Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 19-02-2011

Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński

        Zagadkową postacią jest b. prezydent Mysłowic - Grzegorz Osyra. W 2003 roku upozorował zamachu na samego siebie i... wygrał wybory. Ostatnio zrobiło się znowu głośno o tym panu, bowiem miał tym razem zagadkowy wypadek samochodowy - 29 listopada 2010 w jego auto uderzył inny samochód, po czym jego skoda uderzyła w drzewo. No i zaczęły się spekulacje i ekspertyzy, z których nie wynika, czy p. Osyra wymyślił sobie przebieg zdarzenia, czy wypadek faktycznie się wydarzył (wobec nieodnalezienia sprawcy umorzono śledztwo).
         W trójmieście mamy także zagadkę - pisarka dr Chomuszko uważa, że inż. Naleziński założył dodatkowe konto na portalu NaszaKlasa i na tyle dotkliwie z niego ją postponował, że w końcu udała się do dwóch sądów, aby przywołać go do porządku i aby otrzymać kasę w ramach zadośćuczynienia. Podobno - tak twierdzą media (pewnie na podstawie policyjnych danych) - przestępstwa internetowe są stosunkowo łatwe do wykrycia i łatwo namierzane są osoby nazbyt sobie folgujące na blogach, forach i wpisujące swoje niewybredne komentarze w ramach dyskusji.
         W sprawie cywilnej osiągnęła sukces - faceta skazano i zażądano skasowania omawiających nieetyczną, jego zdaniem, działalność doktoryzującej się pisarki oraz publicznych przeprosin. Problem w tym, że to pisarka... pomówiła publicznie tego pana o posiadanie aż trzech kont na tym portalu i głosi swoją wersję do dnia dzisiejszego, bowiem we wszystkich sądach, do których jest zapraszana, bezbłędnie powtarza swój starannie obmyślony dowód (zwany przez nią dedukcyjnym).

         Trudno orzec, czy Osyra jest winien w ostatniej jesiennej motoryzacyjnej sprawie, czy polski student Jakub Tomczyk popełnił zbrodnię na Angielce podczas pobytu na Wyspach, czy Naleziński miał trzy konta na NK, ale przecież cała ta trójka doskonale wie, czy podejrzenia/oskarżenia wobec nich są prawdziwe. Dziwne jest to, że takie - wydaje się, proste sprawy do rozwiązania - pozostawiają aż tyle niedomówień i niejasności. Ostatni z trójki, twierdzi, że miał i ma na NK tylko jedno konto, ale zbadanie tego przypadku przekracza jednak możliwości Temidy, natomiast uznanie przez nią tego faktu, spowodowałoby sądową katastrofę - okazałoby się, że sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku popełnił pomyłkę (tzw. sądową), że nie były przestrzegane procedury zastosowane podczas procesu, że uniemożliwiono apelację (sędzia nie poinformował pozwanego o terminie wydania wyroku i o jego wydaniu!), że Sąd Apelacyjny odrzuca kolejne próby apelacji twierdząc, że wniesiono ją po minięciu terminów (ale nie podpowiada, w jaki sposób miał być dochowany termin, skoro pozwanego nie poinformowano ani o wyroku, ani o możliwości apelacji!).

         Zatem - polska Temida nie jest zainteresowana grzebaniem się w tej oszukańczej sprawie, bowiem po sporych trudach, musiałaby przyznać rację pozwanemu, musiałaby przeprosić go za swój błąd, czyli za pomyłkę sądową oraz powinna oskarżyć znaną pisarkę (o pomówienia, kłamstwa i fałszerstwo), nakazując przeprosiny. A to wydaje się przekraczać prawne i organizacyjne możliwości polskiej Temidy i, ponadto, w tzw. przyjaznym państwie prawa, musiałyby się organa sprawiedliwości jednak psychologicznie przełamać, czyli czuć ochotę na poprawienie pomyłki (a tego przecież organicznie nie znoszą!). Mało tego - pewnie musiałyby przyznać, że istnieją błędy w procedurach dotyczących powiadamiania o wyroku w aspekcie apelacji. Teraz Temida po prostu nabrała wody w swe rozkapryszone usta, co - przy zasłoniętych oczach - nie jest sprawą prostą, niemniej dzielnie znosi pisma spływające - głównie emajlowo - do jej wyniosłego gmachu: nie odpowiada na zgłaszane pytania i propozycje, zgłaszane przy zastosowaniu tej nowoczesnej formy korespondowania. Pocieszmy się, że prawdopodobnie w całej Unii w ten sposób olewani są obywatele.

         Najprościej (dla wszystkich) byłoby nakłonić Nalezińskiego, aby przyznał się do winy, czyli do zarejestrowania się (i pisania) pod danymi AZ i JK, jednak Temida - pomna, że niedawno drobny pijaczyna próbował wyłgać się paroma złotymi przed wlepieniem mandatu przez straż miejską - nie wejdzie na ten ryzykowny poziom przekonywania, choćby i dlatego, że nie dysponuje środkami na takie nielegalne cele. To już szybciej brytyjska Temida przyzna się do błędów w sprawie Tomczaka, niż gdańska w sprawie doktorantki UG. Co do tego ostatniego aspektu - materiałów w tej sprawie jest tak wiele, że jeśli ktoś pokusiłby się o zrobienie doktoratu z prawa, to miałby materiałów aż nadto.

         Kilka dni temu dotarły do nas nieprawdopodobne wieści - azjatycki sąd uniewinnił dwóch Pakistańczyków (media podają ich nazwiska, co jest niedopuszczalne wg polskich standardów ochrony danych osobowych), którzy byli oskarżeni o porwanie i zabójstwo polskiego geologa. Nie znaleziono wystarczających dowodów łączących ich ze śmiercią Polaka w lutym 2009 roku. Tamtejszy prokurator zapowiedział złożenie w sądzie wyższej instancji odwołania od wyroku (wg niego sąd zignorował ważne fakty).
         Rzecznik naszego MSZ oznajmił - "że szanując niezawisłość władzy sądowniczej w Pakistanie, MSZ jest rozczarowane wyrokiem". Więcej (może to oburzające, a może to norma?) - tenże rzecznik zaingerował w sądową niezawisłość sądu suwerennego państwa, bowiem powiedział, że "sprawa morderstwa Piotra Stańczaka będzie poruszana w najbliższym czasie w kontaktach wysokiego szczebla ze stroną pakistańską". Szkoda, że na niższych szczeblach, interesy zwykłych polskich obywateli (i to oskarżonych nie o zabójstwo) nasze rodzime sądowe instytucje mają w głębokim* poważaniu.
         Anal/iza* podobieństw i różnic obu przypadków wskazuje, że prawne procedury polskiego sądownictwa uniemożliwiły złożenie apelacji i że Polska (porównując oba przypadki) mniej szanuje prawo swego obywatela do wydania sprawiedliwego wyroku (w centrum Europy!), niż Pakistan, bowiem Polakowi sąd udaremnił apelację, o czym jednak nie zapomniał azjatycki sąd w stosunku do swoich obywateli.

         Aby ułatwić gdańskiemu sądowi wybrnięcie z niezręcznej sytuacji, pisarka Chomuszko mogłaby publicznie przeprosić dziennikarza za doznane przykrości, za swe kłamstwa, pomówienia i fałszerstwo oraz zwrócić kwotę pobraną przez komornika, jednak - znając zawziętość nadbałtyckich Słowian - należy spodziewać się wieloletnich zmagań, niczym o fragment pola, znanych z filmu "Sami swoi", jako walka o areał na trzy palce*. Skoro pani rok temu nie skorzystała z propozycji ugody zaproponowanej przez dziennikarza w ramach mediacji, to znaczy, że jest pewna swoich racji, podobnie jak pozwany przez nią obywatel, jednak obie racje są na tyle odległe od siebie, że tylko jedna z tych osób zeznaje prawdę, druga zaś - dyplomatycznie określając - poważnie mija się z prawdą (i to pod przysięgą). Czy sądownicze władze są w stanie rozstrzygnąć to skandaliczne nieporozumienie? W końcu to one spartoliły robotę, zatem - wzorem porządnego rzemieślnika, który spaprał swoją usługę - powinny bezpłatnie, elegancko i bez ociągania się, naprawić szkodę, wszak tego należy wymagać i spodziewać się od solidnej firmy.
         * - aluzje przypadkowe


Mirosław Naleziński, Gdynia
    
www.mirnal.neostrada.pl

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Rafał ze Szczecinka
21-02-2011 / 18:45
~MarcinT
21-02-2011 / 17:14
Panie Naleziński! a cóż to się stało, że nagle pisze Pan: "Z tego co wiem, p. Chomuszko to bardzo kulturalna i przyzwoita osoba ". Dwa lata miesza ją Pan z błotem i nagle taka zmiana??
~MNaleziński
21-02-2011 / 09:07
Panie prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku oraz panie sędzio W. Midziak - jak tylko Panowie sporządzą listę zniewag wpisanych przeze mnie w moich artykułach na temat pisarki Chomuszko, to niezwłocznie ją przeproszę zgodnie z wyrokiem. A zniewagi wpisane przez J. Kawalca proszę jemu przedstawić w osobnym wykazie i jego poprosić o przeprosiny dla pisarki. Z tego co wiem, p. Chomuszko to bardzo kulturalna i przyzwoita osoba - zapewne nie chce, aby osoba X ponosiła odpowiedzialność za osobę Y.
~odcisk
21-02-2011 / 08:46
Firmy reprezentowanej przez prezesa, który nie stosuję przepisów obowiązującego prawa nie można porównywać do dobrej i solidnej firmy, a tym samym oczekiwać, że cokolwiek z własnej i nieprzymuszonej woli poprawi.
~Anal Izy
20-02-2011 / 19:24
A czy ta pisarka czasem nie od science fiction??? L-)
~figa
20-02-2011 / 18:22
Jakie "szanowny Pan" - do tej bandy złodziei, oszustów, krętaczy należy się zwracać co najwyżej "Hołoto" - mnie w przeciwieństwie do Pana Panie Naleziński całe życie uczono, że milicjant (policjant) i każda inna forma władzy to nic innego jak GÓWNO i należy się trzymać z dala od tych paprochów.
~MNaleziński
20-02-2011 / 13:32
Całe życie uczono mnie szacunku dla prawników, zwłaszcza dla sędziów III RP. Na razie uważam tę historię za poważną pomyłkę, którą pan Midziak i jego szef, prezes SO w G. poprawią. Może też im pomoże doktorantka, która zrozumie swój błąd? Może jej przyjaciele ją przekonają? Jej szanowny mecenas?
~zuza
20-02-2011 / 13:19
Do kogo Pan się zwraca Panie Naleziński ? 'Ten SZanowny Pan" to taki sam głąb jak ci którzy popełnili "pomyłki" w Pańskiej sprawie. Ten "obywateł" RP wstyd ma gdzieś. Odwoływanie się do uczuć wyższych takiego samego niedorozwoja jest naiwne. Nawet nazwanie ich złodziejami, kretynami i przestępcami, przyjmują jak komplementy. Prawnych możliwości wybrnięcia z konfliktu też zapewne nie zna. Gdyby Pan namawiał go do przestępstwa, sowicie opłaconego, wtedy dopiero otworzył by mu się zlasowany mózg
~MNaleziński
20-02-2011 / 12:55
Powyższe pismo skierowano m.in. do prezesa SO w G. - "Szanowny Panie Prezesie Sadu Okręgowego w Gdańsku! Czy zna Pan prawne możliwości wybrnięcia z opisywanej przeze mnie, a skandalicznej, sprawy? Czy jest to sytuacja, której obecne sądowe procedury nie przewidziały? Czy nasza Temida ma certyfikaty, podobnie jak inne dostojne firmy? Czy Temida musi być ośmieszana w ten dziennikarski sposób i sama się ośmieszać swoją obstrukcją? Czy Panu, jako obywatelowi RP, nie jest zwyczajnie, po ludzku, wstyd za pomyłki popełniane przez Pański Sąd i w ogóle przez polski wymiar sprawiedliwości? W dobie internetu cały świat będzie się śmiać z nas, z Polski, zwłaszcza po przełożeniu na światowe języki. Z poważaniem Mirosław Naleziński
~Rafał ze Szczecinka
20-02-2011 / 03:35