Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
8 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

Medialne wpadki - styczniowy cykl krytyczny Mirosława Nalezińskiego...

www.mirnal.neostrada.pl  

Masz ci babo morelowy placek 
Mariusz Placek prawie nie chodzi, a w lutym czeka go poważna operacja kręgosłupa. ZUS najpierw uznał, że jest chory, ale po trzech miesiącach zmienił zdanie. Placek złożył identyczną dokumentację jak przy zasiłku chorobowym. - Jest pan zdrowy, więc zasiłku nie dostanie - uznała komisja. Jak to możliwe, że na podstawie identycznej dokumentacji ten sam ZUS wydaje dwie różne decyzje? Urzędnicy nabierają [nie tylko obywatela, ale również] wody w usta. O tej sprawie mogę rozmawiać tylko z panem Plackiem - ucina Sroka z oddziału ZUS. - Nowy Dzień (12 stycznia 2006). 
Już parę lat temu głośno było o ślicznych siedzibach ZUS w całym kraju (w programie Tadeusza Drozdy) - pokazywano owe budowle ze szkła, aluminium i marmurów (takie szklane domy, o jakich pisał Żeromski, który w grobie się obraca, jeśli tylko widzi to co my). Ówczesna szefowa tłumaczyła, że ukazywany luksus nie jest wznoszony kosztem emerytów i rencistów. Pewnie w domu trzyma parę puszek z napisami - "na buty", "na czynsz", "na żywność" i z jednej puszki nie finansuje innych wydatków. W państwie jest jedna puszka i jeśli nie płacą klienci ZUS, to kto? Kto płaci wysokie pensje czołowych działaczy ZUS, za budowę i utrzymanie pięknych miejsc pracy, a ostatnio - za korty tenisowe i inne, nieznane zwykłym polskim pracownikom, obiekty odprężające zusowskich wybrańców losu po ciężkim dniu pracy, a nawet podczas jego trwania?! Otóż my wszyscy i my wszyscy mamy prawo zablokować owe wydatki, jeśli tylko uznamy, że są przesadzone. A w naszym imieniu powinien to uczynić Sejm i rząd, jeśli istotnie mamy budować IV RP.
Panie Sroka - nie wszystko złoto co się świeci, a wasze zakładowe bogactwa to luksus okupiony dalszym zadłużaniem naszego kraju. Te wydatki oraz zbyt wysokie wynagrodzenia urzędników państwowych w sytuacji coraz większego deficytu budżetu RP przy niskiej stopie życiowej większości Polaków, to sprawa, która powinna być zbadana przez prokuraturę, ponieważ jest przykładem skandalicznie niewłaściwego gospodarowania społecznymi finansami.
Panie Huk (autor notatki) - tak trzymać i nadal hucznie rozprawiać się z głupotą i rozrzutnością urzędasów; na huki ich!

Ostatnia wiadomość gazety (w dolnym prawym kąciku na ostatniej stronie) jest o niejakim Morelu. To kolejny gorzki placek (choć morelowy, bo Morelowy) dla naszych urzędników.
W latach 50. doprowadził do śmierci półtora tysiąca więĽniów. Dziś mieszka w Izraelu. Wyszło na jaw, że Polska płaci mu 5 tys. zł emerytury. - Nic nie można zrobić. Takie jest prawo - mówią w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Tę sprawę ujawniono już parę lat temu podczas sejmowych obrad. Jeśli takie jest prawo i takie mamy Ministerstwo (Nie)Sprawiedliwości, to należy uznać kilku urzędników wysokiego szczebla za zwykłych idiotów, bo żadne łagodniejsze słowo nie przychodzi na myśl. Takich młotów mamy nie tylko na niskich szczeblach zarządzania. Pokończyli studia, robią karierę, ale gdyby głupota mogła fruwać, to w stolicy najwyżej. Jedyna nadzieja w nowym ministrze - powinien takich wywalić na połamane żebra, tych nazbyt wygodnie rozpartych w fotelach pacanów z poprzedniej epoki. Panie Ziobro, niech pan zbuduje nowe ministerstwo od podstaw, niech pan odnowi cały kręgosłup wraz z żebrami! 
Czy świat już się z nas śmieje, czy dopiero to nas czeka? Te filiżanki z uchami od wewnątrz to jednak sporo prawdy o naszej (narodowej?) głupocie! A do tego niesympatyczne skojarzenia na delikatnej granicy polsko-żydowskiej. Chyba wszystkim obywatelom obojga narodów leży na sercu przyjazne załatwianie takich spraw - wszak wszyscy wiemy, jak niewiele trzeba, aby nas poróżnić.
Kilka dni temu ujawniono podobny skandal - "zasłużony" oficer (a dokładniej - "zasłużona" oficer) także pobierał emeryturę. Wysyłano ją z naszego budżetu na konto wygodnie żyjącej pani, która nikczemnymi metodami niosła wyzwolenie społeczne. Dopiero teraz jakiś bystrzacha doliczył się paromiesięcznych braków w składce i... zawieszono przekazy. A po drugiej stronie mostu z krzywdami
- Polski legionista (99 lat), przymierający głodem mieszkaniec Ukrainy, po interwencji w urzędzie do spraw kombatantów, nareszcie otrzymał polską emeryturę wojskową (wiadomość z grudnia 2005). Oto skala nieprawości i głupoty naszych urzędników.
PS Skoro redaktor naczelny (na stronie tytułowej) popełnił komentarz pod tytułem
Marek Jurek - kiełbasa i sznurek, to chyba zbytnio nie sprzeniewierzyłem się etyce pismaka i również pozwoliłem sobie na językowe żarty z nazwisk na skraju elegancji...

Kiedy plastykowe wydanie Rzecz(y)pospolitej? 
Pierwsze plastikowe legitymacje ubezpieczeniowe trafią do rąk emerytów i rencistów... - Rzeczpospolita (12 stycznia 2006).
I zapewne niektórych czytelników także trafia, ale szlag, że plastikowe, nie zaś plastykowe. Internetowy Słownik języka polskiego www.sjp.pwn.pl ma plastykowy (od plastyk) i podaje przykłady - plastykowa filiżanka, torebka; plastykowa okładka zeszytu, plastykowe pantofle; bomba plastykowa. Jeśli wpiszemy jednak plastik, to (przyjaĽnie) kieruje (w znaczeniu substancji) do plastyk. Jednak jest to wyjątek, bowiem większość słowników (choćby Ortograficzny słownik języka polskiego oraz oparty na nim słownik Onet-Wilga pod red. A. Markowskiego) wymienia wprawdzie plastyk (tworzywo) i plastykowy, jednak (nieprzyjaĽnie) kieruje do... plastik/plastikowy, czyli działa wbrew interesowi naszego języka (ale za to pod sztandarami obiektywnego badania faktów, bo od tego podobno są owi "frekwencyjni" licznicy słów występujących w naszej mowie).
Nagminnie stosowane słowo plastik jest nieporozumieniem językowym. Sami poloniści wpadają w pułapkę - wg nich jest plastik (także, ale rzadziej, plastyk, jednak czy ktokolwiek widział na pojemnikach do recyklingu napis plastyk?), ale tylko termoplastyk (a czym owe tworzywa się różnią pomiędzy sobą, pomijając termiczne aspekty?). Do plastiku proponują dodawać plastyfikatory - kolejny bubel logiczny (brak konsekwencji). No i jakoś (aby odróżnić osobę od substancji) nie wpadli (a mogli!) na pomysł w rodzaju kosmetyk (osoba zajmująca się branżą kosmetyczną) i kosmetik (obecnie kosmetyk, czyli produkt branży upiększającej), zapewne tylko dlatego, że mamy zniewieściałą nazwę kosmetyczka (osoba i torebka - co na to emancypantki?). Trudno uznać język polski za język osadzony na solidnych fundamentach... I co - pokrywanie plastikiem to plastikowanie? Jeśli już poloniści nie są zbyt poważni, to przynajmniej redaktorzy poczytnego dziennika tacy (takimi) być powinni!


Tamże - Na wczorajszym spotkaniu z Janem Kozłowskim, marszałkiem województwa Pomorskiego, przedstawiciele dwóch związków zawodowych... Oto konsekwencje absurdalnych zasad wymyślonych i hołubionych przez polskich uczonych - zamiast ujednoliconej pisowni typu Zatoka Pomorska (ciekawe, sąsiaduje nie z Województwem Pomorskim, ale z Województwem Zachodniopomorskim - tak powinniśmy pisywać nazwy własne województw!), dla okręgów administracyjnych wymyślili styl zatoka pomorska, aż redaktorzy i korektorzy pogubili się pisząc w stylu... zatoka Pomorska. [Odwrotny błąd popełniła Wirtualna Polska (17 stycznia 2006) informując o wymianie policyjnych legitymacji. Fragment - legitymacja zawiera nazwę jednostki Policji (np. Komenda Główna Policji) lub województwo (np. Województwo łódzkie), co jest dodatkową ilustracją palety możliwych błędów, które naród popełnia z powodu nadmiaru dziwnych zasad wprowadzonych przez filozofów naszego języka].

Również w tymże numerze gazety - Kibice piłkarscy z austriackiego miasteczka Braunau, gdzie urodził się Adolf Hitler, salutowali w nazistowskim geście, podczas wizyty w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. 
Nareszcie wiemy, skąd wziął się brunatny kolor koszul faszystów - od nazwy rodzinnego miasta nieludzko pogiętego nazisty. Ostatnio ponownie pisano o polskim obozie koncentracyjnym. Jeśli obóz założono w Austrii (której również formalnie wówczas nie było), to obóz opisano by dzisiaj jako austriacki? A jak to byłoby w języku niemieckim, wszak austriacki i niemiecki (od nazw państw - Österreich/Austria, Reich/Rzesza) brzmiałoby podobnie, coś jak amerykański i południowoamerykański - pierwszy przymiotnik obejmuje obie Ameryki oraz potocznie (najczęściej) tylko Stany Zjednoczone, zaś drugi - wyłącznie południowy kontynent.
Jeśli chodzi o nazwę dziennika, to nigdy się nie spotkałem z jej obocznością (np. Rzecząpospolitą), zatem pewnie jej nie ma (niepisana zasada?), choć w znaczeniu naszego państwa oboczność ta jest dość nagminna... Niestety, w stopce redakcyjnej parokrotnie zamieszczono
fax (przy adresach i telefonach; przy telefonach jednak nie piszemy phone). Porządne polskie gazety powinny stosować polski wyraz faks.
Porządne polskie gazety stosują polski wyraz
faks.

TVN24 (13 stycznia 2006) - Prawie 1,5 mld. gotowy jest zapłacić PKN Orlen. Zbędna kropka.
Kurier3 (14 stycznia 2006) - Spłonęło muzeum Ernesta Hemingway'a. Zbędny apostrof.

  Kolejna edycja Eureko, ja to wiem (15 stycznia 2006) - Gdzie u człowieka najwięcej produkuje się estrogenów? Chyba jednak chodziło o kobietę, bowiem okazało się, że w jajnikach. Oczywiście, to tylko kiepski dowcip z mojej strony, ale w języku angielskim mają problem. O której godzinie wybuchło Powstanie Warszawskie? Spośród trzech podpowiedzi (do wyboru), jedynie 5 osób na 12 odpowiedziało poprawnie, co sympatyczna prowadząca program skomentowała - bardzo dobrze, świetnie! Tylko 42% pozytywnych odpowiedzi i zachwyt? To przy jakim procentażu pani byłaby rozczarowana? Ale może to dobry wynik, zważywszy na nieznajomość daty wprowadzenia stanu wojennego w Polsce? 

GwiaĽdzie z koniami 
Edyta Górniak wygrała sprawę sądową przeciwko kolorowej prasie. "Super Express" ma zapłacić gwieĽdzie 55 tys. zł odszkodowania, a jej mężowi 20 tys. zł. Gazeta w sposób rażący naruszała prawa artystki do prywatności, poczucia bezpieczeństwa, spokoju i wizerunku. - Wieczór Wybrzeża (7 stycznia 2006).
Nareszcie nasze prawo bierze stronę sławnych obywateli, którzy nie życzą sobie, aby ktoś zbijał kasę na ich prywatnych sprawach. Prasa stosuje tę samą taktykę - zamieszcza i ewentualnie dogaduje się z gwiazdami poza fleszami. Często zaradni wipi awanturują się, aby tym bardziej zwrócić uwagę na siebie. Ale co zrobić, jeśli gwiaĽdzie rzeczywiście nie podoba się formuła i nie chce być ani na okładkach, ani wewnątrz numeru? Media zachowują się jak mężczyĽni, którym wydaje się, że jeśli dama odmawia, to... przyzwala. I w obu przypadkach nie są ważne powody odmowy - nie oznacza nie.
Słowniki wprawdzie podają gwieĽdzie, ale skoro (zamiast końmi) włóczyliśmy się ze starymi
koniami (także jeśli w paczce były dziewczyny) to jednak - Na planie filmowym, kolejnej gwiaĽdzie oświetlono przedpole za kilkoma rezerwowymi koniami trojańskimi oraz Informatycznej gwiaĽdzie naszej firmy, udało się rozprawić z paroma koniami trojańskimi (trojanami).

Ale zejdĽmy z nieba na ziemię, a tu rzeczywistość skrzeczy - Fakt (6 stycznia 2006), w krótkiej notce Narkotyki w gaciach donosi 
- Do 10 lat więzienia grozi dwóm dilerom, którzy przemycali amfetaminę do Niemiec. Narkotyk chowali w gaciach i przechodzili przez granicę. Na zimę solidnie ogacili nerki i myśleli, że grubsze gacie nie wzbudzą podejrzeń (panie latem, to by nic nie przemyciły w stringach). Redakcja ciągle pracuje nad swym luzackim image'em - stąd zbyt wymownie o niewymownych. Już przyjęto diler zamiast dealer, to może wizerunek wreszcie trąci imażem. Może jednak (poprawniej) chowali w gacie (w buty i worki), niĽli w gaciach (w butach i workach)? Albo chowali do gaci (do butów i worków)? Jeszcze można chować po gaciach.

Onet (9 stycznia 2006) dodaje nam otuchy - W przygotowania kadry skoczków narciarskich do igrzysk olimpijskich w Turynie od kilku dni włączył się fizjolog, profesor Jerzy ŻołądĽ, który pracował już ze skoczkami w latach największych sukcesów Adama Małysza. Mile widziana oboczność w zależności od znaczenia - O gwiaĽdzie Małyszu pisuje się od lat, także o jego gwieĽdzie, czuwającej nad nim po wyjściu z progu.
Ale skoro już o
gwiaĽdzie Małyszu, konikach, fizjologu i gaciach - co połowa ludzkości ma w tych ostatnich? Ładniejsza połowa nie musi wiedzieć, ale brzydsza powinna (jednak nie wie!).
Internetowy Słownik Onetu podaje żołądĽ po angielsku/włosku - glands/glande (anat.) oraz acorn/ghianda (bez opisu i nie wiadomo, czy to coś z dębu, czy z kart), po francusku/niemiecku - tylko gland/Eichel (może we wszystkich znaczeniach?), po hebrajsku są dwa słowa - tiltan oraz balut, jednak bez podanych dziedzin, natomiast w języku hiszpańskim oraz rosyjskim pewnie nie ma takiego słowa, bo... pusto w słownikowej materii.
Internetowy Słownik języka polskiego www.sjp.pwn.pl wyjaśnia dokładnie trzy znaczenia (drzewiarstwo, sekcjarstwo* i karciarstwo), a ponadto informuje, że we wszystkich znaczeniach owo słowo jest rodzaju żeńskiego. Jednak internetowy słownik Onet/Polszczyzna (oparty na Ortograficznym słowniku języka polskiego - A. Markowski) wyróżnia ta żołądĽ (żeński rodzaj) myśląc o... męskiej końcówce, natomiast w sprawie podobnego owocu dębu i w kartach (trefl) jest bardziej wyrozumiały - można w obu płciowych (a nawet obupłciowych) rodzajach, czyli ta/ten żołądĽ (trzeci to nijaki i nie wchodzi w rachubę). Ten sam pogląd wyraża Inny słownik języka polskiego (M. Bańko), ale ponadto ilustruje to przykładami. Są one dość ryzykowne, bowiem w znaczeniu 'owoc dębu' mamy - śliska żołądĽ, zaś w znaczeniu 'trefl' - Zostały mi w ręku dwa żołędzie. Dwuznaczności wyczerpano w obu znaczeniach, zatem w trzecim pojęciu (anatomicznym) już członkom (...) redakcji nie wystarczyło inwencji. 
Z uwagi na kłopoty rodzajowe i deklinacyjne, naszej młodzieży pozostaje podwórkowa i filmowa nazwa (jednak cokolwiek większej całości), która także ma oboczności ch/h (poprawna/błędna), ale w razie trudności zawsze można odwołać się do języka rosyjskiego - tam to słowo brzmi swojsko, zatem można zapisać je jedynie z początkowym x, a ono nijak się ma do h - wyłącznie ch. Problem jest beznadziejny - większość Polaków nie zdeklinuje poprawnie wyrazu żołądĽ w omówionych znaczeniach (takoż oficjalnej nazwy swej ojczyzny - Rzeczpospolita Polska). Zatem, w końcowym słowie, zaproponuję jeszcze inne podejście do słowa z końca słownika i nawiązującego do (jakże) męskiego końca. Trywialnie w przypadku dębu i kart - ten jeden żołądĽ, tego jednego żołędzia, temu jednemu żołędziowi, ten jeden żołądĽ, (ewentualnie według dopełniacza, zwłaszcza w dziedzinie drzewostanu - widzę dąb i jego zielonego żołędzia), tym jednym żołędziem, o tym jednym żołędziu, ty żołędziu jeden; te jedne (pewne) żołędzie, tych jednych żołędzi, tym jednym żołędziom, te jedne żołędzie, tymi jednymi żołędziami, o tych jednych żołędziach, wy żołędzie jedne. W delikatniejszej materii proponuję równie subtelną odmianę (ale wyłącznie dla wytrawnych znawców tematu) - ta jedna żołądĽ, tej jednej żołądzi, tej jednej żołądzi, tę jedną żołądĽ, tą jedną żołądzią, o tej jednej żołądzi, ty żołądzi (ewentualnie potocznie żołądzio) jedna; te jedne żołądzie, tych jednych żołądzi, tym jednym żołądziom, te jedne żołądzie, tymi jednymi żołądziami,o tych jednych żołądziach, wy żołądzie jedne. Niby to bardziej skomplikowane, ale po wbiciu do głowy podobieństw - ten śledĽ/żołądĽ (z wymianą ą/ę) oraz ta miedĽ/żołądĽ (bez wymiany ą/ę), pójdzie jak po maśle. A gdyby jeszcze zmienić dębowo-karciany mianownik na ten jeden żołędĽ, to dwie ścieżki deklinacyjne ten żołędĽ/ta żołądĽ byłyby i przejrzyste, i łatwe do pojęcia - nie byłoby wymiany ą/ę w obrębie rodzaju.
Internetowa Nowa encyklopedia powszechna PWN szeroko omawia hasło dąb i czytamy tam m.in. - orzech w zdrewniałej miseczce (tzw. żołądĽ). Nie wiadomo, jak czytać - tak zwana/tak zwany? Może poradniki będą rozwijać skrócone formy w niejednoznacznych sytuacjach?
Poradnia Językowa PWN www.slowniki.pwn.pl/poradnia wyjaśnia - ŻołądĽ w znaczeniu 'owoc dębu', a także 'kolor w kartach' i 'karta w tym kolorze' na [raczej ma] nawet nie dwa, ale trzy rodzaje, co pokazują zdania: Widzę tę żołądĽ, Widzę ten żołądĽ, Widzę tego żołądzia [jednak żołędzia]. Tylko w znaczeniu anatomicznym żołądĽ ma wyłącznie rodzaj żeński. No tak, trudne to nawet dla polonisty wprawionego w bojach, a co dziwić się prostemu ludowi polskiemu... Nie omówiono wołacza rodzaju żeńskiego liczby pojedynczej, który jest interesującym przypadkiem. Ale za to napomknięto o trzech rodzajach. Czy ktoś mawia - Już spadła z dębu brunatna żołądĽ?
Po tych niewymownie trudnych polskich naszych sprawach, może będzie łatwiej nam (panom) zaglądać do własnych niewymownych - tam nigdy zawartości nie okrzykniemy małyszami (to u innych!), zawsze wielkisze.


Co do nazwisk występujących w zdarzeniach nawiązujących do nich - otóż 10 stycznia 2006 telestacje pokazały dwóch panów. Pan Kościelny ślubował czystość do ślubu (pewnie kościelnego), zaś pan Kula był przeciwny utworzeniu pierwszego prywatnego więzienia w Polsce (zatem będzie kulą u nogi radnych, ale za to może produkować specjalne kuliste ciężarki na łańcuchach do bezpośredniej łączności z kończynami galerników i hamujące zapędy ku wolności).
Nieładnie żartować z oryginalnych nazwisk? Redaktor naczelny Nowego Dnia (na stronie tytułowej pisanego jako NOWYDZIEŃ, zatem Nowydnia, jak Wielkanocy?) nadał (12 stycznia 2006) swemu komentarzowi tytuł Marek Jurek - kiełbasa i sznurek. To i ja pozwoliłem sobie...
* - nie mylić z sekciarstwem (sekcja, nie sekta)


Plac i słońce 
Na witrynie Uniwersytetu Śląskiego - Kobiety lubią giełdę próżności; niekoniecznie chcą się sprzedać, ale chcą znać kurs. - Hugo Dyonizy Steinhaus (1887 - 1972) wybitny matematyk polski. - www.us.edu.pl (10 stycznia 2006).
Siedziba UŚ znajduje się przy ulicy Bankowej, zatem kursa wszelakie nie są tam obce, także w pozafinasowych sprawach... Prężnie działająca tamże Internetowa Poradnia Językowa Instytutu Języka Polskiego przeoczyła językowe usterki witryny - drugie imię to Dionizy, niezależnie od pisowni, którą zastosowano ongiś, choćby w metryce uczonego. Przecież w encyklopedii nie ma hasła Marja Konopnicka, zaś miasto Bratjan przemianowano na Bratian, a to oznacza, że obowiązują dzisiejsze zwyczaje pisania imion.
Z prawej strony witryny umieszczono bardzo pożyteczne wiadomości o Słońcu i Księżycu, ale dlaczego tytuły poddziałów napisano od małych liter, zaś wschody i zachody opisano od wielkich liter? Wszak poprawniej byłoby... odwrotnie. Czytamy tam:
słońce - Słońce jest w znaku Koziorożca. Świt żeglarski od 7:22. Świt cywilny od 8:03. Wschód Słońca o 8:41. Południe prawdziwe o 12:51. Zachód Słońca o 17:02. Zmierzch cywilny do 17:40. Zmierzch żeglarski do 18:21.
księżyc - Wschód Księżyca o 1:04. Zachód Księżyca o 18:07. Księżyc zbliża się do pełni. Najbliższa pełnia Księżyca: sobota, 14 stycznia o 11:48.
dzień - Długość dnia (od wschodu do zachodu Słońca) 8,35. Oświetlenie nieba (od świtu do wschodu Słońca i od zachodu Słońca do zmierzchu) 1,26. Całkowite oświetlenie (od świtu do zmierzchu) 9,60.
Portal Wiedzy Onet podaje - wschód słońca, wstać wraz ze słońcem; wiele słońc w galaktyce, ale: zaćmienie Słońca, plamy na Słońcu, odległość Ziemi od Słońca, zatem uzależnia wielkości początkowych liter od znaczenia hasła.
Dlaczego na stronach przedstawiających współpracowników Poradni widnieje adres: Uniwersytet Śląski - Wydział Filologiczny, Instytut Języka Polskiego, 40-032 Katowice,
Plac Sejmu Śląskiego 1? Czyżby poloniści bojkotowali poprawny styl, popierając moje propozycje w tej materii (nazwy placów, skwerów, alei powinniśmy pisać podobnie jak nazwy mórz, jezior, nizin i wyżyn) i dlatego napisano Plac, a nie plac (jak życzą sobie twórcy słowników polskich)?
Identyczny błąd (w tym samym adresie...) popełniono na stronie katowickiego oddziału TMJP. Ponadto - wspomniany IJP powinien być ostatnim instytutem, na którego witrynie przed numerem faksu napisano... fa
x.
Może na cześć znanego polonisty i zgodnie z proponowanym stylem pisania nazw, Uniwersytet Śląski będzie kiedyś przy Ulicy Bańkowej?

Winne lampki na balu 8 stycznia 
Od rana tegoż dnia, TVN24 informuje na przesuwającym się pasku, że były trener naszej piłkarskiej reprezentacji a obecnie poseł, po trzech godzinach pozwolił na ustalenie poziomu alkoholu we krwi. Również popełniono błąd z logiem (dano je pomiędzy dwoma zdaniami tego samego wątku). W wywiadzie były trener przyznał się do trenowania w dyscyplinie podnoszenia szampańskich i winnych lampek do ust (pewnie to one były najbardziej winne w sprawie). Narzekał, że funkcjonariusze byli przesadnie sprawni w jego ujęciu. Prawdopodobnie był zdumiony ich szybkością działania, a padł był ofiarą nowej interpretacji starych przepisów. Oczywiście, nie powie nam - ileż to razy prowadził swój pojazd pod wpływem alkoholu, ale przecież dla takiego dżentelmena, to z pewnością nie pierwszyzna. A zresztą - jako osoba wybrana przez Naród - powinien być zbudowany wysoką jakością pracy służb mundurowych! Media często miewają pretensje nie tylko do zawianych kierowców, ale też do ich znajomych, że widząc wychylanie toastów przez rajdowców oraz ich wsiadanie do bolidów - nie reagują. No i co na to organizatorzy, koledzy tudzież partnerki do tańca? Pito z nim, wywijano po parkiecie i odholowano do wozu. Łatwo krytykować prosty ludek na festynach w remizie. A tu sama sportowa śmietanka i też się... zwarzyła. Za jazdę po pijaku grozi dwuletnia odsiadka i chyba nikt nie wierzy, że znana osoba tyle posiedzi, bo to jest przepis dla rodaków trzeciej kategorii. Jednak wyjaśnienia powinny również złożyć osoby towarzyszące mistrzowi na Balu Mistrzów Sportu. A wystarczyło zadzwonić po taksówkę... 

i też 8 stycznia 2006 oglądaliśmy kolejną edycję "Eureko, ja to wiem!". Ciekawostką raczej (niĽli poważną turniejową zagadką) można określić pytanie: Rakousko - które to państwo po czesku? Okazuje się, że Austria... Zapytano również o konstruktora prysznica (do wyboru dwa słynne nazwiska i niejaki Priessnitz, którego to nazwiska znakomita większość Polaków nijak poprawnie by nie napisała). Ciekawe, że poloniści upierają się co do pisowni diesel (silnik skonstruowany przez Niemca Rudolfa Diesla), choć mamy szereg polskich nazw jednostek fizycznych, pierwiastków i wynalazków, które zostały przyjaĽnie spolszczone. Powinno być dizel (jak ów prysznic oraz dżul, kiur, czy żyletka). Ale jeśli w ten sposób językowi decydenci kształtują swe... image'e (nie imaże?!). Podano adres witryny, na której można sprawdzić swą wiedzę. Owszem - można, ale nie są tam podawane prawidłowe odpowiedzi, jedynie czas trwania sprawdzianu oraz krótka informacja - Dziękujemy za podjęcie próby rozwiązania testu. Twój test mogłby być lepszy. (pewnie, ale raczej mógłby). Nawet jeśli nie wstawimy żadnych odpowiedzi, to otrzymamy tę ironiczną uwagę, ale za to czas będziemy mieć rewelacyjny... A przy okazji - w teście umieszczono nazwę jednostki fizycznej Niuton (a powinno być niuton, choć oczywiście genialny Newton).

7 stycznia 2006 - Na jeziorze Rusałka wylądował mały samolot pasażerski. Załodze nic się nie stało. No tak, ale co z pasażerami? Jeśli nie na jeziorze Rusałce, to dlaczego w mieście Gdyni (może jednak w mieście Gdynia)?
Niemal codziennie popełniany jest błąd polegający na wstawianiu loga TVN24 pomiędzy zdaniami dotyczącymi tego samego wątku (powinny być jedynie pomiędzy tematami). Dzisiaj aż podwójny błąd tego typu - dwa zdania informujące o stanie zdrowia Szarona były oddzielone od siebie opisanym logiem. Podobnie dwa zdania o zmianie pań w naszym rządzie (na stanowisku ministra finansów).
Podczas transmisji z uroczystości owej wymiany i zaprzysięgania pani Zyty Gilowskiej, osoba prowadząca uroczystość pozwoliła sobie zapowiedzieć - W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polski. Większość naszych rodaków (ja także miewam kłopoty) nie odmieni prawidłowo oficjalnej nazwy naszego państwa (w dwóch wersjach), jednak podczas takiej uroczystości, transmitowanej nie tylko na całą Polskę... 
Przy okazji - słowniki powinny informować o wyjątku dotyczącym nazwy gazety "Rzeczpospolita". Otóż, jeśli chodzi o tę nazwę, to nigdy się nie spotkałem z obocznością, zatem pewnie jej nie ma... A jeśli tak, to zapewne nie będzie jej w przypadku ochrzczenia samolotu, statku czy jachtu imieniem Rzeczpospolita (i to powinno być nadmienione w słowniku).
Wieczorem Wydarzenia (Polsat) na całoekranowej planszy komentują wypadkowość w aspekcie niezapinania pasów na siedzeniach przednich i tylnich (jednak tylnych).


Tanie linie lotnicze zanotowały 233 proc. wzrost pasażerów. - TVN24 (5 stycznia 2006). Albo 233 procent wzrostu, albo 233-procentowy wzrost. Jednak nie pasażerów, ale liczby pasażerów. Inaczej reklamujemy linie, które rzekomo zwiększają wzrost osób korzystających z latających firm (nie dość, że tanich, to jeszcze... wydłużających). Dla Małysza i zakompleksionych Napoleonów - jak znalazł...
Tamże Skaner Polityczny; komentarz na planszy - Na "monolicie" PiS rysują się rysy. Niefortunne to maślane masło, nawet bardziej niż - Na horyzoncie (za)rys(owyw)ują się Rysy.


Mirosław Naleziński, Gdynia

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

Podobne tematy znajdziesz w dziale:  ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia

Niezależne Czasopismo Internetowe 
"AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" 
Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
www.aferyprawa.com  

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.