Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 kwietnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

CZY ATAKI NA WAŁĘSĘ SĄ ZASADNE? - siedem grzechów Wałęsy - List otwarty

Od sierpniowych strajków robotniczych w Polsce mija już 29 lat. Usadowiony na czele strajkujących na Wybrzeżu Lech Wałęsa, był od początku atakowany przez działaczy związkowych i politycznych, którzy przypisywali mu kolaborację z SB i KOR. Owe inkryminacje nasiliły się szczególnie po roku 1989, po rozmowach z władzami PRL w Magdalence i przy „okrągłym stole”.
Wałęsa już na początku popełnił kardynalne błędy, za które teraz płaci:
1) otoczył się ludźmi KOR i pozwolił na infiltracje Związku przez Służbę Bezpieczeństwa;
2) pozwolił, akceptował rugowanie ze Związku sprawdzonych, aktywnych działaczy związkowych;
3) oddał kierownictwo Związku w ręce niezwiązkowców, lumpenpolityków.
4) akceptował przekształcenie Związku w partię polityczną;
5) zerwał Umowę Gdańską i odstąpił od realizacji 21 strajkowych postulatów wynegocjowanych ze stroną rządową;
6) uczestniczył w niszczeniu ludzi o odmiennych poglądach, na prowadzoną przez „Solidarność” politykę związkową i społeczną.
7) nie reagował na ewidentne krzywdy wyrządzane aktywnym obywatelsko osobom, które docierały do niego z różnych zakątków kraju. 9) sprowokował wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981

Zarzuty stawiane obecnie Wałęsie są dotkliwe, ale zasadne i niweczą lub niwelują jego legendę, gdy tymczasem on chciałby uchodzić w społeczeństwie , przynajmniej za człowieka przyzwoitego. Najgorsze jest jednak to, że do Wałęsy nic nie dociera. On nie widzi swoich błędów i nigdy nie próbował ich naprawić. Ostatnie nasilone ataki na niego przyjmowane są przez większą część myślącego społeczeństwa z aprobatą lub obojętnie. Ponieważ do świadomości Wałęsy nie docierają żadne argumenty, żadne perswazje, nie ma sensu zwracać się bezpośrednio do niego, lecz za pośrednictwem formy tzw. „listu otwartego”. Choć jest on formalnie adresatem, to faktycznie skierowany do społeczeństwa. Tą formą posługiwali się bardzo często działacze przedsierpniowej opozycja.

List otwarty do Lecha Wałęsy

Panie Wałęsa, sytuacja Pana nie jest ani, prosta ani, jasna. Słuszność ataków, inkryminacji, pomówień można uzasadnić Pańskim zachowaniem się wobec społeczeństwa i aktywnych działaczy obywatelskich, w minionych latach. Pan lubi posługiwać się ludowymi przysłowiami i porzekadłami, więc ja Panu kilka przypomnę: nie czyń drogiemu tego, co tobie niemiłe; jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz; kto pod kim dołki kopie, to sam w nie wpada; nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka, kto sieje wiatr, ten zbiera burze… Wszystkie one odnoszą się do Pana. Przez wiele lat gdy, kierował Pan Solidarnością i sprawował Urząd Prezydenta RP, nie dostrzegał Pan skutków stalinowskich i faszystowskich praktyk stosowanych w Solidarności i w państwie. Wpływały do Pana skargi, ostrzeżenia, prośby o pomoc i interwencje; zbiorowe i indywidualne . W Polsce po sierpniu 1980 szalały różne bojówki gangstersko - polityczne, w tym SB i KOR. Wyrzucano z pracy i z Solidarności aktywnych, zaangażowanych, sprawdzonych , krystaliczni czystych działaczy związkowych, zasłużonych, represjonowanych w PRL opozycjonistów, a na ich miejsce, za Pana wiedzą i zgodą, wprowadzano ludzi KOR- u i agentów SB. Niech Pan nie mówi, że nic o tym nie wiedział, nie tłumaczy się, że był tylko robotnikiem. Przysłowie mówi: jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Nie musiał Pan przyjmować funkcji przewodniczącego Związku, a tym bardziej stanowiska Prezydenta, bo nie miał Pan ku temu elementarnego przygotowania umysłowego i moralnego. W środowisku robotniczym było już wtedy bardzo wielu mądrych robotników . Tym związkowcom, którzy pchali Pana na to stanowisko mógł Pan wyjaśnić , że nie ma podstawowych kwalifikacji moralnych, umysłowych, doświadczenia społecznego. Dziś miałby Pan czyste ręce i sumienie. Mógłby Pan ludziom bez wstydu spojrzeć w oczy. Miał Pan do dyspozycji potężny aparat administracyjny, rozbudowaną kancelarię, która Pana obsługiwała, ale Pan milczał, udawał, że nic złego nie dzieje w Związki i w kraju. Słane do Pana pisma, listy, protesty, obywatelskie , przestrogi, uważał Pan za fingowane przez SB . Gdy we wrześniu lub październiku na wiecu w Krakowie niektórzy uczestnicy spotkania ostrzegali Pana przed KOR-em, to Pan to zbagatelizował , tłumacząc, że jest to mała grupka nic nie znaczących ludzi, którą można nakryć czapką. Teraz zbiera Pan żniwa, tego co, Pan zasiał. Nigdy Pan nie wystąpił przeciw rosnącemu złu, w obronie krzywdzonych przez Solidarność. Dlaczego teraz dziwi się, że ludzie zarzucają Panu współpracę z SB i sprzyjaniu b. władzom PZPR i PRL? Społeczeństwo słusznie personifikuje obecne zło, jako skutek Pana świadomego działania. Jeśli nie miał Pan wpływu na panoszące się w Solidności zło, to czemu Pan protestacyjnie nie ustąpił z funkcji przewodniczącego związku i nie zrezygnował z ubiegania się o stanowisko Prezydenta RP? Argumentowanie , że chciał Pan coś dobrego zrobić dla kraju i ludzi , że przyczynił się do odzyskania niepodległości, wolności , zmian ustrojowych, wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polskich, jest żenująco prymitywne. Świat zmienia się, bo takie są prawa dialektyczne; już grecki filozof Heraklit zauważył , że wszystko płynie, wszystko jest zmienne , tylko zmienność stała. Świat dojrzał do przemian i dlatego musiały one nastąpić. Nie dostrzega Pan i nie docenia przemian jakie zachodziły w świecie i w Związku Radzieckim, po śmierci Stalina, roli Chruszczowa, postawach opozycyjnych prof. Sacharowa, gen. Grygorienki, Szarańskiego, Sołżenicyna, Achatowej, Amalryka, Gorbaczowa i tysięcy innych. Polska nie była wyłącznym motorem zmian. Na nie złożyło się wiele czynników, a przede wszystkich dojrzałe, sprzyjające warunki w świecie. O Pana poziomie umysłowym, świadczy Pana przekonanie, że w pojedynkę obalił Pan komunizm w Polsce, w krajach obozu sowieckiego i w samym Związku Radzieckim . Tym czasem prawda jest taka, że wyrządził Pan Polsce wiele zła. Trudno wymienić wszystkie szkody, ale kilka należy przypomnieć: pozbawił Pan Polaków wszelkiej nadziei; czego nie udało się dokonać przez 123 lata zaborcom, przez 6 lat hitlerowcom i przez 60 polskim komunistom; przyczynił się do tzw. masowej, cichej eutanazji, skazując na śmierć lub przyśpieszając ją tysiącom obywateli , pozbawionych możliwości leczenia: opieki medycznej, zakupu podstawowych leków ratujących życie, przedłużających je lub zmniejszających cierpienia; przyczynił się Pan do zniszczenia gospodarczego kraju, rozkradzeniu majątku narodowego, nędzy i poniżenia milionów obywateli. Doprowadził do tego, że miliony obywateli wzdycha za rządami PRL, zwłaszcza za okresem władzy Edwarda Gierka.To Pan się przyczynił, że w czasie manifestacji , protestów, ludzie skandują przed rządzącymi „złodzieje, oszuści, bandyci. Nie może się Pan zachować, jak u cioci na imieninach: co złego, to nie my. Trzeba przyjąć odpowiedzialność za dobro i za zło. A tego zła z Pana winy było więcej niż dobra. Oczywiście, nie można oczekiwać od Pana, że się do nich rzeczowo ustosunkuje, ale może dotrą te słowa do osób, które zrozumieją dlaczego jest Pan dziś tak atakowany przez społeczeństwo. A oto kilka przykładów, które Pana pośrednio obciążają:

KTO UCHYLI WYDAWANE PRZEZ "SOLIDARNOŚĆ" WYROKI ŚMIERCI CYWILNEJ NA POLSKICH PATRIOTÓW ? (fragmenty)

Grupa gangsterów spod znaku KSS KOR, przy pomocy SB i innych tego rodzaju sił, opanowała we wrześniu 1980 r. NSZZ" Solidarność" i wykorzystała do walki o władzę, o prywatne, osobiste cele. Ludzi, którzy się temu sprzeciwiali, pod różnymi pretekstami eliminowano ze Związku. Tych, którzy się szczególnie mocno opierali po prostu w sposób bandycki niszczono, oskarżając ich bezpodstawnie o współpracę z SB, KGB, rzekomą przynależność do PZPR itp. Jedynym argumentem oskarżenia miał być fakt, że krytykowali politykę Związku i nie chcieli uznać kierowniczej roli KOR , w "Solidarności".

Do tej haniebnej działalności wciągnięto także Kościół, zwłaszcza hierarchię kościelną, która niezbyt się opierała, a teraz nie bardzo wie jak ma się zachować wobec skrzywdzonych. Kościołowi trudno się wycofać, gdyż sporo skorzystał za swoją postawę. Dzisiejsze kierownictwo "Solidarności" nie chce na siebie brać winy przeszłości, tłumacząc, że wszystko zło jakie działo się po sierpniu 1980 roku w Związku, inspirowane było przez nasłaną armię agentów SB i KSS KOR. Ludzi tych nie ma już w "Solidarności" ; są w Unii Wolności, Unii Demokratycznej, w rządzie, w parlamencie, w wyższej administracji państwa, samorządach, w biznesie itp.. Skrzywdzonych odsyłają więc do osób dziś już będących poza Związkiem – do Frasyniuka, Barbary Labudy, Rulewskiego, Kuronia, Modzelewskiego, Michnika, Mazowieckiego, Wałęsy, Lityńskiego, Wujca, Romaszewskiego, Geremka, Dorna i do b. esbeków. (…) Można więc zrozumieć dlaczego działający wciąż agenci SB ( …) nie chcą dopuścić by "Solidarność" sama naprawiła własne błędy i krzywdy, które miały miejsce pod jej szyldem. Wzmocniłoby to bowiem ten obóz , wznowiło do niego sympatię i zaufanie…
(Leszek Skonka)

NAPRAWIĆ KRZYWDY CZY SZUKAĆ WINNYCH ? ( Artykuł dyskusyjny )

Niektórzy uważają, że pytanie „naprawiać krzywdy, czy szukać winnych” jest źle sformułowane, a nawet bez sensu. Trzeba zarówno naprawiać krzywdy , jak i szukać i ukarać winnych. Wbrew pozorom są to dwa różne zadania , ale zacząć trzeba koniecznie od naprawienia krzywd. Jest to pilniejsze i łatwiejsze. Tym bardziej, że nawet postpezetperowska lewica, w zasadzie zgadza się na jakieś zadośćuczynienie pokrzywdzonym, przynajmniej w rozsądnych granicach i w takim zakresie w jakim jest to jeszcze możliwe, głównie w formie moralnej. Chodzi bowiem o to by, nie sięgać zbyt głęboko do kieszeni zbiedniałego społeczeństwa. Natomiast nie zgadza się na karania, piętnowania, wszczynania procesów wobec sprawców tych krzywd, publiczne rozpatrywania ich win itp. Stąd opór SLD (…) przeciw

wszelkich form obecnie stosowanej lustracji. Istnieje zatem realna możliwość naprawienia krzywd wyrządzonych w PRL, a także w okresie rządów „solidarnościowych”; bo przecież i ten obóz ma na swoim sumieniu wiele wyrządzonych ludziom krzywd i szkód. (…) W czasie I Kongresu SLD za potępieniem totalitaryzmu i za naprawieniem krzywd jego ofiarom wypowiedzieli się uczestnicy oraz Leszek Miller i prezydent Aleksander Kwaśniewski. Co prawda są to na razie tylko słowne deklaracje. W przeszłości Aleksander Kwaśniewski i Józef Oleksy, gdy byli sekretarzami SLD też zapewniali solennie, na piśmie, Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu , że współczują pokrzywdzonym w okresie stalinizmu i są za naprawieniem im krzywd. Ale gdy p. Oleksy został premierem , a p. Kwaśniewski – prezydentem, to nawet nie odpowiadali na pisma . SLD nigdy nie ukrywał niechęci do lustracji uzasadniając swoje stanowisko mniej lub bardziej racjonalnie. Uważał , że wielu ludzi osądzanych dziś za działalność w przeszłości wykonywało tylko swoje obowiązki, zgodnie z obowiązującym wówczas prawem i dlatego – zdaniem SLD - należy wszystko puścić w niepamięć, zostawić sprawy historykom i sumieniu inkryminowanych. SLD powołuje się także na upływ czasu, na porozumienie w 1988-1989 w Magdalence i przy "okrągłym stole" , gdzie strona "solidarnościowa" zapewniała, że za cenę dopuszczenia jej do władzy, nie będzie domagała się żadnych rozliczeń , że przeszłość odcina „grubą kreską” itp. Te deklaracje przypieczętowano toastami i bruderszaftami obu stron . Trzeba przyznać, że strona PZPR dotrzymywała umowy i podzieliła się władzą, a nawet oddała ją całkowicie , gdy „Solidarność” zapewniała , że chce uczynić z Polski drugą Japonię. Jak wygląda owa „Polska Japonia” niech sobie społeczeństwo samo odpowie. (…)

Większość pokrzywdzonych gotowa będzie zapewne przyjąć taką ofertę ale politykom z obozu postsolidarnościowego nie będzie ona odpowiadała, będą ją obrzydzali, dyskredytowali. Traktują oni bowiem sprawę krzywd wyłącznie w kategoriach politycznych. Nie interesuje ich zadośćuczynienie pokrzywdzonym lecz rozgrywanie sprawy politycznie, tym bardziej , że w okresie sprawowania przez siebie władzy, nie tylko nic nie zrobili w tym kierunku, ale spowodowali powstanie nowych nieprawości , niemniej licznych i bolesnych niż te w PRL. Zdają sobie sprawę, że nie można jedne krzywdy uznać, naprawiać, a inne pomijać, tylko dlatego , że wyrządziła je "Solidarność, a więc były słuszne . Krzywda jest tylko krzywdą i zawsze tak samo boli. (Leszek Skonka )

WPŁYWAJĄ SKARGI OFIAR "SOLIDARNOŚCI"

Choć cenzura nie dopuszcza informacji o pojawieniu się możliwości dochodzenia szkód i krzywd na drodze sądowej, wyrządzonych niewinnym obywatelom przez "Solidarność" , to zaczynają napływać zgłoszenia pierwszych ofiar tego obozu. Skargi dotyczą doznanych różnych szkód i krzywd od września 1980 roku. O powstaniu Stowarzyszenia Ofiar "Solidarności" pokrzywdzeni dowiedzieli się, najpierw z Internetu, prasy polonijnej i znajomych. Swoje zainteresowanie dochodzenia krzywd wyrazili także pierwsi prawnicy. Zgodnie z zapowiedzią nadsyłane materiału będą systematycznie upubliczniane. Stowarzyszenie Ofiar "Solidarności" prosi wszystkich, do których dotrze wiadomość o Stowarzyszenia , o przekazywaniu informacji o jego istnieniu innym zainteresowanym.

OŚWIADCZENIE STOWARZYSZENIA OFIAR "SOLIDARNOŚCI"

Spełniając oczekiwania wielu obywateli, którzy doznali krzywd ze strony NSZZ "Solidarność" oraz innych instytucji związanych z tym obozem, Instytut Badań Stalinizmu , Patologii Władzy i Problemów Społecznych , inicjuje powołanie stowarzyszenia pokrzywdzonych przez "Solidarność", pod roboczą nazwą - Stowarzyszenie Ofiar "Solidarności" . Celem stowarzyszenia jest działanie zmierzające do ujawnienia sprawców szkód i krzywd wyrządzonych jednostkom i grupom obywateli pod szyldem "Solidarności". Stowarzyszenie wspomagać będzie dążenia osób pokrzywdzonych do uzyskania zadośćuczynienia za doznane szkody materialne i moralne oraz do ujawniania, napiętnowania i ukarania sprawców tych krzywd, niezależnie od tego jakie dziś zajmują stanowiska i kto ich broni.

Inicjatorzy uważają, że w imię sprawiedliwości, każda krzywda powinna być naprawiona, a winni ukarani. Jeśli uznaje się za słuszne i sprawiedliwe piętnowanie zbrodni i przestępstw niemieckiego faszyzmu , sowieckiego i polskiego stalinizmu, to nie można stosować innych miar i ocen, ani usprawiedliwiać sprawców krzywd wyrządzanych pod szyldem "Solidarności". Zbrodnia, krzywda, szkoda , nawet wyrządzana w dobrych intencjach, nie intencjonalnie, nie zmienia faktu, że skrzywdzony odczuwa ją jednakowo dotkliwie .

Inicjatorzy apelują do wszystkich pokrzywdzonych przez ludzi związanych z obozem "Solidarności" i KSS KOR, o zgłaszanie się do Stowarzyszenia w celu podjęcia wspólnych działań .

Ponieważ wiele roszczeń wymagać będzie rozstrzygnięć na drodze sądowej, a także w Międzynarodowym Trybunale Praw Człowieka , Inicjatorzy Stowarzyszenia zwracają się z prośba do prawników o pomoc .

LIST EWY ZALESKIEJ

Konin, 4.03.2005 r.

Przewodnicząca Senackiej Komisji
Polityki Społecznej i Spraw Społecznych Krystyna Sienkiewicz


Czy pamiętasz jak wyglądała cela w Fordonie? Tam powstała Kiki „Fordonianka”. Tam się poznałyśmy. Sądzę, że mnie pamiętasz mimo przebywania w salonowym towarzystwie. Ja pamiętam wszystko. Wtedy w celi uwierzyłam, że rozbolała Cię głowa, gdy odmawiałyśmy różaniec za górników zamordowanych w Kopalni „Wujek” – dziś nie wierzę. Dziś powinnam przeklinać i złorzeczyć wszystkim zdrajcom, ale nauka mojego, przez Ciebie tak bardzo znienawidzonego Kościoła nauczyła mnie przebaczania. Nikogo nie przeklinam – niech mój Bóg was osądzi. Ale nie dlatego do Ciebie piszę. Chcę żebyś wiedziała, dlaczego umieram.

Wywalczyłam sobie Polskę, w której każą mi leczyć nowotwór za własne pieniądze. Jak przystało na „państwo prawa” czekałam na tę wiadomość dwa miesiące.

Najpierw za własne pieniądze musiałam robić badania. W lipcu 2003 r wiedziałam, że jest źle, ale na kolonoskopię musiałam czekać do listopada. Po przebytej w konińskim szpitalu operacji (w grudniu) byłam leczona od marca 2004 roku chemią pierwszego rzutu w Centrum Onkologicznym w Warszawie. To był nowotwór II stopnia i dziś wiem, że gdybym wtedy dostała oxaliplatinę miałam szansę. Miałam pełne zaufanie do lekarzy, ale nie wiedziałam, że nie mają czym leczyć. Byle jaka chemia nie leczy, tylko męczy człowieka. Nic dziwnego, że okazała się nieskuteczna. Dzięki mojej lekarce z Konina trafiłam do Wojskowego Instytutu Medycznego MON w Warszawie celem leczenia wg schematu Campto. Ze względu na progresję przerwano leczenie po XI kursie 5-go stycznia 2005 r. i lekarz prowadzący skierował wniosek do Ministerstwa Zdrowia o leczenie OXALIPLATYNĄ. Pozytywna opinia konsultanta krajowego i innych biurokratów (pismo MOW/WSM/137/2005 z 9-go lutego br.) dawały nadzieję na rychłe kontynuowanie leczenia, tymczasem już dwa miesiące pisma krążą po rozlicznych biurach i urzędnicy toczą dyskusję, kto ma sfinansować leczenie oxaliplatiną. Przez dwa miesiące pozostałam bez żadnej ochrony! Markery CEA od grudnia 2004 do marca 2005 wzrosły z 95 do > 500, zrobił się przerzut na płuca.

Ostatecznie dowiedziałam się, że zgoda MZ na leczenie oxaliplatiną nie oznacza przyznania środków z NFZ na wykup tego leku. W ten prosty sposób zostałam skazana na śmierć, ponieważ nie stać mnie na sfinansowanie zaproponowanego przez lekarzy leczenia.

Skandalem jest, że tej informacji nie udzielono mi dwa miesiące temu. Wasi urzędnicy nie wiedzą, że w tej chorobie liczy się każdy dzień? Moja dokumentacja krąży po niezliczonych biurach NFZ przez dwa miesiące tylko po to, żebym mogła otrzymać zgodę Ministerstwa Zdrowia na leczenie za własne pieniądze.
To nie jedyny skandal urągający zasadom praworządnego państwa. Złodzieje majątku narodowego chodzą bezkarni a ludzie muszą umierać z braku leków, chociaż w myśl z art. 68 Konstytucji mamy prawo do ochrony zdrowia.
Zostaliśmy potwornie oszukani przez polskojęzycznych zdrajców. Nafaszerowana nimi SOLIDARNOŚĆ krwawi, a Polską rządzi bolszewicka agentura.

Wiesz przecież, że spędziłam rok w więzieniach PRL-u , ale pominięto mnie podczas przeglądania akt zarządzonego przez Strzembosza. Gdy pod koniec lat 90-tych wróciły emerytury mundurowe sama wniosłam o odszkodowanie za niesłuszne pozbawienie mnie wolności, sądy III RP takiego prawa mi odmówiły – dwa razy zapadał wyrok w Koninie i za każdym razem sprawę rozpatrywali dyspozycyjni w stanie wojennym funkcjonariusze resortu sprawiedliwości.
Od zasądzonych przez Sąd Wojewódzki w Koninie dnia 6.11.1998 r., sygn. II Ko 245/98 „O” i Sąd Apelacyjny w Poznaniu dnia 18.02.1999 r., sygn. II AKa 440/98 wyroków złożyłam kasację, ale ta postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2001 roku została odrzucona - sygn. akt V KKN 441/99. Gdy Rzecznik Praw Obywatelskich, któremu się poskarżyłam chciał przejrzeć akta tej sprawy, wówczas okazało się, że akta zaginęły. (!)

Niby w 2004 roku zostały odtworzone, ale z nieznanych mi powodów okazały się niewystarczające do rozważenia przez Biuro RPO, który udaje, że chce mi pomóc i spokojnie czeka, aż umrę i sprawy nie będzie.

Mam pytanie, czy odtajniłaś już swoją teczkę?
Dla kogo pracowałaś?
Bo dla kogo pracujesz, to wiem. Wiem także przeciwko komu angażujesz swoich towarzyszy. Proszę Cię, zostaw mój Kościół w spokoju i zajmij się biurwami w NFZ. Oni zabierają masę pieniędzy przeznaczonych na leczenie chorych ludzi.
Żegnaj na zawsze.

Ewa

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.