Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 17-03-2012

Z życia wzięte, czyli jak pozbyć sie członka rodziny z domu, ba nawet go ubezwłasnowolnić i dlaczego sędziowie są omylni? 

Jako kierowca TiRa 90% czasu spędzam za granica i za kierownicą. O alkoholu można wtedy tylko sobie pomarzyć.
Ale jak wreszcie wracam do domu...
Było to w zeszłym roku w sierpniu, osłupiałem trzymając urzędowe pismo, wezwanie do Żnińskiej prokuratury na przesłuchanie.
....wzywa się pana....w sprawie nadużywania alkoholu do złożenia wyjaśnień...". 
I dalej: "Strona wezwana może być za nieusprawiedliwione niezastosowanie się do wezwania ukarana grzywną...".
Po 8 miesiącach znam juz sposób jak pozbyć sie członka rodziny z domu, ba nawet go ubezwłasnowolnić!!!
To był początek moich problemów z alkoholizmem, którego nie było.
Zdziwienie szybko minęło.

Przyszła seria upokorzeń.
Pierwsze z nich - zeznania w Prokuraturze. Pani prokurator z miną ja ci pokarze przepytała mnie, i po wszystkim myślałem że to juz koniec. Niestety to był początek.
Przyszło następne wezwanie na sprawę w sądzie rejonowym o zastosowanie przymusowego leczenia odwykowego. No i się zaczęło. Na sprawie odczytano że moja matka zeznała iż od 20lat pije alkohol ciągami, co 2 dni itd. Że po spożyciu jestem agresywny, rodzina się mnie boi.
Jestem typem „domatora” (nie lubię bezproduktywnego łażenia po klubach, wolę obejrzeć film albo porozmawiać ze znajomymi przez sieć) w weekend (zwykle w sobotę) starałem się zrelaksować. Wyglądało to tak, że wypijałem 3-4 piwa, siedząc cały czas w moim pomieszczeniu, słuchając muzyki (spokojnej – klasyczna, czasem rock, pop), oglądając filmy. Zeznania matki to jedyne dowody, lecz co to dla Żnińskiej prokurator A. Od początku jestem zastraszany, obrażany na sali sądowej, wyszydzany, nakłaniany do wymeldowania się z domu. Sprawa zakończyła się skierowaniem na badania. 
Po powrocie z zagranicy po 7 tygodniach zostaję aresztowany, skuty jak bandyta i przewieziony na komendę. Tam czekam ok godziny na więźniarkę. 

Zostaje przewieziony do Szubina do Rodzinnego Ośrodka Diagnostycznego na przymusowe badania.
Kolejne upokorzenie:
Denerwowałem się, ale kto by zachował stoicki spokój po aresztowaniu.
Pytania zadawane przez psycholog panią Al udającą przyjazna mi osobę są podchwytliwe. Kiedy pan pierwszy raz spróbował alkoholu. A kto to pamięta?? Pewnie ok 18roku życia.
W opinii pacjent nie pamięta. Niedbale pisząc na wyrwanej kartce kredką, lub ołówkiem.

Badanie u psychiatry:
Zostałem potraktowany ja zwierze,zważony,wzrost,3 pytania-dużo piję=nie, często=nie. ile piją=2-3 piwa raz po raz, lampke dwie wina z kobietą...
Teraz zastanawiam się, czy to nie było właśnie pytanie z gatunku podchwytliwych, na które prawidłowa odpowiedź brzmi: "Co to znaczy od kiedy? Ja nie piję.", czy coś...
Zapisano w opinii: "Spożywa głównie piwo i wino.
Stan psychiczny: świadomość jasna, orientacja pełna, napęd wzmożony, nastrój także, mowa prawidłowa, uwaga pamięć prawidłowa. Funkcje intelektualne w badaniu orientacyjnym w normie.
Wniosek:
Na podstawie akt zeznań matki badanego stwierdzamy zespół zależności alkoholowej!!!!!
Wskazuje na to przymus picia, utrata kontroli nad piciem, picie ciągami!!!!!
Winien podjąć leczenie ambulatoryjne, w wypadku nie podjęcia w trybie stacjonarnym /zakład zamknięty/.
Wykorzystano przeciwko mnie wiedzę o konflikcie rodzinnym (który istnieje od wielu lat).
W opinii kilkukrotnie biegli powołują się na akta: "Z akt wynika, że badany ma trudności z powstrzymywaniem się od rozpoczęcia spożywania alkoholu oraz zakończeniem już rozpoczętego picia, co wskazuje na utratę kontroli i przymus picia, czemu opiniowany stanowczo zaprzecza. 
Zaprzecza wszystkim danym z akt sprawy, jest poirytowany każdym pytaniem, dotyczącym spożywania przez niego alkoholu".

Co było w aktach sprawy, jakie "dane"?
Zeznania mojej matki.
- Cała wizyta trwała 5 minut. Po tym czasie ci ludzie wydali opinię, która może zaważyć na całym moim późniejszym życiu!!!
Gdybym dla świętego spokoju podjął leczenie, stracę uprawnienia i możliwośc dalszej pracy. Kto zatrudni pijaka?? W pracy muszę mieć nieposzlakowaną opinię. Gdybym poddał się i dał zamknąć w psychiatryku..., lepiej nie myśleć. Musiałem walczyć.
Na sprawach jestem zastraszany że mogę zostać zamknięty w ośrodku na okres 2 tygodni, a jak sędzia zechce to nawet na 6 miesięcy w celu kolejnych badań, mających stwierdzić czy jestem osoba uzależnioną od alkoholu. Z własnej woli chodziłem co dzień na policje w celu przebadania na alkomacie, by mieć jakieś dowody że nie jestem osoba uzależnioną. Na zażalenie wysłane do Prokuratury w Bydgoszczy, o bezprawne zatrzymanie i doprowadzenie /dla mnie to było aresztowanie, w koncu skuty byłem/ otrzymałem odpowiedź że nie stwierdzono by doszło do przekroczenia uprawnień art.7 k kodeksu postępowania cywilnego oraz art. 26 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Bo biegli stwierdzili u mnie zespół zależności alkoholowej. Każda instytucja do której zwracam się o pomoc, powiela błędnie wyciągnięte wnioski i sugeruje się tylko zeznaniami mojej matki w aktach, nie zwracając uwagi na brak jakichkolwiek dowodów wskazujących na uzależnienie z mojej strony. Wydruki z policyjnego alkomatu nie są dowodem dla sędziego mimo że chodziłem tam prawie cały miesiąc aż odmówiono mi dalszych badań alkomatem.
Przedstawiane przeze mnie argumenty oraz dowody nie są wcale brane pod uwagę. Odnoszę wrażenie że zostałem skazany już na początku sprawy co jest dla mnie nie zrozumiałe, gdyż to sąd powinien być bezstronny i udowodnić mi winę a nie ja muszę bezskutecznie jak na razie udowadniać swoją niewinność. Być może jest to zemsta panie prokurator za skargę którą na jej działania napisałem.
Dziś odbyła sie kolejna rozprawa i kolejne upokorzenia.  

Przesłuchanie biegłej A.
Brak słów, zrobiła ze mnie furiata który na badaniach wedle niej krzyczał, był agresywny itd. Na moje pytanie dlaczego w takim razie nie wezwała policji która jest piętro niżej, żadnej sensownej odpowiedzi. Podczas zeznań, psełdolekarski psychologiczny bełkot. Myślą że im bardziej naukowo tym lepiej. Ogólnie same kłamstwa. I tacy ludzie są biegłymi?? terapeutami??
Przerost ambicji.

Władza nad losem człowieka w długopisie trzymanym w ręce.
Znów usłyszałem, że mogę wylądować na oddziale zamkniętym za kwestionowani opinii biegłych, by tam po miesiącu na przykład obserwacji/pewnie polegającej na szprycowaniu delikwenta/orzeczono czy jestem uzależniony od alkoholu.
Oraz że mogę stracić licencje do wykonywania zawodu.
Wyobraźcie sobie teraz
- A gdybym ja złożył doniesienie na swojego sąsiada na przykład. Napisał na was, że jesteście alkoholikami. Też byście zostali wysłani na badania? Najprawdopodobniej tak.
- Każdy wniosek, który jest kierowany do np. Prokuratury, Gminnej Komisji Rozwiązywania problemów Alkoholowych /piekna nazwa nie prawdaż??/, jest kierowany dalej. Dopiero biegły psychiatra z psychologiem stwierdzają, czy dana osoba wymaga leczenia.
I tak są bardzo bardzo zasmuceni, i że kiedyś było o wiele lepiej, bo w ogóle było o niebo łatwiej zamykać ludzi na przymusowym odwyku niż teraz…
- Nie ma żadnej selekcji, żeby oddzielić wnioski ewidentnie bezzasadne.
Sprawa ciągnie sie nadal.

 cdn.

W kolejnych odcinkach przedstawimy numery: na molestowanie, na gwałconą żonę,  na zły dotyk, na zagrożenie życia podczas kłótni rodzinnej... słowem, znamy sporo sposobów "załatwienia członka rodziny"...

Tymczasem jak pisze były sędzia Euro-poseł Janusz Wojciechowski w tekście Jak straciłem cnotę nieomylności

1. W polityce roi się od idiotów – któż zaprzeczy?

A w wymiarze sprawiedliwości ich nie ma?

Nie ma!

2. Rozmawiałem jakiś czas temu z wysokim urzędnikiem Kancelarii Prezydenta. Przyznam się bez bicia - lobbowałem za ułaskawieniem pewnego niewinnie skazanego, skrzywdzonego człowieka (rolnika, o którym już kiedyś pisałem -siedzi, bo rozpędzony samochód najechał od tyłu na jego prawidłowo oświetlony traktor). Zostałem uprzejmie poinformowany, że Pan Prezydent wbrew sądom nie ułaskawia nikogo. Pan Prezydent wierzy też sądom, że jeśli kogoś skazują, to zapewne się nie mylą. 

3. Co racja, to racja. Politycy mylą się nagminnie, kłamią, oszukują, tupetem przykrywają brak kompetencji, natomiast sędziowie są nieomylni. Bywa, że w pierwszej instancji któryś się pomyli, ale w drugiej to już żaden. 

Sam kiedyś taki byłem. Zakładałem togę, złoty łańcuch na ramiona zarzucałem – i od tej chwili była ze mną moc i wszelka racja, nawet, jeśli racji nie miałem.Dopiero gdy mnie ludzie większością głosów wybrali do polityki i uwolnili od tego ciężkiego łańcucha – cnotę nieomylności straciłem bezpowrotnie i od tej pory mylę się nagminnie, co mi zreszta czytelnicy nie raz wytykają. 

Przyznam się państwu, że niełatwo tę stratę nieomylności przeżyłem. Bo teraz w polityce to przeważnie słyszę, że nie mam racji, nawet jeśli pewien jestem,że ją mam.

Zresztą w polityce racja do niczego nie jest potrzebna, wystarczy że ma się większość głosów. A Churchill powiedział kiedyś – ilekroć miałem racje, tylekroć byłem w mniejszości. 

4. Politycy mylą się nagminnie, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. Zbiera się rząd, kilkadziesiąt tęgich głów, za nimi bataliony urzędników, doradców – wymyślają projekt. Potem 460 posłów debatuje i uchwala ustawę, 100 senatorów ją poprawia, zatwierdza, prezydent podpisuje –a na końcu tego wszystkiego się okazuje, że wyszedł gniot, jak choćby ten z refundacją leków, który w abcugach trzeba było zmieniać i naprawiać.  

Tyle głów i ustawodawca się pomylił! 
A tu proszę - sędziowie nie mylą się nigdy. Jeden sędzia w pierwszej instancji powie – winny! W drugiej instancji trzech sędziów, z których przeważnie tylko jeden zajrzy w papiery i potwierdzi – tak jest - winny! Temida locuta, causa finita, delikwenta za łeb i do mamra. I już nie ma odwołania, chyba że do Pana Boga. 

Słucham? Kasacja? Owszem, ale wygrać ją tak trudno, że niby jest, ale jakoby jej nie było. 

5. Politycy są omylni, bo wybiera ich społeczeństwo, na wzór i podobieństwo swoje. A sędziowie są nieomylni, bo pełni cnót wybierają się sami, prezydent tylko notyfikuje ich wybór. Nieomylni nieomylnych wybierają. Wiem, bo sam nie tylko sędzia byłem, ale też jako członek Krajowej Rady Sądownictwa sędziów wybierałem. 

Politycy nieustannie muszą się do społeczeństwa przymilać, plomby w sztucznym uśmiechu wyszczerzać, żeby łaskawe społeczeństwo jeszcze raz ich wybrało. A sędziowie nie muszą się ani przymilać, ani wyszczerzać, bo społeczeństwo ich nie wybiera, ani nie odwołuje. Nikt ich nie odwołuje.

6. Czarnofioletowa toga sprawia, że młoda pani sędzia, ze świeżo błyszczącym łańcuchem na łabędziej szyi, nie mająca prawa jazdy i nigdy nie siedząca za kierownicą – najlepiej wie, czy traktor spowodował wypadek, czy rower.

Pan sędzia z miasta (co widać, słychać i czuć), który w życiu na wsi nie był - najlepiej wie, jak podzielić gospodarstwo rolne, komu przyznać krowę, a komu stodołę, choć w życiu krowy nie widział i w stodole nigdy nie był. 

Pani sędzia, która nigdy własnych dzieci nie rodziła, ani cudzych nie bawiła – a przecież najlepiej wie, co jest dobre dla dziecka, komu je dać, a komu zabrać, po uprzednim wyrwaniu z rąk. 

A społeczeństwo musi stać na baczność i słuchać. I ani się żachnąć, ani skrzywić, bo za naruszenie powagi sądu można iść, jak Słomka, do aresztu.

Cholera, zapomniałem... sądy walą kary za naruszenie powagi sądu już nie tylko na sali rozpraw, ale też i w internecie. Ja się doigram...

7. Żebym ja sędzią kiedyś nie był, to pewnie też bym w tę sędziowską nieomylność wierzył. A że byłem, to nie wierzę w nią za grosz.  

Nie wierzę na przykład w nieomylność sądu, który skazał na dwa i pół roku bezwzględnego więzienia rolnika, któremu rozpędzone audi po czterdziestu metrach hamowaniad tyłu wbiło się pod pług i traktor. I nie przekonuje mnie, ze w tej sprawie trzy sądy orzekały, z Najwyższym włacznie. Ja po prostu uważam, że te trzy sądy spieprzyły sprawę i pomyliły się tragicznie.

Nie wierzę w nieomylność sądów, też z Najwyższym włącznie, które młodego człowieka spod Białegostoku skazały na dożywocie za podwójne morderstwo nie tylko bez dowodów, ale nawet bez poszlak, tylko na podstawie dowolnych domysłów i własnej fabuły, w której oskarżonego obsadzono w roli mordercy (będzie o tym niebawem w „Sprawie dlareportera”, ja też napiszę o tym więcej).

Nie wierzę w nieomylność sądu, który skazał za rozbój na siedem lat chłopaka, wobec którego jedynym dowodem winy było pomówienie go przez kryminalistę, mającego interes w tym pomówieniu, bo jak utopił dwóch innych, to sam mógł dostać nadzwyczajne złagodzenie kary.

Nie wierzę w nieomylność sądu, który nie widząc na oczy właścicielki dużej firmy, orzekł jej upadłość i stworzył biznes dla syndyka, niszcząc firmę i wysyłając na bezrobocie sześćdziesięciu ludzi. 

8. Nie wierzę w nieomylność tych sędziów, którzy dziś molestują Gowina, żeby ich zwolnił zobowiązku pisemnego uzasadniania wyroków, bo to zabiera dużo czasu. Niech ich jeszcze z prowadzenia rozpraw zwolni, to dopiero jest pracochłonne, a wyrok można przecież wydać po przeczytaniu akt, tam wszystko jest jasne, po co mozolny proces?

9. Nie wierzę w nieomylność sądów, chociaż bardzo chciałbym się w tym moim sądzie mylić.  

Janusz Wojciechowski 

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska

aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Heaven
04-01-2015 / 18:34
I have exactly what info I want. Check, please. Wait, it's free? Awmeeos! pdizxvckjp.com [url=yigjlrccyl.com]yigjlrccyl[/url] [link=vhpqbddvkz.com]vhpqbddvkz[/link]
~Tamo
24-12-2014 / 01:36
As alayws" rel="nofollow">vuobtbux.com">alayws and alayws" rel="nofollow">vuobtbux.com">alayws the VERY VERY BEST!!! I would stand in line & pay for a ticket to see and hear your posts my beautiful beautiful friend!OX
~Kenza
20-12-2014 / 14:19
Kristiane Backer was also part of an awareness caiapmgn about Islam, executed in U.K. in 2007.Campaign was named as Inspired by Muhammad (PBUH). It was reaction of an opinion poll, which found that more than half of British people associate Islam with extremism and terrorism.You can read the caiapmgn details at;
~zniniak
25-04-2013 / 19:38
Żniński sędzia krysztofial sam chleje i jest furiatem i alkoholikiem.Moze mu zapłacili żeby cie uwalił,skoro tak dziwnie sie odbywała ta cała sprawa z nastawieniem na wyprowadzke,zamknięcie w psychiatryku.
~sphinx
09-01-2013 / 20:31
Okazuje się że adwokat mnie tez w konia zrobil.Żadnego odszkodowania,zadoscuczynienia.pociagniecia do odpowiedzialnosci sedziego,prokuratorow nie bedzie.rzecznik praw obywatelskich,helsinska olewka.Witamy w kraju gdzie prawda ginie,i czlowiek sie nie liczy.
~sphinx
10-11-2012 / 19:57
Po 16 miesiącach upadlania mnie prokuratura wycofała się ze sprawy!!! Wnoszę o odszkodowanie za to co ze mną robili!!!
~kekbbrqww
05-11-2012 / 13:08
~zqbddc
04-11-2012 / 02:48
~vdablkmndf
03-11-2012 / 02:29
~Abu
02-11-2012 / 12:28
Człowiek wyjdzie na piwo, a tutaj kaniklaście komentarzy czeka na zaakceptowanie i odpowiedź. Już spieszę z wyjaśnieniami @ Kociamber:Zgadzam się. O ile nie liczyłem w CHIP-ie na porady praktyczne, o tyle był to jednak najlepszy magazyn ogf3lny o szeroko pojętym IT. Wyniki testf3w były wiarygodne (za darmo ISO się nie dostaje), a i można było coś ciekawego przeczytać o naszym grajdołku.@ StlasznyStlach:Świat anglojęzyczny to nie wszystko. Jeżeli zajmujesz się programowaniem czy grafiką, to wszystko Ci jedno dokumentacja i tak jest po angielsku, jak i większość sensownych miejsc do dyskusji. Jeżeli jednak obsługujesz jakieś urzędy czy jesteś w jakiś sposf3b zależny od pomysłf3w tworzonych w Polsce, to pozostaje tylko prasa polskojęzyczna.W tej chwili nie ma dobrego serwisu internetowego, ktf3ry zajmowałby się szeroko pojętą tematyką polskiego rynku IT i miał takie przebicie, jak prasa. Istniejące serwisy publikują tylko przedruki lub (co gorsza) zlepki przedrukf3w nie poparte żadną analizą czy wyjaśnieniem rozbieżności.O odpowiednikach oprogramowania nie będę pisał, podobnie jak o tworzeniu pisma masz tezę i dyskusja z nią nie ma sensu @ eRiX:Lab zostanie, bo jest potrzebny. Przynajmniej do następnych genialnych posunięć jakiegoś księgowego, bo wtedy sytuacja może się powtf3rzyć Zespołu szkoda, bo to kaniklaście lat ciężkiej pracy i budowania marki od zera. Reaktywacja dokonywana za rok czy dwa nie przywrf3ci stanu dzisiejszego, bo to nierealne. Jak znam życie, to księgowy miałby inne zdanie na ten temat @ shrew:1. Rewelacje prosto z redakcji CHIP-a od zaufanego źrf3dła 2. O oficjalnych notkach nic nie wiem, ale średnio mnie one interesują. Jak znam życie, to pojawi się coś we wstępniaku w CHIP-ie, gdzie będzie to opisane jako kolejny krok naprzf3d.3. Nie mam pojęcia. Ale absurdalne decyzje w sprawie CHIP-a były podejmowane już wcześniej. Gwoli jasności redakcja ma niewiele wspf3lnego z tym, co zarząd, księgowi i marketing robią z pismem.@ Inc:Ech, niefortunnie mi to sformułowanie wyszło ale pisałem na gorąco i byłem odrobinę zeźlony na kolejny absurd rodem z VBC. O PC Formacie wspomniałem, bo przeformatowaniu sprzedaż mu skoczyła do ponad 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy, a to przecież konkurencja Entera. Krążyły dość prawdopodobne informacje (tym razem rodem wprost z VBC), że Entera się zamknie, bo konkurowanie z nowym PCF nie ma sensu. Na szczęście w tym wypadku komuś w VBC zadrżała ręka i nie podpisał wyroku. Przynajmniej na razie @ SOCAR:Nie wiem, czy działania zarządu VBC są zrozumiałe ich nie rozumie żaden z moich rozmf3wcf3w, zajmujący się odrobinę prasą. O ile wiem, to wciąż nie skończyły się badania nad CHIP-em, a już postawiono diagnozę i to dość drastyczną.@ Lajkonik:Obniżenie ceny pisma nie przekłada się bezpośrednio na wzrost liczby czytelnikf3w. Jedno z pism obniżyło niedawno cenę o kilka złotych i odnotowało spadek sprzedaży o 30%. Czytelnicy doszli do wniosku, że za obniżką poszedł spadek jakości, choć pismo redagowali ci sami ludzie etc.@ Mauxicak:O ile teksty o technikaliach procesorf3w czy kart graficznych są uniwersalne i mogą powstawać nawet na środku Sahary, o tyle jest jeszcze sporo tematyki, ktf3ra musi być zlokalizowana. Niemcy nie mają większego pojęcia o specyfice polskiego rynku, o dostępności sprzętu, o branży internetowej etc. Pismo uboższe o te tematy nie ma dla mnie większego sensu, bo o technikaliach to sobie mogę poczytać w Necie.Zmiany w CHIP-ie nie oznaczają śmierci pisma, dlatego porf3wnania z Bajtkiem, Ramblerem, Secret Service i wieloma innymi nie mają większego sensu. Przynajmniej na razie