Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
13 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 31-01-2013

Dwa życiorysy posłanki Ruchu Palikota - Anna Grodzka & Krzysztof Bęgowski - z cyklu bagno polityczne...

"Życiorys" nr 1:

grodzka.anna.posel.palokota.jpg
Krzysztof Bogdan Bęgowski urodził się 16 marca 1954 r. w podwarszawskim Otwocku jako jedyny syn Kazimiery i Józefa, żołnierza zawodowego Ludowego Wojska Polskiego w stopniu pułkownika. Krzysztof studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończył wydział psychologii (specjalizacja psychologia kliniczna). 

Dokumenty służb specjalnych PRL pokazują karierę partyjną, którą zaczął, będąc jeszcze studentem. Na V roku psychologii w 1982 r. (trwał wówczas stan wojenny) był już członkiem egzekutywy Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pracownikiem Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie był jednocześnie członkiem Komitetu Wykonawczego ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń. We wrześniu 1982 r. Krzysztof Bęgowski został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbywały się szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym (taka informacja znajduje się w kwestionariuszu paszportowym Bęgowskiego z 1986 r.) został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie i w Kambodży. (?) 

Przebieg kariery Krzysztofa Bęgowskiego, jaki wyłania się z dokumentów służb specjalnych PRL, pokazuje, że władze partyjne miały do niego najwyższe zaufanie. Świadczą o tym m.in. liczne wyjazdy za granicę ? często podróżował do ZSRS. 
Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym ? stroną zapraszającą był Komsomoł ? komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD ? Berlinie Wschodnim i Lipsku ? na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. 

Co ciekawe, na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że ?wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień?, co oznaczało, że za osobę wyjeżdzająca gwarancje brały wojskowe służby specjalne PRL. Krzysztof Bęgowski posługiwał się paszportem uprawniającym do wielokrotnego przekraczania granicy, na który w czasach PRL mogli liczyć tylko ludzie władzy.

Życiorys nr 2:
anna_grodzka_sexi.jpg
Anna Grodzka urodziła się jako mężczyzna, syn Józefa i Kazimiery, nosiła imiona Krzysztof Bogdan i nazwisko Bęgowski. Na prawny i fizyczny proces zmiany płci zdecydowała się dopiero, gdy jej syn ze związku małżeńskiego (zakończonego rozwode) był już dorosły. Operację przeszła w klinice w Bangkoku. 
Jej procesowi zmiany płci (formalnie zakończonemu w 2010) został poświęcony film dokumentalny Trans-akcja wyprodukowany w 2010 przez stację telewizyjną HBO.

Anna Grodzka ukończyła studia z zakresu psychologii klinicznej na Uniwersytecie Warszawskim. Prowadziła działalność gospodarczą, przez wiele lat pracowała w branży wydawniczej, reklamowej i poligraficznej. Zajmowała się też produkcją filmów i seriali dla Telewizji Polskiej. Działała w Zrzeszeniu Studentów Polskich, Socjaldemokracji RP, następnie do września 2011 była członkinią Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Warszawie. Należy również do Stowarzyszenia "Ordynacka".

W 2008 współzałożyła Fundację Trans-Fuzja. Organizacja ta, w której do listopada 2011 pełniła funkcję prezesa, stawia sobie za cel upowszechnianie wiedzy o transpłciowości, a także podejmowanie działań na rzecz wsparcia osób transseksualnych itranswestytycznych. Do końca 2011 była wiceprzewodniczącą Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania przy Prezydencie m.st. Warszawy.

W 2011 Anna Grodzka kandydowała w wyborach do Sejmu RP. Na liście wyborczej Ruchu Palikota w okręgu krakowskim zajęła pierwsze miejsce (wskutek startu z ramienia tej partii została usunięta z SLD). W wyniku głosowania z 9 października uzyskała mandat poselski, otrzymując 19 451 głosów. Została tym samym pierwszą w Polsce i Europie osobą publicznie ujawniającą swój transseksualizm, którą wybrano do parlamentu na szczeblu krajowym.

Dlaczego Anna Grodzka w przeszłości zmieniła nazwisko i imię, jeszcze przed zmianą płci? 
Dlaczego w obecnym życiorysie nie chwali się swoimi stanowiskami i zasługami, z czasów bycia mężczyzną? Dlaczego Anna Grodzka zachowuje się tak jakby przyszła na świat w Tajlandii a ukrywa swoją poprzednią tożsamość?

Czy zmiana płci przekreśla wszystko to co, zrobiliśmy, czego dokonaliśmy w poprzednim "wcieleniu"? "

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~joseph
10-02-2013 / 14:58
Ponad 39 tys. Polaków podpisało się pod obywatelskim protestem przeciwko popieraniu przez premiera Donalda Tuska (PO) tzw. związków partnerskich. Akcja zbierania podpisów powstała z inicjatywy Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Każdy może ją wesprzeć. Inicjatywa ma przede wszystkim na celu przekonanie szefa polskiego rządu do odstąpienia od popierania projektu, którego zapisy godzą w rodzinę, którą próbują zrównać ze związkami osób tej samej płci. Mimo iż pod koniec stycznia w pierwszym głosowaniu projekty umożliwiające homoseksualistom zawieranie związków partnerskich analogicznych do małżeństw zostały odrzucone przez posłów, to już zapowiedziano dalszą walkę w sprawie związków partnerskich i kolejne projekty je normalizujące. Również Sąd Najwyższy orzekł, że propozycje składane przez kluby parlamentarne są niezgodne z polską Konstytucją. Mimo krytycznej opinii zarówno partie lewicowe, jak i grupa posłów Platformy Obywatelskiej zapowiedziała ponowne złożenie projektów do marszałek Sejmu. Szef polskiego rządu wyraźnie i stanowczo opowiedział się za związkami partnerskimi. Co więcej, premier w wypowiedziach medialnych sugerował, że będzie „naciskał” na członków swojego ugrupowania, by głosowali za ustawą legalizującą tzw. związki partnerskie. Każdy, kto zechciałby włączyć się do akcji, może to uczynić, podpisując się pod listem protestacyjnym opublikowanym na stronie internetowej www.protestuj.pl. Wystarczy złożyć swój podpis i wysłać list. Wszystkie zebrane podpisy – zaznaczają organizatorzy akcji – zostaną przekazane do kancelarii premiera. To nie jedyna forma wyrażenia swojego zdania na temat działań premiera Tuska. Na stronie internetowej istnieje możliwość wydrukowania listu protestacyjnego, który można przesłać do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pocztą. Ponadto na witrynie znajdują się także numery telefonów. „Uważam, że takie projekty są dyskryminujące dla polskich rodzin i małżeństw, gdyż zrównują je z dewiacyjnymi formami zachowań, które w żaden sposób nie mogą stać się podstawą funkcjonowania jedynej podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina” – czytamy w liście, w którym podkreślono także, że „małżeństwo jako związek kobiety z mężczyzną, ze względu na swoją niepowtarzalną rolę społeczną, przez tysiąc lat polskiej historii cieszyło się przywilejami i ochroną prawa”.
~Agent Orange
04-02-2013 / 18:56
No oczywiście. Jak może nie ześwirować taki ordynator psychiatryka, jak po wielu latach studiów wszystko co może to napruć biedaka skierowanego przez sąd losowo dobranymi prochami? Przychodzi narwany koleś, ale blask w oczach, potem mu podadzą prochy (akurat te które przedstawiciel wypałował) i facio gaśnie z dnia na dzień. Cała nauka sprowadza się do losowego podania tych czy innych prochów z listy refundowanej (czytaj pokrytej łapówką) i to wszystko. Facio nie może tego znieść. A potem jeszcze młodym tzw. lekarzom wciska kity o misji zawodu i mamy towarzystwo wzajemnego oszustwa. Wszystko co może temu pomóc to jakby cała watacha podłączyła się do prądu i wyleczyła elektrowstrząsami.
~obserwator
04-02-2013 / 18:34
Teraz rozumiem dlaczego psychiatry i psycholodzy są chorzy umysłowo :-)
~Do Josepha
04-02-2013 / 13:07
Kościół także ponosi odpowiedzialność za ten upadek i relatywizm wartości. Sędziowe chronią swoją korupcję (kasta), część hierarchów kościoła chroni niemoralne zachowanie w imię kościoła (np. pedofilia), Wyborcza chroni swoich, policja swoich. Partie polityczne swoich. Wszędzie kastowość. A że rzeczywistość jest brutalna i zmierza gdzie zmierza - a bo taka jest. Kościół nie jest już dla ludzi autorytetem, a przynajmniej głęboki. Bo jeśli ubogi Chrystus chodził w sandałach a patriarchowie w złocie - to ludzie głupi nie są. Nie gloryfikuje się złota tylko miłosiedzie. I nie sakrament po wierzchy, a miłość Boga i bliźniego. Skutek więc jest stosowny. Daje to pole liberałom, post komunistom, i innym.
~joseph
04-02-2013 / 10:33
I KTO SIEJĘ JEZYKIEM NIENAWIŚCI !!! Jezus Chrystus dokonał istotnego przełomu przez przykład i przykazanie budowania całego życia indywidualnego i społecznego na miłości Boga, bliźniego oraz siebie samego. Jednakże jest to zadanie tyleż istotne, co trudne, wymagające odpowiedniego ukształtowania całej osoby ludzkiej. Toteż każde pokolenie wymaga wychowania do miłości od nowa. W historii występują trudne do wytłumaczenia fazy wyżu i niżu duchowego przy ciągłym wzroście cywilizacji technicznej. Nienawiść wobec religii Niestety, dzisiejsza cywilizacja popadła w taki duchowy kryzys, że w dużej mierze zapomina o wzniosłości budowania na miłości i buduje prawie na samej nienawiści w różnych odmianach, co oczywiście doprowadzi w bliżej nieokreślonej przyszłości do upadku całej cywilizacji i w wymiarze duchowym, i w wymiarze materialnym. Jest znacznie gorzej niż za czasów tzw. pogańskich, gdyż poganie uznawali wartości duchowe i solidarność. Jak to jest u nas w Polsce? Jako człowiek związany przez ponad 66 lat z KUL zacznę od naszych niektórych spraw. Oto Instytut Jana Pawła II, wydający wysoko ceniony w świecie i otwarty na wszystkie opcje kwartalnik „Ethos”, przeżywa wielkie trudności finansowe, musiał już zwolnić połowę personelu. Zwrócił się do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o sfinansowanie międzynarodowego projektu badawczego z dziedziny bioetyki. Ministerstwo odrzuciło ten wniosek właśnie z powodu nienawiści do katolicyzmu: „ze względu na charakter wyznaniowy KUL Jana Pawła II, wykluczający rzetelność naukową”, jak poinformował mnie ks. Alfred Wierzbicki, dyrektor Instytutu Jana Pawła II. Ministerstwo może nie mieć pieniędzy, ale za taką argumentację powinien być kryminał. Coś podobnego zgłosił pewien Francuz do prezydenta Francji, a mianowicie, żeby nie uznawać żadnych dyplomów, stopni i tytułów naukowych ludzi związanych z Kościołem. Tylko patrzeć, jak u nas po tej linii ministerstwo zażąda unieważnienia wszystkich dyplomów Akademii Krakowskiej i Uniwersytetu Jagiellońskiego od XIV wieku, bo uczelnię tę zakładał Kościół i do XVI wieku prawa nauczania nadawał Papież. Były już bowiem wnioski niektórych marksistów, by nie uznawać dyplomów KUL. Wiara w Boga nie zaślepia umysłu, lecz niewiara połączona z nienawiścią ogranicza myślenie. Z kolei przewodniczący KRRiT chciał podać do sądu o. dr. Tadeusza Rydzyka za słowa, że i tym razem odmowa Telewizji Trwam miejsca na multipleksie jest już postanowiona. Tymczasem nie trzeba było „wykradać” takiej tajemnicy, bo była wypowiedź, że miejsce to ma otrzymać telewizja społeczno-religijna, ekumeniczna, tolerancyjna i prospołeczna, co oznacza, że nie będzie to Telewizja Trwam, gdyż nasi liberałowie przez religię rozumieją religioznawstwo, przez ekumenizm – mieszanie różnych religii, przez tolerancję – godzenie się na łamanie Dekalogu, a przez ducha społecznego – poprawność polityczną. „Gazeta Wyborcza” (12-13.01.2013) podała zagadkowo, że ma to być telewizja „w duchu nauczania Stolicy Apostolskiej i jedności z Episkopatem”. Oznacza to niechybnie, że chce się wbić klin między Telewizję Trwam a Episkopat i tak perfidnie usprawiedliwiać swoją odmowę. Ciągłe pogardzanie wsią polską Wieś polska była zawsze pewnym symbolem dawnej tradycji, religijności i ziemi polskiej. Dlatego ateizm publiczny dzisiaj szczególnie nią pogardza. W całej historii, może od XII tysiąclecia przed Chr., występuje taki dramat, że choć z rolnictwa powstały stałe osiedla, potem miasta i państwa, to miasto i państwo zrodziło warstwę społeczną wykorzystującą rolnika i ciemiężącą go. W rezultacie przez całe tysiąclecia toczyły się spory, a nawet krwawe walki o ziemię i los chłopa. Przeróżne były rodzaje posiadania ziemi. Najczęściej jednak miało miejsce odbieranie chłopu ziemi i czynienie z niego wyrobnika lub niewolnika. Tak było w feudalizmie, kapitalizmie i komunizmie. Zdawało się nam, że to już minęło. Tymczasem nie. W neokapitalizmie i lewicowym liberalizmie znowu dąży się do niszczenia gospodarstw rodzinnych, pozbawienia chłopów własności ziemi, oddawania jej wielkim latyfundiom i w rezultacie do zlikwidowania instytucji wsi jako rzekomo przestarzałej, bo istniejącej już od blisko 14 tysięcy lat. Jest to nawiązanie do pradawnej praktyki ciemiężenia rolników przez arystokrację. U nas ostatnio postawa ta ujawniła się w tym, że na Ziemiach Odzyskanych chłop mógł mieć tylko dzierżawę wieczystą. Posiadał jedynie prawo pierwokupu ziemi po pegeerach, co było jednak wielką ironią, gdyż nie miał pieniędzy. Musiała być jakaś tajna umowa między rządem niemieckim a polskim, według której za jakieś dla nas korzyści ze strony Niemiec pozostawiliśmy im możliwość „odzyskania” tych ziem drogami ekonomicznymi. I oto teraz nasiliła się bardzo praktyka wykupywania naszych ziem przez cudzoziemców za pośrednictwem tzw. słupów, czyli Polaków, którzy otrzymują na to odpowiednie kapitały z Zachodu. A w 2016 roku nie będą już nawet potrzebne podstawione osoby. Rządy udają przed naszymi rolnikami, że nic nie wiedzą, a przywódcy PSL udają, że sprawę zbadają. Nie ma więc instytucji, która broniłaby chłopów i Polski, dlatego trzeba oddać chwałę rolnikom, którzy dziś coraz mocniej demonstrują przecież w interesie nas wszystkich. Trzeba za wszelką cenę bronić polskiej ziemi, nawet siłą, wobec złej polityki rządów. Odczytali to dobrze ludzie Samoobrony i Andrzej Lepper, a ponieważ naruszyli jakiś punkt ideologii unijnej, doznali wielkich prześladowań i pomówień ze strony UE oraz naszych władców. Tak więc powtarza się stary syndrom. W typowo rolniczym Imperium Rzymskim, gdy dwaj trybuni ludowi bracia Tyberiusz i Gajusz Grakchowie w II w. doprowadzili do uchwały, by latyfundyści arystokratyczni nie zagarniali dla siebie całości ziem zdobytych, lecz częścią uwłaszczyli chłopów bezrolnych, to arystokraci doprowadzili do śmierci obu braci i licznych ich zwolenników, a ciało Tyberiusza wrzucili do Tybru. A przecież Grakchowie chcieli słusznie wzmocnić zarówno armię, jak również państwo. Również u nas jest coraz więcej spraw polskich, których musimy bronić siłą przed złą wolą oszołomów. Właściwie to w polityce wieś polska jest spychana ze sceny głównej, tak jak i Kościół. Jest w tym coś demonicznego. Wszyscy chcą wieś polską tylko odpolonizowywać, ateizować i w rezultacie niszczyć. Oczywiście ogół weźmie tę tezę za zbyt radykalną, ale za mało ludzi rozumie, że taki radykalizm leży u podstaw ideologii liberalnej. Dziedziczenie polityki nienawiści Tak jak istnieje dziedziczenie przez pokolenia kultury, obyczajów, umysłowości, tak też jest niestety, jak się okazuje, dziedziczenie walczącego ateizmu społecznego, antykultury, prymitywizmu, dzikości i ducha przestępczego. I my tego w Polsce obecnie doświadczamy. Działa u nas jakby wedyjskie prawo karmana, według którego dobro, ale i zło, nie znika wraz z człowiekiem, z pokoleniem, lecz tworzy pewien ciąg realny, bilansuje się w dalszych czasach i tworzy złowrogi klimat: „Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdy wyrządza, i plugawy niech się jeszcze plugawi” (Ap 22, 11). I u nas SLD dziedziczy w dużej mierze zło komunizmu, Ruch Palikota – zło nihilizmu, Platforma Obywatelska i Unia Wolności – zło laicyzmu i liberalizmu, a wszystkie one wraz z ugrupowaniami ateistów społecznych – zło ateizmu i relatywizmu moralnego, choć niektóre jednostki są tak niezorientowane ideowo, że nawet nie wiedzą, co dziedziczą. W każdym razie sytuacja Polski pod ich rządami robi się tragiczna. Całość społeczeństwa natomiast poddaje się znanemu z historii prawu wahadła, które bardzo długo nie wygasa: od jednej fazy do przeciwnej, a po rozczarowaniu powraca od przeciwnej do pierwszej, od komunizmu do kapitalizmu, a zaraz od kapitalizmu znów do komunizmu. Choć z latami zakres wahania jest coraz mniejszy, to jednak towarzyszy mu stała, wzajemna nienawiść. Brakuje czynnika stabilizującego i obiektywnego. Mógłby być nim Kościół katolicki, ale jest coraz bardziej kneblowany przez ateizm państwowy i szkalowany przez barbarzyńców duchowych. Niewola państwa za długi W starożytnych państwach jeśli dłużnik nie oddał długu, choćby z powodu nieszczęścia, był brany przez wierzyciela do niewoli, często z całą rodziną, albo służył wierzycielowi, albo był sprzedawany. W mądrych Atenach Solon (ok. 635-560), reformator, dokonał tzw. strząśnięcia długów, czyli ich unieważnienia, żeby ratować życie państwowe. Ale praktyka niewoli w każdym innym miejscu trwała do czasów nowożytnych. Dziś taka lichwa społeczna ma wymiar międzynarodowy i międzypaństwowy. Oto jedno państwo ubogie zaciąga dług u innego, bogatszego, a i państwo bogate zaciąga dług w imperium banków światowych. Taka jest dziś struktura gospodarcza świata, którym rządzą finanse. I o ile wielkie państwa zadłużone na biliony dolarów jeszcze nie poszły w pełną niewolę bankowych panów świata, muszą tylko poddać się wpływom ich ideologii, głównie antymoralnej, to małe państwa są już właściwie w niewoli swoich wierzycieli. Pokazali to doskonale Niemcy, którzy za długi chcą przejąć ponad sto wysp greckich i kilka portów. Jeszcze do tego nie doszło, ale jeśli Grecja będzie nadal w UE, to dojdzie. W ogóle UE jest wykoncypowana jako wierzycielka swoich członków państwowych, przynajmniej w późniejszym czasie, i jej gospodarka jest rodzajem zakładania kajdan na ubogie państwa. Natomiast najszybsze jest branie małych państw w niewolę ideologiczną, moralną, kulturową i ateistyczną. UE chce zawładnąć samymi duszami państw i zniewolić je. To dokonuje się już coraz wyraźniej wobec Polski. Mogłaby nas z tego wyrwać chyba tylko rewolucja, ale obroża ekonomiczna jest straszliwa. Dlaczego nasi politycy tego nie rozumieją? Koncepcja UE została zbudowana na zasadzie światowej lichwy totalnej, a nie na zasadzie altruistycznej miłości, jak planowali ojcowie założyciele. Nienawiść do prawdy, dobra, prawa i ładu Cały współczesny świat liberalny i postkomunistyczny charakteryzuje, mówiąc najkrócej, brak dyscypliny w myśleniu, logice, moralności, działaniu i w życiu. Sprawiło to złe rozumienie wolności – tylko jako buntu i burzenia wszystkiego. Pod wieloma względami u nas robi się już gorzej niż na Zachodzie, bo tam życie było bardziej ustabilizowane. U nas wolność bardziej przypomina ucieczkę z obozu i życie już bez żadnej sankcji, nic nas na serio nie obowiązuje. Robimy się jak rozwydrzeni nastolatkowie. Spójrzmy choćby na różne męty ideologiczne, społeczne, polityczne, kulturowe, moralne, obyczajowe, niektóre całe partie polityczne. Państwo może i chce dyscyplinować życie społeczne, ale tylko w aspekcie materialnym: przez urzędników, biurokrację, kary finansowe, kary fizyczne, a przede wszystkim przez uchwalanie całego morza coraz to nowych praw, których już nikt nie przestrzega poza korzystającymi na tym prawie. Nie stosuje się środków humanistycznych, pedagogicznych, etycznych i duchowych i wyższych idei. Wywodzi się to z materializmu i ateizmu państwowego. Tak i Polska, niestety, chyli się ku upadkowi. Atmosfera nienawiści Dużo się mówi o trudnościach gospodarczych, a mało o trudnościach w innych dziedzinach życia, w których szerzy się nienawiść. Toteż trzeba jeszcze wymienić niektóre przejawy nienawiści. Najgorsze jest to, że dzisiaj jakby dąży się do tego, żeby całą cywilizację i kulturę duchową przepajać nienawiścią głównie do wyższej idei człowieka i do samego Boga, w tym po prostu wściekłością na katolicką etykę seksualną i rodzinną. Dąży się do odebrania Kościołowi wszelkiego wpływu na życie doczesne, a cóż dopiero mówić o nowej ewangelizacji przez media ogólnopolskie. Jednocześnie rozwija się zorganizowany i nieustający atak na duchowieństwo, jak robili to Niemcy i komuniści, na instytucje kościelne, zniesławianie Kościoła w odzyskiwaniu przezeń dóbr i nieruchomości zrabowanych nieprawnie przez komunistów, a wreszcie i na Fundusz Kościelny, którego nie znieśli nawet stalinowcy, choć – jak mówi ks. Prymas Józef Kowalczyk – służył on wtedy tylko prawosławiu, protestantom i narodowcom. Do tego dochodzi arogancja prezydenta, premiera, KRRiT, Ruchu Palikota i SLD wobec Papieża i Episkopatu Polski w sprawach medium katolickiego. Tworzy to atmosferę, która wpływa stronniczo nie tylko na urzędy, ale niekiedy i na sądy oraz prokuratury. Niektórzy nienawistni dziennikarze zaatakowali nawet kibiców pewnych klubów piłkarskich za to, że szukając między sobą zgody, spotkali się na Jasnej Górze. Wymowny jest też brak reakcji najwyższych władz państwowych na profanację Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, Obrazu będącego wielką świętością całej Polski. W ogóle różni ateiści publiczni i bluźniercy uważają się jednak za życzliwych dla Kościoła, bo chcą być chowani w liturgii kościelnej. Oczywiście cierpią w takiej atmosferze nie tylko gorliwi katolicy, ale także wszyscy ludzie wyróżniający się prawością, uczciwością, mądrością, pracowitością, sprawiedliwością, szlachetnością i życiem wyższymi wartościami. Jednak tacy ludzie raczej nie wysuwają się na czoło w życiu państwowym, lecz przeważnie kombinatorzy, gracze, oszuści. Nawet w kulturze zbyt duże znaczenie ma ohyda, fałsz, zło, niesprawiedliwość. Zbyt duże znaczenie mają ci, co zohydzają wszystko, co polskie, wzniosłe, bohaterskie, ideowe. Ideałem ma być jakiś homo europaeus, który jest w zasadzie burzycielem wszelkich wyższych wartości. Nie ma uczciwości między rządem a społeczeństwem, jasności i przejrzystości w prawodawstwie i administracji, poszanowania praw przeciwników politycznych, ochrony praw ludzi opluwanych i oskarżanych, nienależących do orientacji rządzącego, uczciwego gospodarowania pieniędzmi publicznymi, nie ma czystych metod zdobywania i wykonywania władzy i politycy zbyt często kierują się tylko swoim interesem, a nie ogólnonarodowym (Jan Paweł II, ks. Prymas Józef Kowalczyk). W niektórych dziedzinach brakuje ładu, mądrości, miłości ludzkiej, jak choćby w przemyśle, szkolnictwie wszystkich stopni, służbie zdrowia, rolnictwie, budownictwie, kolejnictwie, w służbach specjalnych, w prawodawstwie. Czyż już nie ma u nas mądrych i zdolnych prawników? A powiedzmy sobie szczerze: większość praw, ustaw i uchwał rządowych powinno się wyrzucać do kosza, takie są niedopracowanie, zawierają błędy i jakby celowo zostawiane wieloznaczności. Dotyczy to niekiedy nawet rzeczy najprostszych. Śmiejemy się z udziwnionych zaleceń instancji unijnych. Ale czasami sami je prześcigamy. Nie można było np. ze spokojem przyjąć wymogu związanego z eWUŚ, by szpitale codziennie sprawdzały, czy ich pacjenci nie stracili w międzyczasie ubezpieczenia. A jeśli są ubezpieczeni, lecz nie figurują w spisie, to i chorzy, nawet obłożnie, czy nieprzytomni, mieliby codziennie pisać oświadczenie, że są ubezpieczeni. Szczęście, że zostało to odwołane. Ale nie było to takie wesołe, bo biurokracja i bezwzględność złych urzędów jest przerażająca, jeszcze gorsza niż na Zachodzie. A Polacy charakteryzowali się kiedyś szlachetnością, szerokomyślnością i empatią. Władcy liberalni delektują się swoim wyniesieniem i układają hymny na swoją cześć, nie zajmują się już sprawami zwykłych obywateli. Nie bronią ich przed większymi trudnościami, nieszczęściami, oszustami, aferzystami, publicznymi złodziejami, gangami, mafiami, nieuczciwymi urzędnikami i przed obłędnymi ideologiami. O poszkodowanych powiadają sobie beztrosko czy ironicznie: „Czemu dali się oszukać?”. Jak w przypadku Amber Gold i 33 innych parabanków. I wreszcie pogarda dla Dekalogu, rzekoma wolność, prowadzi w Polsce, niestety, do wielkiego rozpasania seksualnego na wszelkie sposoby. Brak samodyscypliny i dyscypliny społecznej w życiu seksualnym był zawsze znakiem upadku społeczeństwa i państwa. Coraz wyraźniej rodzi się pytanie, jak ma się zachowywać Kościół, tzn. biskupi, księża, zakony i świeccy katolicy wobec całej tej ateizującej cywilizacji nienawiści. Są tu możliwe dwa stanowiska. Według pierwszego, biernego, to cierpliwe, męczeńskie znoszenie wszelkich prześladowań, wybaczanie, modlitwa i oczekiwanie, że prawda zwycięży. Według drugiego – bezprawie, które przy dzisiejszych środkach może całkowicie zniszczyć Kościół. Należy się mu przeciwstawiać modlitwą społeczną, słowem, ale i czynem. Myślę, że trzeba dziś oba te stanowiska łączyć: bronić religii i Kościoła czynnie, a jednocześnie duchowo powierzyć się Bogu i apelować do sumień prześladowców. Trzeba pamiętać, że komuniści byli wielkimi łgarzami, ale słabszymi niż okłamujący nas liberałowie z Zachodu. Bo łgarstwa tamtych były dla nas oczywiste i „grubo ciosane”, i tylko nienawiść do historycznej Polski lub ciemnota dawała im posłuch. Większość polskich komunistów z czasem wiedziała, że oszukują. Natomiast liberałowie czynią jeszcze większe szkody Kościołowi i Polsce, bo chodzą w glorii najwyższej kultury i cywilizacji świata, a dzięki technice ze swoimi kłamstwami docierają do wszystkich. Dlatego pierwszym zadaniem katolicyzmu jest dziś rozpraszanie gęstniejącej mgły obłudy i nienawiści, która pokrywa szczyty społeczne w Polsce i zasłania prawdę i miłość. Przede wszystkim człowiek jako istota osobowa – rozumna, wolna i dobra – jest największym cudem świata (Sofokles, V wiek przed Chr.) i spełnia się w rozumnej i miłosnej relacji do Boga osobowego. Jeśli jednak neguje Boga jako swój sens, zwłaszcza przez popełnianie zła moralnego, staje się istotą najbardziej niespełnioną, bezsensowną i tragiczną. Jest takie paradoksalne prawo, że kto zwalcza Boga, to musi czcić diabła.
~Diablo
02-02-2013 / 16:04
Krzysio zalazł komuś za skórę, obcięli mu klejnoty to i historię życia sobie dopasował. Się musiał polubić w nowej roli....
~Peter
02-02-2013 / 10:46
no comment:)))))
~K0M0R0WSKI BR0NEK
01-02-2013 / 19:51
Oj debile do potengi n. Daliście się nabrać na temat zastępczy. he he he . Czodzi nam byśta nie pa3li na sprawy pierd....tej gosPOdarki ani też na ludzi w rzędzie upapranych w kradzieże i zabójstwa jak np Aleksandra Salomona i naszego tera mini ster B0GUSIA ZDR0JEWSKIEGO.
~peg
01-02-2013 / 19:51
dlaczego Grodzka, a nie Biegowska?..Co jeszcze toto skrywa?
~Julia
01-02-2013 / 15:05
hmmmm a taka sympatyczna się wydawała