Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 20-11-2017

Wypadek motocyklowy- za ile sprzedał się biegły krośnieński Stanisław Gosztyła?

Wypadki drogowe to niestety codzienność przy takiej masie pojazdów jaka jeździ po drogach, lekkomyślności kierowców czy braku doświadczenia kierujących. Do Redakcji Aferyprawa wpływa zawiadomienie o wypadku spowodowanych przez 15-letniego gówniarza nie posiadającego oczywiście Prawa Jazdy któremu bezmyślny tatuś dał motocykl - czy z syna chciał zrobić dawcę organów? - cóż na głupotę jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa. 

Wypadek zdarzył się w podsanockiej wsi Niebieszczany. Mamy lato, ciepły słoneczny dzień, droga płaska, z lekkimi skrętami, widoczność prawie 400m, poruszamy się w terenie zabudowanym - a więc z prędkością max.50km/h. Z bocznej drogi wyjeżdża Citroen Jumper a więc spory samochód prowadzony przez doświadczonego kierowcę z ponad dwudziestoletnim stażem w kraju i za granicą. Kierowca nikogo nie widzi w granicach 300m pomimo dobrej widoczności. Po przejechanie kilkudziesięciu metrów wykonuje lewoskręt do sklepu przydrożnego. Kiedy już większość samochodu znajduje się na bocznej drodze zostaje on uderzony w bok - kierowca widzi przelatującego przed szybą samochodu motocykl i kierującego. Zostaje wezwane pogotowie i policja. Chłopak zabrany do szpitala z potłuczeniami głowy i złamaną nogą. Szybko okazuje się że nie posiadał PRAWA Jazdy - TAK WIĘC NIE POWINIEN PORUSZAĆ SIĘ PO JEDNI NARAŻAJĄC SIEBIE I INNYCH KIERUJĄCYCH. 

Policja nie ukarała kierowcę, ponieważ ewidentnie winę w wypadku należało przyznać chłopakowi.... tymczasem? 

Biegły z zakresu wypadków drogowych Tadeusz Panek - którego nie ma na liście biegłych sądowych SO Krosno sporządza co najmniej dziwną opinię. Co najmniej naiwnością w opinii jest fakt, że biegły daje wiarę motocykliście uznając że ten poruszał się z prędkością dozwoloną tj. 50-60km na prostej drodze, gdy tymczasem skutki zderzenia, oraz szybkość z jaką motocyklista dogonił Citroena dowodzą, że ta prędkość musiała być co najmniej dwukrotnie większa.  Co ciekawe biegły Panek "daje wiarę?" niedoświadczonemu małoletniemu kierowcy, że ten zdążył włączyć kierunkowskaz podczas wyprzedzania - a przejechał 300m w niecałe 10sekund - podczas gdy ma wątpliwości, że doświadczony kierowca Citroena nie miał załączonego kierunkowskazu (co robi się odruchowo) chociaż świadkowie zeznali że to on miał włączony kierunkowskaz.
Jednak tu nawet nie chodzi o kierunkowskaz. 
Citroen jechał z prędkością 20-30km/h a więc doświadczony kierowca odruchowo zwalnia ponieważ jeżeli pojazd porusza się z mniejszą szybkością niż to dozwolone to albo będzie skręcał albo inna przeszkoda jest na drodze i trzeba to zweryfikować. Tymczasem na drodze nie znaleziono żadnych śladów HAMOWANIA MOTOCYKLISTY. Opcję "wyprzedzenia w biegu wolnego pojazdu" tylko niedoświadczeni gówniarze stosują dlatego są tzw. "dawcami narządów". Jeżeli faktycznie motocyklista miałby prędkość 50-60km/h to bez problemu albo wykonałby lewoskręt razem z pojazdem wyprzedzanym -  co często motocyklistom się to zdarza, albo by po prostu minąłby pojazd prawą stroną. Tutaj potrzebna jest jeszcze praktyka i doświadczenie które daje dopiero uprawnienia do jazdy drogami publicznymi, ponieważ faktem jest, że wypadek zdarzył się na lewym pasie ruchu którym motocyklista nie powinien się poruszać przynajmniej w Polsce.
Biegły Panek  w swojej opinii stwierdza: "motocyklista mógł zaniechać wykonywania manewru  wyprzedzania z lewej strony, ewentualnie mógł przejechać z prawej strony ". " wynika z tego konkluzja, że motocyklista miał realne możliwości uniknięcia tego wypadku lecz przez błędy w technice i taktyce prowadzenia pojazdu możliwości tych nie wykorzystał", ale pomimo tych faktów winę za wypadek zwala na kierowcę Citroena " naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez nie zachowanie szczególnej ostrożności realizowanej przez nie obserwowanie drogi w szczególności w lewo oraz nie ustąpienia pierwszeństwa motocykliście. 
Taka interpretacja faktów  ewidentnie dowodzi "zewnętrznego wpływu układów" na umysł biegłego, ponieważ takie pierdoły normalnie myślący i analizujący inżynier nie jest w stanie wymyślić. Panie Panek - pańska opcja, że gówniarz na motorze w lecie, na prostym odcinku niezakorkowanej drogi przy dobrych warunkach drogowych   będzie jechał z szybkością 50km/h jest pobożnym życzeniem - zrobił Pan błąd w założeniach i doszedł tym samych do błędnych wyników. 
Logiczne, że takie bajki biegłego zostały zaskarżone i kolejną opinię "stworzył"  następny "przebiegły" biegły Stanisław Gosztyła z Krosna. Na podstawie "odległości odrzutu motoru" ok. 15m doszedł on wprawdzie do wniosku, że prędkość motocyklisty w trakcie zderzenia była 67km/h jednak bezmyślnie stwierdza: Kierujący motocyklem (...) prowadził pojazd z prędkością przekraczającą wartość prędkości administracyjnie dopuszczalnej i to stanowiło naruszenie zasad ruchu drogowego w zakresie nie stosowania się  do poleceń znaków i sygnałów drogowych. Ta wyznaczona wartość prędkości nie pozostaje jednak zdaniem biegłego w związku ze zdarzeniem. Dawno takich bredni "przebiegłego" nie czytałem. 
Panie Gosztyła faktem jest, że nadmierna prędkość motocyklisty doprowadziła do wypadku a pańskie stwierdzenie dowodzi nieetyki zawodowej, albo choroby umysłowej, zwłaszcza jak czytamy  nielogiczne wnioski dot. przyczyny zdarzenia; " W ocenie biegłego bezpośrednią przyczyną zdarzenia było niewłaściwe zachowanie się na drodze kierującego Citroen (...) który podjął oraz zrealizował manewr zmiany kierunku jazdy nie zachowują przy tym wymaganej szczególnej ostrożności tj. nie upewnił się w sposób należyty co do stanu zajętości jezdni na którą zamierzał wjechać skutkiem czego doprowadził do zderzenia z będącym w trakcie wyprzedzania kierującym motocyklem... - jak widzimy "prze-biegły" Gosztyła odwrócił sytuację - to wyprzedzający ma obowiązek sprawdzić czy jego manewr wyprzedzenia będzie bezpieczny dla innych użytkowników drogi i to on musi się upewnić, że jest zauważony - dlatego czasami sygnalizuje się fakt wyprzedzanie światłami długimi. To kierowca zamierzający wyprzedzić pojazd jadący tym samym pasem musi się upewnić, że jadący przed nim nie będzie miał zamiaru wyprzedzania lub skręcenia w lewo - takie błędy robią przede wszystkim niedoświadczeni kierujący.  
Żaden z biegłych nie dokonał komputerowej wizualizacji wypadku programem z zakresu rekonstrukcji wypadków na podstawie uszkodzeń pojazdów i odkształcenia i odrzucenia części pojazdu oraz ciała. Program jest w stanie wyliczyć szybkość z jaką pojazdy się zderzyły i z pewnością byłaby to prędkość powyżej 100km/h.

Kierujący motocyklem miał ponad 300m wolnej drogi na odpowiednią reakcję i uniknięcie wypadku. Jednak zwyciężyła brawura, głupota i niedoświadczenie. Konsekwencje tego wypadku powinien ponieś ojciec małoletniego ponieważ dal mu motocykl, pomimo że syn nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdu.

Na podstawie tych sfabrykowanych opinii biegłych prokuratura oskarżyła kierowcę Citroena.
Sprawa będzie rozpoznawana 21.11.2017r  o godz. 10.15 przez Sąd Rejonowy Wydział Karny w Sanoku.

Zapraszamy, my tam będziemy.  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.eu
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
aferyprawa@gmail.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Zolw
22-11-2017 / 00:48
Witam !!! W zaistnialej sytulacji ,ewidentnym dowodem jest to ze w Polsce korupcja w branzy sadownictwa jest na takim poziomie ze za niedlugo ,we wtorek i w czwartek padna te same liczby w duzego lotka! Jakim prawem osobnik niepelnoletni,bez uprawnien znajdowal sie na jezdni?Widocznie mozna jesli sie ma plecki ,w urzedach !!! Trzeba naglosnic te sprawe ,i znajomosci regionalne sie zakoncza ,na wiekszym podworku!!!
~toja291
21-11-2017 / 16:51
W mojej opinii kierowca dostawczaka mógłby być winny w jednym tylko wypadku. Gdyby nie zasygnalizował wcześniej zamiaru skrętu w lewo. Jak tego się mu nie udowodni to jest niewinny. Pisanie o patrzeniuw lusterko wsteczne w dostawczaku nie ma chyba sensu.
~Gr
21-11-2017 / 15:04
A jaka szczególną ostrożność zachowal kierujacy moterem??? Żadna, bo on nawet nie wie co to jest... Z tad ten caly wypadek, nie mial pojecia jak sie zachować.
~Gr
21-11-2017 / 15:00
Apropo przepisów, prosze bardzo! Jak wskazuje art. 24 ust. 5 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierowcę, który ma zamiar skręcić w lewo, można wyprzedzić tylko z prawej strony o ile jest to możliwe. Natomiast kierowca, który widzi, że pojazd poprzedzający sygnalizuje zamiar skrętu w lewo nie może go wyprzedzić z lewej strony. Co więcej w polskim prawie nie ma przepisu, który nakładałby na kierowcę skręcającego w lewo obowiązek upewnienia się czy nie jest on wyprzedzany. Natomiast taki obowiązek nałożony jest na kierowcę, który zamierza rozpocząć manewr wyprzedzania w art. 24 ust. 1 pkt 3 ustawy prawo o ruchu drogowym. Należy w tym miejscu podkreślić, że kierowca pojazdu, który ma zamiar wykonać manewr skrętu w lewo, a który ma być wyprzedzany, powinien odpowiednio wcześniej i wyraźnie zasygnalizować chęć takiego zachowania. Kierowca ten nie ma obowiązku upewnienia się czy wysłany przez niego sygnał zmiany kierunku jazdy dotarł do wiadomości innych uczestników ruchu. Powyższe potwierdza Sąd Najwyższy, który jednoznacznie stwierdził, że kierowca zmieniający kierunek jazdy w lewo, nie ma obowiązku upewnienia się czy nie zajeżdża on drogi nieprawidłowo wyprzedzającemu pojazdowi. Niestety przy predkosci 100 na godz ciężko zauwazyc kierunkowskaz a wlaczony był, bo policjajak sprawdzala auto wkladajac kluczyki do samochodu widziala ze kierunkowskaz migal bo nie zdazyl nawet odskoczyc, i nie tylko policja to widziala..
~Selin
21-11-2017 / 14:33
Podstawową zasadą w ruchu drogowym jest obowiązek uczestnika ruchu i innej osoby znajdującej się na drodze zachowania ostrożności albo - gdy ustawa tego wymaga - szczególnej ostrożności, unikania wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę”. W komentarzach do ustawy prawo o ruchu drogowym wskazano, że „szczególna ostrożność jest to ostrożność polegająca na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie”. Zdaniem sądu obwiniony zasad szczególnej ostrożności nie zachował. Gdyby to zrobił nie doszłoby do kolizji, gdyż ustąpiłby miejsca wyprzedzającemu. „W realiach niniejszej sprawy obwiniony powinien zatem odpowiednio wcześniej sygnalizować zamiar skrętu w lewo oraz obserwować sytuację drogową w lewym lusterku bocznym i lusterku wstecznym. Innymi słowy winien upewnić się czy w ogóle może w sposób bezpieczny dokonać zmiany kierunku jazdy w sposób, który nie będzie narażał bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego. Obwiniony, poza włączeniem kierunkowskazu, nie uczynił zadość powyższym wymogom, naruszając zasady ostrożności w ruchu drogowym i nie zważając na istniejącą sytuację, zmienił kierunek jazdy, w następstwie czego zajechał drogę innemu pojazdów Tyle w temacie
~toja291
21-11-2017 / 13:56
Apel do rodziców. Miejcie trochę rozsądku. Nie uczcie dzieci, że mogą sobie lekceważyć przepisy, prawo. Bo potem jest problem moralny i zadawanie sobie nieprzyjemnych pytań. Wtedy też pojawia się próba odsunięcia od siebie odpowiedzialności za nieszczęście. Wczoraj przeczytałem o nastolatku, który spłonął w bagażniku auta. Mogła być fajna przygoda do opowiadania kolegom a skończyło się spaleniem na żywca. Warto było? Nie tak sobie to wyobrażał. Trzeba edukować młodzież, ale nie tylko, bo i starzy jeżdżą po pijanemu. Jak będziemy na to patrzeć z przymrużeniem oka, to wypadki będą się zdarzać dużo częściej niż mogłoby to być. Na kursach też powinno się kłaść nacisk na wyobraźnię. Co się stanie ze mną, gdy drugi uczestnik zrobi manewr, którego się nie spodziewam. Dostosowanie prędkości do warunków jazdy i.t.d. Tu według mnie było ewidentnie niedostosowanie prędkości w połączeniu z brakiem doświadczenia i wyobraźni. Kierowca motocykla z góry założył, że dostawczak wyjeżdżając z podporządkowanej drogi dalej pojedzie już prosto. Tymczasem dostawczak dał sygnał, że będzie skręcał i nie widząc przeszkód ku temu tak zrobił. Tymczasem na lewy pas wjechał motocyklista chcąc wyprzedzać. Jak było, wie tylko motocyklista i kierujący dostawczakiem. Należy tylko mieć nadzieję, że wyrok będzie sprawiedliwy i zapadnie po wnikliwej i uczciwej analizie całego zdarzenia. Życzę wszystkim uczestnikom i decydującym o rozstrzygnięciu, aby mogli z czystym sumieniem zasypiać. A jeszcze raz apeluję o likwidowanie patologii na drogach w postaci pijanych kierowców i osób, które pomimo zakazu, czy braku uprawnień decydują się na jazdę naszymi ulicami.
~toja291
21-11-2017 / 13:33
Do piszącego cyt:"gdyby kierowca dostawczaka przy wjeździe na główna drogę popatrzył w lewo ,to bez wątpienia zobaczył by nadjeżdżący motocykl i w ten sposób mógłby uniknąć stłuczki. gdy skręcal do sklepu to włączył by kierunkowskaz lecz nie włączył go , bo zauważył motor dopiero gdy się w niego..." Kierowca dostawczaka nie miał powodu unikać stłuczki, bo nie wnikając w to, czy widział, czy nie nadjeżdżającego motocyklistę włączył się prawidłowo do ruchu. bo przecież motocyklista nie uderzył w tym momencie w dostawczaka. Jakby jeździli ludzie w wielkich aglomeracjach, gdyby widząc nadjeżdżające w oddali auto czekali na włączenie się do ruchu? Musieliby chyba czekać do późnych godzin nocnych. Trochę rozsądku. Jechał kilkanaście metrów prawym pasem i w tym czasie motocykl w niego nie uderzył. Skąd zarzut, że nie włączył kierunkowskazu? Jest świadek, który twierdzi, że włączył. Większość takich wypadków spowodowane jest brawurą bezmyślnych, nie przewidujących kierowców. Jak widzę przed sobą włączające się do ruchu auto to zwalniam, nie wyprzedzam. Wyobraźnia jest bardzo potrzebna, zwłaszcza jaki kierujesz motocyklem.
~Gosv
21-11-2017 / 13:14
Żaden biegly sadowy nie napisal ze zostalo wymuszone pierszenstwo, wiec jesli nie wiecie jakie sa odleglosci i jakie sa przybrane wartosci w opini to sie nie wypowiadajcie, sam biegły napisal ze motocylk byl 300 m od drogi wyjazdowej, wiec ludzie jakie wymuszenie pierszemstwa? Gdyby motocylk jechal z dozowlona prędkością, a nie 100 na godzine to nie próbując wyprzedzac z lewej strony, wystarczylo by zeby nie zmienil pasa ruchu i jechał dozwolona prędkością. Citroen skrecil by w lewo a on spokojnie przejechalby dalej. Tylko ze skoro nie ma sie pojecia jak sie zachowac na drodze tak sie wlasnie dzieje. Mlody juz z gory założył bo zapierniczal, ze bedzie go wyprzedzal, tylko troche sie przeliczył... Wystarczylaby odpowiednia predkosc jadacego motorem. A nie teraz piszecie brednie o wymuszeniu pierszemstwa, on mawey nie jest o to oskarzony wiec przestamcie sie osmieszac....
~Ja22
21-11-2017 / 13:04
Toja291masz racje, dziwne jest to ze skoro jeździ pijany to do tej pory ma prawo jazdy. Zobaczymy w najblizszym czasie czy pozbeda tego dokumentu. Skoro ktos twierdzi ze jezdzi pijany.
~Jazda z kurwami
21-11-2017 / 13:02
Gdyby kierowca dostawczaka przy wjeździe na główna drogę popatrzył w lewo ,to bez wątpienia zobaczył by nadjeżdżący motocykl i w ten sposób mógłby uniknąć stłuczki. gdy skręcal do sklepu to włączył by kierunkowskaz lecz nie włączył go , bo zauważył motor dopiero gdy się w niego wjebal. Każdy kto tego nie umie pojąć powinien zamilknac. Każdy popełnia błędy nie każdy jest uczciwy i się do nich przyznaje.