Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
27 stycznia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 04-12-2010

Media w Polsce i na świecie - listopadowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 

   "Pies" - obraza dla człowieka!
    Mawia się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, jednak określenie to bywa stosowane jako pogardliwy epitet wobec ludzi pełniących społecznie jakże ważną rolę.
    Polskie sądownictwo dokonało kolejnego milowego kroku ku nowoczesności i cywilizacji (pewnie tzw. zachodniej). Zarówno w sferze obyczajów, jak też w dziedzinie słownictwa. Okazuje się bowiem, że (zdaniem i wyrokiem kamiennogórskiego sądu) zwroty skierowane do policjantów w rodzaju: "pały", "psy" czy "krawężniki" nie znieważają ich, zatem uniewinniono faceta, który w ten sposób spostponował funkcjonariusza. Sędzia przekonywał, że "Policjanci nie pracują w balecie" oraz że w filmie "Psy" (podobno) nikt się nie czuł obrażony, zatem - tak pewnie sobie umyślił - stróże prawa nie powinni się obrażać. Może powołamy się na tytuły filmów, w których rozmaicie nazywano Żydów, Arabów, Niemców, Rosjan, Romów, Murzynów (oraz Polaków!) i to będzie podstawą do akceptacji skandalicznych określeń? Może ogłosimy konkurs na równie subtelne określenia dotyczące sędziów? Prześlemy im wykaz z prośbą o zaopiniowanie i o wyrozumiałość, kiedy komuś na sali sądowej wyrwie się jakiś paskudny epitet skierowany do nich (z łagodniejszych to może "kundelek na łańcuchu" - na cześć zawieszki dla Orła?).
    Wydaje się, że wyroki w sprawach fundamentalnych powinny być wydawane przez możliwie najwyższe instancje sądowe, bowiem - jak widać - lokalne sądy nie gwarantują wysokiej jakości prawnej, a często bywają wręcz gorszące. Jeśli wyrok zostanie zmieniony (a tak zapewne będzie), to jednak omawiany niesmak pozostanie.
    Od paru lat dobrą oglądalnością cieszy się interesujący cykl świetnie zrealizowanych programów o sądownictwie (wspaniali amatorscy aktorzy!), w którym wiodącą rolę gra pani sędzia A.M. Wesołowska, która potrafi finansowo ukarać krnąbrnych uczestników rozpraw (kiedyś raczej 200-500 zł, teraz już nawet 1000-2000 zł) a nawet paroma dniami aresztu, jednak ani razu (ani razu!) nie zwróciła uwagi menelowatym świadkom lub oskarżonym na obrażanie policjantów omawianym tu epitetem "psy", choć przy innych wyrazach jednak interweniowała w sposób zdecydowany. Niestety, takich epitetów w tym cyklu było już - i jeszcze zapewne będzie - całkiem sporo!
    Przy okazji można wspomnieć młodzież do ok. 25-30 lat, która - często podając się za studentów (sic!) - zachowuje się, wyraża a ponadto ubiera się (jak w ogóle do sądu można wpuszczać "takie" towarzystwo?) jak... menele.
    Parę miesięcy temu cała Polska była zaskoczona obrzydliwą reklamą pt. "Na kolana, psie!", na której przedstawiono chłopaka mierzącego z broni palnej do klęczącego policjanta.
    Uznano, że nie nawoływała ona do popełnienia przestępstwa, jednak niektóre środowiska były zszokowane, a przynajmniej zniesmaczone owym obrazem i (jednak!) obrazą - także deskorolkowcy (to ich dotyczyła ta obrzydliwa reklama) stanęli po stronie policjantów. Minister sprawiedliwości był także zszokowany, jednak zdumienie i oburzenie zmieniło się mu w kierunku wezwania społeczeństwa do bojkotowania wyrobów i firmy reklamowanej na plakatach. To stanowisko byłoby raczej zrozumiałe, gdyby wypowiedział się etyk nieposiadający władzy i pomysłów na walkę z coraz agresywniejszą przemocą, natomiast minister tego resortu (nawet spokojnego demokratycznego państwa) powinien jednak reprezentować bardziej zdecydowaną postawę!
    Przecież obraz przekazywany przez ten plakat dotyczy nie tylko kwestii (nie)nawoływania do popełniania zbrodni. Tam pokazano wstrętną scenę celowania z broni w głowę człowieka, co już powinno być obrazem zabronionym, bowiem nawiązuje do najobrzydliwszych czasów a ponadto ukazuje (potencjalnie) ostatnią chwilę życia upodlonego człowieka i jest to wstrząsające, niezależnie od tego, kim jest ten człowiek. Pomysłodawcy i twórcy tej reklamy nie mają zmysłu delikatności, tak pożądanej w naszym codziennym świecie, nawet jeśli jest to świat biznesu. Ale - jak w wielu podobnych przypadkach, kiedy artyści (a raczej "artyści") chcieli przejść do historii - nie po raz pierwszy fundamentalne zasady etyczne przegrały z atrakcyjnym (dla marginesu) chłamem.
    Całe szczęście, że zanosi się na apelację - czy rzeczywiście nie mamy sędziów, którzy mają szersze spojrzenie na społeczeństwo? Którzy potrafią przewidzieć, że następne pokolenie będzie jeszcze bardziej zdemoralizowane, jeśli nikt nie wprowadzi logicznego, rozsądnego i etycznego prawodawstwa? A młodzież jest wychowywana przez chyba coraz gorszych nauczycieli - znana jest bowiem sprawa akademickiego wykładowcy, który na znanym portalu pozwalał sobie na przaśne żarciki, które zamieszczał pośród wulgarnych, pisanych przez studentów, a jeśli już ktoś czepiał się tych tekstów, jako niestosownych i łamiących regulamin portalu, to ów - pożal się Boże - pedagog, wespół z młodzieżą, z którą się utożsamiał, krytykował moralizujących czepiaczy. Onże zapewne uznał, że na portalu jest po ciężkiej pracy, niejako jest już po służbie dla (młodszego) społeczeństwa, zatem nie musi przestrzegać ani przysięgi studenckiej (z której się naśmiewał), ani kodeksu etyki, bowiem musiał jakoś odreagować trudy robionego doktoranctwa na znamienitej uczelni. Takie można było przynajmniej odnieść wrażenie.
    Trzymajmy kciuki za właściwe losy apelacji! Aby nazywanie człowieka w sposób mu ubliżający było niedozwolone i piętnowane, aby sędziowie wydawali wyroki sprzyjające wychowaniu młodzieży oraz aby nauczyciele mieli więcej odwagi w coraz trudniejszym procesie wychowywania młodego pokolenia, zaś ci mniej odważni, aby choć na internetowych portalach nie zapominali, po której stronie powinni się opowiedzieć.
PS  Oczywiście, określenie "pies" skierowane do człowieka, nie musi być obraźliwe, bowiem - jak w wielu różnych sytuacjach - wszystko zależy od kontekstu. Może być żartobliwe, ironiczne, przekorne, filuterne, frywolne, namiętne. W omawianych wcześniej sytuacjach jest wyłącznie pogardliwe i złośliwe (oraz właśnie łamiące prawo!), przeto nie powinno być aprobowane przez kulturalnych ludzi (zwłaszcza sędziów!). Powinno być uznane za zniesławiające, zatem podlegające kodeksowi i to nie tylko etycznemu.

        Usterki i nieporozumienia oraz koszty najdroższej katastrofy 
10 listopada 2010 na warszawskich Powązkach odsłonięto oryginalny pomnik wykonany wg projektu Marka Moderaua. Można mieć różne spojrzenie na sztukę, ale powaga tematu oraz szacunek dla zmarłych powinna jednak powodować większą powściągliwość podczas komentowania tej budowli. Każdy pewnie miałby inny pomysł, inną wizję. Niestety, wielu ludzi nie wytrzymało i słownie zbezcześciło pomnik. Szkoda!
    Natomiast można zwrócić uwagę na niedoskonałości i uchybienia w tekstach zamieszczonych na powierzchni brył pomnika. Główny napis brzmi -

          PAMIĘCI 96 OFIAR KATASTROFY LOTNICZEJ
                              POD SMOLEŃSKIEM
  10 KWIETNIA 2010
    ODDALI ŻYCIE
                            W SŁUŻBIE OJCZYZNY
                          W DRODZE NA OBCHODY
               70 ROCZNICY ZBRODNI KATYŃSKIEJ

    Pośród czterech liczb, aż trzy są porządkowe, po których powinny być kropki, jednak datowanie jest wyłączone z tej zasady, zatem powinna być postawiona kropka tylko po liczbie 70 (teraz jej nie ma).
    Prawdopodobnie przesadzono z wielkością pierwszych liter tytułów i stopni - Gen., Ppłk, Dr, Kpt. Napis O. JÓZEF JONIEC wyglądałby sympatyczniej, gdyby napisano o. JÓZEF JONIEC. Stanowisko zastępca dyrektora należało zastąpić krótszym określeniem - dyrektor. Niektóre stanowiska są opisane zbyt obszernie (jak na cmentarną pamiątkową tablicę, która powinna mieć tekst możliwie lapidarny). Bodaj w każdym tekście naniesionym na kosztownych płytach upamiętniających kwietniowy dramat są... błędy.
    Ale to szczegóły, natomiast krytyka wszystkich tablic i pomników związanych z lotniczą tragedią jest już prawdziwą obsesją (jak to dawniej się mawiało) "określonych kół". Każda pamiątka powstała ku czci 96 ofiar jest publicznie krytykowana i to bardzo ostrymi i przykrymi określeniami. Właśnie odsłonięty monument jedna z wdów opisało jako "brzydki, tandetny i ohydny!", zaś projekt pomnika ofiar smoleńskiej katastrofy, ale w Bazylice Mariackiej, nazwano "estetycznym koszmarem". Jeśli gdzieś jeszcze powstanie kolejny pomnik, to można czynić zakłady, że zostanie (przynajmniej słownie) spostponowany. I to przez kręgi niejako już zawodowo trudniące się krytyką tych budowli. Jakże to zaściankowe i przyziemne!
    Niestety, z jednej strony katastrofa pochłonęła wiele istnień ludzkich (i to niezmiernie ważnych dla Polski) oraz sporo kosztowała, jednak (jak żadna inna) w nieprawdopodobny aż sposób poróżniła cały naród i waśniom długo nie będzie końca, natomiast koszty wszystkich składników sumowanych już po katastrofie, będą szły w setki milionów złotych (badania, transport, pogrzeby, dochodzenie, tłumaczenie, delegacje, tablice pamiątkowe, wieńce, znicze, ochrona miejsc składania hołdu, pomniki, zmiany procedur i zmiany kadrowe).
    Czy ktokolwiek sumuje te koszty? Łącznie z wydatkami strony rosyjskiej, wydatkami osób prywatnych oraz wartością utraconego samolotu i wszelkimi odszkodowaniami, zapewne zmierzamy ku miliardowi złotych. To najdroższa katastrofa w Polsce, zarówno dosłownie (koszty), jak również w przenośni (pozafinansowe zmagania) - kłótnie, swary, bójki; niepokój i zamęt.
    PS  Z kolei na kolei doszło do wypadku i pewien tabloid wymyślił tytuł, ale ze zbędną kropką - "Białystok: Pożar 17. wagonów z cysternami po zderzeniu dwóch pociągów z olejem napędowym i benzyną". Jednak nie jest to liczba porządkowa! Gdyby wybuchła siedemnasta cysterna, to wówczas można byłoby napisać "Pożar 17. wagonu z cysterną". A swoją drogą (a może koleją?), na końcu pociągu z niebezpiecznymi ładunkami powinien być doczepiony pusty wagon jako "strefa zgniotu", np. cysterna, albo jakikolwiek inny wagon, jednak z towarami niepalnymi. Może warto zmienić procedury, jak po katastrofie pod Smoleńskiem?

    Pełen reklamowy luzik 
Tragedia na drodze kontra reklama z udziałem auta
    Jedno z poczytniejszych internetowych mediów zamieściło artykuł "Czy BMW było zespawane?", w którym omówiono kolejną tragedię młodych ludzi - kierowca stracił panowanie nad autem i wpadł na drzewo. Zginęło dwóch 21-letnich mężczyzn, zaś samochód przełamał się w tak charakterystyczny sposób na dwie części (na jednym ze zdjęć widać dość równą linię przełomu przechodzącą w połowie auta), że dziennikarz wręcz zadał tytułowe pytanie o spawanie.
    Nim czytelnicy zdołają się zadumać, wyciągnąć jakieś wnioski, ocenić informację, to medium nie daje większych szans i czasu na to - tuż poniżej mamy zachętę do obejrzenia 19 najlepszych bramek Ligi Mistrzów: "Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów oraz już niebawem... samochód na weekend z pełnym bakiem! Wystarczy kliknąć w 'lubię to' w poniższej ramce".
    W ten sposób tysiące młodzieńców (także 21-letnich), a pewnie i panny, natychmiast porzucają coraz nudniejszy temat tragedii na drodze spowodowanej (jak tu) jazdą złomem, na rzecz możliwości zdobycia atrakcyjnego auta i to całkiem nowego, i zupełnie niełamliwego. Życie musi iść (a nawet jechać, jeśli komuś się poszczęści i wygra autko) dalej. Jak w sławnym teledysku "The Show Must Go On". Nawet nie ma czasu na chwilę refleksji - "memento mori"...
    Oglądając dokumentalne filmy z czasów okupacji, kiedy to na ulicach leżały trupy, zaś obok toczyło się życie (bawiły się dzieci, jechał koń ciągnący wóz) odnosiliśmy wstrząsające wrażenie - jak to możliwe, aby leżał nieżywy człowiek, a niewiele to kogokolwiek obchodziło. Minęło 70 lat i można zadawać podobne pytania, a jeśli ktokolwiek ponadto na dyskusyjnym forum nieopatrznie zapyta - po co te drzewa stojące przy drodze, to snadnie tego pożałuje...

    But
    Jeden z najbardziej poszukiwanych handlarzy bronią na świecie, Rosjanin Wiktor But, zwany 'handlarzem śmiercią', opuścił dziś terytorium Tajlandii w ramach procedury ekstradycji do Stanów Zjednoczonych" - poinformowały nas media. O tyle był on poszukiwanym najbardziej na świecie, że po raz pierwszy widzę w internecie to, charakterystyczne dla globtroterów, nazwisko. But nie stąpał wprawdzie, ale przewijał się (a właściwie przelatywał) dwa lata temu, kiedy ówczesny prezydent Bush został niecelnie obrzucony obuwiem podczas konferencji prasowej. Pana Buta jednak celnie trafiono i trafił on do azjatyckiego aresztu, skąd właśnie leci do USA. Rosjanie chcieli ekstradycji Buta do siebie, ale to Amerykanie tupnęli obcasem i jednak postawili na swoim, zatem But - chcąc nie chcąc - ruszy z buta na (wymarzone przez wielu) północnoamerykańskie tereny, bowiem - jak widać na agencyjnej fotce - But maszeruje w krótkich spodenkach i z łańcuchem spinającym obie skarpetki nad oboma butami. Obama ucieszy się z przyjazdu Buta, bo to wielki amerykański sukces, także medialny. Buty Buta są owiane tajemnicą (i ich wonią) - zdjęcie wykonano w taki sposób, że ich nie widać. Natomiast widać, jak pan But podtrzymuje na sznurku łańcuch w jego połowie, aby nie hałasował po podłożu.
    Amerykanie zarzucają Butowi, że ośmielił się dostarczać broń stronom, które nie są popierane przez Stany i to jest jego największy błąd, ale każdy szewc tak buty zeluje, jak mu kruponu staje. Gdyby handlował sznurowadłami do... (wiadomo do czego) albo butaprenem do podklejania podeszew omawianego sprzętu, a branżę broni zostawiłby naszym zamorskim przyjaciołom na wyłączność, to nie miałby kłopotów.
    Nasze pejoratywne powiedzonko "głupi jak but" z pewnością straci na powadze, zresztą ostatnio nie cieszyło się jakimś szczególnym wzięciem, natomiast może być wylansowany zmodernizowany slogan - "Mądry jak But", bowiem aby zdobyć taką kasiorę (mimo obecnej wpadki), to nie można być byle jakim trepem, choć złośliwcy mogą go od dzisiaj nazywać... Półbutem.
    Inna sprawa, że Butowi grozi dożywocie i w ogrylowanym warsztaciku mógłby zająć się swoją (nawiązującą do polskojęzycznego rodowodu swojej familii) pasją - szewską - i z nią wykonywać bardziej przyziemne, ale jakże potrzebne, wyroby.
    Wiktor Anatoliewicz But, ur. 1967 niedaleko Duszanbe (Tadżycka SRR w ZSRR). Jest Rosjaninem, zna biegle kilka języków. Współpracował z setkami polityków na całym świecie. Skoro jest nazywany "handlarzem śmiercią", to można zapytać tych polityków, na ile oni czują się jego wspólnikami i jaka część jego ksywki im się także należy?
    Po upadku Związku Radzieckiego miał niespełna 23 lata, ale aż nazbyt wiele międzynarodowych kontaktów, wiedzę i doświadczenie. Interesy prowadził na czterech kontynentach. Wzbogacił się na byłym ZSRR, na Bliskim Wschodzie i na Afryce. Zorganizował olbrzymią prywatną flotę samolotów transportowych. Mówią o nim - "Gdyby handlował legalnymi towarami, zostałby jednym z największych biznesmenów na świecie".
    W świecie znany również jako Victor Bout, Viktor Butt, Viktor Budd, Victor But. But to po angielsku "ale", jednak trudno powiedzieć, czy podczas procesu Buta w USA będą z nim jakiekolwiek "ale". Tam jest pisany jako Butt, co bardziej pasuje do jego działalności, bowiem "butt" to: cel, kolba karabinu, kulochwyt oraz... krupon, czyli grzbietowa ("butt" to również grzbiet, a nawet jego całkiem dolna partia, która zostanie zapewne panu Wiktorowi skrojona odpowiednio na amerykańską miarę przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości) skóra (bydlęca lub świńska) używana na... podeszwy. Natomiast "budd", a właściwie "buddy" (mnogo "buddies"), to: przyjaciel, kumpel, jednak w tej branży trudno o kumpli. Polski "but" mógłby fonetycznie i znaczeniowo pograwitować w kierunku angielskiego "boot", ale chyba takie nazwisko uznano by za zbyt obuwnicze. Niemcom "Boot" kojarzyłby się z czymś większym - z łódką a nawet z okrętem podwodnym. Po francusku "but" także nawiązuje do wojskowości: cel, tarcza, zaś "bout" to: koniec, kres i... coś małego, natomiast po angielsku to m.in. atak. Po hiszpańsku nasz "but" to "zapato", zaś "zapatero", to szewc, zatem "zapateryzm" (od hiszpańskiego premiera - José Luis Rodríguez Zapatero) to chyba... szewska pasja .
    Jeśli facet ożeni się, to żona będzie - pani Butowa, zaś ewentualna córka - Butówna, a cała rodzina to państwo Butowie. Zresztą nie trzeba czekać na prorodzinne działania pana Wiktora, bowiem jego rodzice to już przecież Butowie. Może dojść do nieporozumień językowych, ale tylko chyba w naszej mowie - jest zasadnicza różnica pomiędzy zdaniami "żona rzuciła butem" a "żona rzuciła Buta".
    But nie po raz pierwszy jest na czołówkach agencji. Dwa lata temu (jak wspomniano), pewien iracki dziennikarz mierzył, ale nie stopę prezydenta Busha, lecz w niego samego, swoim ulubionym obuwiem, które jednak chybiło celu. Owe zzute i lecące wyroby stały się kanwą pomnika, który powstał i już został... zdemontowany. Od sądu otrzymał wyrok półtora roku za każdy but, zaś podczas aukcji, za owo lotne obuwie, zaproponowano aż po 5 mln dolarów za sztukę.
    Jeśli But będzie miał dostęp do więziennego bankomatu, to nie grozi mu szkorbut oraz nie zostanie pustelniczym marabutem i będzie mógł zmieniać swoje buty co parę miesięcy, inaczej będzie stukać latami w tych samych więziennych amerykańskich (a właściwie zapewne chińskich) drewniakach i może prysnąć jego buta.
    Tak czy owak, śledźmy dalsze pana Butowe losy - z pewnością będą ciekawe pod każdym względem. Interesujące jest także - kto przejmie jego dotychczasowe atrybuty, czyli kontakty, kontrakty i całe to wstrętne bogactwo zdobyte na uzbrojeniu.

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

PUBLIKACJE MIRKA 2010r.

Media w Polsce i na świecie - sierpniowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - lipcowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - czerwcowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - majowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - kwietniowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - marcowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - lutowy cykl krytyczno-informacyjny

Media w Polsce i na świecie - styczniowy cykl krytyczno-informacyjny

PUBLIKACJE MIRKA 2009r

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA 2008r

AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
LISTOPADOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI czerwcowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwietniowe MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI marcowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI lutowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2007r
AKTUALNOŚCI grudniowe 2008 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI listopadowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI październikowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI wrześniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI sierpniowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI lipcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI czerwcowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI majowe 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI kwiecień 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI
marzec 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI luty 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO
AKTUALNOŚCI styczeń 2007 MIROSŁAWA NALEZIŃSKIEGO

PUBLIKACJE MIRKA w 2006r
AKTUALNOŚCI GRUDZIEŃ MIROSŁAW NALEZIŃSKI

AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LIPCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKIEGI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MARCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LUTOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI STYCZNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

i przechodzimy na 2005r
AKTUALNOŚCI GRUDNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI LISTOPADOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI PAŹDZIERNIKOWY MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI WRZEŚNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI SIERPNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI CZERWCOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI MAJOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI
AKTUALNOŚCI KWIETNIOWE MIROSŁAW NALEZIŃSKI

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Kiana
04-01-2015 / 17:15
Free knowledge like this doesn't just help, it promote decymraco. Thank you. wufjenu.com [url=mdnosjtua.com]mdnosjtua[/url] [link=rxagnimcki.com]rxagnimcki[/link]
~Natsuki
24-12-2014 / 05:55
17 stycznia 2013 at 22:17GTABeast " rel="nofollow">tysxag.com"> wipewyedzioli:Dokładnie, do czasu aż Cenega oficjalnie w swojej ofercie nie będzie miała GTA, ciągle jest nadzieja na PL napisy:)
~Jacquee
20-12-2014 / 12:28
Nie do końca się za0tym zgodzę. ładnie brzmi, ale to tylko część prawdy. Powodf3w jest nie 100, tylkoa0104:1. dsonokałe procesy2. wzrost kompetencji3. zadowoleni klienciia0w konsekwencji:4. wyniki ekonomiczne5. wyniki ekonomiczne6. wyniki ekonomiczne7. wyniki ekonomiczne8. …9.…104. wyniki ekonomiczne
~itowbm
22-03-2011 / 20:51
~olek
09-12-2010 / 20:17
Nie wierzę matowi (przypuszczam, że nick pochodzi od MATACZYĆ). Sprawa wyrzucenia Prusińskiego też nigdy nie została wyjaśniona. Przypuszczam, że Naleziński jest następnym do "odstrzału". (Zbyt inteligentny jak na red. Zdzisława).
~mat
06-12-2010 / 01:35
Wszystkie artykuły naszego wybitnego wieszcza Prusinskiego znajdują się w dziale Kultura, pragnący doznań mogą się z nimi zapoznać !! Brak artykułów Nalezinskiego to skutek włamania na serwer. Naczelny jest człowiekiem prawym. Proszę nic nie insynuować. Znamy go.
~FAKT
04-12-2010 / 23:03
w tej chwili skończył się we wrocławskim rynku koncert. Doda wyskoczyła prawie nago z jacuzji " Sławka" ( inne też pokazały całe swoje wdzięki) Prawie każdy w swoim programie miał pieśń klęcząc, ba doda przed krzyżem - palącym się nawołując do powstania zrozumiałem to jako sprzeciw władzy czy konstytucji. Ale gwoździem programu - Maciej Dowbór z POlsatu zaprosił na scenę prezydenta Dutkiewicza mówiąc " przywitajmy prezydenta oklaskami" i i i i ...i nastała minutowa CISZA. PO czym zaczęły się gwizdy, i precz z oszustami. ( ponoć ten facet wygrał ok 70% głosów?) a na placu zgromadziło się z jakieś 5.000 ludzi.
~Robert
04-12-2010 / 22:53
Red. Zdzisław pewnie chce się pozbyć pana Mirosława tak jak kiedyś pozbył się Zygmunta Prusińskiego. Likwidacja cyklów to tylko przygrywka.
~Krzysztof
04-12-2010 / 21:17
Oj biedaku, a gdzie te twoje wszystkie cykle??? wcięło gdzieś :)))