Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 października 2018
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 10-12-2010

Nie tylko Sądy Rodzinne w Polsce porywają rodzicom dzieci - interweniujemy w sprawie Rebeki i Marcina którym podczas ich pobytu w Anglii ukradziono ich dzieci. 

Pragnę przedstawić historie mojej żony Rebeki Yar Machar Dhieu oraz jej córeczki Linnie Akim. To co opisuje wynika z dokumentów oraz opowiadań mojej żony.

Rebeka urodziła się 01.10.1985r.w MADING JUBA w SUDANIE podczas konfliktu zbrojnego. Z powodu wojny, która trwa do dnia dzisiejszego ludzie zmuszeni byli do przemieszczania się z miejsca na miejsce szukając schronienia. Szczególne represje spotykały chrześcijan a Rebeka jest właśnie tego wyznania. Rebeka uzyskała schronienie w schronisku dla uchodźców w UGANDZIE. Będąc wtedy w ciąży urodziła tam swoje pierwsze dziecko Linnie Akim (w 2004 r.). Jako samotna matka wraz z córką otrzymały od UNHCR dokumenty potwierdzające status uchodźcy (refuge).

UNHCR zajmowało się także znajdowaniem schronienia dla uchodźców w różnych krajach Europy. Rebece zaproponowano wyjazd do UK oferując jej dom przy 14haworth Court w Radcliffe oraz pomoc licząc się z tym, iż Rebeka mówiła tylko w swoim języku Dinka. Przesiedlenie miało miejsce w styczniu 2006 roku.

Rebeka wraz ze swoja 2-letnia córeczką przybyły do Radcliffe, gdzie zamieszkały w sąsiedztwie Anglików, co było dziwne, ponieważ przeważnie osoby przesiedlane umieszczano obok siebie a w tym wypadku Rebekę dzielił dystans ok. 10km do osób, z którymi była sprowadzana. Rebece został przydzielony pracownik społeczny. Była to Anka Tudor z pochodzenia Włoszka, która miała pomagać m.in. przy poborze zasiłków, dokonywaniu opłat itp. Miało to trwać do momentu usamodzielnienia się uchodźcy i poznaniu języka angielskiego (ok. roku czasu).

Po pewnym czasie Rebeka zaczęła chodzić do szkoły i na ten czas oddawała dziecko do żłobka. Pod nieobecność Rebeki osoba odwiedzająca (opiekun) przyczepiała wskazówki i informacje na ścianach m.in. odnośnie opiekowania się dzieckiem, których Rebeka niestety nie potrafiła przeczytać, ponieważ nie znała dobrze języka angielskiego. Niezrozumiale również tego, że ta osoba zamiast próbować wyrównać zasiłek Rebeki (Rebeka dostawała 52£ na siebie i dziecko, co było niewystarczające na utrzymanie domu i dziecka, podczas kiedy inne osoby w podobnej sytuacji otrzymywały po 150£ na tydzień) wyliczała jej że za dużo wydaje na ogrzewanie lub żywność. Opiekunka namawiała również Rebekę aby zrezygnowała z mieszkania w tym domu oraz aby zamieszkała w domu matki i dziecka.

Kiedy Rebeka nie zgodziła się na przeprowadzkę opiekunka zaczęła sprowadzać opiekę społeczną, która z niewiadomego dla niej powodu odebrała jej dziecko (ok 12 lutego 2006). Rebeka po tak silnym przeżyciu prawdopodobnie zażyła mocne tabletki nasenne i trafiła do szpitala. Po tym zajściu oddano Rebece jej córeczkę ale opieka odwiedzała ją co 2 tygodnie. Odwiedzano ją bez tłumacza i Rebeka nie rozumiała co mówią do niej i czego oczekują od niej.

W kwietniu 2006 r. opieka społeczna wtargnęła do mieszkania Rebeki wraz z policją - pchnięto ją i zabrano jej dziecko. Po kilku dniach pojawiła się osoba mówiąca po arabsku (Rebeka trochę rozumiała ten język ), która poinformowała ją, że musi stawić się do Sadu. Rebeka nie mając kontaktu z obrońcą mimo wszystko pojawiła się w Sądzie. Na sali sądowej obecny był tłumacz, który mówił jedynie po arabsku (większość tłumaczenia była dla Rebeki niezrozumiała – Rebeka mogła zrozumieć jedynie kilka wyrazów). Najprawdopodobniej wtedy Sąd przyznał tymczasową opiekę nad dzieckiem opiece społecznej.

Przez następny rok miały się odbywać kolejne rozprawy w sprawie opieki nad dzieckiem. Rebeka mogła jedynie odwiedzać swoje dziecko raz na tydzień w Victoria Familly Centre w Manchester – ok 30 km od miejsca zamieszkania (miała mieć zwrócone również koszty za bilet metro lub autobus). W tym czasie opiekunami dziecka były Liza Watson i Diane Carr. Przestano się interesować Rebeką czy będzie miała za co żyć czy nie.

W między czasie sąsiedzi Rebeki pisali do gminy i do opieki społecznej w jej obronie i pytano dlaczego z nią tak postąpiono - m.in. małżeństwo z nr.1 Haworth Court Państwo Dootson ale nie otrzymali odpowiedzi.

Przez ponad rok odbywały się sprawy sądowe. W tym czasie Rebeka była zmuszona zmieniać prawników, ponieważ po kilku rozprawach w Sądzie odmawiano jej reprezentowania. Następnie Rebeka została poinformowana, iż koszty jej reprezentowania wynoszą 2 tysiące funtów. Oczywiście Rebeki nie było stać na taki wydatek, dlatego szukała innego prawnika i w tym czasie odwiedzała dziecko.

A z kolei w tym czasie opieka społeczna wraz z opiekunem społecznym z organizacji Caffcas – Panem Rodem Rodsonem próbowali odebrać Rebece prawa rodzicielskie, m.in. kierując Rebeke na badania DNA.

Po upływie roku czasu prawnicy oraz ludzie z opieki społecznej poinformowali Rebekę, że nie ma żadnych szans na odzyskanie dziecka (a nawet Sąd zasądził, iż nie może być reprezentowana przez prawników z uwagi na trudności ze znalezieniem tłumacza). Każdy powtarzał jej ciągle, że nie może jej pomóc i nie ma szans na odzyskanie dziecka. Będąc zdesperowana i nie wiedząc co robić wzięła nóż i poszła do Manchester Victoria Centre i powiedziała opiekunce społecznej, że już tak dłużej nie może żyć i że chce wrócić ze swoim dzieckiem do domu, i że jeśli nie pozwolą jej zabrać dziecka to zabije i dziecko i siebie. Rebeka nie mogła pojąć dlaczego odebrano jej dziecko. Opiekunka wezwała policje i Rebekę wysłano do więzienia. Był to październik 2007 roku.

W następnej kolejności odbyła się sprawa sądowa – bez obrońcy i tłumacza. Dowodami w sprawie były zeznania opiekunek społecznych. Rebeka nie miała szansy zeznawać. Rebeka została skazana. Przebywała w więzieniu 2 tygodnie, następnie ją zwolniono i przydzielono 120 godzin charytatywnej pracy z powodu znikomej szkodliwości czynu. Oznajmiono również, że córka Rebeki trafi do adopcji.

Rebeka wróciła do szkoły, ponieważ szkoła walczyła by od czasu do czasu otrzymywała zasiłek.

Nie otrzymywała żadnych informacji o dziecku i o jego zdrowiu. Z tego co się orientuje córka Rebeki trafiła do karaibskiej rodziny oraz że Linnie Akim posiada upośledzenia ale nie wiem jakiego typu (czy psychiczne - czy fizyczne).

W 2008 roku spotkałem Rebekę i nasze drogi się zeszły.

Nazywam się Marcin Pobiarzyn. Ukończyłem szkołę gastronomiczną i hotelarską w Stroniu Śląskim, następnie Studium Finanse i Zarządzanie w szkole ekonomicznej w Kłodzku oraz oraz kurs Budget and Finance na początku 2008 r w Anglii. Od 2005 roku odbywałem podróże za granicę jako pracownik młodzieży poprzez European Volontary Service (m.in. Włochy, Litwa, Ukraina). W 2006 roku zamieszkałem w Anglii, gdzie pracowałem m.in. w firmie Woolworths, Argos, Next. W tym samym czasie również od czasu do czasu wyjeżdżałem na ok 2- 3 miesiące na różne projekty do innych państw. W maju 2008 roku wspólnie z Rebeką Dhieu otworzyłem mały biznes – bussines catering usytuowany na targowisku w Bolton (GB).

Jak już wspominałem Rebekę poznałem w 2008 roku, w styczniu podczas uczęszczania na zajęcia w Bury College (kurs Budgeting and Finance). W tym czasie Rebeka uczęszczała na kurs angielskiego i mieliśmy wspólne zajęcia. Mieszkałem wtedy na 78 East Street Bury – wynajmowałem dom od Pana Zia Ullaha natomiast Rebeka mieszkała w Radcliffe – 14 Haworth Cort (ok. 3 km ode mnie). Polubiliśmy się i zaczęliśmy się spotykać (najczęściej u niej, ponieważ odwidzałem ją wracając z pracy). Rebeka w tym czasie nie pracowała, ponieważ osobie ze statusem uchodźcy ciężko jest znaleźć pracę w Anglii wobec czego postanowiliśmy otworzyć mały biznes – o czym już wspominałem. Zakupiłem wózek z wyposażeniem do produkcji ciepłych posiłków – popcornu i waty cukrowej, który zarejestrowaliśmy na nas dwoje i 3 razy w tygodniu Rebeka sprzedawała tego typu towary na targowisku w Bolton.

Po pewnym czasie spotykania się, wspólnej pracy i pomieszkiwania razem Rebeka zaszła w ciąże. Chodziła na kontrole do lekarza w Radcliffe (na Sping Lane), niestety sama ponieważ ja całymi dniami pracowałem. Poród Rebeki miał odbyć się w szpitalu w Fairfield, gdzie uczęszczała na USG ciąży.

W sierpniu Rebeka podjęła dodatkową prace (10 godz. tygodniowo) związaną z układaniem dokumentów i sprzątaniem biura w firmie KLEENTEX COMPANY w Bolton..

Planowaliśmy wziąć ślub w Polsce ale Rebeka nie miała dokumentu umożliwiającego wyjazd za granice tzw. Travel Dokument, posiadała jedynie dokument stwierdzający jej status uchodźcy i umożliwiający jej pobyt w Anglii.

Dowiedziałem się, że kobietom w ciąży przysługują różnego rodzaju dofinansowania wobec czego wypełniliśmy druki ale niestety otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu Skarbowego, że nic się nam nie należy ani dzieciom. Mimo wszystko nie było źle, ponieważ oboje pracowaliśmy i mieszkaliśmy razem.

W styczniu 2009 roku Rebeka otrzymała list, że musi się stawić do Sądu w Bolton w dn. 15.01.2009. Nie wiedziałem w jakiej sprawie dlatego zapytałem Rebekę. Dopiero wtedy usłyszałem jej historię z poprzednim dzieckiem.

W wyznaczonym dniu stawiłem się wraz z Rebeka w Sądzie, jednak zostałem wyproszony z Sali obrad. Po upływie godziny Rebeka wyszła z sali sądowej. Chcąc uzyskać informację na temat przebiegu sprawy zapytałem osobę, która również znajdowała się wtedy na sali sądowej, która poinformowała mnie, że sprawa została odroczona i ma być wznowiona za 3 dni. Powodem odroczenia był brak obrońcy i tłumacza znającego język, którym posługiwała się Rebeka. Zostałem zapytany czy nie znam takiej osoby, więc podałem imię i nazwisko dwóch osób wraz z numerami telefonów.

Na kolejna rozprawę również przyszedłem z Rebeką ale nie mogłem oczywiście w niej uczestniczyć. Rozprawa trwała ok. 3 godziny ale Rebeka nie wyszła po otwarciu drzwi Sali sądowej. Zapytałem obecnej na Sali osoby, gdzie jest Rebeka i w odpowiedzi usłyszałem, że Rebeka została aresztowana i zabrana do więzienia. Na pytanie na jakiej podstawie została aresztowana nie otrzymałem odpowiedzi, wiec oznajmiłem, że musze się widzieć z Rebeka, ponieważ jest w 8 miesiącu ciąży z moim dzieckiem. Otrzymałem informacje, ze musze się udać na posterunek policji, więc tak też uczyniłem. Od tego momentu rozpoczął się nasz dramat.

Rebeka trafiła do więzienia w Wakefield – to ponad 200 km od Radcliffe, w którym mieszkaliśmy. Próbowałem się czegoś dowiedzieć w jej sprawie ale telefonując do więzienia otrzymałem jedynie informację, iż nie mogą mi udzielić żadnej informacji tylko musze czekać na pozwolenie na odwiedziny.

Jeszcze w styczniu ukazał się w prasie niepochlebny artykuł na temat Rebeki. Pod koniec stycznia udałem się do Manchester do redakcji tej gazety aby dowiedzieć się czegoś więcej w tej sprawie. Niestety redakcja szybko mnie zbyła.

Kolejnym moim krokiem w tej sprawie był kontakt z konsulatem w Manchesterze. Pierwszy raz zostałem umówiony na rozmowę z Panem Konsulem Białkiem, na która czekałem ok. 20 dni .

W tym czasie wielokrotnie dzwoniłem do wiezienia. Połączono mnie z Panią, która zajmowała się sprawa Rebeki (P. Kler lub Alison). Po nieustannych błaganiach uzyskałem zgodę na pierwsze widzenie z Rebeką. To bylo ok 15 lutego. W więzieniu nie mogłem uzyskać odpowiedzi dlaczego Rebeka znalazła się w areszcie. Spotkanie z Rebeką trwało ok. 15 minut, na dłużej mi nie pozwolono. Zdążyłem jedynie zapytać jak się czuje. Rebeka poinformowała mnie, że nie ma obrońcy i że najprawdopodobniej wyjdzie z więzienia dopiero za ok. 8 miesiecy. Zdążyłem tylko kupić jej cos do jedzenia. Nie można było jej przekazać żadnych ubrań i rzeczy. Rebeka poprosiła mnie żebym zabrał jej dokumenty do domu i tak też zrobiłem.

Końcem lutego 2009 (19.02 lub 20.02) w mieszkaniu pojawiły się dwie kobiety – Kirstine Girl i Daine Carr oznajmiając, że są pracownikami rządowymi (z opieki społecznej) i zapytały mnie kim jestem, czy znam Rebekę i czy wiem, że ona jest w ciąży. Przedstawiłem się i odparłem, że znam Rebekę, że wiem że jest w ciąży, ponieważ jestem ojcem tego dziecka. Zostałem poinformowany, że one zaopiekują się dzieckiem kiedy Rebeka je urodzi, a jeśli chce odzyskać dziecko to muszę wynająć prawnika (podały mi listę prawników, którzy mogą mi pomóc) i że spotkamy się w tej sprawie w Sądzie. Zostałem również poinformowany, że będę musiał wybierać pomiędzy Rebeką i dzieckiem. Kiedy zdziwiony zapytałem dlaczego otrzymałem odpowiedź, że dowiem się tego w Sądzie.

Z listy, którą otrzymałem od pracownic opieki społecznej wybrałem Pana Khf Solicitor z Salford i udałem się do niego z prośbą o pomoc. Opowiedziałem mu cała historię, m.in. że moja partnerka jest w ciąży i nie wiem dlaczego jest w wiezieniu, że chciałbym się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat oraz że Rebeka nie ma prawnika i nie ma nam kto pomóc w tej sprawie. Prawnik odparł, że skontaktuje się w tej sprawie z Sądem i powie mi czy może nam pomóc.

Również końcem lutego spotkałem się z Panem Konsulem w sprawie porady co robić dalej. Opowiedziałem o wizycie pracowników z opieki społecznej i o informacji, że jak tylko dziecko się urodzi to pracownice opieki będą się nim zajmowały. Pan Konsul poinformował mnie, że nie można tak postąpić skoro dzieckiem może zając się ktoś z rodziny.

O urodzeniu naszego syna – Emanuela zostałem poinformowany telefonicznie, więc jak najszybciej po telefonie z więzienia pojechałem na drugie widzenie z Rebeką. Zawiozłem jej ubrania dla niej samej i dla dziecka oraz pieluszki i kosmetyki myśląc, że Rebeka będzie mogła opiekować się Emanuelem.

Niestety jak się okazało Rebece od razu po porodzie zabrano nasze dziecko. Rebeka chciała żebym uczestniczył przy porodzie ale nie zostało udzielone nam pozwolenie. Kiedy Rebeka zaczęła rodzić (17.03.2009) została związana i przetransportowana do szpitala w Didsbury. Poród trwał ok. 0,5 godz. Natychmiast po urodzeniu dziecko zostało odebrane matce bez możliwości zobaczenia i przytulenia dziecka a następnie przewieziona z powrotem do więzienia i pozostawiona tam bez nadzoru lekarskiego.

W dn. 20.03.2009 odbyła kolejna prawa sądowa. Przed sprawą spotkałem się z prawnikiem i poprosiłem go aby zapytał w Sądzie dlaczego dziecko zostało mi odebrane, dlaczego opiekują się niż obcy ludzie, dlaczego Rebeka znajduje się w wiezieniu i kiedy wreszcie będę mógł być znów z dzieckiem i Rebeką. Poinformowałem go również, że oprócz niezależności finansowej mam również dodatkową pomoc m.in. do opieki nad dzieckiem w osobie brata, który mieszka w Anglii jak również w Polsce rodzinę – rodziców prowadzących agroturystykę. Na rozprawie pojawiłem się w obecności mojego brata, który uczestniczył w rozmowie pomiędzy opieką społeczną, opiekunem społecznym z Caffcas i prawnikami z obydwu stron. Ponieważ Rebeka nie mogła uczestniczyć w rozprawie (z niewiadomych mi powodów) kolejnym krokiem aby Rebeka mogła wypowiedzieć się na rozprawie uruchomiono videolink. Rebeka miała tłumacza, który słabo posługiwał się językiem rodzimym Rebeki jak również angielskim – do tego stopnia, że Sędzia nie rozumiał wszystkiego o czym mówi tłumacz. W pewnym momencie Sędzia zapytał Rebekę czy chce coś dopowiedzieć i Rebeka opowiedziała, że nie rozumie całej tej sytuacji, że chce zobaczyć swoje dziecko i że źle się czuje. Kiedy Rebeka się rozpłakała videolink został przerwany. Następnie poinformowano wszystkich, że sprzęt ma awarię i nie da się go uruchomić w tej chwili. Sędzia zapytał również mnie czy chce coś powiedzieć, więc odparłem, że chciałbym być ze swoją rodzina tzn. Rebeką i synem Emanuelem.

Później Sędzia wypowiadał się używając języka prawniczego przywołując różne paragrafy a następnie orzekł, iż przyznaje tymczasowa opiekę nad dzieckiem opiece społecznej – 2 miesiące oraz przyznając mi możliwość widzenia się z dzieckiem 5 dni w tygodniu po 2 godziny (od 9.45 do 11.45) w placówce opieki społecznej w Bury (Beech Grave), czyli ok. 7km od miejsca gdzie zamieszkiwałem.

Zgłosiłem zapytanie dlaczego skoro pracuje i otrzymuje dom nie mogę zajmować się dzieckiem a opieką nad dzieckiem ma się zajmować opieka społeczna ale nie otrzymałem odpowiedzi, jedynie informację że ciąg dalszy sprawy nastąpi wkrótce i że wtedy dowiem się więcej. Tak zakończyła się pierwsza sprawa dotycząca opieki nad naszym synem.

Wizyty z prawnikiem i widzenie z moim dzieckiem były dla mnie najważniejsze, dlatego musiałem zrezygnować z jednej pracy i ograniczyć czas pracy w drugiej firmie. W między czasie spotkałem się z niezależnym urzędnikiem – Barrysterem (chyba ktoś w rodzaju kuratora), któremu również przedstawiłem swoją sytuację.

Kolejne sprawy sądowe odbywały się mniej więcej co 3 tygodnie. W tym czasie próbowałem znaleźć kogoś kto mógłby mi pomóc; m.in. dzwoniłem do Radio FOUR, Human Right i wielu innych organizacji z prośbą o pomoc. Zacząłem również szukać dokumentów dotyczących przeszłości Rebeki.

Przez cały czas starałem się odwiedzać swojego syna, kiedy tylko mogłem. Zawsze przed wejściem do placówki stali ochroniarze. Podczas wizyt nie mogłem wychodzić z synem na zewnątrz nawet jeśli pogoda ku temu sprzyjała. Nie mogłem mieć przy sobie telefonu komórkowego, którym chciałem zrobić zdjęcie synowi. Po pewnym czasie zauważyłem, że mój synek zaczął chorować ale kiedy chciałem z nim pójść do lekarza nie pozwolono mi na to pod groźbą aresztowania. Obawiam się że ze zdrowiem mojego syna jest bardzo źle. Na dzień dzisiejszy nie wiem co się z nim dzieje.

Kolejnym niezrozumiałym dla mnie posunięciem było zarejestrowanie mojego dziecka bez mojej wiedzy. Rebeka została przywieziona do Didsbury aby zarejestrować dziecko w kajdankach. Prosiła o moją obecność przy rejestracji ale jej odmówiono. Została poinformowana, że jeśli nie zarejestruje dziecka nie będzie go można leczyć i dziecko może umrzeć, dlatego też Rebeka podpisała potrzebny dokument.

W kwietniu 2009 r. moja mama – Danuta Miler przyjechała do Anglii aby postarać się o możliwość sprowadzenia mojego dziecka do Polski. Niestety opieka poinformowała ją, że nie ma takiej możliwości a jedynym wyjściem dla uczestnictwa w opiece na moim synem jest przeprowadzka do Anglii.

Opieka społeczna odwiedziła również mojego brata i z niewidomych mi przyczyn poinformowała go, iż nie powinien udzielać mi i Rebece wsparcia dla dobra dziecka.

Rebeka została zwolniona z więzienia w czerwcu 2009 r. W następnej kolejności wróciła do pracy do Kleentex company. W międzyczasie okazało się, że zniknął nasz sprzęt, dzięki któremu mogliśmy prowadzić nasz biznes.

Kolejne sprawy sądowe dotyczyły ograniczenia moich kontaktów z dzieckiem. Rebeka po wyjściu z więzienia nie mogła w ogóle kontaktować się z naszym synem.

Prawnik z którym pracowałem przekazał mi dokument, w którym była adnotacja o tym, że w grudniu 2008r. bez obecności mojej i Rebeki Sąd w Liverpoolu podejmował decyzje co zrobić z jeszcze nienarodzonym dzieckiem. Już wtedy rozpatrywano los mojego dziecka bez konsultacji ze mną.

Opieka społeczna przez cały ten czas miała większe prawa do mojego dzieckiem niż ja. Okazało się, że w okresie wakacyjnym moje dziecko zostało wysłane do Stanów Zjednoczonych bez wcześniejszego poinformowania mnie o tym zamierzeniu. W tym czasie próbowałem dowiedzieć się u jakich lekarzy mój synek się leczył i zbierałem informacje. Rebeka kontaktowała się z opieką społeczna jedynie telefonicznie, bo nikt do niej nie przychodził.

Kontaktowaliśmy się wielokrotnie również z konsulatem w Manchesterze i jedyną pomoc, którą udało nam się uzyskać to przerejestrowanie aktu urodzenia, a mianowicie dopisanie mojego nazwiska w rubryce „ojciec dziecka”.

Następnym krokiem było zwrócenie się o pomoc do organizacji Sudan Women Assotiation w Londynie, która w naszym imieniu pisała do Sądu, że mogą nam pomóc. Niestety Sąd nie wyraził zgody na zajęcie się tą sprawą przez tą organizację. Zebraliśmy również podpisy ponad stu rodzin, które oferowały pomoc i opiekę nad naszym dzieckiem. Sąd nie wziął tego pod uwagę ani tego, że Sudańska Ambasada wydała Rebece dokumenty, w których oznajmiła, iż w ostatecznym wypadku może wracać do Sudanu.

Po wielokrotnych staraniach Rebeka otrzymała travel dokument, który umożliwiał jej wyjazd z Anglii. W tym samym czasie okazało się, że Rebeka jest znów w ciąży. Gdy powiedziałem o tym prawnikowi, który z nami pracował otrzymałem informację z jego strony, że on niestety nie będzie mógł kontynuować współpracy z nami. Informacje o ciąży Rebeki dotarła do opieki społecznej, która poinformowała mnie, że po porodzie Rebekę znów czeka ta sama sytuacja, tzn. pozbawienie jej prawa do opieki nad dzieckiem a ja będę mógł jedynie odwiedzać dzieci do 21-go roku ich życia.

Zdając sobie z tego sprawę postanowiłem zabrać Rebekę do Polski, aby tam mogła w spokoju urodzić dziecko. W dn. 20.04.2010 urodziła się nasza córeczka i do tej pory przebywając w domu moich rodziców opiekujemy się nią. Z raportów medycznych – ostatni przeprowadzony został w dn. …. wynika, iż dziecko jest zdrowe i rozwija się prawidłowo.

Bardzo ciężko było mi to wszystko opisać. Oboje z Rebeką jesteśmy zrozpaczeni cała sytuacją. Jedyne co sprawia, że mamy dla kogo żyć to nasza córeczka. Chciałbym jednak dowiedzieć się gdzie jest mój synek i jaki jest stan jego zdrowia i dlaczego mi go odebrano. 

Bardzo proszę o pomoc.

Marcin Pobiarzyn

Gdańsk - kuratorowi sądowemu Janowskiemu 200zł za 2h dręczenia dziecka...

Andrzej Rogowski z Ząbek wraz z ojcami skupionymi w Inicjatywie Społecznej Porozumienie Rawskie protestowali w Ząbkach

Sprawozdanie z pikiety pod Sądem Rejonowym w Lublinie w sprawie Dariusza Kity z Bystrzycy Nowej, zorganizowanej w dniu 18.10.2010r przez „Porozumienie Rawskie”- pod hasłem „Sąd kalece nie przepuści”.

Sprawozdanie z pikiety pod Sądem Rejonowym w Gdańsku z dnia 15.10.2010r w sprawie Jana Koszałki, ofiary sądownictwa anty rodzinnego.

Tematy  w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY  PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Kristanna
04-01-2015 / 16:32
Way to go on this esysa, helped a ton. murlyduy.com [url=qswelsrcupi.com]qswelsrcupi[/url] [link=favzsx.com]favzsx[/link]
~Beon
24-12-2014 / 05:03
Witam mam pytaadnie ‚czy jako nie pelnoletni(mam 17lat) mam jaeiks" rel="nofollow">xhgfpgwxu.com">jaeiks prawo do wyboru miejadsca zamieszadkaadnia ?Sprawa wyglada w ten spoadsub mieszadkam teraz z swoja matka w angli musiaadlem zucic swoja aktuadalna szkole zostaadwic wszystko :dziewadczyne przyadjaadciol innymi slowy cale moje zycie.Wczeadsniej mieszadkaadlem z babadcia w Polsce(przez jakis rok) moja mama zdeadcyaddoadwala za mnie powieaddziala ze nie jestem peladnoadletni wiec nie mam nic do powieaddzeadnia.A wiec pytaadnid brzmi czy jako 17latek moge cos zmieadnic w aktuadaladnej sytuacji?
~Nishi
20-12-2014 / 12:51
Witam mam pytaadnie ‚czy jako nie pelnoletni(mam 17lat) mam jkeais prawo do wyboru miejadsca zamieszadkaadnia ?Sprawa wyglada w ten spoadsub mieszadkam teraz z swoja matka w angli musiaadlem zucic swoja aktuadalna szkole zostaadwic wszystko :dziewadczyne przyadjaadciol innymi slowy cale moje zycie.Wczeadsniej mieszadkaadlem z babadcia w Polsce(przez jakis rok) moja mama zdeadcyaddoadwala za mnie powieaddziala ze nie jestem peladnoadletni wiec nie mam nic do powieaddzeadnia.A wiec pytaadnid brzmi czy jako 17latek moge cos zmieadnic w aktuadaladnej sytuacji?
~rebecca
30-11-2012 / 15:17
czy w wielkiej brytanii mozna oznajmic ze jest sie chrzescijaninem i np.nosic lancuszek z krzyzykiem -czy to jest przestepstwo? www.bbc.co.uk/news/uk-19472438
~oszukani
28-06-2012 / 20:19
Ta rodzina to oszuści!! są nieudolni wychowawczo a Rebeka jest agresywna. wywieźli Dobrusie do Wlk. Brytanii wiedząc że nie mają tam praw. Dziecka juz nie mają. Są notorycznymi kłamcami i kreują się na ofiary. oszukali ludzi którzy stanęli po ich stronie
~rebecca
26-12-2010 / 21:06
Iam a mother who gave birth and taken away my baby after birth with out me saw or hold my baby i do not know my baby face to what kind of human HE WAS and we refuse to have no contact for life what are my legal right as a mother and child
~alekkostek
21-12-2010 / 10:08
Nie wiem jak na świecie ale w polsce sądy zabierają dzieci rodzicom w jednym konkretmym celu ! Dzieci te służą oprawcom w togach na wymianę organów gdyż z takiego bidulca łatwiej jest dziecko pobrać uśmiercić i pobrać narządy gdyż wie się o dziecku wszystko. Tak to się dzieje i najczęściej w szpitalu MSWiA w warszawce a części pobierane są w szpitalach w całym kraju tak ja od dawców - motocyklistów. Całkiem bojeb... ten kraj pod rządami Partii Oszustów służących UE i niekorzyścią dla narodu polskiego.
~marcin
18-12-2010 / 16:28
to moja historia jest prawdziwa mam duzo dokumentow o odebraniu naszego dziecka jeszcze przed urodzeniem(jak jest w dokumentach nazwane nienarodzone dziecko) i bez naszej obecnosci w sadzie i niejestem zadnym pijakiem ,nikt mnie nigdzie nie wozi stracilem ponad 15 tysiecy funtow na ratowanie mojego synka mam na to wszystko dokumenty oraz stwierdzenie przez angielskie wladze ze polska rodzina czyli moi rodzice tez niemogli wziasc mojego synka do polski bo urodzil sie w anglii i tam obowiazuje prawo ziemi i o chorobach mojego synka ,o odmowie tlumacza po polsku ,odmowie obywatelstwa -duzo tego .
~mi
11-12-2010 / 22:33
tak strasznie szkoda mi tych dzieciątek, wiem co to jest za ból i rozpacz kiedy mafia w togach odbierze ci dziecko.