Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
7 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA MIROSŁAW NALEZIŃSKI BŁĘDY I WPADKI KACZKI DZIENNIKARSKIE W GAZETACH I TVP TVN POLSAT

Medialne wpadki dziennikarskie i telewizyjne - sierpniowy cykl krytyczny Mirosława Nalezińskiego.

www.mirnal.neostrada.pl  

 
Czy głupota już wpisuje się w geny Polaków?
    Najpóźniej w przededniu kolejnego miesiąca, dobrze byłoby kupić znaczek na autobusowy bilet miesięczny. Idę więc do urzędu pocztowego w nowoczesnym mieście Gdynia i dołączam do wijącej się kolejki. Personel informuje, że nie przyjmuje wpłat i nie sprzedaje znaczków, bowiem nie ma prądu (niektórzy uważają, że nie ma napięcia, jednak w tej sytuacji to niewiele zmienia), a to oznacza, że komputery nie są na chodzie. No tak, zachciało się Poczcie Polskiej nowoczesności, to pora rozejść się do domów. Ludzie nie strajkują, ale sprzęt się znarowił... Jednak postanowiłem sprawdzić personel w temacie wrażliwości i zgłosiłem dwa wnioski - aby wypisano mi zaświadczenie o niemożności sprzedania znaczków (bo jutro będę jechał na gapę i dobrze mieć taką podkładkę) oraz aby sprzedawali znaczki metodą przedkomputerową (a jak włączą prąd lub pojawi się napięcie, to sobie wszystko wpiszą z klawiatury). Kiedy zacząłem zastanawiać się, czy jeszcze w urzędzie mają coś takiego jak książka skarg i zażaleń, urzędnicze  towarzystwo przemyślało jednak problem nosa w aspekcie tabakiery i wspaniałomyślnie rozpoczęło sprzedaż owych kolorowych papierków na legalne przejazdy.
    Ponieważ z powodu awarii nie zdołałem wpłacić abonamentu telewizyjnego, przeto nazajutrz udałem się do placówki pocztowej, aby spełnić  obowiązek, który jest olewany przez połowę moich rodaków. Wyrażam wolę zapłacenia za całe drugie półrocze (od lipca do grudnia), ponieważ nie lubię chodzić co miesiąc i wpłacać po kilkanaście złotych tracąc czas przed okienkiem. Pani nalicza niemal 100 zł oraz karę za przeterminowanie płatności za lipiec.
    "Ależ ja płacę wprawdzie z miesięcznym opóźnieniem, jednak przecież za 5 miesięcy z góry". Pani - "To nic, zgodnie z przepisami, jeśli płatność wnoszona jest po niezapłaconym miesiącu, uiszcza się zwłokowe".
    Wczoraj (31 lipca) chciałem zapłacić, ale komputery nie działały, a dzisiaj (1 sierpnia) już działają, ale mamy nowy miesiąc. I kto jest frajerem w tym nowoczesnym kraju? Oczywiście, że ja - zapłaciłem za półroczny abonament (w tym 5/6 z góry) i zostałem potraktowany jak przystało na palanta, czyli karą za brak rozumu. Pretensje mogę mieć tylko do siebie, bowiem znam ten kraj zarządzany w chyba każdej dziedzinie przez rozmaitej maści durniów, zatem powinienem wykazywać dość szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji, które w innych cywilizowanych państwach zaliczane są do normalnych decyzji. Przecież nie przyjechałem tu kilka dni temu z cywilizowanego świata, ale mieszkam, pracuję i żyję tutaj ponad pół wieku. Poza prostym dowodem na mą głupotę, należy podsumować i wskazać winnego - gdyby nie komputeryzacja Poczty, to bym nie zapłacił kary, nie urządzałbym przedstawienia w miejscu publicznym i nie szarpałbym sobie układu nerwowego. Rozumiem, dlaczego dawniej niszczono maszyny w fabrykach. Na poczcie też przyszło mi to do głowy, ale grube szyby i jednak wychowanie na w miarę spokojnego obywatela, zrobiły swoje...
    Drobiazg? Poważniejsze sprawy są załatwiane mądrzej na wyższym szczeblu?

    Onet (według "Głosu Szczecińskiego", 1 sierpnia 2006) - Około 45 mln zł z funduszy unijnych wypłacono rybakom, głównie armatorom złomującym kutry, mimo iż nie spełnili wszystkich kryteriów. Zlikwidowano 327 jednostek. Niestety, decydowała kolejność zgłoszeń, a nie wiek kutrów, dlatego na żyletki pocięto wiele nowszych, a starsze zostały. Średnio armatorzy otrzymywali 960 tys. zł za jednostkę, ale były przypadki, że rekompensata wyniosła prawie 3 mln zł.
    NIK jak zwykle zdała egzamin - wykryła nieprawidłowości. Nie ma miesiąca, aby NIK nie znalazła czegoś kompromitującego na naszych zarządców. Czy nie taniej byłoby dla biednej Polski - aby NIK na bieżąco przyglądała się każdej ważnej decyzji? Wówczas korekta następowałaby natychmiast bez strat, bez kompromitującego rozgłosu i bez kosztownych procesów oskarżanych osób, które nie musiałyby się tłumaczyć ze swojej (niezamierzonej?) głupoty i z (nadmiernego!) poziomu jakości życia. A cóż nam po kolejnych spostrzeżeniach NIK i potwierdzeniach, że mądry Polak po szkodzie? Przecież o tym wiemy wszyscy od dziecka. 
    Znane są przypadki wyginięcia pewnych gatunków zwierząt z powodu wyjątkowo niesprzyjających warunków życiowych, które spadły na nie jak grom z jasnego nieba. Boję się zapytać - czy znane są narody, którym los zesłał nadmiernie powiększony gen głupoty? A może opisana głupota dotyka współczesnego homo sapiens, nie tylko naszych rodaków?


Proszę Państwa!

    Niniejszym otrzymują Państwo opracowanie, w którym proponuję ujednolicić pisownię po *c, s, z* oraz po *j* i samogłoskach, tudzież na początku wyrazu, aby wyeliminować rozmaite podejście do tematu przez (nawet) dostojne wydawnictwa naukowe. Ponadto - propozycja jest w gruncie rzeczy uproszczeniem zasad, bowiem reguła jest jedna i prosta (o czym w dalszym ciągu).

Dane do opracowania zbierałem kilka tygodni, zaś samo opracowanie pochłonęło kilkadziesiąt godzin, zatem oczekuję nie tylko przejrzenia tekstu, ale jednak choćby refleksji i oceny mojej pracy.

Pan Grzegorz Jagodziński, świetny polonista amator, wytknął niekonsekwencje językowe spotykane w encyklopediach i podzielił się swoimi spostrzeżeniami z zawodowymi polonistami. Niestety, odpowiedzi są niezadowalające, wręcz zbywające. Dzięki niemu zapoznałem się także z wieloma przykładami wyrazów podlegających omawianym zasadom.

Może najlepiej uczynili ci, co zorientowali się w polskojęzycznym bublu (obecne zasady) i w ogóle nic nie odpowiedzieli? Ale takie stanowisko przeczy ich naukowemu posłannictwu – równie dobrze słynni astronomowie mogliby nie odpisywać na zarzuty dotyczące walącej się teorii geocentrycznej.

Proszę Państwa! Groteską jest nieudzielanie odpowiedzi miłośnikom języka polskiego z powodu rzekomego (albo prawdziwego, co gorsza) obowiązku odpowiadania wyłącznie osobom publicznym (firmy, urzędy, uczelnie). Niech tak obstrukcyjnie czynią nadal państwowe językowe instytucje, a na pewno wzrośnie zainteresowanie sprawami języka polskiego wśród Narodu... Gdyby światowe organizacje astronomiczne bojkotowały sugestie amatorów, to zapewne byłyby rozwiązane albo poważnie wstrzymano by im dotacje. Bo współczesne instytuty naukowe są także dla podatników, którzy interesują się wieloma dyscyplinami niekoniecznie zawodowo.

Z poważaniem

Mirosław Naleziński, Gdynia

PS  Wiele nazwisk jest wymyślonych na potrzeby niniejszych wywodów, ale dzisiaj podano w mediach interesujące prawdziwe nazwisko *Cisarż* (leżące w kręgu naszych językowych rozważań; jest w internecie).

****************************************************************************************

 Świteźja, lodżja, welwiczja


    Istnieją uznane słownikowe wyrazy - Czuwaszja oraz kwasziorkor. Czy odczuwamy dyskomfort na widok rozbieżności szj/szi? Problem jest wprawdzie marginalny, bowiem dotyczy grupy bodaj kilkunastu wyrazów, jednak wydaje się, że polonistom zabrakło czasu na pewnym sympozjum (sympozium?) i nie zadbali o przemyślaną pisownię... Zapewne również uznali znikomość i pomijalność zagadnienia wobec ogromu innych językowych problemów, z którymi im (oraz rodakom) przychodzi się zmagać.
    Ponieważ Czuwaszja jest wyjątkiem (inne wyrazy o podobnej konstrukcji zawierają i zamiast j w omawianym szyku) poloniści wyjaśniają, że odbiegający od normy termin (według zasad powinien mieć postać Czuwaszia) został zatwierdzony przez komisję ustalającą nazwy geograficzne, i... przechodzą nad tym do porządku dziennego (jakby nigdy nic). Ta nonszalancja może przypominać hipotetyczne (całe szczęście) stanowisko dyrekcji banku emitującego banknoty, która na wieść, że ktoś wytwarza konkurencyjne środki płatnicze w ramach wolnych mocy produkcyjnych pomiędzy drukowaniem map a biletów kolejowych, odpowiedziałby - e tam, tak zadecydowała komisja geograficzna drukarni...
    Owszem, w każdym języku bywają wyjątki od reguł, ale czy w omawianych przykładach jest to racjonalnie uzasadnione? Jeśli uznać, że językoznawcom zdarza się mimo wszystko podejmować rozsądne decyzje...

    Obecnie obowiązują poniższe zasady.
    Jeśli w polskim wyrazie słyszymy spółgłoskę [j],
to stosujemy literę j ("grupa j"):
    - na początku wyrazu (Jan, jony),
    - po samogłosce (brajl, mijać, spojler, szejk, szyje wujek) [*1],
    - po literze j (rubajjat, Chajjam) [*2],
    - po literach c (Francja), s (Rosja), z (Azja);
albo stosujemy literę i ("grupa i"):
    - po b (biały), ch (psychiatra), d [*3] (diabliki), f (mafia), g (magia), h (hiacynt), k (manikiur), l (talia), m (natomiast), n [*4] (opinia), p (spięcie), r (kariera), t (talia), w (żywioł);
    - po cz, ć, dz, , , ł, ń, rz, sz, ś, ź, ż [*5].
    Nie podano przykładów w nawiasach dla przypadków, które będą przedstawione w ramach proponowanego spojrzenia na omawiany problem.
    Nie znaleziono polskich wyrazów ze spółgłoską [j] po literze ł [*6], po literach ć, ś [*7], ź, po dwuznakach dz, , , rz [*8] oraz po samogłoskach ą, ę, ó [*9], a także po literach q, v, x [*10].
    *1 - chyba że wpływ podziału wyrazu na sylaby (A-i-da, ge-o-i-da), ale wówczas należy wymawiać jednak [i] (nie [j]);
    *2 - także wyrazy złożone (trójjęzykowość, najjaśniejszy), co wydaje się oczywistym przypadkiem (Omar Chajjam, XI - XII wiek, perski uczony i poeta; pisał rubajjaty - wiersze);
    *3 - chyba że po przedrostku (podjazd), co wydaję się oczywiste;
    *4 - wymowa [-ńja] (wyrazy [-ńa], np. Gdynia, nie są tu rozpatrywane);
    *5 - z powodu braku przykładów, ich niejednoznaczności w interpretacji obecnej zasady albo na podstawie istniejących przykładów (lodżia, welwiczia), wymienione polskie litery oraz dwuznaki zaliczono do "grupy i";
    *6 - chyba że w wyrazach złożonych (półjawa), co jest oczywiste;
    *7 - jednak znaleziono (wajśja - członek jednej z kast indyjskich);
    *8 - znaleziono (erzjański), ale o wymowie [r-z], zatem jest to wprawdzie ciekawy przykład, jednak na... z;
    *9 - ponieważ w "grupie j" wymieniono samogłoski, zatem można zrezygnować z formalnego zapisu o typowo polskich samogłoskach;
    *10 - ponieważ q, v, x nie są polskimi literami, zatem nie mogą tworzyć polskich wyrazów, co zapewne jest oczywiste (choć nie dla wszystkich...).

    RJP przyjęła uchwałę o (rzekomo) poprawnej nazwie listu elektronicznego (e-mail, potocznie mejl). Nie dość, że najzwyczajniej przepisano angielskie słowo (co nie zawsze bywa karygodne, wszak radar), to przyjęto je jako polskie, popełniając błąd, bowiem jeśli po samogłosce słyszymy [j], to powinniśmy pisać j, zatem poprawną formą może być (e)majl (a jeśli już ktoś pragnie być potoczny na niższym szczeblu ważności wypowiedzi) - mejl.
    Poloniści są zakłopotani, ponieważ nazwa Czuwaszja zasadniczo (o czym zaraz) nie przystaje do reguły pisania j po c, s, z. Powinno być Czuwaszia, ale prawdopodobnie mylnie (a dosłownie!) zinterpretowano zapis "po z", wszak przed literą z mogą przecież znajdować się jakiekolwiek inne litery, w szczególności litera... s, i... w ten sposób powstała nazwa Czuwaszja, która literalnie spełnia jednak językową zasadę! Zapewne to przypadek zrządził, ale właśnie ta nazwa powinna być wzorcem dla innych haseł o równie dyskusyjnej pisowni!
    Ponieważ przed literą z mogą znajdować się również litery c oraz r, przeto uzyskujemy cztery dwuznaki (cz, dz, rz, sz), po których należy pisać j w przypadku słyszenia [j] (według mojej propozycji). Gwoli ścisłości, można byłoby dodać (raczej żartobliwie) piąty przypadek - zz (np. bezzjawiskowość).

    Propozycja, którą niniejszym przedstawiam, polegałaby na przeniesieniu z "grupy i" do "grupy j" wyrazów zawierających litery oraz dwuznaki cz, ć, dz, , , ł, ń, rz, sz, ś, ź, ż, również litery samogłoskowe ą, ę, ó (co formalnie już zapisano w "grupie j", jednak dla jasności warto wyraźnie je wymienić).
    Zakres stosowania j (jeśli słyszymy [j]) - ***na początku wyrazu, po samogłoskach, po literze j*** oraz po literach c, s, z, należy rozszerzyć na podobne litery ć, ś, ź, ż oraz na ł, ń, także na ą, ę, ó (choć formalnie już je wymieniono jako samogłoski) oraz na dwuznaki związane z literą z - cz, sz, rz i jej typowo polskimi odmianami - dz, , .
    Inaczej - jeżeli słyszymy [j] po literach c, s, z oraz po wszystkich charakterystycznych polskich literach i dwuznakach piszemy j (w pozostałych przypadkach piszemy i). Dwuznak ch jest związany z literą h, zatem zarówno po h, jak również po ch, piszemy i, co można ująć krócej - po h stawiamy i (wszak ch formalnie spełnia ten warunek).
    Pokuśmy się o możliwie najkrótszą wskazówkę stosowania j w powyższych przypadkach.
    Po literach c, s, z oraz po wszystkich dwuznakach zawierających te litery i po wszystkich specyficznych polskich literach ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż.
    Jeszcze krócej? Po literach c, s, z oraz po (wszystkich) typowych polskich literach ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż. Chyba krócej nie uda się opisać omawianego zalecenia według nowej propozycji.
    Komentarz - jeśli "po literach c, s, z", to powyższy zapis zawiera przypadki cz, sz, dz, rz (niezależnie od wymowy [r-z] lub [ż]); jeśli "po typowych polskich literach ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż", to przecież także po , . Niewymienienie ch/h nie zakłóca opisanej interpretacji.
    Oczywiście, we wszystkich omawianych wariantach proponowanych zasad, nadal obowiązuje zapis umieszczony pomiędzy parą gwiazdek ***. Gwoli ścisłości - taki zapis powoduje niejako podwójne wymienienie liter ą, ę, ó.

    Jeśli ktokolwiek zechciałby utworzyć polski wyraz od niepolskiego słowa Alex, to np. Aleksja (nie Alexia). Podobnie - od słowa aqua, to np. akwia (nie aquia). Także - od słowa Casanova, to np. Kasanowia (nie Casanovia). Albowiem słowa uznawane za polskie nie mogą mieć owych trzech liter. 

    Gdyby na cześć cezarów o imionach Gajusz/Gaius lub Juliusz/Iulius nazwano pewne terytoria, to w naszym języku mielibyśmy Gajuszja Gajuszji i Juliuszja Juliuszji (wszak Czuwaszja Czuwaszji), nie zaś Gajuszia Gajuszii i Juliuszia Juliuszii (nie Czuwaszia Czuwaszii).
    Gdyby wielkie państwo w oryginale miało brzmienie bardziej sz, niż s, to zamiast nazwy Rosja Rosji mielibyśmy Roszja Roszji czy Roszia Roszii, Roszjanie czy Roszianie?
    Mamy słowa olimpiada, uniwersjada. Kierując się względami estetycznymi, raczej nikt nie zaproponuje nazw - jacuśiada, grzegorziada, lubiążiada, poznańiada, zamośćiada, albowiem imprezy pod takim mianami mogą ponieść fiasko finansowe. Ćwiczenie z teorii dla polonistów: a może właściwsze byłyby nazwy - jacuśjada, grzegorzjada, lubiążjada, poznańjada, zamośćjada?
    Mamy także słowa mickiewicziana, sienkiewicziana. Gdyby wybranemu obszarowi na cześć sławnego wieszcza zaproponowano nadać nazwy Mickiewiczia Mickiewiczii oraz Mickiewiczja Mickiewiczji, to druga para wydaje się właściwsza.
    A na cześć pisarzy o nazwiskach: Foryś, Grań, Jarmuż, Jażdż, Kopeć, Kniaź, Kurz, Piędź mielibyśmy: foryśiana, grańiana, jarmużiana, jażdżiana, kopećiana, kniaźiana, kurziana, piędźiana, czy raczej: foryśjana, grańjana, jarmużjana, jażdżjana, kopećjana, kniaźjana, kurzjana, piędźjana? Przeto jednak mickiewiczjana oraz sienkiewiczjana.

    Wiele nazw stanów USA zostało spolszczonych, jednak nie Georgia [dżordżja]. Gdyby ktoś zechciał tę nazwę przystosować do naszego języka (nazywając kawiarnię w Polsce), to raczej Dżordżja, niźli Dżordżia.
    Calisia - łacińska nazwa naszego prastarego miasta. Oczywiście, Kalisz to właściwa i szanowana nazwa, ale potencjalnymi imionami są Kalisja Kalisji albo Kaliszja Kaliszji spełniające polskie wymogi językowe (jednak nie Kalisia Kalisii oraz Kaliszia Kaliszii). Jeśli z jakichś powodów miałyby zostać zmienione nazwy albo powstać inne, podobne do znanych, to jednak Apaczja Apaczji, Harnaśja Harnaśji, Kambodżja Kambodżji, Notećja Notećji, Olkuszja Olkuszji, Toruńja Toruńji, Tylżja Tylżji, Zgierzja Zgierzji, Żmudźja Żmudźji (nie Apaczia Apaczii, Harnaśia Harnaśii, Kambodżia Kambodżii, Notećia Notećii, Olkuszia Olkuszii, Toruńia Toruńii, Tylżia Tylżii, Zgierzia Zgierzii, Żmudźia Żmudźii).
    Stolica Indonezji to Dżakarta, która mogłaby przyjąć postać Dżjakarta, ale przecież nie Dżiakarta.
    Nazwę włoskiego miasta Perugia [perudżja] można spolszczyć dwojako - Perugia [perugja] (Perugii) albo Perudżja [perudżja] (Perudżji), przecież nie Perudżia [perudżja] (Perudżii).
    Na cześć sławnych naukowców są tworzone odnazwiskowe matematyczne pojęcia. Nie ma językowych kłopotów z terminem wronskian (operator Wrońskiego) w przeciwieństwie do nazwy lagrangian (operator Lagrange'a). Większość słowników zwyczajowo nie zamieszcza polskiego sposobu wymawiania tego hasła, przeto można nawiązać do wymowy nazwiska w oryginale. Jednak hasło to, czytane [lagranżjan] (z francuska), nie jest polskim słowem! Aby uznać je za polskie, należałoby wymawiać je po polsku [lagrangjan] albo ustalić pisownię w formie nie lagranżian, lecz lagranżjan i takoż czytać. Podobnie jest z imionami Roger oraz Angelika - można wymawiać je z angielska [rodżer, andżelika], z francuska [rożer, anżelika] albo po polsku [roger, angelika], i tylko w tych ostatnich przypadkach uznamy je za polskie wyrazy. Oczywiście, Rodżer oraz Andżelika również są polskimi imionami, ale już raczej nie tak atrakcyjnymi dla rodziców i ich latorośli...
    Jeśli polscy naukowcy o nazwiskach Będę, Cisarż, Dadzą, Itó, Przybył, Szadź zaproponują światu swe genialne operatory, które zechcemy nazwać na ich cześć, to będziemy mieli będęjan, cisarżjan, dadząjan, itójan, przybyłjan, szadźjan (nie będęian, cisarżian, dadząian, itóian, przybyłian, szadźian).
    Od profesora Tyrania (Tyrań) mielibyśmy hasło tyrańjan (nie tyrańian), zaś od profesora Tyranii (Tyrania) - tyranian, przy czym wymowa mogłaby być dwojaka - [tyrańjan] (Toskania [toskańja]) lub [tyrańan] (Terenia [tereńa]), ponieważ wyraz tyrania możemy wymawiać dwojako, w zależności od znaczenia (złowieszcza tyrania / dość tego tyrania).
    Gdyby nazwę Fidżi chciano zmienić, to raczej na Fidżja Fidżji niźli Fidżia Fidżii, podobnie państwo na Madagaskarze to Malgasja Malgasji, ewentualnie Malgaszja Malgaszji, ale nie Malgaszia Malgaszii. Inguszetia to republika w Federacji Rosyjskiej, ale moglibyśmy zaakceptować nazwę Inguszja Inguszji, jednak nie Inguszia Inguszii.
    Trudno znaleźć przykłady na inne wymienione zakończenia, ale odwołajmy się do intuicji - jeśli wymyślono państwo Utopia, to w powieści można byłoby wykreować państwo Sabotażja Sabotażji (nie Sabotażia Sabotażii) lub Imażja Imażji (nie Imażia Imażii), także Komentarzja Komentarzji (nie Komentarzia Komentarzii). Istnieje język erzjański [er-zjański] (podobnie [mar-znąć]), jednak gdyby istniały inne dwa podobne słowa, w których rz [r-z] byłoby zastąpione przez rz oraz przez ż (oba [ż]), to nie zmienilibyśmy j na i - mielibyśmy erzjański/eżjański [eżjański] (w obu przypadkach), nie erziański/eżiański. Jest to argument, aby także po literze ż pisać j. Dalej - czy hipotetyczne wyrazy pisalibyśmy eczjański, eszjański, edzjański, edżjański, edźjański, ećjański, eńjański, eśjański oraz ełjański, czy jednak ecziański, esziański, edziański, edżiański, edźiański, ećiański, eńiański, eśiański oraz ełiański?
    Gdyby od nazw geograficznych tworzono inne nazwy (np. firm albo wyhodowanych kwiatów), to Warszawa - Warszawia, Gdańsk - Gdańskia, Sopot - Sopocja (albo Sopotia), ale Łódź - Łódźja Łódźji (nie Łódźia Łódźii), Witeź - Witeźja Witeźji (nie Witeźia Witeźii), nieprawdaż? Język polski ma niewiele wspólnego z logiką, jednak nad pewnymi kwestiami można się zadumać w sposób mimo wszystko... rozumny.
    Viktor Babeº, sławny rumuński naukowiec, odkrył chorobę zwierzęcą wywołaną przez pasożyty czerwonych krwinek. Na jego cześć pasożyty nazwano po łacinie Babesia, zaś wywoływaną przezeń chorobę - Babesiosis. Polskie obowiązujące nazwy są niefortunne - babeszia babeszii oraz babeszioza, a powinny brzmieć - babeszja babeszji oraz babeszjoza lub babesja babesji oraz babesjoza.
    W internecie można znaleźć zdania - Babesie pasożytują w krwinkach. Babesie mają kształt rogalikowaty (wymawiane zapewne [babesje], nie [babeśe]). Skoro już mamy stworka nazwać po polsku, to raczej ta babesja, te babesje, tych babesji lub babesyj.
Niektóre źródła podają polską nazwę babesioza, co jest oczywistym błędem, bowiem w podobnych przypadkach stawiamy j (nie i).
    Niekiedy polskie nazwy niekoniecznie całkowicie nawiązują do nazwy pierwotnej. Jest roślina z rodziny wiesiołkowatych o łac. nazwie Fuchsia (od nazwiska Fuchs - niemieckiego botanika). Po polsku fuksja fuksji, choć można byłoby nazwać fuchsja fuchsji. Ten przykład mógłby być argumentem dla nazw babesja, babesjoza, gledycja, welwicja, które nieznacznie odbiegałyby od wymowy sławnych nazwisk.
    Roślina ozdobna (łac. Quassia) to kwasja (gorzknia); mnogi dopełniacz kwasji lub kwasyj (gorzkni). Mogłaby nazywać się kwaszja (kwaszji lub kwaszyj) albo kwaszia (kwaszii lub kwaszij)? 
    Józef Warszewicz (polski podróżnik i botanik); od jego nazwiska utworzono dwie nazwy storczyków - warszewiczia warszewiczii oraz warszewicziella, choć powinno być - warszewiczja warszewiczji oraz warszewiczjella.
    Gleditsch (niemiecki botanik) dał imię ozdobnemu drzewu (Gleditschia, Gleditsia), które u nas znane jest pod nazwą glediczia glediczii, a powinno być znane jednak jako glediczja glediczji lub gledyczja gledyczji albo gledycja gledycji. Inna polska nazwa - iglicznia igliczni.
    Welwitsch (austriacki botanik); na jego cześć nazwano afrykańską roślinę (łac. Welwitschia) o długim korzeniu i niskim pniu, z którego wyrastają parometrowe liście. Roślina jest u nas określana (w pierwszym członie) osobliwie przedziwnie jako welwiczia osobliwa albo welwiczia przedziwna. Kuriozalna roślina i takaż polska nazwa; powinna brzmieć welwiczja albo welwicja (welwiczji/welwicji, lecz nie welwiczii!).
    Kryteria estetyczne nie są zbyt naukowe w rozważaniach językoznawczych, ale welwiczia welwicziowce wyglądają zabawnie i można zaryzykować opinię, że ustalenie pisowni słów tego typu nie zostało przemyślane przez polonistów. Na wątpliwości wyrażane wobec przyjęcia dziwacznych polskich słów do polskiego słownika, mają oni zresztą gotową odpowiedź - nie poloniści tworzą i akceptują słowa, ale użytkownicy. Nie sądzę, aby takie dziwolągi były tworzone wyłącznie przez użytkowników bez ingerencji fachowców od języka - tu wyraźniej widać językowe niedopracowanie problemu...
    Istnieje wiele imion żeńskich, które pochodzą od nazw roślin, zwłaszcza kwiatów.
Takie imiona powinny być estetyczne w pisowni i miłe dla ucha. Wyobrażam sobie nazwy Gledyczja Gledyczji i Welwiczja Welwiczji, choć lepiej - Gledycja Gledycji i Welwicja Welwicji, natomiast zupełnie nieładnie prezentują się w pisowni - Glediczia Glediczii oraz Welwiczia Welwiczii. Brak im polskojęzycznego (cokolwiek by to nie oznaczało) wdzięku.
    Imiona Aleshia oraz Latashia w polskim słowniku mogłyby przyjąć postać Aleszja Aleszji oraz Lataszja Lataszji, przecież nie Aleszia Aleszii oraz Lataszia Lataszii. Oczywiście, jedynie w oryginalnym zapisie byłyby pożądane przez rodziców, bowiem ich "polski wygląd" nie jest wystarczająco atrakcyjny, niezależnie od wariantu, ale RJP wydałaby zgodę jedynie na zapis sz (nie sh).
    Pewna choroba głodowa szerząca się wśród dzieci w egzotycznych krajach to kwasziorkor. Encyklopedia PWN (Onet) zamiast polskiej nazwy podaje jedynie angielską nazwę - kwashiorkor (bez wymowy), ale po polsku nazwa ta powinna mieć postać kwaszjorkor [kfaszjorkor].

    Ferezja to dawny wierzchni ubiór pochodzenia wschodniego, jednak z języka tureckiego określany jest również jako feredżia feredżii, choć powinien być raczej jako feredżja feredżji.
    W baroku i renesansie - otwarty, ozdobny pawilon z arkadami zamiast ścian; obecnie balkon wnękowy. Po włosku loggia. Słowniki języka polskiego mają loggia [lodżja] (tej loggii, tę loggię, tą loggią; te loggie, tych loggii, tym loggiom). Zbyt egzotyczne, aby uznać za polskie, zatem autorzy słowników zaproponowali coś bardziej polskiego - lodżia [lodżja] (tej lodżii, tę lodżię, tą lodżią; te lodżie, tych lodżii, tym lodżiom). Ponieważ wydaje się to tylko polskawe, przeto można omówić inne rozwiązanie - lodżja [lodżja] (tej lodżji, tę lodżję, tą lodżją; te lodżje, tych lodżji, tym lodżjom). Które są najprzyjaźniejsze dla języka polskiego? A nieco już archaiczne formy to dla porządku (kolejno) - tych loggij, lodżij, lodżyj.
    Urlop spędzany na wsi (dawniej) to po francusku villégiature (z włoskiego villegiatura), ale po polsku powinno być wilegiatura [wilegjatura] albo wileżjatura lub wiledżjatura.
    Rozmaite terminy muzyczne można pisać według włoskich oryginałów, jednak w przypadku spolszczenia należy przyjrzeć się wybranym hasłom.
    Szybkie kolejne wykonanie dźwięków akordu to po włosku arpeggio, ale w naszym języku powinno być arpedżjo arpedżjów (nie arpedżio arpedżiów).
    Bardzo wolne tempo, albo utwór (lub jego część w tym tempie) to po włosku adagio, ale po polsku powinno być adadżjo adadżjów (nie adadżio adadżiów).
    Nutka przejmująca akcent nuty głównej to po włosku appogiatura, ale po polsku powinno być apodżjatura (nie apodżiatura).
    Jeden ze sposobów kształcenia słuchu muzycznego to solfeż z języka francuskiego albo po włosku solfeggio, jednak po polsku powinno być solfedżjo solfedżjów (nie solfedżio solfedżiów).
    Wykorzystywanie różnic kursów papierów wartościowych to po francusku agiotage, ale po polsku powinno być ażjotaż (nie ażiotaż).
    Procentowa nadwyżka kursu papierów wartościowych ponad ich wartość nominalną to po francusku agio, ale po polsku powinno być ażjo (nie ażio).
    Spadek kursu dewiz lub papierów wartościowych poniżej ich wartości nominalnej to po włosku disaggio, ale po polsku powinno być dyzażjo (nie dyzażio).
    Owe dwa znaczenia mogłyby przyjąć nazwy dyz(ażja) dyz(ażji), ale przecież nie dyz(ażia) dyz(ażii).
    Nie znaleziono słów ze spółgłoską [j] po literze ł (oczywiście poza złożonymi wyrazami, np. półjawa). Od wyrazów Bajkał, Hucuł, oryginał zapewne utworzymy Bajkalia, Huculia Oryginalia, ale od , karzeł, orzeł, Paweł, pył, jednak - Iłja, Karzełja, Orzełja, Pawełja, Pyłja. Owszem, raczej nikt tak nie określi większych obszarów na mapach, ale niewielkie prywatne terytoria? Dlaczegóż by nie? Ale przecież nie - Bajkałia, Hucułia, Oryginałia; Iłia, Karzełia, Orzełia, Pawełia, Pyłia. Jest to chyba argument na zastosowanie po ł jednak j, niźli i. Jeśli właściciel zgłosi taką (lub podobną) nazwę do zarejestrowania w urzędzie, to jaką otrzyma decyzję? Zapewne najpierw skierują dziwnego petenta do RJP. I jakie będzie wówczas rozstrzygnięcie?

    Po powyższych rozważaniach -

jeśli słychać [j]
proponuję pisać j
po wszystkich typowo polskich literach

i (jak do tej pory) - na początku wyrazów, po literach samogłoskowych podstawowych (a, e, i, o, u, y), po literze j oraz po literach c, s, z.
    Przykłady istniejących wyrazów utwierdzają w przekonaniu, że zasady regulujące omawiane zagadnienie nie są jasne, wyrazy o tym samym znaczeniu bywają pisane w rozmaitych wariantach (i to w poważnych wydawnictwach), a chyba najważniejsze - dyskutowany obszar jest wprawdzie marginalny, jednak konieczny do opanowania przez polonistów, dziennikarzy, specjalistów, skrablistów, krzyżówkowiczów oraz... dyktandowiczów.
    Poloniści to uczeni ludzie, którzy nie tylko powinni notować słowa polskie oraz ich częstość występowania, ale także sugerować rozwiązania w przypadku obecności paru wariantów oraz wskazywać właściwe modele w przypadku całkowicie hipotetycznych rozważań, wszak wiele słów powstaje na użytek blogów, bajek, opowiadań, także z okazji mnożenia sie firm, których twórcy mają dylematy podczas wymyślania nazw (były problemy z nazwą Narnia - Narni czy Narnii). I w takich przypadkach należy doradzić reprezentując jednak rozsądny punkt widzenia.
    Przedstawiona propozycja wydaje się czytelna, logiczna, przekonująca, rozsądna i co ważne - podana reguła jest chyba najłatwiejsza do zapamiętania: po wszystkich literach charakterystycznych dla naszego języka piszemy j (poza oczywistymi do tej pory przypadkami oraz kiedy słyszymy [j], ponieważ taki problem był omawiany w niniejszej pracy).
    Kwestie estetyczne nie są kryteriami naukowymi, ale w omawianych przykładach - z punktu widzenia wrażliwości na harmonię naszego języka (cudzoziemcy odczuwać będą z  perspektywy własnego języka) - właśnie estetyka może być elementem przeważającym przy skłanianiu się ku przedstawionej propozycji. 

    Wysłano 15 sierpnia 2006 do Rady Języka Polskiego oraz do Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego.

Mirosław Naleziński, Gdynia

AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI

i przechodzimy na 2005r
AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

 ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia
i wiele innych w kolejnych działach wydawnictwa:
   SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe 
www.aferyprawa.com  
Redaktor Naczelny:
mgr inż.  ZDZISŁAW RACZKOWSKI

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~fumamu
11-03-2012 / 23:36
~moazamtasdr
10-03-2012 / 11:24
~zcfvnnybbf
09-03-2012 / 07:07
~Boedcx
04-03-2012 / 07:28
Kiedyś dostawalem grleaii na sam dźwięk tej mowy. Pewnie dlatego, że znałem ją głf3wnie z seriali telewizyjnych, ktf3rych autorzy silili się na berliński koloryt i przez to dialogi były nieznośnie aktorskie i pretensjonalne. Bawarczycy, fryzyjczycy albo nadreńczycy naśladujący wymowę berlińską (a ciągle się takich spotyka) drażnią mnie do dzisiaj. Denerwowała mnie też knajpa, koło ktf3rej kiedyś mieszkałem i ktf3ra nazywała się "Kickmarin":) Uważałem wtedy, że to zbrodnia na niemieckim.Potem zmieniłem zdanie. Wymowa dyftongu "ei", np. w słowach "eine", "meine" albo "kleine" jest w gruncie rzeczy polska. Tak mf3wią robotnicy budowlani z Polski, ktf3rzy z reguły nie wnikają w zasady niemieckiej pisowni i wymowy. Znam paru berlińczykf3w, ktf3rzy z lubością posługują się tym dialektem i robią to naprawdę z dużym wdziękiem i poczuciem humoru. Lubię przysłuchiwać się ich rozmowom. To jest szczegf3lny typ człowieka - z pozoru naiwnego i niezbyt rozgarniętego, ale ktf3ry wie, jak sobie radzić w zawiłych sytuacjach.Mają w sobie coś szwejkowskiego.