiem NSZZ "Solidarność", redagował i wydawał drugoobiegowe pismo oświaty niezależnej "Pokolenie" oraz był współzałożycielem, redaktorem i wydawcą katolickiego tygodnika "Aspekty". W latach 1990-1992 był kuratorem w Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wlkp. W 1992 roku został wiceministrem edukacji narodowej w rządzie Hanny Suchockiej (funkcję tę pełnił przez rok). W latach 1993-1995 pracował jako konsultant i wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w Gorzowie.

Polityka
Od 1989 roku był członkiem-założycielem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Od 1994 roku był członkiem Zarządu Głównego ZChN i szefem Zarządu Regionu w Gorzowie Wielkopolskim. Był posłem III kadencji z ramienia AWS-ZChN i pełnił funkcję wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, a także wiceszefa Komisji Nadzwyczajnej, przygotowującej zmiany prawne związane z reformą administracji. W latach 1999-2000 był szefem gabinetu politycznego premiera Jerzego Buzka. Zrezygnował z tej funkcji w proteście przeciw wpływom, jakie w otoczeniu premiera miała Teresa Kamińska, będąca wtedy społecznym doradcą szefa rządu.
W lutym 2001 roku Marcinkiewicz zrezygnował z członkostwa w ZChN i założył Przymierze Prawicy, które szybko połączyło się z nową partią braci Kaczyńskich. W lipcu tego samego roku został szefem Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Był posłem na Sejm RP IV kadencji i jednocześnie szefem sejmowej komisji Skarbu Państwa. Wcześniej był wiceprzewodniczącym Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, uczestniczył też w pracach Komisji Finansów Publicznych oraz kilku podkomisji. W 2003 roku Marcinkiewicz otrzymał tytuł Cyberpolityka 2003, nagrodę przyznawaną postaciom polskiej sceny politycznej szczególnie zasłużonym w dziedzinie społeczeństwa informacyjnego.

W 2003 roku z Wiesławem Walendziakiem założył Instytut Środkowoeuropejski - wydawcę dwumiesięcznika Międzynarodowy Przegląd Polityczny. Jest autorem wielu publikacji na tematy gospodarcze, między innymi w tygodniku "Wprost".

Jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera. 

Wiadomość podano za tygodnikiem "Wprost" http://www.wprost.pl/ar/?O=81367 

Aktualności :
Jak Kazimierz Wielki - wywiad

Marcinkiewicz mówi nam o swoich planach. O burzeniu resortu skarbu i o policji antykorupcyjnej Mariusza Kamińskiego.
Z kandydatem na premiera Kazimierzem Marcinkiewiczem rozmawiają Dorota Kania i Marcin Szymaniak

PiS twardo negocjuje z PO. Ale jak Tusk wygra wybory, to zmiękniecie.
Ależ Tusk nie wygra wyborów! Jestem przekonany, że wygra Lech Kaczyński.

Co Pan będzie robił w poniedziałek i wtorek?
Spotkam się z kolejnymi zespołami i ekspertami PiS.

Z kim konkretnie?
Z Przemysławem Gosiewskim porozmawiam o sprawach obrony narodowej. Z Krzysztofem Jurgielem – o rolnictwie, ze Zbigniewem Ziobrą – o problemach resortu sprawiedliwości.

Chce Pan mieć w rządzie Jana Rokitę jako wicepremiera. Ma Pan świadomość, że to typ przywódcy, który będzie chciał zdominować gabinet i zepchnąć Pana na drugi plan?
Tak nie jest. Ja wiem swoje, bo pracowaliśmy razem z Rokitą już znacznie wcześniej w rządzie Hanny Suchockiej. PóĽniej byliśmy w sejmowej komisji wdrażającej reformę administracji; on był przewodniczącym, ja jego zastępcą. Pełniąc funkcję premiera, nie wyobrażam sobie bycia zdominowanym. Jeżeli się czegoś podejmuję, to robię to bardzo na serio.

Nie śni się Panu w koszmarach Giertych wołający z trybuny, że PiS daje się wodzić na pasku liberałom z PO?
Ja nie tylko nie miewam koszmarów, ale w ogóle nic mi się nie śni. Może dlatego, że mam czyste sumienie? Przychodzę do domu, kąpię się, kładę i szybko zasypiam. Wcześnie rano wstaję i nie pamiętam żadnych snów.

Jak Pan myśli, z którą z partii opozycyjnych będzie Pan miał największe kłopoty? Z Samoobroną? LPR?
Prawdopodobnie cała opozycja będzie dość populistyczna. Boję się tylko, że będzie przy tym również mało merytoryczna. Źle by się stało, gdyby to się sprawdziło, bo opozycja jest potrzebna, żeby patrzeć każdej władzy na ręce. Dlatego między innymi utworzymy Urząd Antykorupcyjny. Nie będzie on badał starych afer, tylko zajmie się pilnowaniem nas samych.

Kto będzie stał na jego czele?
Pewnie Mariusz Kamiński.

Czyli Wasz człowiek. Ten urząd stanie się policją polityczną do zwalczania opozycji albo podgryzania koalicjanta?
To wykluczone! Trzeba wreszcie stworzyć pierwszą w Polsce służbę specjalną budowaną całkowicie od początku. Wszystkie dotychczasowe służby to pozostałości służb z okresu PRL-u. Dlatego musimy dokonać na tym polu przełomu. A walka z korupcją jest przecież jednym z głównych celów PiS.

Kto będzie pracował w tym nowym urzędzie? Działacze PiS, którzy już czekają na stanowiska?
Przede wszystkim młodzi zdolni prawnicy. Na polskim rynku jest takich mnóstwo.

Co Pan zrobi z instytucją, która najbardziej podpadła prawicy, czyli Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego?
Zrobię porządek. Tak aby wykluczyć podejmowanie przez nią działań nieprzyzwoitych. Takich jak na przykład zatrzymanie Andrzeja Modrzejewskiego w okresie rządów Millera. Doprowadzę też do usunięcia z niej tych ludzi, którzy używali ABW do osiągania swoich niecnych celów.

A zdaje Pan sobie sprawę z obecnej sytuacji w ABW? Nie dominują już tam starzy ubecy, tylko kolejne pokolenie – często synowie dawnej ubecji. Nowa władza będzie badać powiązania rodzinne i na tej podstawie przeprowadzać weryfikację?
Silne przekształcenie tej agencji jest niezbędnym elementem całego naszego planu naprawy państwa. I ta naprawa będzie miała miejsce nie tylko w tej jednej służbie, ale we wszystkich strukturach państwowych. Bo przyczyną tego, że do tej pory żadnemu rządowi nie udało się postawić państwa na nogi, jest w dużej mierze właśnie nieporządek w całej administracji, w całej służbie publicznej. W tym w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojskowych Służbach Informacyjnych. Te ostatnie zostaną oczywiście rozwiązane...

I powtórzy się sytuacja z początku lat 90., gdy rozwiązano SB, oficerowie poszli na zieloną trawkę i natychmiast zasilili szeregi rozwijających się błyskawicznie gangów?
Wtedy przeprowadzono tę akcję zupełnie inaczej. Zajęto się tylko samymi służbami, a nie całą ogromną siatką przestępczą, która wokół nich narosła. Dziś mamy do czynienia z podobną albo nawet gorszą pajęczyną, ale my zamierzamy zająć się nią w całości, nie ograniczając się do samych służb. Nie wyobrażam sobie na przykład, żebyśmy nie zrobili porządku z obecnością służb w polskiej gospodarce. Nie znam żadnej strategicznej spółki w Polsce, w której nie ma ludzi służb byłych albo obecnych. Dla funkcjonowania biznesu w Polsce, zwłaszcza państwowego, nawet ważniejsze jest usunięcie stamtąd ludzi służb niż SLD-owskich kolesiów.

Stąd blisko do stwierdzenia, że specsłużby opanowały cały kraj. Polska to państwo mafijne?
To nie jest tak, że mamy jeden wielki gang Polska. Jest natomiast wiele sieci powiązań politycznych, urzędniczych, gangsterskich, biznesowych i tajnych służb ­ głównie z WSI, ale nie tylko.

Co Pan zrobi, jak szef MON w Pańskim rządzie będzie przeciw rozwiązaniu WSI?
Zapewniam, że nie powołam ministra obrony narodowej, który nie zagwarantuje likwidacji tej instytucji.

Ależ potencjalny kandydat PO na ministra obrony poseł Komorowski podchodzi z rezerwą do tego pomysłu.
Bronek?! Nie, nie, przepraszam, ja publicznie nie mówię o nikim po imieniu. (śmiech) Owszem. Tak się pan Bronisław Komorowski wypowiadał... Trudno. Podtrzymuję to, co powiedziałem.

Czy szef PKN Orlen zostanie odwołany i zastąpiony Waszym człowiekiem?
Wprowadzimy bardzo jasne i przejrzyste zasady sprawowania nadzoru nad spółkami skarbu państwa. Regulamin będzie zawierał tryb powoływania rad nadzorczych i zarządów, oceniania ich, wraz z kryteriami dokonywania tych ocen...

Skoro tak, to czy PiS ma już projekt tego regulaminu?
Jest już prawie gotowy. To będzie wewnętrzny regulamin ministra skarbu państwa dokładnie precyzujący zasady powoływania na stanowiska. Co więcej, to wszystko będzie się działo na oczach szerokiej publiczności poprzez publikację w Internecie informacji o wszystkich konkursach, wyborach i podejmowanych decyzjach.

Czyli Ministerstwo Skarbu też bierze PiS?
Ministerstwo Skarbu zostanie zburzone i zbudowane od nowa ze szkła. Z kamerami w środku.

Trzymamy Pana za słowo...
Oczywiście rozumieją Państwo, że powiedziałem to w przenośni. Ale słowa dotrzymam.

Ostro Pan zaczyna. Czy Kazimierz Marcinkiewicz zdaje sobie sprawę, że narobi sobie wrogów, którzy zaczną mu grzebać w życiorysie?
I daj Panie Boże! Nie zbudujemy IV Rzeczpospolitej bez przezroczystości.

Media już zainteresowały się oświadczeniem majątkowym sprzed kilku lat, w którym nie wykazał Pan dodatkowych dochodów...
Przecież już w ubiegłym roku ta sprawa została dokładnie opisana! Wykazałem, że mam dochody z konkretnych prac, nie wpisałem natomiast kwot. Uważałem, że jeśli kwoty te znajdują się w PIT, który jest dołączony do oświadczenia majątkowego, to nie ma po co ich wpisywać. I Ľle zrobiłem, bo w oświadczeniu powinny być kwoty. Od następnego roku wpisywałem wszystko. A wracając do wadliwie wypełnionego oświadczenia – sejmowa komisja etyki, która je badała, wcale mi tego nie wytknęła.

Czy jest Pan bogaty?
Mamy z żoną wspólnotę majątkową. Posiadamy prawie 100 – metrowe mieszkanie w centrum Gorzowa i kilkuletni samochód. Córka studentka jest na naszym utrzymaniu i też ma auto. Uwzględnię je w oświadczeniu majątkowym.

Żona ucieszyła się z Pana nominacji?
Była zdruzgotana moją decyzją. Mamy bardzo szczęśliwą rodzinę, jesteśmy dobrym małżeństwem. Od kilkunastu lat żyjemy jednak z żoną w sposób bardzo specyficzny; przez cztery, pięć dni ja pracuję w Warszawie, a w pozostałe dni jestem w Gorzowie. Pewnie dlatego powiedziałem Państwu przed wywiadem, że o tej porze powinienem być już w domu... W każdym razie to, co moja rodzina przeżyła w ostatnich dniach, to był niestety horror. Ona absolutnie nie jest przyzwyczajona do błysków fleszy i najazdu dziennikarzy.

Żona pracuje?
Tak, jest doskonałym i kochanym przez dzieci nauczycielem nauczania początkowego.

Co Panu powiedziała, gdy zdecydował się Pan przyjąć nominację?
„Kazik, pamiętaj, bierzesz ogromną odpowiedzialność za to, co robisz”.

A czwórka Pańskich dzieci jak zareagowała?
Dziesięcioletni syn bardzo to przeżywał. Pozostała trójka, która jest już po maturze ­ dwóch synów i córka ­ bardzo się ucieszyła, że ojciec będzie premierem. Oni akceptują moją pracę i myślę nawet, że któreś z nich też pójdzie tą drogą. Na razie starszy syn skończył już licencjat i robi magisterium z informatyki i zarządzania, a młodszy zdał maturę i nie dostał się do Szkoły Głównej Handlowej. Jest natomiast w hufcu tej uczelni i po roku pracy na rzecz SGH będzie przyjęty na studia.

Nie boi się Pan zarzutów, że ze względu na Pana pozycję dzieci będą miały łatwiejszą drogę na studiach?
Pewnie się z czasem takie głosy pojawią. Tym bardziej że od lat „robiłem w edukacji”. Ale byłoby to oczywiście absurdalne.

W rodzinie wszyscy mają poglądy prawicowe?
Raczej tak, ale ja jestem większym konserwatystą niż moje dzieci. Pewnie dlatego, że pochodzę ze starszego pokolenia, bardziej tradycyjnie katolickiego. Czasem więc nie zgadzamy się w pewnych sprawach.

Chodzi o to, że dzieci mają bardziej liberalne podejście np. do seksu?
Dokładnie.

Kto sfinansował Pana kampanię wyborczą?
Generalnie rodzina...

Radia Maryja?
Nie, moja własna. Dołożyli się także przyjaciele. Wszystko jest jawne.

W wyborach PiS uzyskało poparcie ojca Rydzyka. Czy w zamian za to zobowiązaliście się, że pewne resorty, np. oświaty, zostaną obsadzone przez osoby o jednoznacznie prawicowo-katolickich poglądach?
Nic mi nie wiadomo o takim układzie, a ja nigdy nie kłamię. W PiS nie ma takiej zasady, żeby poparcie uzyskiwać za handel stanowiskami. Jestem przekonany, że wielu Polaków zdaje sobie sprawę, iż naprawy państwa może dokonać PiS; i stąd poparcie różnych osób i różnych środowisk. A z poparcia każdego należy się cieszyć, bo partię ogólnopaństwową ­ jaką chcemy zbudować na wiele, wiele lat ­ tworzy się z pomocą wielu różnych grup.

Czy jako przyszły premier uważa Pan, że MEN powinno zatwierdzać tylko te programy i książki szkolne poświęcone edukacji seksualnej, w których piętnuje się nie akceptowane przez Kościół metody antykoncepcji?
Ja przede wszystkim sądzę, że informacje zawarte w tych książkach muszą zawierać prawdę. Jeśli opisuje się antykoncepcję, to powinno się podać, jakie jest rzeczywiste działanie środków antykoncepcyjnych, jakie jest ich szkodliwe działanie uboczne i jakie są moralne uwarunkowania ich używania. Bez podania całej prawdy taka książka staje się reklamówką, a nie wyobrażam sobie, by w szkole nauczyciele mieli prezentować uczniom reklamówki.

Jakie są zatem, Pana zdaniem, złe skutki uboczne używania prezerwatyw?
Jeszcze tydzień temu odpowiedziałbym na to pytanie bardzo wprost. Dziś już, niestety, nie mogę. Ale odpowiem w formie anegdoty: Konserwatyści nie używają prezerwatyw i dzięki temu jest ich na świecie coraz więcej. Postępowcy używają i przez to ich liczba ciągle spada.

Jest Pan za całkowitym zakazem aborcji czy za utrzymaniem obecnej ustawy antyaborcyjnej?
Za utrzymaniem obecnej.

Przed kamerami ma Pan z reguły smutną minę, rzadko się uśmiecha. Ma Pan świadomość, że trzeba będzie sporo popracować nad swoim wizerunkiem przy pomocy specjalistów, żeby zyskać sympatię w narodzie?
Nie, nie będzie trzeba. Sam będę pamiętał, żeby się uśmiechać.

To dlaczego Pan teraz tego nie robi?
Na razie zapominam.

A peszą pana kamery?
W żadnym stopniu.

Kto do Pana pierwszy zadzwonił na komórkę po ogłoszeniu zwycięstwa PiS? Żona?
Boże, strasznie trudne pytanie... Pierwszy telefon, który miałem około godziny po ogłoszeniu wyników, to był sygnał poczty głosowej. Nagrali się przyjaciele z gratulacjami. A żona się nie nagrywa na moją pocztę głosową. Rozmawia ze mną tylko bezpośrednio.

Na sekretarce automatycznej w telefonie ma Pan nagrane: „Tu Kazik Marcinkiewicz”. Takim się Pan czuje luzakiem?
Naprawdę tak mam nagrane?!

Jasne. Tyle razy do Pana dzwoniliśmy, nie możemy się mylić...
No cóż, naprawdę nie wiem, skąd to się wzięło. Ja się naprawdę nie czuję luzakiem, zresztą chyba nawet tak nie wyglądam?

Na rycerza też Pan nie wygląda, a tymczasem w Internecie znaleĽliśmy informację, że jest Pan rycerzem Zakonu Maltańskiego...
To nieprawda! Zakon Maltański przysłał do mnie właśnie wiadomość, że na mojej stronie internetowej jest taka informacja. Zdumiałem się, bo sam przecież redaguję tę stronę...

Może to działanie hakerów z Sojuszu Lewicy Demokratycznej?
Chyba nie. Od razu po otrzymaniu tej wiadomości wszedłem na moją stronę i nie znalazłem żadnej informacji o członkostwie w jakimkolwiek zakonie. Zleciłem służbom prasowym, żeby szukały na innych internetowych stronach PiS-owskich i poprawiły ewentualny błąd. Członkiem Zakonu Maltańskiego jest natomiast nasz eurodeputowany Marcin Libicki, który znajduje się obok mnie w spisie polityków PiS. Najprawdopodobniej, przepisując informacje o posłach, ktoś się pomylił i mnie zrobił rycerzem.

A jest Pan członkiem jakichś organizacji kościelnych, na przykład Opus Dei?
Ja się generalnie nie zrzeszam. Szanuję sobie swoją wolność.

A na jakiej postaci z naszych dziejów chciałby się Pan wzorować, gdy będzie Pan rządził krajem?
Zdecydowanie na Kazimierzu Wielkim, który, jak wszyscy wiemy, zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Kazimierz Marcinkiewicz zastał Polskę...
Skorumpowaną.
A chce zostawić...
Przezroczystą.

Data: 2005-10-03

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej z cyklu "NIEBEZPIECZNE TEMATY" 
Co może jeszcze zrobić III RPRL (bezustannie żydowska) w swym agonalnym stanie? 
POLAKU - SPRAWDŹ NA KOGO ODDAJESZ SWÓJ GŁOS !!! - kolejny odnowiony rozdział z cyklu "niebezpieczne tematy" - lista Żydów i osób pochodzenia żydowskiego o zmienionych nazwiskach

* Trochę prawdy na temat PO i Donalda Tuska. *
Jak piszą o Polsce dla Poloni
- PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI NOWY JORK, CHICAGO, TORONTO, WARSZAWA.
Mistyka żydowskich finansów - czy "makler" Włodzimierz Cimoszewicz korzystał z poufnych informacji giełdowych?
TECZKA CIMOSZEWICZA - tylko jakiś tam kit? - kiedy skończy się pobłażliwość społeczeństwa dla sprzedawczyków z PZPR?
WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ? [alians: Goldstein, alians Timoszko]

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI - JAKI PREZYDENT, TAKIE PAŃSTWO
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN???
NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - KOLEJNA AFERA SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy jej fundacja "pierze pieniądze?" ,
- został tylko krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda" i  Jedwabne tylko dla Żydów?    
TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE? - raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach: Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, Premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera, szefa MSWiA oraz Ministra Spraw Zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka, oraz biznesmena Jana Kulczyka.
  witryna OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO 

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czy "Raportu o stanie sądownictwa polskiego"

Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ...

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.