Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 listopada 2018
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 18-03-2011

 KOBYLAŃSKI CONTRA MICHNIK - SĄDOWA WOJNA DWÓCH CYWILIZACJI - 24 marca 2011r. KOLEJNA KONFRONTACJA przed Sądem Rejonowym  Warszawie   ul Ogrodowa 51a sala 624

  Przedłużający się od kilku lat proces sądowy Jana Kobylańskiego przeciw 19 oszczercom z liberalnych mediów na początku wydawał się tylko jednym z wielu mało znaczących procesów o zniesławienie, które dotychczas nie budziły wielkich emocji. Jednak proces znanego Polonusa, człowieka legendy, którego dobre imię zostało zbrukane w wyniku sterowanej medialnej nagonki Gazety Wyborczej i Telewizji wywołał duży oddźwięk społeczny a nawet stał się wyrazem sądowej wojny cywilizacyjnej.

Z jednej strony cywilizacja łacińska reprezentowana przez człowieka zasad i honoru Prezesa USOPAŁ Jana Kobylańskiego a z drugiej strony kto? Cywilizacja fałszu, obłudy i interesu, czy braku zasad? Jaką cywilizację reprezentują ci, co tak w zmowie i zgodnej współpracy, nawet politycznie odmiennych mediów podjęli się organizacji zniesławienia na dużą skalę?

Siła władzy medialnej oszczerców była tak przygniatająca, że wielu z nas znając realia polskiego sądownictwa przypuszczało, że na trzeciej rozprawie oszczercy zostaną uniewinnieni a proces zagmatwany i zakończony bez satysfakcji dla poszkodowanego. Podobnie pewni siebie byli oskarżeni, co wyczuwało się w początkowych rozprawach procesu, gdy nie chcieli zeznawać przed Sądem a tylko wydawali oświadczenia, że potwierdzają prawdziwość swoich paszkwili.

Jednak trafiła kosa na kamień jak mówi przysłowie.

Prezes USOPAŁ okazał się człowiekiem, który nie przestraszył się potęgi liberalnych mediów i wielkości fałszywych autorytetów a oszczerców uchodzących w Polsce za nietykalnych zaciągnął na ławę oskarżonych. Takie tuzy mediów jak: Adam Michnik, Jarosław Gugała, Daniel Passent, ambasador Schnepf i inni plącząc się musiały odpowiadać na pytania Sądu, już bez początkowej pewności siebie i arogancji. Obnażyli swoją małość, a Adam Michnik nie był w stanie sensownie wyjaśnić pojęcie antysemityzmu, z którym tak gorliwie chce walczyć.

Jan Kobylański mimo już dojrzałego wieku wykazał się niezwykłą zdolnością organizacyjną sprawnie kierując z Urugwaju swoimi świadkami i oskarżycielską stroną procesu sądowego. Pomogło mu w tym wielu życzliwych Polaków. Prof. Robert Nowak - wydał potężną książkę „Potępiany za Patriotyzm”, w której przedstawił szeroko ilustrowany i udokumentowany życiorys Jana Kobylańskiego demaskując fałszywość oskarżeń prasowych.

W rozprawach brali udział sympatyzujący prawdzie posłowie i senatorzy. Powstał społeczny Ruch Poparcia Jana Kobylańskiego w obronie jego imienia i walki z Antypolonizmem. Wielu patriotów w Polsce uważało za przyzwoitość pojawić się wśród publiczności na rozprawie i dać wyraz poparcia Prezesowi USOPAŁ-u.

Zainteresowanie społeczne tym procesem i ciągła obecność na sali Sądu znaczącej publiczności, nawet do 100 osób, w tym senatorzy, posłowie i znane osobistości oraz pikiety społecznego poparcia sympatyków Kobylańskiego przed budynkiem Sądu, podniosła na tyle rangę procesu, że wyrok nie mógł być już wydany pośpiesznie i na zlecenie. Wszyscy wiedzą, że wyrok jest oczekiwany z napięciem przez szerokie warstwy społeczne i będzie podlegał szerokiej analizie.

Wyrok skazujący byłby ciosem w te pseudo-elity, które od dziesiątków lat manipulują życiem politycznym Polski, działając na jej szkodę. Wyrażał to stale towarzyszący na pikietach transparent JAN KOBYLAŃSKI WALCZY Z ANTYPOLONIZMEM.

Ten proces przeciwko 19 oszczercom a później proces przeciwko szefowi MSZ Radkowi Sikorskiemu stał się dla Polaków symbolem walki zakłamanych zwolenników Okrągłego Stołu z Narodem Polskim. Naród czuje się oszukany i okradziony przez obecne elity władzy. Ich przedstawicielami są oszczercy z  liberalnych polskojęzycznych mediów więc wyrok w tym procesie jest dla wielu z nas ważną odpowiedzią na pytanie: jaka będzie Polska? Dla wielu środowisk jest to bardzo ważna odpowiedź.

Interesująca jest przypuszczalna geneza  zorganizowanego ataku na Jana Kobylańskiego.

Celem jak można sądzić, było wyeliminowanie z życia politycznego znanego Polaka, który dał dowód, że potrafił zjednoczyć Polonię Ameryki Łacińskiej i na podobny sposób mógłby zjednoczyć patriotyczne siły narodowe w Polsce. Trzeba przyznać, że to im się udało.

Zastosowano metodę wyjętą z gangsterskich filmów, gdzie przewagę zdobywa najbrutalniejszy mafiozo i człowiek bez zasad. Być może jest normą świata przestępczego, za którą ląduje się na krześle elektrycznym a nie jest normą zasad społecznych w demokratycznym państwie.

Przestraszono się, że po podjęciu współpracy z  Edwardem Moskalem z Kongresu Polonii Amerykańskiej jego oddziaływanie może mieć Duzy  wpływ na Polskę i odebrać władzę siłom okrągłostołowym, uzdrowić patologiczną demokrację w Kraju, gdzie rządzą obce etnicznie środowiska, nie utożsamiające się z narodem i państwem polskim. Te elity w rzeczywistości nie mają legitymacji do rządzenia naszym krajem a władzę zdobyły oszustwem i wyrachowaną socjotechniką wyborczą. To co sami nie zauważyliśmy z perspektywy w kraju, widziane jest ostrzej z zewnątrz, nawet z tak dalekiego Urugwaju.

Dlatego atak medialny na Jana Kobylańskiego był zmasowany i przebiegle sterowany. Rozpoczęła go Gazeta Wyborcza wysyłając na swój koszt do Urugwaju pod przykrywką młodego redaktora Mikołaja Lizuta, który udając studenta w czasie godzinnej rozmowy przy obiedzie na koszt Kobylańskiego, rozmawiał swobodnie o latynoskiej Polonii, popijając dobrej jakości urugwajskie wino gospodarza. Być może wino to tak poruszyło wodze fantazji młodego redaktora Lizuta, że z życiorysu 20-letniego wówczas Jana Kobylańskiego, chłopaka który w 1943 r. złapany przy okazji ulicznej łapanki przez gestapo, został osadzony w obozach koncentracyjnych, w których był do końca wojny, zrobił wpływowego szmalcownika i żydożercę.

Inni redaktorzy liberalnych mediów, tak posłusznie rozwinęli swoje wyobraźnie nadążając za Gazetą Wyborczą, że licząc na bezkarność wymyślali kolejne absurdalne ale medialnie chwytliwe oskarżenia. Władza państwowa zaś ustami swojego przedstawiciela zagroziła Listem Gończym, na wypadek gdyby Jan Kobylański ośmielił się przekroczyć polską granicę. Za tym poszły następne represje, pozbawienie tytułu honorowego konsula, umieszczenie na czarnej liście Ministerstwa Spraw zagranicznych polonijnej organizacji USOPAŁ (Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej), zakaz kontaktowania się dyplomatów ambasad polskich z Janem Kobylańskim a w Polsce wszyto w podświadomość społeczną miano szmalcownika i człowieka podejrzanego.

Z postaci, która mogła być wzorcem osobowym dla Polaków, człowieka, który osiągnął w wyniku swojej pracy sukces materialny, który mimo, że żyje na Obczyźnie daje przykład bezinteresownej miłości do Kraju i bezpośrednio jest nim zainteresowany, zrobiono antywzorzec. Z człowieka pełnego mądrości i filozofii życiowej, której wielu z nas chciałoby się uczyć i naśladować, zrobiono postać godną pogardy.

Od świętości do nicości jest tylko jeden krok i ten krok Gazeta Wyborcza i jej najemnicy z nadmiarem przekroczyła. Byli pewni bezkarności i buty. Każdy z tych 19 oszczerców otrzymał nader obfita zapłatę. Zapłatę tę dano nie w przysłowiowych srebrnikach ale w cenniejszym kruszcu. Gdy popatrzy się na listę 19 oskarżonych o zniesławienie, to widać jak wszyscy zostali wyróżnieni. Stali się tuzami polskojęzycznych mediów, redaktorami naczelnymi gazet i stacji radiowych, wysokopłatnymi prezenterami telewizyjnymi, ambasadorami państwa polskiego za granicą, wpływowymi redaktorami opiniotwórczych gazet. Każdy z nich sam w sobie stał się medialną instytucją, bo wykonał tak ważną robotę, eliminując  z wpływu na kraj Jana Kobylańskiego. Do dzisiaj ktoś o nich dba aby byli na medialnym świeczniku pieniędzy i sławy. Być może gdyby nie to łajdackie zlecenie, dzisiaj Prezydentem Polski byłby już kolejną kadencję Jan Kobylański a Polakom żyłoby się dostatnie i z godnością. Nie musielibyśmy wyjeżdżać po chleb za granicę a każdy z nas uwłaszczony byłby współwłaścicielem Polski. A tak media są tylko polskojęzyczne, gospodarka i banki w obcych rękach, 3 miliony rodaków  jak za zaborów poszukuje gorzkiego chleba za granicą a niby polski rząd słucha wytycznych Unii Europejskiej jak przedtem zaleceń Moskwy. Gorliwie wypełnia tylko te dyrektywy, które szkodzą Narodowi Polskiemu a w nagrodę dostają Unijne stanowiska.

Słuchając kolejnych rozpraw i robiąc notatki z procesu zastanawiałem się jak można na zamówienie tak kłamać i dyskredytować szanowanego przez Polaków człowieka. Kłamać tak bezczelnie nawet w Sądzie, że publiczność dawała wyrazy  oburzenia a stronniczy sędzia  wypędził ją z Sali. Jednocześnie w toku wyjaśnień Schnepfa , Lizuta, Michnika zaczęły wypływać sprawy etnicznego pochodzenia oskarżonych, chęci zemsty za holokaust ich krewnych. Jakby sugerowali, że Jan Kobylański miał wpływ na wojny światowe lub zasygnalizowanie, że wszyscy oskarżeni stanowią jeden klan etniczny, który z natury jest bezkarny i sędzia powinien o tym wiedzieć.

Odczuwa się przez cały czas, że na procesie tym ciąży cień idola różowych liberałów Bronisława Geremka. On to wymyślił, zdefiniował i zalegalizował pojecie „faktu prasowego”, czyli informacji medialnej, która jest wyrachowanym wymysłem. Zdemoralizował tym dziennikarzy i ich szefów. Dał im polityczne prawo do urzędowego kłamstwa. Dzisiaj okazuje się że IPN znajduje jego związki z komunistycznymi służbami.

Zawiłości etniczne, o których się nie mówi a które są cały czas wyczuwalne  w tym  procesie tak mnie zastanowiły, że przeczytałem opasły tom z dziejów czasów rzymskich ich narodu pt.: „Rzym i Jerozolima” i wtedy zrozumiałem, że na Sali sądowej rozstrzyga się wojna dwóch filozofii:  europejskiej cywilizacji Łacińskiej z obcą nam cywilizacją Żydowską, w której dla władzy i pieniędzy można zrobić wszystko: zdradzać swój kraj lub  kraj zamieszkania,  krzywoprzysięgać, czy ogłaszać wyroki wg zasady - kto sędziego wyżej przekupi. Robić największe podłości o ile to da korzyści, władzę i pieniądze.

Występujący świadkowie strony oskarżonych postępują niezgodnie z polskim zwyczajem sądowym. Świadek ma przedstawić dowody: co widział, z kim mówił. W tym procesie świadkowie oskarżonych stawiają  poważnie rozbudowane zarzuty a uzasadnia je tym, że to słyszał ale nie wie od kogo, powołuje się na dokument, którego nie ma, albo go w ogóle nie było. Czyli świadek nie przedstawia dowodów lecz plotki a Wysoki Sąd gorliwie to zapisuje do protokołu. Czemu to ma służyć? Jakiemu dochodzeniu do prawdy. A gdyby tego świadka zaprzysiężyć. Jaka wtedy byłaby wartość plotki pod przysięgą? Pełno w tym procesie jest procedur, które zadziwiają swą nierzetelnością. Czy chodzi o prawdę? Czy chodzi o zagmatwanie procesu aż do przedawnienia po 6 latach? A może chodzi o manipulację, której celu jeszcze nie możemy rozpoznać?

Pouczające jest także  równolegle obserwowanie procesu cywilnego Jana Kobylańskiego przeciwko Radkowi Sikorskiemu, który go zniesławił nazywając publicznie „typem z pod ciemnej gwiazdy”. Na procesie 19-tu w Sądzie Rejonowym, Michał Lizut jako oskarżony nie przyznaje się, że został przez Gazetę Wyborczą wysłany jako agent do Urugwaju z zadaniem znalezienia haka na Kobylańskiego. Sugeruje, że to była własna inicjatywa i pieniądze. Na procesie Radka Sikorskiego w Sądzie Okręgowym jako świadek obrony mówi, że za pieniądze Gazety Wyborczej i pod przybranym nazwiskiem udawał studenta i naciągał Jana Kobylańskiego na zwierzenia. Która wersja jest prawdziwa: z Sądu Rejonowego, czy z Sądu Okręgowego? Jak można się zgodzić na takiego świadka? Takie zeznania w Sądzie Okręgowym powinny być wycofane jako niewiarygodne. On nie może być świadkiem.

Po kilkunastu już sesjach sądowych widać, że młody wiekiem Sędzia Żak gimnastykuje się jak tu wybrnąć z wyrokiem. Nie chce się narazić mającej wpływ na władzę elicie, siedzącej na ławie oskarżonych, bo może mu złamać karierę gdy ogłosi wyrok sprawiedliwy. Jednocześnie ta elita może go wywyższyć, gdy wbrew prawdzie ich uwolni czy uniewinni.
Sądzę, że sędzia kalkuluje jak postąpić.   W cywilizacji Łacińskiej byłoby to proste. Dowody na winę oskarżonych  leżą w aktach sprawy: w oryginałach gazet i telewizyjnych nagraniach i zależnie od skruchy czy  możliwości naprawienia win  powinien być wydany wyrok skazujący.

W cywilizacji Żydowskiej główny wpływ na wyrok ma kalkulacja i geszeft. Dowody i sprawiedliwość to kwestia swobodnego uznania sędziego.

Proces sądowy odbywa się w Polsce, obowiązuje polskie prawo i polskie racje społeczne, więc mamy prawo oczekiwać sprawiedliwego  wyroku.

Jednak po lekturze wyżej wymienionego tomiska nie mam takiej pewności, bo nie wiem czy ktoś nie kalkuluje, czy nie dokonuje nacisku. Kompromisu  w pogodzeniu tych dwóch cywilizacji nie widzę.  Jest mocno odczuwalny na Sali Sądowej podział na MY i ONI,  świadczy to , że pochodzimy z rożnych światów, gdzie pojęcie dobra i zła mają odmienne definicje.

Jednak racja jest po NASZEJ stronie i nie możemy odpuścić ewentualnego fałszywego wyroku, bo taki wyrok byłby skazaniem nas wszystkich.
ONI nie mają racji, powinni przegrać i być osądzeni.

Doświadczeni upadkiem polskiego sądownictwa  nie możemy ufać sądom, dlatego nasza obecność na procesie  i przed budynkiem Sądu musi być trwale zaznaczona, bo jako suwerenny Naród patrzymy na ręce elitom i także  ich osądzamy.

                                                                                                                  Warszawa 25-luty-2011 r.

Jan G. Grudniewski 

Społeczny Komitet wspierania Jana Kobylańskiego w walce z Antypolonizmem.  prug@chello.pl,

 

Tłum z rykiem: "Koniec Szechtera! Koniec Michnika!" wdziera się na salę 219 Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia nie reaguje. W końcu cicho prosi Jarosława Rymkiewicza, poetę, pozwanego za zniesławienie przez Agorę


Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,9276209,Poeta_zaprasza_na_proces.html#ixzz1GxdZprPV
Relacja z demonstracji Porozumienia Rawskiego przed Sądem Rejonowym w Iławie.
Sprawy przeciwko Waldemarowi Kalinowskiemu i Andrzejowi Słonawskiemu.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~pcteava
13-11-2011 / 19:54
~ynstnbldu
13-11-2011 / 15:41
~Kaedn
13-11-2011 / 01:56
Good points all around. Truly appercaietd.
~Dobro
19-04-2011 / 16:13
Odważny Polak Pan Jan Kobylański bezpośrednio wprowadza do Ojczyzny wyższą kulturę demokracji. Polska Demokracja Cyfrowa 18 kwietnia 2011, jako pierwsza na Świecie pokazała dwie strony demokracji: awers i rewers. Płytkiej demokracji zagraża Tsunami, więc rozsądek nakazuje, iż należy iść w górę. Pozdrawiam Redaktora i Czytelników A P Zapraszam na strony Polska Demokracja Cyfrowa.
~7uy
28-03-2011 / 16:10
Może Pana Kobylańskiego powinnismy wybrac na prezesa jakiejs nowej partii patriotycznej.Mielby wielkie szanse.
~Peter
22-03-2011 / 08:02
To walka Chazarów w Łacinnikami. Feliks Koneczny pisał, że zawsze w historii, cywilizacja stojąca niżej w swoim rozwoju, wypierała tę stojącą w rozwoju wyżej. Czyli inaczej mówiąc, barbarzyńcy zawsze byli górą i nadal są górą, dlatego że mają mniej skrupułów i przez to więcej ludzi potrafią sterroryzować.
~Zofia RM
19-03-2011 / 19:12
Czy znajdom sie Patrjoci kturzy zaszczelom tych żydów rzeby byli Kalekami do końca rzycia? amen