Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
8 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 10-10-2011

Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński

Jak donosi „Fakt”, Ewa Czeszejko-Sochacka, była szefowa warszawskiego biura ds. Europejskiej Stolicy Kultury 2016, a obecnie kandydatka do Sejmu, ze złości porysowała sąsiadowi auto. Wszystko zarejestrowała kamera monitoringu - widać elegancką kobietę, która wysiada z mercedesa, podchodzi do zaparkowanego obok citroena i ostrym narzędziem drapie karoserię. Kandydatkę do Sejmu (z listy PO pod hasłem... „Więcej kultury w polityce”) wyprowadził z równowagi niefortunnie zaparkowany pojazd, który utrudnił jej wyjazd z garażu.

Sprawa (wraz z nagraniem) trafiła już na policję - doniesienie złożył poszkodowany właściciel citroena. Pani (nie wiedziała, że jest nagrywana) wyjaśniła swoje zachowanie - „Zdarzenie miało miejsce bezpośrednio po udzieleniu nagłej i koniecznej pomocy zdrowotnej synowi i utrudnieniu mi wyjazdu. Miało charakter nieumyślny. Przepraszając, zapewniam pokrycie zaistniałej szkody”.

Jak donosi portal „Afery Prawa”, pisarka Magdalena Chomuszko-Patelczyk (też Polka dwojga nazwisk), doktoryzująca się absolwentka UG, autorka (również jakże bardzo kulturalna niewiasta) znanego dzieła „Symfonia”, na portalu Nasza Klasa, pofolgowała sobie z przaśnymi żarcikami pośród całkiem wulgarnych, wpisywanych przez (jakże!) inteligentną naszą młodzież.

Pani ta, zirytowana przez niektórych dyskutantów (i tu sedno sprawy – co najmniej trzech z nich uznała za jedną osobę!), w niezbadanym jeszcze zwidzie (również w złości), sfałszowała podpis (zamieniła nazwiska) pod jednym z komentarzy oraz publicznie pomówiła jednego z dyskutantów, że ma on dwa dodatkowe konta na inne nazwiska.

Swoje kuriozalne spostrzeżenia powtórzyła na portalu Salon24 oraz w emajlowej korespondencji do kilku adminów.

Kiedy opisano (bez podawania danych osobowych) jej powyższe wybryki (oraz kilka dodatkowych, których wyszczególnianie zajęłoby tu zbyt wiele miejsca), udała się ze swoim prawnikiem na komendę policji oraz do dwóch sądów z doniesieniem o popełnieniu przestępstwa z art. 212 Kk.

Od ponad dwóch lat dziennikarz portalu Afery Prawa zalewany jest sądowymi pismami i terminami proponowanych spotkań...

Wyrok (z 18 grudnia 2009, sprawa IC692/09) wydano bez poinformowania dziennikarza o planowanej dacie jego ogłoszenia, podczas jego przebywania na zwolnieniu lekarskim (o czym „humanitarny” gdański sąd wiedział!) i dlatego minął termin ewentualnej apelacji, bowiem sądowi nie chciało się powiadomić go jakimś stosownym pismem (i podobno jest to zgodne z naszym idiotycznym – w tej materii – prawem!), choć kilkadziesiąt pisemek maści wszelakiej (począwszy od bardzo ważnych informacji, skończywszy na całkowitych drobiazgach) namolnie napływa przez te lata i na to są tak podstawy prawne, jak i znaczki pocztowe.

Co ciekawe, „dzięki” nieporadnemu sędziemu Sądu Okręgowego w Gdańsku, przyjęto wersję pisarki (że dziennikarz miał lewe konto, zatem uznano, że ona nie sfałszowała podpisu, lecz się jedynie omyliła, co tylko świadczy o inteligencji lub o przepracowaniu onego sędziego – usprawiedliwieniem niech będzie gorączkowy przedwigilijny okres AD2009).

I żaden wykwalifikowany prawnik w Polsce (a zarabiają oni – nie wiedzieć za co – całkiem niezłe kwoty z naszych podatków) nie potrafi przełamać kretyńskiej (może jeszcze PRL-owskiej?) procedury, która uniemożliwia wniesienie apelacji z powodu niepoinformowania obywatela III RP o wydaniu wyroku, co oznacza ni mniej, ni więcej, że polski niezawisły sąd pozbawił obywatela jego podstawowego a oczywistego prawa do apelacji. To już prawdziwy skandal na miarę całej Unii Europejskiej. Tym błędem powinna zająć się odpowiednia instytucja, aby w przyszłości wyeliminować tego typu haniebne incydenty!

Pani Czeszejko fatalnie postąpiła, ale natychmiast przeprosiła i chce pokryć straty, natomiast pani Chomuszko ciągle brnie w swoich oskarżeniach, nadal twierdzi, że dziennikarz miał te dwa lewe konta (sorki, już tylko obstaje przy jednym, natomiast nieuważny sędzia nie dostrzegł jakoś, że z drugiego oskarżenia cichaczem się wycofała, czyli połowę zarzutów sama uznała za niepotwierdzone – no cóż, szanownemu prawnikowi ta nowelizacja nie dała nic do myślenia...).

I teraz o hipokryzji naszego wymiaru sprawiedliwości. Oto media, podając informację o kandydatce do Sejmu, zamieszczają filmik, przy czym nikomu nie przyszło do głowy, aby podawać kogokolwiek do sądu (na podstawie art. 212 Kk) za naruszenie godności osobistej tej pani i dwóch rodzin noszących jej nazwiska. Nikt także nie zapytał jej o pozwolenie na zamieszczenie filmiku i informacji, natomiast znajomy prawnik pisarki, mimo wysyłanych do niego wszelkich dowodów na niefrasobliwą działalność jego klientki, sporządza ostateczne przedsądowe wezwanie (żąda przeprosin, wycofania artykułów omawiających działania pisarki oraz... 20 tys. zł).

No to, do ciężkiej cholery, czy w tym kraju (zwanym dzikim przez niektórych wybrańców Narodu) nie obowiązują identyczne standardy wobec wszystkich obywateli?! Gdzie właściwe służby naszej Temidy, która znowu przesypia ważną sprawę, którą trzeba w końcu dokładnie zbadać. Nie może być tak, że fałszerka, pomówczyni i kłamczucha wygrywa w sądzie sprawę podczas rehabilitacji zdrowotnej obywatela przez nią pozwanego, kiedy to została opisana jej niezbyt elegancka działalność (i to bez podania danych osobowych!), niejako w ramach opisania jakiegoś przypadku patologii panującej pośród wykształconej (zwykle za pieniądze podatników) młodzieży.

Kiedy pani Chomuszko publicznie przeprosi (wzorem pani Czeszejko) za sfałszowanie podpisu i za oczernianie (w miarę) porządnego człowieka (pewnie porządniejszego od sędziego prowadzącego sprawę cywilną), że miał rzekomo dwa lewe konta? Przecież to pomówienie jest dla dziennikarza wielką plamą na honorze. Czyżby polska Temida nie przykładała żadnej wagi do honoru obu stron procesu (cześć pisarki okazała się niemal świętością, a co z godnością drugiej strony?) oraz do problemu sprawiedliwości? Nawet makaroniarski sąd potrafił przyznać się do błędu (po apelacji uniewinniono amerykańsko-italską parę studentów od zarzutu zabójstwa brytyjskiej studentki), a polska Temida nie może?

Gdyby zamiast warszawskiej kandydatki, na filmie byłaby gdańska pisarka, to media publikujące te dane byłyby pozwane do sądu? Bo w Gdańsku sądy bardziej dbają o obywateli, którzy z jednej strony postępują niezbyt godnie, zaś z drugiej strony pędzą do Temidy z lamentem, że naruszono ich godność osobistą. Może p. Czeszejko skontaktuje się z gdańskim mecenasem i niech wespół rozpętają kolejny, podobny proces? A przecież ujawnienie filmiku z porysowania auta (wraz z danymi osobowymi) ma znamiona przekroczenia prawa i co? Ot, hipokryzja polskiego wymiaru sprawiedliwości w aspekcie art. 212 Kk. Jeśli jeden omawia wyczyny pisarki (bez jej zgody, ale na podstawie jawnych wypowiedzi, które zresztą są w internecie do chwili obecnej), to nie jest to dobry medialny temat i autor jest ciągany po sądach, ale jeśli inną Polkę media negatywnie ukazują (po nagraniu z ukrytej kamery i również bez jej zgody), to jest dobry materiał dziennikarski, niepodlegający pod paragrafy? To co można, a czego nie można w polskich mediach?

Dlaczego całkowicie diametralnie traktuje się obywateli RP, którzy formalnie mają jednakowe prawa do omawiania i krytykowania osób popełniających przewiny? Może wyjaśnią to w swoich artykułach – mecenas pisarki, sędzia gdańskiego sądu albo jego prezes? A może sam minister? Może przybliżą społeczeństwu ideę równości wobec prawa wszystkich Polaków oraz godności osobistej (zwłaszcza w aspekcie art. 212 Kk), bowiem dwa opisane przykłady utwierdzają większość czytelników, że działania Temidy są tu całkowicie niezrozumiałe i niesymetryczne. 

Mirosław Naleziński, Gdynia


Pismo zostało także przesłane do prezesa SO w Gdańsku.
Szanowny Panie Prezesie, pozwalam sobie załączyć kolejny artykuł nt. niefortunnej (określenie będące komplementem) sprawy IC692/09 prowadzonej przez s. W. Midziaka. Czy ktokolwiek może wyjaśnić, dlaczego sprawy dotykające art. 212 Kk mogą być całkowicie różnie traktowane przez media i prawników? Przecież to hipokryzja i dość komiczna sytuacja!


Więcej:

"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - grudniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Media w Polsce i na świecie - listopadowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Stalkowanie i obsesje Jak już ktoś Temidzie wskaże ciebie palcem, to masz latami ciągnące się procesy. Mirosław Naleziński
Internetowe znieważenie i sądowe błędy - Mirosław Naleziński, Gdynia

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~prawnik
13-10-2011 / 20:17
Naleziński, świetnie że dogrzebałeś się artykułu o myszkach. Powinieneś wiedzieć, że Pani Magda nie cierpi gnoi i oszustów. Resztę sobie sam dopowiedz. A że sama sfałszowała twój podpis i komentarz, to wolno jej. Co wolno wojewoodzie, resztę sam sobie dopowiedz.
~prawnik
13-10-2011 / 20:17
Dzisiaj zostały wyrzucone z portalu iThink kolejne twoje kłamstwa i oszczerstwa. Z ilu portali już cię wyrzucili? przypomnisz mi? a na ilu portalach wyrzucają twoje kłamstwa? j
~prawnik
13-10-2011 / 20:16
"jeśli N kłamie powinien siedzieć ".. spokojnie, spokojnie. Jeszcze nie zapadł wyrok w sprawie karnej. Jak ma siedzieć to będzie siedzieć. Jak do tej pory w sprawie cywilnej zostało orzeczone, że w toku sprawy pan N. nie dostarczył ŻADNYCH dowodów na swoje twierdzenia. P. Naleziński uważa, że skoro zasypał Sąd kilogramami papierów i milionami bajtów elektronicznych dokumentów to ma dowody na swoje twierdzenia. Lecz panie N. nie liczy się ilość tylko JAKOŚĆ. To że panu się coś wydaje, to nie oznacza, że tak faktycznie było. Jeśli musi pan każde pojedyncze zdanie Pani Magdy opisywać setkami słów komentarza, aby przekonać świat do tego, że pana twierdzenia są jedynie słuszne - to to są dowody do śmieci. DOWODY NIE WYMAGAJĄ KOMENTARZA, mówią same za siebie. Pan tego nie rozumie. Próbował pan na siłę zrobić z Pani Magdy osobę wulgarną, fałszerkę, pomówczynię, nadużywająca alkoholu, deprawującą młodzież i Bóg wie co jeszcze!! jakieś korupcje sądu.. ponadto pod swoimi tekstami dodaje pan chamskie komentarze przekręcając złośliwie nazwisko, nazywając jej dzieci bachorami, a ją flejtuchem, starym babskiem i tym podobnymi prostackimi słowami ..dał pan popis wyjątkowego prostactwa i chamstwa! Teraz powoli nadchodzi czas rozliczenia panie Naleziński.
~prawnik
13-10-2011 / 20:16
jedyną osobą do leczenia jesteś ty biedaku.
~prawnik
13-10-2011 / 20:15
Dzisiaj zostały wyrzucone z portalu iThink kolejne twoje kłamstwa i oszczerstwa. Z ilu portali już cię wyrzucili? przypomnisz mi? a na ilu portalach wyrzucają twoje kłamstwa? j
~lekarz psychiatra
13-10-2011 / 20:14
~prawnik
13-10-2011 / 20:13
Naleziński, świetnie że dogrzebałeś się artykułu o myszkach. Powinieneś wiedzieć, że Pani Magda nie cierpi gnoi i oszustów. Resztę sobie sam dopowiedz.
~lekarz psychiatra
13-10-2011 / 20:10
~bodzio gard
13-10-2011 / 19:57
dzisiaj 10:03 (5 STYCZNIA 2009) Ilość Pana wypowiedzi na forum jest wystarczającym materiałem do wyrobienia sobie zdania na temat Pana..oraz świetnym materiałem badawczym dla psychiatry. Nic panu do tego czy byłam w kościele czy nie.. nic panu do tego czyjego imienia wzywam.. MCh (P) www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Tanczace-myszki-na-Dlugiej-n16627.html Trzy lata temu spacerując po ul. Długiej z moimi dziećmi zatrzymaliśmy się przy tańczących, papierowych myszkach. Grało radio i myszki podskakiwały w rytm melodii. Moje dzieci były zachwycone. Pan przekonywał nas, że myszki tańczą same. Trzeba je tylko namagnetyzować o głośnik (zaprezentował jak to się robi) i myszki tańczą. Zabawka kosztowała 10 zł. Po przyjściu do domu okazało się, że wcale myszki nie tańczą, że żadne magnetyzowanie nic nie daje. Do zapakowanej "zabawki" dołączona była instrukcja tłumacząca, że papierowe figurki trzeba umocować na sznureczku do radia itd. Mój synek bardzo się zdenerwował. Ze złości podarł i wyrzucił myszki. Odreagował w ten sposób swoją (zupełnie słuszną) złość. Zostaliśmy po prostu oszukani. Ktoś może zapytać: cóż takiego?, 10 zł to nie majątek. Ale przyznam szczerze, że krew mnie zalewa, gdy co roku widzę tych panów sprzedających tańczące myszki. Gdy stanę i przysłuchuję się jak mamią ludzi i kłamią, to mam ochotę powiedzieć coś bardzo bardzo brzydkiego. Oczywiście, gdy dochodzi do zapłaty, włączam się i informuję, że to jest oszustwo, żeby nie kupować tej zabawki. Mówię, że myszki tańczą na sznurku. Sprzedający pan z rozbrajającą szczerością przyznaje: "tak, myszki tańczą na sznurku". Potencjalny kupujący zmieszany się wycofuje, ja wzruszam ramionami i odchodzę, a sprzedaż idzie na całego dalej. Oszukiwane są dzieci z kolonii, rodzice z małymi dziećmi, babcie chcące zrobić niespodziankę wnuczkom... Nikt na policję nie pójdzie bo po pierwsze kwota jest mała, a po drugie sprzedawca się wyprze że oszukał klienta. A przecież nikt nie kupiłby za 10 zł papierowych figurek!!! Płacimy za to, że one są tak zrobione, że tańczą. Tak więc w centrum miasta od kilku lat stoją sobie bezczelnie panowie i okradają ludzi bogacąc się na naszej - niestety - naiwności.
~bodzio gard
13-10-2011 / 19:52
Aferyprawa.com Życie Łamanie Regulaminu na portalu NaszaKlasa -Praca magisterska im. Zyzaka i takie sobie KLASOWE nasza-klasa.pl/school/60802/forum/145?page=197 przedwczoraj 20:55 (3 STYCZNIA 2009) Synek pyta tatę: co to jest przestrzeń wirtualna? tata myśli, myśli wreszcie m�wi: idź i zapytaj mamy czy oddałaby się murzynowi za milion dolar�w. Synek poszedł i zapytał mamy czy oddałaby się murzynowi za milion dolar�w. Mama myśli i m�wi: Za milon dolar�w - tak oddałabym się. Synek wraca do taty i m�wi, że mama oddałaby się murzynowi za milion dolar�w. Tata karze mu iść do siostry i zapytać o to samo. Idzie synek do siostry i pyta: Justyna, oddałabyś się za milion dolar�w murzynowi? O!!! za milion dolar�w to i murzynowi i chińczykowi i marsjaninowi. Synek wraca i m�wi tacie że Justyna też oddałaby się za milion dolar�w i to każdemu. No to tata m�wi: idź teraz do dziadka i zapytaj o to samo. Synek poszedł do dziadka i zapytał czy oddałby się murzynowi za milion dolar�w. Dziadek pomyślał i powiedział, że tak za milion dolar�w oddałby się. Synek wraca do taty i m�wi, że dziadek też oddałby się za milion dolar�w. Tata na to m�wi do synka: Widzisz wirtualnie to mamy 3 miliony dolar�w, a realnie mamy dwie dziwki i jedego pedała MCh (P)