Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 listopada 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 11-09-2012

Dług publiczny to kradzież obywateli przez rząd - prof. Michał Wojciechowski

Zadłużanie państwa ma także wymiar moralny. Jest bowiem nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń – pisze ekspert Centrum im. Adama Smitha.
Przez jedną kadencję dług publiczny wzrósł o jakieś 300 miliardów złotych, a niektórzy sądzą, że o więcej. 
Nowy budżet sytuacji nie zmieni, zadłużenie Polski ma dalej wzrastać. Jest to powszechnie postrzegane jako problem gospodarczy i polityczny.

Ale zadłużanie państwa ma też wymiar moralny. Może nawet przede wszystkim moralny, gdyż jest nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń. Spłata nie jest przecież tak naprawdę problemem "ich", władzy, lecz naszym, jako podatników. To my, każdy pracujący dorosły, będziemy musieli wysupłać dodatkowe 20 tysięcy złotych plus procenty, żeby zapłacić za ubiegłe cztery lata budżetowej lekkomyślności. Rządzący nam na dłuższą metę szkodzą, zadłużenie zahamuje i wzrost gospodarczy, i konsumpcję.

Kto i komu zabiera

Zadłużanie państwa nie jest widziane jako kradzież czy ogólniej przestępstwo, gdyż jest oczywiście legalne, choć pozostaje nieodpowiedzialne i szkodliwe. Ta formalna legalność okazuje się pokusą, gdyż i rząd centralny, i samorządy, i rozmaite instytucje, i fundusze państwowe, w tym ZUS i Fundusz Drogowy, chętnie zaciągają pożyczki na spory procent. Ustawowe ograniczenie możliwości zaciągania długów ma tym samym potężnych przeciwników. Nie dotyczy to samej Polski, czy tym bardziej partii aktualnie rządzących, gdyż sytuacja jest taka sama w znacznej większości świata. W USA noworodek przychodzi na świat z 45 tysiącami dolarów długu.

Pożyczanie, tak w życiu publicznym, jak prywatnym, miewa oczywiście sens. Wtedy mianowicie, gdy korzyści, jakie mamy z pożyczki, na przykład zrealizowanie pilnej inwestycji, przewyższają koszty w postaci oprocentowania. Bardzo ryzykowne są natomiast pożyczki konsumpcyjne, które polegają na tym, że wydajemy pieniądze, których jeszcze nie mamy, a za dobra płacimy tym samym więcej, bo do ceny dochodzą odsetki.

Zapożyczanie się przez rządy wynika właśnie z nadmiernych wydatków typu konsumpcyjnego, na przykład na pensje urzędnicze i specjalnego typu emerytury. Taka sama jest faktyczna przyczyna wzrostu podatków. Oficjalnie są to pożyczki na inwestycje itp. Jednakże, gdyby administracja wszystkich szczebli nie urosła przez 20 lat trzy- czy czterokrotnie, nie byłoby wcale dziury w budżecie i potrzeby pożyczania! Tymczasem o redukcji administracji i upraszczaniu przepisów tylko się mówi.

Weźmy przykład. Zatrudnienie w administracji rośnie szacunkowo o  25 tysięcy osób rocznie. Koszt jednego urzędnika, jego pensji, związanych z nią składek itp., oraz miejsca pracy to jakieś 100 tysięcy rocznie. Oczekiwane wpływy z tytułu niedawnego podniesienia VAT o 1 punkt procentowy szacowano na 5 – 6 miliardów złotych rocznie. A więc ta podwyżka podatków wynikła po prostu ze wzrostu liczebności administracji przez poprzednie dwa lata! Nie licząc szkody, jaka wynika stąd, że tej sumy nie wyda się na rzeczy pożyteczne.

Za obecny dług zapłacą obywatele. Powiększanie długu publicznego staje się więc zamaskowaną formą kradzieży. Tracimy my, korzystają aktualni rządzący, zbędni urzędnicy oraz lobby bankowe, spekulanci pożyczający pieniądze rządom. W skrajnym przypadku może od tego zbankrutować cały kraj. Oznacza to, że zaciąganie pożyczek przez rządzących narusza przykazanie "nie kradnij!" i właściwie powinno być ścigane przez prawo.

Definicja prawna

Wyciąganie pieniędzy od obywateli można nazwać kradzieżą nie tylko na zasadzie intuicji czy publicystycznej przesady. Tradycyjna prawna definicja kradzieży brzmi: "Potajemne zabranie rzeczy cudzej z chęci zysku". W przypadku długu publicznego wszystko się zgadza!

Potajemne: rząd zaciąga długi, nie informując ogółu, o co tu chodzi, czym naprawdę jest deficyt budżetowy i pokrycie go przez emisję obligacji itd. Jeśli pojawi się informacja o kwocie zadłużenia, nie towarzyszą jej dane o kosztach oprocentowania. Tym bardziej nie dostaniemy kwitu z informacją, ile spadnie na nas samych i naszych potomków. Natomiast mydli się ludziom oczy zapowiedziami, ile to hojna władza przeznaczy na różne pożyteczne cele.

Ale zadłużanie państwa ma też wymiar moralny. Może nawet przede wszystkim moralny, gdyż jest nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń. Spłata nie jest przecież tak naprawdę problemem "ich", władzy, lecz naszym, jako podatników. To my, każdy pracujący dorosły, będziemy musieli wysupłać dodatkowe 20 tysięcy złotych plus procenty, żeby zapłacić za ubiegłe cztery lata budżetowej lekkomyślności. Rządzący nam na dłuższą metę szkodzą, zadłużenie zahamuje i wzrost gospodarczy, i konsumpcję.

Kto i komu zabiera

Zadłużanie państwa nie jest widziane jako kradzież czy ogólniej przestępstwo, gdyż jest oczywiście legalne, choć pozostaje nieodpowiedzialne i szkodliwe. Ta formalna legalność okazuje się pokusą, gdyż i rząd centralny, i samorządy, i rozmaite instytucje, i fundusze państwowe, w tym ZUS i Fundusz Drogowy, chętnie zaciągają pożyczki na spory procent. Ustawowe ograniczenie możliwości zaciągania długów ma tym samym potężnych przeciwników. Nie dotyczy to samej Polski, czy tym bardziej partii aktualnie rządzących, gdyż sytuacja jest taka sama w znacznej większości świata. W USA noworodek przychodzi na świat z 45 tysiącami dolarów długu.

Pożyczanie, tak w życiu publicznym, jak prywatnym, miewa oczywiście sens. Wtedy mianowicie, gdy korzyści, jakie mamy z pożyczki, na przykład zrealizowanie pilnej inwestycji, przewyższają koszty w postaci oprocentowania. Bardzo ryzykowne są natomiast pożyczki konsumpcyjne, które polegają na tym, że wydajemy pieniądze, których jeszcze nie mamy, a za dobra płacimy tym samym więcej, bo do ceny dochodzą odsetki.

Zapożyczanie się przez rządy wynika właśnie z nadmiernych wydatków typu konsumpcyjnego, na przykład na pensje urzędnicze i specjalnego typu emerytury. Taka sama jest faktyczna przyczyna wzrostu podatków. Oficjalnie są to pożyczki na inwestycje itp. Jednakże, gdyby administracja wszystkich szczebli nie urosła przez 20 lat trzy- czy czterokrotnie, nie byłoby wcale dziury w budżecie i potrzeby pożyczania! Tymczasem o redukcji administracji i upraszczaniu przepisów tylko się mówi.

Weźmy przykład. Zatrudnienie w administracji rośnie szacunkowo o  25 tysięcy osób rocznie. Koszt jednego urzędnika, jego pensji, związanych z nią składek itp., oraz miejsca pracy to jakieś 100 tysięcy rocznie. Oczekiwane wpływy z tytułu niedawnego podniesienia VAT o 1 punkt procentowy szacowano na 5 – 6 miliardów złotych rocznie. A więc ta podwyżka podatków wynikła po prostu ze wzrostu liczebności administracji przez poprzednie dwa lata! Nie licząc szkody, jaka wynika stąd, że tej sumy nie wyda się na rzeczy pożyteczne.

Za obecny dług zapłacą obywatele. Powiększanie długu publicznego staje się więc zamaskowaną formą kradzieży. Tracimy my, korzystają aktualni rządzący, zbędni urzędnicy oraz lobby bankowe, spekulanci pożyczający pieniądze rządom. W skrajnym przypadku może od tego zbankrutować cały kraj. Oznacza to, że zaciąganie pożyczek przez rządzących narusza przykazanie "nie kradnij!" i właściwie powinno być ścigane przez prawo.

Definicja prawna

Wyciąganie pieniędzy od obywateli można nazwać kradzieżą nie tylko na zasadzie intuicji czy publicystycznej przesady. Tradycyjna prawna definicja kradzieży brzmi: "Potajemne zabranie rzeczy cudzej z chęci zysku". W przypadku długu publicznego wszystko się zgadza!

Potajemne: rząd zaciąga długi, nie informując ogółu, o co tu chodzi, czym naprawdę jest deficyt budżetowy i pokrycie go przez emisję obligacji itd. Jeśli pojawi się informacja o kwocie zadłużenia, nie towarzyszą jej dane o kosztach oprocentowania. Tym bardziej nie dostaniemy kwitu z informacją, ile spadnie na nas samych i naszych potomków. Natomiast mydli się ludziom oczy zapowiedziami, ile to hojna władza przeznaczy na różne pożyteczne cele.

Zadłużanie państwa ma także wymiar moralny. Jest bowiem nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń – pisze ekspert Centrum im. Adama Smitha

Zabranie: nikt nas nie pyta o zgodę, będziemy musieli przymusowo spłacać poprzez podatki. A jeśli przyjąć, że dług pozwala sfinansować jakieś wydatki pożyteczne, a obywatele, odnosząc z tego korzyści, pożyczanie zatwierdzą, nadal mamy do czynienia z kradzieżą. Wtedy bowiem aktualnie żyjący okradają następne, nieświadome jeszcze niczego pokolenia, którym zostawią rachunek za swoje obecne wydatki.

Rzeczy cudzej: przecież rząd spłaca długi naszymi pieniędzmi, a nie swoimi. Nigdy dość powtarzania, że władza niczego nie produkuje, lecz wyłącznie zabiera nasze pieniądze i nimi obraca. Obraca nieefektywnie, marnuje, dlatego gospodarczo szkodliwy jest każdy wzrost wydatków państwowych innych niż na bezpieczeństwo.

Z chęci zysku: gdyż premier, minister, burmistrz, wójt, dyrektor chcą mieć komfort finansowy teraz, zamaskować kryzys i pustki w kasie, wygrać następne wybory. Dbają o tegoroczny budżet, a nie o sytuację rządu, gminy, obywateli za lat kilka i więcej, a tym bardziej nie o następne pokolenia, które będą musiały obecne długi spłacać. To samo dotyczy posłów i radnych, którzy uchwalają budżety. Nie myślą o naszej sytuacji, lecz o korzyściach i życzeniach swojej grupy.

Nazywać po imieniu

W czasach, gdy o sukcesie politycznym decyduje piar, dobre wrażenie w telewizji, a przepisy prawa chronią polityków przed ostrzejszą krytyką, specjalnego znaczenia nabiera nazywanie rzeczy po imieniu. Nazwa kradzieży na określenie wielu poczynań dzisiejszych państw może być poczytana za obraźliwą. Trudno.

Skądinąd, jak wiadomo, kwitnie upiększanie rzeczywistości we wszelkich dziedzinach przez zmiany nazw. Na przykład podatki na cele socjalne nazywa się składkami. Zwolennik eurobiurokracji, państwa opiekuńczego i polityczno-poprawnej cenzury wobec inaczej myślących nazywa siebie liberałem. Zabijanie dzieci przed narodzeniem otrzymuje nazwę zabiegu, przerwania ciąży czy sztucznego poronienia (czyli za łaciną – aborcji). Bojówkarze zamiast za faszystów podają się za antyfaszystów.

A zatem: przez wysokie podatki, dług publiczny i inflację rządy biurokratyczne okradają obywateli, a przez propagandę ich oszukują.

Inne formy

Kradzieżą w ogólnym, potocznym sensie tego słowa można nazwać i inne formy działalności władzy. Podatki nie są nadużyciem, jeśli służą pożytkowi publicznemu. Ale jeśli są przejadane i marnowane przez pasożytniczą biurokrację (nie mówiąc już o korupcji), zbliżają się do kradzieży. Kradzieżą były konfiskaty majątku przez komunistów. Brak reprywatyzacji zbliża się zatem do paserstwa.

Następnie kradzieżą jest wywoływanie inflacji przez emisję pustego pieniądza i lewych papierów wartościowych, praktyka powszechna. Inflacja powoduje bowiem utratę wartości pieniędzy, jakie mamy. Analogiczny charakter mają manipulacje stopą procentową: za wysoka (jak obecnie w Polsce) zapewnia nadmierne zyski bankom, za niska oznacza karanie oszczędnych.

Cechy oszukańczej piramidy finansowej ma system emerytalny, w którym składkami ściągniętymi dziś spłaca się stare zobowiązania, a płacącym obiecuje, że kiedyś przyszły rząd coś im da. Tylko że ten przyszły rząd nie bardzo będzie miał z kogo ściągać. Rodzice chcieliby mieć więcej dzieci, ale przy obecnym systemie podatkowym ich nie stać. A młodzi podatnicy emigrują.

Nic nowego

Te wszystkie formy kradzieży mają oczywiście skutki gospodarcze w postaci znikomego wzrostu gospodarczego w całym świecie zachodnim. Warunkiem zdrowej gospodarki jest bowiem przestrzeganie przykazania "nie kradnij!" – także i przede wszystkim przez rządzących! Wiadomo z historii, że chciwość i rozrzutność władz w sposób nieunikniony towarzyszy instytucji państwa. Jeśli z nią jednak nie walczyć, rządzący nas zrujnują.

Cytat: "Ilekroć banda złodziei uchwyci w pewnym stopniu władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku".

Zadłużanie państwa ma także wymiar moralny. Jest bowiem nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń – pisze ekspert Centrum im. Adama Smitha

Są to słowa ze starożytnego komentarza do Dekalogu pióra żydowskiego filozofa Filona z Aleksandrii... Zatem nic nowego pod słońcem (tym razem zdanie biblijne z Księgi Koheleta). A Biblia mówi jeszcze, że król buduje kraj sprawiedliwością, a niszczy uciskiem podatkowym (Księga Przysłów 29,4). A obok (13,22): "Mąż dobry zostawia dziedzictwo wnukom". Dziś zostawiamy im długi.

prof. Michał Wojciechowski

Autor jest ekspertem Centrum  im. Adama Smitha i świeckim profesorem  teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Napisał m.in. książki "Moralna wyższość wolnej gospodarki", "Biblia  o państwie", "Między polityką a religią".

PS. 
KOLEJNA REWOLUCJA 
Hiszpanie wypowiadają posłuszeństwo - Alexis de Tocqueville "Raport o pauperyzmie"

Jakikolwiek regularny, stały system administracyjny mający na celu zaspokojenie potrzeb ubogich będzie raczej rodził nędzę, niż z niej wydobywał, będzie deprawował ludzi, których zamierza wspomagać i pocieszać, z biegiem czasu sprowadzi bogatych do roli dzierżawców ubogich, wysuszy źródła oszczędności, wstrzyma akumulację kapitału, ograniczy rozwój handlu, stłumi ludzką aktywność i pomysłowość i wreszcie, gdy liczba otrzymujących wsparcie dorówna liczbie tych, którzy go udzielają, a ubodzy, nie mogąc już wyciągnąć z zubożałych bogaczy środków dla zaspokojenia swoich potrzeb, uznają, że łatwiej za jednym zamachem pozbawić ich majątków, niż zabiegać o ich pomoc - wywoła gwałtowną rewolucję w państwie.
  Napisał to w roku 1835. 

A dziś: "Ja nie płacę! Chcę więcej za mniej!" - Hiszpanie wypowiadają posłuszeństwo. 
Burmistrz komunista dowodzi rajdami na supermarkety. Wszystkie hiszpańskie regiony objęła akcja społeczna "Ja nie płacę". 
Jej uczestnicy odmawiają płacenia za transport, żywność i produkty pierwszej potrzeby. Ostatnio "rajdami" kilkudziesięciu osób na supermarkety w Andaluzji kierował burmistrz anarchista małego miasteczka - Juan Manuel Sanchez Gordillo, nazwany przez media "hiszpańskim Robin Hoodem". 

Akcję "Ja nie płacę" rozpoczęli na początku roku wykończeni kryzysem Grecy. 
W Hiszpanii podchwycili ją jako pierwsi użytkownicy katalońskich autostrad, najdroższych w całej Hiszpanii. Co najmniej 10 tysięcy kierowców korzysta z nich i odmawia płacenia. Każdemu grozi 100 euro mandatu. Potem przyszła kolej na korzystających z madryckiego metra i barcelońskich autobusów. 

 I jeden z komentarzy: say69mat Tiaaa, jak zwykle wszyscy chcą więcej za ... mniej. 
W trakcie rewolucji francuskiej chciano właśnie ... 'więcej za mniej'. W trakcie rewolty bolszewickiej żądano ... 'więcej za mniej'. W trakcie rewolty nazistowskiej żądano 'armaty zamiast masła', czyli znowu sakramentalne ... 'więcej za mniej'. 
Kiedy rozkułaczano Polskę, dobra władza na cudzesach, oferowała ... 'więcej za mniej'. Doprowadzając np. perełki naszej architektury ziemiańskiej do poziomu wygódki. I kiedy jesteśmy w Anglii, podziwiamy pieczołowitość, z jaką traktuje się architekturę wiejską. Tam nikt nie wpadł na pomysł aby chcieć lub dać ... 'więcej za mniej'. A jak chciał to ... po łapach i cześć. 
System penitencjarny stanowił skuteczne narzędzie polityki społecznej. A teraz zastanówmy się, siedzimy w naszym ukochanym 'M-gniazdeczku'. Zatopieni jesteśmy cieleśnie i duchowo w naszej ukochanej 'plaźmie'. A tu przychodzi ekipa, z niedwuznaczną propozycją ... wyskakuj z plazmy. Chcemy ... 'więcej za mniej'. 
Kiedyś na początku lat dziewięćdziesiątych zdarzały się przypadki ściągania modnego obuwia sportowego na ulicach naszych miast. Zjawisko traktowano jako najzwyklejsze przestępstwo. Choć znowu, chciano przecież ... 'więcej za mniej'. 
Problemem jest zatem nie tyle redystrybucja dóbr, ale redystrybucja ... biedy. Ponieważ to zubożenie produkuje populistyczne hasła ... 'więcej za mniej'. 
A jak przeciwstawić się zjawisku ubóstwa, to pytanie adresowane do polityków. 
Jako specjalistów, którzy w imię dobra narodu pragną, tegoż dobra przymnażać, aby dzielić. Podstawą naszej cywilizacji i kultury jest prawo do własności. Prawo do posiadania i obowiązek dzielenia się. 
Ale nie na zasadzie ... więcej za mniej!!!

Chiński smok się dławi, Ameryka ma biegunkę, a Europa już tonie...

Wojciech Cejrowski Unia to 4 rozbiór polski i zdrada stanu !

 

Więcej o przestępstwach rządu Tuska:

Pieniądze – Banki – Nędza – Niewola. Prawda ukryta za Globalnym Długiem. Opracował: Roman Kafel
Minister Rostowski ma go dość – Balcerowicza zegar długu publicznego musi zniknąć
Zabawy z długiem publicznym, czyli "twórcza księgowość" ministra Jacka Rostowskiego
SALON WŁADZY NIE ODDA ŁATWO - PRZYGOTUJMY SIĘ NA DŁUGI MARSZ DLA ZATOPIENIA KLIKI PLATFORMY TUSKA I KOMOROWSKIEGO.
PETYCJA POLONII - Jak długo jeszcze pozwalać będziemy na bezkarne opluwanie i poniżanie Polski i Polaków ?
Bankructwo Polski - ZEGAR DŁUGU POLSKIEGO - POPRZYJ PETYCJE ZAKAZUJĄCA ZADŁUŻANIE PAŃSTWA POLSKIEGO !!!

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.