Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
15 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA

Czy kontrolerom NIKU można ufać? Jak Polski Koncert Naftowy 
ORLEN S.A. mści się za ujawnianie przekrętów firmy.

Pani Grażyna z Warszawy pracowała od 1992 r. najpierw w CPN a później do roku
2002 w PKN Orlen, który powstał z połączenia jej firmy z Petrochemią Płocką. 
W pierwszych latach pracy wszystko układało się dobrze.  Pani Grażyna była
pracownikiem biura dyrektora handlowego.
 
Problemy zaczęły się w roku 2000 po zmianie zarządu firmy. Do tego czasu 
pracodawca nie miał do niej żadnych zastrzeżeń. Miała wtedy miejsce kontrola NIK. P
KN Orlen był firmą państwową a pani Grażyna  traktowała obowiązki obywatelskie serio.
Podczas kontroli w sposób poufny ujawniła kontrolerowi informację o nadużyciach
i działaniach na niekorzyść firmy. PKN  to wielkie interesy, pieniądze i wielka 
polityka. Te sprawy nie zawsze załatwiane są w sposób czysty. Pani Grażyna była 
osobą prostolinijną. Za późno zrozumiała, że w Polsce nie można wierzyć nikomu a 
już najmniej urzędnikom instytucji antykorupcyjnych. Instytucje te bowiem są 
używane do rozgrywek politycznych i szukania haków na konkurentów do władzy. Po 
kontroli NIK’u, Pani Grażyna została wezwana na rozmowę z szefostwem firmy. 
Dowiedziała się nagle, że jej kwalifikacje są już niewystarczające, że może mieć 
problemy z dalszym zatrudnieniem w firmie.

Od tego czasu jej miejscem  pracy stał się po prostu korytarz. Natomiast na papierze 
rzekomo pracowała ale była to kolejna gra zarządu, na wypadek gdyby Pani Grażyna 
chciała się komukolwiek poskarżyć. Firma chciała być formalnie w porządku, lecz prawda
była zupełnie inna. Kiedy zobaczono iż wytrzymała tydzień na korytarzu a potem na 
V piętrze w pustym sekretariacie, zaczęła otrzymywać pierwsze  groźby telefoniczne. 

Od tego czasu jej życie zmieniło się w koszmar. Potem postanowiono wykorzystać ja do 
pracy na rzecz 2 firm  (nowo powstałej córce firmy na odrębnym rozliczeniu) oraz
zajmowaniem się faktur. Zwiększył się diametralnie zakres jej obowiązków. Otrzymywała
do wykonywania zadania, do których zupełnie nie miała przygotowania,  np. sprawdzanie 
i rozlicznie faktur, które to rzeczy zazwyczaj robi księgowa.  Zapewne nie dałaby 
sobie rady, gdyby nie pomoc koleżanki z pokoju i która zainterweniowała u 
przełożonego. Ponieważ nic to nie dało, zaczęła dobrowolnie jej pomagać. W tej 
sprawie złożyła ona stosowne zeznania. 

W  tym czasie rozpoczęły się ponowne groźby telefoniczne pod jej adresem z żądaniem, 
aby się zwolniła ponieważ tutaj dla niej nie ma miejsca. Słyszała uwagi jak: „Czy wiesz co
Cię czeka za ujawnianie tajemnicy państwowej?” W roku 2002 na przestrzeni kilku 
miesięcy padła ofiarą dwóch napadów niby rabunkowych. Miały one miejsce w biały dzień 
wśród ludzi. Pan Grażyna nie był osobą zamożną aby być naturalnym celem takiego 
napadu. Charakterystyczne jest też to, że nigdy wcześniej nic takiego nie 
wydarzyło jej się. Z pierwszego napadu ledwie uszła z życiem. Została wtedy 
zaatakowana nożem w tętnicę szyjną. Zabrano jej torebkę z dokumentami i 
pieniędzmi. Jednak sposób ataku, z nożem wśród ludzi,  wskazywał na motywy inne 
niż zwykły rabunek. Podobnie było w drugim przypadku. 

Prokuratura znalazła bezpośrednich sprawców, jednak nie była zainteresowana ich 
mocodawcami. Wskutek zastraszania i stresu z tym związanego, Pani Grażyna nabawiła 
się depresji, silnej nerwicy i stanów lękowych w końcu nie bez powodu.  Działania 
pracodawcy przyniosły w końcu zamierzony cel. Potwierdził to biegły sądowy. Stwierdził 
on też jednocześnie, że pod względem psychicznym pani Grażyna jest osobą zdrową, 
jednak długotrwały stres wywołał u niej stany depresyjne, które mają miejsce do 
dzisiaj. W pracy stosowano wobec niej przemoc nie tylko psychiczna ale i 
fizyczną udokumentowaną i popartą zeznaniami świadka. Z tego powodu nie 
wytrzymała sytuacji jaka miała miejsce w PKN ORLEN SA i z tego też powodu 
przebywa na rencie.

W roku 2002  Pani Grażyna skierowała sprawę do sądu celem zadośćuczynienia za
poniesione starty moralne i materialne, spowodowane utratą pracy i złym traktowaniem
przez firmę. Sąd Okręgowy w Warszawie pozew odrzucił. Koronnym argumentem było to,
że zarzucane szykany miały miejsce  przed wprowadzeniem ustawodawstwa
antymobbingowego. Jest to oryginalna argumentacja. Tak jakby wcześniej nie istniało
pojęcie szykan i znęcania się w miejscu pracy. Jednocześnie próbuje się z niej zrobić
osobę chorą psychiczne mimo pozytywnej opinii biegłego. Jak pokazywaliśmy już nieraz 
w Aferach Prawa, jest to częsty sposób wykorzystywany przez wymiar „sprawiedliwości” 
do załatwiania niewygodnych ludzi. 

Przed sądem kontroler NIK’u wyparł się wiedzy o nadużyciach w Orlenie, zasłaniając się 
iż nie pamięta i nie przypomina sobie rozmowy z Panią Grażyną, lecz również, nie 
wykluczając, że taka miała miejsce. Powołani świadkowie, którzy byli zatrudnieni przez 
zarząd firmy nie potwierdzili przytaczanych faktów, mimo iż wcześniej pomagali lub 
współczuli pani Grażynie. W sądzie złożyli fałszywe zeznania i w związku z tym zostały 
złożone zawiadomienia do Prokuratury z prośbą o zastosowanie wariografu, lecz ta 
również nie była zainteresowana wyjaśnieniem prawdy. Nie ma w tym nic dziwnego, 
świadkowie ci byli pracownikami firmy, zatrudnionymi nie bez przyczyny przez 
układ koleżeński i w końcu zależało im na pracy. Za mówienie  prawdy, mógłby ich 
spotkać ten sam los co Panią Grażynę. Natomiast dobrze udokumentowanymi 
wnioskami dowodowymi nie byli zainteresowani ani Sąd ani Prokuratura i nie bez 
przyczyny. Po prostu tak silnego układu powiązań i korupcji w tym kraju nie 
sposób ruszyć bo układ na to nie pozwoli.

W Sądzie Okręgowym sędzia Agnieszka Ambroziak nie tylko nie była zainteresowana 
sprawą osoby poszkodowanej, ale wręcz ironizowała od początku i dawała to odczuć 
powódce. Nie wyraziła zgody, aby rozprawa była nagrywana, mimo iż Pani Grażyna 
miała do tego pełne prawo, nie tylko zgodnie z k.p.c., ale także pod względem 
pod względem moralnym. W końcu walczy nie tylko o zadośćuczynienie ale o prawdę.
Dlatego też zależało jej aby udokumentowany był zarówno przebieg rozprawy jak też 
rozmiar polskiego bezprawia.

W sposób podany w tym artykule niszczy się ludzi i wycisza i tuszuje afery, szczególnie 
tam gdzie istnieje układ i ewidentna korupcja.  Dla sądu wiarygodnym staje się
pełnomocnik strony pozwanej, który konfabuluje i insynuuje w zależności od sytuacji, 
aby bronić skutecznie klan.  Dlatego też Pani Grażyna napisała skargę do Prezesa Sądu 
na działania sędzi Agnieszki Ambroziak, która poza ewidentnie stronniczą postawą, 
dodatkowo przeciągała sprawę w czasie. 
9 stycznia 2009r. miała miejsce rozprawa apelacyjna, wyrok ma być ogłoszony 23 
stycznia. A jaki będzie? Zobaczymy.  Czy dalej będzie się udawać, że niby nic się nie stało 
i nie było w ogóle sprawy ?!

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI 
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
redakcja@aferyprawa.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Jayden
04-01-2015 / 17:30
Wonderful exipanatlon of facts available here. humhppamydf.com [url=ticneka.com]ticneka[/url] [link=bncxaakopyq.com]bncxaakopyq[/link]
~Juan
24-12-2014 / 00:30
Yes! And sometimes tainkg" rel="nofollow">bhtsufjwghr.com">tainkg a leap of faith can do wonders. Immediately after I wrote this post the next day in fact I booked two more weddings God is awesome!
~Ram
20-12-2014 / 12:47
Jake LevineJake Levine is a Litvak. He lived in Vilnius for a year and a half on a Fulbright Scholarship in 2010/2011 and served as a vitising lecturer of literature at Vilnius University. He also was program director of Summer Literary Seminars Vilnius and translated a small book of poems by Tomas Slombas. He is poetry editor at Spork Press. He currently lives in Seoul, South Korea, where he is an assistant professor of English Composition and Creative Writing at Sejong University. (Update Aug. 2012)