Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lutego 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 31-01-2011

Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński 

   
Media donoszą o interesującej sprawie, nawiązującej do peerelowskich klimatów, zalatujących barejkami, czyli komediowymi wątkami zawartymi w filmach reżyserowanych przez Stanisława Bareję. Otóż - "Władze Wenezueli zakazały emisji kolumbijskiej telenoweli, twierdząc, że jest ona obraźliwa dla całego kraju".
    Główną bohaterką serialu jest panna Kolumbia, posiadająca siostrę Wenezuelę, ta zaś ma pieska o imieniu Mały Hugo, co może nasuwać (i nasuwa!) skojarzenia z wenezuelskim przywódcą Hugo Chavezem. W jednym z odcinków zaginął psiak, co Kolumbia skwitowała - "lepiej, aby go w ogóle nie było!".
    Uzasadniając swoją decyzję o zablokowaniu serialu, władze w Karakasie* wskazały na związki panny Wenezueli z półświatkiem i na plotkarstwo panoszące się tamże, co ma (podobno) demoralizujący wpływ na większość telewidzów w tym nafciarskim państwie. 
    Na drugim końcu świata pewien facet omówił w internetowych artykułach parę pikantnych żarcików zamieszczonych w najdowcipniejszym wątku na popularnym portalu. Jedna z pań, współtwórczyni (a przy okazji doktoryzująca się pisarka) wespół ze swoim prawnikiem, udała się na komisariat Policji oraz do dwóch sądów, aby ukarać (m.in. zażyczyła sobie także ok. 7 tysięcy dolarów) owego gościa, który opisał te dowcipy oraz parę innych nieetycznych wyczynów pisarki.
    Ponieważ uczony adwokat argumentował, że podane inicjały (MCh) jego mandantki w połączeniu z dziedziną pisarstwa uprawianego przez tę pisarkę (komputerowa księgowość) są zbyt łatwe do zidentyfikowania tej pani, która ponadto ma bardzo ważną misję do spełnienia (prowadzi wykłady na uczelni i kończy doktorat na znakomitym uniwersytecie oraz pisze kolejne książki), przeto przedstawił sędziemu argumenty, że powinien on w sposób szczególny (zatem niezgodnie z Konstytucją?) potraktować internetowo naruszoną - jak twierdził - cześć jego klientki, czyli przymiot o sporej wartości, o czym jednak wcześniej jakoś sama zapomniała...
    W jaki sposób przekonano sędziego - trudno orzec, bowiem dziennikarz nie był ani razu w sądzie (półroczne zwolnienie po zawale), dość powiedzieć, że jednoosobowy niezawisły gdański sąd wydał wyrok skazujący. Wprawdzie karę finansową obniżono, ale zażądano, aby skasował wszystkie artykuły krytyczne wobec pisarki z internetu oraz aby przeprosił ją za doznane krzywdy.
    Aby oddać w pełni groteskę "bezstronności" sędziego w tej sprawie - pisarka uznała, iż dziennikarz założył dodatkowe konta, z których ją rzekomo obrażał, sfałszowała podpis w komentarzu podczas dyskusji na społecznościowym portalu, wpisała parę przaśnych dowcipów, ale po sądach w żywe oczy kłamała, że jej żarty NIGDY nie były pikantne, do adminów rozesłała szereg postów informujących, że publicysta kłamie na jej temat (a do tej pory wysyła na portale skany kuriozalnego wyroku, przez co niektórzy admini cenzurują, czyli kasują, artykuły pisane na temat wybryków pisarki). Ponieważ elegancka doktorantka była przekonująca do swych nawiedzonych teorii, przeto sędzia dał się oszukać jak lotnik we mgle i wydał wyrok skazujący; więcej - ten szlachetny rycerz Temidy uwierzył, że posądzono ją także o pijaństwo i rozwiązłość (a gdzież on to, nieszczęsny, wyczytał?!), zaś na koniec - zapewne z wrażenia (no bo czym można byłoby wyjaśnić jego fatalny błąd w przyjaznym państwie prawa?) - nie poinformował o wydanym wyroku, przez co dziennikarz nie tylko przez wiele miesięcy nie wiedział o jego poronionym owocu umysłowej pracy, ale niejako przy okazji, przeminęły wszystkie terminy umożliwiające wniesienie apelacji! Szokujące jest i to, że tzw. obiektywny sędzia nie dopatrzył się ŻADNEJ przewiny pisarki, ale za to zauważył WSZYSTKIE uchybienia dziennikarza, któremu przypisał także teksty zamieszczone w internecie przez osobę nieustaloną do tej pory!
    Osobną sprawą jest nieudolność Temidy, która nie może dojść prawdy, że dziennikarz ma/miał WYŁĄCZNIE jedno konto, co oznaczałoby zmuszenie pisarki do publicznego przeproszenia - ciekawe, ile lat zajmie to Temidzie... Podobno jest ona nierychliwa ale sprawiedliwa.
    Jak wynika z tekstu, opisana historia nie dzieje się w Ameryce Południowej. Także nie na Białorusi ani w Birmie**. To dzieje się w nadmotławskim grodzie, symbolu znanym w świecie z rozpoczęcia walki o wolność słowa po tej stronie Odry. Komornik na zlecenie niezawisłego sędziego już skasował redaktora na kilkaset dolarów. I nie wiadomo, co jeszcze Temida wymyśli w tej sprawie, bowiem co pewien czas wysyła swoje kolejne pomysły i żądania.
     Cóż zatem jest niewłaściwego w tym, że zdjęto serial? Nie powinniśmy stanowczo potępiać postępowania decydentów zza wielkiej wody, bowiem są oni podobni do gdańskiego wymiaru sprawiedliwości, który za oceanem rozprawiłby się z filmowcami w podobny sposób, bowiem aluzje są zbyt oczywiste, złośliwe i ośmieszające szlachetnego człowieka (wszak nie zwykłego obywatela, lecz wodza jednego z bardziej postępowych państw Ameryki), czyli są niegodziwe i uznano, że nie można ich dłużej tolerować. 
    Zanim wyśmiejemy polityków z egzotycznych państw trzeciego świata, czepiających się seriali telewizyjnych, to sprawdźmy, czy u nas, nawet w Gdańsku (w mieście symbolu!), nie dochodzi do podobnych hec i to w... sądach.

* - Caracas to raczej nie po naszemu
** - obecnie Mianmar   
 

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński

O pikantnych dowcipach, których NIGDY nie było...

Zabawy dowcipnej doktorantki i absolwentki Uniwersytetu Gdańskiego na forum NaszaKlasa ma ocenić Komisja Etyki UG

Dlaczego Temida wierzy kłamcom? Ile jest wart dedukcyjny dowód pisarki M.Chomuszko? - odpowiedź na dowód

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~gosc
01-02-2011 / 09:37
Ten Pan Nalezinski to chyba dwom panom służy jednocześnie
~odcisk
31-01-2011 / 21:05
Zaiste delikatnie ich przekręty autor publikacji opisuje.
~MNaleziński
31-01-2011 / 18:41
Ja bym tak ostro o nich nie pisał. Jednego masa błędów podwładnych przerosła, zaś ta pani to powinna udać się tam, dokąd mi proponowała złożyć wizytę.
~Reja
31-01-2011 / 15:25
Znów smród w gdańskim sądzie? Zapewne za przyzwoleniem Milewskiego... Sąd umoczył zadek, zapłacić musi ofiara. P.S. Ciekawa ( szubrawa) postać z tej księgowej komputerowej.....