Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
27 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY Zygmunt Jan Prusiński dlaczego Polską rządzą żydzi forum dyskusyjne dla inteligentnych Czesław Miłosz Prusiński - ZŁAMANE PIÓRO POETY CZESŁAWA MIŁOSZA

Zygmunt Jan Prusiński

Motto: O grzeszniku, który oszukał świat poezji. Bądź przeklęty ! – Z.J.P.

Motto II: „Stanie się tak. I popiół szary zakryje strony jego pisma” – C.M.

Niełatwo jest pisać o złym człowieku., no gdyby to był bananowy człowiek, surowy, pełen naiwności, może nawet i taki lawirant, wszystko byłoby w porządku, ale nie on, działający z perfidną premedytacją złych uczuć do samej Polski i Polaków.

Leży przede mną książka „To, co pisałem” – wiersze Czesława Miłosza, wybór, układ i posłowie Włodzimierz Bolecki, antologia wydana przez Bertelsmann Media Sp. z o. o. dla klubu „Świat Książki” w 1998 roku. Przyznam, że gdybym nie znał prawdziwego życiorysu Miłosza może te jego wiersze bym czytał z jakimś znanym sobie uczuciem – tak jak czyta poeta o poecie. Jednak nie umiem bywać sztucznym odbiorcą poezji, wierszy napisanych przez nieprzyjaciela... I tak, zaglądam do Posłowia W. Boleckiego, a tam czytam: „Ulubionym poetą Miłosza jest Mickiewicz, jednak Miłosz powtórzyłby zapewne za Słowackim: „strofa winna być taktem, nie wędzidłem”.

* * *

REMANENT DUCHA NIESKOŃCZONY

(Dzisiaj są imieniny Lucjana. Dlatego ten wiersz dedykuję mojemu ojcu, Śp. Lucjanowi Prusińskiemu).

Wstęp może być taki, nieokiełzany, trochę brudny w wierszu ślad, dymem z komina. Jeśli chciałbym dojść do wybranego miejsca, tak jak to robi mrówka, to musiałbym być nią, mrówką.

Poetom, których nie ma.

Był iskrą o różnej porze. Pluł na lot motyla,
który minął go zawracając z powrotem w dal...
Nasilił się stęchły krzyk skazańca, starał z dna
wyjąć dźwięk bólu – drzazga w niebie została.

Emigranci są różni. Drzewa też różne są,
choć po sąsiedzku żyją w zgodzie. Pędraki
z sosnowego zagłębia, toczą w korytarzach
samoczynne walki o byt własny. Sosna śpi...

W maju biegłem do sadu. W Sobieniach
Jeziorach bywałem potajemnie, zrywałem
po cichu szelest trawy, która plotkowała
o zjeździe insektów różnych zresztą. Tak.

Kto by myślał wówczas o poecie z Berkley ?
Myślałem o Norwidzie samotnym i zimnym
wierszu w pobliżu Sekwany, czasem Herbert
wyłudził ode mnie czas zatrzymań w puencie.

Ale dopiero we wrześniu zbierałem jabłka.
Były słodkie, choć wiersze syczały wężem...
Nie wiedziałem że będę sam pieścił pióro,
i kołysał swoje myśli na krawędzi upadku.

Zygmunt Jan Prusiński
7.01.2008 - Ustka.

Mój nieprzyjaciel Czesław Miłosz zresztą pisze, jakby o sobie w wierszu: „Sobie samemu do sztambucha na nowy rok 1950”: „Kiedy już jesteś w piekle, bądź diabłem...”. No i na pewno w piekle jest, i diabłem nie gorszym niż na ziemi. Myślę, „że malował scenę przy strumieniu”, ale jakim był naprawdę ? Pamiętam moją emigrację polityczną w Austrii. Kiedy trwała wojna z szeregowym komunistą Wojciechem Jaruzelskim – (ktoś odszukał jego korzenie pod takim nazwiskiem: vel Jeruzalemskim) – w 1982, we Wiedniu zakupiłem przy polskim kościele na Rennwegu na stoisku z książkami i prasą emigracyjną Miłosza tomik wierszy „Hymn o Perle”, Kraków 1982. A więc ten stan wojenny nie przeszkadzał wcale w kontynuowaniu kariery literackiej. Dlaczego nie zaprotestował „noblista”? To dowód, że nigdy o robotnikach nie myślał i nie solidaryzował się z nimi. A co mu tam, mieszkał tak daleko, nad Zatoką w San Francisco, że czuł się bezpieczny. Duchowo także. I teraz zastanawiam się nad wierszem „Który skrzywdziłeś”; czy na pewno żal ci wtedy było tego „człowieka prostego”? Ty i ten człowiek., a ile razy w swojej politycznej misji tu i ówdzie krzywdziłeś tych ludzi, pamiętasz ? Była najpierw Litwa, później Polska. Przecież miałeś gorący udział w budowaniu i w podtrzymywaniu komunizmu na Litwie i w Polsce ! Przypomnę i taki wers: „Czemuż miałbym litować się nad tymi co giną”, no właśnie, czemu ? Niech giną !

Zostawiam te (płody) mojego nieprzyjaciela i wrócę do artykułu a właściwie do „Protestu” Jerzego Korzenia. Oto świętość, sam nie wiem czyja, spotęgowana chyba przez idiotów w XXI wieku, bo oto czytam:

„Zaistnieli w Krakowie ludzie, którzy chcą postawić pomnik Czesławowi Miłoszowi. Są nieliczni, ale ustosunkowani i hałaśliwi. Nie czytali książek tego poety-paszkwilanta, nie znają zawartych w nich jego wrogich antypolskich postaw, lub jeśli nawet coś Miłoszowego przeczytali, to nie dostrzegli obelżywych ocen zawartych w książkach Miłosza, na temat Polski, Polaków, naszej historii i narodowej kultury. Ocen szokujących”. A wszystko zaczęło się od Jerzego Giedroycia, bo to on wpadł na ten pomysł, podobny później pomysł także haniebny przez Tadeusza Mazowieckiego w stosunku do stalinowskiej komunistki Wisławy Szymborskiej – Rottermund. – Co za choroba „inteligentów” we współczesnym świecie kultury i literatury ! Jak można gloryfikować zdrajców danego narodu ? Skrzywdzonego już pod każdym kątem spojrzenia. – Czyżby ta moja Polska była wyklęta wraz z jej narodem ???!!!

Autor J. Korzeń pisze:

„Pomysł zgłoszenia Miłosza do nagrody literackiej wyszedł z Maisons-Laffitte, od Jerzego Giedroycia. (...) Rzecz jednak w tym, że Miłosz – to ani Polak, ani patriota, ani dobry poeta. Pomysł więc całkowicie chybiony, jak zresztą wiele innych pomysłów Giedroycia. Nobel należał się poecie Zbigniewowi Herbertowi, a nie Miłoszowi”!

No cóż, Polska zawsze wrogów ma więcej od przyjaciół. W świecie literackim, pamiętam dominowali w PRL żydokomuniści ! W periodykach literackich, w wydawnictwach rozsiedli się i rozdawali karty. Pamiętam artykuł prof. Jerzego Roberta Nowaka, który policzył, iż w komunistycznej Polsce na dwieście tytułów w samej Warszawie było tylko trzech lub czterech redaktorów naczelnych – Polaków, a tamci ta cała reszta, no to wiadomo jakiego byli pochodzenia. – Tfu., niech szlag trafi plan Balcerowicza ! Wygłup czasu nie tylko jesienią, wiosną też się zdarza. Ilu to twórców i książek byłoby wspaniałych udokumentowanych, słowiańskich poetów z rodowodem polskim, gdyby nie ci... (poukładani przez system)! Przecież POEZJA to ta znad Wisły. Silna, płynna, soczysta jak te jabłka z okolic Sobień Jeziorów, z Grójca, spod Góry Kalwarii. Jabłko, symbol grzechu – ale tylko w Biblii. Bo czy chłopak otrzymawszy od dziewczyny to jabłko uczynił zły postępek? Nie. Niegdyś takie jabłko dostałem od córki leśnika, właściwie od córki gajowego w Budkach II koło Chlewisk. Nie pamiętam jej imienia, wtenczas miałem 15 lat. Była to ostatnia chałupa po lewej stronie. Dzieweczka stała na drzewie, rozłożysta niczym ze skrzydłami. Jak anioł broniący jabłoni. Była w sukience, a ja niby patrząc na jej dzieło zrywania tych kolorowych jabłek, mogłem przyglądać się i podglądać jej młodej naturze (od środka); była bez majtek. Cóż za widok ! Ile było w niej poezji ! Gdybym wówczas umiał pisać wiersze, na pewno bym jakiś erotyk spłodził, a tak to pisałem oczyma; to był poemat..., zapewne soczysty jak ona sama soczysta i to jej jabłko w dłoni. Symbol życia.

* * *

W MAŁYM OGRODZIE TRZY JABŁONIE ROSŁY

Dobiegnij tam poeto, zostawiłeś fragment młodości.
Taki rycerski i bliski namiętnościom, skubałeś trawę
i mlecze przynosiłeś do domu. Ciocia Marysia i wujek
Stanisław od Sowińskich zwany na okolice „Meksykiem”,
nie znali twojego wewnętrznego bólu. Rozsadzała cię
namiętność od spodu, wulkan w tobie zamieszkał...

Ale ta Polska, kielecka wieś koło Szydłowca – nosiłeś
to światło w lampkach karbitowych. Na ganku
usiadłeś naprzeciwko szkoły, i tę chłopięcą nawigację
rozrzucałeś po niebie z gwiazdami. A na dodatek
maciejki tak silne w zapachu nocy, niosły tylko tam
gdzie bramy ze złota a niewiasty nagie w halkach,
przejrzyste jak kryształowa woda, śpiewały hymn

o miłości do odchodzącego pasterza na drodze.

To było zawsze święto; wieś Budki rosła jak to drzewo.

Zygmunt Jan Prusiński
8.01.2008 – Ustka

Dziękuję Jerzemu Korzeniowi za ten obszerny artykuł w formie Protestu, który ukazał się w tygodniku gazety narodowej „TYLKO POLSKA” nr 1 (374) 2008, 3.01-9.01.2008 r. Jedenaście lat walczą redaktorzy tego periodyku (o wolność „w wolnej”? Polsce)! Co za komedia w XXI wieku !? – Czy jest gdzieś indziej taki przykład ? Kupili okupanci Polskę za darmo. Polacy byli tylko potrzebni do zlikwidowania starego systemu; teraz, oni, dają nam inną nową pożywkę zniewolenia...

Autor J. Korzeń pisze:

„Radość z miłoszowego Nobla nie trwała w Polsce długo. Kiedy w kraju zaczęły się ukazywać kolejne jego utwory, ich treści zaszokowały Polaków. Niemal każda książka była brutalnym paszkwilem, na wszystko co polskie. Nagle odkryto, że ten piszący po polsku Litwin-noblista, jest w ciągłym konflikcie z polskością. (...) Jaką opinię wystawia ten noblista Polsce, Polakom i polskiej kulturze, swoimi potwornymi oszczerstwami ! Kto temu Litwinowi dał do tego prawo ?! Kardynał Stefan Wyszyński – Prymas Tysiąclecia, po przeczytaniu książki „Prywatne obowiązki” powiedział: „może człowiek błądzić, może popełniać różne, nawet bardzo złe czyny, bo ma wolną wolę, ale nie ma prawa o tym pisać, upowszechniać tego i zatruwać duszy narodu. Tego czynić nie wolno. To wobec narodu zbrodnia...” podobnie osądziło twórczość Miłosza, wielu polskich historyków literatury, publicystów, poetów. I takiemu oto oszczercy, paszkwilantowi i polakożercy, niektórzy chcą stawiać pomnik w Krakowie, mieście nazwanym kolebką narodowej kultury. Tylko dlatego, że Miłosz otrzymał kiedyś noblowską nagrodę i że mieszkał kiedyś w Krakowie – jak to naiwnie i głupio usiłował uzasadnić pełnomocnik Prezydenta Krakowa do spraw kultury, Janusz Sepioł, pomysłodawca miłoszowego pomnika. – Byłby to kolejny wielki skandal, podobny do wielkiego skandalu, jakim był pochówek Miłosza, w Narodowym Sanktuarium na Skałce w 2004 roku. Za tę profanację skałecznego sanktuarium, winę ponosi krakowska żydomasoneria i nie tylko krakowska, a także kilku krakowskich hierarchiów kościelnych, kilku wpływowych tak zwanych „autorytetów” z profesorskimi i rektorskimi tytułami oraz władze miasta Krakowa. Miłosza pochowano na Skałce, pomimo wielu protestów patriotycznych środowisk polskich w kraju i za granicą. W skałecznej metropolii, która jest niejako dopełnieniem wawelskiej katedry, spoczywają prochy wybitnych Polaków, którzy swoim życiem i wielkością ducha zasłużyli się Polsce, której Miłosz nienawidził, którą wyszydzał i znieważał ! Jego prochy na skałce – to profanacja tego narodowego miejsca”.

Od dwóch lat koresponduję z pisarzem i publicystą Aleksandrem Szumańskim. Jesteśmy jakby to powiedzieć, z tej samej polskiej jabłoni. Rozumiemy się w tym co robimy – i nie robimy tego na pokaz, to wychodzi z genów, tylko stamtąd. Zawsze mówię, iż patriotyzmu nie kupuje się w kiosku z gazetami, w aptece czy w sklepie, człowiek się rodzi z patriotyzmem i z patriotyzmem umiera. Drodzy Czytelnicy, jacy musimy być Wielkim Narodem i Silnym Duchowo, żeby przetrzymać to wszystko co u nas w Polsce się dzieje. Ale pytanie, jak długo będą się panoszyć wrogowie – okupanci w naszej Ojczyźnie, już tak umęczonej przez bolszewizm, komunizm, hitleryzm, socjalizm, kapitalizm i licho wie co jeszcze jest utworzone na tym polskim świecie przez żydów - syjonistów ?! – Czy faktyczny stan, ten widoczny masochizm próżniaków ma trwać dłużej ?... Ucieczka za granicę nie jest wyjściem... Nasi przodkowie o tę polską ziemię Słowian udowodnili w ostatniej wojnie. Walczyli na każdy sposób, bo to było obowiązkiem pierwszym. Mielibyśmy inny wspaniały obraz odbudowy Polski po wojnie, gdyby nie ta opiekuńczość od początku wrogów wczoraj i dziś – to ta sama nacja, nawet nie ta z okien kremlowskiego budynku w Moskwie, bo Rosjanie to tak samo są Słowianami, myślę tu o zachodnią stronę Rosji. – Dlaczego te dwa narody są poróżnione ? Na to i ja nie umiem odpowiedzieć. Choć domyślam się, ale to zostawiam dla „inteligentnych”.

Autor mgr Jerzy Korzeń pisze:

„W Krakowie powstał i działa Ogólnopolski Społeczny Komitet przeciwko budowie pomnika Miłosza. Przewodniczy mu ALEKSANDER SZUMAŃSKI – literat, korespondent prasowy „Kuriera Codziennego” w Chicago. Towarzystwo Pamięci Narodowej po raz kolejny stanowczo protestuje i sprzeciwia się stawianiu gdziekolwiek pomnika Miłosza ! Protest otrzymują władze Miasta Krakowa – Prezydent i Przewodniczący Rady, Krakowska Kuria Metropolitalna, Radni Klubów PO i PiS w Radzie Miasta, Przeor Zakonu Paulinów na Skałce, prasa oraz adresaci indywidualni według rozdzielnika. Kraków. 13.11.2007”.

* * *

APEL DO POLAKÓW W KRAJU I ZA GRANICĄ !!!

Jeśli czujesz się Synem Polski, to Zaprotestuj przeciwko budowie pomnika tow. Czesława Miłosza.

On nigdy nie był Polakiem a jego rola w literaturze była od początku antypolska. Podaję adres:

Towarzystwo Pamięci Narodowej

im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego
31-060 Kraków, ul. Św. Wawrzyńca 15, woj. Małopolskie, tel. 012 414 37 06.

7-8.01.2008 r.

ROZMOWA Z POETĄ, NIE Z CZŁOWIEKIEM

Nie chciałbym w tym zaplanowanym eseju pisać o człowieku a właśnie o poecie. Bo chodzi mi o tworzywo tak dawno przez kogoś nazwane w literaturze. POEZJA, co to jest ta „poezja”? Czy to górnolotny język dla salonów ? Nie wiem kto pierwszy na świecie znalazł dla niej tę nazwę żeby tak nazywać. Zaglądam do „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego i nie ma tam oznaczenia, co to jest „poeta” ani „poezja”. Jest tylko „poemat”. Ale nie o to chodzi, choć mogę od siebie podać, że poezja to związek jakby zaślubin uczuć poety do poezji. Trzymajmy się reguł. Więc tam pisze, „poetyczny”: „przesiąknięty poezją; nastrojowy, natchniony, wzniosły”. Co do samego człowieka jako poety, to zostaje nam zwać go: „Twórca”. Nauka skromnie nam przekazuje poznawania tego tajemniczego rzeczownika. Ale mnie w tym eseju nie chodzi o człowieka a o poetę. Bez tej nauki i takowych książek wiem że poeta to twórca, bo tworzy, układa, pisze wiersze.

Mam przed sobą (z mojej biblioteczki) pozycję pt. „Wiersze” wybrane, ułożone i posłowiem podparte przez autora Włodzimierza Boleckiego, a chodzi o Czesława Miłosza w tytule „To, co napisałem”, Wydanie I, Bertelsmann Media Sp. z o. o. dla klubu „Świat Książki” – Warszawa 1998. I teraz przed moim Czytelnikiem chcę się wytłumaczyć, że nie będę tu się powtarzał z jego imienia i nazwiska, czy też z fizycznego dzieła ziemskiego i naturalnego jako (człowieka), ale z tytułu zawodowego: Poeta. Choć on we wierszu „Ryba” pisze tak: „Przyjmowałem co mnie sądzone. Niemniej byłem tylko człowiekiem, /

To znaczy cierpiałem dążąc do istot podobnych sobie”. (Berkeley – 1970).

Kiedy poeta pisał te słowa ja miałem 22 lata. Mój Boże, to mój rok zaślubin z Haliną Kicińską ze Szczecina Niebuszewo. Ślub odbył się w Otwocku. Przy całym towarzystwie muzyków i ich żon, moich kolegów z zespołu pod nazwą „Chłopcy z Przedmieścia” i kilkoma członkami rodziny. Moja mama była, zabrakło ojca. Ślub cywilny trwał trzy dni. Dwadzieścia dwa lata, piękny wiek mężczyzny. Dwa lata później urodziła mi się córka Amelia Monika Prusińska.

W poezji wtedy to ja „bełkotałem”. Jedynie to pisałem teksty do mojej muzyki, pisałem piosenki. Dziś ich prawie nie mam, strzępy pozostały. Pisałem także słowa do przebojów – hitów, znanych piosenek zagranicznych, dla przykładu „Misis Braun” Herman’a Hermits’a, co w moim po polsku tekście nadałem dłuższy tytuł: „Misis Braun, ma pani piękną córkę”. Akurat miałem przyjemność tę piosenkę śpiewać razem z Waldemarem Parzyńskim z „Nowo Singers”, ale tylko raz na scenie w Studio Piosenki w „Stodole” w Warszawie przy ul. Brackiej, kiedy to Parzyński szukał młodych talentów. Wiem że to była ulubiona piosenka Waldemara – osobiście mi to powiedział. W tym samym czasie czynił to także Aleksander Bardinii jeżdżąc po kraju, szukał młodych talentów w piosenkarstwie. Ale profesor wyspecjalizował sobie dziewczęta... To było w drugiej połowie lat ’70-tych.

Tytuł jaki nadałem do tego eseju: „Rozmowa z poetą, nie z człowiekiem” mógł być bardziej rozszerzony: „Rozmowy z poetą – duchem, nie z człowiekiem” – nie o to chodzi że Miłosz nie żyje. Poeta w roku 1971 w wierszu „Stadium samotności” pisze: „Jeżeli ja jestem ludzkość, to czy ona jest sobą beze mnie ? /

I wiedział, że na nic wołać, bo nikt z nich jego nie zbawi”. Jużem pomyślał o sobie w tej huśtawce nastroju, że dzieło jest mocne bo zostaje. „Żeby celebrować naszą małą mojość”, idę więc zaproszony – książka zaprasza... Tak, mam przewagę nad tym, że mogę decydować kartka za kartką, mogę pospieszyć i kilkanaście i kilkadziesiąt stron przeskoczyć lub wrócić, ale zatrzymuje mnie wiersz „Stół II”: „Ruszam się jak w akwarium, znikania świadomy, / Pośród nas, tak śmiertelnych, że ledwo żyjących. / Cieszy mnie ta wspólna, choćby i żałoba, / Spojrzeń, gestów i dotknięć, teraz i sprzed wieków”. A nad tym wszystkim panuje sam stół, bo on zostaje w tej oberży. Poeta w wierszu „Oset, pokrzywa” tak pisze: „Kim będę dla ludzi wiele pokoleń po mnie / Kiedy po zgiełku języków weźmie nagrodę cisza”? A moce błądzą, są stany zapalne w tej liryce, także zapachy w tych obrazach, i ja je czuje i w tym „osecie, pokrzywie, łopuchu, belladonnie”. Można się atramentem pobrudzić, można się życiem pobrudzić, ale nie starością. A czy ja nie idę właśnie w tym kierunku, wkraczając w tymże roku 2008 w dniu 30 września ukończenia 60 lat !!!??? Poeta pisze w wierszu „Dalsze okolice” pytając siebie: „Choć inny dla siebie jestem w lustrze”? A dalej: „Jak w górskim gnieździe w jasności umysłu. (...) /

I wszystkich zebrał ogród przebaczenia”. W tym wierszu jest i oda do młodości:

„Nawet nie wiedzą, jacy są szczęśliwi. / Powinni witać hymnem wschody słońca”.

Poeta przywołuje poetkę Annę Kamieńską, swoją dawną koleżankę z życia literackiego w Warszawie – skądinąd od dawnych lat, ba, od pierwszych lat kiedy się poezją zainteresowałem od siebie, to także jej liryka nie była mi obca. Kilka tomików jej wierszy mam u siebie. Od pierwszych czytanych jej wierszy, poetka uwiodła mnie swym warsztatem poetyckim i niesamowitą tematyką dnia codziennego w okresie PRL. Gdybym miał (ważyć) dwie kobiece poetyki – poezje z Wisławą Szymborską, to „noblistka” z Kamieńską przegrywa. Więc jeszcze raz manifestuję że, wiele lepszych było poetek w Polsce od Szymborskiej, i nigdy tej opinii nie zmienię. Zresztą każdy ma swoje gusta w poezji. – A ile mnie to spotyka ? Przez pisanie wierszy można mieć przyjaciół a więcej i wrogów. A co może na to imienny poeta. Choć Kamieńska dobitnie dopisała do swoich treści: „Powoli wycofuję się z mego ciała”. Ciało, dar życia. Ciało jest ważne jak i obieg krwi w człowieku. To ma czemuś i komuś służyć. Pomału przyzwyczajamy się do swojej starości, dlatego musimy codziennie patrzeć w lustro. To szkło zamocowane w lustrze mówi do nas, przypomina nam że życie nam się skraca z kalendarza. Poeta dopisuje: „Ale jestem jak ten, kto nieśmiało uchyla firanki / Żeby patrzeć na niezrozumiałe dla niego święto”. Bo czyż starość nie ma swoich osobliwych kart do spamiętania ? Bo „Świat który trwa jedno mgnienie” nie zna karciarza, nie zna i tych ostatnich słów z wiersza „Dobranoc”, a warte przypomnienia: „...filozofie gasną. (...) / O tym, jakie bywały rzeki, jak ajer gasną. / Lepsze to niż badać swoje sny”. I jakby z końca podróży z działu tej książki „Ja – świat”, wracam do początku. Choćby te krainy dla moich oczu obce tam, gdzie on poeta bywał, choćby „w dolinie orzechowych gajów”. – Zapożyczam od niego tę metaforę i wprowadzam do mojego wiersza, którego na świeżo piszę, może wyjdzie...

KORZENIE, SOKI, PANNA MŁODA

Przymierzam się tylko, dźwięk leży na ziemi
buduje mały cień. Z drugiej strony niebieska
fontanna nabiera wody; aniołowie płaczą...

Szkli się jedwab włosów u młodej panny,
zwilgotniałej od namiętnych poczynań. –

Nie wątpię, „w dolinie orzechowych gajów”
zapachy są stałe. Tylko ruchy mówią o tym,
że warto wstąpić i tam zasnąć.

Zygmunt Jan Prusiński
13.01.2008 – Ustka

Nie rozumiem tego stwierdzenia, czyżby poeta prowokował ? Bo w wierszu „Dużo śpię” pisze tak: „Ja czytałem dużo książek ale im nie wierzę”. No dobra reklama, pytam, czemu i komu to ma służyć ? Jeśli poszlibyśmy jego tropem, to biblioteki trzeba by było pozamykać. Biblioteki święciły tryumfy w XIX wieku. Nie wiem, nie żyłem w tamtej epoce. Nie wiem nawet jak śpiewały ptaki, jak rosły drzewa, jak się zachowywali ludzie wobec siebie. – Czy była większa przyjaźń czy większa nienawiść ? Książki były pisane; poetów też było sporo, i chyba czytelników niemało, no bo nie było telewizji i komputerów.

Oglądałem kilka dni temu program „Autografy”, bohaterem w roli gościa był poeta Ernest Bryll. Dzięki kamerze telewizyjnej pokazał nam, że pisze wciąż wiersze piórem, później po korekcie przepisuje na maszynie. Tych maszyn do pisania ma kilka w domu, taki kącik muzealny. Ale czy ważne jest to, kto jaką techniką pisze...? Każdy poeta chce jedno, pisać dobre wiersze.

- Do poety Czesława Miłosza wrócę. Esej jeszcze nie skończony...

13 stycznia 2008 r.

******************************************************************
Wybrane z twórczości Z. J. Prusińskiego:

DZIENNIK Z WESOŁEGO MIASTECZKA... nie tylko Ustki
O ALKOHOLIKACH – POLITYKACH SŁÓW KILKA W POEZJI

W KSIĘSTWIE ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

NIE ZAWSZE SCHODY PROWADZĄ DO NIEBA - ku pamięci Olusia K...

TOWARZYSZE TĘSKNIĄ ZA POCHODAMI

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

P
RZYGODA INTELEKTUALNA Z PREZESEM ZLP Krzysztofem Gąsiorowskim

PIONIERSKI MARSZ MISTRZA .... Junga

INTELIGENCJA ZAWIESZONA O BRZEG NUTY

ZAĆMIENIE ZAWSZE PRZYCHODZI BEZ PUKANIA

Motto:
Polacy to stado baranów - powiedział Adam Michnik w australijskiej telewizji - A TO TEN, OD BARANÓW!

LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA ! Dlaczego Polacy nie wygonili Żydów z Polski? Teraz pokutują za ten błąd historyczny...

Literatura faktu
-
POLSKI NIE MA, JEST ZA TO „OSTEN-ISRAEL”!
dyktator
Saddam Husain został powieszony - czas osądzić naszego dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego

Władysław Frasyniuk, Wojciech Olejniczak i ubecka Służba Bezpieczeństwa - felietony

z cyklu polskie sprawy -
ŚWIĘCI APOSTOŁOWIE, A NARÓD NA BOSAKA Z TORBAMI...

Lech
Wałęsa NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI
CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA?

ROZTAŃCZONE BAŁWOCHWALSTWO

Błazny i judasze

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

LIST OTWARTY - PONAGLENIE! Prezydencie III RP!
POUCZENIE PREZYDENTA.
Do mediów w kraju i za granica...

LIST OTWARTY DO SENATORA STEFANA NIESIOŁOWSKIEGO

POTYCZKI W ŚWIECIE LITERACKIM NA EMIGRACJI

WIERSZEM DO JANA PAWŁA II Zygmunt Jan Prusiński
OJCIEC KSIĘŻYCA I GWIAZD - Jan Paweł II WIELKI - Zygmunt Jan Prusiński

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością...

Zygmunt Jan Prusiński... jest taki patriotyczny, nieustraszony, walczący poeta...

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Projekt ustawy o ujawnieniu pochodzenia narodowościowego osób pełniących funkcje publiczne

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński i sympatycy SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.