Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
15 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Częstochowa i nieetyczna sędzi Anna Terlicka-Czarnołęska. Prawo czy bezprawie? - z listów do redakcji.

W 2001 roku zmarła moja matka i ojczym. Po ich śmierci uprawnioną do spadku oprócz mnie została moja przyrodnia siostra, która od tego czasu zerwała ze mną wszelkie kontakty.

Chciałam, aby podział majątku został dokonany poprzez notariusza, na co siostra nie wyraziła zgody, każąc mi założyć sprawę w sądzie.

Tak, więc 20 marca 2005 roku, złożyłam do Sądu Rejonowego w Częstochowie wniosek o dział spadku i wnosiłam o 11.000 zł, co w mojej sytuacji jest kwotą niebagatelną, gdyż jestem inwalidką I grupy, trwale niezdolną do pracy, ponieważ jestem po wylewie, operacji mózgu i nie funkcjonuję samodzielnie.

W skład masy spadkowej weszło jednopokojowe mieszkanie z 1959 roku oraz garaż.

Gdy osobiście udałam się do Sądu, sędzia przewodnicząca rozprawie Anna Terlicka-Czarnołęska, jak mi się wydawało z uwagi na moje widoczne kalectwo zaproponowała mi, abym zmieniła pozew wnioskując o przyznanie mieszkania na moją wyłączność ze spłatą siostry. Przedtem nie brałam tego pod uwagę, gdyż dziedziczyłam jedynie w 1/6 masy spadkowej. Szansę ułatwienia sobie egzystencji, ponieważ mieszkanie to położone jest na 1-szym piętrze a ja obecnie mieszkam na 4-tym piętrze bez windy, przyjęłam z ogromną radością i ufnością, bo zmiana mieszkania byłaby dla mnie wielkim dobrodziejstwem.

Siostra uprawniona do 5/6 spadku mieszka od ponad 20 lat na stałe w Niemczech, ma obywatelstwo niemieckie i tam, jak sama zeznała w sądzie, pracuje i koncentruje się jej życie.

Mimo, że to ja pokryłam koszty wyceny (2.200zł), nie zostałam powiadomiona o terminie oględzin, które odbyły się dwukrotnie, natomiast moja siostra przyjechała na nie aż z Niemiec. Gdy wycena została dokonana, zakwestionowałam jej wysokość i wadliwość, ze względu na niedopuszczenie mnie do czynności procesowych. Ale moje pisma nie zostały w ogóle rozpatrzone. Na ostatnią rozprawę w dniu 18 czerwca 2008 roku stawiła się po raz pierwszy od trzech lat, tj. od początku postępowania spadkowego, moja siostra a także biegła sądowa Barbara Mucha, która bez jakiegokolwiek udokumentowania podała ustnie do protokołu, że wartość mieszkania od czasu wyceny tj. kwietnia 2007r. wzrosła z 83.000zł do kwoty 133.600zł. czyli ponad 60% dotychczasowej ceny i garażu o ponad 30% z 11.750zł. do 15.622zł.

Sędzia Terlicka-Czarnołęska podstępem, wypraszając z sali sądowej moją córkę, która przyprowadziła mnie do Sądu (samodzielnie się nie poruszam i dlatego córka zawsze była obecna na innych sprawach, tego postępowania, na sali sądowej), nie mówiąc nic o zadłużeniu garażu i nie dopuszczając mnie do głosu nakłoniła mnie do pośpiesznego podpisania protokołu, nazywając go w czasie rozprawy „wyrokiem próbnym”, zobowiązującego mnie do spłaty siostry. Przyznała mi oprócz mieszkania również garaż, mimo że ostatecznie się o niego nie ubiegałam, ale siostra podczas rozprawy stwierdziła, że go nie chce. Niespokojna o to, że zgodnie z obietnicami ustalenia szczegółów dotyczących spłaty nie doczekałam się żadnych konkretów a sprawa została pośpiesznie zakończona, udałam się do prawnika. Ponieważ nie jestem obyta w sprawach sądowych okazało się później, że podpisałam ugodę nie zdając sobie wcale z tego sprawy i nie znając dokładnie jej treści, gdyż była mi jedynie odczytana w dość nerwowych warunkach. Zwróciłam się zatem do Spółdzielni Mieszkaniowej, w zasobach której znajduje się garaż o przedstawienie jego sytuacji prawnej. Przedtem nie otrzymywałam na ten temat żadnych informacji, bo siostra zaraz po śmierci rodziców przepisała go, bez przeprowadzenia sprawy o dział spadku, na swoje nazwisko uzyskując do niego tytuł prawny i w świetle prawa byłam osobą postronną a Sąd, mimo że o tym wiedział, nigdy nie podjął tego tematu. Gdy sprawdziłam status mieszkania i garażu okazało się, że lokale te są niesamowicie zadłużone i ciąży na nich windykacja komornicza. Mieszkanie, zamiast 3000 zł długu o czym mówiła siostra, w trakcie rozprawy sądowej, było obciążone zadłużeniem na dzień 20.06.2008r. na sumę 8.000 zł. oraz windykacją komorniczą a na garażu ciążyła już druga windykacja komornicza z terminem licytacji.

Po uzyskaniu informacji o tak dużych zadłużeniach i zobowiązaniach komorniczych poczułam się oszukana i wprowadzona świadomie w błąd i pewna swego zażaliłam ugodę do Sądu Okręgowego w Częstochowie, jako podpisaną pod wpływem błędu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy uzyskałam odpowiedź odmowną z pouczeniem, że nie przysługuje mi odwołanie ani kasacja.

Prawnicy, do których się potem zwracałam twierdzili, że gołym okiem widać oszustwo; jednak rozkładali ręce. Wiara w uczciwość sędziego i rzetelność polskiego wymiaru sprawiedliwości zgubiła mnie na tyle, że dzisiaj nie jestem w stanie dojść sprawiedliwości.

Najbardziej dręczy mnie, że nie uprzedzona o skutkach złożenia podpisu tak łatwowiernie zaufałam miejscu i dałam się nakłonić do podpisania dokumentu, którego treść i związane z nim konsekwencje poznałam dopiero po kilku miesiącach, bo odpowiedź na moje zażalenie otrzymałam dopiero po 4 miesiącach. Teraz widzę w tym pułapkę i wykorzystanie mojego złego stanu zdrowia, tym bardziej, że był on Sądowi dokładnie znany, gdyż w trakcie postępowania musiałam przedłożyć całą swoją dokumentację medyczną wraz z opiniami biegłego lekarza sądowego.

Sędzia Terlicka-Czarnołęska wykorzystując mój bardzo zły stan zdrowia nakłoniła mnie podstępnie do podpisania dokumentu, który okazał się ugodą. W ugodzie tej wpisano, że zobowiązuję się do pokrycia wszelkich długów, jednak podczas odczytywania, co było dla mnie podstawą do jej podpisania nie usłyszałam, że to ja mam spłacić wszystkie zadłużenia, będące długami mojej siostry. Wiara w uczciwość sędziego i rzetelność polskiego wymiaru sprawiedliwości zgubiła mnie na tyle, że dzisiaj nie jestem w stanie dojść sprawiedliwości a moja bezradność sięgnęła zenitu. Zostałam całkowicie sama z problemem i już brakuje mi sił, aby się z tym borykać. Choć wszyscy mi przytakują i nie mogą zrozumieć takiej sytuacji, to ja nie mogę od nikogo uzyskać skutecznej pomocy.

Siostra po śmierci rodziców pozostawała wyłączną dysponentką zarówno mieszkania jak i garażu, którego zresztą stała się nieprawnie właścicielką i wcale nie kryje tego w swoich zeznaniach do protokółu, Ja nie miałam nigdy wglądu ani w dokumentację, ani dostępu do tych lokali, gdyż zaraz po śmierci rodziców pozmieniała zamki i wynajęła to mieszkanie obcym ludziom czerpiąc z tego zyski, lecz nie płaciła czynszu do Spółdzielni. Dlatego zobowiązanie mnie do spłacania jej zadłużeń jest dla mnie sprawą kuriozalną. Nakłonienie mnie do podpisania takiej ugody miało na celu wybawienie jej z długów i kłopotów.

Winię się za to, że nie przeczytałam kilkustronicowego protokółu, jaki mi przedstawiono i podpisałam go polegając na tym co usłyszałam podczas jego odczytywania przez SSR Annę Terlicką-Czarnołęską, wierząc, że nikt mnie w takim miejscu, jak sąd, nie oszuka. Jednak stało się inaczej, gdyż wcale nie przeczytano, że to ja mam spłacić te długi.

Pozostało mi borykać się z tak kolosalną spłatą, zwłaszcza że od początku 2009 roku biegną odsetki, gdyż Sędzia Anna Terlicka-Czarnołęska stwierdziła, że nie ma możliwości dokonania spłaty siostry w terminie dłuższym niż 6 miesięcy i nakazała mi spłatę jednorazową do końca 2008 roku, z ustawowymi odsetkami w razie zwłoki w płatności powyższej kwoty. Z uwagi na to, że jestem naiwna, bo wierzyłam w uczciwość i praworządność sądu to dzisiaj nie mogę dojść zwykłej sprawiedliwości. Wprowadzono mnie na sali sądowej w błąd zatajając tak duże zadłużenia mieszkania i garażu, na którym ciążyła windykacja komornicza. Nigdy nie zobowiązywałam się do spłaty zadłużeń mieszkania, bo nie mieszkałam w nim od 40 lat i do ponoszenia nie moich przecież długów tym bardziej, że nie są to długi spadkowe - a to znalazło się w protokołach, czyli sędzia może tam wpisać co chce bez mojej wiedzy.

Wobec odpowiedzi Sądu Okręgowego uniemożliwiającej mi dalsze dochodzenie sprawiedliwości, prawnicy rozkładają ręce i mimo, że widzą moją krzywdę, nie potrafią mi pomóc i czują się bezradni a ja od ponad roku nie mogę dojść sprawiedliwości.

Gołym okiem widać, że jest to świadome działanie i misternie opracowany plan, abym nie mogła się z tego wycofać. Moje zażalenie do Sądu Okręgowego zostało odrzucone z klauzulą, że nie przysługuje mi skarga kasacyjna, ani zażalenie, ponieważ w ugodzie znalazł się zapis, że zobowiązuję się do spłaty zadłużeń. Gdy napisałam do Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedziałam się, że może On wznowić postępowanie jeśli kwota sprawy przewyższa wartość 150.000zł a w moim przypadku jest to 149.222zł (!)

Ja spodziewając się 11.000zł, już wydałam z górą 12.000zł a mam jeszcze przeszło 125.000zł spłaty plus ustawowe odsetki od początku roku, co na dzień dzisiejszy stanowi powyżej 13.000zł i ponad 12.000zł zadłużenia mieszkania - w sumie jest to „tylko 150.000zł”.

Przecież zobowiązując mnie do spłaty zadłużeń nie będących długami spadkowymi a narobionych przez siostrę, sędzia sama świadczy o swojej stronniczości i wykorzystaniu powagi urzędu dla wybawienia siostry z komorniczo-finansowych kłopotów.

Czy ja muszę popełnić drastyczny krok, żeby zwrócić uwagę na problem, który przekracza ludzką wyobraźnię i wszelkie normy społeczne, i który zafundowała mi osoba zaufania a która powinna być sprawiedliwa, obiektywna i rzetelna? Wykorzystując moją ufność w praworządność, bezstronność a przede wszystkim uczciwość wymiaru sprawiedliwości i mój zły stan zdrowia, potwierdzony złożoną w Sądzie dokumentacją medyczno-sądową podstępem nakłoniła mnie do podpisania dokumentu, który zrujnował mi całe życie.

Prawnicy widzą misterny plan wykorzystania przez sędzię Annę Terlicką-Czarnołęską mojej wiary w sprawiedliwość i rzetelność wymiaru sprawiedliwości, jednak wobec takiego zastosowania znajomości prawa są bezradni. Jak to jest możliwe, aby sędzia postępując nieuczciwie, stronniczo obróciła w perzynę całe moje dotychczasowe życie i pozostawała bezkarna?

Ewa


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~danuta
22-01-2014 / 08:30
Ta sędzia również mnie oszukała . policzyła do zwrotu zamiast 10% , to policzyła 1% . Nie wydaje mi się , żeby nie potrafiła zauważyć różnicy. Zrobiła to celowo , aby pozbyć mnie mieszkania. Zresztą sama na pierwszej rozprawie o podział majątku powiedziała do mnie: skoro nie ma pani pieniędzy to proszę sobie szukać mostu pod którym pani zamieszka" .To tak ma prawo traktować ludzi osoba na stanowisku sędzi?Zwyczajnie łamie prawo , kpi sobie z prawa i dalej krzywdzi ludzi , brawo taki jest nasz częstochowski wymiar sprawiedliwości
~skorpionica79
16-11-2012 / 20:32
Ja również przegralam a nawet podpiasłam ugodę nie wiedząc o tym dzięki tejże pani sędzi!