Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA CO POWINIEN WIEDZIEĆ POLAK UDAJĄCY SIĘ NA EMUGRACJE DO USA FAKTY I MITY O AMERYCE

AMERYKA NIE DLA POLAKÓW - co powinien wiedzieć Polak emigrujący do USA - z cyklu fakty i mity o Ameryce.

Polonusi w Nowym Jorku przyjęli Pana Prezydenta Kaczyńskiego entuzjastycznie. Powiedział, że dotychczas nie spotkał się z tak gorącym powitaniem.
Podonie wizyta Prezydenta Lecha Kaczyńskiego 25 września w Chicago rozpoczęła się od złożenia wieńca pod Pomnikiem Katyńskim na Cmentarzu św. Wojciecha w Niles. Pod pomnikiem w Niles zgromadziło się około 400 osób. Uroczystość przebiegła bardzo sprawnie, zaś prezydent odjechał na spotkanie z Gubernatorem Illinois Rodem Blagojevichem oraz Burmistrzem Chicago Richardem M. Daleyem. Daley odznaczony zostanie Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Czy kiedykolwiek Polacy doczekają się zniesienia wiz?

O sprawie zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków udających się do Stanów Zjednoczonych mówiono od dawna. Choć sprawa nie posiada dzisiaj pierwszorzędnego znaczenia, problem wiz podnosili wszyscy polscy politycy przyjeżdżający do USA. Można było odnieść wrażenie, że Warszawie bardzo zależy na sukcesie w tej sprawie.


Możliwość bezwizowego ruchu do Ameryki podniosłaby prestiż kraju, a przede wszystkim rządzącej ekipy, która mogłaby powiedzieć, iż proszę – widzicie jak bardzo liczą się z nami. Dla zupełnie pozbawionej sukcesów na międzynarodowym polu ekipy braci Kaczyńskich jakikolwiek sukces w Stanach Zjednoczonych mógł stanowić ważny element w propagandzie wyborczej.

Nic z tego, w krótkim okresie Polska poniosła w Ameryce dwie spektakularne porażki. Najpierw amerykański sąd dość brutalnie obszedł się z wnioskiem o ekstradycję Edwarda Mazura, w prestiżowej dla Zbigniewa Ziobro sprawie. W tej chwili przegraliśmy wizy. Ta ostatnia sprawa jest tym bardziej bolesna, że pewnie na przyjętych rozwiązaniach zyska Estonia i Czechy. Obywatele tych krajów w myśl przyjętych rozwiązań do Ameryki podróżować będą bez wiz. Przepisy poluzowano, ale nie dość znacznie, aby Polacy musieli przestać wystawać w ogonkach przed amerykańskimi konsulatami. Polska polityka okazała się całkowicie nieskuteczna, nawet w tak drobnej sprawie jak wizy. O tych ważniejszych, jak finansowa pomoc dla modernizacji armii, nawet nie wspominam, choć właśnie suma pieniędzy przekazywana na ten cel dobitnie pokazuje, że Polska znajduje się daleko w III lidze sojuszników.

Teoretycznie, na pierwszy rzut oka wyglądało dobrze. Polska ambasada w Waszyngtonie wynajęła firmę „public relations” w celu promocji naszego stanowiska, zaś Polonia miała prowadzić kampanie nacisku. Postulatom Polaków sprzyjały propozycje zgłaszane przez jednego z liderów Partii Demokratycznej Rahma Emanuela z Illinois, a w senacie przez Barbarę Mikulski. Podczas ostatniego pobytu w USA prezydent Lech Kaczyński nagrodził wysokimi odznaczeniami za działanie na rzecz zrozumienia między narodami polskim i amerykańskim wpływowych senatorów Richarda Lugara i C. Levina, którzy wchodzili w skład zespołu negocjującego tekst ustawy. Podczas uroczystości senatorowie wypowiedzili wiele miłych słów, jednak po głosowaniu w Kongresie ich biura nie odpowiadały na pytania. Obaj ustawodawcy głosowali za niekorzystnymi dla Polski rozwiązaniami. Ostatecznie przyjęto poprawkę senator Dianne Feinstein z Kalifornii. Przewiduje ona, że do programu o ruchu bezwizowym przystąpić mogą tylko te kraje, gdzie procent odmów wiz nie przekracza 10%. Ponadto rząd federalny otrzymuje rok czasu na stworzenie programu monitoringu ilości osób opuszczających teren Stanów Zjednoczonych po wygaśnięciu terminu wizy. Liczba ta stanowić będzie drugie kryterium przy przyjmowaniu danego kraju do programu ruchu bezwizowego. Wiadomo jendak, że zacznie ono działać dopiero za kilka lat, kiedy poznamy wyniki monitoringu. Ponieważ 26% składających podania wizowe spotyka się z odmową, dużo wody upłynie w Potomaku, zanim Polska zyska jakiekolwiek szanse.

Teoretycznie na zniesieniu wiz najbardziej powinno zależeć Polonii. Kampania pokazała jednak słabość polonijnych instytucji, udowodniła, że ich polityczne znaczenie jest dosłownie żadne. Praktycznie akcja Polonii ograniczyła się do kilku listów rozmaitych prezesów, zresztą kiepsko napisanych, z marną argumentacją i w ogóle najczęściej bez sensu. Nacisk mas na ustawodawców okazał się rachityczny, nie poparły nas żadne inne, znaczące grupy. Tego zresztą można było się spodziewać, polonijni liderzy są mistrzami w budowaniu niezgody z innymi. Akcja dyplomatyczna była równie nieskuteczna jak ta polonijna. Podczas kongresowej debaty nie było praktycznie ani jednego głosu usiłującego doprowadzić do korzystnego dla Polski rozstrzygnięcia. Jednym słowem w Ameryce klapa na całej linii. Sytuacja ta pokazuje jak dalekie jest miejsce Polski w sojuszniczym szeregu. Pokazuje jak mało znaczymy w największym i jedynym mocarstwie. Nie możemy załatwić nawet tak drobnych spraw jak wizy, czy ekstradycji podejrzewanego o poważne przestępstwa.

Polski uczeń aresztowany za przychodzenie do amerykańskiej szkoły.

17- letni Bogusław Matlak przyjechał z Wrocławia do Chicago w październiku 2006 roku. W Polsce uczęszczał do gimnazjum, w Ameryce 23 października po raz pierwszy przyszedł do TAFT HIGH SCHOOL przy 6350 West Bryn Mawr. W rozmowie nie ukrywa, że w Polsce nie należał do grona wyróżniających się uczniów, ale radę sobie dawał. Początkowo też nic nie zapowiadało kłopotów w nowej szkole.

Matlak zaliczył pierwsze dwa kwartały, problemy pojawiły się w trzecim. W końcu w kłopoty musiał popaść uczeń, który z kiepską znajomością angielskiego rzucony został na głeboką wodę. Matlak nie ukrywa, że miał problemy z angielskim, czasami kłopoty językowe powodowały trudności podczas nauki inych przedmiotów.

Kiedy nadeszły wakacje szkoła postanowiła wysłać ucznia do tak zwanej „summer school”. Matlak jednak do niej nie chodził, gdyż – jak twierdzi musiał się w tym czasie opiekować młodszym bratem.

Jesienią normalnie, jak wszyscy inni zaczął uczęszczać na lekcje. Przy wejściu do szkoły skanował swoją kartę identyfikacyjną, zaś nauczyciele wyczytywali jego nazwisko podczas sprawdzania listy obecności na lekcjach. Można powiedzieć - normalna szkolna rutyna. Do czasu.

Pracownik ochrony zapytał Matlaka co jeszcze robi w szkolnych murach. Uczeń zaprowadzony został do tak zwanego „pokoju policyjnego” i tam policja po przybyciu na miejsce aresztowała ucznia. Odwieziono go na komisariat przy ulicy Milwaukee w Jefferson Park, gdzie spędził 15 godzin, zanim trafił przed oblicze sędziego. Postawiono mu kryminalne zarzuty wkroczenia na teren prywatnej posesji. Okazuje się, że Matlak został ponoć ze szkoły wyrzucony, tyle tylko, że nikt go wcześniej o tym nie poinformował.

Chłopak jest zaskoczony, ale musi poddać się procedurze prawnej, z wynajęciem adwokata i walką o sprawiedliwość w sądzie. Obecnie nie chodzi do szkoły, czekając na wyrok sądu.

Nie ukrywa, że jego aresztowanie odbiło się szerokim echem w szkole. Uczniowie w rozmowach dopytywali się o powód zatrzymania, zaś do Matlaka przylgnęła opinia przestępcy.

Na stronach internetowych chicagowskiej Rady Szkolej znaleźć można informacje, że 65.000 spośród 435 tysięcy uczniów chicagowskich szkół publicznych posiada kłopoty z językiem angielskim. Specjalnie dla nich organizowane są programy dokształcające. Nie może byc inaczej, przecież wielu z nich ledwo co przyjechało do Stanów Zjednoczonych.
W internecie wygląda ładnie, praktyka jednak przeczy zapewnieniom CPS. Matlak nigdy ze strony szkoły nie otrzymał żadnej pomocy w nauce angielskiego, nie proponowano mu przeniesienia do szkoły, gdzie pomoc taka istniała. Szkoła wolała pozbyć się problemu, potajemnie, wysyłając ucznia do aresztu. Wbrew pozorom sprawa jest poważna. Nastolatkowi postawiono bowiem kryminalne zarzuty, na szczęście oskarżony nie przyznał się do winy. Gdyby został uznany winnym ciągnąć będzie się za nim rekord kryminalny, co posiadać może znaczenie w trakcie załatwiania spraw imigracyjnych i wielu innych. Rekord, który powstał tylko dlatego, że nastolatek przyszedł do szkoły.

Piotr Pożyczka ma dość Ameryki

„Przepraszam, że urwał się kontakt, ale nie z mojej winy. Zamiast wylądować w Forensic Hospital wylądowałem w Maximum Security dla wariatów, gdzie codziennie jest psychiatra a wariaci są trzymani w jednoosobowych celach przez ponad 20 godzin dziennie”. To fragment listu Piotra Pożyczki, który od blisko czterech lat toczy dramatyczną walkę o swoją wolność.
Obecnie marzy tylko o jednym. Pragnie zrzec się obywatelstwa amerykańskiego i wyjechać do Polski. Ma dość Ameryki. Czuje się poszkodowany, oszukany i pewnie opuszczony przez bliskich i przyjaciół. Od prawie czterech lat jest numerem 375956 w Riverside Correctional Facility przy 777 W. Riverside Drive w miasteczku Ionia w stanie Michigan.

Dzisiaj mało kto o tym pamięta, ale Pożyczka miał swoje pięć minut i bez wątpienia jako manager i współtwórca sukcesów mistrza świata w kickboxingu Marka Piotrowskiego należał do grona polonijnych bohaterów.
„Później miałem nowego menedżera, przeprowadziłem się z Chicago na Florydę. I pomyślałem o boksie, który zawsze traktowałem jako sport uzupełniający. Nie porzuciłem oczywiście kick boxingu - zunifikowałem tytuły mistrza świata w full-contact i zdobyłem tytuł mistrza świata w tzw. oriental rules z dopuszczeniem uderzeń kolanami i low-kick. W boksie wygrałem 21 walk i nawet mogłem walczyć o pas federacji IBF z Reggiem Johnsonem. Mój menedżer Piotr Pożyczka nie zgodził się na nią. Choć w grę wchodziły wielkie pieniądze, może nawet 200 tys. dol., Piotr widział, że z moim zdrowiem jest nie najlepiej. Nigdy mu tego nie zapomnę, mógł zarobić ciężkie pieniądze, ale wyżej postawił moje dobro”.
Być może Piotr Pożyczka byłby już na wolności, gdyby należał do ludzi pokornych, przyznał się do czynów których- jak twierdzi - nie popełnił. Twarda postawa boksera, jak mówi - walka o prawdę - nie pasuje do systemu. W sprawie nie chodzi rzecz jasna o morderstwo, czy napad z bronią w ręku. Chodzi o rozwód, prawo do widzenia się z córką Victorią czyli zwykłe ludzkie sprawy. Dzisiaj po latach trudno ustalić jak wyglądał przebieg zdarzeń. Zresztą nie zamierzam tego czynić. Dokumentacja w tej sprawie jest zagmatwana, wielokrotnie zmieniana, zaś zeznania kompletnie sprzeczne. Pożyczka miał grozić swojej byłej żonie i jej nowemu mężowi, złamał sądowy zakaz zbliżania się do domu byłej żony, wydany w tej sprawie. W sumie dla obserwatora z zewnątrz nie ma to wielkiego znaczenia. Fizycznie nic nikomu się nie stało, nikt nie odniósł żadnej fizycznej szkody. Nawet gdyby uznać za całkowicie prawdziwe zeznania byłej żony i jej męża – zresztą multimilionera, dealera samochodowego, pozostaje problem wysokości kary. Były trener Marka Piotrowskiego i tak odsiedział już cztery lata w więzieniu i stracił dorobek całego swojego życia.
Od czterech lat Piotr Pożyczka nie ma kontaktu ze swoją rodziną w Polsce. Ta zresztą dopiero po wielu miesiącach dowiedziała się o tym, że ich bliski przebywa w zakładzie karnym. Odległość, koszta, konieczność uzyskiwania wiz spowodowały, że niewiele mogli pomóc.
Pożyczka był więc skazany sam na siebie. Organizowanie obrony, kontaktowanie się z obrońcami, poszukiwanie dokumentów z więziennej celi nie jest łatwe. Dobitnie świadczy o tym fragment listu z 8 marca 2006 roku. „Nie mogę do Ciebie zadzwonić, gdyż zawiesili mi telefon tym razem na 120 dni za używanie trzyliniówki na zewnątrz. Przygotowanie obrony robi się coraz bardziej ograniczone, czasami wręcz niemożliwe”.
Od długiego już czasu Pożyczka kwalifikuje się do przedterminowego zwolnienia. Apelowało o to wiele organizacji i osób prywatnych. Miedzy innymi Centralny Ośrodek Sportu w Warszawie. Wszystkie apele zostały odrzucone. W takiej sytuacji nic dziwnego, że Pożyczka postanowił zrzec się obywatelstwa amerykańskiego. Doszedł do wniosku, że Stany Zjednoczone są krajem bezprawia i nie kryje się z tym poglądem.

Żyd Balcerowicz zawsze pogodzi kasę z przyjemnością

Podczas swojego pobytu w Waszyngtonie Leszek Balcerowicz (na zdjęciu z autorka - Magdaleną Sieradzką) uczestniczy w wielu imprezach i konferencjach, wygłosił serie kasowych wykładów dla przygłupich Amerykańców.
Gościły go w swoich progach między innymi Uniwersytet Georgetown i Cato Institute. Wziął on również udział w konferencji dotyczącej członkostwa krajów Europy Środkowowschodniej w strukturach Unii Europejskiej, w tym również Polski, zorganizowanej przez Szkole Zaawansowanych Studiów Międzynarodowych (SAIS) przy Uniwersytecie Johna Hopkinsa na której wygłosił otwierające ją przemówienie.
Niestety, Żydzi przejęli Amerykę, Europę, Polską od dawna rządzili, nie ma sprawy trzeba zrobić im kolejny holokaust, żeby odzyskać ukradzioną narodom kasę...

za

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.